sobota, 31 stycznia 2026

Między

Przez cały dzień Jezus nauczał w przypowieściach. Gdy zapadł wieczór owego dnia, rzekł do uczniów: „Przeprawmy się na drugą stronę”. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź się już napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: „Milcz, ucisz się”. Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego : „Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?”
Wciąż jesteśmy zawieszani między zachwytem a zwątpieniem, jak uczniowie. Podziw, strach, uwielbienie, wyrzut. I właściwie sami miotamy się rozchwiani, bo ciężko nam uwierzyć, że stworzeni jesteśmy z miłości. Dlaczego trudno? Bo natura skażona grzechem woli słuchać siebie, lub złego, niż Boga, bo czasem tak jest po prostu wygodniej, bo uwierzyć to zaryzykować, a ryzyko zakłada także porażkę. Porażkę naszego ego, które chce coś znaczyć, które musi mieć pierwsze i ostatnie słowo, które koniecznie chce być zauważone i docenione. A zarazem doskonale wie, że jest niczym wobec fal uderzających w łódź '+' ks. Adam

piątek, 30 stycznia 2026

Ziarenka

Jezus mówił do tłumów: „Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo”. Mówił jeszcze: „Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu”. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją zrozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.
Królestwo Boże nie rośnie samo przez się, rozwija się mocą Boga. A ponieważ Bóg wypowiedział swoje słowo, to ono na pewno się wypełni. Czy ktoś czuwa czy nie Królestwo Boże osiąga swoją pełnię. I dlatego nie pozwólmy sobie na drzemanie. Może się wydawać, że Pan się opóźnia, że wszystko zdążymy zapiąć na ostatni guzik, ale tak może się tylko wydawać. Pan daje nam znaki czasem tak małe jak ziarnka gorczycy. Goniąc nerwowo za tym światem, łatwo możemy zagubić te Boże ziarenka '+' ks. Adam

czwartek, 29 stycznia 2026

Między wrony

Jezus mówił ludowi: „Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”. I mówił im: „Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma”.
Znamy porzekadło: kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one. Może nie musisz, ale jednak otoczenie mocno na nas wpływa. I tu jest nasza odpowiedzialność, by roztropnie wybierać ludzi, którymi się otaczamy. Owszem, Ewangelia jest dla wszystkich, owszem, jesteśmy posłani do wszystkich i dlatego np. środowisko w pracy często bywa dobrym środowiskiem ewangelizacyjnym. Ale zauważcie, Pan Jezus po głoszeniu dobrej nowiny, po znakach i cudach, albo wracał do Apostołów, albo udawał się na rozmowę z Ojcem. Musimy mieć przestrzeń, do której możemy wrócić, by nabrać sił '+' ks. Adam

środa, 28 stycznia 2026

Ku refleksji

Jezus znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej na jeziorze, a cały lud stał na brzegu jeziora. Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce: „Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo gleba nie była głęboka. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”. I dodał: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”. A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli razem z Dwunastoma, o przypowieści. On im odrzekł: „Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana tajemnica”. I mówił im: „Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże zrozumiecie inne przypowieści? Siewca sieje słowo. A oto są ci posiani na drodze: u nich sieje się słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo zasiane w nich. Podobnie na miejscach skalistych posiani są ci, którzy gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością; lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Gdy potem przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują. Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to są ci, którzy słuchają wprawdzie słowa, lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. W końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”.

Przypowieści zachęcają do podjęcia refleksji. Nie jest to gotowy wykład dobrej nowiny, ale obraz, który trzeba rozszyfrować. Mamy świadomość, podobnie jak uczniowie, że bez Jezusa ciężko będzie to uczynić. I może nie chodzi o to, by za wszelką cenę zrozumieć przypowieść po swojemu, ale by przez wytrwałe i wierne kroczenie za Jezusem, otwierać się na światło, które rozświetli wszystkie znaki zapytania. Nie wystarczy przyjąć słowo, trzeba jeszcze je zachować i stworzyć warunki, by wydało w nas plon '+' ks. Adam

