Prośba uczniów zdradza ich
fascynację modlitwą Nauczyciela. Ewangelista nie określa dokładnie miejsca modlitwy,
ale zwraca uwagę na fakt, że właśnie sama modlitwa Jezusa zrodziła w uczniach
pragnienie naśladowania Go. W tym miejscu warto zapytać o naszą modlitwę. Jak
wygląda nasze spotkanie z Bogiem? Czy ktoś, patrząc na nas, chciałby nas
naśladować? Chyba nazbyt często tłumaczymy się brakiem czasu, rozlicznymi
obowiązkami, tempem życia. Pewnie nie do końca jesteśmy przekonani o ważności
modlitwy. Pan Jezus podpowiada, jak to zmienić. Drogę modlitwy mamy zacząć od
postanowienia. Przypomina się tu opowieść o pewnym młodzieńcu, który zadręczał
mistrza duchowości prośbą o receptę na najlepszą modlitwę. Po jakimś czasie
mistrz mu odpowiedział: chcesz się dobrze modlić? To po prostu się módl. Św.
Teresa od Jezusa dodaje: Do życia duchowego trzeba przystąpić z niezachwianym
postanowieniem, iż się nie spocznie, póki się nie stanie u celu. Niech
przyjdzie co chce, niech boli jak chce, niech szemrze kto chce, niech własna
nieudolność stęka i mówi: nie dojdziesz, umrzesz w drodze, nie wytrzymasz tego
wszystkiego, niech i cały świat się zwali z groźbami. Kiedy już podejmie się to
niezachwiane postanowienie, trzeba stanąć ze świadomością, z kim się spotykamy.
Dlatego Pan Jezus rozpoczyna naukę modlitwy od słowa – Ojcze. Oto cała
tajemnica naszej modlitwy. Bóg zechciał być naszym Ojcem, uznaje nas za swoje
dzieci. A skoro tak, to modlitwa nie może stawać się przykrym obowiązkiem, a
trwaniem przy tym, o którym wiemy, że nas kocha – powie dalej św. Teresa z
Avila. Nie wierzymy w moc modlitwy, bo nie wierzymy, że Bóg, który jest
miłością, z miłością pochyla się nad naszym życiem. Nie chodzi więc w
modlitwie, by dużo mówić, by dużo działać, by czymś się zająć. Chodzi o to, by
coraz więcej kochać '+' ks. Adam
Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5,5)
środa, 9 października 2019
Kiedy się modlicie
wtorek, 8 października 2019
Tylko jednego
Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna
niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę,
imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie.
Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i
rzekła: "Panie, czy ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą
przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła". A Pan jej odpowiedział:
"Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo
tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie
pozbawiona".
Chyba zbyt pochopnie dzielimy siostry Marię i Martę
na dobrą i złą, pomijając główne prawdę tej Ewangelii. Dosyć łatwo można uznać,
że dobre jest tylko to co duchowe, a to co cielesne nie jest warte naszego
wysiłku. Ale przecież Pan Jezus niczego takiego nie powiedział. Został
zaproszony do domu sióstr, a wiadomo gościa i to takiego trzeba przyjąć z
należytą troską i życzliwością. Praca Marty nie była zwykłą krzątaniną. Była
znakiem jej szacunku dla gościa i przyjaciela jej rodziny. Ten szacunek okazała
też Maria, towarzysząc Jezusowi, nie zostawiając Go samego i wsłuchując się w
Jego naukę. Dlaczego zatem Jezus napomina Martę? Jej problem polega na tym, że
idąc swoją drogą, próbowała wejść w buty swojej siostry. Podjęła zadanie
ugoszczenia Jezusa, a serce napełniła goryczą, że musi to robić, że robi to
sama, że nie siedzi obok swej siostry. Można przecież wyobrazić sobie taką
sytuację, że najpierw obie siostry słuchają Jezusa, a potem obie przygotowują
kolację. Ale można też wyobrazić sobie, że najpierw Marta krząta się w kuchni,
a Maria towarzyszy Gościowi, a potem Marta słucha Jezusa, a Maria sprząta po
kolacji. Wszystko można jakoś ułożyć. Takie wew. rozbicie, sytuacja, gdy sami
nie wiemy, czego chcemy niesamowicie nas osłabiają, bo nie da się iść w dwóch
kierunkach równocześnie. Marta nie do końca odnalazła swoją drogę, być może
nawet wcale o nią nie pytała. I dlatego smutek, rozgoryczenie, a może i złość
wylały się z jej wnętrza. Nie znęcajmy się jednak już nad Martą. Kościół
wspomina ją przecież jako świętą. Odrobiła lekcję i zrozumiała, że potrzeba
mało, albo tylko jednego. A tą najlepszą cząstką jest życie w zgodzie z miłosną
wolą Pana '+' ks. Adam
poniedziałek, 7 października 2019
Koronka do św. Palestynki
Z radością informuję, że została zatwierdzona Koronka do św. Palestynki. Zapraszam do modlitwy:
Koronka
ku czci św. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego
(do odmawiania na koronce do Ducha Świętego)
Na początku
Ojcze Nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…
Na dużych paciorkach
Święta Palestynko, oddana w pełni Duchowi
Jezusa, / prowadź mnie drogą wiary, nadziei i miłości.
