czwartek, 5 lutego 2026

Dobre narzędzie

Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. "Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien». I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich". Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.
Władza posłania to nie tylko władza wypędzania złych duchów, ale i swoista władza ewangelicznego życia. Jezus posyła Apostołów, by żyli jak On, w prostocie, w ubóstwie, w zaufaniu do Ojca i w przekonaniu, że jedynym naszym pokarmem jest pełnić wolę Boga. Można powiedzieć, że skuteczność ewangelizacji jest ściśle powiązana z autentycznym przeżywaniem Ewangelii. Owszem, Pan może działać nawet przez marne narzędzia, ale przyznacie, że kawa inaczej smakuje w filiżance, a inaczej w papierowym kubku. Jesteś narzędziem Pana, ale masz zrobić wszystko  co w twojej mocy, by to narzędzie było funkcjonalne, skuteczne i także miłe dla oka '+' ks. Adam

środa, 4 lutego 2026

Na serio

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: "Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?" I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: "Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony". I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.
Jeśli pozostaniemy na etapie widza, słuchacza, to wiary z tego nie będzie. W jakimś sensie mamy tu dopowiedzenie do wczorajszej Ewangelii. Dotyk to za mało, słyszenie i patrzenie to za mało. Potrzeba decyzji, potrzeba wysiłku woli, by żyć na nowo. Kiedy czytamy o młodym Kościele, o pierwszych gminach chrześcijańskich to może nas zadziwiać ich determinacja, ich pewność wiary, ich radość. A przecież niewielu z nich widziało Jezusa, niewielu było świadkami cudów. Uwierzyli na słowo, ale uwierzyli też na serio. I tego nam potrzeba '+' ks. Adam

wtorek, 3 lutego 2026

Dotyk

Pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele wycierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Posłyszała o Jezusie, więc weszła z tyłu między tłum i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: "Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa". Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w swym ciele, że jest uleczona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: "Kto dotknął mojego płaszcza?" Odpowiedzieli Mu uczniowie: "Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto Mnie dotknął". On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta podeszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, padła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: "Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź wolna od swej dolegliwości".
Jako ludzie wiary na różne sposoby dotykamy Jezusa, ale czy każdy dotyk jest dotykiem wiary, dotykiem miłości? Chyba nie do końca. Wychowani w wierze, najczęściej, od dziecka, ulegamy pewnej rutynie. Modlimy się, bo się modlimy, idziemy na Mszę, bo idziemy, pościmy, bo pościmy. Wszystko na zewnątrz. Jednak jeśli do tego nie dodamy wnętrza, to zostają tylko puste pozory. Możemy napierać na Jezusa, jak tłum, możemy być blisko, możemy dotykać, a nigdy nie doświadczyć Jego mocy '+' ks. Adam

poniedziałek, 2 lutego 2026

Zgodnie z Prawem, zgodnie z Duchem

Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”. A Jego ojciec i matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.
Jak refren powraca dziś prawda, że Maryja i Józef zrobili wszystko zgodnie z prawem, według zwyczaju prawa. Ich wierność, powiedzielibyśmy ich tradycyjny rys, nie sprzeciwił się otwarciu na nowoczesność, wręcz przeciwnie, zostaje dopełniony natchnieniem Ducha Świętego. Nowość w Kościele zawsze uzupełnia tradycyjność, a tradycyjność jest świetnym fundamentem nowości. Podziały pojawiają się, gdy człowiek słucha siebie, a przestaje słuchać Boga. Zmiany są konieczne, ale nie muszą oznaczać zrywania ze źródłem. Tak samo trzymanie się zwyczaju nie musi koniecznie dobrze owocować, czasem może przypominać zabetonowane serce, niezdolne do bicia Bożym rytmem. Gdzie jest prawda? Zawsze w Panu Bogu '+' ks. Adam

niedziela, 1 lutego 2026

Słowo mocy

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie".
Nauczanie Jezusa nie jest jedynie przekazywaniem informacji. Jezus otwiera swe usta przy posłaniu Ducha Świętego, kiedy tchnie swoje życie na apostołów. Tak czyni przy niektórych uzdrowieniach, przy wskrzeszaniu. Słowo Jezusa jest przekazaniem nam Jego zbawczej, uzdrawiającej i ożywiającej siły. Słowo Jezusa daje nam życie. Nie zrozumiemy Ewangelii, ani nie będziemy nią żyć, gdy nie przyjmiemy najpierw łaski Jezusa, gdy nie otworzymy się na Jego tchnienie '+' ks. Adam

Free Contact Form