Litania do małej Arabki

środa, 31 stycznia 2018

Tylko miłość

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: „Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?” I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”. I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.
Wywołać zdziwienie u Boga - bezcenne! Pod warunkiem, że byłoby to pozytywne zaskoczenie. Bóg nie oczekuje od nas cudów, bo On sam je czyni. Czeka na miłość. Bez rozważania za i przeciw. Miłość ufa, wierzy, ma nadzieję, pozostaje wierna. Ciężkie to czasem do udźwignięcia, ale niesamowicie owocne. Boimy się tego pierwszego kroku, ale jeśli zaryzykujemy, to następne stają się wręcz automatycznie proste. Warto spróbować, bo Miłość nie zawodzi '+' ks. Adam

wtorek, 30 stycznia 2018

Przebudzenie

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg jeziora Genezaret, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: „Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła”. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele wycierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Posłyszała o Jezusie, więc weszła z tyłu między tłum i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: „Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa”. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w swym ciele, że jest uleczona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: „Kto dotknął mojego płaszcza?” Odpowiedzieli Mu uczniowie: „Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto Mnie dotknął”. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta podeszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, padła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź wolna od swej dolegliwości”. Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: „Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?” Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: „Nie bój się, wierz tylko!” I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: „Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi”. I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: „Talitha kum”, to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań!” Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym się nie dowiedział, i polecił, aby jej dano jeść.
Misja Jezusa to w pierwszym rzędzie troska o nasze zbawienie. Ważne jest zdrowie, ważne jest szczęście, ważne jest spokojne życie, ale przecież cóż człowiek osiągnie, gdy zyska cały świat, a zgubi swoją duszę? Pan przychodzi, by obudzić nas wszystkich ze snu grzechu. Dziś każdy z nas ma usłyszeć: mówię ci wstań! Usłyszysz, zrozumiesz '+' ks. Adam

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Proporcje

Jezus i uczniowie Jego przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Gdy wysiadł z łodzi, zaraz wyszedł Mu naprzeciw z grobowców człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobowcach i nikt już nawet łańcuchem nie mógł go związać. Często bowiem nakładano mu pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą w grobowcach i po górach krzyczał i tłukł się kamieniami. Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i zawołał wniebogłosy: „Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!” Powiedział mu bowiem: „Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka”. I zapytał go: „Jak ci na imię?” Odpowiedział Mu: „Na imię mi „Legion”, bo nas jest wielu”. I zaczął prosić Go usilnie, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosiły Go więc złe duchy: „Poślij nas w świnie, żebyśmy mogli w nie wejść”. I pozwolił im. Tak, wyszedłszy, duchy nieczyste weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli o tym w mieście i po osiedlach. A ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie „legion”, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. Gdy wsiadał do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł przy Nim zostać. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: „Wracaj do domu, do swoich, i opowiedz im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą”. Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus mu uczynił, a wszyscy się dziwili.
Chrześcijańska walka nie toczy się w wirtualnej przestrzeni. Demon wyrządza szkody nie tylko w sercu człowieka, ale także w otaczającym go świecie. Nie ma obawy, gdy świat przyjmujemy we właściwych proporcjach, gorzej, gdy stawiamy go na pierwszym miejscu. Gerazeńczycy postawili swoje świnie nad dobro swojego rodaka i nad swoje bezpieczeństwo. Żal stada warchlaków, a nie żal człowieka. Skąd my to znamy? Owszem, trzeba szanować cały świat, wszystko co stworzone, bo przecież pochodzi to od Boga, ale umiar przede wszystkim. I właściwe proporcje '+' ks. Adam

niedziela, 28 stycznia 2018

Co to jest?

W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga”. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego!” Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: „Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne”. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.
Dobra Nowina nie jest tylko jakąś nową nauką, zbiorem prawd, ale jest słowem z mocą, słowem, które zmienia człowieka i które czyni go zdolnym do podjęcia dojrzałej relacji z Bogiem, bo przynosi mu prawdziwą wolność. Tylko Pan ma moc uwolnienia nas z wszystkiego, co nas krępuje i pozwala nam żyć w wolności. Z resztą On sam w całym swoim życiu zachował to, co głosił. I pozostał wolny także na krzyżu, wtedy gdy zdawało się, że to już koniec, bo mówił wcześniej: nikt mi życia nie odbiera, ja sam oddaję je Ojcu w ofierze. I dlatego wolność jest tak atakowana przez złego ducha, dlatego jej obraz jest wypaczany. Bo gdy człowiek uwierzy, że wolność to nieograniczona samowola, to stawia siebie w miejsce Boga '+' ks. Adam

