Litania do małej Arabki

sobota, 31 grudnia 2016

Rezygnacja z bilansu

Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina. Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha. Wy natomiast macie namaszczenie od Świętego i wszyscy jesteście napełnieni wiedzą. Ja wam nie pisałem, jakobyście nie znali prawdy, lecz że ją znacie i że żadna fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi. 
K. Rahner, w „Małym roku kościelnym” daje nam bardzo ciekawy i trafny punkt spojrzenia na tę chwilę, na ostatni dzień roku, zarówno w wymiarze liturgicznym, jak i tym ludzkim. Pisze, że jedyną formą bilansu dla nas wierzących, jest rezygnacja z bilansu. Mam zapomnieć o tym, co za mną, na tyle, by bilans stał się biegiem o nagrodę życia wiecznego w gorzko-słodkim trudzie chrześcijańskiej codzienności. Zło jest obecne w świecie, Antychryst szaleje. Ale Chrystus jest Panem-Zwycięzcą. I to jest prawda, na której mamy opierać swoje życie. Nie należymy do świata, tylko do Chrystusa. A skoro tak, to nawet najbardziej dramatyczne prognozy, nie mogą odebrać nam pokoju, który otrzymaliśmy od Pana '+' ks. Adam

piątek, 30 grudnia 2016

Być jak Anna

Gdy Rodzice przynieśli Dzieciątko Jezus do świątyni, była tam prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta - Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.
Nie każdy ma być jak prorokini Anna, ale każdy może jak ona służyć Bogu. Popadamy nieraz w pułapkę zawężania Bożego wpływu. Patrzymy dziś na Annę i mamy świadomość, że jest to droga wyjątkowa, której przeważająca większość z nas nie powtórzy. To tak jakby Pan Bóg był powtarzalny i wymyślił tylko jeden sposób kontaktu z Nim. A przecież każdy z nas ma swoją drogę. Owszem, wspólne jest to, że na tej drodze odkrywamy Bożą miłość i chcemy na nią odpowiadać. Ale reszta nie musi być tak sama, nawet nie powinna. Tylu ludzi żyło i żyje na świecie, a Bóg z każdym wchodzi w niepowtarzalną relację i dla każdego ma wyjątkowy plan. Kolejna tajemnica wiary, by być jak prorokini Anna, pozostając sobą '+' ks. Adam

czwartek, 29 grudnia 2016

Zgodnie z Prawem

Gdy upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.
Zgodność z przepisami Prawa, dzisiaj bardzo niepopularna, jest dosyć czytelnym świadectwem przeżywania wiary. Łatwo odgrodzić się od zewnętrznego przeżywania wiary i wszystko ograniczyć do wnętrza. A przecież człowiek nie jest samą duszą. Jest jednością duszy i ciała. Dlatego też wiarę przeżywamy jednocząc to co wewnętrzne, z tym co zewnętrzne. Maryja, napełniona Duchem Święty, robi wszystko zgodnie z Prawem, nie bojąc się martwej litery. Bo tak naprawdę to nasza wolność nadaje czynom znaczenie '+' ks. Adam

środa, 28 grudnia 2016

Za Bogiem

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał /oprawców/ do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.
Wielu chrześcijan dopisałoby dzisiaj, że to Pan Bóg postanowił zgubę niewinnych dzieci. Tak łatwo obarczamy Boga za zło. Nie dziwię się i nie oceniam. To smutne, że wciąż w nas tak mało doświadczenia bliskości Pana. Niby wierzymy, że jest miłością, ale w sumie nie do końca. No raczej wiemy, że Bóg chce naszego szczęścia, ale jednak żyje się ciężko. Tymczasem Józef uczy nas posłuszeństwa. Nie narzeka, że musi uciekać, że Bóg nie jest sprawiedliwy, itd. tylko idzie i robi to, co trzeba zrobić '+' ks. Adam

wtorek, 27 grudnia 2016

I uwierzyć

Pierwszego dnia po szabacie Maria Magdalena pobiegła i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył.
Jan nie był naocznym świadkiem zmartwychwstania, a jednak stał się nim przez to, że podjął decyzję wiary. Ujrzał i uwierzył. Wielu ludzi patrzyło i patrzy na pusty grób. Już nie tak wielu patrzy i wierzy. Potrzebna jest łaska, ale potrzebny jest też nasz osobisty wybór, którego nie można ograniczyć do jakiejś uroczystej deklaracji. Trzeba go rozciągać na swoją rzeczywistość. Trzeba podjąć wysiłek biegu do grobu. Trzeba patrzeć i widzieć. Ostatecznie decyzja jest nasza '+' ks. Adam