wtorek, 27 stycznia 2026

Matka Jezusa

Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: „Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie”. Odpowiedział im: „Któż jest moją matką i którzy są braćmi?” I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”.
Choć Maryja chce być blisko swojego Syna, nie liczy jednak na jakieś przywileje i wyjątkowe traktowanie. Ona wie, że nie jest już zwykłą Marią z Nazaretu. Jest Matką Jezusa. Ten tytuł określa Jej powołanie i nową rolę. Pod krzyżem będzie to widoczne jeszcze głębiej, kiedy Jezus nie powie Jej: Mamo, ale Niewiasto. Zgoda Maryi wyrażona w scenie Zwiastowania powtarza się potem wielokrotnie w czasie ziemskiego życia Jezusa, zwłaszcza w czasie Jego publicznej działalności. Iść za Jezusem, to przyjąć nową jakość, nowe życie i wciąż uczyć się zapominać o sobie, by pamiętać o Bogu '+' ks. Adam

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Natychmiast

Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: "Pokój temu domowi!" Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swą zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: "Przybliżyło się do was królestwo Boże”.
Niby pośpiech ogólnie nie jest wskazany, jednak w sprawie Dobrej Nowiny liczy się każda sekunda. Dlatego wczoraj słyszeliśmy, przy powołaniu pierwszych apostołów, że NATYCHMIAST poszli za Jezusem, a dziś Jezus mówi: nikogo w drodze nie pozdrawiajcie; to znaczy – niech nic was nie zatrzymuje, nawet drugi człowiek nie jest ważniejszy od sprawy zbawienia. Nie chodzi o to, by pomniejszać wartość człowieka, ale by zobaczyć jego godność w świetle czasów ostatecznych '+' ks. Adam

niedziela, 25 stycznia 2026

Natychmiast

Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: "Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło". Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: "Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie". Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: "Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi". Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim. A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.
Zwróćcie uwagę, że Jezus powołuje pierwszych Apostołów parami i to parami braterskimi, rodzinnymi. Ciekawe i zarazem bardzo ważne wskazanie. Jesteśmy odpowiedzialni za siebie, najpierw w rodzinach, w przyjaźniach, które mają nam i innym członkom umożliwiać udzielanie Jezusowi odpowiedzi na Jego zaproszenia. Zanim pokażemy innym drogę do Jezusa, najpierw trzeba zadbać o swoich i od swoich też trzeba się uczyć. Oczywiście, nie zawsze mamy w domu brata jak Piotr Andrzeja, ale to chociaż my stańmy się takimi dla innych. I co ważne – zróbmy to natychmiast '+' ks. Adam

sobota, 24 stycznia 2026

Pod uwagę

Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: "Odszedł od zmysłów".
Na rodzinę zawsze można liczyć. Nikt tak jak rodzina nas nie wspiera i nikt tak jak rodzina może nas blokować. Tak już bywa. Prorok nie jest mile widziany w swoim domu. I to dla nas ważne wezwanie, by nie nakładać na nikogo swoich wyobrażeń, ambicji, stereotypów i uprzedzeń. Musimy nauczyć się patrzeć na drugiego oczami Boga, a przynajmniej spróbować. Wydaje się, że częstą przeszkodą na drodze nawrócenia czy też w podjęciu jakiejś szczególnej misji, niestety jest opinia innych. Nie wszystko musimy zrozumieć, ale wszystko bierzmy pod uwagę.'+' ks. Adam

piątek, 23 stycznia 2026

Blisko

Jezus wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy: Synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał.
Co jest pierwszym zadaniem powołanych? Zauważcie, Jezus ustanowił Apostołów, aby Mu towarzyszyli. Przepiękny obraz kapłaństwa, ale też chrześcijaństwa w ogóle. Wydaje się, że w wierze jesteśmy mocno przebodźcowani, to znaczy, chcemy pokazać, że zasługujemy, że damy radę, że potrafimy. I samo to chcenie oczywiście nie musi być złe. Jednak skupiając się na naszej aktywności, bardzo szybko możemy zapomnieć o naszym głównym zadaniu, a więc o towarzyszeniu Jezusowi. Pomyśl o tym, że Jezus chce mieć cię blisko, pomyśl o tym w czasie twojej dzisiejszej modlitwy, w czasie pracy, w czasie odpoczynku – Jezus chce mieć cię blisko, wezwał cię po imieniu, byś mu towarzyszył. Na działanie, na wszystkie inne sprawy, na zmianę życia przyjdzie czas. Ty na razie bądź przy Jezusie '+' ks. Adam

