Litania do małej Arabki

czwartek, 30 listopada 2017

Nadchodzi

Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.
Wszystko, co najważniejsze, dzieje się w Bożym Sercu. Bóg poszukuje człowieka, wypatruje go nieustannie, a co najistotniejsze, ma dla niego plan. Może nawet nie przypuszczasz, w którym momencie ten plan zostanie przed Tobą odkryty. Dlatego trzeba być czujnym. Rób to, co robisz. Zajmuj się ty, czym się zajmujesz. I cały czas sprawdzaj, czy Pan nie nadchodzi, by obdarzyć Cię nowym życiem '+' ks. Adam

środa, 29 listopada 2017

Pan to wie

Jezus powiedział do swoich uczniów: Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.
Nazbyt szybko sami próbujemy ułożyć cały plan na nasze życie, także na drogę wiary. Słuchamy Słowa Pana, ale bardziej stajemy się posłuszni sobie. Jezus mówi, że czuwa nad wszystkim. Nie ma sensu czynić z przyszłości teraźniejszość, bo niewiadomo, czy ona w ogóle dla nas nadejdzie. Jest to, co jest. A reszta? Pan to wie. Może będzie trudno, a może nie. Może będziemy zdrowi, a może nie. Może, a może nie. Pan to wie. Dbaj zatem o swoją relację z Nim. O to, by coraz bardziej Mu ufać, coraz goręcej kochać, coraz głębiej wierzyć '+' ks. Adam

wtorek, 28 listopada 2017

Nie trwóżcie się

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, powiedział: Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony. Zapytali Go: Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie? Jezus odpowiedział: Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem oraz: Nadszedł czas. Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec. Wtedy mówił do nich: Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie.
Po co to straszenie? Czy Pan Bóg nie mógłby przyjść w lekkim powiewie? Nie o same zjawiska chodzi, a godzinę Jezusa. Jest to tak ważna chwila dla świata, że nie można jej przeoczyć. to znaczy można, jeśli człowiek będzie chciał, ale żadną miara nie powinno się. Świat pogrążający się coraz bardziej w grzech, niesie w sobie, można powiedzieć, pewien ładunek bólu, brudu, zła. W pewnym momencie to wszystko musi wybuchnąć. I wtedy staniemy się świadkami strasznych zjawisk, nie z woli Boga, ale z wolności człowieka. A Pan przyjdzie i dlatego mówi: nie trwóżcie się. Kto Mu uwierzy? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

poniedziałek, 27 listopada 2017

Ofiara

Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki, i rzekł: Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie.
Nie o wartość materialną chodziło, choć prawdą jest, że tę zbyt szybko negujemy, skazując na nieistnienie na płaszczyźnie wiary. Jezus poznał, jaką wartość te ofiary miały dla składających. Można Bogu oddać naprawdę wiele, ale nie znaczy to od razu, że ma to wielką wartość. Można oddać prawie tyle co nic, a tym samym oddać wszystko. Ofiara odkrywa prawdę o ofiarującym. Nigdy nie możesz powiedzieć, że nie masz czym się podzielić. Popatrz najpierw w swoje serce i zobaczy, czy na pewno całe należy do Boga '+' ks. Adam

niedziela, 26 listopada 2017

Stat crux

Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka też [dokona się] zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc. Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć. A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu, który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich.
Człowieka nie da się zrozumieć bez Chrystusa, nie da się go zrozumieć bez Krzyża. Krzyż stoi, a świat się kręci. Świat się kręci, a krzyż stoi. Wszystko się zmienia: świat się zmienia, zmieniają się czasy, zmieniamy się my sami, zmieniają się nasze wybory, decyzje, zmieniają się nasze postawy, nasze zachowanie, wszystko. Nie zmienia się tylko Krzyż Chrystusa, który niezmiennie przypomina wszystkim, że Bóg jest miłością. Który przypomina, że nie da się uciec od Krzyża. Można uciekać, można go zagłuszać w sobie, można się od niego odwrócić, można udawać, że go nie ma, ale Krzyż Chrystusa jest wpisany w nasze życie już na zawsze. Od nas zależy, co z tym zrobimy '+' ks. Adam

