piątek, 31 sierpnia 2018

Oto mądrość


Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: "Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny".
Przypowieść jasna. Zastosowanie się do niej - konieczne. Można ulec złudzeniu, że jest ponad ludzkie siły, zwłaszcza mając w świadomości swoje błędy i porażki. Ale ewangeliczna mądrość na szczęście nie wynika z ludzkich wysiłków. Jest darem Bożym. Znajduje ją ten, kto jej pragnie. Tym, o co najpierw trzeba zadbać jest nasze wewnętrzne pragnienie zakosztowania w Bożej mądrości. Pan wychodzi naprzeciw naszym ludzkim pragnieniom, przekształcając je i wypełniając. Oto mądrość '+' ks. Adam


czwartek, 30 sierpnia 2018

Czuwając na różne sposoby


Jezus powiedział do swoich uczniów: "Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby we właściwej porze rozdał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: „Mój pan się ociąga z powrotem”, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe surowo go ukarać i wyznaczy mu miejsce z obłudnikami. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów".
Parafrazując: czuwać - jak to łatwo powiedzieć? Może i nie łatwo, ale to bardziej za względu na nasze wyobrażenia o czuwaniu niż na samo czuwanie. Nie chodzi przecież o bieganie tam i z powrotem z wybałuszonymi oczami. Czuwanie ma się stać naszym stylem życia. A jaki ma być nasz styl życia? Jednym słowem - miłość. Kiedy kochamy, upodabniamy się do Boga i to wystarczy. A jak okazać miłość, to już Twoje zadanie '+' ks. Adam

środa, 29 sierpnia 2018

Odwaga życia w Prawdzie


Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: "Nie wolno ci mieć żony twego brata". A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał. Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: "Proś mię, o co chcesz, a dam ci". Nawet jej przysiągł: "Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa". Ona wyszła i zapytała swą matkę: "O co mam prosić?" Ta odpowiedziała: "O głowę Jana Chrzciciela". Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: "Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela". A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.
Nie wystarczy chętnie słuchać prawdy. Jeśli się jej nie ukocha, dobra z tego nie będzie. Herod chętnie słuchał Jana, ale jeszcze ostatecznie posłuchał świata. Bojąc się prawdy, nie mógł jej przyjąć. Jak nauka dla nas? Pan i do nas posyła Janów Chrzcicieli, którzy głoszą Prawdę. Jeśli ją przyjmiemy, wygrywamy. Jeśli się jej boimy, wchodzimy w spiralę zła. Pomódl się dzisiaj o serce otwarte na Prawdę i o odwagę życia według niej '+' ks. Adam

wtorek, 28 sierpnia 2018

Uzdrawianie wzroku wiary


Jezus przemówił tymi słowami: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta”.
Komarowa spostrzegawczość i wielbłądowa ślepota to dosyć częsta przypadłość wiary. Miłość własna potrafi wykrzywić człowiekowi wzrok. Na szczęście nie jest to przypadłość nieuleczalna. Pan pokazuje kierunek uzdrawiania. Zacznij od swojego wnętrza. Nie myśl nawet o sobie. Pomyśl o tym, czy Bóg jest dobrze przyjęty w Twoim sercu. O Nim myśl, o tym, by sprawić Mu przyjemność. Reszta sama przyjdzie '+' ks. Adam

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Rzecz o kogucie w nas


Jezus przemówił do tłumów i do swoich uczniów tymi słowami: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami. Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: "Kto by przysiągł na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą". Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? Dalej: "Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą". Ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada”.
Nie myśl, że możesz odetchnąć z ulgą, bo nie jesteś faryzeuszem. Bo nie o samego człowieka tu chodzi, a o postawę. A postawa faryzejska siedzi pod skórą każdego z nas, niestety. Bajkowy kogut myślał, że swoim pianiem budzi słońce. Tak czasem my rozwijamy tę skłonność, delikatnie pisząc, by w sobie widzieć centrum wszechświata. I co robić z tym fantem? Dbać o pokorę, czyli o życie w prawdzie. Pomoże Ci codzienna lektura Pisma św. Możesz, na przykład zacząć od tego: Ga 4,21-31 '+' ks. Adam

