Litania do małej Arabki

poniedziałek, 30 listopada 2015

Publicznie intymna wiara

Jeżeli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. Wszak mówi Pismo: żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony. Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony. Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? Jak to jest napisane: Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę! Ale nie wszyscy dali posłuch Ewangelii. Izajasz bowiem mówi: Panie, któż uwierzył temu, co od nas posłyszał? Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa. Pytam więc: czy może nie słyszeli? Ależ tak: Po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa.
Często sprowadzamy wiarę do płaszczyzny prywatnej. Owszem, wiara jest bardzo intymną sprawą, ponieważ dotyczy intymnej, bardzo osobistej więzi z Panem. Nie wyklucza to jednak, a wręcz przeciwnie, nawet zakłada, więź z innymi ludźmi. Dlatego wiara ma wymiar społeczny. Moje życie, wybory, czyny, słowa wpływają na innych, nawet jeśli sam nie dostrzegam tego wpływu, przynajmniej od razu. Wiara domaga się zatem także deklaracji. Nie są one wystarczające, ani podstawowe w relacji z Bogiem ,jednak są potrzebne. Najpierw nam samym, ale także drugiemu człowiekowi '+' ks. Adam

P.S. Odmów koronkę w intencji terrorystów, zamachowców, zabójców - o nawrócenie dla nich. Przeczytaj dowolny fragment Ewangelii.

niedziela, 29 listopada 2015

Boża sprawiedliwość

Oto nadchodzą dni - wyrocznia Pana - kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem domowi izraelskiemu i domowi judzkiemu. W owych dniach i w owym czasie wzbudzę Dawidowi potomstwo sprawiedliwe; będzie wymierzać prawo i sprawiedliwość na ziemi. W owych dniach Juda dostąpi zbawienia, a Jerozolima będzie mieszkała bezpiecznie. To zaś jest imię, którym ją będą nazywać: Pan naszą sprawiedliwością.
Oto nadejdą dni i oto nadeszły. Żyjemy w czasie między już a jeszcze nie. Już objawiło się Boże Miłosierdzie, Pan jeszcze powtórnie nie przyszedł na ziemię. Już jesteśmy zanurzeni w łasce, jeszcze nie smakujemy jej dopełnienia. Kolejny Adwent w naszym życiu - może ostatni, kto wie?! Wypełnia się Boża sprawiedliwość - Bóg spełnia swoją wolę. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

P.S. Na początek Adwentu poświęć chwilę na krótką refleksję: co chcesz zmienić w swoim życiu? co jest dla Ciebie ważne? co Ci się nie podoba? co możesz zrobić, by ten Adwent różnił się od pozostałych? Pomódl się Koronką do Bożego Miłosierdzia w intencji pokoju na świecie. Zadzwoń do kogoś :)

sobota, 28 listopada 2015

Samo się (nie) zrobi

Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym.
W życiu duchowym, raz po raz, uwidacznia się reguła: samo się zrobiło. Czekamy, aż nasze życie samo się zmieni. Usprawiedliwiamy słabości, bo samo się zrobiło. I mija miesiąc za miesiącem, a człowiek stoi tam, gdzie stał. A wiadomo, że jeśli się zatrzymujemy, to już się cofamy. Zaczynamy Adwent. Może tym razem nie czekaj, aż samo się zrobi. Jezus mówi: uważaj na siebie, czuwaj i módl się '+' ks. Adam

P.S. W tym Adwencie zapraszam do pochylenia się nad tajemnicą Bożego miłosierdzia. Każdego dnia odmów Koronkę do Bożego Miłosierdzia; natomiast poszczególne zadania adwentowe, będą prezentowane na bieżąco każdego dnia.

piątek, 27 listopada 2015

Bać się czy cieszyć?

