Jezus mówił ludowi: „Czy po to wnosi się światło, by je
postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na
świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma
uszy do słuchania, niechaj słucha”. I mówił im: „Uważajcie na to, czego
słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam
dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma”.
Znamy porzekadło: kiedy wejdziesz między wrony, musisz
krakać jak i one. Może nie musisz, ale jednak otoczenie mocno na nas wpływa. I
tu jest nasza odpowiedzialność, by roztropnie wybierać ludzi, którymi się
otaczamy. Owszem, Ewangelia jest dla wszystkich, owszem, jesteśmy posłani do
wszystkich i dlatego np. środowisko w pracy często bywa dobrym środowiskiem
ewangelizacyjnym. Ale zauważcie, Pan Jezus po głoszeniu dobrej nowiny, po
znakach i cudach, albo wracał do Apostołów, albo udawał się na rozmowę z Ojcem.
Musimy mieć przestrzeń, do której możemy wrócić, by nabrać sił '+' ks. Adam