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Wytrwać do końca

Jezus powiedział do swoich Apostołów: Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.
Narodziny Jezusa to nie ckliwa opowiastka o głodzie, biedzie i chłodzie. Rozpoczynają one pełną miłości i posłuszeństwa drogę. Dzień po Narodzeniu Pańskim wspominamy pierwszego męczennika. Także po to, by nie zapomnieć, kim jesteśmy. Chrześcijanin zatrzymuje się przy betlejemskiej stajence, ale trwa także w cieniu Golgoty. Emocje, potrzeby, magiczne atmosfery nie dadzą siły do pójścia ciasną i wąską drogą. Ta siła płynie od Ducha, który czuwa nad swoim Kościołem. Kto wytrwa do końca? Ten, kto pozostanie posłuszny '+' ks. Adam

niedziela, 25 grudnia 2016

Bóg się rodzi

Ten, kto chce zobaczyć w Betlejem miejsce narodzin Jezusa, musi się schylić. Wejście do Bazyliki Narodzenia ma bowiem niecałe półtora metra wysokości. Kiedyś było znacznie większe, ale przybywający tu średniowieczni władcy mieli niestety w zwyczaju wjeżdżać na koniach do wnętrza kościoła; zmniejszenie otworu miało to uniemożliwić. Możni panowie musieli więc schodzić z konia, jeśli chcieli dostać się do groty narodzenia. I tak to niskie wejście nabrało głębokiej wymowy; do dziś mówi każdemu pielgrzymowi: Człowieku, kimkolwiek byś nie był, pochyl się nad tą wielką tajemnicą! Tylko ten, kto się uniży, umniejszy, stanie się jak dziecko, może zbliżyć się do Dziecięcia, które się tu narodziło, do Wcielonego Boga i tylko ten zrozumie, co to znaczy, że Bóg stał się Człowiekiem. Papież Benedykt XVI tak mówił w czasie jednej z homilii: Wydaje mi się, że w tym przejawia się głębsza prawda, i chcemy, by ona nas poruszyła w tę Świętą Noc: jeśli chcemy znaleźć Boga, który ukazał się jako dziecko, musimy zsiąść z konia naszego «oświeconego» rozumu. Musimy porzucić nasze fałszywe pewności, naszą intelektualną pychę, która uniemożliwia nam dostrzeżenie bliskości Boga.

Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek trzeba nam się pochylić przed tajemnicą Boga; Boga, który w Jezusie Chrystusie nie tylko mówi do człowieka, ale przede wszystkim szuka człowieka. Rzecz na pozór prosta, ale paradoksalnie burzy nasze myślenie. Cała istotna historia świata dzieje się przez to, że Bóg przemawia do człowieka. Przemawia wielokrotnie. Przemawia na różne sposoby. Jeśli mielibyśmy użyć jakiegoś słowa, które oddawałoby nam to Boże działanie, trzeba by powiedzieć, że jest ono bardzo przemyślane, a równocześnie nie ma w nim żadnego zniechęcenia. Bóg w swoim podejściu do człowieka, w swoim przemawianiu do niego jest niestrudzony. Jawi się jako Ten, który wymyśla coraz to nowe sposoby; znajduje coraz to nowych ludzi, byle tylko trafić do człowieka. Jest zastanawiające, że tak trudno Mu trafić do tego, który wyszedł z Jego ręki, który jest Jego własnością. Ale Bogu chodzi o każdego człowieka. Dlatego Bóg postanawia dać człowiekowi najcenniejszy dar - swojego Syna. Radosnego świętowania '+' ks. Adam