sobota, 25 listopada 2017

Nanocząstka prawdy

Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie. Wziął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę. Jezus im odpowiedział: Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa "O krzaku", gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla niego żyją. Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: Nauczycielu, dobrześ powiedział, bo o nic nie śmieli Go już pytać.
Pomylenie porządku nie groziło tylko saduceuszom. My też, jako ludzie żyjący w tym świecie, często spoglądamy wzrokiem tego świata. Niebo wydaje się być lepszą odmianą ziemi. Nieskończoność to niekończąca się suma zwykłych dni. Życie na wieki nie wzbudza tęsknoty, ale raczej obawę, jak to będzie można wytrzymać. Nie da się przystawić do Królestwa Bożego miary tego świata. Bóg przekracza wszelkie nasze wyobrażenia. To, co o Nim wiemy, jest tak nanocząstką prawdy. I dlatego warto stawiać na wiarę, a nie na samą tylko wiedzę. Bóg jest Miłością '+' ks. Adam

piątek, 24 listopada 2017

Nasza świątynia

Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: Napisane jest: Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców. I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem.
Świątynia jerozolimska jest obrazem nas samych. Człowiek należy do Boga i dlatego ma się stawać Jego chwałą. Nasze życie, zadania, obowiązki mają tworzyć jedną wielką modlitwę chwały dla Stwórcy i Odkupiciela. Pan ma prawo i moc oczyszczać nas, jak świątynię ze wszystkich zbójców, którzy zagrażają naszemu powołaniu. Pozostaje tylko jedna kwestia. Czy wpuścimy Jezusa do naszej świątyni?

czwartek, 23 listopada 2017

We mgle

Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia.
Nasza gonitwa za szczęściem przypomina czasem spacer we mgle. I to na własne życzenie. Lecimy za byle odblaskiem, a zostawiamy za sobą źródło światła. Dopóki się nie odwrócimy, nie zrozumiemy. Zobacz, jak bardzo Pan szanuje naszą wolność. Zapłakał nad Jerozolimą, która krzyżuje swego Boga, a idzie za tym, którzy ją zniszczą. Smutne, wręcz tragiczne. Ale wolność bez odpowiedzialności właśnie taka jest. Przekształca się w samowolę, która ostatecznie wiedzie człowieka do zguby '+' ks. Adam

środa, 22 listopada 2017

Życie jest

Jezus opowiedział przypowieść, dlatego że był blisko Jerozolimy, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi. Mówił więc: Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić. Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: Zarabiajcie nimi, aż wrócę. Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: Nie chcemy, żeby ten królował nad nami. Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. Stawił się więc pierwszy i rzekł: Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min. Odpowiedział mu: Dobrze, sługo dobry; ponieważ w dobrej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami. Także drugi przyszedł i rzekł: Panie, twoja mina przyniosła pięć min. Temu też powiedział: I ty miej władzę nad pięciu miastami. Następny przyszedł i rzekł: Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć, czegoś nie posiał. Odpowiedział mu: Według słów twoich sądzę cię, zły sługo. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem, i żąć, gdziem nie posiał. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał. Do obecnych zaś rzekł: Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min. Odpowiedzieli mu: Panie, ma już dziesięć min. Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach. Po tych słowach ruszył na przedzie, zdążając do Jerozolimy.
Rzecz w tym, że czekanie na koniec świata może tak absorbować, że człowiek przestaje żyć. I my, chrześcijanie, też czasem ulegamy takiej światowej modzie. Nie o przyszłość chodzi, bo Jezus jest, a nie będzie. Nasze życie jest, a nie będzie. Niebo zaczyna się już tu, na ziemi. I dlatego, nawet teraz, w tej chwili, możesz podjąć odpowiedzialną troskę o kształt swojego życia i powołania. Wiele dostałeś i od Ciebie zależy, co z tym zrobisz. Możesz działać, możesz siąść i płakać '+' ks. Adam

