Litania do małej Arabki

wtorek, 31 stycznia 2017

Wstań!

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła. Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela? Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: Nie bój się, wierz tylko! I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, wszedł i rzekł do nich: Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi. I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum, to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań! Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.
Niezwykła wiara przełożonego synagogi. Niezwykła miłość Boga, która wyzwala ze snu śmierci. Przedziwnie się to przeplata: czułość Boża i ludzkie zaufanie. Tak jakby jedno nie mogło istnieć bez drugiego. I tak powinno być. Nikt nie każe nam ufać na ślepo. Pan nieustannie daje nam dowody swojej miłości, która oświetla to życie i kieruje ku życiu nowemu. Ty też możesz usłyszeć: talitha kum. A co to znaczy, dowiesz się słuchając piosenki '+' ks. Adam

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Odejdź z naszych granic

Jezus i uczniowie Jego przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Ledwie wysiadł z łodzi, zaraz wybiegł Mu naprzeciw z grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobach i nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. Często bowiem wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach. Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i zawołał wniebogłosy: Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie! Powiedział mu bowiem: Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka. I zapytał go: Jak ci na imię? Odpowiedział Mu: Na imię mi "Legion", bo nas jest wielu. I prosił Go na wszystko, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosili Go więc: Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli. I pozwolił im. Tak duchy nieczyste wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po zagrodach, a ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie legion, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą. Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus z nim uczynił, a wszyscy się dziwili.
Najpierw tęsknota uwolnionego. Ewangelia wielokrotnie przypomina nam, że nie da się zatrzymać Jezusa dla siebie. Nie da się zachować dobrego samopoczucia, delikatnie łechcących emocji, bo nie o to chodzi w naszym życiu. Tak, można tęsknić, pragnąć, czekać, ale przede wszystkim trzeba pozwolić Jezusowi, by Jego Ewangelia dotarła na krańce świata. Dlatego tak boli i zasmuca zachowanie Gerazeńczyków, tamtych i współczesnych - odejdź z naszych granic, odejdź z mojego życia. Nie ma nic gorszego, gdy w relacji z Bogiem stać nas tylko na strach '+' ks. Adam

niedziela, 29 stycznia 2017

Przypatrz się

Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi.
Najpierw trzeba się przypatrzeć, to znaczy zatrzymać się na chwilę, podjąć choćby najmniejszą refleksję. Jest to dzisiaj dosyć rzadkie zjawisko. Bo wciąż wmawia się nam, że trzeba szybko, natychmiast, już, byle jak, byle w ruchu. Natomiast Pan pokazuje, co się liczy. A co się liczy? Prawda. Bóg pochyla się nad człowiekiem, okazując Swoją moc. A owa moc przynosi nam błogosławieństwo (zerknij do dzisiejszej Ewangelii). Nie jest to moc tego świata, ale moc Boga, który powołuje nas do bycia z Nim '+' ks. Adam

sobota, 28 stycznia 2017

Obudzić Pana

Przez cały dzień Jezus nauczał w przypowieściach. Gdy zapadł wieczór owego dnia, rzekł do nich: Przeprawmy się na drugą stronę. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy? On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się! Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary? Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?
Uwierzysz, że Jezus smacznie spał, gdy gwałtowny wicher miotał łodzią, a fale ją zatapiały? Jasne, że nie. To dlaczego uparcie wierzysz, że On się Tobą nie interesuje (śpi), gdy fale zalewają łódź Twojego życia? Jezus jest Ten sam zawsze, na wieki. Nie pozwolił zginąć apostołom, nie pozwoli i Tobie. Natomiast jako wytrawny nauczyciel pozwala swoim uczniom poznawać prawdę, zwłaszcza o nich samych. Rozumiesz już? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