sobota, 27 stycznia 2018

Obudzić Boga

Owego dnia, gdy zapadł wieczór, Jezus rzekł do swoich uczniów: „Przeprawmy się na drugą stronę”. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: „Milcz, ucisz się!” Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!” Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: „Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?”
Ciekawie wygląda ów sen Jezusa. Fale biją w łódź, gwałtowny wicher porusza wszystkim, a Jezus śpi. Czy możliwy jest sen w takich warunkach? Czy nie jest to czasem swoisty egzamin dla uczniów? Wiara nie zapewnia rejsu po spokojnych wodach. I w naszym życiu fale, wichry oraz burze raz po raz dobijają się do naszej łodzi. Ponadto zdajemy się być opuszczeni przez wszystkich, nawet przez Boga. A właśnie w takim momencie Jezus czeka, by Go obudzić '+' ks. Adam

piątek, 26 stycznia 2018

Nie wie jak

Jezus mówił do tłumów: „Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo”. Mówił jeszcze: „Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu”. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.
Świat próbuje nam wmówić, że warte zachodu są tylko wielkie i efektowne sprawy. A przecież u źródeł nas, jako wspólnoty, leży coś, co świat nazywa głupstwem głoszenia Słowa. Królestwo Boże nie wchodzi w ramy znanych nam królestw tego świata. Moc Boga okazuje się w ludzkiej słabości. Ziarno kiełkuje i rośnie. Bóg działa dyskretnie i delikatnie, a równocześnie z wielką mocą '+' ks. Adam

czwartek, 25 stycznia 2018

Kto uwierzy

Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie”.
Misja Jezusa nadal trwa. I na szczęście jest to taka misja, jakiej On chce. Ani skostniała, ani banalnie emocjonalna. Po prostu prawdziwa. Pan wciąż zachęca swój Kościół do odzierania się ze wszystkiego, co nie jest z Niego; z wyobrażeń, z ocen, z manipulacji. Jezus posyła nam swego Ducha, żebyśmy docierali do Prawdy i żebyśmy w niej żyli. Kto uwierzy... No właśnie, kto uwierzy? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

środa, 24 stycznia 2018

Stać się ziemią żyzną

Jezus znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej, na jeziorze, a cały tłum stał na brzegu jeziora. Nauczał ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce: „Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno ziarno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na grunt skalisty, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i uschło, bo nie miało korzenia. Inne padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i wydawały plon, wschodząc i rosnąc; a przynosiły plon trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”. I dodał: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!” A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli, razem z Dwunastoma, o przypowieść. On im odrzekł: „Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby „patrzyli uważnie, a nie widzieli, słuchali uważnie, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im odpuszczona wina””. I mówił im: „Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże więc zrozumiecie inne przypowieści? Siewca sieje słowo. A oto są ci, którzy są na drodze: u nich sieje się słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi Szatan i porywa słowo w nich zasiane. Podobnie zasiewem na gruncie skalistym są ci, którzy gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością, lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Potem gdy nastanie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują. Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to ci, którzy wprawdzie słuchają słowa, lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że pozostaje bezowocne. Wreszcie zasiani na ziemię żyzną są ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”.
W dłoniach Jezusa jesteśmy zarówno ziarnem jak i glebą. Pan zadbał o wszystko. Teraz kolej na nas. Od małego tęsknimy za wolnością, a gdy przychodzi, nie tak szybko przyjmujemy jej ciężar. Pan uczynił nas wolnymi, żebyśmy mogli nadawać sens i wartość naszemu działaniu. A często działamy tylko połowicznie. Chcemy ziarna, ale stajemy się dla niego skałą. Wołamy, by Siewca siał, a zwołujemy kruki, by wydziobały ziarno. Wybór zawsze należy do nas '+' ks. Adam

wtorek, 23 stycznia 2018

Rodzina Jezusa

Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: „Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie”. Odpowiedział im: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?” I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką”.
Słowo Jezusa nie jest zwykłym nośnikiem treści. To to samo Słowo, którym Bóg stworzył świat. To to samo Słowo, które stało się ciałem i zamieszkało między nami. Jezus nie robi jakiejś grzecznościowej uwagi. On naprawdę czyni swoimi krewnymi tych, którzy chcą pełnić wolę Ojca. Być może czasem żałujemy, że nie mogliśmy żyć w czasach Jezusa, dotknąć Go, posłuchać, porozmawiać z Nim. Dzisiaj Pan daje nam znacznie więcej. Daje nam szansę stania się Jego rodziną. Prawdziwie i rzeczywiście '+' ks. Adam