czwartek, 22 stycznia 2026

Bycie - nie działanie

Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: "Ty jesteś Syn Boży". Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.
Z całą pewnością Pan Jezus nie jest aktywistą, działaczem. Zauważcie, że właściwie każde wydarzenia zaczyna się lub kończy byciem w odosobnieniu, z dala od tłumów, w milczeniu, na modlitwie. Z resztą nawet same cuda, uzdrowienia, uwolnienia, one w zasadzie zajmują małą część publicznej działalności. Pan Jezus pokazuje nam właściwe proporcje. Naszym głównym zadaniem nie jest działanie, czynienie dobra, czy aktywność charytatywna. Główne miejsce w naszym życiu ma zajmować bycie z Panem '+' ks. Adam

środa, 21 stycznia 2026

Uschłe serce

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: "Podnieś się na środek!" A do nich powiedział: "Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?" Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: "Wyciągnij rękę!" Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.
Uschłą rękę można uleczyć. Gorzej z uschłym sercem. Bo do tego potrzebna jest nie tylko wiara, jak we wszystkich uzdrowieniach, ale jeszcze i pokora, która każe uznać, że człowiek naprawdę potrzebuje Boga, że chodzi za Nim, bo Go kocha, a nie dlatego, żeby coś ugrać, albo żeby coś wymusić. W zasadzie wiara jest prostsza niż zgoda na działanie Boga '+' ks. Adam

wtorek, 20 stycznia 2026

W razie czego

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: "Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?" On im odpowiedział: "Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom". I dodał: "To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu".
By podjąć styl zaproponowany przez Jezusa, trzeba zdobyć się na odwagę bycia wolnym. Choć o wolności dużo mówimy, to jednak mało z niej czerpiemy, zwłaszcza na płaszczyźnie wiary. Przyznacie, że łatwiej jest nam zrobić wymagane minimum niż rozeznawać co i ile mamy czynić. Lubimy matematyczne wyliczenia, które pozwalają nam zrzucić z siebie odpowiedzialność, w razie czego. I to „w razie czego” powinno niepokoić, bo ono zdradza naszą nieufność względem Boga. Owszem, czasem staniemy wobec przeróżnych dylematów i czasem nie będziemy widzieć żadnego rozsądnego wyjścia. A jednak Bóg nam ufa i pozwala, byśmy ryzykowali '+' ks. Adam

poniedziałek, 19 stycznia 2026

W Chrystusie

Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: "Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?" Jezus im odpowiedział: "Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze staje się przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki. Wino się wylewa i bukłaki przepadną. Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków".
Dylematy faryzeuszów nie skończyły się w starożytności. Są one żywe nawet dzisiaj i to nawet wśród wierzących uczniów Chrystusa. Nauki Chrystusa nie przechowuje jeden człowiek, przechowuje ją cały Kościół. Nasze trwanie w Kościele, posłuszeństwo Kościołowi, miłość do Kościoła są gwarantem naszego pełnego uczestnictwa w życiu Jezusa, w Królestwie Bożym. Pewnie nie zrozumiemy wszystkiego, ale trwając w Kościele, dojdziemy do pełni '+' ks. Adam

