Litania do małej Arabki

czwartek, 31 grudnia 2015

Ostatnia godzina

Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina. Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha. Wy natomiast macie namaszczenie od Świętego i wszyscy jesteście napełnieni wiedzą. Ja wam nie pisałem, jakobyście nie znali prawdy, lecz że ją znacie i że żadna fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi.
Dziś, gdy niemal cały świat wije się w konwulsyjnych wręcz podskokach, trudno usłyszeć, ze oto ostatnia godzina. Choć koniec roku nie jest świętem liturgicznym, to jednak ma wymiar religijny. Przecież cały czas należy do Pana, to On jest Twórcą czasu. Wybija więc ostatnia godzina kolejnego rozdziału naszego życia. Patrzymy w przyszłość z... wdzięcznością. Tak jest! Wdzięczność ponad wszystko! Wdzięczność, że Pan obdarzył nas tyloma łaskami, że Jego miłosierdzie rozciągnęło nad nami swoje głębiny. Wdzięczność, że żyjemy tu i teraz, na większą chwałę Pana. Widnieje na Tobie niezatarte namaszczenie Duchem Świętym i nie zapominaj o tym teraz, gdy wybija ostatnia godzina '+' ks. Adam

środa, 30 grudnia 2015

Zamieszkać w świątyni

Gdy Rodzice przynieśli Dzieciątko Jezus do świątyni, była tam prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta - Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.
Przynajmniej w jednej sprawie powinniśmy naśladować prorokinię Annę. Pisze Ewangelista, św. Łukasz, że nie rozstawała się ona ze świątynią. I to jest właśnie nasze powołanie. Widzę Twoje zdziwienie :) Nie chodzi mi o to, że masz rzucić wszystko i zamieszkać w kościele, ale o to, że Twoje serce ma pozostać w świątynie. Albo inaczej: Twoje serce ma stać się świątynią, miejsce m szczególnego przebywania Boga, w którym Ty zamkniesz się na zawsze. O ile prostsze byłoby nasze życie, gdybyśmy nie zapominali o Bogu. Myślisz, że to niemożliwe? To zły duch chce, abyśmy tak myśleli. Bo skoro coś z góry skazane jest na klęskę, to nie warto się starać. I nie robimy nic. A prawda jest taka, że jeśli Bóg daje pragnienia, to daje też łaskę do ich spełnienia '+' ks. Adam

wtorek, 29 grudnia 2015

Normalność w świętości

Gdy upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.
Świętość i normalność? Dla wielu nie do pogodzenia; a tak naprawdę nie ma świętości bez normalności. Święci Rodzice, choć świadomi swego wybrania, a może właśnie dlatego, zachowują wszystko, co przykazane. Nie żądają specjalnego traktowania, nie czekają na lepsze czasy, nie domagają się godnych warunków życia. Maryja rodzi Boga w stajni. Nie mają prawie nic. Muszą udać się na emigrację, uciekają przed śmiercią. A jednak wypełniają wszystko, co sprawiedliwe. Pragnąc świętości, zachowują normalność. Boli to, że tak wielu wybiera świętość bez normalności; równie mocno boli to, że tak wielu nie pragnie już świętości '+' ks. Adam

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Cierpienie Pana

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał /oprawców/ do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.
Czy Bóg rzeczywiście milczy, gdy Jego ubodzy cierpią prześladowanie? Czasem milczy, ale nie jest to milczenie wyrażające obojętności, ile bardziej pełne bólu i smutku milczenie Miłości. Pan cierpi razem z cierpiącymi; ale cierpi także, gdy Jego dzieci stają się prześladowcami. Dziecię Jezus narodziło się nie tylko dla dobrych i niewinnych; przyszło na ten świat w szczególny sposób dla winnych, by wziąć ich winę na Siebie '+' ks. Adam

niedziela, 27 grudnia 2015

Jak odnaleźć Pana?

Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.
Nieżyjący już wybitny biblista ks. Kudasiewicz, omawiając powyższy fragment wskazał na bardzo ciekawą prawdę. Nawet bardzo wierzący ludzie mogą zgubić Jezusa. Skoro przydarzyło się to świętym Rodzicom, to o ileż bardziej może przydarzyć się nam. Można tak zająć się różnymi sprawami, nawet tymi dobrymi, że nie zauważa się, gdy Jezus pozostaje w sprawach swego Ojca. Oczywiście, nie o samo zagubienie chodzi. Ewangelia mówi, jak odnaleźć Pana - wrócić do Jerozolimy, tzn. wrócić tam, gdzie się Go zgubiło, wrócić do świątyni, a więc do życia sakramentalnego, wrócić do miejsca, przestrzeni wybranej przez Boga, a nie przez nas '+' ks. Adam

sobota, 26 grudnia 2015

Między żłóbkiem a krzyżem

Jezus powiedział do swoich Apostołów: Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.
Narodzenie Pana nie jest sielanką, a tak zwykło się je przedstawiać. Wcielenie Syna Bożego zapowiada Krzyż. Chcemy rozczulać się nad betlejemskim żłóbkiem, a odwracamy wzrok od krzyża. Dziwne, prawda? Tak, jakby Chrystus był podzielony. Wiara nie zapewnia życia bezproblemowego, ale daje nadzieję, że spotkamy się kiedyś z Miłością, która zwycięża wszystko '+' ks. Adam

piątek, 25 grudnia 2015

Prawdziwa tajemnica

Gdy ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga, do ludzi, nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego.
Kiedy stajemy dziś przed Betlejemską Grotą, to możemy stanąć jako dzieci Króla, wyprostowani, z podniesionym czołem. Świętujemy dziś nie tajemnicę naszej wspaniałomyślności, zasłużonej nagrody, ale tajemnicę nieskończonego Miłosierdzia. Niech radość przepełnia Twe serce, a uwielbienie nie schodzi z Twych ust - Bóg stał się człowiekiem z miłości do nas '+' ks. Adam

czwartek, 24 grudnia 2015

Dopełnienie tajemnicy

Zachariasza ojciec Jana został napełniony Duchem Świętym i prorokował, mówiąc: Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izrael, że nawiedził lud swój i wyzwolił go, i moc zbawczą nam wzbudził w domu sługi swego, Dawida: jak zapowiedział to z dawien dawna przez usta swych świętych proroków, że nas wybawi od nieprzyjaciół i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą; że miłosierdzie okaże ojcom naszym i wspomni na swoje święte Przymierze na przysięgę, którą złożył ojcu naszemu, Abrahamowi, że nam użyczy tego, iż z mocy nieprzyjaciół wyrwani bez lęku służyć Mu będziemy w pobożności i sprawiedliwości przed Nim po wszystkie dni nasze. A i ty, dziecię, prorokiem Najwyższego zwać się będziesz, bo pójdziesz przed Panem torując Mu drogi; Jego ludowi dasz poznać zbawienie [co się dokona] przez odpuszczenie mu grzechów, dzięki litości serdecznej Boga naszego. Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, o w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju.
Zetknięcie z potęgą Boga rodzi w człowieku pieśń uwielbienia. Pamiętam rozmowę z pewną osobą, która nie rozumiała sensu uwielbienia, to ciągłe powtarzanie - mówiła - dziękuję za to, uwielbiam za to, jaki to ma sens? Jak to wytłumaczyć? Nie da się. Bo nie da się wytłumaczyć, czym jest Miłość Boga, trzeba jej samemu doświadczyć. To tak, jak byśmy chcieli tłumaczyć osobie niewidomej od urodzenia, czym jest kolor niebieski. Kiedy Zachariasz przyjął Bożą moc, niczego więcej nie trzeba mu było tłumaczyć '+' ks. Adam