Jezus powiedział swoim uczniom przypowieść: Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pączki, sami poznajecie, że już blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą.
Tęsknota za dobrym życie, za spokojem, za ładem jest w gruncie rzeczy, choć niewielu zdaje sobie  z tego sprawę, tęsknotą za Bogiem. Każdy człowiek nosi w sobie tchnienie Stwórcy i dlatego tu na ziemi nie znajdziemy ukojenia, nie znajdziemy pokoju. Wszystkie znaki czasu mają nam przypomnieć, że naszym powołaniem jest Niebo. Życie na ziemi jest tylko mgnieniem oka i mętnym obrazem innej rzeczywistości. Słowa Pana wypełnia się i w tym nasza nadzieja, a nie w decyzjach wielkich tego świata '+' ks. Adam 

czwartek, 26 listopada 2015

W oczekiwaniu

Jezus powiedział do swoich uczniów: Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą! Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane. Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni! Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.
Ta zdumiewająca wizja nie jest po to, by straszyć, ale, by obudzić. Nie możemy przeoczyć godziny Pana. A niestety może się nam to przydarzyć, ponieważ, choć wierzymy w powtórne przyjście Chrystusa, to częściej próbujemy je odsunąć w czasie, niż z tęsknotą na nie czekać. Dlaczego tak jest? Pewnie wciąż nosimy w sobie krzywe zwierciadło Boga, a nie Jego samego. Boimy się stracić to, co znane, bliskie, nie rozumiejąc, że w Chrystusie wszystko, absolutnie wszystko nabierze nowego blasku. Dopiero, gdy tego doświadczymy, przekonamy się, że nic nie tracimy, a zsykujemy wszystko '+' ks. Adam

środa, 25 listopada 2015

W odpowiednim czasie

Jezus powiedział do swoich uczniów: Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.
Nie obmyślanie swej obrony w dniu próby jest także zachętą, by nie tworzyć sobie scenariusza przyszłości. Kiedy pomyślimy o prześladowaniach, uzasadniony staje się lęk, a może nawet i przerażenie. Jednak Pan mówi, by przeżywać tych chwil już teraz. W odpowiednim momencie wszystko zostanie nam udzielone: siła, męstwo, mądrość, a przede wszystkim miłość. Włos z głowy nam nie zginie. Nie pytaj dzisiaj, jak?, w jaki sposób?, kiedy? Te pytania są absolutnie zbędne. Ty bądź blisko Jezusa, to jest ważne '+' ks. Adam

wtorek, 24 listopada 2015

Ten dzień

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, powiedział: Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony. Zapytali Go: Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie? Jezus odpowiedział: Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem oraz: Nadszedł czas. Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec. Wtedy mówił do nich: Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie.
Czy w ewangelicznych zapowiedziach było mowa o naszych czasach, o wojnach, terrorze, o atakach? Nie wiem. Tylko Bóg zna Ten Dzień. Była mowa o naszych czasach, bo Chrystus jest Panem czasu. Nasze czasy są częścią oczekiwania na powtórne przyjście Pana. Nie jest ważne, kiedy. O wiele ważniejsze jest, z jakim skutkiem dla nas? Dosyć szybko karmimy się nowinkami, fałszywymi proroctwami i wizjami. A prawda jest tylko w Chrystusie. Czekamy zatem nie w strachu ale w nadziei '+' ks. Adam

poniedziałek, 23 listopada 2015

Tylko kawałek

Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki, i rzekł: Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie.
Nie jest ważne tylko to, ile dajemy Panu; równie ważne jest, ile zatrzymujemy dla siebie. Czasem możemy poświęcić naprawdę wiele, a to nie znaczy, że jesteśmy bliżej Boga. Św. Jan od Krzyża mówił, że nie ważne, czy ptak jest przywiązany do ziemi grubym sznurem, czy cienką nicią. I tak nie wzleci w powietrze. Rozcinamy grube sznury, a zostawiamy sobie cienkie niteczki - dla wygody, dla pseudobezpieczeństwa, dla pompowania ego. Chcemy wzbić się wysoko, zatrzymując dla siebie kawałek ziemi. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

