Litania do małej Arabki

środa, 28 lutego 2018

Dowód Krzyża

Udając się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: "Oto idziemy do Jerozolimy: a tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom, aby został wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany; a trzeciego dnia zmartwychwstanie". Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddawszy Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: «Czego pragniesz?" Rzekła Mu: "Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie". Odpowiadając zaś, Jezus rzekł: "Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?" Odpowiedzieli Mu: "Możemy". On rzekł do nich: "Kielich mój wprawdzie pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował". Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, oburzyli się na tych dwóch braci. Lecz Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: "Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu".
Często nie wiemy, o co prosimy. Wydaje się nam, że wiemy, czego chcemy, co nam jest potrzebne, co trzeba zmienić, a dostrzegamy tylko jedną stronę medalu. Trudno zaufać, że Bóg wie lepiej. Trudno uwierzyć, że On o wszystko się zatroszczy. A jednak lepszego dowodu nie znajdziemy - tylko Jego Krzyż. I wszystko powinno stać się jasne '+' ks. Adam

wtorek, 27 lutego 2018

Do Ojca

Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: "Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony".
Posłuszeństwo jest najprostszą drogą do świętości. Angażuje ono całego człowieka: wolę, rozum, roztropność, pokorę. Nie jest łatwe, to prawda, ale jest możliwe do wypełnienia. Człowiek, który wie, do Kogo należy, nie będzie szukał tanich wymówek i usprawiedliwień. Po prostu pozostanie posłuszny, chociażby inni robili inaczej. Warto podjąć ten temat w Wielkim Poście, w swoich postanowieniach,w  praktykach pokutnych. I trzeba zrobić wszystko, by w Bogu odnaleźć Ojca '+' ks. Adam

poniedziałek, 26 lutego 2018

Na wzór Ojca

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”.
Łatwiej powiedzieć, trudniej wykonać. Czy aby na pewno? Doskonałości światowej nie osiągniemy, z resztą nawet nie ma potrzeby. Doskonałość Boża zaś nie polega na perfekcjonizmie. Bóg udziela nam Siebie i to jest doskonałość. Przyjmując Go nie od razu wszystko robimy dobrze, ale od razu wiemy, co jest dobre '+' ks. Adam 

niedziela, 25 lutego 2018

Przemienieni miłością

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.
Góra Tabor niezmiennie przypomina nam tę prawdę, że Bóg jest miłością. I to jest największa tajemnica Góry Przemienienia. Chrystus umocnił swoich uczniów na czas wydarzeń od Wielkiego Czwartku, by się nie przestraszyli, by się nie zgorszyli krzyżem, by nie uciekli, ale by zobaczyli w krzyżu ołtarz miłości Boga, który swego jedynego Syna, Syna umiłowanego, wydaje za nas. Chrystus dopełnia niejako ofiarę zapoczątkowaną przez Abrahama i Izaaka. W ten sposób potwierdza, że wiara ma sens, wiara wolna, wiara bezgraniczna, wiara wbrew nadziei. I w ten sposób potwierdził, że jeżeli Bóg z nami, to któż przeciwko nam? W Chrystusie wszystko ma sens i nic nie jest nam w stanie zaszkodzić, nic nie jest nas w stanie zniszczyć. Przekleństwo Krzyża Chrystusa, dla nas staje się wybawieniem i nic, ani choroba, ani cierpienie, ani śmierć, ani żadne problemy nie są nas w stanie przygnieść, złamać, jeśli tylko trzymamy się Krzyża Chrystusa. Dla Boga nie ma nic niemożliwego '+' ks. Adam

sobota, 24 lutego 2018

Nakazana miłość

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski".
Czy można komuś nakazać miłość? Zmusić zapewne nie, bo nie da się wejść w czyjąś wolę. I na pewno nie można nakazać uczuć i emocji. Na szczęście miłość to nie uczucia. Miłość zaczyna się w ludzkiej decyzji 'chcę'. Nie 'chce mi się', ale 'chcę, postanawiam'. Bóg daje nam przykazanie miłości nieprzyjaciół nie po to, by było miło i by wszyscy się lubili, ale po to, byśmy my stawali się wolni, byśmy stawali się coraz bardziej tym, kim powinniśmy się stawać. Nie mów więc, że nie umiesz, nie potrafisz kochać tego czy innego. Zastanów się, czy w ogóle chcesz '+' ks. Adam

piątek, 23 lutego 2018

Człowiek od 'więcej'