niedziela, 18 stycznia 2026

Czekając

Jan zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: „Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi". Jan dał takie świadectwo: "Ujrzałem ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym".
Jan robi to, do czego został powołany. Żyje jako znak nawrócenia, naucza, upomina, wzywa do czujności. I czeka. Czeka, aż wypełnią się czasy i obiecany Mesjasz odkupi lud Boga. I właściwie to czekanie uświęca Jana. Bo nie czeka jak niewolnik, ale jak przyjaciel Oblubieńca, czeka żarliwie i z tęsknotą. A my? Czy jeszcze czekamy? Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że czekanie na Pana ma kształtować nasze człowieczeństwo i nasze chrześcijaństwo. To właśnie kwestia czekania naznacza sposób przeżywania przez nas wiary. Bo jeśli czekamy nie wiadomo, na co, albo czekamy, bo nie mamy innego wyjścia, albo czekamy, żeby przeczekać, no to jak zapłonie w nas ogień, jak oddamy się Panu bez reszty? '+' ks. Adam

sobota, 17 stycznia 2026

Spojrzał

Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: "Pójdź za Mną!" Ten wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: "Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?" Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników".
Czy Lewi słyszał naukę Jezusa? Nie wiemy. Wiemy natomiast, że Jezus na niego spojrzał i to wystarczyło. Lewi odczuł na sobie, że dla Jezusa jest jedyny, jest ważny. I nawet komora celna nie przeszkodziła mu w przyjęciu zaproszenia Jezusa. Nie grzechy są przeszkodą i nie nasza niegodność, nie brak przygotowania, nie słaba wiara. Jedyną przeszkodą jesteśmy my sami, to znaczy możemy być przeszkodą, kiedy wydaje nam się, że wiemy lepiej, kiedy chcemy po swojemu i ostatecznie nie pozwalamy, by spojrzenie Jezusa spoczęło na nas. A wystarczy tak niewiele '+' ks. Adam

piątek, 16 stycznia 2026

Słowo

Gdy po pewnym czasie Jezus wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu. Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: "Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy". A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: "Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?" Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: "Czemu myśli te nurtują w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć paralitykowi: Odpuszczone są twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje nosze i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu!" On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: "Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego".
Żeby uwierzyć nie potrzebne są znaki, ale słowo tak, wszak wiara rodzi się z tego, co się słyszy, powie św. Paweł, a tym, co się słyszy jest słowo Chrystusa. To ważne wskazanie dla nas. Nasze pragnienie nadzwyczajnych znaków przekujmy w tęsknotę za Słowem, za tym, by Słowo Jezusa było w nas żywe, byśmy tej żywotności doświadczali. Pierwszym naszym pragnieniem powinno być pragnienie serca otwartego na Jezusa i dla Jezusa. A reszta, przyjdzie, nie przyjdzie, niech Pan o tym zadecyduje '+' ks. Adam

czwartek, 15 stycznia 2026

Najpierw Bóg

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: "Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić". A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: "Chcę, bądź oczyszczony". Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: "Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich". Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.
Z jednej strony trudno się dziwić trędowatemu, że mimo prośby Jezusa, rozgłasza wszystkim wieść o swoim uzdrowieniu. Jednak z drugiej strony – skoro umiał Jezusa prosić, to powinien Go też posłuchać. I nie chodzi już nawet o gadanie. Jezus kazał mu iść dopełnić przepisów prawa. Oczywiście, nie zakładam, że ostatecznie nie udał się do kapłanów, jednak Ewangelia wiele mówi nam, nie wspominając o czymś. Jezus nie chce rozgłosu i poklasku na wzór celebrycki. Jezus chce wiary, wierności i zaufania. Najpierw wierność Bogu, potem drugi człowiek '+' ks. Adam

środa, 14 stycznia 2026

Jesteś ważny

Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały. Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: "Wszyscy Cię szukają". Lecz On rzekł do nich: "Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem". I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Jezus jest dla wszystkich, ale nie w znaczeniu – dla masy, dla tłumu. Jezus jest dla każdego. Owszem, słyszymy, że uzdrowił wielu, ale opis uzdrowień rozpoczyna się od uzdrowienia teściowej Piotra – od relacji z konkretną osobą. I tak samo z wieloma chorymi. Jezus uzdrawiał każdego osobiście. Jezus nie chce, by szukali Go wszyscy. Chce, by szukał Go konkretny człowiek, żebyś szukał Go ty. Chociaż wzrastamy we wspólnocie, to jednak nie wolno nam zapomnieć o pierwszeństwie indywidualnej więzi na płaszczyźnie wiary '+' ks. Adam