niedziela, 26 sierpnia 2018

Prostota


W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła moja godzina”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.
Nie tylko w samej scenie z Kany, ale w całym życiu Maryi ujawniała się Jej niezwykła prostota. Maryja przychodzi na wesele jako gość, ale nie siada za stołem jak królowa, choć ma do tego pełne prawo. Ma oczy i serce utkwione w drugim człowieku. Dlatego pierwsza zauważa: nie mają już wina. Nie tylko widzi, ale i wie, co zrobić: zróbcie wszystko, co wam powie. Niezwykła prostota - niezwykłe życie. Chcesz coś zmienić w sobie, w swoim życiu, zacznij od prostoty w słowie, w uśmiechu, w geście '+' ks. Adam

sobota, 25 sierpnia 2018

Nie jesteś 'Rabbi'


Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: "Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony".
Pogoń za zaszczytami, za docenieniem jest niemalże wrodzona. A Pan pokazuje, gdzie są prawdziwe zaszczyty. O naszej godności nie decydują, na szczęście, ludzkie opinie i sądy. Nasza godność pochodzi od Boga. On zechciał uczynić nas Swoimi dziećmi. Nie wycofuje się z tej decyzji, nawet gdy od Niego odchodzimy. Taka jest Jego miłość. A świadomość tego ma nas doprowadzić do Jego domu '+' ks. Adam 

piątek, 24 sierpnia 2018

Bez naiwności


Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: " Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy, Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu". Rzekł do niego Natanael: "Czyż może być co dobrego z Nazaretu?" Odpowiedział mu Filip: "Chodź i zobacz". Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: " Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu". Powiedział do Niego Natanael: "Skąd mnie znasz?" Odrzekł mu Jezus: "Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym". Odpowiedział Mu Natanael: "Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela!" Odparł mu Jezus: "Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: „Widziałem cię pod drzewem figowym?” Zobaczysz jeszcze więcej niż to". Potem powiedział do niego: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego".
W pierwszym odruchu można ocenić Bartłomieja jako fochowego chłopaka. Nic bardziej mylnego. Nie był po prostu naiwny. Znał Pisma i im wierzył, nie ludzkim zauroczeniom. Co ciekawe, rozmowa z Jezusem rozwinęła w nim to, co już kiełkowało. I dlatego Bartłomiej oddał życie za Jezusa. Wiara nie może być naiwna, pędząca za każdym objawieniem. Od Pana ma pochodzić i do Niego prowadzić  '+' ks. Adam

czwartek, 23 sierpnia 2018

Bez wymówek


Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: "Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych".
Może zadziwić postawa króla. Zaprasza gości, a potem wygania. Ale na tym polega wolność. Miło robić, na co ma się ochotę, tak nam się przynajmniej wydaje. Ale wolność to nie samowola. Wolność to dar i zadanie. Jeśli decyduję się przyjąć zaproszenie na ucztę weselną, nie mogę iść w dresie. Obowiązuje weselna etykieta. Jeśli wybieram wiarę, nie mogę wyglądać jak świat. Obowiązuje swoista etykieta wiary. I nie ma żadnych wymówek '+' ks. Adam

środa, 22 sierpnia 2018

Bądź pozdrowiona


Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł.
Królowanie Maryi, tak jak królowanie Jezusa, często jest rozumiane przez pryzmat władzy świata. A nasza wrodzona wręcz niechęć do rządzących przeradza się też w strach przed Bogiem. Królowanie Maryi ma swój głęboki sens w powyższej scenie. Maryja króluje, ponieważ zechciała służyć i w tej służbie nie uchyliła się przed niczym. Królowanie Maryi objawiała się w ubogiej stajence i w ucieczce do Egiptu, w bólu serca, gdy szukała Jezusa i chodzeniu za Nim, pod Krzyżem i w Wieczerniku. Bądź pozdrowiona, pełna łaski '+' ks. Adam