P.S. Radosnego świętowania tajemnicy Boga-Człowieka

środa, 23 grudnia 2015

Pan sam zadba

Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych. Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego. I skłoni serce ojców ku synom, a serce synów ku ich ojcom, abym nie przyszedł i nie poraził ziemi [izraelskiej] przekleństwem.
Bóg sam uzdalnia człowieka do składania miłych Mu ofiar. Zwłaszcza w takich gorących terminach, w przedświątecznej gorączce, poddajemy się zgubnemu myśleniu, jakoby sami bylibyśmy zdolni do tworzenia dobrej relacji z Bogiem. Samo pragnienie takiej relacji jest już działaniem Boga w nas. A tam, gdzie są Boże pragnienia, jest też Boża moc do ich spełnienia. Nie ma więc sensu 'sadzić się' na perfekcyjność, na swoistą wielkoduszność wobec Boga. Wszystko mamy z Jego ręki, a i to nie zawsze chcemy przyjąć. Święta już za rogiem, a Bóg przychodzi w czasie łaski, kto się ostoi? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za nowo narodzone dzieci. Zrób drobne umarwtienie.

wtorek, 22 grudnia 2015

Wartość słowa

Gdy Anna odstawiła Samuela od piersi, wzięła go z sobą w drogę, zabierając również trzyletniego cielca, jedną efę mąki i bukłak wina. Przyprowadziła go do domu Pana, do Szilo. Chłopiec był jeszcze mały. Zabili cielca i poprowadzili chłopca przed Helego. Powiedziała ona wówczas: Pozwól, panie mój! Na twoje życie! To ja jestem ową kobietą, która stała tu przed tobą i modliła się do Pana. O tego chłopca się modliłam, i spełnił Pan prośbę, którą do Niego zanosiłam. Oto ja oddaję go Panu. Po wszystkie dni, jak długo będzie żył, zostaje oddany na własność Panu. I oddali tam pokłon Panu.
Słowo Pana jest pewne, to jasne, a jak jest z naszym słowem? Oczekujemy na wypełnienie się słów Pana, a jednocześnie tak trudno nam dotrzymać danego słowa. Życie, nasze ludzkie relacje, przyjaźń nie są łatwą sprawą i nawet nie powinny; tym bardziej jednak powinniśmy dokładać wszelkich starań, by przywrócić naszemu słowu prawdziwą wartość. Słowo ma być darem, ma być objawieniem naszego wnętrza, naszego serca. Dlatego troska o słowo stanowi ważne zadanie; zwłaszcza w naszych czasach, gdy wartość słowa jest tak obniżana '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za nieuleczalnie chorych. Powiedz dobre słowo.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Błogosławiony pośpiech

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.
Choć mówimy, że jak się człowiek spieszy, to cieszy się wiadomo kto, to jednak istnieje Boży pośpiech. Jest forma zaangażowania, gorliwości, żaru miłości, która sprawia, że człowiek nie chce stracić nawet sekundy. Chce się podzielić jak najszybciej cudownym doświadczeniem, chce się podzielić Bogiem. To zadziwiające, że człowiek, który przyjmuje Boga, natychmiast wie, gdzie powinien być, gdzie jest potrzebny. Tak jak Maryja. Przyjmuje wolę Boga i natychmiast staje się Matką Pana, a Matka Pana musi być pośród Jego uczniów '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za naszą Ojczyznę, o wzajemny szacunek, zgodę i pokój.

niedziela, 20 grudnia 2015

Z pośpiechem dla serca

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.
Gdy Maryja poszła w góry, to poszła z pośpiechem, przynaglona odruchem serca, bo czekała na nią krewna, bo chciała podzielić się radością i właśnie tam została przypomniana jej obietnica: Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana – i nic więcej. I właśnie ta obietnica sprawiła, że Maryja była zawsze tam, gdzie powinna być i że wytrwała także pod krzyżem. Także w nasze życie wpisane jest oczekiwanie. Wciąż jesteśmy zapraszani, by formować swoje życie w odniesieniu do Pana Jezusa a zaproszenie to jest bardzo konkretne i wymierne. Maryja nie idzie w swym oczekiwaniu na miejsce bezludne, aby usiąść i bezczynnie czekać na spełnienie się słowa Boga, ale wypełnia swoje oczekiwanie służbą drugiemu człowiekowi, konkretną pomocą krewnej będącej w potrzebie '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za małżeństwa oczekujące potomstwa. Pomódl się za przyjaciela.

sobota, 19 grudnia 2015

Moja kochana bieda

Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach. Kiedy w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: Nie bój się Zachariasz! Twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych - do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały. Na to rzekł Zachariasz do anioła: Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku. Odpowiedział mu anioł: Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie. Lud tymczasem czekał na Zachariasza i dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić, i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy. Tak uczynił mi Pan - mówiła - wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi.
Zapowiedź wielki dzieł Boga nie zawsze spotyka się z radosnym odzewem. A to dlatego, że jako ludzie wciąż budujemy własne zamki. Można wierzyć w Boga, można latami zanosić do Niego gorące modlitwy, a podświadomie w ogóle nie chcieć zmiany. Bo zmiana wiąże się z porzuceniem starych przyzwyczajeń, jak to zmiana. Wiem, iż może to zabrzmieć okrutnie, ale czasem nie chcemy, żeby było dobrze, bo moglibyśmy poznać zbyt bolesną prawdę. Cierpienie, problemy, trudności - choć są tak obciążające i destrukcyjne - stanowią idealną wymówkę dla naszej bylejakości. Co by się to nie zdarzyło, gdyby nie ... i tu cała lista wymówek. A tak, mamy usprawiedliwienie i dalej możemy narzekać i jęczeć, że życie tak boleśnie nas doświadcza, a Pan chyba o nas zapomniał '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za tych, którzy dopuścili się grzechu aborcji. Ofiaruj drobne umartwienie. W przyszłym roku kanonizacja bł. M. Teresy z Kalkuty :)

piątek, 18 grudnia 2015

Zbudzeni ze snu

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.
Cierpliwość i wierność Bożym natchnieniom zawsze owocuje. Gdyby św. Józef, jako typowy mężczyzna, poddał wszystko tylko pod władzę rozumu, nie stałby się świadkiem największej Tajemnicy. Często wierzymy w Boże obietnice, ale sposób ich spełniania mamy ściśle opracowany i dziwimy się, gdy Bóg działa inaczej, zaskakująco, niespodziewanie. Trudno, rzeczywiście, uwierzyć w pomyślność, gdy stoi się w wodzie pełnej krokodyli. Trudno na płaszczyźnie ludzkiej, ale nie na Bożej. Bóg nie tylko stworzył świat, ale też czuwa nad nim z nieskończoną miłością i miłosierdziem. A czy Ty, gdy zbudzisz się ze snu, zrobisz to, czego chce Bóg? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za nienarodzone dzieci. Zrób dobry uczynek.