wtorek, 13 stycznia 2026

Ich synagoga

W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: "Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga". Lecz Jezus rozkazał mu surowo: "Milcz i wyjdź z niego!" Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: "Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne". I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.
Zastanawiająco brzmią słowa: był w ich synagodze. Wiadomo, chodzi o mieszkańców Kafarnaum, synagoga należała do nich. Jednak można by to odczytać też w takim sensie, że synagoga, która była miejscem modlitwy, a więc domem Bożym, powinna być oddana Bogu, stała się własnością człowieka. Stąd zdumiewają się mieszkańcy Kafarnaum, że Jezus uczy ich inaczej, niż uczeni w Piśmie. Człowiek może próbować zająć miejsce Boga, ale nigdy Mu nie dorówna. Gdyby owa synagoga nie była ich, ale była rzeczywiście domem Bożym, to moc Jezusa nie wywoływała by jedynie zdumienia czy zachwytu, ale zaowocowała by przyjęciem Jezusa jako Mesjasza, Zbawiciela '+' ks. Adam

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Zwycięstwo Boga

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: "Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!" Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: "Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi". A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim. Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim.
Ciekawe, że św.  Marek wiąże głoszenie Ewangelii z uwięzieniem Jana. Na Janie kończy się Stary Testament, kończy się misja proroków, kończy się stare prawo. I gdy ów koniec wydaje się być ostateczny, Jezus rozpoczyna coś nowego. Ewangelia jako słowo życia będzie głoszona zawsze, zwłaszcza tam i wtedy, gdzie zło chce triumfować, gdzie próbuje powiedzieć ostatnie zdanie. Złowrogie oko świata jest niszczone spojrzeniem miłości Boga '+' ks. Adam

niedziela, 11 stycznia 2026

Sprawiedliwa miłość

Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: "To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?" Jezus mu odpowiedział: "Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe". Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: "Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie".
Sprawiedliwe nie jest po ludzku to, żeby Jezus brał na siebie ciężar grzechów, gdy sam nie ma nic wspólnego z grzechem. To jest sprawiedliwe po Bożemu, a więc zgodne z zamysłem Bożej miłości. Jezus wchodzi do Jordanu, by zabrać stamtąd wszystkie grzechy ludzi, którzy je tam symbolicznie zostawiali, w czasie janowego chrztu nawrócenia. Miłość Boża nie musi, ale chce tego '+' ks. Adam

sobota, 10 stycznia 2026

W prostocie

Jezus powrócił mocą Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: "Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana". Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione.
Utkwione w Jezusie oczy nie muszą koniecznie oznaczać otwartych serc. Wiemy z resztą, że mieszkańcy Nazaretu próbowali strącić Jezusa ze skały za rzekome bluźnierstwo. Samo zdziwienie, sensacja to nie początek wiary. Owszem, jakieś nadzwyczajne doświadczenie może zaowocować jakąś fundamentalną zmianą w nas. Jeśli tak by było, niech będzie. Jednak ogólnie wiara lubi ciszę i prostotę '+' ks. Adam

piątek, 9 stycznia 2026

Z Jezusem

Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim sam odprawi tłum. Rozstawszy się więc z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć. Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: "Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!" I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. Wtedy oni tym bardziej zdumieli się w duszy, nie zrozumieli bowiem zajścia z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały.
Bez oceniania uczniów, jednak cały czas mnie to trochę dziwi, że po tak cudownym wydarzeniu, jakim było rozmnożenie chleba, oni po prostu wsiedli do łodzi i zostawili Jezusa. Pewnie byli przyzwyczajeni, że ich Nauczyciel po prostu czasem potrzebował samotności. Ale mimo wszystko dziwne. Zasada jest prosta – nie wolno nam odłączyć się od Jezusa. Wody naszego życia czasem są spokojne, czasem się burzą i są nam przeciwne, ale jest dobrze, jeśli jesteśmy z Jezusem '+' ks. Adam

