(Ap 11,19a;12,1.3-6a.10ab) Świątynia Boga w niebie się otwarła, i Arka Jego Przymierza
ukazała się w Jego świątyni. Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta
obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd
dwunastu. I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia, mający
siedem głów i dziesięć rogów - a na głowach jego siedem diademów - i ogon jego
zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed
mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię. I porodziła
syna - mężczyznę, który wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną. I zostało
porwane jej Dziecię do Boga i do Jego tronu. A Niewiasta zbiegła na pustynię,
gdzie miejsce ma przygotowane przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w
niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego
Pomazańca.
Niewiasta ucieka na pustynię. Ten obraz mówi nam, że walka
póki co trwa. Smok próbuje wykorzystać swą władzę. Ale Bóg jest silniejszy.
Pustynia ma nam kojarzyć się najpierw z czasem wędrówki Izraelitów do ziemi
obiecanej. Oni doświadczali tam czułej opieki Boga, uczyli się być dziećmi
Boga, przygotowywali się do przyjęcia obietnicy Bożej. Ale z drugiej strony
obraz pustyni każe nam myśleć o braku bodźców, braku podstawowych warunków
godnego życia. Bóg nie potrzebuje siły świata. Minimalne środki wystarczą, by w
ludzkiej słabości okazała się moc Boża '+' ks. Adam