czwartek, 17 grudnia 2015

Lista nadzwyczajna

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była /dawna/ żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego. Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.
No i czego możemy się dowiedzieć z listy mniej lub bardziej śmiesznych, dziwacznych imion? Zdziwisz się, ale naprawdę wiele. Po pierwsze: Bóg dotrzymuje słowa. Obietnica dana Abrahamowi wypełnia się w konkretnym czasie, przenika historię zbawienia, by osiągnąć swój szczyt w narodzeniu Pana. Słowo Pana jest pewne, a potwierdzenie tego odnajdujemy w konkretnym życiu konkretnych ludzi. Po drugie: nie wszystkie osoby z tej listy były wiernymi sługami Boga. Znajdziemy wśród nich ludzi z krwi i ciała, otwartych na Boga, ale i wybierających grzech; idących za Panem, ale i takich, którzy o Nim zapominali. Każdy mógłby odnaleźć tam siebie. Ale właśnie w życiu takich ludzi chce działać Pan '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za chorych. Odmów Psalm 8.

środa, 16 grudnia 2015

Nie ma innego

Ja jestem Pan, i nie ma innego. Ja tworzę światło i stwarzam ciemności, sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę. Ja, Pan, czynię to wszystko. Niebiosa, wysączcie z góry sprawiedliwość i niech obłoki z deszczem ją wyleją! Niechajże ziemia się otworzy, niechaj zbawienie wyda owoc i razem wzejdzie sprawiedliwość! Ja, Pan, jestem tego Stwórcą. Albowiem tak mówi Pan, Stworzyciel nieba, On Bóg, który ukształtował i wykończył ziemię, który ją mocno osadził, który nie stworzył jej bezładną, lecz przysposobił na mieszkanie: Ja jestem Pan i nie ma innego. Czyż nie Ja jestem Panem, a nie ma innego Boga prócz Mnie? Bóg sprawiedliwy i zbawiający nie istnieje poza Mną. Nawróćcie się do Mnie, by się zbawić, wszystkie krańce świata, bo Ja jestem Bogiem, i nikt inny! Przysięgam na Siebie samego, z moich ust wychodzi sprawiedliwość, słowo nieodwołalne. Tak, przede Mną się zegnie wszelkie kolano, wszelki język na Mnie przysięgać będzie, mówiąc: Jedynie u Pana jest sprawiedliwość i moc. Do Niego przyjdą zawstydzeni wszyscy, którzy się na Niego zżymali. W Panu uzyska swe prawo i chwały dostąpi całe plemię Izraela.
Właściwie pierwsze zdanie jest początkiem i dopełnieniem. Jeśli dobrze się w nie wczytamy, jeśli je przyswoimy, zaakceptujemy i wreszcie pokochamy, to mamy w sobie światło: Ja jestem PAN, NIE MA innego, NIE MA! Tylko Bóg jest prawdziwym Panem - nie kapryśnym władcą, czy zwierzchnikiem, nie pracodawcą, jest Panem, który zna Cię od początku do końca. Chce Cię mieć blisko Siebie. Nie po to, by Ci coś udowodnić, ale by Cię zbawić, czyli, by Cię uczynić szczęśliwym na wieki. Nikt inny tego nie zrobi '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za nieuleczalnie chorych. Powiedz komuś dobre słowo.

wtorek, 15 grudnia 2015

Idę, Panie

Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.
Czy to jest wielki grzech? - pewnie znane jest Ci to pytanie, które asekuracyjnie ma oczyścić nasze 'ja'. No cóż, grzech zawsze jest grzechem, a jego stopniowanie niekoniecznie przypada mi do gustu. Owszem, wszelkie klasyfikacje mają nam pomagać w ocenie stanu naszego sumienia, ale czy nie lepiej po prostu skupić się na więzi z Bogiem? Liczy się Jego wola. Jeśli obudzimy w sobie to pragnienie, by pełnić ją z miłością, to będziemy strzegli się każdego grzechu, a nie tylko wybranych. Optymalnie więc dzisiejszy fragment Ewangelii mógłby wyglądać tak: Idę, Panie i ... poszedł '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za spowiedników. Pomyśl, z czym, w relacji z Panem, masz największy problem i oddaj to Jezusowi.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Może właśnie teraz

Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę? Jezus im odpowiedział: Ja też zadam wam jedno pytanie; jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi? Oni zastanawiali się między sobą: Jeśli powiemy: z nieba, to nam zarzuci: Dlaczego więc nie uwierzyliście mu? A jeśli powiemy: od ludzi - boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: Nie wiemy. On również im odpowiedział: Więc i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię.
Wtłoczyć Boga w ludzkie schematy - cel tyle śmieszny, co żałosny. Nie myśl jednak, że aż tak daleko Ci do tego. Wiadomo, że nie podważasz boskiego autorytetu Pana. Ale czy naprawdę tak obce jest Ci pytanie: kto Ci dał tę władzę? Niestety, my też próbujemy 'przycisnąć' Jezusa do muru. Przecież sami wiemy, czego nam potrzeba; sami wiemy, jak powinno być; sami wiemy, co powinno się zmienić. Jak trudno uwierzyć Panu, że jest Miłością. Może w tym Adwencie? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za naszą Ojczyznę. Zrób jakieś drobne umartwienie.

niedziela, 13 grudnia 2015

Blisko

Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.
Bliskość Jezusa nie jest związana tylko z perspektywą nadchodzących świąt. Pan naprawdę jest blisko nas, blisko swego ludu. I właśnie dlatego, że jest blisko, możemy podjąć nasze życie z radością. Chrystusowa radość w nas bardzo często jest przygnieciona codziennymi troskami. Za mało widać po nas kim naprawdę jesteśmy. Nasz przykład wciąż za słabo przyciąga. Bo niestety bardziej ufamy sobie niż Bogu. Na adwentowej ścieżce dziś kolejne wskazanie. Nasza modlitwa, jakakolwiek, ma być zanurzona w dziękczynieniu, 'opakowana' dziękczynieniem. Zadanie łatwe, jeśli wspomni się, że Pan jest blisko '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za strapionych duchowo. Niech Twoja dzisiejsza modlitwa będzie wyłącznie dziękczynieniem.
P.S. 2. Dzisiejszy post jest 1000-ym. Kiedy to upłynęło?

sobota, 12 grudnia 2015

Odczytane znaki

Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa: Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz? On odparł: Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.
Nie wystarczy rozpoznać znaki Pana. Trzeba je umieć odczytać. Co da wiedza, że Pan mówi do mnie, skoro nie zrozumiem Jego słowa? Pan daje znaki, ale równocześnie pomaga w ich odczytaniu. Nasze życie mamy odczytywać na nowo w tajemnicy Krzyża Chrystusa. A sami tego nie zrobimy. Wiele znaków zawartych Ewangelii wypełnia się w naszych czasach. Jednak zrozumieć je możemy tylko w mądrości Ducha Świętego. Co mówi Pan do Ciebie? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za kapłanów. 