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Do nowości

Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: „Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?” Jezus im odpowiedział: „Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze staje się przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki. Wino się wylewa i bukłaki przepadną. Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków”.
Niesamowicie przyjąć myślenie nowego człowieka. Nie jest to możliwe bez Bożej mocy. Nie tyle więc trzeba się starać, ile pragnąć. Nie zadowalaj się błahym 'chcę'. Musi to być Twoje wewnętrzne pragnienie, wielka tęsknota, połączona z wiarą, że właśnie tego Ci trzeba - stawać się nowym człowiekiem. Dlaczego tak trudno to zrozumieć? Ponieważ wciąż rządzi w nas stary człowiek, który nie chce pozbyć się swojej władzy. Tylko cierpliwe i systematyczne działanie może przynieść dobry owoc '+' ks. Adam

niedziela, 21 stycznia 2018

Bądź gotowy

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi”. A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim. Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim.
Boża obecność nie jest zarezerwowana tylko na uroczyste chwile. Jezus wezwał apostołów, gdy zarzucali sieci w jezioro. Bóg zastał ich przy prozaicznych czynnościach. Pan właśnie tak do nas przychodzi, prosto i zwyczajnie. Owszem, doświadczenie tego jest dla nas nadzwyczajne, ale to z naszego powodu. Zbyt rzadko zachowujemy świadomość, że Bóg jest Emanuelem - Bogiem z nami. Skłonni jesteśmy wyznaczać Panu czas i miejsce,a przecież Duch wieje tam, gdzie chce. Bądź gotowy. I tyle '+' ks. Adam

sobota, 20 stycznia 2018

Pokornego serca

Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: „Odszedł od zmysłów”.
Chcemy naśladować Pana, a biadolimy, gdy nazywają nas tak jak Jego. Bliscy Jezusa uważali Go za szalonego. Pewnie musiało Go to zaboleć, a mimo to On pozostaje wierny Ojcu, bo na to przyszedł na świat. A jak Ty się zachowujesz, gdy słyszysz przykre słowa na swój temat, zwłaszcza gdy do pewnego stopnia są one uzasadnione? Chcesz naśladować Pana? To przyjrzyj się Jego pokorze. Najmniej lubiana i najgorzej zrozumiana cnota - pokora. Nie sieroctwo, nie naiwność, ale cichość w prawdzie '+' ks. Adam

piątek, 19 stycznia 2018

Za Panem

Jezus wszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał.
Choć może zadziwiać wielość sposobów realizacji powołania, to wszystkie prowadzą na tę samą drogę - drogę towarzyszenia Jezusowi. Do tego jesteśmy wybrani. Nasze życie to nie rodzina, obowiązki, praca, odpoczynek, ale to rodzina, obowiązki, praca, odpoczynek po śladach Pana, chodzenie za Nim. I nie ma co silić się na siłacza. Nawet w gronie Dwunastu znalazł się taki, który nie wytrwał. Ważne, by towarzyszyć Panu, a nie sobie '+' ks. Adam

czwartek, 18 stycznia 2018

Dobry początek

Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: „Ty jesteś Syn Boży”. Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.
Samo chodzenie z tłumem nic nie da. Tłumy cisnęły się do Pana i tłumy wołały: ukrzyżuj! Ważna jest świadomość, za Kim się chodzi. Każde powołanie jest jezusowym: pójdź za Mną. Nie da się tego wykonać bez odkrycia Jezusa. I to nie jako Boga tradycji, ale jako Boga żywego, zmartwychwstałego i żyjącego na wieki. Chodzenie za Jezusem może nas doprowadzić do takiego doświadczenia, ale to dopiero początek '+' ks. Adam