niedziela, 22 listopada 2015

Mój Król

Piłat powiedział do Jezusa: Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział: Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie? Piłat odparł: Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił? Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd. Piłat zatem powiedział do Niego: A więc jesteś królem? / Odpowiedział Jezus: / Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu.
No niby to wszystko takie proste, ale jakże trudno uwierzyć i poznać, że Królestwo Pana nie jest z tego świata. Wciąż chcemy obudowywać Ewangelię swoimi przekonaniami, wizjami; wtłaczamy ją w nasze ramy i próbujemy oswoić tajemnicę. Tyle że w ten sposób nigdy nie dojdziemy do Prawdy. Wpadł mi wczoraj w oczy fragment ciekawej książki - Noe budował arkę, choć nie zanosiło się na potop, po prostu zaufał Panu, wierząc, że On sam wszystko dokończy. Dziś, gdy obchodzimy Uroczystość Chrystusa Króla, warto pomyśleć nad tym, czym jest dla mnie królowanie Pana. Czego tak naprawdę oczekuję? Co jest dla mnie ważne? A gdy piszę te słowa, towarzyszy mi poniższa piosenka. Zaskakujące, jak to wszystko nabiera nowego znaczenia w Chrystusie '+' ks. Adam


sobota, 21 listopada 2015

Wyimaginowane życie

Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie. Wziął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę. Jezus im odpowiedział: Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa "O krzaku", gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla niego żyją. Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: Nauczycielu, dobrześ powiedział, bo o nic nie śmieli Go już pytać.
Wyimaginowane problemy często stają się testem, jaki robimy Bożej Opatrzności. A przecież życie toczy się naprawdę, a nie wirtualnie. Ewangelia nie jest zbiorem recept na wszystkie sytuacje, jakie przydarzyć się mogą ludzkości. Po to mamy rozum, by odnaleźć światło wiary w każdym doświadczeniu naszego życia. Wybory, przed jakimi przychodzi nam stawać, nie zawsze są łatwe, to prawda, jednak moc Boża pomaga stawać na wysokości zadania także tam, gdzie po prostu nie mamy już siły. Nie musimy wszystkiego wiedzieć, ważne, żeby wiedzieć to, co powinniśmy '+' ks. Adam

piątek, 20 listopada 2015

Jaskinia zbójców

Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: Napisane jest: Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców. I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem.
Wejście do świątyni ma owocować gorliwością w sprawach Pana. Świątynia ta oznacza w pierwszym rzędzie nas samych. Człowiek ma odnajdować Boga w swoim sercu i tam nabierać mocy do pójścia drogami Pana. Nam też zagraża stawanie się jaskinią zbójców. Grzech, niewierność, zdrada, odwrócenie wzroku od Jezusa - to wszystko czyni nas jaskinią zbójców. I dzieje się to często wręcz niezauważalnie. Jak powiedział jeden ze świętych - kto gardzi małymi rzeczami, powoli poważnie upada '+' ks. Adam

czwartek, 19 listopada 2015

Zraniona miłość

Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia.
Gdy Bóg płacze nad człowiekiem, nie ma większego smutku. Łatwo uwierzyć, że Bóg karze, że wymaga, że jest surowy, o wiele trudniej, że Bóg płacze, gdy Jego miłość jest zdradzana. Pan daje wszystko, co potrzebne, by rozpoznać Jego drogę; i to wszystko z miłości. To zły duch czyha, by nas zniszczyć i to jemu zależy, by oddzielić nas od Pana. Pamiętaj o tym '+' ks. Adam

środa, 18 listopada 2015

Z pośpiechem na przedzie

Jezus opowiedział przypowieść, dlatego że był blisko Jerozolimy, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi. Mówił więc: Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić. Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: Zarabiajcie nimi, aż wrócę. Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: Nie chcemy, żeby ten królował nad nami. Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. Stawił się więc pierwszy i rzekł: Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min. Odpowiedział mu: Dobrze, sługo dobry; ponieważ w dobrej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami. Także drugi przyszedł i rzekł: Panie, twoja mina przyniosła pięć min. Temu też powiedział: I ty miej władzę nad pięciu miastami. Następny przyszedł i rzekł: Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć, czegoś nie posiał. Odpowiedział mu: Według słów twoich sądzę cię, zły sługo. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem, i żąć, gdziem nie posiał. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał. Do obecnych zaś rzekł: Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min. Odpowiedzieli mu: Panie, ma już dziesięć min. Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach. Po tych słowach ruszył na przedzie, zdążając do Jerozolimy.
Jezus cały czas idzie na przedzie. Chce niezwłocznie wypełnić wolę Ojca - aby wszyscy ludzie mogli żyć na wieki. I choć w Jerozolimie czeka Go śmierć, On się nie ociąga, nie targuje, nie zwleka. Dzieło Boga, choć atakowane przez złego ducha, zawsze zwycięża i zawsze przynosi dobry owoc. Może nie zawsze odczuwamy Jego bliską obecność, może nie zawsze przeczuwamy dobre zakończenie, ale On czuwa, a Jego święta wola wypełnia się z nami, czy bez nas '+' ks. Adam