piątek, 11 grudnia 2015

Pan i Odkupiciel

Tak mówi Pan, twój Odkupiciel, Święty Izraela: Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz. O gdybyś zważał na me przykazania, stałby się twój pokój jak rzeka, a sprawiedliwość twoja jak morskie fale. Twoje potomstwo byłoby jak piasek, i jak jego ziarnka twoje latorośle. Nigdy by nie usunięto ani wymazano twego imienia sprzed mego oblicza!
Nie jest ważne tylko to, CO się mówi. Najpierw trzeba wiedzieć, KTO to mówi. Pan, Odkupiciel, Święty - od tego zaczyna prorok Izajasz. Jeśli nie poznamy Pana, jeśli nie będziemy Go chcieli poznać, to co nam da prawo? Bez Boga prawo nie ma sensu. Po co się męczyć, po co żyć, ku czemu zmierzać, jeśli nie wiemy, kim jest Bóg i co dla nas robi. Przykazania, bez wiedzy o ich przyczynie, celu, roli, stają się wiązanką suchych, niezrozumiałych zasad; Ewangelia - opowiadaniem przeszłości; Kościół - instytucją. Staje przed nami Święty, Pan i Odkupiciel; jak myślisz, po co? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za niewierzących. Podejmij jakiś rodzaj postu.

czwartek, 10 grudnia 2015

Prawdziwa wartość

Jezus powiedział do tłumów: Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je. Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha!
Pan nie pomniejsza wartości Jana Chrzciciela, ani żadnego innego człowieka. On zna i potwierdza Jego prawdziwą wielkość. Natomiast wskazuje nam na to, na co my powinniśmy zwracać uwagę. Szukamy czasem jakiejś nadzwyczajności, mierzymy naszą wartość wyjątkowymi stanami, zadaniami, niespotykanym zachowaniem. A nasza wartość jest w Chrystusie. Hasło tego roku duszpasterskiego powinno stać się dla niezwykle inspirujące. Nasze życie jest tylko w Chrystusie. I tylko to powinno się dla nas liczyć '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za ludzi władzy. Wykonaj pracę, która nie sprawia Ci przyjemności, którą odkładasz na potem, albo zrzucasz na innych :)

środa, 9 grudnia 2015

Bez prównania

Z kimże byście mogli Mnie porównać, tak, żeby Mi dorównał? - mówi Święty. Podnieście oczy w górę i patrzcie: Kto stworzył te gwiazdy? Ten, który w szykach prowadzi ich wojsko, wszystkie je woła po imieniu. Spod takiej potęgi i olbrzymiej siły nikt się nie uchyli. Czemu mówisz, Jakubie, i ty, Izraelu, powtarzasz: Zakryta jest moja droga przed Panem i prawo me przed Bogiem przeoczone? Czy nie wiesz tego? Czyś nie słyszał? Pan - to Bóg wieczny, Stwórca krańców ziemi. On się nie męczy ani nie nuży, Jego mądrość jest niezgłębiona. On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą.
Zdarza się, że gdy przytłaczają nas problemy i trudności, zaczynamy wątpić w moc Boga, albo w Jego przychylność ku nam. Skoro nie mam żadnej odpowiedzi, skoro nic się nie zmienia, to może jednak Pan nie jest aż tak wielki, albo aż tak dobry? Natomiast Pan Bóg zachęca nas, by szukać dowodów Jego mocy w stworzonym świecie. Pan zostawił swoje ślady w naszym życiu. Jak można je odnaleźć? Ci co zaufali Panu... No właśnie, w kontekście Roku Miłosierdzia naglącą sprawą staje się zaufanie. Tylko ten, kto zaufa, kto podejmie swoiste ryzyko, kto się zdecyduje, będzie mógł doświadczyć mocy i potęgi Pana, z którym nikt i nic nie może się równać '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za wątpiących. Zrób dowolny uczynek miłosierdzia.

wtorek, 8 grudnia 2015

Złudne wizje grzechu

Gdy Adam zjadł owoc z drzewa zakazanego, Pan Bóg zawołał na niego i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się. Rzekł Bóg: Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę.
Niewinne zerwanie jabłka, które miało być początkiem cudownej ery nowej jakości życia, stało się gorzkim zderzeniem ze wstydem i oskarżeniem. Co ciekawe, owo oskarżenie nie płynie od Boga, a od tego, który chwilę wcześniej kreślił niesamowite wizje. Pójście za pokusą objawia nam naszą nagość, ośmiesza nas, poniża i zmusza wręcz do ucieczki przed Panem. Niszczy relację z Bogiem i niszczy relacje z drugim człowiekiem. Grzech rodzi się zawsze w sercu człowieka: jako pragnienie, jako myśl, jako chaos. Dlatego tak ważne jest ciągłe badanie serca. Za czym gonię? Co się dla mnie liczy? Czemu poświęcam swoją uwagę i siły? Pamiętaj, Bóg nigdy nas nie oskarża '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za zmarłych. Przeprowadź porządny rachunek sumienia.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Aż na dach

Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać. Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę rzekł: Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy. Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić. Któż On jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga? Lecz Jezus przejrzał ich myśli i rzekł do nich: Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy powiedzieć: Wstań i chodź? Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do sparaliżowanego: Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu! I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga. Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj.
Wspaniała wiadomość dla tych, którzy martwią się o swoich bliskich i ich relację z Bogiem. Pan wykorzystuje każdą okazję. Zwrócił uwagę na wiarę tych, którzy pomogli paralitykowi. Tak samo zwraca uwagę na naszą wiarę wtedy, gdy i my przynosimy do Niego naszych sparaliżowanych duchowo bliskich. Nie tylko módl się za swoich bliskich, ale przynoś ich do Chrystusa. Nie bój się wyzwań, czasem trudnych kroków. Trzeba być gotowym na wniesienie chorego na dach, a może i wyżej. I Ty będziesz wielbił Pana '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za duchowych paralityków. Ofiaruj drobne umartwienie.

niedziela, 6 grudnia 2015

Źródło dobra

Zawsze w każdej modlitwie, zanoszę prośbę za was wszystkich - z powodu waszego udziału w [szerzeniu] Ewangelii od pierwszego dnia aż do chwili obecnej. Mam właśnie ufność, że Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa. Albowiem Bóg jest mi świadkiem, jak gorąco tęsknię za wami wszystkimi [ożywiony] miłością Chrystusa Jezusa. A modlę się o to, aby miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej w głębszym poznaniu i wszelkim wyczuciu dla oceny tego, co lepsze, abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa, napełnieni plonem sprawiedliwości, [nabytym] przez Jezusa Chrystusa ku chwale i czci Boga.
Kiedy jak kiedy, ale w Adwencie to konieczne! Konieczne jest przypomnieć sobie, skąd wyszliśmy i gdzie zmierzamy. To Chrystus zapoczątkował w nas dobre dzieło i Sam go dokona. Zauważyłeś? DOBRE dzieło. Twoje życie jest dobrym dziełem, Ty jesteś dobrym dziełem Pana. Powtórz to sobie na głos. Nie chodzi tu o jakieś pseudoterapeutyczne techniki. To prawda, którą masz napełniać siebie. Nie wydasz dobrych owoców, opierając się na swoim działaniu i swojej aktywności. Tylko Pan jest źródłem dobra '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za osoby konsekrowane. Pomedytuj nad dzisiejszym fragmentem Ewangelii.

sobota, 5 grudnia 2015

Bóg - całkowicie za darmo

Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!
Łatwo zbawić cały świat, gorzej z konkretnym człowiekiem. Stosunkowo prosto okazuje się miłość nieznanym mieszkańcom dalekich krain. O wiele trudniej zachować otwarte serce dla kogoś, kto jest na wyciągnięcie ręki, a zwłaszcza, gdy każdego dnia na nowo psuje nam krew. A jednak taki ktoś jest najbardziej naglącym wezwaniem. Nie musimy mu ofiarować siebie, mamy ofiarować Pana. Jeśli darmo otrzymaliśmy dar łaski, to czy możemy mu komuś odmówić? Pomyśl o tym, że masz wielkie szczęście, bo poznałeś Pana, żyjesz w Jego świetle. A co z tymi, którzy nie wiedzą, jak może wyglądać życie? Jaki adwent mogą przeżywać? Pomyśl o tym '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za oziębłych duchowo. Na kolanach!

piątek, 4 grudnia 2015

W zdrowym sercu...