piątek, 27 stycznia 2017

Jak ścierka

Jezus mówił do tłumów: Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo. Mówił jeszcze: Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli /ją/ rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.
Można by pomyśleć, że wszystko już z góry jest przesądzone, dlatego nie ma sensu jakakolwiek nasza aktywność. Nic bardziej mylnego. Owszem, Królestwo Boże mocą Boga rozwija się i rośnie. Bóg nie potrzebuje naszej zgody. Jednak tej zgody chce. Boża moc wypełnia się w czasie. Naszą decyzją możemy w tej mocy mieć swój udział, albo możemy tę moc odrzucić. Kim chcemy być? Podpowiadam dzisiaj jedną z dróg. Jest to drogą, którą proponuje dzisiejszy patron, bł. Jerzy Matulewicz: Jeśli wolno prosić, to daj, Panie, abym w Twoim Kościele był jak ścierka, którą wszystko wycierają, a potem wyrzucają gdzieś w najciemniejszy, ukryty kąt. Daj, bym był wzgardzony, bym się zdarł, zużył, byle tylko Twoja chwała rosła i rozszerzała się. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

czwartek, 26 stycznia 2017

Wspólnotowi

Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.
Ewangelia raz po raz podkreśla znaczenie relacji. Źródłem tego jest oczywiście relacyjność Trójcy Świętej. Stając się uczniami Boga, mamy kształtować siebie w relacji 'do'. Po dwóch uczniów było wysyłanych do głoszenia Ewangelii, Jezus obiecał swoją obecność, gdzie dwaj, albo trzej, po dwóch było powoływanych. W ten sposób uczeń może sprawdzić się nie tylko w słowie, ale przede wszystkim w świadectwie. Trudne bywają nasze relacje. Bardzo często wymagają od nas dużego wysiłku, zaangażowania, rezygnacji z siebie, swoistego poświęcenia. Ale może właśnie dlatego bywają tak obficie owocne '+' ks. Adam

środa, 25 stycznia 2017

Przeniknięci

Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie.
Wiara i chrzest, czy też w naszym wypadku, konfiguracja: chrzest i wiara (ze względu na chrzest w okresie niemowlęcym) to droga zbawienia. Chrzest otwiera nas na życie Boże, na pełne uczestnictwo w tym życiu. Ale przyjęcie chrztu domaga się wiary, czyli dojrzałej, świadomej decyzji pójścia za Chrystusem. Chrzest domaga się wiary, ale i wiara domaga się chrztu. Bóg zaprasza człowieka, ale i człowiek musi odpowiedzieć Bogu. Niezwykłe to nasze przenikanie się '+' ks. Adam

wtorek, 24 stycznia 2017

Brat Bóg

Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie. Odpowiedział im: Któż jest moją matką i /którzy/ są braćmi? I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.
Pierwsze to postawa Maryi, Jej niezwykła pokora. Tęskni za Synem, martwi się o Niego, a potrafi przyjąć tak trudną odpowiedź. To zasługa życia w prawdzie. Po drugie: zaufanie Boga. Jezus nie 'boi się' zaufać człowiekowi. Do tego stopnia, że wchodzi z nim w braterską zażyłość. Trudno wyobrazić sobie taką relację, gdy ma się doświadczenie pewnych braków i zranień. Jednak pomyśl o bardzo intymnej, głębokiej więzi, której Jezus nie chowa przed Tobą, wręcz przeciwnie, gorąco Cię do niej zachęca. Tylko czy starczy nam odwagi? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Bez zmuszenia

Uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy. Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać lecz koniec z nim. Nie, nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego. Mówili bowiem: Ma ducha nieczystego.
Dzisiaj nieco o grzechach przeciwko Duchowi Świętemu, z rozumieniem których mamy pewne trudności. Grzechy te należą do kategorii grzechów nie tyle nieodpuszczalnych ze względu na ich wagę, ciężar, czy ze względu na niemożność ze strony Boga, ile odnoszą się do postawy człowieka. Jeśli zerkniesz na listę grzechów przeciw Duchowi Świętemu, zauważysz, że dokonują się one przez świadomą decyzję człowieka, decyzję odrzucenia łaski Bożej, czy zamknięcia się na nią. Jeśli człowiek np. nie chce Bożego miłosierdzia, to jak je przyjmie? Bóg pochyla się nad każdym człowiekiem, ale wolność przede wszystkim '+' ks. Adam

