wtorek, 3 lutego 2026

Dotyk

Pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele wycierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Posłyszała o Jezusie, więc weszła z tyłu między tłum i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: "Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa". Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w swym ciele, że jest uleczona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: "Kto dotknął mojego płaszcza?" Odpowiedzieli Mu uczniowie: "Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto Mnie dotknął". On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta podeszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, padła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: "Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź wolna od swej dolegliwości".
Jako ludzie wiary na różne sposoby dotykamy Jezusa, ale czy każdy dotyk jest dotykiem wiary, dotykiem miłości? Chyba nie do końca. Wychowani w wierze, najczęściej, od dziecka, ulegamy pewnej rutynie. Modlimy się, bo się modlimy, idziemy na Mszę, bo idziemy, pościmy, bo pościmy. Wszystko na zewnątrz. Jednak jeśli do tego nie dodamy wnętrza, to zostają tylko puste pozory. Możemy napierać na Jezusa, jak tłum, możemy być blisko, możemy dotykać, a nigdy nie doświadczyć Jego mocy '+' ks. Adam

1 komentarz:

Dziękuję za Twoje Słowo. Niech Cię Pan prowadzi.

Free Contact Form