środa, 5 sierpnia 2015

40 dni - 40 lat

Na pustyni Paran Pan przemówił do Mojżesza: Poślij ludzi, aby zbadali kraj Kanaan, który chcę dać synom Izraela. Po czterdziestu dniach wrócili z rozpoznania kraju. Przyszli na pustynię Paran do Kadesz i stanęli przed Mojżeszem i Aaronem oraz przed całą społecznością Izraelitów, złożyli przed nimi sprawozdanie oraz pokazali owoce kraju. I tak im opowiedzieli: Udaliśmy się do kraju, do którego nas posłałeś. Jest to kraj rzeczywiście opływający w mleko i miód, a oto jego owoce. Jednakże lud, który w nim mieszka, jest silny, a miasta są obwarowane i bardzo wielkie. Widzieliśmy tam również Anakitów. Amalekici zajmują okolice Negebu; w górach mieszkają Chetyci, Jebusyci i Amoryci, Kananejczycy wreszcie mieszkają nad morzem i nad brzegami Jordanu. Wtedy próbował Kaleb uspokoić lud, [który zaczął się burzyć] przeciw Mojżeszowi, i rzekł: Trzeba ruszyć i zdobyć kraj - na pewno zdołamy go zająć. Lecz mężowie, którzy razem z nim byli, rzekli: Nie możemy wyruszyć przeciw temu ludowi, bo jest silniejszy od nas. I rozgłaszali złe wiadomości o kraju, który zbadali, mówiąc do Izraelitów: Kraj, któryśmy przeszli, aby go zbadać, jest krajem, który pożera swoich mieszkańców. Wszyscy zaś ludzie, których tam widzieliśmy, są wysokiego wzrostu. Widzieliśmy tam nawet olbrzymów - Anakici pochodzą od olbrzymów - a w porównaniu z nimi wydaliśmy się sobie jak szarańcza i takimi byliśmy w ich oczach. Wtedy całe zgromadzenie zaczęło wołać podnosząc głos. I płakał lud owej nocy. Pan przemówił znów do Mojżesza i Aarona i rzekł: Jak długo mam znosić to przewrotne zgromadzenie szemrzące przeciw Mnie? Słyszałem szemranie Izraelitów przeciw Mnie. Powiedz im: Na moje życie - wyrocznia Pana - postąpię z wami według słów, któreście wypowiedzieli przede Mną. Trupy wasze zalegną tę pustynię. Wy wszyscy, którzy zostaliście spisani w wieku od dwudziestu lat wzwyż, wy, którzyście przeciwko Mnie szemrali, na pewno nie wejdziecie do tego kraju, w którym uroczyście poprzysiągłem wam zamieszkanie, na pewno nie wejdziecie, z wyjątkiem Kaleba, syna Jefunnego, i Jozuego, syna Nuna. Poznaliście kraj w przeciągu czterdziestu dni; każdy dzień teraz zamieni się w rok i przez czterdzieści lat pokutować będziecie za winy i poznacie, co to znaczy, gdy Ja się oddalę. Ja, Pan, powiedziałem! Zaprawdę, w ten sposób postąpię z tą złą zgrają, która się zebrała przeciw Mnie. Na tej pustyni zniszczeją i tutaj pomrą.
Izraelici stają u granic ziemi obiecanej. Mają za sobą doświadczenie niezwykłej mocy Jahwe. Pamiętają egipskie plagi, przejście przez Morze Czerwone. Znają smak wody wyprowadzonej ze skały, przepiórek i manny codziennie pokrywającej obóz. Niby wiedzą, że Jahwe jest prawdziwym Bogiem. Mają Dekalog i świadectwo przymierza. A jednak właśnie w tym momencie wracają do niewolniczej mentalności. Zaczynają wierzyć tylko sobie i dlatego chcą się wycofać. A czterdziestodniowa podróż przez pustynię, która właśnie teraz dobiega końca, zamienią się w czterdzieści lat tułaczki. Pan i Ciebie prowadzi do ziemi obiecanej. I Tobie też dał znaki swojej mocy. Nie wycofuj się, gdy stoisz już tak blisko '+' ks. Adam

wtorek, 4 sierpnia 2015

Po wodzie

Skoro tłum został nakarmiony, Jezus zaraz przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Wtedy Jezus odezwał się do nich: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”. Na to odpowiedział Piotr: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”. A On rzekł: „Przyjdź”. Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: „Panie, ratuj mnie”. Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?” Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym”. Gdy się przeprawili, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, rozesłali posłańców po całej tamtejszej okolicy, znieśli do Niego wszystkich chorych i prosili, żeby przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.
Z jednej strony marzymy o wielkich rzeczach, o wielkich doświadczeniach, tak jak Piotr, chcemy chodzić po wodzie. Ale z drugiej, takk jak Piotr, nie wierzymy, że jest to możliwe. Cuda? Tak, ale dwa tysiące lat temu, jeśli już. A przecież Jezus obiecał, że większe rzeczy uczynimy, bo On idzie do Ojca, aby się wstawiać za nami. Co nam przeszkadza? Światowa logika. A Pan wciąż wyciąga rękę, by złapać nas, gdy tylko zawołamy 'ratuj'. Proś o taką wiarę, by się choć frędzli Jego płaszcza dotknąć '+' ks. Adam

