Litania do małej Arabki

niedziela, 30 września 2018

Mnożenie przez dzielenie


Apostoł Jan rzekł do Jezusa: "Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami". Lecz Jezus odrzekł: "Przestańcie zabraniać mu, bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. A kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze. Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie".
Zadziwiająca jest ta chrześcijańska zaborczość. Zatrzymanie Chrystusa tylko dla siebie jest całkowitym niezrozumieniem Ewangelii. Kto tak robi, lub tak chce robić, w ogóle nie wsłuchał się w Boże pragnienia. Dzieląc się miłością Pana, mnożymy Jego łaskę, rozsiewając ją nie tylko w sobie, ale i po całym świecie '+' ks. Adam

sobota, 29 września 2018

Aniołowie są wśród nas


Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: "Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu". Powiedział do Niego Natanael: "Skąd mnie znasz?" Odrzekł mu Jezus: " Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym". Odpowiedział Mu Natanael: " Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!" Odparł mu Jezus: "Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to". Potem powiedział do niego: " Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego".
Łatwiej nazwać kogoś aniołem, niż uwierzyć w istnienie anielskich duchów. A przecież gdyby nie nasi niebiańscy przyjaciele, marny byłby nasz los. To oni dniem i nocą uwielbiają Boga w naszym imieniu. To oni nas chronią. To oni wstawiają się za nami. To oni cieszą się naszym szczęściem i płaczą w naszych smutkach. Obudź w sobie dziś wiarę w tych Bożych Posłańców i dziękuj, że masz tak potężnych Przyjaciół '+' ks. Adam

piątek, 28 września 2018

Tęskniąc za samotnością


Gdy raz Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: "Za kogo uważają Mnie tłumy?" Oni odpowiedzieli: "Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał". Zapytał ich: "A wy za kogo Mnie uważacie?" Piotr odpowiedział: "Za Mesjasza Bożego". Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: "Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie".
Samotność Jezusa, mimo obecności uczniów, niekoniecznie jest smutna. Wielokrotnie na pewno tak, przenikająca do szpiku kości. Ale jest też samotność wypływająca z pragnienia Ojca, z wielkiej miłości. Św. Teresa od Jezusa mówiła: Bóg sam wystarczy. Kto odnalazł Boga, odnalazł wszystko. I wtedy samotność staje się oczekiwaną, utęsknioną przyjaciółką. Może boleć, może smucić, ale nade wszystko pociąga '+' ks. Adam

czwartek, 27 września 2018

Związani grzechem


Tetrarcha Herod posłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Chrystusa i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych; inni, że zjawił się Eliasz; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. A Herod mówił: "Jana kazałem ściąć. Któż więc jest ten, o którym takie rzeczy słyszę?" I starał się Go zobaczyć.
Można, jak Herod, podjąć staranie i nie osiągnąć owocu. I nie dlatego, że taka jest wola Pana. Herod znał swoje zniewolenia, ale wolności nie szukał. To, że znamy swoje grzechy, nie znaczy, że nie chcemy mieć z nimi nic wspólnego. Przyzwyczajenie, niestety, staje się czasem drugą naturą. Niby nie chcemy grzeszyć, niby się staramy, ale to wszystko jakoś rozmyte. Pozwól Chrystusowi, by przeciął Twoją więź z grzechem i pozostań wolny '+' ks. Adam

środa, 26 września 2018

W drogę


Jezus zwołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami oraz władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych. Mówił do nich: "Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie. Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, pozostańcie tam i stamtąd będziecie wychodzić. Jeśliby was gdzieś nie przyjęli, wychodząc z tego miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim!" Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie.
Władza uwalniania i uzdrawiania nie służy do zadziwiania świata. Ma ona charakter służebny wobec głoszenia Dobrej Nowiny. Zapowiedzi nadejścia Królestwa Niebieskiego towarzyszą znaki i cuda, które potwierdzają prawdziwość głoszonej nauki. I żebyśmy jako chrześcijanie doświadczyli tego najpierw sami, doświadczyli nowego życia w Duchu Świętym, Jezus mówi: nie bierz nic, co zbędne. Pozostań ubogi, materialnie i duchowo. Wszystko miej u Boga. Jemu zaufaj '+' ks. Adam