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj!”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza".
Najczęściej skupiamy się na tym: 'nic do niego/niej nie mam'. Wydawać by się mogło, że sprawa załatwiona. Ja się nie gniewam, ale zmuszać do niczego nie będę - niby wszystko w porządku. A jednak! Chrześcijanin to człowiek od 'więcej'. A więcej, w tym przypadku, znaczy upewnić się, że ktoś inny nie ma nic przeciw nam. A jeśli ma, to trzeba to naprawić. I nie potrzebne są tu tłumaczenia, usprawiedliwienia, wyjaśnienia, kto bardziej, kto mniej. Idź i pojednaj się ze swoim bratem - więcej '+' ks. Adam

czwartek, 22 lutego 2018

Prawda o nas

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.
Może i powinna rozczulić ta Boża delikatność. Choć Jezus wszystko wie, chce słuchać człowieka. Chce z nim rozmawiać, tak jak rozmawiają zakochani. Pan nie potrzebuje naszych potwierdzeń, ocen, czy wniosków. A jednak pozwala na nie i z powodu swej miłości i dla naszego dobra. Wobec Bożych pytań nie można przejść obojętnie. A nasze odpowiedzi objawiają najpierw prawdę o nas samych '+' ks. Adam

środa, 21 lutego 2018

Na czas

Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: "To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz".
Czy myślisz, że aż tak bardzo różnimy się od ludzi tamtych czasów? Otóż nie! Mamy Słowo Boże, mamy sakramenty, mamy tysiące znaków i dowodów, a nadal szukamy, sami nie wiedząc czego. Bóg jest bardzo cierpliwy, ale ta cierpliwość ma dla nas, żyjących w tym świecie, swój czas. Czy zdążymy, zależy od nas '+' ks. Adam

wtorek, 20 lutego 2018

Bez gadania

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci Twoje imię! Niech przyjdzie Twoje królestwo; niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie. Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego. Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień".
Św. Teresa od Jezusa mówiła, że w modlitwie nie chodzi o to, by więcej mówić, ale by bardziej kochać. A kiedy się kocha, to można nic nie mówić a i tak powiedzieć wszystko. Czemu nie zastosować tego w naszej relacji z Panem? Czy naprawdę myślisz, że Bóg nie zna Twoich potrzeb, spraw, problemów? Czy myślisz, że On nie zatroszczy się o to, bez Twojego gadania? Owszem, Pan chce nas słuchać, ale chce słuchać naszej miłości. Miłość dobrze podpowie, co i kiedy trzeba powiedzieć '+' ks. Adam

poniedziałek, 19 lutego 2018

W sądzie miłości

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”. Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Albo spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię, lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?” A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście”. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie”. Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?” Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tego i Mnie nie uczyniliście”. I pójdą ci na wieczną karę, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego".
Skłonni jesteśmy wyobrażać sobie Sąd Ostateczny rzeczywiście jako rozprawę, w której Jezus byłby prokuratorem, Bóg Ojciec surowym sędzią, a my biedni oskarżeni, nie mający znikąd pomocy. A! I jeszcze liczydło, na którym zliczyć by trzeba było stosunek dobrych i złych uczynków naszego życia. Tymczasem Jezus mówi - nie musisz się bać, po prostu kochaj. I ta miłość ma bardzo wymierne i konkretne znamiona. Daj jeść głodnemu, odwiedź chorego, pochyl się nad potrzebującym '+' ks. Adam