sobota, 24 grudnia 2016

Mały słownik świąteczny

Święta, święta i … po świętach. Jak bumerang powraca wciąż pytanie o istotę świąt Bożego Narodzenia, dziś chyba nawet bardziej niż kiedyś, o to ze względu na szerzący się wciąż konsumpcjonizm naszej XXI-wiecznej globalnej wioski.
Zastanawia fakt, kiedy Boże Narodzenie straciło swoją „urzędową” moc, stając się jedynie zlaicyzowanym świętem wielkiego lenistwa, świętem dni wolnych od szkoły czy pracy, świętem czasu, z którym nie bardzo wiadomo, co zrobić. Dlaczego Boże Narodzenie nie może już być rzeczywiście Bożym Narodzeniem? Dlaczego dochodzi do takich paradoksów, że w niektórych krajach, w imię wolności religijnej, by nie obrażać czyichś uczuć zabrania się publicznego używania zwrotu „Wesołych świąt Bożego Narodzenia”, zastępując go mniej rzucającym się w uszy klasycznym „wesołych świąt” – tylko jakich? A co z tysiącami uczuć wierzących uczniów Chrystusa, dla których te święta to czas naprawdę powtórnego narodzenia, wielkiej przemiany serc, czas, w którym „moc truchleje”, bo „Bóg się rodzi”? O tym niestety już nikt nie pomyślał. I nie myślą już o tym sami chrześcijanie, bo wyrosło już pokolenie, które nie wie, jak powinno wyglądać Boże Narodzenie, a starsi zdążyli się już przyzwyczaić do „luksusu” – lepiej przewegetować święta, o niczym nie myśląc, niż włożyć trochę wysiłku, by w tym roku i już na zawsze było lepiej. Patrząc na to wszystko, można stwierdzić, że ludzie przekształcili Boże Narodzenie w swój kolejny bożek, dokonali chimerycznej metamorfozy, bo chcieli być szczęśliwi i chcieli wszystko zrobić po swojemu. I tak po raz kolejny rośnie nam wieża Babel, oczywiście z fatalnym skutkiem. Zamiast przewidywanego szczęścia i dobrobytu, dalej uczucie pustki i beznadziei oraz niegasnąca tęsknota, dzisiaj już nawet nie wiedząc za czym (albo raczej za Kim).
Jeśli chcesz by te święta były nowoczesne i nijakie zapamiętaj „Mały Słownik Świąteczny”:
  • Adwent – dawniej: czas od 3 do 4 tygodni przygotowujący na Boże Narodzenie i na przyjście Chrystusa w chwale. Dzisiaj: w sklepach i środkach masowego przekazu czas od 3 listopada do świąt. Jest to okres wpychania ludziom wielu niepotrzebnych rzeczy, po niebywałych cenach, w szalonych promocjach, wmawiając im, że przez to będą koniecznie szczęśliwi.
  • Boże Narodzenie – dawniej: święta upamiętniające przyjście Boga na świat. Dzisiaj: po prostu „święta”; czas … niewiadomo jaki.
  • Choinka – dawniej: symbol życia, symbol Chrystusa. Dzisiaj: tradycyjne drzewko świąteczne, na którym niedługo zamiast bombek i lampek, będziemy wieszać telewizory, komputery, pieniądze a może nawet i pranie.
  • Kolęda – dawniej: świąteczna twórczość ludowo-poetycka. Dzisiaj: zwyczajowe piosneczki o padającym śniegu, zapachu ciasta, o wiekopomnym smutku karpia, itd. Śpiewa się je i słucha ich już w listopadzie.

Zasadniczo słownik powinien mieć o wiele więcej haseł, ale w tym wypadku stanowczo wystarczy, bo i tak można już zaobserwować magię tych naszych globalnych świąt.
Wesołych Świąt – i mimo wszystko dodam – Bożego Narodzenia '+' ks. Adam