wtorek, 25 września 2018

Wypełnione słowo


Przyszli do Jezusa Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: "Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą". Lecz On im odpowiedział: "Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je".
Ziemskie życie naszego Pana nie było tylko słownym nauczaniem. Jezus wypełnił wszystko, co powiedział. Dzisiejsza Ewangelia jest tego świetnym przykładem. Nie wiemy, czy ostatecznie Jezus spotkał się z Maryją, ale wiemy, że Maryja przyjęła rolę Matki Pana i Matki Kościoła. Ważne są nasze więzy krwi. Sam Bóg dał nam czwarte przykazanie. I jest to jedyne przykazanie z błogosławieństwem. Ale o wiele ważniejsze są więzy Boże, najważniejsze. Gdyby o tym pamiętać w rodzinach, w małżeństwach, nie byłoby bezstresowego wychowania, nie byłoby fałszu, nie było udawanej pozy. Słuchać Słowa i wypełniać '+' ks. Adam

poniedziałek, 24 września 2018

Chwała dla Boga


Jezus powiedział do tłumów: "Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz umieszcza na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło. Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma".
Nie ma co zastawiać się fałszywą pokorą. Światło, które jest w nas, nie jest z nas. Ono pochodzi od Boga. Stawiając je na świeczniku, nie emanujemy sobą. Tak naprawdę chodzi o chwałę Bożą. A naszym obowiązkiem jest dzielenie się Bogiem. Jeśli poznałeś drogę Bożą, to nie zatrzymuj jej dla siebie. Dziel się skarbem tak, byś miał więcej '+' ks. Adam

niedziela, 23 września 2018

Kto pyta...


Jezus i Jego uczniowie przemierzali Galileę, On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: "Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity, po trzech dniach zmartwychwstanie". Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był już w domu, zapytał ich: "O czym to rozprawialiście w drodze?" Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: "Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich". Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: "Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał".
Bać się zapytać Pana - wielka szkoda. Powtarzamy, że kto pyta nie błądzi, ale znajdź chętnego do stawiania pytań. Owszem, potrafimy zapytać o innych, w ogóle o wszystko, byle nie o siebie. Niby można się oszukiwać, tylko po co? Szkoda czasu i energii. Tym bardziej, że razem z Panem schodzimy z Góry Tabor. Czeka Kalwaria. A tylko z Nim jest ona możliwa do przeżycia '+' ks. Adam

sobota, 22 września 2018

Słowo dla wszystkich


Gdy zebrał się wielki tłum i z poszczególnych miast przychodzili do Jezusa, opowiedział im przypowieść: "Siewca wyszedł siać swoje ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki podniebne wydziobały je. Inne padło na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je. Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny". To mówiąc, wołał: "Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!" Pytali Go więc Jego uczniowie, co oznacza ta przypowieść. On rzekł: "Wam dano poznać wprost tajemnice królestwa Bożego, innym zaś w przypowieściach, „aby patrząc, nie widzieli, i słuchając, nie rozumieli”. Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże. Tymi zaś na drodze są ci, którzy słuchają słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni. Na skałę pada u tych, którzy gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a w chwili pokusy odstępują. To, które padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą, a zagłuszeni przez troski, bogactwa i rozkosze życia, nie wydają owocu. Wreszcie ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc dzięki wytrwałości".
Wielka moc Boga objawia się, co zadziwiające, w wielkim uniżeniu. Pan zgadza się, by Jego Słowo, to Słowo, które stwarza świat, które zbawia, było deptane, odrzucane, niszczone. Przecież Pan mógłby kierować swoje Słowo tylko do wybranych, do tych, którzy je docenią. Ale On nie zna takich ograniczeń. Słowo jest dane każdemu i każdy sam może wybrać, co z nim zrobić. To jest właśnie nasze życie. Wolna odpowiedź na miłosne zaproszenie Pana '+' ks. Adam

piątek, 21 września 2018

Lekarz dla wszystkich


Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to faryzeusze, mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: "Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary". Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”.
Głos Pana jest potężny. Jedno 'pójdź za Mną' wystarczyło, aby celnik Mateusz zostawił wszystko. Zostawił swoje dotychczasowe życie, dostatek, nadzieje pokładane w świecie. Zrozumiał, że Bóg sam wystarczy. Co ciekawe, nie zachował Pana dla siebie. Pozapraszał celników, grzeszników, tych wszystkich, którzy potrzebowali pomocy boskiego Lekarza. Przyjmij i Ty dar obecności Pana i nie zachowuj Go dla siebie '+' ks. Adam