wtorek, 21 listopada 2017

Jak sykomora

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A /był tam/ pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.
Warto zwrócić uwagę na sykomorę. Po co w ogóle o niej wspominać? Zacheusz mógł się wspiąć równie dobrze na inne drzewo. Sykomora to dzika odmiana figowca. Jej owoce, jeśli wcześniej nie są nacięte, mają gorzki, nie nadający się do spożycia, owoc. Po nacięciu tracą swoją gorycz i stają się całkiem przyjemne w smaku. Zacheusz na sykomorze. Czyż to nie wspaniała metafora naszego życia?! Jesteśmy kwaśni i gorzcy bez Boga. Dopiero nacięci przez Niego wydajemy dobry owoc. Wiadomo, to nacięcie sprawia ból, ale efekt końcowy jest zaskakujący '+' ks. Adam

poniedziałek, 20 listopada 2017

Ulituj się

Kiedy Jezus zbliżał się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał, że tłum przeciąga, dowiadywał się, co się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się zbliżył, zapytał go: Co chcesz, abym ci uczynił? Odpowiedział: Panie, żebym przejrzał. Jezus mu odrzekł: Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu.
Ważne, to być przekonanym do tego, co się robi i kim się jest. Bardzo gubi nas niepewność, wątpliwości zasiewane przez świat. Dlaczego na to pozwalamy? Bo wciąż trudno uwierzyć nam, że Bóg może wszystko. Jeśli uwierzysz w to bezgranicznie, to nikt Cię nie uciszy i nie przestaniesz wołać: Jezusie, ulituj się nade mną. I nie chodzi tylko o głos fizyczny, ale o wołanie serca. I dopiero kiedy Jezus Cię uzdrowi, przejrzysz i poznasz prawdę; nie odwrotnie '+' ks. Adam

niedziela, 19 listopada 2017

Właśnie dziś

Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach. Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie tak, jak złodziej w nocy. Kiedy bowiem będą mówić: Pokój i bezpieczeństwo - tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą. Ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej. Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności. Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi!
Wraz z końcem roku liturgicznego, a i kalendarzowego również, zaczynają się mnożyć nasze ludzkie rewelacje apokaliptyczne. Ileż to już razy przeżywałem koniec świata, to znaczy emocjonalnie nie przeżywałem, bo te światowe wizje nie robią na mnie wrażenia. Nie trzeba pisać o czasach i chwilach - przypomina św. Paweł - bo nie żyjemy w ciemności. Trzeba się obudzić! Dzisiejsze czytania stanowczo wzywają nas do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. I nie ma co czekać na lepszy czas. Właśnie dziś pomódl się szczerze i gorliwie. Właśnie dziś wypowiedz dobre słowo. Właśnie dziś uciesz się, że należysz do Boga '+' ks. Adam

sobota, 18 listopada 2017

O wytrwałości

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Okazuje się, że nie tylko przedmioty mają krótką żywotność. Mało wytrwała jest nasza... wytrwałość. Jesteśmy dziećmi swojej epoki, nastawieni na szybki i spektakularny efekt. Nie ma widocznego owocu, nie warto się starać - żywimy się takim właśnie przekonaniem. Potrafimy wydeptać wielkie ścieżki na mapach tego świata, gdy tylko nam na czymś zależy. A jeśli o sprawy Boga, to nasza wytrwałość nie zawsze doczeka zachodu słońca. Wciąż na nowo trzeba wracać do decyzji wiary. Nie dla owocu, nie dla efektu, nie dla fajerwerków, ale dla miłości Boga '+' ks. Adam

piątek, 17 listopada 2017

Zwyczajnie

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich. Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi. W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Przypomnijcie sobie żonę Lota. Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je. Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą mleć razem: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona. Pytali Go: Gdzie, Panie? On im odpowiedział: Gdzie jest padlina, tam zgromadzą się i sępy.
Bardzo lubię tę swoistą zwyczajność Ewangelii i w ogóle zwyczajność nauki Chrystusa. Pan nie przychodzi wśród fajerwerków. Rodzi się w ciszy, zmartwychwstaje w ciszy, działa w ciszy. Nasz Pan. Potężny i wielki i niesamowicie cichy. I takie ma być nasze życie. Potężne potęgo Boga  ciche cichością Jego serca. Zobacz, Pan daje Ci kolejny dzień. Pijesz kawę, albo herbatę, jesz śniadanie, albo już obiad, pracujesz, albo wracasz do domu. A Pan czeka. Nie strać szansy '+' ks. Adam