piątek, 23 grudnia 2016

Opowieść wigilijna..., czyli kilka słów o Bożym Narodzeniu

Boże Narodzenie – słowa, które niosą w sobie niejako magiczne zaklęcie, rodzące niezwykłe wzruszenie, tęsknotę i przywołujące ciepły klimat rodzinnego ogniska; słowa budzące nadzieję na lepsze jutro, co w parze z kończącym się rokiem i często z bagażem trudnych doświadczeń wydaje się być nie do pomyślenia. Ale na tym właśnie polega „magia” Bożego Narodzenia, choć w ostatnich czasach przekonujemy się, że różnie z tym bywa.
Niewątpliwie powodem zniekształcenia charakteru świąt Bożego Narodzenia jest globalizacja. Globalna wioska pragnie globalnych świąt. Zatem święta rozpoczynają się najpierw na wystawach sklepowych, w świecidełkach, ozdobach, mikołajkach i aniołkach uśmiechających się z pólek supermarketów, a co najważniejsze zaczynają się już w listopadzie (zgodnie z powiedzeniem: kto pierwszy, ten lepszy), nim zdążą uschnąć chryzantemy. Potem mamy święta w telewizji, święta przesiąknięte zapachem kawy lub perfum, święta z cyfrowej jakości promocją, święta z supernowoczesnymi telefonami i rozmowami tańszymi nawet od darmowych. I tak „bombardują” nas te nowoczesne święta, że zanim się ich doczekamy, to już jesteśmy nimi znudzeni. Dlatego warto trochę się potrudzić, by na nowo odkryć w sobie tajemnicę Bożego Narodzenia.
Prawdziwe Boże Narodzenie to nie zakupy, prezenty, klimat i nawet nie choinka, opłatek, ale to przede wszystkim radość, że „naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło” (Iz 9,1). Boże Narodzenie przypomina, nie tylko nam chrześcijanom, ale wszystkim ludziom, że Bóg zstąpił na ziemię, stał się jednym z nas, by zaprowadzić nas do domu Ojca, by wskazać nam drogę. I zrobił to z wielkiej miłości do nas. A na tę miłość można odpowiedzieć jedynie miłością, miłością wyrażaną poprzez konkretne znaki, uczynki wobec ludzi, zwłaszcza tych najbardziej potrzebujących.

Wśród tylu cierpień, nieszczęść Jezus ciągle mówi: „Nie bójcie się – Jestem z wami”. Wśród niezgody, nienawiści, wojen i wszelkiego zła mówi, że można żyć inaczej, że człowiek człowiekowi wcale nie musi być wilkiem, ale jeżeli tylko zechce może stać się bratem. Jezus uczy, że człowiek musi stale pracować nad sobą, musi starać się, by nie zamknąć się w skorupie egoizmu, chorej rywalizacji, nieufności i podejrzliwości. W ten sposób trzeba przeżywać czas Adwentu. Bez adwentowego oczekiwania na Dzieciątko Jezus i bez adwentowej tęsknoty nie można zrozumieć w pełni tajemnicy Bożego Narodzenia. Trzeba umieć się zatrzymać w medytacji nad sobą, aby mieć siłę podążać do Królestwa Bożego. Człowiek musi stale odkrywać w sobie prawdę, że jest dzieckiem Boga. I z jednej strony jest to wielki dar, ale z drugiej wielkie zadanie, by stawać się godnym tego miana. I to jest właśnie „magia” Bożego Narodzenia. O tym pamiętajmy, gdy będziemy się dzielić opłatkiem – symbolem miłości i pojednania – z najbliższymi. O tym pamiętajmy, gdy będziemy ubierać choinkę – symbol nadziei, życia i samego Chrystusa, który kiedyś przyjdzie w swej Chwale. O tym także pamiętajmy, gdy będziemy śpiewać kolędy, łącząc się w radosnym śpiewie z wszelkim stworzeniem. I dbajmy o to, by te święta były wyjątkowe i nie skończyły się wraz ze zmianą wystaw sklepowych, ale, żeby trwały w nas zawsze. Cicha noc, święta noc… '+' ks. Adam