Gdy Jezus przychodził, szli za Nim dwaj niewidomi którzy wołali głośno: Ulituj się nad nami, Synu Dawida! Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: Wierzycie, że mogę to uczynić? Oni odpowiedzieli Mu: Tak, Panie! Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niech wam się stanie! I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie! Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.
Każda niepełnosprawność jest ciężarem i, w większym bądź mniejszym stopniu, utrudnia życie czy funkcjonowanie. Jednak najbardziej brzemienna w skutki jest niepełnosprawność duchowa, kalectwo serca. Ci niewidomi mieli uszkodzony wzrok fizyczny, ale ich wzrok wiary funkcjonował prawidłowo. Zobaczyli, poznali Prawdę, dlatego mimo ślepoty ujrzeli Jezusa i za Nim poszli. Uzdrowienie fizyczne stało się konsekwencją ich wzroku utkwionego w Chrystusie. Dlaczego zatem nie wszyscy wierzący są uzdrawiani? Nie wiem. Tajemnica i wolność działania Pana, który zawsze kieruje się miłością '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę w intencji osób o zatwardziałym sercu. Pomódl się dzisiaj za osobę, której nie lubisz, albo z którą masz trudne relacje.

czwartek, 3 grudnia 2015

Nie każdy

Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki.
Nie każdy, kto powie; nie każdy, kto klęknie na dwa kolana; nie każdy, kto odmówi wszystkie znane litanie; nie każdy, kto głośno zabije się w piersi; i nawet nie każdy, kto czyni dobro. Zaskakujące? Pewnie, że tak. Kluczem do sensu wiary nie jest nasza aktywność. Często, z resztą, tak chcemy wypełnić Adwent. Tysiąc modlitw, milion umartwień i sprawa załatwiona. Aż chce się zapytać, gdzie w tym wszystkim miejsce dla Boga? No bo jeśli adorujemy siebie i własną pobożność, to Pan już się nie zmieści, nie chce. Sercem naszej wiary jest wola Pana. Na to mamy się wyczulać i uwrażliwiać. po to też jest Adwent. Mamy zatęsknić za Bogiem, którego wolą jest nasze szczęście. I to jest prawdziwy fundament. Cieszę się z naszej obecności choćby na roratach, ale niestety można czasem odnieść wrażenie, jakby to było za pokutę (może i tak jest). Pan chce nas kochać i chce odmienić nasze życie. Tylko czy Mu pozwolimy? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę za zapracowanych, zabieganych i zestresowanych. Przeczytaj psalm 42 i odnieś go do siebie.

środa, 2 grudnia 2015

Moja góra miłości

Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela. Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze. Na to rzekli Mu uczniowie: Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba żeby nakarmić takie mnóstwo? Jezus zapytał ich: Ile macie chlebów? Odpowiedzieli: Siedem i parę rybek. Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.
Wielkie rzeczy dokonują się na górze. Synaj, Horeb, Tabor, Kalwaria. Dla każdego z nas góra będzie znaczyła coś innego, coś osobistego. W każdym jednak przypadku będzie ona przestrzenią spotkania z Panem. Owszem, Jezus pierwszy przychodzi do nas, ale my mamy szukać Jego śladów. Oczekiwanie na Pana nie oznacza bierności. Czekamy tak, jak chce tego On, a dopiero potem pojawia się zdumienie, radość i uczta do sytości. Pozwól się prowadzić w tym czasie Adwentu. nie musisz zaczynać, nawet nie powinieneś, od wielkich spraw, postanowień, umartwień i modlitw, dziwne, prawda? Zacznij od Pana. Poczuj w sobie tęsknotę za Nim; odszukaj w swym sercu pragnienie miłości - pragnienie Miłości. Reszta jest tylko tego konsekwencją '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę w intencji głodujących. Zjedz dzisiaj mniejsze porcje posiłku, a od dzisiaj nie marnuj jedzenia :)

wtorek, 1 grudnia 2015

Znak dla narodów

I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej. Nie będzie sądził z pozorów ni wyrokował według pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok. Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika, tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego. Sprawiedliwość będzie mu pasem na biodrach, a wierność przepasaniem lędźwi. Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadał słomę. Niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze, bo kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze. Owego dnia to się stanie: Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów. Do niego ludy przyjdą po radę, i sławne będzie miejsce jego spoczynku.
Dla Izraelitów, mających za sobą trudne doświadczenia, w tym także ciężar babilońskiej niewoli, proroctwo Izajasza, odczytane na nowo, musiało stać się znakiem nowej nadziei. Wiele cierpienia za nimi, ale Pan nadal jest pośród swego ludu. Jako lud Nowego Przymierza wiemy, że proroctwo to sięga znacznie dalej i głębiej. Ciężar grzechu, winy, cierpienia jest nie do udźwignięcia dla nas samych. To Różdżka z pnia Jessego przywróci upragniony pokój i zaburzoną harmonię. Wiemy, że to już się dokonało, ale czekamy na właściwy czas, czas dopełnienia, gdy znak Pana stanie się czytelny dla wszystkich '+' ks. Adam

P.S. Pomódl się koronką w intencji niewierzących. Wyślij wiadomość, albo zadzwoń do osoby, z którą dawno się nie kontaktowałeś.

poniedziałek, 30 listopada 2015

Publicznie intymna wiara

Jeżeli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. Wszak mówi Pismo: żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony. Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony. Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? Jak to jest napisane: Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę! Ale nie wszyscy dali posłuch Ewangelii. Izajasz bowiem mówi: Panie, któż uwierzył temu, co od nas posłyszał? Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa. Pytam więc: czy może nie słyszeli? Ależ tak: Po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa.
Często sprowadzamy wiarę do płaszczyzny prywatnej. Owszem, wiara jest bardzo intymną sprawą, ponieważ dotyczy intymnej, bardzo osobistej więzi z Panem. Nie wyklucza to jednak, a wręcz przeciwnie, nawet zakłada, więź z innymi ludźmi. Dlatego wiara ma wymiar społeczny. Moje życie, wybory, czyny, słowa wpływają na innych, nawet jeśli sam nie dostrzegam tego wpływu, przynajmniej od razu. Wiara domaga się zatem także deklaracji. Nie są one wystarczające, ani podstawowe w relacji z Bogiem ,jednak są potrzebne. Najpierw nam samym, ale także drugiemu człowiekowi '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę w intencji terrorystów, zamachowców, zabójców - o nawrócenie dla nich. Przeczytaj dowolny fragment Ewangelii.