wtorek, 17 listopada 2015

Wejść na drzewo

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A /był tam/ pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.
Czy wszedłbyś na drzewo, żeby zobaczyć Jezusa? :) No dobra, to może być nieco trudne. Zatem, czy zdobyłbyś się na jakieś szaleństwo dla Pana? Tęsknisz za szczególną bliskością Jezusa, ale nie zawsze robisz wszystko, co w Twojej mocy; ba, czasem robisz naprawdę mało. Nie chodzi mi o to, by Cię oceniać, nie moja to rola. Chcę zwrócić Twoją uwagę na to, że Pan błogosławi wielkim pragnieniom. Kiedy zapragniesz Boga tak, że będziesz gotowy wejść na drzewo, że skoczysz ze spadochronem, że pójdziesz pieszo do Rzymu, że każdego dnia pół godziny spędzisz na adoracji Najświętszego Sakramentu - mimo zmęczenia, mimo obaw, mimo wątpliwości, mimo wszystko - Pan będzie na Ciebie czekał i zrozumiesz, że zbawienie stało się udziałem Twojego domu '+' ks. Adam

poniedziałek, 16 listopada 2015

Czego chcesz?

Kiedy Jezus zbliżał się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał, że tłum przeciąga, dowiadywał się, co się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się zbliżył, zapytał go: Co chcesz, abym ci uczynił? Odpowiedział: Panie, żebym przejrzał. Jezus mu odrzekł: Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu.
Dobrze byłoby znaleźć się na miejscu tego niewidomego. Pewnie, że tak. Ale co powiedziałbyś Jezusowi, gdyby spytał Cię: co mam Ci uczynić? Niby wszystko jasne, jednak tak często sami nie wiemy, o co nam chodzi. Ów niewidomy dobrze wiedział, czego potrzebuje, ponieważ, gdy został uzdrowiony, nie wrócił już do swoich, poszedł za Panem. To co ma być ważne, co jest ważne, ma prowadzić nas do Jezusa i uzdalniać do pójścia za Nim '+' ks. Adam

niedziela, 15 listopada 2015

Owe dni

 Jezus powiedział do swoich uczniów: W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba. A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo! Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.
Owe dni, naznaczone uciskiem i wstrząśniętymi mocami niebios trudno powiązać z nieugaszoną tęsknotą za Oblubieńcem. Może dlatego, że większą wagę przywiązujemy do nadzwyczajnych zjawisk, niż do samego Oblubieńca. Jego przyjście jest pewne, a znaki towarzyszące temu przyjściu mają jedynie pomóc nam samym, mają nas obudzić, byśmy nie przegapili niezwykłego czasu. Nie ma się czego obawiać. Aniołowie zostaną wysłani, by zebrać wybranych Pana. Każdy, kto z bojaźnią Bożą oczekuje tego czasu, naprawdę nie musi się bać. Czas jest trudny, ale przecież czas należy do Pana, tak jak i my '+' ks. Adam

sobota, 14 listopada 2015

Czy znajdzie wiarę?

