(Oz 2,16.17b-18.21-22) To mówi Pan: Chcę przynęcić niewierną oblubienicę, na
pustynię ją wyprowadzić i mówić do jej serca i będzie Mi tam uległa jak za dni
swej młodości, gdy wychodziła z egipskiego kraju. I stanie się w owym dniu -
wyrocznia Pana - że nazwie Mnie: Mąż mój, a już nie powie: Mój Baal. I poślubię
cię sobie [znowu] na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość
i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana.
Kiedy chłopak zabiega o względy dziewczyny, to próbują ją
czymś zaskoczyć, zaprosić w jakieś szczególne miejsce, zapewnić odpowiednie
rozrywki. Bóg, wierny Oblubieniec, zaprasza swoją niewierną oblubienicę, lud
wybrany, na pustynię. Zadziwiające. Ale właśnie, żeby miłość wzrastała, nie
potrzeba więcej szumu, rozrywek, bodźców. Potrzebna jest cisza. Potrzebne jest
zasłuchanie. Aby usłyszeć, aby zaufać, aby pozostać wiernym '+' ks. Adam
