poniedziałek, 31 marca 2025

Zatęsknić za wiarą

Jezus odszedł z Samarii i udał się do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie, kiedy jednak przyszedł do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A był w Kafarnaum pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający. Jezus rzekł do niego: "Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie". Powiedział do Niego urzędnik królewski: "Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko". Rzekł do niego Jezus: "Idź, syn twój żyje". Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, kiedy poczuł się lepiej. Rzekli mu: "Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka". Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, kiedy Jezus rzekł do niego: "Syn twój żyje". I uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.
Oczekiwanie, że wiara da nam pewność doświadczalną, mierzalną jest próbą zastąpienia wiary wiedzą. Nie wszyscy uwierzyli Jezusowi w czasach, gdy chodził On po ziemi, bo żeby uwierzyć, trzeba chcieć uwierzyć. Pamiętacie: choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą. Jeśli chcesz wierzyć, Pan Bóg pozwoli ci się usłyszeć i da ci pewność, której oczekujesz. Jednak najpierw musisz zatęsknić '+' ks. Adam

niedziela, 30 marca 2025

Nowe życie z Chrystusem

Bracia: Jeżeli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił nam posługę jednania. Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem! On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.
Mamy czasem wątpliwość, czy możemy o sobie myśleć w kategorii świętości, czy nie. Bo przecież święty nie ma grzechów, my mamy; jest niemalże doskonały, my nie; święty wszystko robi idealnie, my nie. Oczywiście lekko koloryzuję, ale przyznacie, że w naszym obrazie świętości więcej jest wyobrażeń niż realizmu. Jeśli postanowiliśmy żyć dla Chrystusa, to nawet jeśli wracamy czasem do starych, grzesznych przywiązań, to śmiało możemy powiedzieć, że dawne życie minęło. Wraz z przyjęciem Chrystusa zmienia się nasze myślenie, nasza świadomość, nasze pojmowanie prawdy. Owszem, popełniamy grzechy, odchodzimy czasem od Pana, ale jeśli chcemy z Nim być, to grzech nie musi tego uniemożliwiać '+' ks. Adam

sobota, 29 marca 2025

Otwarty na Boga

Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: "Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony".
Jezus mówi, że potrzeba autentyczności, potrzeba zgodności czynów z wyznawaną wiarą. Mamy łaskę wiary i od nas zależy, co z nią zrobimy. To nam mówi Jezus. Pokorne, prawdziwe podejście do siebie sprawia, że nawet nasza słabość nie musi nas zniszczyć, bo Bóg jest większy od słabości. Dobro uznane za owoc własnej doskonałości staje się dobrem pozornym i szybko nadyma naszą pychę. Nie roztrząsamy dziś, czy lepiej być faryzeuszem, czy celnikiem. Lepiej być faryzeuszem otwartym na Boga. I lepiej być celnikiem otwartym na Boga. Bez względu na to, kim jesteś, bądź otwarty na Boga '+' ks. Adam

piątek, 28 marca 2025

Rozumnie

Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: "Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?" Jezus odpowiedział: "Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych". Rzekł Mu uczony w Piśmie: "Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary". Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: "Niedaleko jesteś od królestwa Bożego". I nikt już nie odważył się Go więcej pytać.
Łatwo pytać, czy to już był grzech czy jeszcze nie; ile razy się pomodlić, jak długo, by było dobrze? Ale takie myślenie zwalnia nas z dokonywania wyborów, które muszą być poprzedzone rozumowaniem. To zaś zakłada nasze poznawanie wiary, poznawanie nauki Chrystusa, poznawanie katechizmu. Nie rezygnujmy zbyt łatwo z wejścia głębiej, mocniej, odważniej w przestrzeń wiary. Zapewne kilka razy się pomylimy, kilka razy pobłądzimy, ale bez upadków dziecko nigdy nie nauczyło by się chodzić '+' ks. Adam

czwartek, 27 marca 2025

Rozpoznać dobro

Jezus wyrzucał złego ducha z człowieka, który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: "Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy". Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: "Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i Szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja mocą Belzebuba wyrzucam złe duchy, to czyją mocą wyrzucają je wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza".
Skąd zarzuty w ustach niektórych? Możliwe, ze dla owych niektórych lepiej, żeby ów niemy pozostał niemy. Może za dużo wiedział i za dużo mógł powiedzieć? Nie wiemy. Na szczęście dobro to dobro, bez względu na to, czy ktoś je przyjmuje czy próbuje zohydzić. Dzisiejsza Ewangelia wzywa nas do spojrzenia na swoje serce, by ocenić, czy czasem nie ma w nim zgody na jakieś zło, czy czasem nie oswajamy się z jakimś grzechem i wtedy, jak owi niektórzy, próbujemy szukać tłumaczeń, usprawiedliwień, nielogicznych wniosków, byle tylko nie musieć się zmieniać '+' ks. Adam

Free Contact Form