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Owa wdowa była albo zdesperowana, albo niesamowicie wytrwała. Tak czy siak, otrzymała to, o co prosiła. Śmieszne są zatem nasze żale: tak długo się modlę i nic. Tak długo? To znaczy ile? Tydzień, miesiąc, rok? Tak długo jesz i nadal jesteś głodny, a głód Boga chcesz zaspokoić jednym kęsem. Czy Jezus znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? To wiara przysposabia nas do przyjęcia owoców naszej modlitwy. Bóg naprawdę daje wszystko, o co prosimy; to my nie zawsze chcemy, bądź nie zawsze umiemy, przyjąć Jego dary. Wiara. I jest dobrze '+' ks. Adam

piątek, 13 listopada 2015

Szukając Pana

Głupi już z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem. Jeśli urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa - winni byli poznać, o ile wspanialszy jest ich Władca, stworzył je bowiem Twórca piękności; a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw - winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę. Ci jednak na mniejszą zasługują naganę, bo wprawdzie błądzą, ale Boga szukają i pragną Go znaleźć. Obracają się wśród Jego dzieł, badają, i ulegają pozorom, bo piękne to, na co patrzą. Ale i oni nie są bez winy: jeśli się bowiem zdobyli na tyle wiedzy, by móc ogarnąć wszechświat - jakże nie mogli rychlej znaleźć jego Pana?
Dobitne. Ale czasem po prostu nie można inaczej. Wiadomo, że wiara nie jest sprawą łatwą, nie powinna taką być. Niemniej jednak dostajemy znaki, które mogą ożywić i pogłębić naszą wiarę. Kiedy oglądamy otaczający nas świat, przeżywamy różne doświadczenia, zachwycamy się pięknem stworzenia, to rzeczywiście trzeba być głupim, by nie dostrzec piękna samego Boga. Skoro marne stworzenie, co dzisiaj jest, a jutro już nie ma, może nas zachwycać, to o ileż bardziej Bóg. Liczne niewiadome, pytania i wątpliwości, rozpłyną się kiedyś w pięknie Stwórcy i wtedy wszystko stanie się jasne. Oby nie okazać się głupim '+' ks. Adam

czwartek, 12 listopada 2015

Pośród nas

Jezus zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: "Oto tu jest" albo: "tam". Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest. Do uczniów zaś rzekł: Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. Powiedzą wam: Oto tam lub: Oto tu. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie.
Bardzo korci, by wstawiać Królestwo Boże w sztywne ramy i logikę naszego świata. Dlatego tak uparcie oczekujemy, że powinno być tak, a nie inaczej. Przestawienie się na Królestwo Boga wymaga od nas swoistego ryzyka, zaufania, a to nie zawsze jest proste. Jak uwierzyć, że Bóg nadal nad nami czuwa, skoro ginie tak wielu chrześcijan? Ile podobnych pytań możemy postawić? No właśnie, wciąż tkwi w nas myślenie tego świata. Szukamy naszych rozwiązań, używamy naszych sposobów, a one, prędzej, czy później okażą się zawodne. Wiele trudu nas jeszcze czeka, ale nie musi nas to przerażać. Bóg jest pośród nas '+' ks. Adam

środa, 11 listopada 2015

Prawdziwe uzdrowienie

Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.
Trąd skazywał chorego na rytualną nieczystość. Trędowaci żyli poza społecznością; musieli z dala ogłaszać swoją chorobę; nie wolno im było zbliżać się do nikogo. Dopiero po wyzdrowieniu, co nie było zbyt częstym zjawiskiem, chory pokazywał się kapłanowi, który zaświadczał o jego zdrowiu, składał ofiarę i dopuszczał do życia we wspólnocie. Zadziwia zatem wiara trędowatych, podszyta odwagą,a może desperacją. Jednak wierzą, że Jezus ma moc ich uzdrowić. Zadziwia też ich posłuszeństwo. Idą do kapłana, choć nie ma ku temu przesłanek. Szkoda, że nie wszystkim wystarczyło wiary, by wrócić na właściwe miejsce '+' ks. Adam

wtorek, 10 listopada 2015

Nieużyteczni?