niedziela, 22 stycznia 2017

Na właściwym miejscu

Upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli. Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa. Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża.
Aktualność Pisma św. ciągle mnie fascynuje. I nie można zastawiać się tylko niezmiennym zachowaniem ludzi. Paweł daje aktualne dla nas rady. Liczy się pełnienie woli Bożej. Każdy ma zająć się tym, do czego został powołany. Wszelkie rozłamy biorą się zazwyczaj z kompleksów, z nabrzmiałych aspiracji, z chorych ambicji. Miłość własna wciąż chce więcej i więcej, a im więcej jest karmiona, tym bardziej głodna pozostaje. I dlatego trzeba zająć się Ewangelią, a dokładniej jej głoszeniem. To jest nasze życie, nasza droga, która daje nam radość i poczucie, ze jesteśmy na właściwym miejscu '+' ks. Adam

sobota, 21 stycznia 2017

Dopasować Boga

Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: Odszedł od zmysłów.
Czy myślisz, że był to problem tylko bliskich Jezusa? No, z pewnej strony tak. Ty też jesteś bliskim Jezusa i dlatego trzeba zapytać: przed czym chcesz Go powstrzymać? Nie chcę dawać Ci gotowych podpowiedzi. Być może nie ma w ogóle takiego problemu. Jednak doświadczenie i rzeczywistość pokazują, że wciąż próbujemy dopasować Boga do naszych standardów. Często wydaje się nam, że znamy właściwą drogę, że dobrze wiemy, którędy iść. A stąd już tylko krok od tego, by chcieć przymuszać Boga do swojej wizji. Ze strachu, z wygody, z fantazji. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

piątek, 20 stycznia 2017

Których chciał

Jezus wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki, i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał.
Ten  krótki fragment mówi naprawdę wszystko. Jezus powołuje tych, który chce. I nie chodzi tu tylko o swobodę Bożego działania, ale przede wszystkim o pragnienie Boskiego Serca. Jezus chce wchodzić w historię człowieka, by ją przemieniać miłością. Nie boi się ludzkiej słabości i grzechu, nie przeraża Go zmienna ludzka wola. On zna prawdę. I wciąż chce. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

czwartek, 19 stycznia 2017

Podstawowy wysiłek wiary

Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A szło za Nim wielkie mnóstwo ludu z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o Jego wielkich czynach. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby się na Niego nie tłoczyli. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: Ty jesteś Syn Boży. Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.
Zastanawia ten Jezusowy zakaz ujawniania Go. Przecież wiara rodzi się z tego, co się słyszy. To prawda. Jednak jakaś cząstka wiary  to osobista decyzja danego człowieka, to jego osobisty, choćby najmniejszy, wysiłek, to jego opowiedzenie się za lub przeciw. Cuda Jezusa są 'otwarte' dla każdego, ale żeby ich doświadczyć, trzeba się ruszyć. Trzeba podjąć podstawowy wysiłek wiary - otworzyć się na łaskę '+' ks. Adam

środa, 18 stycznia 2017

Zasmucony Bóg

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: Stań tu na środku! A do nich powiedział: Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić? Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: Wyciągnij rękę! Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.
Można się silić teraz nad krytyką zatwardziałych faryzeuszów. Można podziwiać mądrość Pana. Jednak jeden szczegół warty jest odnotowania. Jezus zasmucił się stanem serca Jego rozmówców. Tak właśnie patrzy Bóg. Nie ocenia, nie krytykuje, nie wypomina. Kiedy jest dobrze, raduje się z nami. Kiedy jest źle, smuci się zagubieniem swoich dzieci. Pomyśl o tym, gdy kolejny raz poruszy Cię czyjaś słabość '+' ks. Adam

wtorek, 17 stycznia 2017

Dla Boga

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat wśród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze rzekli do Niego: Patrz, czemu oni robią w szabat to, czego nie wolno? On im odpowiedział: Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie, i był głodny on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom. I dodał: To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest panem szabatu.
Łatwiej uwierzyć we własną doskonałość, niż w Boga pełnego miłosierdzia. Nosimy w sobie, wręcz naturalną, potrzebę dopinania wszystkiego na ostatni guzik własnymi rękami - żeby było jasne - potrzeba ta jest córką pychy. Ponieważ pycha nie lubi wdzięczności, więc chce zawdzięczać wszystko tylko sobie. I tu rodzi się cały nasz dramat. Prawo przed Bogiem, pewność przed zaufaniem, praca przed łaską. A nie o to tu chodzi '+' ks. Adam