niedziela, 18 lutego 2018

Powrót do Edenu

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. A przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez Szatana, i był ze zwierzętami, aniołowie zaś Mu służyli. Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: "Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!"
Post ma być dla nas czasem, kiedy udowadniamy Bogu i sobie, ile potrafimy, na ile nas stać. Wszystkie postanowienia, które podejmujemy nie są po to, by udowodnić nam i innym naszą wytrwałość, siłę, wolę. Takie spojrzenie rzeczywiście może wydać tylko żal i smutek. Post ma być czasem, kiedy człowiek dąży do pierwotnej harmonii, niezakłóconej grzechem, zbędnym bagażem życia, kiedy zdaje się na łaskę Boga i odpowiada „tak” na Jego zaproszenie. Trzeba wyjść na pustynię, by wrócić do rajskiego ogrodu '+' ks. Adam

sobota, 17 lutego 2018

Pożądana choroba

Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: "Pójdź za Mną!" On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł. Potem Lewi wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych ludzi, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: "Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami? Lecz Jezus im odpowiedział: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników".
Choć gonimy za pokojem i spokojem, to jednak opłaca się wcale tego nie mieć. Człowiek zachowujący przekonanie, że jest absolutnie zdrowy, poukładany, doskonały (a przecież takich nie ma), nie potrzebuje nikogo i niczego. Tym samym wydaje się mu, że nie potrzebuje Boga. I to największa pułapka myślenia i życia. Jezus wie, że każdy potrzebuje Jego mocy, by znaleźć prawdziwe szczęście, ale nie każdy zdaje sobie z tego sprawę i nie każdy chce zdawać sobie z tego sprawę. Warto zobaczyć swoją chorobę, bo tylko wtedy wezwiemy Lekarza '+' ks. Adam

piątek, 16 lutego 2018

Kochaj i pracuj

Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: "Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?" Jezus im rzekł: "Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć".
Znane nam doświadczenie. Robię coś i niby sam się na to zdecydowałem, ale złoszczę się, że inni tak nie robią, a czasem nawet pogardzam nimi. Mentalność niewolnika. Wszystko musi i jest zły, że musi. Ten przymus wiary zabija w nas Boże natchnienia, zabija w nas wrażliwość i otwartość na Bożą łaskę. Mała Arabka mówiła: kochaj i pracuj - oto całość. Aby dobrze pracować, trzeba najpierw kochać, a prawdziwa miłość da nam siłę, by pracować i nie stać się niewolnikiem '+' ks. Adam

czwartek, 15 lutego 2018

Wybaw nas

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie". Potem mówił do wszystkich: "Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?"
Najtrudniejszym jest chyba uznać krzyż za swój. Nie to, co nam odpowiada, ale to, co zostało nam dane. Uznać za swoje choroby, cierpienie, niezrozumienie, osamotnienie, kpiny, porażki. Właśnie tak upodabniamy się do Pana. Możesz wiele pragnąć, za wieloma sprawami gonić, ale jeśli siebie zatracisz, jaki z tego będzie pożytek. Wybaw nas Panie '+' ks. Adam

środa, 14 lutego 2018

Znamię ciemnej grudki

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie".
Czy o sam popiół chodzi? Pod rozwagę dziś wiersz ks. Jana Twardowskiego 'Znamię ciemnej grudki'
Od ciemnej grudki prochu, którą smolisz ręce,
   Z namaszczeniem rzuconej w Popielcową Środę -
   Cichutka radość wzbiera. O, rzuć prochu więcej,
   Na warkocz, na czuprynę, w książeczki, na brodę...
   Bo przecież od tej grudki - wiosna w drzwiach kościoła.