Jezus powiedział do swoich apostołów: Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.
Łatwo powiedzieć, trudno zrobić. Ale na tym polega praca nad sobą. To nie objadanie się owocami, ale praca wokół kwiatów. Poskramianie miłości własnej jest żmudne i niestety często nieprzyjemne, ale w rezultacie daje wielką radość, że nic nami nie rządzi. Nie masz być służącym, ale możesz zostać sługą. Nie jesteś powołany do niewolnictwa, ale możesz oddać swoją wolność. Wiadomo, że nie jest to łatwa sprawa, ale i efekt nie jest błahy '+' ks. Adam

poniedziałek, 9 listopada 2015

Woda życia

Podczas widzenia otrzymanego od Pana zaprowadził mnie anioł z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza. I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie od bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza. A On rzekł do mnie: Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostają przy życiu: będą tam też niezliczone ryby, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione. A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ woda dla nich przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo.
Prawdziwą wodą, uzdrawiającą skażone tereny, jest Duch Święty, dany przez Jezusa Chrystusa - prawdziwą Świątynię jedynego Boga. W tej wizji widać też zapowiedź ofiary Krzyża. Z boku Baranka wypłynęła krew i woda, a przecież w Jego ranach jest nasze zdrowie i życie. Przyjmij życiodajną Wodę Pana, byś wydawał właściwy owoc '+' ks. Adam

niedziela, 8 listopada 2015

Dwa pieniążki

Jezus usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie.
Dwa pieniążki to naprawdę niewiele, ale nawet tyle trzeba oddać Bogu. W przypowieści o talentach trzeci sługa nie potrafił oddać jednego talentu, choć inni oddali pięć i dwa, i to go właśnie zgubiło. Mamy być gotowi oddać Bogu także to, co w oczach świata może uchodzić za marne dwa grosze, ale co często może być naszym ludzkim zabezpieczeniem, czymś co daje nam poczucie kontroli nad własnym życiem, a co często staje się furtką uchyloną dla zła. Oddać Bogu dwa pieniążki nie jest łatwo, bo najpierw musimy się zastanowić, co to jest w naszym życiu, co nas trzyma jeszcze na uwięzi, co jest jeszcze tylko pod naszą kontrolą, czego nie chcemy powierzyć Bogu absolutnie. Oddać Bogu dwa pieniążki to uznać, że bez Boga nie znaczymy nic. Kto z nas chce być nic nie wartym? A jednak jest to warunek, by otrzymać niewyczerpujące się naczynie mąki i oliwy, to warunek, by znaleźć uznanie w oczach Bożych. Pan Jezus powiedział do św. Katarzyny Sieneńskiej powiedział: Ja Jestem Tym, Który Jestem, a ty jesteś tym, co nie jest. Tym poznaniem osiągniesz zbawienie. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

sobota, 7 listopada 2015

Niegodziwa mamona

Jezus powiedział do swoich uczniów: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy /wszystko/ się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze? żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie. Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego. Powiedział więc do nich: To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych.
Co ciekawe, pieniądze, i rzeczy materialne w ogóle, nie są moralnie ani dobre, ani złe. To człowiek nadaje im moralną wartość poprzez sposób czy cel ich użycia. Nie ma sensu zastanawiać się, czy wolno być bogatym, czy nie, czy ubóstwo jest automatyczną drogą świętości, czy nie. Ważne, by panować nad światem według zamysłu Stwórcy. Także to co prozaiczne, a nawet i błahe, może otwierać nas na rzeczy naprawdę wielkie. Nie jest mądrością tęsknić za tym, co wielkie przy jednoczesnym pogardzaniu tym,co małe. Mądrością jest przyjąć wszystko oczami Boga '+' ks. Adam

piątek, 6 listopada 2015

Roztropność przede wszystkim

Jezus powiedział do swoich uczniów: Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą. Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: Ile jesteś winien mojemu panu? Ten odpowiedział: Sto beczek oliwy. On mu rzekł: Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt. Następnie pytał drugiego: A ty ile jesteś winien? Ten odrzekł: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości.
Nie łudź się, że oto mamy pochwałę krętactwa i półśrodków. Zwróć uwagę na ostatnie zdanie o synach świata i synach światłości. Pan pokazuje, że świat, w którym żyjemy nie jest doskonały i dlatego nie mamy oczekiwać, że wszystkie otaczające nas okoliczności będą doskonałe. Jednak mamy stawać się, jesteśmy, synami światłości. I dlatego mamy pamiętać o tym, co jest ważne i co jest ważniejsze, a przede wszystkim o Tym, który jest najważniejszy. Można też odnaleźć tu pouczenie, by wychodzić z Ewangelią w sposób adekwatny do odbiorców. Jeśli ktoś z Twoich bliskich ma problemy w wierze, to nie można bombardować nawet najpobożniejszymi propozycjami. Roztropność przede wszystkim '+' ks. Adam