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Z Bogiem

Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Niego i pytali: Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą? Jezus im odpowiedział: Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo pana młodego majką u siebie. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze /część/ ze starego ubrania i robi się gorsze przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki; i wino przepadnie, i bukłaki. Lecz młode wino /należy wlewać/ do nowych bukłaków.
Wiesz, tak sobie myślę, że dosyć poważną przeszkodą w życiu duchowym jest legalistyczne patrzenie na Boga. Bardzo trudno znaleźć osobę, która jest zadowolona z tego, że żyje dla Boga. Jeśli wypełniamy przykazania, to wciąż myślimy o tych, którzy nie wypełniają. Niby jesteśmy z Bogiem, a zazdrościmy tym, którzy używają życia i może w ostatniej godzinie się nawrócą. Chyba wciąż próbujemy przyszywać nową łatę do starego sukna. A przecież życie z Bogiem jest największą radością. Czemu więc tego nie czujemy? No właśnie. Odpowiedź zostawiam Tobie '+' ks. Adam

niedziela, 15 stycznia 2017

Gładzi grzechy

Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi. Jan dał takie świadectwo: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym.
Zauważyłeś, że właśnie te słowa rozbrzmiewają w czasie każdej Eucharystii: 'oto Baranek Boży'? Każdego dnia mamy szansę rozwoju wiary. Każdego dnia możemy na nowo podjąć decyzję. I nie ma co zastawiać się usprawiedliwieniami, że dawniej było łatwiej, że inne czasy były lepsze, że ci, co znali Jezusa, mieli z górki. Dziś został Ci dany dzień, może ostatni, w którym powtórzysz z wiarą: 'który gładzi grzechy świata'. Gładzi mój grzech. A resztę zostaw Jemu '+' ks. Adam

sobota, 14 stycznia 2017

Nie pierwsi

Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami? Jezus usłyszał to i rzekł do nich: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.
Niesamowity jest wzrok Jezusa. Zanim cokolwiek się dokona, na scenie główna rolę odgrywa spojrzenie, spojrzenie Miłości. To spojrzenie, które odkrywa prawdę, prawdę o Bogu i o człowieku. Mateusz spotkał się ze wzrokiem Jezusa i sądzę, że to właśnie przesądziło o pozytywnej odpowiedzi na zaproszenie. Jezus powiedział tylko: pójdź za mną, a w życiu Mateusza dokonała się fundamentalna zmiana. Pewnie czuł pełen miłości wzrok Pana, gdy spraszał celników i grzeszników, gdy usadzał ich przy stole, gdy wsłuchiwał się, że nie pierwsi, a ostatni... '+' ks. Adam

