środa, 5 września 2018

W blasku prawdy


Po opuszczeniu synagogi Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosili Go za nią. On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała uzdrowiona i usługiwała im. O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: " Ty jesteś Syn Boży!" Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem. Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich. Lecz On rzekł do nich: "Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo po to zostałem posłany". I głosił słowo w synagogach Judei.
Chyba najtrudniejsza dla nas jest decyzja, by przyjść do Jezusa, tak po prostu, zwyczajnie. Świat, swoje, rozum swoje, serce swoje. Jak w tym wszystkim się odnaleźć? Podążać za prawdą. Nawet złe duchy wiedzą, że Jezus jest Mesjaszem, ale wybierają kłamstwo. Każde zakłamanie w nas jest powtarzaniem buntu aniołów. Otwarcie się na prawdę to pierwszy krok ku wolności '+' ks. Adam

wtorek, 4 września 2018

Uwierz


Jezus udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy. A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy: "Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boga". Lecz Jezus rozkazał mu surowo: "Milcz i wyjdź z niego!" Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego, nie wyrządzając mu żadnej szkody. Wprawiło to wszystkich w zdumienie, i mówili między sobą: "Cóż to za słowo, że z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą". I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.
Słowo z mocą? Nie myśl, że to przeszłość. Chrystus jest Ten sam, teraz i na wieki. Jego Słowo jest tym samym Słowem, które działało niegdyś i działa obecnie. Czego więc brakuje? Wiary. Jesteśmy czasem jak mieszkańcy Nazaretu. Wydaje się nam, że wiemy o Jezusie wszystko i powtarzamy: Lekarzu, ulecz sam siebie. To blokada nazbyt wystarczająca dla Słowa, które kocha wolność. Uwierz i patrz '+' ks. Adam

poniedziałek, 3 września 2018

Iść z mocą


Jezus przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: "Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana". Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione. Począł więc mówić do nich: "Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście". A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili:" Czy nie jest to syn Józefa?" Wtedy rzekł do nich: "Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum". I dodał: "Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman". Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.
Jezus wrócił do swoich rodzinnych korzeni. Ważny jest dla nas taki powrót, choćby duchowy. Nie chodzi jednak o jakieś sentymentalne poruszenie. Mamy wrócić, namaszczeni Duchem. Mamy poczuć się posłani do swoich najbliższych, świadomi, że żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Ale mamy pójść ze słowem pełnym łaski. Nie z ludzką mądrością, nie z ludzkimi radami, ale z mocą Bożą '+' ks. Adam

niedziela, 2 września 2018

Bez cienia zmienności


Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń. Przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca jest taka: opiekować się sierotami i wdowami w ich utrapieniach i zachować siebie samego nieskażonym wpływami świata.
Zanurzeni w tym świecie, wciąż tę zmienność odczuwamy, co więcej pragniemy zmian. Nawet osiąganie pewnych zamierzeń, spełnianie planów, nie daje nam poczucia pokoju, ponieważ człowiek wciąż chce czegoś więcej. Tę konieczność zmian podkręca dodatkowo szybkie tempo życia. W pewnym momencie, możemy nawet pomyśleć, że nie ma nic trwałego na tym świecie. To myślenie przenosimy na Boga i na całą przestrzeń wiary. Ileż to razy pojawia się wokół nas i w nas refren: teraz czasy są inne, Ewangelia nie pasuje do współczesnych czasów, Kościół jest staroświecki, zacofany. Takim myśleniem człowiek usprawiedliwia wszystkie swoje grzechy, które, nie miejmy złudzeń, nie pojawiły się dopiero teraz. Grzech trwa przy człowieku, od pierwszego nieposłuszeństwa i nie pozwala nam uwierzyć, że można się z grzechu wyzwolić. Bo skoro, choć tyle razy sobie postanawiam, a i tak upadam, to czy warto się starać? Czy warto po raz kolejny podejmować wysiłek, który i tak zapewne okaże się niewiele warty? O wiele łatwiej powiedzieć – świat się zmienia, Ewangelia też musi. Tymczasem św. Jakub zapewnia nas – w Bogu nie ma przemiany a ni cienia zmienności. To właśnie Pan Bóg jest gwarantem trwałości i pokoju. Ewangelia zawsze dla człowieka była i będzie wyzwaniem, bo podnosi nas z tego świata ku niebu. Ale przez to, że jest niezmienna, daje nam też pewność, że jest prawdziwa, że Bóg nie cofa swoje słowa, nie cofa swojej tęsknoty za człowiekiem, nawet gdy człowiek z Ewangelią nie chce mieć za wiele wspólnego '+' ks. Adam

sobota, 1 września 2018

Według zdolności


Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: "Podobnie jest z królestwem niebieskim jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i, rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, że jesteś człowiekiem twardym: żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!” Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem, i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.
Każdemu według zdolności. Nie tylko według wrodzonych czy nabytych umiejętności, ale także według zaangażowania, pracy i wysiłku. Bóg daje swoje dary niesamowicie mądrze. Nie wszystko i nie od razu. Daje i czeka na krok ze strony człowieka. Kto owocnie przyjmuje, może liczyć na więcej. Kto czeka, niech czeka. Aż do końca świata '+' ks. Adam
Free Contact Form