czwartek, 20 września 2018

Na gruncie miłości


Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że gości w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku i stanąwszy z tyłu u Jego stóp, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego stopy i włosami swej głowy je wycierała. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to, faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: "Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co to za jedna i jaka to jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą". Na to Jezus rzekł do niego: "Szymonie, mam ci coś do powiedzenia". On rzekł: "Powiedz, Nauczycielu". "Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który z nich więc będzie go bardziej miłował?" Szymon odpowiedział: "Przypuszczam, że ten, któremu więcej darował". On zaś mu rzekł: "Słusznie osądziłeś". Potem, zwróciwszy się w stronę kobiety, rzekł do Szymona: "Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała mi stopy i otarła je swymi włosami. Nie powitałeś mnie pocałunkiem; a ona, odkąd wszedłem, nie przestała całować stóp moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje stopy. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje". Do niej zaś rzekł: "Odpuszczone są twoje grzechy". Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?" On zaś rzekł do kobiety: "Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju".
W Golgocie Świętokrzyskiej padają słowa: łatwiej w Jezusa krzyż uwierzyć, niż w to, że zabić dał się za nas. Rzeczywiście miłość nadal nie jest kochana. Łatwiejsze są słowa, łatwiejsze nawet czyny, niż życie w prawdzie. Od pierwszego grzechu gniecie nas strach przed Bogiem, a ucieczka przed Nim wydaje się jedynym wyjściem. Kto nie kocha, pozostaje w lęku. Kto nie pozwoli się kochać, pozostanie zamknięty w kłamstwie. Jak żyć? Na gruncie miłości '+' ks. Adam

środa, 19 września 2018

Kto nie bierze...

Jako przedsmak i komentarz do jutrzejszej Ewangelii

Głód Bożej mądrości


Jezus powiedział do tłumów: "Z kim mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci przesiadujących na rynku, które głośno przymawiają jedne drugim: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wy nie płakaliście”. Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność".
Nie myśl, że takie duchowe rozkapryszenie grozi tylko nielicznym i na pewno nie Tobie.Grozi każdemu, choćby z powodu pychy. To pycha każe nam sądzić, że sami wiemy najlepiej, czego nam potrzeba. Pan Bóg spełnia wtedy rolę jedynie wykonawcy naszych planów, zamierzeń i kaprysów. By się przed tym bronić, potrzebna jest mądrość. I to nie zwykły ludzki rozsądek, ale prawdziwa Boża mądrość, o którą trzeba pokornie prosić '+' ks. Adam

wtorek, 18 września 2018

Młodości dodaj nam wiary


Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek. Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy: sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości życie nieskalane. Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość, i żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony. Zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli albo ułuda nie uwiodła duszy: bo urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł. Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości. A ludzie patrzyli i nie pojmowali, ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi i nad świętymi Jego opatrzność.
Zdaje się, że przy obecnym kulcie młodości, wzrasta też poklask dla niedojrzałości. Dojrzałość staje się niemal synonimem obciachu. Im kto bardziej infantylny, tym bardziej oklaskiwany jest przez świat. Tymczasem Biblia głosi nieustannie pochwałę mądrości, życiowej dojrzałości. Owszem, bądź młody, młody sercem i duchem, ale bądź przy tym dojrzały. Nie trzeba przeżyć wieku, by być napełnionym Bożą mądrością. Łaska i miłosierdzie Boga nad nami '+' ks. Adam

poniedziałek, 17 września 2018

Godzien jest


Gdy Jezus dokończył wszystkich swoich mów do słuchającego Go ludu, wszedł do Kafarnaum. Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę. Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: "Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył – mówili – miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę". Jezus przeto zdążał z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół ze słowami: "Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a mojemu słudze: „Zrób to!” – a robi". Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się nad nim, i zwróciwszy się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: " Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu". A gdy wysłańcy wrócili do domu, zastali sługę zdrowego.
Rzeczywiście drogi Pana nie są naszymi drogami. Nasze ludzkie 'godzien jest' w zasadzie nijak się ma do Bożego wzroku. Jezus uzdrowił sługę setnika, nie dlatego, że znalazł on uznanie w tamtejszej społeczności, ale dlatego znalazło się w nim ziarno wiary. A nawet ziarno może przesunąć górę. Pan chce działać w naszym życiu nie dlatego, że jesteśmy godni, ale dlatego, że jesteśmy powołani do świętej wiary '+' ks. Adam