   Będzie więcej spowiedzi i dobrych przyrzeczeń -
   Wiele rzeczy skradzionych powróci w czas krótki -
   A wszystko się rozpocznie po prostu od Środy,
   I właśnie od popiołu... od smolącej grudki.

wtorek, 13 lutego 2018

Tylko Pan

Uczniowie Jezusa zapomnieli zabrać chleby i tylko jeden chleb mieli z sobą w łodzi. Wtedy im przykazał: Uważajcie, strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda!" A oni zaczęli rozprawiać między sobą o tym, że nie mają chlebów. Jezus zauważył to i rzekł do nich: "Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chlebów? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiałe są wasze umysły? Mając oczy, nie widzicie; mając uszy, nie słyszycie? Nie pamiętacie, ile zebraliście koszów pełnych ułomków, kiedy połamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy?" Odpowiedzieli Mu: "Dwanaście". "A kiedy połamałem siedem chlebów dla czterech tysięcy, ile zebraliście koszów pełnych ułomków?" Odpowiedzieli: "Siedem". I rzekł im: "Jeszcze nie rozumiecie?"
Mimo licznych dowodów wielkiej troski Pana, wciąż lubimy karmić się swoją własną troską. Nie wynika to tylko z naszej natury, ale i z podszeptu złego ducha. Ten, który nienawidzi Boga, nienawidzi też człowieka. I dlatego zasiewa w nas wątpliwości, obawy, lęki. Możesz dostrzec te pułapki tylko wtedy, gdy napełniasz się Duchem Świętym. A to może się spełnić, gdy prosisz i gdy zachowujesz tego świadomość. To jest dobra droga na Wielki Post '+' ks. Adam

poniedziałek, 12 lutego 2018

Zasmucić Boga

Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął w głębi duszy i rzekł: "Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę, powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu". A zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.
To jedne z najsmutniejszych stron Ewangelii. Człowiek nie chce Boga. Stworzenie odwraca się od Stwórcy. Pan Bóg ciągle daje nam nowe szansy, nowy czas, ale mają one swój koniec, bo świat zmierza ku końcowi. Pewien moment w życiu człowieka, w życiu każdego z nas, stanie się ostatnim. I niestety może się tak zdarzyć, że Bóg odpłynie na drugą stronę, zmuszony naszym wyborem. Znak został nam już dany. Jest nim Krzyż Chrystusa. Więcej czasu nie traćmy '+' ks. Adam

niedziela, 11 lutego 2018

Trąd grzechu

Tak mówił Pan do Mojżesza i Aarona: "Jeżeli u kogoś na skórze ciała pojawi się nabrzmienie albo wysypka, albo biała plama, która na skórze jego ciała jest oznaką trądu, o przyprowadzą go do kapłana Aarona albo do jednego z jego synów kapłanów. Trędowaty, dotknięty tą plagą, będzie miał rozerwane szaty, włosy nieuczesane, brodę zasłoniętą i będzie wołać: Nieczysty, nieczysty! Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem".
Grzesznik, cierpiący na trąd duchowy, zgodnie z Prawem powinien być wydalony ze wspólnoty, powinien ogłaszać swoją nieczystość, by nikogo nie zarazić. Zgodnie z Prawem. Jednak Pan Bóg na to nie pozwolił. By wypełnić Prawo złożył w ofierze za nas, za nasz grzech, za nasz trąd, swego umiłowanego Syna, bez grzechu, bez trądu. Niesamowita wymiana. Bóg naprawdę nie chce śmierci grzesznika. Nawet jeśli człowiek sam wybiera grzech, nawet jeśli sam skazuje się na wygnania, Bóg daje szansę powrotu. Bóg chce być z nami we wspólnocie. Bóg oczyszcza nas z trądu grzechu '+' ks. Adam