niedziela, 29 listopada 2015

Boża sprawiedliwość

Oto nadchodzą dni - wyrocznia Pana - kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem domowi izraelskiemu i domowi judzkiemu. W owych dniach i w owym czasie wzbudzę Dawidowi potomstwo sprawiedliwe; będzie wymierzać prawo i sprawiedliwość na ziemi. W owych dniach Juda dostąpi zbawienia, a Jerozolima będzie mieszkała bezpiecznie. To zaś jest imię, którym ją będą nazywać: Pan naszą sprawiedliwością.
Oto nadejdą dni i oto nadeszły. Żyjemy w czasie między już a jeszcze nie. Już objawiło się Boże Miłosierdzie, Pan jeszcze powtórnie nie przyszedł na ziemię. Już jesteśmy zanurzeni w łasce, jeszcze nie smakujemy jej dopełnienia. Kolejny Adwent w naszym życiu - może ostatni, kto wie?! Wypełnia się Boża sprawiedliwość - Bóg spełnia swoją wolę. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

P.S. Na początek Adwentu poświęć chwilę na krótką refleksję: co chcesz zmienić w swoim życiu? co jest dla Ciebie ważne? co Ci się nie podoba? co możesz zrobić, by ten Adwent różnił się od pozostałych? Pomódl się Koronką do Bożego Miłosierdzia w intencji pokoju na świecie. Zadzwoń do kogoś :)

sobota, 28 listopada 2015

Samo się (nie) zrobi

Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym.
W życiu duchowym, raz po raz, uwidacznia się reguła: samo się zrobiło. Czekamy, aż nasze życie samo się zmieni. Usprawiedliwiamy słabości, bo samo się zrobiło. I mija miesiąc za miesiącem, a człowiek stoi tam, gdzie stał. A wiadomo, że jeśli się zatrzymujemy, to już się cofamy. Zaczynamy Adwent. Może tym razem nie czekaj, aż samo się zrobi. Jezus mówi: uważaj na siebie, czuwaj i módl się '+' ks. Adam

P.S. W tym Adwencie zapraszam do pochylenia się nad tajemnicą Bożego miłosierdzia. Każdego dnia odmów Koronkę do Bożego Miłosierdzia; natomiast poszczególne zadania adwentowe, będą prezentowane na bieżąco każdego dnia.

piątek, 27 listopada 2015

Bać się czy cieszyć?

Jezus powiedział swoim uczniom przypowieść: Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pączki, sami poznajecie, że już blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą.
Tęsknota za dobrym życie, za spokojem, za ładem jest w gruncie rzeczy, choć niewielu zdaje sobie  z tego sprawę, tęsknotą za Bogiem. Każdy człowiek nosi w sobie tchnienie Stwórcy i dlatego tu na ziemi nie znajdziemy ukojenia, nie znajdziemy pokoju. Wszystkie znaki czasu mają nam przypomnieć, że naszym powołaniem jest Niebo. Życie na ziemi jest tylko mgnieniem oka i mętnym obrazem innej rzeczywistości. Słowa Pana wypełnia się i w tym nasza nadzieja, a nie w decyzjach wielkich tego świata '+' ks. Adam 

czwartek, 26 listopada 2015

W oczekiwaniu

Jezus powiedział do swoich uczniów: Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą! Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane. Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni! Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.
Ta zdumiewająca wizja nie jest po to, by straszyć, ale, by obudzić. Nie możemy przeoczyć godziny Pana. A niestety może się nam to przydarzyć, ponieważ, choć wierzymy w powtórne przyjście Chrystusa, to częściej próbujemy je odsunąć w czasie, niż z tęsknotą na nie czekać. Dlaczego tak jest? Pewnie wciąż nosimy w sobie krzywe zwierciadło Boga, a nie Jego samego. Boimy się stracić to, co znane, bliskie, nie rozumiejąc, że w Chrystusie wszystko, absolutnie wszystko nabierze nowego blasku. Dopiero, gdy tego doświadczymy, przekonamy się, że nic nie tracimy, a zsykujemy wszystko '+' ks. Adam

środa, 25 listopada 2015

W odpowiednim czasie

Jezus powiedział do swoich uczniów: Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.
Nie obmyślanie swej obrony w dniu próby jest także zachętą, by nie tworzyć sobie scenariusza przyszłości. Kiedy pomyślimy o prześladowaniach, uzasadniony staje się lęk, a może nawet i przerażenie. Jednak Pan mówi, by przeżywać tych chwil już teraz. W odpowiednim momencie wszystko zostanie nam udzielone: siła, męstwo, mądrość, a przede wszystkim miłość. Włos z głowy nam nie zginie. Nie pytaj dzisiaj, jak?, w jaki sposób?, kiedy? Te pytania są absolutnie zbędne. Ty bądź blisko Jezusa, to jest ważne '+' ks. Adam

wtorek, 24 listopada 2015

Ten dzień

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, powiedział: Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony. Zapytali Go: Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie? Jezus odpowiedział: Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem oraz: Nadszedł czas. Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec. Wtedy mówił do nich: Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie.
Czy w ewangelicznych zapowiedziach było mowa o naszych czasach, o wojnach, terrorze, o atakach? Nie wiem. Tylko Bóg zna Ten Dzień. Była mowa o naszych czasach, bo Chrystus jest Panem czasu. Nasze czasy są częścią oczekiwania na powtórne przyjście Pana. Nie jest ważne, kiedy. O wiele ważniejsze jest, z jakim skutkiem dla nas? Dosyć szybko karmimy się nowinkami, fałszywymi proroctwami i wizjami. A prawda jest tylko w Chrystusie. Czekamy zatem nie w strachu ale w nadziei '+' ks. Adam

poniedziałek, 23 listopada 2015

Tylko kawałek

Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki, i rzekł: Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie.
Nie jest ważne tylko to, ile dajemy Panu; równie ważne jest, ile zatrzymujemy dla siebie. Czasem możemy poświęcić naprawdę wiele, a to nie znaczy, że jesteśmy bliżej Boga. Św. Jan od Krzyża mówił, że nie ważne, czy ptak jest przywiązany do ziemi grubym sznurem, czy cienką nicią. I tak nie wzleci w powietrze. Rozcinamy grube sznury, a zostawiamy sobie cienkie niteczki - dla wygody, dla pseudobezpieczeństwa, dla pompowania ego. Chcemy wzbić się wysoko, zatrzymując dla siebie kawałek ziemi. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