wtorek, 21 sierpnia 2018

Solo Dios basta


Jezus powiedział do swoich uczniów:" Zaprawdę, powiadam wam: Bogatemu trudno będzie wejść do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego". Gdy uczniowie to usłyszeli, bardzo się przerazili i pytali: "Któż więc może być zbawiony?" Jezus spojrzał na nich i rzekł: "U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe". Wtedy Piotr rzekł do Niego: "Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy? Jezus zaś rzekł do nich: "Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, aby sądzić dwanaście szczepów Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne posiądzie na własność. Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi".
Dosyć szybko i łatwo traktujemy te słowa Pana Jezusa metaforycznie. Niby chodzi o właściwą hierarchię wartości, i tak dalej. Tymczasem Pan mówi, że bogactwo, choć samo w sobie nie jest złe, to jednak utrudnia wejście do Królestwa Bożego. Nie uniemożliwia, ale utrudnia. Pomyśl zatem, czy Twoja troska o jutro nie jest zbędna. Chcesz ufać Bogu, to ufaj i to bez żadnych wymówek, dopowiedzeń, usprawiedliwień. Bogactwo naprawdę nie jest Ci potrzebne do szczęścia. bóg sam wystarczy '+' ks. Adam

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Co dobrego, co świętego?


Pewien człowiek podszedł do Jezusa i zapytał: "Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?" Odpowiedział mu: "Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowuj przykazania". Zapytał Go: "Które?" Jezus odpowiedział: "Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego". Odrzekł Mu młodzieniec: "Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?" Jezus mu odpowiedział: "Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!" Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.
Co dobrego czynić? Zbyt często zatrzymujemy się na samym dobru. Tymczasem naszym powołaniem nie jest dobro. Tak. Dobrze czytasz. Naszym powołaniem jest świętość, a to znacznie więcej niż dobro. Chcemy być dobrzy, ale niestety nie zawsze chcemy być święci. I dlatego nam też zdarza się to zasmucenie, któremu uległ ów młodzieniec. Wiara naprawdę jest dla odważnych '+' ks. Adam

niedziela, 19 sierpnia 2018

Jedyna droga


Jezus powiedział do Żydów: "Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata". Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: "Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?". Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki".
Słowa Jezusa nie są zwykłym zaproszeniem do częstej Komunii św. Pan mówi, że bez Niego nasze życie nie ma najmniejszego sensu. Jego Ciało wydane za nas, za nasze winy jest jedyną drogą do Nieba. Staramy się, próbujemy, wysilamy, a zapominamy o Tym, co najważniejsze. To Ciało Jezusa daje nam siłę, by żyć i to nie tylko tu, na ziemi, ale przede wszystkim w naszym Domu, w Niebie '+' ks. Adam

sobota, 18 sierpnia 2018

Dziecięca ufność


Przynoszono do Jezusa dzieci, aby położył na nie ręce i pomodlił się za nie; a uczniowie szorstko zabraniali im tego. Lecz Jezus rzekł: "Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie". Położył na nie ręce i poszedł stamtąd.
W żydowskiej kulturze współczesnej ziemskiemu życiu Pana Jezusa dzieci nie zajmowały uwagi starszych. Był zwyczaj przynoszenia dzieci do proroków, Bożych mężów, by się za nie pomodlić. Skoro przyniesiono dzieci do Jezusa, to znaczy, że zobaczono w Nim męża Bożego. Zabrakło jednak wewnętrznej postawy serca. Jezus nie chce powrotu do starych zwyczajów. On je wypełnia i udoskonala. Chciał pobłogosławić dzieci, ale też postawił ich ufność za wzór. To znacznie więcej '+' ks. Adam


czwartek, 16 sierpnia 2018

Na drodze wolności


Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: "Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?" Jezus mu odrzekł: "Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu". Gdy Jezus dokończył tych mów, opuścił Galileę i przeniósł się w granice Judei za Jordan.
Gotowość do przebaczania siedemdziesiąt siedem razy zakłada, że samych okazji do przebaczania nie zabraknie. Nasze ludzkie relacje napięte są skazą grzechu. Troska o ich owocność musi stale wypełniać nasze serca. Przebaczenie jest wyrazem tej troski. Owszem, nie jest łatwym zadaniem, ale koniecznym na drodze do pełni wolności '+' ks. Adam

