wtorek, 5 sierpnia 2025

Mocą wiary

Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: "Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!" Na to odezwał się Piotr: "Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!" A On rzekł: "Przyjdź!" Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: "Panie, ratuj mnie!" Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: "Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?" Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: "Prawdziwie jesteś Synem Bożym". Gdy się przeprawili, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, posłali po całej tamtejszej okolicy i znieśli do Niego wszystkich chorych, prosząc, żeby ci przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.
Największe sztormy i burze dokonują się w nas samych. Zaparcie się siebie, wybór ciszy wbrew hałasowi, który nas zalewa; wybór uniżenia i służby, wbrew władzy, która się do nas dobija; wybór krzyża a nie korony. Trudno w to uwierzyć, ale ta burza jest w nas codziennie, bo codziennie Pan wzywa nas do siebie i codziennie przeciwnik nasz diabeł krąży, szukając, kogo pożreć. Codziennie zatem trzeba nam wołać: Prawdziwie jesteś Synem Bożym '+' ks. Adam

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

Dajcie im jeść

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: "Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności". Lecz Jezus im odpowiedział: "Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!" Odpowiedzieli Mu: "Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb". On rzekł: "Przynieście Mi je tutaj". Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.
To nie Bóg oddala się od człowieka. Odejść może tylko człowiek. A Pan z uporem miłości powtarza: nie potrzebują odchodzić, przy Mnie mają wszystko, czego potrzebują. I w doświadczeniu tej prawdy ważną rolę mamy my. Żeby ktoś mógł doświadczyć bliskości Pana, Pan chce posłużyć się nami: wy dajcie im jeść. Pan czeka i chce dać nam się w obfitości, ale czeka na nas '+' ks. Adam

niedziela, 3 sierpnia 2025

Tej nocy

Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: "Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem". Lecz On mu odpowiedział: "Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?" Powiedział też do nich: "Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia". I opowiedział im przypowieść: "Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?" Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga".
Nie o samo sędziowanie upomniał się Pan, ale o jego niewłaściwe pojmowanie. Pan jest naszym sędzią i nikt nie musi tego potwierdzać, ale sąd Boży to nie orzekanie w przeciąganiu liny czy w konkursach talentów. Sąd Boży to prawda i miłość. I to jedyny sąd, na który mamy być gotowi. Jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie. Czy jesteś na to gotowy? '+' ks. Adam

sobota, 2 sierpnia 2025

Porządek

W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: «To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają». Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wtrącić do więzienia z powodu Herodiady, żony brata jego, Filipa. Jan bowiem upominał go: «Nie wolno ci jej trzymać». Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka. Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła wobec gości córka Herodiady i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę powiedziała: «Daj mi tu na misie głowę Jana Chrzciciela!» Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posławszy więc kata, kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczynie, a ona zaniosła ją swojej matce. Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.
Wiecie dlaczego lubimy porządki? To znaczy nie same porządki, ale jak jest posprzątane? Bo mamy w sobie pierwotną harmonię stworzenia. Człowiek w naturze swojej dąży do porządku, do ładu, do pokoju. Porządek, piękno wokół nas pomagają nam trzymać się blisko dobra. Herod nie miał w sobie porządku. Miał Jana Chrzciciela za proroka, chętnie go słuchał, ale nie przyjmował prawdy, którą on głosił. Chętnie byłby go zgładził, a jednak zasmuciło go żądanie pasierbicy. Wewnętrzny bałagan, który sprzyja wyborowi zła, a nie dobra. I ten wewnętrzny bałagan ujawniał się w zewnętrznym nieuporządkowanym życiu '+' ks. Adam

piątek, 1 sierpnia 2025

Wiedzieć

Jezus, przyszedłszy do swego miasta rodzinnego, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: "Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc u Niego to wszystko?" I powątpiewali o Nim. A Jezus rzekł do nich: "Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony". I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa.
Dobra jest wiedza, dobrze ją pogłębiać, także na płaszczyźnie religijnej. Jednak wiedza bardzo potrzebuje pokory. Rodacy Jezusa wiedzieli, a z ich wiedzy powstały określone oczekiwania, wyobrażenia, w których nie znalazło się miejsca dla ich sąsiada Jezusa jako Mesjasza. Ich poznanie doprowadziło do pychy i do zwątpienia. Dobrze jest wiedzieć, o ile wiemy, jak wiedzieć '+' ks. Adam

Free Contact Form