niedziela, 22 listopada 2015

Mój Król

Piłat powiedział do Jezusa: Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział: Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie? Piłat odparł: Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił? Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd. Piłat zatem powiedział do Niego: A więc jesteś królem? / Odpowiedział Jezus: / Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu.
No niby to wszystko takie proste, ale jakże trudno uwierzyć i poznać, że Królestwo Pana nie jest z tego świata. Wciąż chcemy obudowywać Ewangelię swoimi przekonaniami, wizjami; wtłaczamy ją w nasze ramy i próbujemy oswoić tajemnicę. Tyle że w ten sposób nigdy nie dojdziemy do Prawdy. Wpadł mi wczoraj w oczy fragment ciekawej książki - Noe budował arkę, choć nie zanosiło się na potop, po prostu zaufał Panu, wierząc, że On sam wszystko dokończy. Dziś, gdy obchodzimy Uroczystość Chrystusa Króla, warto pomyśleć nad tym, czym jest dla mnie królowanie Pana. Czego tak naprawdę oczekuję? Co jest dla mnie ważne? A gdy piszę te słowa, towarzyszy mi poniższa piosenka. Zaskakujące, jak to wszystko nabiera nowego znaczenia w Chrystusie '+' ks. Adam


sobota, 21 listopada 2015

Wyimaginowane życie

Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie. Wziął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę. Jezus im odpowiedział: Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa "O krzaku", gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla niego żyją. Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: Nauczycielu, dobrześ powiedział, bo o nic nie śmieli Go już pytać.
Wyimaginowane problemy często stają się testem, jaki robimy Bożej Opatrzności. A przecież życie toczy się naprawdę, a nie wirtualnie. Ewangelia nie jest zbiorem recept na wszystkie sytuacje, jakie przydarzyć się mogą ludzkości. Po to mamy rozum, by odnaleźć światło wiary w każdym doświadczeniu naszego życia. Wybory, przed jakimi przychodzi nam stawać, nie zawsze są łatwe, to prawda, jednak moc Boża pomaga stawać na wysokości zadania także tam, gdzie po prostu nie mamy już siły. Nie musimy wszystkiego wiedzieć, ważne, żeby wiedzieć to, co powinniśmy '+' ks. Adam

piątek, 20 listopada 2015

Jaskinia zbójców

Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: Napisane jest: Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców. I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem.
Wejście do świątyni ma owocować gorliwością w sprawach Pana. Świątynia ta oznacza w pierwszym rzędzie nas samych. Człowiek ma odnajdować Boga w swoim sercu i tam nabierać mocy do pójścia drogami Pana. Nam też zagraża stawanie się jaskinią zbójców. Grzech, niewierność, zdrada, odwrócenie wzroku od Jezusa - to wszystko czyni nas jaskinią zbójców. I dzieje się to często wręcz niezauważalnie. Jak powiedział jeden ze świętych - kto gardzi małymi rzeczami, powoli poważnie upada '+' ks. Adam

czwartek, 19 listopada 2015

Zraniona miłość

Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia.
Gdy Bóg płacze nad człowiekiem, nie ma większego smutku. Łatwo uwierzyć, że Bóg karze, że wymaga, że jest surowy, o wiele trudniej, że Bóg płacze, gdy Jego miłość jest zdradzana. Pan daje wszystko, co potrzebne, by rozpoznać Jego drogę; i to wszystko z miłości. To zły duch czyha, by nas zniszczyć i to jemu zależy, by oddzielić nas od Pana. Pamiętaj o tym '+' ks. Adam

środa, 18 listopada 2015

Z pośpiechem na przedzie

Jezus opowiedział przypowieść, dlatego że był blisko Jerozolimy, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi. Mówił więc: Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić. Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: Zarabiajcie nimi, aż wrócę. Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: Nie chcemy, żeby ten królował nad nami. Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. Stawił się więc pierwszy i rzekł: Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min. Odpowiedział mu: Dobrze, sługo dobry; ponieważ w dobrej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami. Także drugi przyszedł i rzekł: Panie, twoja mina przyniosła pięć min. Temu też powiedział: I ty miej władzę nad pięciu miastami. Następny przyszedł i rzekł: Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć, czegoś nie posiał. Odpowiedział mu: Według słów twoich sądzę cię, zły sługo. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem, i żąć, gdziem nie posiał. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał. Do obecnych zaś rzekł: Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min. Odpowiedzieli mu: Panie, ma już dziesięć min. Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach. Po tych słowach ruszył na przedzie, zdążając do Jerozolimy.
Jezus cały czas idzie na przedzie. Chce niezwłocznie wypełnić wolę Ojca - aby wszyscy ludzie mogli żyć na wieki. I choć w Jerozolimie czeka Go śmierć, On się nie ociąga, nie targuje, nie zwleka. Dzieło Boga, choć atakowane przez złego ducha, zawsze zwycięża i zawsze przynosi dobry owoc. Może nie zawsze odczuwamy Jego bliską obecność, może nie zawsze przeczuwamy dobre zakończenie, ale On czuwa, a Jego święta wola wypełnia się z nami, czy bez nas '+' ks. Adam

wtorek, 17 listopada 2015

Wejść na drzewo

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A /był tam/ pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.
Czy wszedłbyś na drzewo, żeby zobaczyć Jezusa? :) No dobra, to może być nieco trudne. Zatem, czy zdobyłbyś się na jakieś szaleństwo dla Pana? Tęsknisz za szczególną bliskością Jezusa, ale nie zawsze robisz wszystko, co w Twojej mocy; ba, czasem robisz naprawdę mało. Nie chodzi mi o to, by Cię oceniać, nie moja to rola. Chcę zwrócić Twoją uwagę na to, że Pan błogosławi wielkim pragnieniom. Kiedy zapragniesz Boga tak, że będziesz gotowy wejść na drzewo, że skoczysz ze spadochronem, że pójdziesz pieszo do Rzymu, że każdego dnia pół godziny spędzisz na adoracji Najświętszego Sakramentu - mimo zmęczenia, mimo obaw, mimo wątpliwości, mimo wszystko - Pan będzie na Ciebie czekał i zrozumiesz, że zbawienie stało się udziałem Twojego domu '+' ks. Adam

poniedziałek, 16 listopada 2015

Czego chcesz?

Kiedy Jezus zbliżał się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał, że tłum przeciąga, dowiadywał się, co się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się zbliżył, zapytał go: Co chcesz, abym ci uczynił? Odpowiedział: Panie, żebym przejrzał. Jezus mu odrzekł: Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu.
Dobrze byłoby znaleźć się na miejscu tego niewidomego. Pewnie, że tak. Ale co powiedziałbyś Jezusowi, gdyby spytał Cię: co mam Ci uczynić? Niby wszystko jasne, jednak tak często sami nie wiemy, o co nam chodzi. Ów niewidomy dobrze wiedział, czego potrzebuje, ponieważ, gdy został uzdrowiony, nie wrócił już do swoich, poszedł za Panem. To co ma być ważne, co jest ważne, ma prowadzić nas do Jezusa i uzdalniać do pójścia za Nim '+' ks. Adam

niedziela, 15 listopada 2015

Owe dni

 Jezus powiedział do swoich uczniów: W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba. A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo! Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.
Owe dni, naznaczone uciskiem i wstrząśniętymi mocami niebios trudno powiązać z nieugaszoną tęsknotą za Oblubieńcem. Może dlatego, że większą wagę przywiązujemy do nadzwyczajnych zjawisk, niż do samego Oblubieńca. Jego przyjście jest pewne, a znaki towarzyszące temu przyjściu mają jedynie pomóc nam samym, mają nas obudzić, byśmy nie przegapili niezwykłego czasu. Nie ma się czego obawiać. Aniołowie zostaną wysłani, by zebrać wybranych Pana. Każdy, kto z bojaźnią Bożą oczekuje tego czasu, naprawdę nie musi się bać. Czas jest trudny, ale przecież czas należy do Pana, tak jak i my '+' ks. Adam

sobota, 14 listopada 2015

Czy znajdzie wiarę?