środa, 15 sierpnia 2018

Ku całości


Świątynia Boga w niebie się otwarła i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego świątyni.
Potem ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. Ukazał się też inny znak na niebie: Oto wielki Smok ognisty, ma siedem głów i dziesięć rogów, a na głowach siedem diademów. Ogon jego zmiata trzecią część gwiazd z nieba i rzucił je na ziemię. Smok stanął przed mającą urodzić Niewiastą, ażeby skoro tylko porodzi, pożreć jej Dziecko. I porodziła Syna - mężczyznę, który będzie pasł wszystkie narody rózgą żelazną. Dziecko jej zostało porwane do Boga i do Jego tronu. Niewiasta zaś zbiegła na pustynię, gdzie ma miejsce przygotowane przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: „Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca”.
Prorocka wizja uczy nas, że zaczynamy żyć pełnią naszego życia, gdy otwieramy się na jego dwa wymiary: na duchowy, niebiański  i na cielesny, doczesny, ziemski. Skupienie się na jednym z nich jest zawsze jakimś zakłamaniem, które hamuje nasz rozwój i daje poczucie klęski. Nie da się żyć samą modlitwą, tak jak nie da się żyć samą pracą. Kto jest powołany do małżeństwa czy rodziny, nie może spędzić całego dnia w kościele, bo nie wypełni swojego powołania. Ale też zajęcie się codziennymi obowiązkami bez osadzenia ich na fundamencie wiary nigdy nie przyniesie owocu. W znalezieniu należytej równowagi pomaga nam dar pobożności. Ciekawie pisze o tym św. Franciszek Salezy: Bóg stwarzając świat, rozkazał roślinom przynosić owoc „każdej według swego rodzaju”. Podobnie też nakazuje chrześcijanom, żywym roślinom swego Kościoła, aby przynosili owoce pobożności odpowiednio do stanu i powołania. Inaczej rozwijać ma pobożność człowiek wyżej postawiony, inaczej rzemieślnik lub sługa, inaczej książę, inaczej wdowa, inaczej dziewica lub małżonka. Nawet i to nie wszystko. Trzeba jeszcze, aby każdy rozwijał pobożność odpowiednio do swych sił, zajęć i obowiązków. Otóż, pobożność, jeżeli jest prawdziwa i szczera, niczego nie rujnuje, ale wszystko udoskonala i dopełnia. Kiedy zaś przeszkadza i sprzeciwia się prawowitemu powołaniu lub stanowi, z pewnością jest fałszywa '+' ks. Adam

wtorek, 14 sierpnia 2018

Odnalezieni


Uczniowie przystąpili do Jezusa, pytając: "Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?" On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: "Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. A kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje. Baczcie, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie. Jak wam się zdaje? Jeśli ktoś posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich, to czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się błąka? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło nawet jedno z tych małych".
Chyba nazbyt często zapominamy, że nasze chrześcijańskie życie to droga, a nie punkt. Mamy podjąć drogę, włożyć w nią swój trud, zaangażowanie, pragnienia. Oczekiwanie na magiczną zmianę jest bezcelowe. A Jezus podpowiada, co zrobić. Trzeba uczyć się dziecięcej ufności i prostoty. I warto zacząć od małych, zwykłych spraw. I to dzisiaj. Jezus już wyszedł nam na spotkanie, ale my też mamy pozwolić się odnaleźć '+' ks. Adam

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Jezusowy podatek


Gdy Jezus przebywał w Galilei z uczniami, rzekł do nich: "Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Oni zabiją Go, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie". I bardzo się zasmucili. Gdy przyszli do Kafarnaum, przystąpili do Piotra poborcy didrachmy z zapytaniem: "Wasz Nauczyciel nie płaci didrachmy?" Odpowiedział: "Tak". Gdy wszedł do domu, Jezus uprzedził go, mówiąc: "Szymonie, jak ci się zdaje: Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych?" Gdy Piotr powiedział: "Od obcych", Jezus mu rzekł: "A zatem synowie są wolni. Żebyśmy jednak nie dali im powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę. Weź pierwszą złowioną rybę, a gdy otworzysz jej pyszczek, znajdziesz statera. Weź go i daj im za Mnie i za siebie".
Podatek Jezusowy? Czym 'płacisz' za przynależność do Jezusa? Tak. Świat żąda od nas zapłaty, za to, że chcemy być jezusowi. I zobacz, że Pan się nie gorszy. Wręcz przeciwnie, każe Piotrowi zapłacić. Nie bój się Twojej zapłaty. Może coś tam stracisz, ale o wiele więcej zyskasz '+' ks. Adam

