piątek, 13 lutego 2026

Bez dotyku

Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: "Effatha", to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: "Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę".
Uzdrowienie głuchoniemego dokonuje się przez dotyk. Jezus przekracza granice nieznajomości, prywatności. Wchodzi z tym chorym w relację charakterystyczną dla więzów rodzinnych. Tak właśnie jest. Nie jesteśmy obcymi dla Boga. Na różne sposoby przekonuje nas, że jesteśmy z Jego grona, z Jego serca. Jeśli czujemy dystans, jeśli czujemy odległość Boga, to dlatego, że sami się na to decydujemy. Jesteśmy głusi na Boże wezwania, na Boże zaproszenia. A z drugiej strony nie chcemy podejść, by dotyk Jezusa na uzdrowił. Trzeba zaufać. Tylko tyle i aż tyle '+' ks. Adam

czwartek, 12 lutego 2026

Okruszyna

Jezus udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu. Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. I powiedział do niej Jezus: "Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom". Ona Mu odparła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach". On jej rzekł: "Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę". Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł.
Kto z nas zadowoliłby się okruszynami? Wydaje się, że wkładamy cały wysiłek w to, by zasiąść przy suto zastawionym stole. Kto by zwracał uwagę na okruszyny? A jednak wiara podpowiada nam, że choć hojność Pana jest wielka, to jednak wystarczy tylko Słowo, aby była uzdrowiona nasza dusza. Bóg daje nam wszystko, my jednak musimy zrozumieć, że owo wszystko kryje się w jednej Jego łasce '+' ks. Adam

środa, 11 lutego 2026

Ku całości

Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: "Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!" Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o tę przypowieść. Odpowiedział im: "I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz». Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. I mówił dalej: "Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym".

Bliższa koszula ciału, a zatem łatwiej i szybciej jest nam skupić się na zewnętrznej stronie, bo to co zewnętrzne rzuca się w oczy, jest łatwe do oceny i wymaga mniejszego wysiłku choćby w codziennym jego rozwoju. I nie chodzi teraz, żeby całkowicie zostawić to zewnętrzne, by zająć się wnętrzem, ale by dokonać połączenia, wprowadzić jedność. Zewnętrzne czyny, zewnętrzne znaki są bardzo potrzebne, człowiek przez nie potrafi dobrze się wyrazić, ale ma to sens tylko wtedy, gdy jest zakotwiczone w sercu, w prawdzie '+' ks. Adam

wtorek, 10 lutego 2026

W całości

U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: "Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?" Odpowiedział im: "Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie". I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: „Czcij ojca swego i matkę swoją”, oraz: „Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie”. A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem złożonym w ofierze jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki. I znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję, którą sobie przekazaliście. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie".
Przykazania nie są planem zadań, jedno zrobię, drugie po łebkach, a trzecim w ogóle się nie będę przejmować. Przykazania to drogowskazy. I albo patrzy się na nie wszystkie, albo nigdzie się nie zajdzie, a na pewno nie do celu. Pan Jezus mówi nam: pierwsze jest: będziesz miłował Pana Boga swego. Jeśli człowiek kocha, to nie stanie się niewolnikiem przykazań. Będzie wiedział, gdzie jest prawda, będzie wiedział, w którą stronę iść '+' ks. Adam

poniedziałek, 9 lutego 2026

Ten sam Bóg

Gdy Jezus i uczniowie Jego się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go rozpoznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.
Ile człowiek jest w stanie zrobić, gdy bardzo wierzy, gdy mu bardzo zależy, gdy znajduje się w kryzysowej sytuacji? Szkoda, że takiej determinacji nie widać w nas na co dzień. Pewnie, że nie da się stale żyć na wysokim C, ale nie oznacza to, że mamy zadowolić się zwykłością. Jezus z Ewangelii i Jezus w Eucharystii to ten sam Bóg '+' ks. Adam

Free Contact Form