(Ha 1, 12 - 2, 4) Czyż to nie Ty, Boże mój, Świętości moja, jesteś od samych
początków Panem? Nie pomrzemy! Na sąd przeznaczyłeś lud Chaldejczyków, o Panie,
Opoko moja, zachowałeś go, aby mu wymierzyć karę. Zbyt czyste oczy Twoje, by na
zło patrzyły, a nieprawości pochwalać nie możesz. Czemu jednak spoglądasz na
ludzi zdradliwych i milczysz, gdy bezbożny pożera uczciwszego od siebie?
Obchodzi się on z ludźmi jak z rybami morskimi, jak z pełzającymi zwierzętami,
którymi nikt nie rządzi. Wszystkich łowi na wędkę, zagarnia swoim niewodem albo
w sieci gromadzi – krzycząc przy tym z radości. Przeto ofiarę składa swojej
sieci, pali kadzidło niewodowi swemu, bo przez nie zdobył sobie łup bogaty, a
pożywienie jego stało się obfite. Czyż zatem nie zarzuca na nowo swych sieci,
aby mordować ludy bez litości? Na moich czatach stać będę, udam się na miejsce
czuwania, śledząc pilnie, by poznać, co On powie do mnie, jaką odpowiedź da na
moją skargę. I odpowiedział Pan tymi słowami: "Zapisz widzenie, na
tablicach wyryj, by można było łatwo je odczytać. Jest to widzenie na czas
oznaczony, lecz wypełnienie jego niechybnie nastąpi; a jeśli się opóźnia, ty go
oczekuj, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie. Oto zginie ten, co jest
ducha nieprawego, a sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności".
Ty go oczekuj – kwintesencja drogi duchowej. Idziemy ze świadomością,
że to Pan wychodzi nam na spotkanie. Nasza droga jest nie tyle kroczeniem, co
oczekiwaniem, coraz głębszym, coraz spokojniejszym, coraz bardziej
przepełnionym tęsknotą i miłością. I ten kto czeka, doświadczy Prawdy '+' ks. Adam




