niedziela, 5 listopada 2017

Lud kapłański

Pan Zastępów mówi: Ja jestem potężnym Królem a imię moje będzie wzbudzać lęk między narodami. Teraz zaś do was, kapłani, odnosi się następujące polecenie: Jeśli nie usłuchacie i nie weźmiecie sobie do serca tego, iż macie oddawać cześć memu imieniu, mówi Pan Zastępów, to rzucę na was przekleństwo i przeklnę wasze błogosławieństwo, a przeklnę je dlatego, że sobie nic nie bierzecie do serca. Wy zaś zboczyliście z drogi, wielu doprowadziliście do sprzeniewierzenia się Prawu, zerwaliście przymierze Lewiego, mówi Pan Zastępów. A przeto z mojej woli jesteście lekceważeni i macie małe znaczenie wśród całego ludu, ponieważ nie trzymacie się moich dróg i stronniczo udzielacie pouczeń. Czyż nie mamy wszyscy jednego Ojca? Czyż nie stworzył nas jeden Bóg? Dlaczego oszukujemy jeden drugiego, znieważając przymierze naszych przodków?
Jeśli myślisz, że tylko kapłani mają się bać, to grubo się mylisz. Znasz pieśń 'Ludu kapłański'? No właśnie. Jesteśmy ludem kapłańskim i to naszym zadaniem jest oddawać cześć Bogu. Każdy jest do tego wezwany, zgodnie ze swoim powołaniem. Przekleństwo wchodzi wszędzie tam, gdzie człowiek odwraca się od Boga. Bo jeśli zamkniesz się na błogosławieństwo, to Ci pozostanie? Nie jest problemem, gdy zbaczamy z drogi; problem zaczyna się, gdy nie chcemy na nią wrócić '+' ks. Adam

sobota, 4 listopada 2017

Przy stole

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: Ustąp temu miejsca; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.
Trudno się dziwić, że nasza natura pcha nas podium. I nie chodzi tu tylko o pierwsze skrzypce w jakiejś grupie. Czasem to podium zajmują osoby, które chowają się w cień. W każdym przypadku chodzi o to samo - by nakarmić naszą pychę. A Jezus prosi o normalność i kulturę. Dziwne, ale chyba najszybciej właśnie przy stole widać, z kim mamy do czynienia. Może warto pamiętać o tym, siadając jutro do rodzinnego posiłku '+' ks. Adam

piątek, 3 listopada 2017

Czy wolno?

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę. Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie? Lecz oni milczeli. On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił. A do nich rzekł: Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu? I nie mogli mu na to odpowiedzieć.
Faryzeusze przypominają nieco dzisiejszych anonimowych bohaterów forów internetowych. Można nawrzucać wszystko i wszystkim w imię opacznie rozumianej wolności. O wiele trudniej przychodzi wzięcie odpowiedzialności za tę wolność. Możesz mieć własne zdanie, naprawdę na każdy temat, ale weź za to pełną odpowiedzialność. Wolność nie jest tylko przywilejem. Jest przede wszystkim ciężarem, dla niektórych nie do uniesienia. Czy wolno uzdrawiać w szabat? Tylko wolny człowiek może na to odpowiedzieć. Inaczej będzie się chował za przepisami, sytuacjami, okolicznościami, innymi ludźmi. Skąd my to znamy? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

czwartek, 2 listopada 2017

Korzyść śmierci

Jezus powiedział do swoich uczniów: Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę. Odezwał się do Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.
Trudno się dziwić, że pragnienie nieba miesza się w nas z obawą przed śmiercią. Nie sposób chyba uniknąć tej walki w nas. Dlatego trzeba sobie pomóc, wpływając na myślenie, na wolę. Zapraszam dziś do zapoznania się z tekstem św. Ambrożego. Daje on, myślę, naprawdę świeże spojrzenie na tajemnicę śmierci: W rzeczywistości śmierć nie należała do natury, ale naturalną stała się potem. Na początku bowiem Bóg nie ustanowił śmierci, ale dał ją jako lekarstwo. Po upadku życie ludzkie, skazane na ustawiczną pracę i trudy, zaczęło być prawdziwą udręką. Trzeba więc było położyć kres nieszczęściom, tak aby śmierć oddała z powrotem to, co życie utraciło. Bez pomocy łaski nieśmiertelność jest raczej ciężarem niż korzyścią. Życzę doświadczenia takiej korzyści '+' ks. Adam

środa, 1 listopada 2017

Opieczętowani

Ja Jan ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego. Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: Nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego. I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela: Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: Zbawienie u Boga naszego, Zasiadającego na tronie i u Baranka. A wszyscy aniołowie stanęli wokół tronu i Starców, i czworga Zwierząt, i na oblicza swe padli przed tronem, i pokłon oddali Bogu, mówiąc: Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków! Amen. A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli? I powiedziałem do niego: Panie, ty wiesz. I rzekł do mnie: To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili.
Z tej sceny pieczętowania sług Bożych, chronionych przed zniszczeniem, przebija pewien smutek Boga. Bo choć anioł niesie pieczęć żywego Boga, to jednak ostatecznie to sam człowiek decyduje o tym, czy chce być opieczętowanym Boga. W pierwszym odruchu łatwo się zgodzić. Ale kiedy uświadomimy sobie, co to znaczy być opieczętowanym? To nie tylko przyjąć wszelkie przywileje, zwłaszcza te odnoszące się do przyszłości, to nie tylko ochrona przed dniem gniewu i sądu. Być opieczętowanym, to odróżniać się od tego świata, zgodzić się na to, by świat nas nie poznał, to znaczy uznał nas za swoich wrogów, obcych,  by żyć w sprzeciwie wobec grzechu, wobec zła, wobec nawet najmniejszego nieposłuszeństwa wobec Boga, to wreszcie także zgoda na to, by zostać odzianym w białą szatę i brać do ręki palmę męczeństwa '+' ks. Adam
Free Contact Form