poniedziałek, 5 maja 2025

Kto uwierzy...

Nazajutrz, po rozmnożeniu chlebów, tłum stojący po drugiej stronie jeziora spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie. A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: "Rabbi, kiedy tu przybyłeś?" W odpowiedzi rzekł im Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec". Oni zaś rzekli do Niego: "Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?" Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: "Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał".
W Ewangelii słyszymy: kto uwierzy i przyjmie chrzest, ten będzie zbawiony. Trzeba uwierzyć. Jednak, kiedy uwierzymy, możemy działać, ale tylko w tym sensie, by nasze działanie było dopełnieniem wiary, dopełnieniem naszego oddania się Jezusowi. Bez wiary działanie staje się tylko ludzką aktywnością, a nie wypełnianiem woli Bożej. Możemy działać, możemy szukać znaków, możemy zabiegać o różne sprawy – ale najpierw zawsze wierzmy '+' ks. Adam

niedziela, 4 maja 2025

To jest Pan!

Jezus ukazał się znowu nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: ”Idę łowić ryby”. Odpowiedzieli mu: ”Idziemy i my z tobą”. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: ”Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia?”. Odpowiedzieli Mu: ”Nie”. On rzekł do nich: ”Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: ”To jest Pan!”. Szymon Piotr, usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę, był bowiem prawie nagi, i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko, tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: ”Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili”. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: ”Chodźcie, posilcie się!”. Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: ”Kto Ty jesteś?”, bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im, podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.
Dobrze otaczać się ludźmi, którzy nie tylko myślą podobnie jak my, ale też, co ważniejsze, będą umieli wskazać nam na Pana, gdy nasze oczy będą na uwięzi. Więcej jeszcze – my też musimy stawać się takimi dla innych. Potrzeba nam wrażliwości św. Jana, który patrząc na to, co się dzieje, umie wyciągnąć właściwe wnioski i powiedzieć: to jest Pan! Potrzeba nam tez postawy Piotra, który wie, że idąc do Pana, trzeba nałożyć na siebie szatę '+' ks. Adam

sobota, 3 maja 2025

My sami

Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
Wytrwać pod krzyżem do końca, aby Jezus mógł nas dojrzeć z wysokości krzyża – piękne. Ale trzeba wytrwać. I to nie przy swoim krzyżu, a przy krzyżu Jezusa. I to jest trudne.  Zgodzicie się pewnie, że łatwiej jest nam samym cierpieć niż patrzeć na cierpienie bliskich. A jeszcze trudniej patrzeć na cierpienie Jezusa, zwłaszcza ze świadomością, że powodem tego cierpienia jesteśmy my sami '+' ks. Adam

piątek, 2 maja 2025

Do dzieła!

Jezus udał się na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego, czyli Tyberiadzkiego. Szedł za Nim wielki tłum, bo oglądano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: "Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?" A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co ma czynić. Odpowiedział Mu Filip: "Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać". Jeden z Jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: "Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?" Jezus zaś rzekł: "Każcie ludziom usiąść". A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: "Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło". Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, pozostałymi po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ludzie spostrzegli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: "Ten prawdziwie jest prorokiem, który ma przyjść na świat". Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.
Jezus chce, by Jego dzieło trwało w świecie przez nasze zaangażowanie, naszą służbę. I nie ma to być życie według naszkicowanego schematu. Pan zaprasza nas do poszukiwania, do twórczego działania, do obmyślania sposobów postępowania. I na owocach naszych dzieł, On objawia swoją moc. Teraz pomyślcie, że wszystko, co dziś zrobicie, co zrobiliście może posłużyć Panu Bogu do objawienia ludziom Jego miłości, do powtórzenia cudu rozmnożenia chleba. Dlaczego nie? '+' ks. Adam

czwartek, 1 maja 2025

Ziemscy Niebianie

Jezus powiedział do Nikodema: Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkimi, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Kto z nieba pochodzi, Ten jest ponad wszystkim. świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny. Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a z niezmierzonej obfitości udziela /mu/ Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży.
Życie nasze na ziemi decyduje o tym, czy staniemy się niebiańscy. Oczywiście, nie samo przez się. Ziemia jest póki co naszą przestrzenią życia łaską Bożą. I dlatego naprawdę ważny jest nasz aktywny udział w rozwoju tej ziemi, nasz aktywny udział w życiu społecznym, gospodarczym czy politycznym. Świat potrzebuje chrześcijan, także gdy z nich szydzi lub gdy ich prześladuje. Ale nasza obecność w tym świecie nie ma być tylko światowa '+' ks. Adam

Free Contact Form