piątek, 13 stycznia 2017

Nie za kogoś, ale z kimś

Gdy Jezus po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga? Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego.
Paralityk prawdopodobnie nigdy nie odzyskałby zdrowia, gdyby nie dobrzy ludzie, ci, którzy zatroszczyli się o niego. Nie tylko trudzili się, dokonując tego niezwykłego wyczynu, rozbierając dach mieszkania, w którym znajdował się Jezus, ale jeszcze narazili się na uśmieszki i kpiny ze strony rzesz ludzkich i faryzeuszów, którzy w tym domu byli zebrani. To jednak im nie przeszkodziło. Im chodziło o jedno; za wszelką cenę pomóc potrzebującemu człowiekowi. Chrystus przyjął życzliwym i ciepłym sercem tę ich postawę, odpowiadając na nią łaską uzdrowienia chorego.
Dzisiaj wielu wierzących traktuje wiarę, jako osobistą sprawę. Nie chcą się nią dzielić i nie pozwalają, by ktokolwiek dotykał tego wymiaru ich życia. To prawda, że nie da się wierzyć za kogoś, na przykład matka za upartego syna, w jakimś po ludzku rozumując zastępstwie, nie da się za kogoś zbliżać się do Boga. Nie można kogoś zbawić na siłę. Ale nie zwalnia nas to  z odpowiedzialności za drugiego człowieka, z umycia rąk i powiedzenia: ja tu nic nie poradzę, on jest dorosły, nic na siłę. Czasem słyszę skargę zapłakanej matki, czy żony, która pyta, czy może coś zrobić, żeby dzieci, żeby mąż wrócili do Pana Boga. Może. Bo choć nie można wierzyć za kogoś, to jednak można wierzyć z kimś. Można pomagać w wierze, modlić się o wzrost wiary, jakby przynosić owego duchowego paralityka, już niejednokrotnie obezwładnionego do Pana Jezusa w serdecznej modlitwie, w doskonałym życiu sakramentalnym, w postach, umartwieniach, poprzez doskonałe świadectwo życia chrześcijańskiego, świadectwo żywej wiary. To są te nasze wysiłki w przyprowadzaniu naszego sparaliżowanego przyjaciela. To wtedy Pan Bóg pomaga, nawraca, daje łaskę wiary dzięki naszej modlitwie i gorliwszemu życiu sakramentalnemu '+' ks. Adam

czwartek, 12 stycznia 2017

Chcę

Trędowaty przyszedł do Jezusa i upadając na kolana, prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony! Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.
Pokora trędowatego i prostota Pana. Oto cały klucz relacji wiary. Trędowaty był gotów, ale nie narzucał siebie i swojej wizji Bogu, nie ograniczał sobą wolności Stwórcy. Doświadczył przez to Bożej czułości i tęsknej miłości Jezusa. Bóg chce przychodzić nam z pomocą. Boskie Serce nieustannie skłania się ku człowiekowi, nieustannie wyszukuje miłości. I to nie dla rozgłosu, ale do przywrócenia pierwotnej harmonii stworzenia '+' ks. Adam

środa, 11 stycznia 2017

Po Krzyż

Ponieważ dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.
Dla mnie jeden z kluczowych tekstów w rozumieniu posłannictwa Chrystusa. Choć nie musiał, Pan zechciał upodobnić się we wszystkim do człowieka. Nie dla własnego doświadczenia, ale jako znak dla każdego człowieka, że Bóg naprawdę go rozumie. Jezus przeżył wszystko, czego człowiek może doświadczyć na tym świecie, po bolesne osamotnienie na krzyżu, co dla Przenajświętszego Serca było największym bólem. Trudno to sobie wyobrazić, dlatego może lepiej po prostu przyjąć. Przyjąć z wdzięcznością '+' ks. Adam

wtorek, 10 stycznia 2017

Jak anioł?

Nie aniołom Bóg poddał przyszły świat, o którym mówimy. Ktoś to na pewnym miejscu stwierdził uroczyście, mówiąc: Czym jest człowiek, że pamiętasz o nim, albo syn człowieczy, że się troszczysz o niego; mało co mniejszym uczyniłeś go od aniołów, chwałą i czcią go uwieńczyłeś. Wszystko poddałeś pod jego stopy. Ponieważ zaś poddał Mu wszystko, nic nie zostawił nie poddanego Jemu. Teraz wszakże nie widzimy jeszcze, aby wszystko było Mu poddane. Widzimy natomiast Jezusa, który mało od aniołów był pomniejszony, chwałą i czcią ukoronowanego za cierpienia śmierci, iż z łaski Bożej za wszystkich zaznał śmierci. Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko, który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika ich zbawienia udoskonalił przez cierpienie. Tak bowiem Ten, który uświęca, jak ci, którzy mają być uświęceni, z jednego /są/ wszyscy. Z tej to przyczyny nie wstydzi się nazywać ich braćmi swymi, mówiąc: Oznajmię imię Twoje braciom moim, w pośrodku zgromadzenia będę Cię wychwalał.
Ciekawe, że skłonni jesteśmy przemienić siebie w aniołów po śmierci, nie pamiętając, czy nie mając świadomości, że człowiek jest koroną stworzeń. Aniołowie przewyższają nas pod wieloma względami, bo są duchami czystymi, to znaczy nie są choćby ograniczone czasem i materią. Jednak, jak zauważa św. Faustyna, gdyby aniołowie mogli zazdrościć, to zazdrościliby nam dwóch rzeczy. Jestem ciekaw, o czym myślisz? Otóż, chodzi o Komunię świętą i o cierpienie. Zaskakujące. Tylko człowiek może spożywać Ciało Pańskie i tylko człowiek może włączyć się w zbawcze dzieło Chrystusa '+' ks. Adam