piątek, 10 sierpnia 2018

W Panu


Jezus powiedział do swoich uczniów: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec".
Zadziwiające jest to, że boimy się samotności, a robimy w zasadzie wszystko, by samotnym pozostać. Logika Bożej miłości znacznie przekracza nasze ludzkie rozumowanie i nie ma sensu wkładać ją w nasze ramy. Chcesz żyć, to nie bój się zostawić wszystkiego dla Jezusa. Nie bój się o jutro, o pracę, o rodzinę, o zdrowie, o samopoczucie. Naprawdę nie ma sensu. Żyj, ale w Panu '+' ks. Adam

czwartek, 9 sierpnia 2018

Więzi miłości


To mówi Pan: "Na pustynię chcę ją wyprowadzić i mówić do jej serca. I będzie Mi tam uległa jak za dni swej młodości, gdy wychodziła z egipskiego kraju. I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana".
Bóg pragnący człowieka? Zadziwiające. Ale tak jest. Bóg nie chce wchodzić z nami w byle jakie relacje. On tęskni za więziami miłości, niesamowicie intymnymi i wyjątkowymi, na wzór relacji małżeńskich. Bóg chce stanowić z nami jedno. Zaufać Panu, to uwierzyć Jego miłości '+' ks. Adam

środa, 8 sierpnia 2018

Droga na cud


Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: "Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha". Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: "Odpraw ją, bo krzyczy za nami". Lecz On odpowiedział: "Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela". A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: "Panie, dopomóż mi". On jednak odparł: "Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom". A ona odrzekła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów". Wtedy Jezus jej odpowiedział: "O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!" Od tej chwili jej córka była zdrowa.
Ile razy jesteś w stanie powiedzieć: ulituj się nade mną? W jeden raz jestem w stanie uwierzyć. Ale częściej? O to już znacznie trudniej. Mądrość owej poganki kryje się w jej wytrwałości i ufności. Zaufała, ale nie na jeden raz, tak ostentacyjnie. Zaufała i pozostała wierna swojemu wyborowi. A potem stała się świadkiem cudu. Czekasz na cud? Oto Twoja droga '+' ks. Adam

wtorek, 7 sierpnia 2018

Jeśli to Ty jesteś


Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: "Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!" Na to odezwał się Piotr: "Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!" A On rzekł: "Przyjdź!" Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: "Panie, ratuj mnie!" Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: "Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?" Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: "Prawdziwie jesteś Synem Bożym". Gdy się przeprawili, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, posłali po całej tamtejszej okolicy i znieśli do Niego wszystkich chorych, prosząc, żeby ci przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.
Wołanie: jeśli to Ty jesteś..., rozbrzmiewa w naszym życiu raz po raz. Dobrze nawet, żeby było stale obecne. Dobrze? Tak. Bo wątpliwości są dowodem naszego poszukiwania. Wchodzimy w tajemnicę Boga, a ta Tajemnica zawsze będzie przekraczała nasz rozum, nasze poznanie. I nie dziwi się Pan naszym wątpliwościom. Dziwić się może, że w nich nie szukamy Jego '+' ks. Adam

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Dla Boga


Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.
Bóg upodobał sobie góry. Dlaczego? Może dlatego, że góry wymagają z naszej strony zaangażowania, przygotowania, wysiłku, determinacji. A Bóg, który jest Miłością, lubi nasze znaki miłości. Kto decyduje się na duchową wspinaczkę, musi odnaleźć w sobie gorące pragnienie, a nie byle jaki płomyczek. Niepojęty jest nasz Bóg '+' ks. Adam