czwartek, 16 listopada 2017

Zobaczyć niewidzialne

Jezus zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: "Oto tu jest" albo: "tam". Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest. Do uczniów zaś rzekł: Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. Powiedzą wam: Oto tam lub: Oto tu. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie.
Czy można zobaczyć Królestwo Boże? Czy będzie je można w ogóle kiedyś zobaczyć? Królestwo Boże nie jest przestrzenią ograniczoną materią. Paweł Apostoł powie, że to nie sprawa tego, co się je, czy pije. Królestwo Boże to sprawa miłości. Czy można dostrzec miłość? Na pewno nie tak jak komputer, czy kubek. Jednak widzimy miłość matki, miłość małżonków, miłość braterską. Dostrzeganie tej miłości jest wejściem w tajemnicę Bożego Królestwa. Bo z jednej strony już jesteśmy w nim zanurzeni, a z drugiej - czekamy na jego spełnienie. Może zatem warto przenieść się w inną optykę patrzenia, poza czas ziemski? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

środa, 15 listopada 2017

Wdzięczność

Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.
Wołać potrafimy, z wdzięcznością gorzej. Wdzięczność rodzi się tylko w sercu pokornym. Kiedy dociera do nas świadomość, że istniejemy z miłości Boga, że rzeczywiście Bóg czuwa nad wszystkim, to nasze serce przechodzi na wyższy poziom. Problemy nie znikają, przynajmniej nie wszystkie, ale przestają być naszymi bożkami. Dziękczynienie otwiera nas na cuda, których tak bardzo pragniemy. Zapraszam Cię do pogłębionej modlitwy. Możesz przedstawiać swoje prośby, ale nie zapominaj o wdzięczności '+' ks. Adam

poniedziałek, 13 listopada 2017

Wszystko, co trzeba

Jezus powiedział do swoich apostołów: Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.
Lubimy się otaczać wezwaniami: zawsze, nigdy, wszystko, nic. Tymczasem najczęściej zaledwie dotykamy koniuszka sprawy. Jeszcze nie podnieśliśmy ciężaru, a już jesteśmy wycieńczeni, przynajmniej w naszym mniemaniu. A czy świat nie przetrwa bez naszego mniemania? Pyłem jesteśmy i prochem, a sadzamy się w centrum świata. I stąd wieczne zmęczenie, znużenie, niezadowolenie. A Pan naprawdę działa i chce działać w naszym życiu. Co tam brzydka pogoda, jesteś obsypany łaskami '+' ks. Adam

Jak ziarno

Jezus powiedział do swoich uczniów: Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie. Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: żałuję tego, przebacz mu. Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary. Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna.
Niepodobna na tym świecie nie doświadczyć grzechu, czy jego konsekwencji. Nawet jeśli człowiek żyje dobrze i święcie, dźwiga na sobie ciężar i brud świata, poranionego grzechem pierworodnym. Świadomość tego nie może stać się usprawiedliwieniem naszego grzechu - wszyscy tak robią, takie jest życie. Nawet jeśli wokół Ciebie wszyscy zanurzeni są w grzech po szyję, Ty pozostań wierny Panu. Przyjmij dar wiary, małej jak ziarno gorczycy i pozwól działać Panu '+' ks. Adam