niedziela, 16 września 2018

Za Zbawicielem


Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: "Za kogo uważają Mnie ludzie?" Oni Mu odpowiedzieli: "Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków". On ich zapytał: "A wy za kogo Mnie uważacie?" Odpowiedział Mu Piotr: "Ty jesteś Mesjasz". Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: "Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku". Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: "Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je".
Tłumacząc dosłownie zwrot: zejdź mi z oczu, należałoby oddać go jako: idź za mnie. Piotr bowiem w pewnym momencie wyszedł przed Jezusa, wziął go na bok. A jego miejsce jest ZA Jezusem. Uczeń to ten, kto idzie ZA Nauczycielem. Jezus zatem nie odrzuca Piotra. Nie mówi mu: nie chcę cię więcej widzieć, zejdź mi z oczu, mam ciebie dość. W tych mocnych słowach przypomina Piotrowi, że jego miejsce jest ZA Jezusem, bez względu na fakt, że droga prowadzi do Jerozolimy, że Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć i zostanie zabity, a później zmartwychwstanie. Tylko idąc za Jezusem, pójdziemy drogą wiary, a nie drogą własnych wyobrażeń '+' ks. Adam

sobota, 15 września 2018

Bez ochów i achów


Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: "Niewiasto, oto syn Twój". Następnie rzekł do ucznia: "Oto Matka twoja". I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
Stanie pod Krzyżem Pana jest, w pewnym sensie, drogą każdego z nas. Od Krzyża wszystko się zaczyna. Tym bardziej, że mamy naprawdę niezwykły Wzór. Maryja, przyjmując Testament swego Syna, dopełniła nazaretańskie fiat. Pozostaje wierna do końca. I tej wierności uczy każdego z nas, tę wierność nam wyprasza. Ale, podobnie jak Jej Syn, szanuje naszą wolność. bycie dzieckiem Maryi, to nie zachwyty, to nie 'ach' i 'och', ale to zwykła, prosta miłość w zwykłych, prostych chwilach naszej codzienności '+' ks. Adam

piątek, 14 września 2018

Krzyż podwyższony w Tobie


Jezus powiedział do Nikodema: "Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił, Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony".
Trudno pojąć logikę Krzyża. Zbawienie, które dokonuje się w ludzkiej nędzy i słabości, a które pokonuje wszystko? To przekracza nasze myślenie. Pycha wciąż domaga się pokarmu i dlatego tak trudno zaakceptować jakiekolwiek uniżenie, a co dopiero mówić o uniżeniu do końca, w pełni. Dzisiejsze święto nie odwołuje się do naszego rozumu, czy do uczuć. Ono staje się świętem w naszej wolności. Możesz podjąć decyzję, by Krzyż Pana został podwyższony także w Tobie '+' ks. Adam

czwartek, 13 września 2018

Miara miłości


Jezus powiedział do swoich uczniów: "Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to należy się wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać. Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie".
Jest to pewna trudność, by odnaleźć granicę między służbą, a naiwnością. Złotym środkiem zawsze jest miłość. Kochaj i rób, co chcesz - powie św. Augustyn. No właśnie. Naprawdę możesz robić, co chcesz, ale najpierw kochaj. Kochaj siebie i kochaj drugiego człowieka, a nade wszystko kochaj Boga. Tylko w miłości odnajdziesz drogę do 'więcej' i 'bardziej'. Tylko w miłości małe rzeczy, nic nie znaczące dla świata, staje się wielkie dla Boga. I tylko w miłości miara, którą nam i nas odmierzą, nie zna miary '+' ks. Adam

środa, 12 września 2018

W drodze do Nieba


Jezus podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: "Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom".
Błogosławieństwa Jezusa nie są zachętą, np. do poszukiwania nienawiści wśród ludzi, albo radości z głodu. Pan mówi, że w Nim żadna sytuacja naszego życia, nie musi okazać się tragiczną. Aby doświadczyć łaski Boga, nie trzeba najpierw dosięgnąć dna. Zło jest obecne w przestrzeni naszego życia, ale nie zła należy ostatnie słowo. Sama pomyślność nie zbliża do Nieba, jeśli się o Niebie w ogóle nie pamięta. Błogosławieństwo i przekleństwo pozostają naszym ludzkim wyborem '+' ks. Adam