środa, 17 stycznia 2018

Tylko dobro

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: „Podnieś się na środek!” A do nich powiedział: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić? „ Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę!” Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.
Odpowiedź wydaje się wręcz automatycznie łatwa. Uczynić coś dobrego czy złego? Niby wszystko jasne, ale dlaczego zatem Pan Jezus zadaje to pytanie? Po co pytanie, które wręcz zawiera w sobie odpowiedź? No właśnie, czy na pewno zawiera? Pytanie Pana odwołuje się do naszej wolności. Nie prawo jest nakazem, ale dobro. Według dobra mamy postępować, a nie według litery. I nie ma tu półśrodków w stylu: cel uświęca środki, mniejsze zło. Tylko dobro, bo Bóg przynosi tylko dobro '+' ks. Adam

wtorek, 16 stycznia 2018

Ku wolności

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: „Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?” On im odpowiedział: „Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom”. I dodał: „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu”.
Człowiek goni za wolnością, ale nie za bardzo ją rozumie, a tym samym nie za dobrze ją przeżywa. Potrzeba wielkiej wolności, by w przykazaniach dostrzec miłującą rękę Boga, a nie sznur na szyi. Niewolnik tego nie dostrzeże. Dlaczego wolność jest trudna? Bo wymaga używania rozumu. Tak właśnie! Wbrew pozorom, wcale nie tak łatwo zgadzamy się na odpowiedzialność wolności. Bo łatwiej jest zrobić to, co jest nakazane, a wszelką odpowiedzialność zrzucić na innych niż samemu podejmować konsekwentne decyzje. Wolność rządzi '+' ks. Adam

poniedziałek, 15 stycznia 2018

W stronę Boga

Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: „Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?” Jezus im odpowiedział: „Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze staje się przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki. Wino się wylewa i bukłaki przepadną. Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków”.
Chyba nie ma nic gorszego niż wieczne niezadowolenie. Cokolwiek by się nie wydarzyło, to i tak znajdzie się powód do marudzenia. A jeśli tak, to święty Boże nie pomoże. Można osiągnąć naprawdę wiele, ale trzeba zdobyć się na minimalny wysiłek spojrzenia na Boga. Bez tego nie będzie nic '+' ks. Adam

niedziela, 14 stycznia 2018

Razem

Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „oto Baranek Boży”. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś, odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: „Czego szukacie?” Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?” Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: „znaleźliśmy Mesjasza” – to znaczy: Chrystusa. i przyprowadził go do Jezusa. A Jezus, wejrzawszy na niego, powiedział: „Ty jesteś Szymon, syn Jana; ty będziesz nazywał się Kefas” – to znaczy: Piotr.
Nie zbawimy się w pojedynkę. I nie myśl od razu o obowiązku czy o odpowiedzialności. To nasz przywilej, że możemy razem wzrastać w Panu. On daje siłę, daje umiejętności, daje talenty, ale przede wszystkim daje nam innych ludzi, przy których my stajemy się bardziej sobą. To niesamowite, że w każdym środowisku możemy odnaleźć pokrewną duszę. Pomyśl o tym, że Ty też możesz stać się dla kogoś darem '+' ks. Adam

sobota, 13 stycznia 2018

Wzrok miłości

Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami? Jezus usłyszał to i rzekł do nich: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.
Wzrok Boga to wzrok nieustannej szansy. Choć próbujemy grać osiłków, superbohaterów, prawdy nie zmienimy. Z resztą nie ma potrzeby. To co nazywamy prawdą, najczęściej bywa tylko jej wycinkiem. Bóg patrzy z miłością. I o tym zapominamy. Wierzymy w srogość, w surowość, w pamiętliwość, a ciężko uwierzyć w miłość. Zadziwiające! Nie my sami jesteśmy do końca winni. Działa nieprzyjaciel, który nie szczędzi zatrutych sił, by zwyciężać na różnych bitewkach, świadom, że wojna już dawno przegrana '+' ks. Adam

piątek, 12 stycznia 2018

Zgorszeni miłosierdziem

Gdy Jezus po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga? Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego.
Szemranie nie jest zarezerwowane jedynie dla faryzeuszów. Ten kwas próbuje się wcisnąć także we wspólnotę Kościoła. Wiadomo, że różne ludzkie słabości będą dawały znać o sobie. I tym nawet nie trzeba się gorszyć. O wiele bardziej trzeba uważać na pychę, która każe zapomnieć o innych i siebie stawiać w centrum. Z tej to właśnie przyczyny uczeni w Piśmie zgorszyli się Bożym miłosierdziem. Przed czymś takim trzeba bronić rękami i nogami '+' ks. Adam

czwartek, 11 stycznia 2018

Wola miłości

Trędowaty przyszedł do Jezusa i upadając na kolana, prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony! Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.
Ten tekst niesamowicie potwierdza hojność Boga i objawia Jego wolę. A Jego wolą nie jest to, co nam się wydaje, że jest, tylko to, co jest. Bóg naprawdę chce naszego szczęścia. I to nie tylko w tym wymiarze wiecznym. Jemu zależy nam tym, by życie już tu na ziemi stało się przedsmakiem życia w Jego bliskości. Dlatego dał nam ten piękny świat. Dlatego wciąż czuwa nad nami. Dlatego wciąż nas odnawia. To jest to Boże 'chcę'. Niezmienna wola miłości i szczęścia '+' ks. Adam