niedziela, 12 listopada 2017

Czuwam

Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie! Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną. Odpowiedziały roztropne: Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie! Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: Panie, panie, otwórz nam! Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.
Jakie życie, taka śmierć – śpiewała niegdyś Edyta Geppert. I choć to tylko piosenka, to jednak słowa niosą ważną dla nas prawdę. Przez całe życie musimy troszczyć się o własne zbawienie, budować dom naszego chrześcijańskiego życia na skale, żebyśmy w dniu przyjścia Chrystusa, nie byli nazwani głupimi, bo jest rzeczywiście głupotą życie bez zwracania uwagi na przyszłość, na wieczność, jest głupotą traktowanie życia tylko w tym wymiarze doczesnym, jak gdyby nie było wieczności, nie było Boga. Chrystus mówi: Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny. Czuwanie nie jest zwykłym czekaniem. Przemawiając do polskiej młodzieży na Jasnej Górze, Ojciec Święty Jan Paweł II wyjaśnił, że słowo 'czuwam' jest w istocie swej odpowiedzią na Miłość. Czuwam – to znaczy, że 'staram się być człowiekiem sumienia'. Że tego sumienia nie zagłuszam i nie zniekształcam. Nazywam po imieniu dobro i zło, a nie zamazuję. Wypracowuję w sobie dobro, a ze zła staram się poprawiać, przezwyciężając je w sobie '+' ks. Adam

sobota, 11 listopada 2017

Drobne sprawy

Jezus powiedział do swoich uczniów: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy /wszystko/ się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze? żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie. Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego. Powiedział więc do nich: To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych.
No właśnie, nie o wielkie rzeczy chodzi najpierw, ale o drobne. Zdarza się nam narzekać, że zbyt dużo obowiązków, że ponad nasze siły, i tak dalej. A przecież Pan nie żąda heroizmu na co dzień; choć jest to, w pewnym sensie, heroizm, by zadbać o drobne sprawy. Sumienność w drobnostkach zakłada naszą świadomość i wiarę, że we wszystkim należymy do Pana, nawet w najbardziej prozaicznych sprawach. Chcemy być Jego na super mistycznie wykreowanej modlitwie, ale czy chcemy być Jego zamiatając podłogę? Albo sprzątając łazienkę? Pan zna nasze serca '+' ks. Adam

piątek, 10 listopada 2017

O roztropności

Jezus powiedział do swoich uczniów: Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą. Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: Ile jesteś winien mojemu panu? Ten odpowiedział: Sto beczek oliwy. On mu rzekł: Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt. Następnie pytał drugiego: A ty ile jesteś winien? Ten odrzekł: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości.
Skoro synowie świata potrafią się 'dogadać' ze sobą, to tym bardziej powinni tak postępować synowie światłości. Kiedy Pan mówi, że i złoczyńcy potrafią zrobić coś dla złoczyńców, to nie mówi, żeby stać się złoczyńcą, ale żeby nie równać do dołu. Dobro pozostanie dobrem, ale dla nas, wierzących, am ono prowadzić nas do świętości. Skoro świat potrafi roztropnie postępować, nawet jeśli ta roztropność naznaczona jest ułomnością, to my tym bardziej mamy się rozwijać mocą Boga, w czystości i nieskazitelności '+' ks. Adam

czwartek, 9 listopada 2017

Oczyszczenie świątyni

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a z domu mego Ojca nie róbcie targowiska! Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz? Jezus dał im taką odpowiedź: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo. Powiedzieli do Niego Żydzi: Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni? On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.
Pomyśl dzisiaj o ty, co napotyka Jezus 'przechadzający się' po świątyni Twojego ciała, po świątyni Twojego życia. Popatrz, ile w niej bankierów, a ile prawdziwej ofiary. Sam tego nie uporządkujesz. Pan przypomina, że w trzech dniach wzniesiona będzie najpiękniejsza świątynia Boga i w tej właśnie świątyni będziesz mógł na nowo stać się czysty, uporządkowany, harmonijny. Trzeba uwierzyć. Inaczej daremne dla nas staje się zmartwychwstanie '+' ks. Adam

