(Hbr 4,14-16;5,7-9) Mając więc arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez
niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. Nie takiego
bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz
doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu.
Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i
znaleźli łaskę dla uzyskania pomocy w stosownej chwili. Z głośnym wołaniem i
płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który
mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A
chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy
wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy
Go słuchają.
Trzeba nam ze wszech miar uświadomić sobie, że obecna
godzina nie jest czasem smutku, cierpienia, łez. Tak, to prawda, bolesna jest
męka naszego Pana. Ale przede wszystkim czas obecny jest tronem łaski. Na nic
żal, na nic łzy, jeśli marnujemy Bożą łaskę. W te święta nie chodzi o nas, o
to, by dobrze je przeżyć. Chodzi o to, aby być z Jezusem, wiedząc, że On upodobnił
się do nas we wszystkim, oprócz grzechu, że wie, co to ludzka dola i to daleko
bardziej niż my. Ale ponad wszystko jest Bogiem, który zbawia i który tę naszą
ludzką dolę chce przemienić w wieczną szczęśliwość. Przystąpmy więc do tronu łaski '+' ks. Adam









