środa, 10 stycznia 2018

Wszyscy Cię szukają

Zaraz po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.
Wszyscy Cię szukają - to chyba miód na Boże uszy. Chyba - chyba nie. Na pewno nie w tym kontekście. Szukają siebie, szukają znaków, szukają marzeń, ale nie Boga. I niestety może się to przydarzyć także nam. Życie to nieustanna walka. I dlatego nie można odpuścić nawet na chwilę. Zwycięstwo kosztuje. Na pewno nie zleci nam z góry w magiczny sposób. Owszem, jest nam dane przez Pana, ale Jego dar to zarazem zadanie '+' ks. Adam

wtorek, 9 stycznia 2018

Słowo z mocą

W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.
Nauka z mocą nie jest wspomnieniem przeszłości. Dziś, gdy czyta się Słowo Boże, to ono jest Słowem Bożym. To Słowo stworzyło świat i to samo Słowo zmienia nas. Dlaczego tak trudno tego doświadczyć? Bo częściej ufamy swoim słowom, niż Słowu Boga. Niby wierzymy, ale... Niby tak, ale... A wiara nie jest na niby. Słowo Boga nie jest słowem na niby. Świadomość tego, to dobry początek '+' ks. Adam

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Pójdź za Mną

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.
Królestwo Jezusa nie realizuje się jedynie w idealnych warunkach. Uobecnia się w tym świecie, takim, jakim on jest, w świecie naznaczonym grzechem. Jan został niesłusznie uwięziony, a Jezus powołuje w tym czasie apostołów. Nie jest czas na to, by siąść i płakać, choć tyle smutnych wydarzeń przepełnia nasz każdy dzień. Dziś jest czas, by iść i uobecniać Królestwo Pana, wbrew prześladowaniom, wbrew zabijaniu niewinnych dzieci, wbrew moralnemu zepsuciu. Pójdźcie za Mną - Pan wzywa nieustannie '+' ks. Adam

niedziela, 7 stycznia 2018

Należąc do Chrystusa

Jan Chrzciciel tak głosił: Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym. W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie.
Rozważając tajemnicę chrztu Jezusa w Jordanie wracamy myślą do naszego chrztu. Przyjęliśmy go jako niemowlęta w wierze Kościoła i naszych rodziców. Kościół spodziewał się, że gdy dorośniemy, sami świadomie przyjmiemy zobowiązania tego sakramentu tj. przyjmiemy Chrystusa jako jedynego Zbawiciela, otworzymy się na Ducha Świętego, zaczniemy żyć tym sakramentem stając się świadkami Jezusa. Niech odnawianie tej tajemnicy będzie świadomym przyjęciem Jezusa '+' ks. Adam

sobota, 6 stycznia 2018

Inną drogą

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon . Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela. Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon. Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.
Każde spotkanie z Bogiem ma dać nową siłę do podjęcia na nowo swojego powołania. Mędrcy nie zostają przy Nowonarodzonym. Ewangelista zaznacza: Inną drogą udali się do swej ojczyzny. Wrócili do swoich zajęć, ale wrócili inna drogą. Spotkanie z Jezusem przemienia człowieka. To prawda, że nie wszystko w naszym życiu jest już poukładane, że nie wszystko podoba się nawet nam samym, ale sami tego nie zmienimy. Potrzeba mocy Boga. Św. Jan pisze: wszystkim tym, którzy przyjęli Słowo, to Słowo dało moc, aby się stawali dziećmi Bożymi. Jesteśmy w stanie dokonać naprawdę wielkich rzeczy, jesteśmy w stanie wciąż zmieniać nasze życie na lepsze i to nie ze względu na noworoczne postanowienia, ale mocą Boga, który wzywa nas do siebie '+' ks. Adam