sobota, 10 lutego 2018

Dar z siebie

W owym czasie, gdy znowu wielki tłum był z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: "Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. I jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze, bo niektórzy z nich przyszli z daleka".Odpowiedzieli uczniowie: "Jakże tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?" Zapytał ich: "Ile macie chlebów?" Odpowiedzieli: "Siedem". I polecił tłumowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je podawali. I podali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo, i polecił je rozdać. Jedli do syta, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił. Zaraz też wsiadł z uczniami do łodzi i przybył w okolice Dalmanuty.
Mówi się, że lepiej dać wędkę niż rybę. A Pan daje i jedno i drugie. Oto Boża hojność! Miłość Boża uwielbia wzajemność. Daje nam wszystko, a jednocześnie oczekuje naszego współdziałania. Bo właśnie w darze z siebie człowiek najpełniej i najszybciej upodabnia się do Boga. A jeśli byłby to dar bezinteresowny, to już rewelacja '+' ks. Adam

piątek, 9 lutego 2018

Pragnienie z Raju

Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: "Effatha", to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: "Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę".
Wiedzieć, kiedy mówić i wiedzieć, kiedy słuchać. Oto prawdziwa mądrość. Nie do osiągnięcia  własnymi siłami przez człowieka. Tylko Bóg daje człowiekowi taką siłę i taką zdolność. A co my możemy sami zrobić? Zachować w sobie pragnienie rajskiego ogrodu. Głębokie i niczym niezmącone '+' ks. Adam

czwartek, 8 lutego 2018

Bóg wystarczy

Jezus udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu. Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. I powiedział do niej Jezus: "Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom". Ona Mu odparła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach". On jej rzekł: "Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę". Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł.
Marzymy o wielkich sprawach, o modlitwie bardziej niż mistycznej, o ekstazach głębszych niż najwięksi z wielkich, a wystarczy, jak widać, prośba o okruch. Poza Bogiem niczego więcej nam nie potrzeba. Mały okruch Boga znacznie przewyższa największe nawet pragnienia. Nie doświadczymy tego bez zmiany myślenia. Nie potrzeba nam zdrowia, ani urody, ani spokoju, ani szczęścia. Potrzeba nam Boga '+' ks. Adam

środa, 7 lutego 2018

Treść nad formą

Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: "Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!" Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o tę przypowieść. Odpowiedział im: «I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz». Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. I mówił dalej: "Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym".
Większą uwagę przykładamy niestety do formy niż do treści. Bliższa koszula ciału, wiadomo. Jednak stawanie się nowym człowiekiem zakłada tez trud zmiany myślenia. Bo nie chodzi tu o nowe praktyki, albo o nowe postanowienia. Nowy człowiek ma mieć nowe serce i nową głowę. Czasem może trudne do przyjęcia, ale łatwe do zrobienia o tyle, że dokonuje się mocą Pana '+' ks. Adam

wtorek, 6 lutego 2018

Wysłuchaj i przebacz

Salomon stanął przed ołtarzem Pańskim wobec całego zgromadzenia izraelskiego i wyciągnąwszy ręce do nieba, rzekł: „O Panie, Boże Izraela! Nie ma takiego Boga jak Ty, ani w górze na niebie, ani w dole na ziemi, tak dochowującego przymierza i łaski względem Twoich sług, którzy czczą Cię z całego serca. Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem. Zważ więc na modlitwę Twego sługi i jego błaganie, o Panie, Boże mój, i wysłuchaj tego wołania i tej modlitwy, którą dziś Twój sługa zanosi przed Ciebie. Niech w nocy i w dzień Twoje oczy będą otwarte na tę świątynię, na miejsce, o którym powiedziałeś: Tam będzie moje imię – tak aby wysłuchać modlitwę, którą zanosi Twój sługa na tym miejscu. Dlatego wysłuchaj błaganie sługi Twego i Twojego ludu, Izraela, ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj w miejscu Twego przebywania – w niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz”.
Niesamowite jest przekonanie natchnionego autora o wielkiej czułości Boga i Jego miłości. Kiedy król Salomon wznosi do nieba swą modlitwę, prosi Boga, by skierował swe ucho ku prośbom swego ludu. Jednak od razu niejako dopełnia tę modlitwę drugą prośbą - prośbą o przebaczenie. Bóg wysłuchuje swego ludu nie dlatego, że ów lud jest doskonały. Można powiedzieć, że właśnie dlatego, że grzech wszedł w historię człowieka, Pan jeszcze czujniej wsłuchuje się w jego głos. Bóg przychodzi do nas z przebaczeniem, bez którego niemożliwe byłyby jakiekolwiek modlitwy '+' ks. Adam