niedziela, 5 sierpnia 2018

Bez innego znaku


Kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że na brzegu jeziora nie ma Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: "Rabbi, kiedy tu przybyłeś?" W odpowiedzi rzekł im Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec". Oni zaś rzekli do Niego: "Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?" Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: "Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał". Rzekli do Niego: "Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”. Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu". Rzekli więc do Niego: "Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!" Odpowiedział im Jezus: "Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie".
Jeżeli pozostaniemy na poziomie świata, to ciągle będziemy za czymś gonić, wciąż będziemy szukać nowego znaku, a te które będziemy dostawać, nie będą nam odpowiadać. Dopiero na poziomie Boga, stajemy się świadkami prawdziwego cudu. Bóg po raz kolejny zstępuje do nas na ołtarzu. Czy trzeba większego znaku? Nie, znaku nie. Ale potrzeba naszego serca większego niż dotychczas. Przystąpmy do Boga nie z myślami o tym, co jutro, jak to będzie, jak sobie poradzę, co się stanie, ale przystąpmy z miłością, przyjmując Boga całym sobą, z pełną świadomością, że mamy w sobie Boga. Zadbajmy o ten dar, jak o płomyk świecy, który chronimy przed wiatrem, a na pewno ta niedziela będzie inna od dotychczasowych, na pewno odczujemy, co to znaczy stawać się nowym człowiekiem '+' ks. Adam

sobota, 4 sierpnia 2018

Teraz Duch Święty!


W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: "To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają". Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wtrącić do więzienia z powodu Herodiady, żony brata jego, Filipa. Jan bowiem upominał go: "Nie wolno ci jej trzymać". Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka. Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła wobec gości córka Herodiady i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę powiedziała: "Daj mi tu na misie głowę Jana Chrzciciela!" Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posławszy więc kata, kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczynie, a ona zaniosła ją swojej matce. Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.
Zło nie traci ani chwili. Panoszy się wszędzie tam, gdzie głosi się Prawdę, gdzie świadczy się o nadejściu Królestwa Bożego. Tak było, tak jest i tak będzie, aż do powrotu Pana. Nie musimy się bać, ani nie musimy uciekać. Mamy być gotowi. A tę gotowość zapewnia w nas Duch Święty. W tym roku, Jemu poświęconym, otwórz swoje serce i pozwól Mu się prowadzić, właśnie dzisiaj, właśnie teraz '+' ks. Adam

piątek, 3 sierpnia 2018

W rodzinie Jezusa


Jezus, przyszedłszy do swego miasta rodzinnego, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: "Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc u Niego to wszystko?" I powątpiewali o Nim. A Jezus rzekł do nich: "Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony". I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa.
Z rodziną najlepiej na zdjęciu? Niekoniecznie. Wszystko zależy od nas, od naszych wolnych wyborów. Rodzina jest wielkim darem dla człowieka, ale jeszcze większym zadaniem. Uczy tego nas sam Pan. Ale przecież ktoś uwierzył. Choć niewiele cudów zdziałał w swoim domu, to jednak jakieś uczynił. Czyli znalazł się ktoś, kto uwierzył. I to jest Twoje zadanie w rodzinie Jezusa '+' ks. Adam

czwartek, 2 sierpnia 2018

Pełna sieć


Jezus powiedział do tłumów: "Podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko?" Odpowiedzieli Mu: "Tak". A On rzekł do nich: "Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare". Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.
Wydaje się, że mamy swój własny sposób na połowy. Ileż to razy wmawiamy Panu Bogu, że powinien zrobić to czy tamto?! Na szczęście Pan ma swój czas i bardzo cierpliwie obchodzi się z nami. Oto mamy czas, gdy sieci zagarniają wszystko, co napotkają. Podział będzie w czasie ostatecznym. Czy jesteś gotowy, by dać się zagarnąć do sieci Jezusa wraz ze wszystkimi złymi rybami? Przecież jesteś lepszy, czy tak się godzi? Kto ma uszy... '+' ks. Adam

środa, 1 sierpnia 2018

Pragnienie serca


Jezus opowiedział tłumom taką przypowieść: "Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją".
Czy jesteś gotowy oddać wszystko dla Jezusa? Zapewne nie. Dlatego drugie pytanie - czy nosisz w sercu takie pragnienie? czy się o nie starasz? Odpowiedź należy do Ciebie. Jednak jest coś dziwnego, gdy ktoś chce być przyjacielem Jezusa, przyjaźniąc się ze światem. Nie da się połączyć dobra ze złem. Świat, rozumiany jako przestrzeń działania złego ducha, nie idzie za Jezusem. I nie łudź się - nie zmienisz tego. Nie marnuj energii na budowanie na piasku. Zamiast tego, pójdź całym sercem za Jezusem. Obudź w sobie pragnienie, by należeć do Niego całym sercem, bez półśrodków, bez tanich wymówek '+' ks. Adam
Free Contact Form