piątek, 5 stycznia 2018

Słowo prawdy

Jezus postanowił udać się do Galilei. I spotkał Filipa. Jezus powiedział do niego: Pójdź za Mną! Filip zaś pochodził z Betsaidy, z miasta Andrzeja i Piotra. Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy - Jezusa, syna Józefa z Nazaretu. Rzekł do niego Natanael: Czyż może być co dobrego z Nazaretu? Odpowiedział mu Filip: Chodź i zobacz. Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu. Powiedział do Niego Natanael: Skąd mnie znasz? Odrzekł mu Jezus: Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym. Odpowiedział Mu Natanael: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela! Odparł mu Jezus: Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to. Potem powiedział do niego: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego.
Słowo Boże działa niesamowicie osobiście i bardzo konkretnie. Jezus, który zna prawdę o człowieku, odsłania jej tajemnicę przed samym człowiekiem. I ta prawda wyzwala. Dlatego rozmowa z Natanaelem, choć na pozór taka zwykła, może i niekoniecznie głęboka, dla samego Natanaela stała się początkiem nowego doświadczenia wiary. Jeśli człowiek nosi w sobie głód Słowa, choćby odrobinę, to Słowo ów głód zaspokoi ponad miarę '+' ks. Adam

czwartek, 4 stycznia 2018

Choćby krok

Jan Chrzciciel stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: Oto Baranek Boży. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: Czego szukacie? Oni powiedzieli do Niego: Rabbi! - to znaczy: Nauczycielu - gdzie mieszkasz? Odpowiedział im: Chodźcie, a zobaczycie. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza - to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas - to znaczy: Piotr.
Trzeba umieć zdobyć się na odwagę, by pójść i zobaczyć, by się przekonać, jaka jest prawda. Zobaczyć, jaka jest rzeczywistość. Nie nasze wyobrażenia, uprzedzenia, opinie, sądy. Po prostu rzeczywistość. Owszem, nieraz trudna do uchwycenia, ale zawsze możliwa do poznania. Wiara zakłada nasz wysiłek, choćby minimalne ruszenie się z miejsca, choćby jedno pytanie: gdzie mieszkasz? Choć jeden krok '+' ks. Adam

środa, 3 stycznia 2018

Dar wiary

Nazajutrz Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi. Jan dał takie świadectwo: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym.
Skoro krew bezrozumnego zwierzęcia stała się znakiem przynależności Izraelitów do narody wybranego, to o ileż bardziej Krew Jezusa, Syna Bożego, łączy nas z Bogiem. Gdyby szczerze przyjąć tę prawdę do swego serca, to wiara może zyskać nowy wymiar. Bóg odkupił nas drogocenną Krwią Swego umiłowanego Syna. Czy może nam czegoś odmówić, skoro dał wszystko? Czy Krew Jezusa, wylana za nas, nie jest wystarczającym powodem, dla którego Bóg odpuszcza nam grzechy? Przyjąć dar wiary to przyjąć dar bezinteresownej Bożej miłości '+' ks. Adam

wtorek, 2 stycznia 2018

Poznać Jezusa

Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: Kto ty jesteś?, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie! Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie? Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem? Jan im tak odpowiedział: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.
Osobiście uznać, że pośród nas stoi Ten, którego nie znamy? Niełatwa sprawa. Może nawet wywołać niby-święte oburzenie. No bo jak to?! My? Nie znamy Jezusa? A przecież gdybyśmy Go poznali, tak szczerze, tak naprawdę, to pokój zamieszkałby w naszych sercach na stałe. Problemy, napięcia, smutki nie byłyby w stanie zniszczyć naszego pokoju. Nie chodzi o to, że mamy być jak marmur, jak zimna skała, ale jak głębia oceanu. Na zewnątrz mogą być burze, sztormy i fale, lecz w głębi wody pozostają spokojne. Poznać Jezusa! Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Zamknięte w sercu

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie [Matki].
Zachować wszystkie sprawy w swoim sercu - nie lada to zadanie. Zwłaszcza w dzisiejszym świecie, który wymusza wręcz na nas wielorakie obnażenie. Ale na początku Nowego Roku warto na nowo uwierzyć w siebie i podjąć rzetelne postanowienie. Wszystko, co możemy zrobić, zrobimy mocą Bożą i dlatego nie musimy się bać. Bo w tym nowym czasie nie o nas samych chodzi, ale o Boga w nas '+' ks. Adam

Free Contact Form