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Kto wie?

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.
Krew męczenników, posiewem chrześcijan. Parafrazując słowa Tertuliana, trzeba by powiedzieć, że cierpienie, mocą Bożą, może stać się początkiem nowego życia. Jan zostaje uwięziony, Jego misja jeszcze się nie wypełniła. Ale właśnie w tym momencie Jezus powołuje późniejszy fundament Kościoła. Kto wie, może cierpienie Jana przyniosło odwagę odpowiedzi Szymonowi, czy Andrzejowi? Kto wie? Bóg przyjmuje każdą ofiarę człowieka i nie pozwala, by się zmarnowała '+'ks. Adam

niedziela, 8 stycznia 2017

Dar przyjaźni

Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? Jezus mu odpowiedział: Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe. Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie.
W ramach refleksji komentarz papieża Benedykta XVI: «Chrzest jest darem, darem życia. Ale dar musi być przyjęty, niejako ‘przeżyty’. Dar przyjaźni zawiera w sobie ‘tak’ w stosunku do przyjaciela, ale też ‘nie’ w odniesieniu do tego, co nie da się pogodzić z tą przyjaźnią, w odniesieniu do tego, co jest niezgodne z życiem rodziny Boga, z prawdziwym życiem w Chrystusie». Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

sobota, 7 stycznia 2017

Otrzymujemy

Najmilsi: O co prosić będziemy, otrzymamy od Niego, ponieważ zachowujemy Jego przykazania i czynimy to, co się Jemu podoba. Przykazanie zaś Jego jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał. Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim; a to, że trwa On w nas, poznajemy po Duchu, którego nam dał. Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie. Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który - jak słyszeliście - nadchodzi i już teraz przebywa na świecie. Wy, dzieci, jesteście z Boga i zwyciężyliście ich, ponieważ większy jest Ten, który w was jest, od tego, który jest w świecie. Oni są ze świata, dlatego mówią tak, jak [mówi] świat, a świat ich słucha. My jesteśmy z Boga. Ten, który zna Boga, słucha nas. Kto nie jest z Boga, nas nie słucha. W ten sposób poznajemy ducha prawdy i ducha fałszu.
Może nas nieco zadziwiać na wskroś zaczepne przekonanie św. Jana: o co prosić będziemy, otrzymamy, bo zachowujemy. Różnie z tym otrzymywaniem bywa, a i nam nie zawsze udaje się zachować wszystko, co nakazane. Co zatem? Cała trudność polega na przestawieniu kolejności. Kto z nas, sam z siebie, jest w stanie zachować naukę Chrystusa? Jeśli przychodzi zwycięstwo, to dzięki łasce. Bóg pierwszy objawia się człowiekowi, do Niego należy pierwsze słowo. Otrzymamy nie dlatego, że jesteśmy doskonali i że z żadnym przykazaniem nie mamy już problemu. Otrzymujemy, bo Bóg jest Miłością i otrzymujemy, by umieć wszystko zachować '+' ks. Adam