czwartek, 22 grudnia 2016

O zaufaniu

Gdy Anna odstawiła Samuela od piersi, wzięła go z sobą w drogę, zabierając również trzyletniego cielca, jedną efę mąki i bukłak wina. Przyprowadziła go do domu Pana, do Szilo. Chłopiec był jeszcze mały. Zabili cielca i poprowadzili chłopca przed Helego. Powiedziała ona wówczas: Pozwól, panie mój! Na twoje życie! To ja jestem ową kobietą, która stała tu przed tobą i modliła się do Pana. O tego chłopca się modliłam, i spełnił Pan prośbę, którą do Niego zanosiłam. Oto ja oddaję go Panu. Po wszystkie dni, jak długo będzie żył, zostaje oddany na własność Panu. I oddali tam pokłon Panu.
Nie pamiętam, czy tak dokładnie brzmiał napis na kartce, ale było to mniej więcej: modlić się to prosić o deszcz, a ufać - to przynieść parasol. Ostatnie dni Adwentu prowadzą nas drogą zaufania: Zachariasz, Maryja, Józef, Elżbieta, Anna. Czy ich życie było łatwe? W naszym mniemaniu tak, bo napełnione łaską i niesamowicie owocne. Ale czy tak było w rzeczywistości? Odpowiedzi na to pytanie poszukaj sam w tych dniach '+' ks. Adam

środa, 21 grudnia 2016

Aby służyć

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.
Bardzo znaczący jest ten pośpiech Maryi. Bo choć ogólnie powtarzamy, że pośpiech nie jest wskazany, to jednak przy miłosierdziu jest on jak najbardziej na miejscu. Znamienne, że Maryja , po usłyszeniu radosnej nowiny i po wyrażeniu zgody, natychmiast udaje się do Elżbiety. Już od pierwszych chwil od poczęcia staje się pokorną Służebnicą Pańską, pokorną Uczennicą swego Syna, który nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć '+' ks. Adam

wtorek, 20 grudnia 2016

Prosić o znak?

Pan przemówił do Achaza tymi słowami: Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze! Lecz Achaz odpowiedział: Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę. Wtedy rzekł [Izajasz]: Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel.
Prosić Pana, żeby przemówił i usłyszeć coś, czego nie chce się słyszeć? Nigdy! Ot i pokora w całej okazałości. Nasza natura, skażona grzechem pierworodnym, wciąż próbuje dogodzić miłości własnej. Nawet pod płaszczykiem pokory, można pompować pychę. Jak z tym walczyć? Najpierw stanąć w świadomości, że Bóg chce naszego szczęścia, zatem to, o co prosi, czy co proponuje, nie doprowadzi nas do klęski. Potem trzeba prosić o siły, by to wszystko wykonać '+' ks. Adam

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Przychodzisz do mnie


W milczeniu

Odpowiedział mu anioł: Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie. Lud tymczasem czekał na Zachariasza i dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić, i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy. Tak uczynił mi Pan - mówiła - wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi.
Ciekawy znak, dany Zachariaszowi. Przestaje mówić. Być może także dlatego, żeby wreszcie zaczął słuchać tego, co mówi Pan. Niesamowite wskazanie na ostatnie dni Adwentu. Mówimy do Pana, pytamy, odpowiadamy, głośno myślimy, snujemy plany. A tu już ostatni dzwonek, by zacząć słuchać. Św. Ireneusz powiedział, że cisza jest źródłem Słowa. By usłyszeć Boga, trzeba zanurzyć się w ciszy. Najpierw w tej zewnętrznej, trzeba po prostu zamilknąć, ale daleko bardziej w tej wewnętrznej: uciszyć swoje serce, swoją duszę i wsłuchać się Boga, by potem pozostać Mu posłusznym '+' ks. Adam

niedziela, 18 grudnia 2016

Drogowskaz Józefa

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów . A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.
Ostatnie wskazanie, rzec by można, testament na finałowy etap Adwentu. Józef robi wszystko zgodnie z poleceniem Anioła Pańskiego i nic nie mówi. Rewelacja. Józef nie afiszuje siebie, nie gra na siebie. Po prostu robi wszystko, co mu polecono. Bez gadania, bez marudzenia, bez zwlekania. Robi, bo kocha, bo jest wierny, bo słucha '+' ks. Adam