czwartek, 5 listopada 2015

Właściwe powołanie

Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi. Dlaczego więc ty potępiasz swego brata? Albo dlaczego gardzisz swoim bratem? Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga. Napisane jest bowiem: Na moje życie - mówi Pan - przede Mną klęknie wszelkie kolano. a każdy język wielbić będzie Boga. Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu.
Niesamowicie wyraziście brzmią te słowa w czasie liturgii pogrzebowej. Z jednej strony dzień sądu może napawać nas lękiem. W końcu to dzień, gdzie każdy sam o osobie zda sprawę Bogu; nie będzie już kłamstw, usprawiedliwień, matactw itd. Automatycznie wręcz zaczynamy myśleć o tym, z czym staniemy przed Panem. I może to budzić uzasadniony lęk. Jednak św. Paweł daje nam wielką nadzieję. Człowiek klęknie przed Bogiem, by Go uwielbiać. I jest to wskazaniu już na teraz. Nie zajmuj się tyloma rzeczami, w nadziei, że zapełnisz swoje ręce. Twoim powołaniem jest uwielbianie Boga tu na ziemi i potem, w wieczności. I taki dzień sądu nie może być straszny '+' ks. Adam

środa, 4 listopada 2015

O prawdziwej miłości

Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne - streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.
Niby to takie proste, a rzeczywistość przynosi smutne otrzeźwienie. Skąd tyle problemów z miłością? Bo do końca nie rozumiemy jej istoty. Kluczowe jest tu: nie wyrządza zła bliźniemu. Miłość nie zamyka się w entuzjastycznych stanach, w emocjach, nawet w tych najprzyjemniejszych. Miłość to nie słowa i nawet nie uczynki. Najpierw miłość to pragnienie dobra drugiej osoby. W tym kontekście lepiej można przyjąć tę prawdę, że Bóg jest Miłością. Bóg pragnie dobra człowieka, Bóg pragnie dobra dla swoich stworzeń. I dopiero w tym pragnieniu słowa, uczynki, myśli, gesty nabierają właściwego kształtu. Nie będą karmiły naszej pychy, ani egoizmu, ani tym bardziej nie skrzywdzą nikogo. Krzywda jest tu pochodną zła. Nie chodzi o subiektywne odczuwanie krzywdy. Czasem miłość podpowiada, choć chwilowe, odejście. Może to rodzić tęsknotę, żal, ale w przypadku miłości prowadzi do dobra danej osoby. I taka miłość wypełnia wszelkie Boże prawo '+' ks. Adam

P.S. Dzisiejszy Patron, św. Karol Boromeusz, założył pierwsze seminarium duchowne dla formacji i kształcenia nowych kapłanów :) 

wtorek, 3 listopada 2015

Usprawiedliwieni

Gdy Jezus siedział przy stole, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: Szczęśliwy jest ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym. Jezus mu odpowiedział: Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Drugi rzekł: Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Jeszcze inny rzekł: Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych. Sługa oznajmił: Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce. Na to pan rzekł do sługi: Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadam wam: żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty.
O wiele łatwiej jest nam pragnąć szczęścia, niż faktycznie do niego dążyć. Coś na kształt skaldowskiej gonitwy za króliczkiem. To może brzmieć dziwnie, ale jednak zadowalamy się tym, co znamy, choć ze swoistej poprawności, biadolimy nad swoim stanem. W dobrym tonie, a już w polskim na pewno, jest wieczne usprawiedliwienie. Tyle rzeczy moglibyśmy zmienić, gdyby nie to nasze 'ale'. Wciąż jeszcze nie czas, jeszcze niegotowi, jeszcze, jeszcze, jeszcze. I nie zmienia się nic. Niby chcemy, ale po swojemu, tak żeby nie bolało. Tak jakby Bogu zależało na sprawianiu nam bólu. Żyj tu i teraz. I pozwól się prowadzić Bogu, bez płytkich usprawiedliwień '+' ks. Adam

poniedziałek, 2 listopada 2015

Noc Świetych

Niechaj to narodowie wżdy postronni znają,
 iż chrześcijanie nie pogańskie, ale swoje święta mają.
Przeżyjmy to jeszcze raz.