wtorek, 11 września 2018

Do źródła


Pewnego razu Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc trwał na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, któremu nadał imię Piotr, i brata jego, Andrzeja, Jakuba, Jana, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Szymona z przydomkiem Gorliwy, Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą. Zszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowie nie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.
Modliłeś się kiedy jak Jezus, przez całą noc? Jeśli tak, to uważaj siebie za szczęściarza. Poszukujemy coraz to nowych i bardziej oryginalnych sposobów religijnego rozwoju, a zapominamy często tym najważniejszym, o przykładzie Pana. Biblia zostawia nam jasną drogę. Warto się z nią zapoznać. Powrót do źródła zawsze pozwala napełnić się smakiem czystej wody. Pójście, bardzo konkretne, za Jezusem jest gwarancją wzrostu i pełni pokoju '+' ks. Adam

poniedziałek, 10 września 2018

Wolni bez ciężaru


W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: "Podnieś się i stań na środku!" Podniósł się i stanął. Wtedy Jezus rzekł do nich: "Pytam was: Czy wolno w szabat czynić coś dobrego, czy coś złego, życie ocalić czy zniszczyć?" I spojrzawszy dokoła po wszystkich, rzekł do niego: "Wyciągnij rękę!" Uczynił to, i jego ręka stała się znów zdrowa. Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, jak mają postąpić wobec Jezusa.
Chcemy być wolni, ale gdy wolność przychodzi, wolimy pozostać niewolnikami. Jak faryzeusze. Wolność to odpowiedzialność. Wiadomo, nikt nie chce dużego ciężaru. I przypuśćmy, ze to nie dziwi. Dziwi fakt, że nie za bardzo wierzymy Jezusowi. Pan mówi, że Jego ciężar jest lekki. Dźwigając coś razem z Jezusem, w ogóle nie odczujemy ciężaru, przynajmniej nie jako nadmiernego '+' ks. Adam

niedziela, 9 września 2018

Otwarte uszy serca


Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: "Effatha", to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: "Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę".
O ile bycie głuchym, czy niemym fizycznie jest ciężkim doświadczeniem w życiu człowieka i jego najbliższych, to o wiele poważniejszym problemem jest, gdy człowiek staje się głuchoniemym religijnie, gdy jego serce i dusza nie słyszą Boga i nic do Niego mówią. I takim głuchoniemym może być niestety każdy z nas. Możemy zamknąć się na Pana Boga, niszcząc w ten sposób siebie i więź miłości i wspólnoty z Panem Bogiem, do której każdy z nas został powołany, co jest niejako naszą naturą, by odpowiadać Bogu swoim słowem na Jego słowo. Wielki teolog ubiegłego wieku Karl Rahner mówił, że człowiek jest ze swej natury słuchaczem Słowa, oczywiście tego słowa przez duże S. Człowiek spełnia się wtedy, gdy słucha Boga i odpowiada Mu swoim życiem. Dzisiejsza Ewangelia jest niewątpliwie zachętą do sprawdzenia, kogo czy czego tak naprawdę słuchamy. Duchowa głuchota grozi wszystkim, także nam. Warto zatem zastanowić się, co najczęściej pojawia się w naszych rozmowach, dzielimy się tym, co jest w nas. Czy dzielę się Bogiem? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