(do odmawiania na koronce do Ducha Świętego)
Na początku
Ojcze Nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…
Święta Palestynko, oddana w pełni Duchowi Jezusa, / prowadź mnie drogą wiary, nadziei i miłości.
Całym sercem
Oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając
Jezusa na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie
wieczne?» Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?» On
rzekł: «Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją
duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie
samego». Jezus rzekł do niego: «Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył».
Można by pomyśleć, że pytanie uczonego w Piśmie
jest motywowane chęcią rozwoju wiary, doskonaleniem się na drodze do życia
wiecznego, ot takie pobożne pytanie wierzącego człowieka. Można by, gdyby nie
jeden szczegół. Ewangelista zaznacza, że ów uczony w piśmie chciał wystawić
Jezusa na próbę. Nie szukał prawdy, ale potwierdzenia własnych racji. Nie jest
nam to obce. Zapewne w naszej rodzinie, w środowisku pracy chociaż raz
zetknęliśmy się z taką postawą, gdy ktoś próbował zapędzić nas w kozi róg,
usprawiedliwiając swoją niewiarę czy letniość. Gdy ktoś powołując się na
negatywne przykłady, próbował udowodnić bezsensowność wiary czy praktykowania
jej. Pan Jezus wskazuje nam drogę postępowania w takiej sytuacji. Pytanie
skierowane do uczonego w Piśmie, przetłumaczone w języku polskim jako ‘jak
czytasz?’ nie do końca oddaje jego zamysł. Jezus nie tyle pyta o lekturę Prawa,
ile o życie nim. On pyta – jak się modlisz Prawem? To znaczy jak przeżywasz
wolę Boga w swoim życiu? To samo pytanie należy zadać wszystkim, którzy
zwracają uwagę na literę prawa bez żadnego odniesienia do jego ducha. Jak się
modlisz Słowem Bożym? Jak przyjmujesz wolę Bożą wyrażoną w przykazaniach? Bez
przyjęcia Ewangelii za swoją nie da się jej zrozumieć, ani tym bardziej nią
żyć. Pan Jezus pokazuje, że minimalistyczna postawa w stylu: co robić, żeby
osiągnąć życie wieczne? Czy inaczej – kiedy zgrzeszyłem, a kiedy jeszcze nie? Czy już obraziłem Boga czy
jeszcze nie? Czy już zasłużyłem na karę, czy jeszcze nie?, taka postawa wypacza
treść Ewangelii i treść wiary. Miłość nam wszystko wyjaśnia. Jeśli człowiek nie
przyjmuje Bożej miłości i nie dzieli się nią z innymi, będzie jedynie, jak ów
uczony żył na próbę '+' ks. Adam
niedziela, 6 października 2019
Okruch naszej woli
Apostołowie prosili Pana: "Przymnóż nam wiary». Pan rzekł:
"Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie:
„Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna. Kto z
was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź i
siądź do stołu”? Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się
i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił”? Czy
dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy
uczynicie wszystko, co wam polecono: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy
to, co powinniśmy wykonać”.
Może się wydawać, że Pan Jezus,
niezrozumiale dla nas, chłodno przyjmuje tak zacną prośbę uczniów. Bo czyż może
być prośba bardziej godna wysłuchania niż ta o przymnożenie wiary? Przecież całe
nasze życie powinno być ukierunkowane na rozwój wiary. To jasne. Jednak Pan
oczyszcza prośbę uczniów i ustawia ją we właściwej płaszczyźnie. Bóg nie
potrzebuje wielkiej wiary, bo Jego moc, Jego działanie, Jego potęga nie są
zależne od woli człowieka. Oderwanie wiary od Boga nie przyniesie owocu. Jezus
mówi, że wystarczy okruch wiary tak mały jak mikroskopijne ziarno gorczycy.
Tyle wystarczy, okruch naszej wolnej woli, naszego zwrócenia się do Pana, by
już działy się cuda. Pytanie tylko kogo, lub czego szukamy w naszej wierze '+' ks. Adam
Subskrybuj:
Posty (Atom)