czwartek, 8 stycznia 2026

Będzie dodane

Gdy Jezus ujrzał wielki tłum, zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce niemające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach. A gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: "Miejsce to jest pustkowiem, a pora już późna. Odpraw ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia". Lecz On im odpowiedział: "Wy dajcie im jeść!» Rzekli Mu: «Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby dać im jeść?" On ich spytał: "Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie!" Gdy się upewnili, rzekli: "Pięć i dwie ryby". Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się, gromada przy gromadzie, po stu i pięćdziesięciu. A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by podawali im; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. Jedli wszyscy do syta i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i resztek z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn.
Jeśli dobrze wczytać się w dzisiejszą przypowieść, to łatwo można znaleźć nawiązanie do Psalmu 23, Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego; pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach; stół dla mnie zastawiasz. Nie chodziło przecież o samo rozmnożenie chleba, ale doświadczenie, że Pan widzi i zabezpiecza wszystkie potrzeby i pragnienia swego ludu. Prawdą jest, że jeśli szukamy najpierw Królestwa Bożego, to wszystko inne będzie nam dodane '+' ks. Adam

środa, 7 stycznia 2026

Najpierw Słowo

Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: "Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło". Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: "Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie". I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących, których nękały rozmaite choroby i dolegliwości: opętanych, epileptyków i paralityków. A On ich uzdrawiał. I szły za Nim liczne tłumy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania.
Zawsze mnie poruszała taka ewangeliczna zwyczajność w mówieniu o sprawach nadzwyczajnych. Przynoszono do Jezusa tłumy chorych, a On ich uzdrawiał. Tyle. To jest powiedziane z taką łatwością, jakby Jezus do nich pomachał. Ewangelia nie banalizuje bynajmniej uzdrowień. Zwraca naszą uwagę na moc Chrystusa, która objawia się w naszym życiu naprawdę zwyczajnie, choć w swej istocie jest niezwyczajna. Ale to co jeszcze ważniejsze, to fakt, że uzdrowienia dokonują się po nauczaniu. Najpierw głoszenie dobrej nowiny, najpierw słowo, najpierw zaproszenie do pójścia za Nim, jako za Mesjaszem '+' ks. Adam

wtorek, 6 stycznia 2026

Patrzeć w niebo

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon”. Skoro usłyszał to król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: „W Betlejem judzkim, bo tak napisał prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela”. Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: „Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon”. Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do ojczyzny.
Nasza droga wiary prowadzi nas światłem gwiazdy. Małej gwiazdy, nie słońca. Nie każdy ją dostrzeże, tak jak w Betlejem. Dostrzegli ją mędrcy bo wpatrywali się wytrwale w niebo. My też patrzmy w niebo wytrwale i gorliwie. Szukajmy gwiazd, które Bóg zapala dla nas i które ostatecznie poprowadzą nas do Niego. Jeśli siądziemy, czekając na Słońce, może się okazać, że nasza noc nie minie nigdy. Dlatego trzeba wyruszyć drogę i to we wspólnocie, jak trzej mędrcy. A ponadto wypada wziąć ze sobą dar, by powitać Zbawiciela '+' ks. Adam

poniedziałek, 5 stycznia 2026

Przekonaj się!