sobota, 8 września 2018

Matka Pana


Tak mówi Pan: "A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich. Z ciebie Mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności. Przeto Pan wyda ich aż do czasu, kiedy porodzi mająca porodzić. Wtedy reszta braci Jego powróci do synów Izraela. I powstanie i będzie ich pasterzem mocą Pana, przez majestat imienia Pana Boga swego. Będą żyli bezpiecznie, bo Jego władza rozciągnie się aż do krańców ziemi. A On będzie pokojem".
Żadne z dzisiejszych czytań nie mówi wprost i bezpośrednio o fakcie narodzenia Najświętszej Dziewicy. Nie wiemy na ten temat nic, nie mamy żadnych szczegółów. Rodowód Jezusa Chrystusa podany w Ewangelii św. Mateusza mówi jedynie, że: "Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem." Jednak tradycja chrześcijańska czci Joachima i Annę, jako rodziców Najświętszej Dziewicy, podpowiadając nam, że Maryja, Matka Chrystusa narodziła się w sposób normalny i ludzki w normalnej, żydowskiej rodzinie. Że musiała być w takiej rodzinie wychowywana i zgodnie z żydowską tradycją zaślubiła Józefa. Nic w tym wszystkim nie byłoby nadzwyczajnego i cudownego, gdyby nie fakt, że właśnie ta kobieta, pobożna dziewczyna wybrana została przez samego Boga w sposób szczególny, do niezwyczajnej i wcale nie takiej prostej roli, Matki Syna Bożego, a co według nauki Kościoła stało się źródłem wszystkich "przywilejów Maryi", Jej wielkiej godności. Dzięki temu Maryja staje się kimś niezwykle ważnym w naszym życiu, co Kościół ujął w słowach przez Maryję do Jezusa. Św. Bernard, doktor Kościoła, w następujący sposób wysławia tę tajemnicę: Trzeba było, aby Stwórca ludzi, który miał się narodzić jako człowiek, wybrał spośród wszystkich niewiast, albo raczej utworzył, taką Matkę, jaka byłaby godna i Jemu miła... Nie znaleziono Jej przypadkiem, w ostatniej chwili, ale od wieków została wybrana, przewidziana i przygotowana przez Najwyższego, strzeżona przez aniołów, zapowiedziana przez patriarchów, obiecana przez proroków... Dlatego spośród wszystkich poruszeń duszy, spośród wszystkich uczuć i przeżyć, jedynie miłość rozjaśnia wszystko i pozwala Maryi - odpowiedzieć swemu Stwórcy wzajemnością, wprawdzie nie równą, ale podobną... '+' ks. Adam

piątek, 7 września 2018

Nowość dla wolnych


Faryzeusze i uczeni w Piśmie rzekli do Jezusa: "Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, podobnie też uczniowie faryzeuszów; natomiast Twoi jedzą i piją". A Jezus rzekł do nich: "Czy możecie nakłonić gości weselnych do postu, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli". Opowiedział im też przypowieść: "Nikt nie przyszywa do starego ubrania jako łaty tego, co oderwie od nowego; w przeciwnym razie i nowe podrze, i łata z nowego nie nada się do starego. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym razie młode wino rozerwie bukłaki, i samo wycieknie, i bukłaki przepadną. Lecz młode wino należy wlewać do nowych bukłaków. Kto się napił starego, nie chce potem młodego – mówi bowiem: „Stare jest lepsze”.
Niby lubimy nowości, a jednak strach przed nimi potrafi nas sparaliżować. Wijemy sobie bezpieczne gniazdka ze swoich przyzwyczajeń, utartych sądów i opinii, codziennych rytuałów. A Chrystus, choć zawsze Ten sam, to jednak ciągle nowy. Wiara także ma stawać się ciągle nowa, choć wypływająca z niezmiennego Źródła. I do tej nowości potrzebna jest wolny umysł i wolne serce. Niewolnik tego nie pojmie '+' ks. Adam

czwartek, 6 września 2018

Boży wzrok


Pewnego razu – gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret – zobaczył dwie łodzie stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: "Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!" A Szymon odpowiedział: "Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci". Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to, Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: "Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym". I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. A Jezus rzekł do Szymona: "Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił". I wciągnąwszy łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim.
Boży wzrok - od niego wszystko się zaczyna. Bóg z zachwytem patrzy na świat, który stworzył. Widzi też, grzech, który chce wykrzywić Jego dzieło. Widzi człowieka, który brata się z grzechem. A mimo to nadal kocha. Bo widzi swoje dzieci. I w tym wzroku mieści się nasza szansa. Jezus patrzy na rybaka, a widzi przyszłego papieża. Patrzy na synów gromów - Jakuba i Jana, a widzi swoich Apostołów. Patrzy na Ciebie, a widzi... Pomyśl dziś nad tym '+' ks. Adam

środa, 5 września 2018

W blasku prawdy


Po opuszczeniu synagogi Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosili Go za nią. On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała uzdrowiona i usługiwała im. O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: " Ty jesteś Syn Boży!" Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem. Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich. Lecz On rzekł do nich: "Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo po to zostałem posłany". I głosił słowo w synagogach Judei.
Chyba najtrudniejsza dla nas jest decyzja, by przyjść do Jezusa, tak po prostu, zwyczajnie. Świat, swoje, rozum swoje, serce swoje. Jak w tym wszystkim się odnaleźć? Podążać za prawdą. Nawet złe duchy wiedzą, że Jezus jest Mesjaszem, ale wybierają kłamstwo. Każde zakłamanie w nas jest powtarzaniem buntu aniołów. Otwarcie się na prawdę to pierwszy krok ku wolności '+' ks. Adam