poniedziałek, 5 lutego 2018

Frędzle

Gdy Jezus i uczniowie Jego się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go rozpoznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.
Żeby się choć frędzli dotknąć - podziwiać taką wiarę. Lubimy układać sobie swój model wiary. Wiele tam okoliczności, uwarunkowań, zależności. Tymczasem wiara w swej istocie jest niesamowicie prosta. To nasza decyzja, by iść za Panem. Dotknąć się choć frędzli. Bez warunków, bez właściwych okoliczności. Po prostu dotknąć frędzli. O taką wiarę warto prosić. A ponieważ Pan hojnie nas obdarza, bez wymawiania, więc do dzieła '+' ks. Adam

niedziela, 4 lutego 2018

Wyzwoleni

Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały. Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają”. Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem”. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.
Ograniczenie misji Jezusa jedynie do cudów i znaków jest absolutnym niezrozumieniem zamysłu Boga. To prawda, że Pan pochylał się i nadal pochyla nad tymi, którzy dźwigają różne słabości. Jednak pierwsze pragnienie Boga to bycie w komunii z człowiekiem na zawsze. Niesamowite! Bóg chce potrzebować człowieka. I wszystko co robi w historii zbawienia, ukierunkowane jest własnie na ten cel. Choć człowiek po grzechu zasługuje na śmierć, taka jest konsekwencja grzechu, to Bóg wydał swego Syna, by nas od NASZEJ śmierci wybawić '+' ks. Adam

sobota, 3 lutego 2018

Modlitewnie

Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: „Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco”. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach.
Jeśli szukasz właściwej definicji modlitwy, to lepiej nie mogłeś trafić. Pierwszy werset dzisiejszego fragmentu właśnie taką zawiera. Modlitwa to nic innego jak przyjście do Jezusa we wspólnocie Kościoła i opowiadanie Mu o wszystkim. Nawet jeśli modlisz się na osobności, nie jesteś sam. Idą za Tobą osoby, za które się modlisz i które  modlą się za Ciebie. Opowiadanie Jezusowi o swoim życiu ma wynikać z zaufania wobec Niego, ze świadomości, że tylko Jemu warto powierzyć swoje życie '+' ks. Adam

piątek, 2 lutego 2018

Recepta na sukces

Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostawała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.
Zrobić wszystko zgodnie z Prawem Pańskim - to jest właśnie nasza droga. I nie ma tu zastawiania się warunkami, okolicznościami, miejscem, czasem, ludźmi. Maryja z Józefem robią tak, jak trzeba, choć opiekują się Synem Boga i mogliby oczekiwać specjalnych przywilejów. Dobrze przeżywana pokora pomaga człowiekowi zająć właściwe mu miejsce. I to jest właśnie recepta na sukces '+' ks. Adam

czwartek, 1 lutego 2018

Pod okiem Opatrzności

Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. „Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien”. I mówił do nich: „Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich”. Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.
Na rożne drogi, trasy i podróże zabieramy bagaż przeróżnych rzeczy. Oprócz tego co konieczne, bierzemy też 'na wszelki wypadek'. I tak konieczność przeplata się z bezużytecznością. Nie tak mamy iść drogą ucznia Chrystusowego. Trzeba wziąć jedynie laskę - podporę, czyli zaufanie, że Bóg czuwa nad wszystkim i nie pozwoli potknąć się naszej nodze o kamień. Często owo zaufanie okrywamy nieco naszym ludzkim planowaniem, nie dając sobie szans na doświadczenie Bożej Opatrzności. Dlatego nie kalkuluj, a słuchaj '+' ks. Adam
Free Contact Form