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Owa wdowa była albo zdesperowana, albo niesamowicie wytrwała. Tak czy siak, otrzymała to, o co prosiła. Śmieszne są zatem nasze żale: tak długo się modlę i nic. Tak długo? To znaczy ile? Tydzień, miesiąc, rok? Tak długo jesz i nadal jesteś głodny, a głód Boga chcesz zaspokoić jednym kęsem. Czy Jezus znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? To wiara przysposabia nas do przyjęcia owoców naszej modlitwy. Bóg naprawdę daje wszystko, o co prosimy; to my nie zawsze chcemy, bądź nie zawsze umiemy, przyjąć Jego dary. Wiara. I jest dobrze '+' ks. Adam

piątek, 13 listopada 2015

Szukając Pana

Głupi już z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem. Jeśli urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa - winni byli poznać, o ile wspanialszy jest ich Władca, stworzył je bowiem Twórca piękności; a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw - winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę. Ci jednak na mniejszą zasługują naganę, bo wprawdzie błądzą, ale Boga szukają i pragną Go znaleźć. Obracają się wśród Jego dzieł, badają, i ulegają pozorom, bo piękne to, na co patrzą. Ale i oni nie są bez winy: jeśli się bowiem zdobyli na tyle wiedzy, by móc ogarnąć wszechświat - jakże nie mogli rychlej znaleźć jego Pana?
Dobitne. Ale czasem po prostu nie można inaczej. Wiadomo, że wiara nie jest sprawą łatwą, nie powinna taką być. Niemniej jednak dostajemy znaki, które mogą ożywić i pogłębić naszą wiarę. Kiedy oglądamy otaczający nas świat, przeżywamy różne doświadczenia, zachwycamy się pięknem stworzenia, to rzeczywiście trzeba być głupim, by nie dostrzec piękna samego Boga. Skoro marne stworzenie, co dzisiaj jest, a jutro już nie ma, może nas zachwycać, to o ileż bardziej Bóg. Liczne niewiadome, pytania i wątpliwości, rozpłyną się kiedyś w pięknie Stwórcy i wtedy wszystko stanie się jasne. Oby nie okazać się głupim '+' ks. Adam

czwartek, 12 listopada 2015

Pośród nas

Jezus zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: "Oto tu jest" albo: "tam". Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest. Do uczniów zaś rzekł: Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. Powiedzą wam: Oto tam lub: Oto tu. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie.
Bardzo korci, by wstawiać Królestwo Boże w sztywne ramy i logikę naszego świata. Dlatego tak uparcie oczekujemy, że powinno być tak, a nie inaczej. Przestawienie się na Królestwo Boga wymaga od nas swoistego ryzyka, zaufania, a to nie zawsze jest proste. Jak uwierzyć, że Bóg nadal nad nami czuwa, skoro ginie tak wielu chrześcijan? Ile podobnych pytań możemy postawić? No właśnie, wciąż tkwi w nas myślenie tego świata. Szukamy naszych rozwiązań, używamy naszych sposobów, a one, prędzej, czy później okażą się zawodne. Wiele trudu nas jeszcze czeka, ale nie musi nas to przerażać. Bóg jest pośród nas '+' ks. Adam

środa, 11 listopada 2015

Prawdziwe uzdrowienie

Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.
Trąd skazywał chorego na rytualną nieczystość. Trędowaci żyli poza społecznością; musieli z dala ogłaszać swoją chorobę; nie wolno im było zbliżać się do nikogo. Dopiero po wyzdrowieniu, co nie było zbyt częstym zjawiskiem, chory pokazywał się kapłanowi, który zaświadczał o jego zdrowiu, składał ofiarę i dopuszczał do życia we wspólnocie. Zadziwia zatem wiara trędowatych, podszyta odwagą,a może desperacją. Jednak wierzą, że Jezus ma moc ich uzdrowić. Zadziwia też ich posłuszeństwo. Idą do kapłana, choć nie ma ku temu przesłanek. Szkoda, że nie wszystkim wystarczyło wiary, by wrócić na właściwe miejsce '+' ks. Adam

wtorek, 10 listopada 2015

Nieużyteczni?

Jezus powiedział do swoich apostołów: Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.
Łatwo powiedzieć, trudno zrobić. Ale na tym polega praca nad sobą. To nie objadanie się owocami, ale praca wokół kwiatów. Poskramianie miłości własnej jest żmudne i niestety często nieprzyjemne, ale w rezultacie daje wielką radość, że nic nami nie rządzi. Nie masz być służącym, ale możesz zostać sługą. Nie jesteś powołany do niewolnictwa, ale możesz oddać swoją wolność. Wiadomo, że nie jest to łatwa sprawa, ale i efekt nie jest błahy '+' ks. Adam

poniedziałek, 9 listopada 2015

Woda życia

Podczas widzenia otrzymanego od Pana zaprowadził mnie anioł z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza. I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie od bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza. A On rzekł do mnie: Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostają przy życiu: będą tam też niezliczone ryby, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione. A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ woda dla nich przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo.
Prawdziwą wodą, uzdrawiającą skażone tereny, jest Duch Święty, dany przez Jezusa Chrystusa - prawdziwą Świątynię jedynego Boga. W tej wizji widać też zapowiedź ofiary Krzyża. Z boku Baranka wypłynęła krew i woda, a przecież w Jego ranach jest nasze zdrowie i życie. Przyjmij życiodajną Wodę Pana, byś wydawał właściwy owoc '+' ks. Adam

niedziela, 8 listopada 2015

Dwa pieniążki

Jezus usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie.
Dwa pieniążki to naprawdę niewiele, ale nawet tyle trzeba oddać Bogu. W przypowieści o talentach trzeci sługa nie potrafił oddać jednego talentu, choć inni oddali pięć i dwa, i to go właśnie zgubiło. Mamy być gotowi oddać Bogu także to, co w oczach świata może uchodzić za marne dwa grosze, ale co często może być naszym ludzkim zabezpieczeniem, czymś co daje nam poczucie kontroli nad własnym życiem, a co często staje się furtką uchyloną dla zła. Oddać Bogu dwa pieniążki nie jest łatwo, bo najpierw musimy się zastanowić, co to jest w naszym życiu, co nas trzyma jeszcze na uwięzi, co jest jeszcze tylko pod naszą kontrolą, czego nie chcemy powierzyć Bogu absolutnie. Oddać Bogu dwa pieniążki to uznać, że bez Boga nie znaczymy nic. Kto z nas chce być nic nie wartym? A jednak jest to warunek, by otrzymać niewyczerpujące się naczynie mąki i oliwy, to warunek, by znaleźć uznanie w oczach Bożych. Pan Jezus powiedział do św. Katarzyny Sieneńskiej powiedział: Ja Jestem Tym, Który Jestem, a ty jesteś tym, co nie jest. Tym poznaniem osiągniesz zbawienie. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam
Free Contact Form