Jedynie zapalić znicz?

Jezus powiedział do swoich uczniów: Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę. Odezwał się do Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.
W jednym z programów informacyjnych wypowiedziała się, zaczepiona przez dziennikarza, pani nawiedzająca groby bliskich: A cóż my możemy zrobić? Jedynie znicz zapalić. Smutne, prawda? Nie, nie o dzień zmarłych mi chodzi, ale o tę właśnie wypowiedź. Tchnie rozpaczą i beznadzieją. My nic nie MUSIMY robić, bo działa Bóg. To On zniszczył śmierć, to On daje prawdziwe życie. Owszem, nawiedzamy cmentarze z zadumie i czasem w smutku, to jasne, ale nasze cmentarze nie są pomnikami rozpaczy. To pomniki zwycięstwa Chrystusa. Zapalamy znicz nie z rezygnacji, z bezradności: cóż możemy zrobić? Zapalmy go jako znak Zmartwychwstałego. Przeżywamy dni, w których szczególnie uświadamiamy sobie prawdę o świętych obcowaniu. Wczoraj czuliśmy się pobudzeni i wezwani tym, że wielu przed nami przeszło drogę życia w sposób, jaki się Bogu podobał, i są z Nim w Jego królestwie. Dzisiaj szczególnie przeżywamy prawdę, że tylu ludzi potrzebuje oczyszczenia, żeby się móc spotkać z Bogiem. I ta prawda dotyka równocześnie bardzo mocno nas, bo my możemy im pomóc. I to jest prawdziwe zadanie i perspektywa, jaką nam wyznaczają obecne dni. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

niedziela, 1 listopada 2015

Święci jak Bóg

Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty.
Niestety stajemy się świadkami rosnącej fali chrześcijaństwa obrzędowego, religijności sztucznej, na pokaz, sprowadzanej jedynie do narodowo-katolickiej tradycji coraz częściej łączonej z elementami kultury Zachodu. Chociażby dzisiejsze święta, w czasie procesji po cmentarzach można zaobserwować chrześcijan, którzy owszem są na cmentarzu, ale bardziej niż modlitwą są zajęci telefonem komórkowym. Niektórym z ochrzczonych uczniów Chrystusa zamiast z okazją do modlitwy za zmarłych i z zapalonym zniczem, znakiem zmartwychwstałego Chrystusa, bardziej niestety kojarzą się już ze świeczką zapalaną w dyni, bo to przecież haloween. Już nawet nie na płaszczyźnie wiary, ale na płaszczyźnie ogólnoludzkiej, dziwi mnie taka bezrozumna i naiwna fascynacja tego typu pseudokulturą. Dziwią mnie rodzice, którzy cieszą się widokiem swych pociech poprzebieranych za trupy, czarownice, jakieś maszkary, usprawiedliwiając się dziecinnie, że przecież to tylko zabawa. Ani tajemnica życia, ani tajemnica śmierci człowieka, nie może stawać się okazją do zabawy, po prostu nie może. Tym bardziej w gronie wierzących uczniów Chrystusa. Taka naiwna fascynacja, noszenie różnych ozdób satanistycznych, pierścieni Atlantów zapewniających niby dobrą energię nie są bez wpływu na nasze życie. Nosząc dany symbol, świadczymy, kim jesteśmy, do kogo należymy, co się w naszym życiu liczy. A przecież my jesteśmy naznaczeni krzyżem Chrystusa i do niego mamy należeć, nikt inny nie może być ważniejszy w naszym życiu, nawet w formie zabawy. I nikt nie może powiedzieć, że jego ta sprawa nie dotyczy. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem '+' ks. Adam
Free Contact Form