piątek, 6 stycznia 2017

Idąc za Światłem

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon . Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela. Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon. Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.
Na horyzoncie naszego życia świecą różne „gwiazdy”, różne są światła, które wabią i kuszą. Czasem może się zdarzyć, że jakieś światło omami nas, czy nawet oślepi. Mędrcy uczą szukania prawdziwego Światła, uczą wytrwałego podążania za tym Światłem i otwarcia się na Jego działanie. Od Mędrców podążających za Światłem, uczymy się co oznacza „oddawać pokłon” i żyć zgodnie z miarą betlejemskiego Dzieciątka, zgodnie z miarą Jezusa Chrystusa i samego Boga. Szukanie Światła przypomina nam jak ważne jest odkrycie prawdziwego oblicza Boga, bo dzisiaj, tak jak i w przeszłości, w imię Boga głosi się nauki i zachęca do postaw, które nie mają z Nim nic wspólnego. W Jezusie Chrystusie Bóg ukazuje nam najpełniej Swe oblicze Miłości. Warto dzisiaj zapytać, czy takiego Boga przyjęliśmy do naszego serca i takiemu Bogu służymy '+' ks. Adam

czwartek, 5 stycznia 2017

Prawdziwe źródło

Najmilsi: Taka jest wola Boża, którą objawiono nam od początku, abyśmy się wzajemnie miłowali Nie tak, jak Kain, który pochodził od Złego i zabił swego brata. A dlaczego go zabił? Ponieważ czyny jego były złe, brata zaś sprawiedliwe. Nie dziwcie się, bracia, jeśli świat was nienawidzi. My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci, kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci. Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego. Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci. Jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga? Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy, i uspokoimy przed Nim nasze serce. A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko. Umiłowani, jeśli serce nas nie oskarża, mamy ufność wobec Boga.
Może to być zaskakujące, a na pewno trudne w przyjęciu, ale kłopoty z miłością bliźniego mają główne źródło w nas samych. Kto trwa wiernie w nauce Pana, nie będzie miał problemu z drugim człowiekiem, nawet najbardziej uciążliwym. Różni ludzie nas otaczają i będą otaczać. Nie sztuka kochać tych, którzy kochają.  Świadomość Bożej miłości, rozciągniętej na wszystkich, daje siłę, by zacząć kochać prawdziwie '+' ks. Adam

środa, 4 stycznia 2017

Chodź i zobacz

Jan Chrzciciel stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: Oto Baranek Boży. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: Czego szukacie? Oni powiedzieli do Niego: Rabbi! - to znaczy: Nauczycielu - gdzie mieszkasz? Odpowiedział im: Chodźcie, a zobaczycie. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza - to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas - to znaczy: Piotr.
Wiara jest w pewnym sensie pójściem i zobaczeniem, gdzie mieszka Nauczyciel. Jezus zaprasza nas do pewnej intymności. Chce nam pokazać swój dom, czyli klimat, atmosferę, bogactwo życia i posłannictwa. Domu nie pokazujemy każdemu, tylko temu, komu ufamy. Rozumiesz już, co znaczy zaproszenie Pana? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

wtorek, 3 stycznia 2017

Wolny od niewoli

Jeżeli wiecie, że jest sprawiedliwy, to uznajcie również, że każdy, kto postępuje sprawiedliwie, pochodzi od Niego. Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty. Każdy, kto grzeszy, dopuszcza się bezprawia, ponieważ grzech jest bezprawiem. Wiecie, że On się objawił po to, aby zgładzić grzechy, w Nim zaś nie ma grzechu. Każdy, kto trwa w Nim, nie grzeszy, żaden zaś z tych, którzy grzeszą, nie widział Go ani Go nie poznał.
Wyśmienity wykład św. Jana o sprawiedliwości. Zobacz, że Apostoł wiąże ją z miłością i to z miłością, która jest nam darmo dana. Bóg sprawiedliwy, to Bóg który kocha człowieka, czyniąc go swoim dzieckiem. Naszą odpowiedzią ma być stawanie się sprawiedliwym, to znaczy wiernym i kochającym jak Bóg. Gdzie nie ma miłości, tam rodzi się bezprawie. Bo to miłość czyni człowieka człowiekiem, a nie przestrzeganie prawa. Czy zatem nie musimy przejmować się prawem? Żadną miarą! Nie możemy stawać się niewolnikami prawa. A tylko ten, kto pozwala się rozwijać miłości, będzie wolny od niewoli '+' ks. Adam

