piątek, 28 lutego 2025

Wybierz!

Jezus przyszedł w granice Judei i Zajordania. A tłumy znowu ściągały do Niego i znów je nauczał, jak miał w zwyczaju. I przystąpili do Niego faryzeusze, a chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając, zapytał ich: "Co wam przykazał Mojżesz?" Oni rzekli: "Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić". Wówczas Jezus rzekł do nich: "Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela". W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: "Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo".
Można w wielkim skrócie powiedzieć, że nasze czasy do perfekcji opanowały kulturę instant – wszystko szybko oraz kulturę ‘na próbę’. Zanim podejmiemy decyzję musimy spróbować, a efekty powinny pojawić się natychmiast. A tak się nie da, ani w życiu, ani w wierze. Masz Ewangelię, masz przykazania, masz katechizm i co najważniejsze – masz rozum, a zatem wybieraj. Nie próbuj, tylko wybieraj. Wybierz dzisiaj, zdecyduj, że chcesz iść za Bogiem, że chcesz Go posłuchać '+' ks. Adam

czwartek, 27 lutego 2025

Mój smak

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. A kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze. Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie. Bo każdy ogniem będzie posolony. Dobra jest sól; lecz jeśli sól smak swój utraci, czymże ją przyprawicie? Miejcie sól w sobie i zachowujcie pokój między sobą".
Jezus mówi bardzo obrazowo i bardzo konkretnie – jak cię ręka prowadzi do grzechu, to ją odetnij, to samo z nogą czy z okiem. Nie ma: postaraj się może tak nie machać ręką, albo ją schowaj, albo przymknij na chwilę oko, lub chociaż przymruż. Nie! Odetnij, wyłup, odrzuć od siebie. Jak chcesz mieć smak, to się musisz zdecydować, jaki. Sól to sól. Uczeń Chrystusa to uczeń Chrystusa. Owszem, czasem jest ciężko, czasem człowiek sam nie wie, kim jest, ale jeśli będzie cierpliwy, szybko odnajdzie swój smak '+' ks. Adam

środa, 26 lutego 2025

Słuchać Nauczyciela

Apostoł Jan rzekł do Jezusa: "Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami". Lecz Jezus odrzekł: "Przestańcie zabraniać mu, bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami".
Jan Apostoł wyrósł w naszych wyobrażeniach na łagodnego, spokojnego przyjaciela Pana Jezusa, który wytrwał pod krzyżem, gdy inni zawiedli. Zapominamy jednak, że wraz ze swoim bratem został określony przez Pana Jezusa jako syn gromu. Jan nie jest spokojnym, wylukrowanym, perfekcyjnym uczniem. Jest uczniem, który słucha swojego Nauczyciela i to jest klucz do sukcesu. Jan musiał nauczyć się tego, że Jezusem trzeba się dzielić, że Ewangelia jest dla wszystkich, że Boskie Serce tęskni za każdym człowiekiem '+' ks. Adam

wtorek, 25 lutego 2025

Trwanie

Jezus i Jego uczniowie przemierzali Galileę, On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: "Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity, po trzech dniach zmartwychwstanie". Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był już w domu, zapytał ich: "O czym to rozprawialiście w drodze?" Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: "Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich". Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: "Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał".
Jest jakiś smutek w tej jezusowej chęci pozostania w ukryciu. Bo choć chętnie Pan pochyla się nad każdą ludzką biedą, to jednak wie, że wielokrotnie ludzie dbają jedynie o zaspokajanie biedy ziemskiej, w ogóle nie myśląc o biedzie wiecznej. Jezus swym ukryciem może daje czas, by ludzie nie czekali na cuda w oderwaniu od tego, kto je czyni. Być może pokazuje w ten sposób, że czeka, że chce być wytęskniony, upragniony. Być może pokazuje uczniom, co liczy się naprawdę – nie działanie, nie aktywność, nie spełnianie dobra, ale trwanie w miłości, bycie razem '+' ks. Adam

poniedziałek, 24 lutego 2025

Zaradź niedowiarstwu

Gdy Jezus z Piotrem, Jakubem i Janem zstąpił z góry i przyszedł do uczniów, ujrzał wielki tłum wokół nich i uczonych w Piśmie, którzy rozprawiali z nimi. Skoro Go zobaczyli, zaraz podziw ogarnął cały tłum i przybiegając, witali Go. On ich zapytał: "O czym rozprawiacie z nimi?" Jeden z tłumu odpowiedział Mu: "Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie mojego syna, który ma ducha niemego. Ten, gdziekolwiek go pochwyci, rzuca nim, a on wtedy się pieni, zgrzyta zębami i drętwieje. Powiedziałem Twoim uczniom, żeby go wyrzucili, ale nie mogli". Odpowiadając im, Jezus rzekł: "O plemię niewierne, jak długo mam być z wami? Jak długo mam was znosić? Przyprowadźcie go do Mnie!" I przywiedli go do Niego. Na widok Jezusa duch zaraz począł miotać chłopcem, tak że upadł na ziemię i tarzał się z pianą na ustach. Jezus zapytał ojca: "Od jak dawna to mu się zdarza?" Ten zaś odrzekł: "Od dzieciństwa. I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli coś możesz, zlituj się nad nami i pomóż nam". Jezus mu odrzekł: "Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy". Zaraz ojciec chłopca zawołał: "Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!" A Jezus, widząc, że tłum się zbiega, rozkazał surowo duchowi nieczystemu: "Duchu niemy i głuchy, rozkazuję ci, wyjdź z niego i więcej w niego nie wchodź!" A ten krzyknął i wyszedł, silnie nim miotając. Chłopiec zaś pozostawał jak martwy, tak że wielu mówiło: "On umarł". Lecz Jezus ujął go za rękę i podniósł, a on wstał. A gdy przyszedł do domu, uczniowie pytali Go na osobności: "Dlaczego my nie mogliśmy go wyrzucić?" Powiedział im: "Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą i postem".
Człowiek w poście szybciej i lepiej rozumie, że nie jest centrum świata. Modlitwa zaś pomaga to doświadczenie dobrze ukierunkować, tak aby człowiek nie popadł w rozpacz, beznadzieję czy pychę, ale by zwrócił się do Boga. I dopiero wtedy może zwyciężać złego ducha, bo nie on to uczyni, ale Bóg w nim. Wszystkie stwierdzenia typu: 'walczę z grzechem', 'zwyciężam zło w swoim życiu' brzmią nieco niebezpiecznie, bo stawiają Boga gdzieś z boku. Nawet uczniowie, którzy przecież byli blisko Pana Jezusa wpadli w tę pułapkę. Chcesz zwyciężać, to wołaj: wierzę, zaradź memu niedowiarstwu '+' ks. Adam

Free Contact Form