sobota, 17 grudnia 2016

W rodzinie

W dzisiejszej Ewangelii umieszczony został rodowód Jezusa. Po co wyczytywać w czasie Mszy św. mniej lub bardziej zrozumiałe imiona? Po raz kolejny zostajemy skonfrontowani z tajemnicą Boga. Jezus to rzeczywistość. Jest Osobą, żyje i działa w Kościele. Zechciał pojawić się jako człowiek w konkretnych warunkach, w konkretnym czasie. Chciał podjąć ludzką kondycję. Nie dla bogactwa  i różnorodności doświadczeń, ale dla każdego człowieka. Nikt nie może powiedzieć, że Bóg nie jest nas w stanie zrozumieć. Bóg wie, co znaczy być człowiekiem, a dodatkowo chciał nas o tym przekonać. Pytanie, które rodzi się z tego fragmentu, to czy po Jezusie w tej liście umieściłbyś siebie. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

piątek, 16 grudnia 2016

Prawdziwe Światło

Jezus powiedział do Żydów: „Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście na krótki czas radować się jego światłem. Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał”.
Coś w tym jest. Próbujemy nasycić nasze głody byle ochłapem i dziwimy się, że boli nas brzuch, że mamy niestrawność. Prawdziwe światło jest jedno i tylko na nie warto czekać. Nie na to, które nam się wydaje światłem, ale na to, które jest nim rzeczywiście. Trudno rzeczywiście rozeznać, ale nie jest to niemożliwe. Warto się starać. Warto podejmować wysiłek. Światło czeka na Ciebie '+' ks. Adam

czwartek, 15 grudnia 2016

Do prawdy

Gdy wysłannicy Jana odeszli, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w pałacach królewskich przebywają ci, którzy noszą okazałe stroje i żyją w zbytkach. Ale coście wyszli zobaczyć? Proroka? Tak, mówię wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana. Lecz najmniejszy w królestwie Bożym większy jest niż on. I cały lud, który Go słuchał, nawet celnicy przyznawali słuszność Bogu, przyjmując chrzest Janowy. Faryzeusze zaś i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży względem siebie, nie przyjmując chrztu od niego.
W oczekiwaniu może być ukryte nasze wyobrażenie, które najczęściej blokuje nas na przyjęcie prawdziwej, a nie alternatywnej, rzeczywistości. Tak mi się zdajemy, że stajemy się znawcami Bożych zamierzeń i pragnień, ale do tego stopnia, że sam Pan Bóg musiałby się tego uczyć. A przecież mamy prawdę, pozostawioną przede wszystkim w Piśmie świętym. I tam mamy szukać Tego, który pierwszy wychodzi nam naprzeciw '+' ks. Adam

środa, 14 grudnia 2016

Za rozumem

Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów i posłał ich do Pana z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? Gdy ludzie ci zjawili się u Jezusa, rzekli: Jan Chrzciciel przysyła nas do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? W tym właśnie czasie wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i [uwolnił] od złych duchów; oraz wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. Odpowiedział im więc: Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi.
Ciekawe, że Jezus nie daje gotowej odpowiedzi. Nie mówi jasno 'tak', albo 'nie'. Po części stało się to dla nas, dla ludzi wszystkich czasów w ogóle. Pan wskazuje na znaki, po których można rozpoznać Jego nadejście, Jego działanie, a przede wszystkim Jego samego. Każdy człowiek ma skorzystać z danej mu mądrości, z rozumu i wolnej woli, by po owocach dotrzeć do Tego, który je rodzi i pomnaża '+' ks. Adam

wtorek, 13 grudnia 2016

Niewiadomo kto pierwszy...

Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.
Smutny jest taki chrześcijanin, któremu wydaje się, że może zatrzymać Boga tylko dla siebie. Łatwo zaklasyfikować się jako 'wierzący, ci pobożni' i równie łatwo powiedzieć o kimś 'ten grzesznik'. A przecież tylko Bóg zna prawdę o człowieku i tylko On wie, co się w człowieku dzieje. Co sobie myślisz, kiedy widzisz kogoś żyjącego w grzechu? Czy zastanawiałeś się nad przyczynami jego niewiary? A gdyby się okazało, że w części tych przyczyn jesteś Ty sam? Nie jest moim celem doprowadzenie Cię do dokopania sobie. Chcę, byś starał się o poszerzanie swojego wzroku, byś starał się widzieć więcej, głębiej i dalej, jak Bóg '+' ks. Adam