środa, 8 listopada 2017

O roztropności

Wielkie tłumy szły za Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.
A i owszem. Roztropność zawsze w cenie! Wiara bez rozumu zawsze się będzie kończyć jakimś fundamentalizmem. Stąd warto wciąż na nowo podejmować refleksję nad swoją drogą do Boga. Refleksja ta ma nas doprowadzić do prawdy, że wszystko ma wartość tylko w Bogu. Zabiegamy o wiele spraw, próbujemy porządkować nasze relacje, ale ma to sens na tyle, na ile odnosimy to do Boga. Pan nie zachęca nas do zerwania relacji z bliskimi, ale do wniesienia ich na Boży poziom, bo tylko wtedy przyniosą one święty owoc '+' ks. Adam

wtorek, 7 listopada 2017

Zaproszeni

Gdy Jezus siedział przy stole, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: Szczęśliwy jest ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym. Jezus mu odpowiedział: Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Drugi rzekł: Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Jeszcze inny rzekł: Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych. Sługa oznajmił: Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce. Na to pan rzekł do sługi: Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadam wam: żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty.
Skąd my to znamy? Hiob mówi, że bojowaniem jest życie człowieka. I prawda. Wciąż mamy do roboty coś zupełnie innego. Tyle spraw, tyle zadań, tyle obowiązków. Tyle, że aż nie starcza na to, co naprawdę ważne. Pan nas zaprasza, ale nie zmusza. Zaproszenie nie obowiązuje w nieskończoność. Uczta w końcu nadejdzie. A jeśli to będzie jutro? A jeśli dzisiaj? Wciąż nieprzygotowany? Trzeba wiedzieć, co jest ważne '+' ks. Adam

poniedziałek, 6 listopada 2017

Przy zmartwychwstaniu

Jezus powiedział do przywódcy faryzeuszów, który Go zaprosił: Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.
Chyba nie do końca dociera do nas myśl o przyszłości. Robimy, bo robimy, ale żeby zaraz patrząc na przyszłość? Powtarzamy przecież, że bliższa koszula ciału. Szybciej zajmiemy się zyskaniem nagrody tu, na ziemi. A niebo? Kto wie, jak to w ogóle będzie? Jezus mówi prosto i konkretnie - zajmij się miłosierną miłością. Nie trać czasu na niepotrzebne dociekania. Obejmij troską najbardziej potrzebujących. Mało jest chorych wokół nas? Żadną miarą! To w nas jest mało pragnienia, by stać się żywą ofiarą dla Pana '+' ks. Adam

niedziela, 5 listopada 2017

Lud kapłański

Pan Zastępów mówi: Ja jestem potężnym Królem a imię moje będzie wzbudzać lęk między narodami. Teraz zaś do was, kapłani, odnosi się następujące polecenie: Jeśli nie usłuchacie i nie weźmiecie sobie do serca tego, iż macie oddawać cześć memu imieniu, mówi Pan Zastępów, to rzucę na was przekleństwo i przeklnę wasze błogosławieństwo, a przeklnę je dlatego, że sobie nic nie bierzecie do serca. Wy zaś zboczyliście z drogi, wielu doprowadziliście do sprzeniewierzenia się Prawu, zerwaliście przymierze Lewiego, mówi Pan Zastępów. A przeto z mojej woli jesteście lekceważeni i macie małe znaczenie wśród całego ludu, ponieważ nie trzymacie się moich dróg i stronniczo udzielacie pouczeń. Czyż nie mamy wszyscy jednego Ojca? Czyż nie stworzył nas jeden Bóg? Dlaczego oszukujemy jeden drugiego, znieważając przymierze naszych przodków?
Jeśli myślisz, że tylko kapłani mają się bać, to grubo się mylisz. Znasz pieśń 'Ludu kapłański'? No właśnie. Jesteśmy ludem kapłańskim i to naszym zadaniem jest oddawać cześć Bogu. Każdy jest do tego wezwany, zgodnie ze swoim powołaniem. Przekleństwo wchodzi wszędzie tam, gdzie człowiek odwraca się od Boga. Bo jeśli zamkniesz się na błogosławieństwo, to Ci pozostanie? Nie jest problemem, gdy zbaczamy z drogi; problem zaczyna się, gdy nie chcemy na nią wrócić '+' ks. Adam

sobota, 4 listopada 2017

Przy stole

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: Ustąp temu miejsca; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.
Trudno się dziwić, że nasza natura pcha nas podium. I nie chodzi tu tylko o pierwsze skrzypce w jakiejś grupie. Czasem to podium zajmują osoby, które chowają się w cień. W każdym przypadku chodzi o to samo - by nakarmić naszą pychę. A Jezus prosi o normalność i kulturę. Dziwne, ale chyba najszybciej właśnie przy stole widać, z kim mamy do czynienia. Może warto pamiętać o tym, siadając jutro do rodzinnego posiłku '+' ks. Adam

piątek, 3 listopada 2017

Czy wolno?

