Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5,5)
wtorek, 4 lutego 2020
Żyj!
Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg
jeziora Genezaret, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad
jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go
ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: "Moja córeczka dogorywa, przyjdź
i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła". Poszedł więc z nim, a wielki
tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. A pewna kobieta od dwunastu lat
cierpiała na upływ krwi. Wiele wycierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie
wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Posłyszała o
Jezusie, więc weszła z tyłu między tłum i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła
bowiem: "Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa".
poniedziałek, 3 lutego 2020
Postawić na Jezusa
Jezus i uczniowie Jego przybyli na drugą stronę jeziora do
kraju Gerazeńczyków. Gdy wysiadł z łodzi, zaraz wyszedł Mu naprzeciw z
grobowców człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w
grobowcach i nikt już nawet łańcuchem nie mógł go związać. Często bowiem
nakładano mu pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie
zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą w grobowcach i po górach krzyczał i
tłukł się kamieniami. Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon
i zawołał wniebogłosy: "Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga
Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!" Powiedział mu bowiem:
"Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka". I zapytał go: "Jak
ci na imię?" Odpowiedział Mu: "Na imię mi „Legion”, bo nas jest
wielu". I zaczął prosić Go usilnie, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. A
pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosiły Go więc złe duchy:
"Poślij nas w świnie, żebyśmy mogli w nie wejść". I pozwolił im. Tak,
wyszedłszy, duchy nieczyste weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna
ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze
zaś uciekli i rozpowiedzieli o tym w mieście i po osiedlach. A ludzie wyszli
zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w
sobie „legion”, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich
ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a
także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. Gdy
wsiadał do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł przy Nim zostać. Ale nie zgodził
się na to, tylko rzekł do niego: "Wracaj do domu, do swoich, i opowiedz im
wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą". Poszedł więc i
zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus mu uczynił, a wszyscy się
dziwili.
Choć opętanie, na szczęście, nie jest częstym zjawiskiem, to nie znaczy, że nie ma się czym zajmować. Często wybieramy to, co nie prowadzi do Pana. Tych naszych przywiązań, fałszywych relacji, pożądań jest tak wiele, że i mamy do czynienie ze swoistym legionem. Tym bardziej, że zły duch nie śpi. Wciąż krąży, szukając, kogo pożreć. Działa pod przykrywką dobra i dlatego często się nabieramy, zwiedzeni perspektywą władzy, majątku czy znaczenia. Gerazeńczycy woli zostać pod wpływem zła niż stracić to, co uważali za ważne. Ale czy my czasem też tak nie postępujemy? Czy rzeczywiście zawsze stawiamy na Jezusa? '+' ks. Adam
niedziela, 2 lutego 2020
Nasze ofiarowanie
Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa
Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu.
Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: "Każde pierworodne dziecko płci
męskiej będzie poświęcone Panu". Mieli również złożyć w ofierze parę
synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w
Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny,
wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty
objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za
natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko
Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia,
błogosławił Boga i mówił: Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa
Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu.
Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: "Teraz, o Władco, pozwól odejść
słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje
zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie
pogan i chwałę ludu Twego, Izraela". A Jego ojciec i Matka dziwili się
temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki
Jego: "Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu
i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na
jaw wyszły zamysły serc wielu". Była tam również prorokini Anna, córka
Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem
lat żyła z mężem i pozostawała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok
życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach
dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim
wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko
według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret. Dziecię
zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała
na Nim.
Powołanie prorokini Anny, choć jest jej pisane, na swój sposób ma być zawarte w naszym powołaniu. Bo czymże jest nasze życie, czymże powinno być, jeśli nie służeniem Bogu dniem i nocą. Na tym przecież opiera się istota ofiarowania. Syn Boży oddał chwałę Ojcu przez całkowite wypełnienie Jego woli. Nasze ofiarowanie jest pragnieniem służenia Bogu w sposób nam właściwy, ale nieustannie i wielkodusznie '+' ks. Adam
sobota, 1 lutego 2020
Potęga Słowa
Przez cały dzień Jezus nauczał w przypowieściach. Gdy zapadł
wieczór owego dnia, rzekł do uczniów: „Przeprawmy się na drugą stronę”.
Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie
płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź
się już napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i
powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” On
wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: „Milcz, ucisz się”. Wicher się
uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: „Czemu tak bojaźliwi
jesteście? Jakże wam brak wiary?” Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do
drugiego : „Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?”
Zobacz, że Boża moc ujawnia się niejako w relacji z nauczaniem. Głoszenie Ewangelii przygotowuje do przyjęcia cudu lub też uczy przyjmować je we właściwy sposób. Cuda bez Boga będą magią. A często właśnie tylko na to liczymy. Pan dokonuje znaków, które mają utwierdzić naszą wiarę i upewnić nas, że idziemy dobrą drogą '+' ks. Adam
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