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Ku nieskończoności

Na pustyni synowie Izraela mówili: Któż nam da mięsa, abyśmy jedli? Wspominamy ryby, któreśmy darmo jedli w Egipcie, ogórki, melony, pory, cebulę i czosnek. Tymczasem tu giniemy, pozbawieni tego wszystkiego. Oczy nasze nie widzą nic poza manną. Manna zaś była podobna do nasion kolendra i miała wygląd bdelium. Ludzie wychodzili i zbierali ją, potem mełli w ręcznych młynkach albo tłukli w moździerzach. Gotowali ją w garnkach lub robili z niej podpłomyki; smak miała taki jak ciasto na oleju. Gdy nocą opadała rosa na obóz, opadała równocześnie i manna. Mojżesz usłyszał, że lud narzeka rodzinami - każda u wejścia do swego namiotu. Wtedy rozpalił się potężnie gniew Pana, a także wydało się to złe Mojżeszowi. Rzekł więc Mojżesz do Pana: Czemu tak źle się obchodzisz ze sługą swoim, czemu nie darzysz mnie życzliwością i złożyłeś na mnie cały ciężar tego ludu? Czy to ja począłem ten lud w łonie albo ja go zrodziłem, żeś mi powiedział: Noś go na łonie swoim, jak nosi piastunka dziecię, i zanieś go do ziemi, którą poprzysiągłem dać ich przodkom? Skądże wezmę mięsa, aby dać temu całemu ludowi? A przecież przeciw mnie podnoszą skargę i wołają: Daj nam mięsa do jedzenia! Nie mogę już sam dłużej udźwignąć troski o ten lud, już mi nazbyt ciąży. Skoro tak ze mną postępujesz, to raczej mnie zabij, jeśli darzysz mnie życzliwością, abym nie patrzył na swoje nieszczęście.
W historii narodu wybranego uderza uporczywe niezadowolenie ludu i zaskakująca cierpliwość Jahwe. Nie myśl, że rzecz jest odległa od Ciebie. Po części można to zrozumieć i nawet usprawiedliwić. Człowiek ma nieśmiertelną duszę, która wciąż wyrywa się do Pełni, tęskni za Doskonałością. Żadne stworzenie, żadna rzecz tu na ziemi nie są w stanie zaspokoić tej tęsknoty. I dlatego wciąż nam mało. Wydaje się, że do szczęścia potrzebujemy tak niewiele, ale gdy tylko to osiągniemy, zaraz chcemy czegoś więcej. I tak historia toczy się niekończącym kręgiem. Masz pamiętać, że Twoje dopełnienie jest po tamtej strony, ale zarazem nie pozwól, by życie tu stało się jedynie aktem narzekania '+' ks. Adam

niedziela, 2 sierpnia 2015

Ku wolności

I zaczęło szemrać na pustyni całe zgromadzenie Izraelitów przeciw Mojżeszowi i przeciw Aaronowi. Izraelici mówili im: Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzieśmy zasiadali przed garnkami mięsa i jadali chleb do sytości! Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem umorzyć całą tę rzeszę. Pan powiedział wówczas do Mojżesza: Oto ześlę wam chleb z nieba, na kształt deszczu. I będzie wychodził lud, i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej. Chcę ich także doświadczyć, czy pójdą za moimi rozkazami czy też nie. Słyszałem szemranie Izraelitów. Powiedz im tak: O zmierzchu będziecie jeść mięso, a rano nasycicie się chlebem. Poznacie wtedy, że Ja, Pan, jestem waszym Bogiem. Rzeczywiście wieczorem przyleciały przepiórki i pokryły obóz, a nazajutrz rano warstwa rosy leżała dokoła obozu. Gdy się warstwa rosy uniosła ku górze, wówczas na pustyni leżało coś drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi. Na widok tego Izraelici pytali się wzajemnie: Co to jest? - gdyż nie wiedzieli, co to było. Wtedy powiedział do nich Mojżesz: To jest chleb, który daje wam Pan na pokarm.
Nie jest łatwo zmienić mentalność niewolnika. Mogłoby się wydawać, że niewolnik pragnie wolności. Jednak do wolności trzeba dorosnąć, żeby ją docenić. Można być wolnym, a cały czas tęsknić za egipskim chlebem, za garnkami pełnymi mięsa. Cóż znaczy wolność, jeśli wygrywa z pełnym brzuchem. Nie sposób nie wspomnieć tu o warszawskich powstańcach i o wszystkich, którzy polegli w obronie ojczyzny. Czy trzeba aż takich dramatów, by człowiek docenił wolność?! O ileż bardziej mamy docenić wolność od grzechu. Bóg prowadzi nas ku doskonałej wolności, gdzie zło nie dyktuje nam swoich warunków, gdzie wreszcie zrozumiemy, że wolność to umiejętność wyboru dobra '+' ks. Adam

sobota, 1 sierpnia 2015

Gotowi na dobro

W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają. Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wrzucić do więzienia. Powodem była Herodiada. żona brata jego, Filipa. Jan bowiem upomniał go: Nie wolno ci jej trzymać. Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka. Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła córka Herodiady wobec gości i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę: Daj mi - rzekła - tu na misie głowę Jana Chrzciciela! Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posłał więc [kata] i kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczęciu, a ono zaniosło ją swojej matce. Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.
Wierność prawdzie kosztuje. Zobacz, że często domagamy się matematycznej sprawiedliwości. Jeśli żyję dobrze, spełniam dobre uczynki, ciągle się staram, to powinienem coś z tego mieć, a przynajmniej powinno się mnie docenić. Ewangeliczna scena pokazuje, że wartość dobra, prawdy i piękna nie zależy od ludzkiej oceny, ale ma swoje źródło w Bogu. Radość i spełnienie ma przynosić już bycie dobrym, a nie pochwała za to. Chcę żyć dobrze i cieszę się tym dobrem, a nie byciem docenianym przez ludzi '+' ks. Adam
Free Contact Form