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę. Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie? Lecz oni milczeli. On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił. A do nich rzekł: Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu? I nie mogli mu na to odpowiedzieć.
Faryzeusze przypominają nieco dzisiejszych anonimowych bohaterów forów internetowych. Można nawrzucać wszystko i wszystkim w imię opacznie rozumianej wolności. O wiele trudniej przychodzi wzięcie odpowiedzialności za tę wolność. Możesz mieć własne zdanie, naprawdę na każdy temat, ale weź za to pełną odpowiedzialność. Wolność nie jest tylko przywilejem. Jest przede wszystkim ciężarem, dla niektórych nie do uniesienia. Czy wolno uzdrawiać w szabat? Tylko wolny człowiek może na to odpowiedzieć. Inaczej będzie się chował za przepisami, sytuacjami, okolicznościami, innymi ludźmi. Skąd my to znamy? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

czwartek, 2 listopada 2017

Korzyść śmierci

Jezus powiedział do swoich uczniów: Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę. Odezwał się do Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.
Trudno się dziwić, że pragnienie nieba miesza się w nas z obawą przed śmiercią. Nie sposób chyba uniknąć tej walki w nas. Dlatego trzeba sobie pomóc, wpływając na myślenie, na wolę. Zapraszam dziś do zapoznania się z tekstem św. Ambrożego. Daje on, myślę, naprawdę świeże spojrzenie na tajemnicę śmierci: W rzeczywistości śmierć nie należała do natury, ale naturalną stała się potem. Na początku bowiem Bóg nie ustanowił śmierci, ale dał ją jako lekarstwo. Po upadku życie ludzkie, skazane na ustawiczną pracę i trudy, zaczęło być prawdziwą udręką. Trzeba więc było położyć kres nieszczęściom, tak aby śmierć oddała z powrotem to, co życie utraciło. Bez pomocy łaski nieśmiertelność jest raczej ciężarem niż korzyścią. Życzę doświadczenia takiej korzyści '+' ks. Adam

środa, 1 listopada 2017

Opieczętowani

Ja Jan ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego. Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: Nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego. I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela: Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: Zbawienie u Boga naszego, Zasiadającego na tronie i u Baranka. A wszyscy aniołowie stanęli wokół tronu i Starców, i czworga Zwierząt, i na oblicza swe padli przed tronem, i pokłon oddali Bogu, mówiąc: Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków! Amen. A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli? I powiedziałem do niego: Panie, ty wiesz. I rzekł do mnie: To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili.
Z tej sceny pieczętowania sług Bożych, chronionych przed zniszczeniem, przebija pewien smutek Boga. Bo choć anioł niesie pieczęć żywego Boga, to jednak ostatecznie to sam człowiek decyduje o tym, czy chce być opieczętowanym Boga. W pierwszym odruchu łatwo się zgodzić. Ale kiedy uświadomimy sobie, co to znaczy być opieczętowanym? To nie tylko przyjąć wszelkie przywileje, zwłaszcza te odnoszące się do przyszłości, to nie tylko ochrona przed dniem gniewu i sądu. Być opieczętowanym, to odróżniać się od tego świata, zgodzić się na to, by świat nas nie poznał, to znaczy uznał nas za swoich wrogów, obcych,  by żyć w sprzeciwie wobec grzechu, wobec zła, wobec nawet najmniejszego nieposłuszeństwa wobec Boga, to wreszcie także zgoda na to, by zostać odzianym w białą szatę i brać do ręki palmę męczeństwa '+' ks. Adam
Free Contact Form