wtorek, 4 września 2018

Uwierz


Jezus udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy. A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy: "Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boga". Lecz Jezus rozkazał mu surowo: "Milcz i wyjdź z niego!" Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego, nie wyrządzając mu żadnej szkody. Wprawiło to wszystkich w zdumienie, i mówili między sobą: "Cóż to za słowo, że z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą". I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.
Słowo z mocą? Nie myśl, że to przeszłość. Chrystus jest Ten sam, teraz i na wieki. Jego Słowo jest tym samym Słowem, które działało niegdyś i działa obecnie. Czego więc brakuje? Wiary. Jesteśmy czasem jak mieszkańcy Nazaretu. Wydaje się nam, że wiemy o Jezusie wszystko i powtarzamy: Lekarzu, ulecz sam siebie. To blokada nazbyt wystarczająca dla Słowa, które kocha wolność. Uwierz i patrz '+' ks. Adam

poniedziałek, 3 września 2018

Iść z mocą


Jezus przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: "Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana". Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione. Począł więc mówić do nich: "Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście". A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili:" Czy nie jest to syn Józefa?" Wtedy rzekł do nich: "Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum". I dodał: "Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman". Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.
Jezus wrócił do swoich rodzinnych korzeni. Ważny jest dla nas taki powrót, choćby duchowy. Nie chodzi jednak o jakieś sentymentalne poruszenie. Mamy wrócić, namaszczeni Duchem. Mamy poczuć się posłani do swoich najbliższych, świadomi, że żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Ale mamy pójść ze słowem pełnym łaski. Nie z ludzką mądrością, nie z ludzkimi radami, ale z mocą Bożą '+' ks. Adam

niedziela, 2 września 2018

Bez cienia zmienności


Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń. Przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca jest taka: opiekować się sierotami i wdowami w ich utrapieniach i zachować siebie samego nieskażonym wpływami świata.
Zanurzeni w tym świecie, wciąż tę zmienność odczuwamy, co więcej pragniemy zmian. Nawet osiąganie pewnych zamierzeń, spełnianie planów, nie daje nam poczucia pokoju, ponieważ człowiek wciąż chce czegoś więcej. Tę konieczność zmian podkręca dodatkowo szybkie tempo życia. W pewnym momencie, możemy nawet pomyśleć, że nie ma nic trwałego na tym świecie. To myślenie przenosimy na Boga i na całą przestrzeń wiary. Ileż to razy pojawia się wokół nas i w nas refren: teraz czasy są inne, Ewangelia nie pasuje do współczesnych czasów, Kościół jest staroświecki, zacofany. Takim myśleniem człowiek usprawiedliwia wszystkie swoje grzechy, które, nie miejmy złudzeń, nie pojawiły się dopiero teraz. Grzech trwa przy człowieku, od pierwszego nieposłuszeństwa i nie pozwala nam uwierzyć, że można się z grzechu wyzwolić. Bo skoro, choć tyle razy sobie postanawiam, a i tak upadam, to czy warto się starać? Czy warto po raz kolejny podejmować wysiłek, który i tak zapewne okaże się niewiele warty? O wiele łatwiej powiedzieć – świat się zmienia, Ewangelia też musi. Tymczasem św. Jakub zapewnia nas – w Bogu nie ma przemiany a ni cienia zmienności. To właśnie Pan Bóg jest gwarantem trwałości i pokoju. Ewangelia zawsze dla człowieka była i będzie wyzwaniem, bo podnosi nas z tego świata ku niebu. Ale przez to, że jest niezmienna, daje nam też pewność, że jest prawdziwa, że Bóg nie cofa swoje słowa, nie cofa swojej tęsknoty za człowiekiem, nawet gdy człowiek z Ewangelią nie chce mieć za wiele wspólnego '+' ks. Adam

sobota, 1 września 2018

Według zdolności


Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: "Podobnie jest z królestwem niebieskim jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i, rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, że jesteś człowiekiem twardym: żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!” Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem, i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.
Każdemu według zdolności. Nie tylko według wrodzonych czy nabytych umiejętności, ale także według zaangażowania, pracy i wysiłku. Bóg daje swoje dary niesamowicie mądrze. Nie wszystko i nie od razu. Daje i czeka na krok ze strony człowieka. Kto owocnie przyjmuje, może liczyć na więcej. Kto czeka, niech czeka. Aż do końca świata '+' ks. Adam
Free Contact Form