Jezus postanowił udać się do Galilei. I spotkał Filipa. Jezus powiedział do niego: "Pójdź za Mną". Filip zaś pochodził z Betsaidy, z miasta Andrzeja i Piotra. Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: "Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy – Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu". Rzekł do niego Natanael: "Czy może być co dobrego z Nazaretu?". Odpowiedział mu Filip: "Chodź i zobacz". Jezus ujrzał, jak Natanael podchodzi do Niego, i powiedział o nim: "Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu". Powiedział do Niego Natanael: "Skąd mnie znasz?". Odrzekł mu Jezus: "Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod figowcem". Odpowiedział Mu Natanael: "Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!". Odparł mu Jezus: "Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod figowcem? Zobaczysz jeszcze więcej niż to". Potem powiedział do niego: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego".
Nawet jeśli idziemy słuszną drogą, a ktoś nie, to trzeba temu komuś zostawić przestrzeń do podejmowania wolnych wyborów, zwłaszcza jeśli chodzi o wybór Jezusa. Nie da się wierzyć za kogoś. Możemy cierpieć za kogoś, możemy wynagradzać za kogoś, możemy dziękować za kogoś, ale nie da się uwierzyć na kogoś. Miłość braterska każe nam mówić do innych: chodź i zobacz. Zrób wszystko, co w twojej mocy, by ktoś na twoje słowo poszedł i zobaczył, ale zostaw mu wolność '+' ks. Adam

niedziela, 4 stycznia 2026

Wpatrzeni

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego - którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali - łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o Nim/ pouczył.
Słyszymy dziś: Słowo było na początku u Boga. W oryginale mamy tam przepiękne wyrażenie: Słowo jest skierowane ku Bogu. Możemy sobie to wyobrazić, dwie kochające się osoby, siedzące naprzeciw siebie, cieszące się sobą nawzajem, cieszące się swoim widokiem. Coś wspaniałego. Słowo Boga przychodzi do nas, na świat odarte ze wszystkiego, ale bogate w miłość. Jezus uczy nas miłości, która cieszy się drugą osobą, która stale jest wpatrzona w tę drugą osobę. Pan Bóg chce na nas patrzeć, chce się radować naszym widokiem. Pozwolimy? '+' ks. Adam

sobota, 3 stycznia 2026

Droga wiary

Nazajutrz Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: "Po mnie przyjdzie mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie". Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi". Jan dał takie świadectwo: "Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: "Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym". Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”.
Jan nie dysponuje wiedzą wlaną. Obserwuje, odczytuje znaki. Jego wrażliwość na Boże natchnienia kształtowała się na pustkowi, w umartwieniu, w postach i w wypełnianiu swojego powołania. Wskazuje na Jezusa, podejmując ryzyko wiary, a nie dowód wiedzy. My też dostajemy różne znaki, których możliwość odczytania w dużej mierze zależy od nas, od tego, jak przeżywamy swoje życie, to znaczy, czy otwieramy się na Boga w tej chwili, czy wciąż czekamy na lepsze czasy, na lepsze okoliczności '+' ks. Adam

piątek, 2 stycznia 2026

Kim jesteś?

Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: „Kto ty jesteś?” On wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: „Ja nie jestem Mesjaszem”. Zapytali go: „Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?” Odrzekł: „Nie jestem”. „Czy ty jesteś prorokiem?” Odparł: „Nie!” Powiedzieli mu więc: „Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?” Odpowiedział: „Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz”. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: „Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?” Jan im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.
Często definiujemy się przez opinie i łatki innych, przez prace, pełnione role, a przecież nie to jest prawdą o nas, przynajmniej nie całą. Pyta nas więc dziś Słowo Boże – kim jesteś? Co o sobie myślisz? Jaką prawdę o sobie odkryłeś? Póki nie poznamy siebie, nie będziemy mogli wypełnić woli Bożej, bo Bóg kieruje swoje zaproszenie do nas, a nie do wyobrażeń czy opinii o nas. Kim jesteś? Co mówisz sam o sobie? '+' ks. Adam

czwartek, 1 stycznia 2026

Wiernie

Pasterze pospiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.
Jak refren powraca do nas w tych dniach kwestia wierności przykazaniom. Ewangelista zapisał krótko, gdy należało obrzezać Dziecię – i właściwie tyle. Nie ma dopowiedzeń, wyjaśnień, podkreśleń. Nie ma w ogóle kwestii, czy Święta Rodzina powinna stosować się do Prawa, czy powinna mieć jakieś specjalne przywileje. Po prostu Maryja z Józefem robią to, co trzeba zrobić. Wspaniały przepis na świętość i bardzo konkretny plan na ten Nowy Rok '+' ks. Adam

Free Contact Form