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Nowe życie

Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. Każdy, kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca. Wy zaś zachowujecie w sobie to, co słyszeliście od początku. Jeżeli będzie trwało w was to, co słyszeliście od początku, to i wy będziecie trwać w Synu i w Ojcu. A obietnicą tą, daną przez Niego samego, jest życie wieczne. To wszystko napisałem wam o tych, którzy wprowadzają was w błąd. Co do was, to namaszczenie, które otrzymaliście od Niego, trwa w was i nie potrzebujecie pouczenia od nikogo, ponieważ Jego namaszczenie poucza was o wszystkim. Ono jest prawdziwe i nie jest kłamstwem. Toteż trwajcie w nim tak, jak was nauczył. Teraz właśnie trwajcie w Nim, dzieci, abyśmy, gdy się zjawi, mieli w Nim ufność i w dniu Jego przyjścia nie doznali wstydu.
Wciąż grożą nam fałszywe obrazy Boga. I nie chodzi tu jedynie o herezje. Bardziej o nasze wykrzywianie wiary, religijności i samego Stwórcy. Na Nowy Rok dostajemy bardzo konkretne wskazanie: trwajcie w Nim. I zauważ, że każdy z nas może wypełniać te słowa na swój sposób. Bóg po raz kolejny zapewnia nas, że każdy jest drogi w Jego oczach, bo przez Niego stworzony i przez Niego odkupiony. Naszym zadanie jest pełna wdzięczności odpowiedź. Nowy czas - nowe życie. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

niedziela, 1 stycznia 2017

Ciągle na nowo

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.
W pewnym stopniu rozbrzmiewa tu zapowiedź góry Tabor. Człowiek chce zatrzymać najlepsze chwile na zawsze, chcemy, by czas zatrzymał się na tym, co piękne, co zachwyca, co daje szczęście. Ale wiara rozwija się, gdy jest przekazywana. Z chwilą, gdy chcemy zamknąć Boga w sobie, dla siebie, już Go straciliśmy, albo tak naprawdę nie spotkaliśmy Go. Spotkanie z Bogiem, to oczywiste, rodzi w nas radość, euforię, daje siłę, napełnia mocą, ale to wszystko po to, by wrócić do świata, do swoich obowiązków i nie stać się tym światem, nie zlać się z nim w jedno, ale pozostać solą tej ziemi. Można podejrzewać, że gdy pasterze ujrzeli Dzieciątko Jezus, doświadczyli Bożej niezwykłości, to pewnie chcieliby zatrzymać tę chwilę na zawsze, może i mieli jakieś wyobrażenia o Nowonarodzonym. Podobnie jak uczniowie do Emaus, którzy zawiedzeni mówią: a myśmy się spodziewali. I w naszym życiu nie brakuje różnych oczekiwań. Nosząc w sobie doświadczenie Bożej obecności, tej chwili, gdy Bóg wszedł w nasze życie, chcemy sami pisać dalszy scenariusz, wiedząc z góry, co jak powinno wyglądać. Boimy się zaryzykować. Z góry zakładamy, jak Pan Bóg powinien działać, jakie uczucia powinny się w nas rodzić, jakie obowiązki powinniśmy spełniać, jakie doświadczenia powinny nas spotykać. Boimy się, że to co nieznane nam, zburzy nasz ludzki porządek, wprowadzi chaos, nad którym nie zapanujemy. A przecież Pan Bóg sam daje pokój i łaskę. Mamy wciąż powracać do swoich obowiązków, do swojego szarego, prostego życia, do tego rozkrzyczanego świata, by właśnie w tym wszystkim ofiarować się Bogu, to znaczy zaufać, że naprawdę nie wiem wszystkiego najlepiej. I dopiero wtedy można stać się światłem dla świata, wielbiąc i wysławiając Boga za Jego miłość '+' ks. Adam
Free Contact Form