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Czekając na dowód

Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę? Jezus im odpowiedział: Ja też zadam wam jedno pytanie; jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi? Oni zastanawiali się między sobą: Jeśli powiemy: z nieba, to nam zarzuci: Dlaczego więc nie uwierzyliście mu? A jeśli powiemy: od ludzi - boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: Nie wiemy. On również im odpowiedział: Więc i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię.
Jezus, jako prawdziwy Król, nie musi udowadniać swojego pochodzenia. Z resztą, dowód i tak da, ale w zupełnie inny, nieoczekiwany przez żydów, sposób. I tu cały nasz problem. Mamy swoje wyobrażenia o Chrystusie, o tym, co i jak powinien robić. I czasem wręcz żądamy znaku. Tylko że najpierw trzeba wiedzieć, przed Kim się stoi '+' ks. Adam

niedziela, 11 grudnia 2016

W cierpliwości

Trwajcie cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie. Nie uskarżajcie się, bracia, jeden na drugiego, byście nie popadli pod sąd. Oto sędzia stoi przed drzwiami. Za przykład wytrwałości i cierpliwości weźcie, bracia, proroków, którzy przemawiali w imię Pańskie.
Cierpliwość nie jest, trzeba to przyznać z całą mocą, naszą mocną stroną. Ledwie coś zaczniemy, natychmiast czekamy na wielkie owoce. Kontynuujemy coś raptem dwa dni i dziwimy się, że nie widać po nas głębi duchowości. Cierpliwość uczy nas nie tylko owocnego czekania, ale i pokazuje, że sama praca nad sobą jest już owocem. Często prostowanie ścieżek naszego życia bierzemy w nawias, czekając na prawdziwe życie w pełnej doskonałości. A już przecież sam rozwój jest naszym życiem. Walka z grzechem jest naszym życiem, a nie dopiero ostateczne zwycięstwo. Trwajmy cierpliwie '+' ks. Adam

sobota, 10 grudnia 2016

Ku wierności

Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa: Czemu więc uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz? On odparł: Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.
Prorok Eliasz, poprzez swoje gorliwe życie, stał się symbolem wielkiej wierności Panu i Jego przymierzu. Żydzi oczekiwali zatem spektakularnego znaku, nadprzyrodzonego powrotu Eliasza, który byłby jasnym i czytelnym dowodem nadejścia Mesjasza. Tymczasem odwołanie się do Eliasza, poza wskazaniem na misję Jana Chrzciciela, miało i ma zwrócić uwagę na powrót do pierwotnej gorliwości i wierności. Dobra Nowina jest wielką łaską, ale przyjmie ja ten, kto taką decyzję podejmie '+' ks. Adam

piątek, 9 grudnia 2016

Wyobraźnia pod kontrolą

Jezus powiedział do tłumów: Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili. Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny.
Choć wyobraźnia może kształtować piękno naszego życia, to, niekontrolowana, może nieźle namieszać. Razem z pamięcią i emocjami jest dosyć częstym polem działania złego ducha. Dlatego bardzo ważna jest nieustanna czujność. Nasze wyobrażenia dosyć łatwo przyjmujemy za rzeczywistość i podporządkowujemy im wszystko, a zwłaszcza Boga. A kim wtedy się stajemy? Nie chodzi o to, żeby cieszyć się byle czym, ale by we wszystkim dojrzeć promień Bożego światła '+' ks. Adam

czwartek, 8 grudnia 2016

Dzięki Maryi

Gdy Adam zjadł owoc z drzewa zakazanego, Pan Bóg zawołał na niego i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się. Rzekł Bóg: Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę.
Istota grzechu nie tkwi tylko w naruszeniu zasad. Jeśliby tak było, to w zasadzie człowiek nie mógłby zgrzeszyć, jak sądzi współczesny świat. Bo według świata nie ma trwałych zasad, nie ma absolutnie pewnych norm. A skoro tak, to nie ma grzechu. Tymczasem nieszczęście grzechu, jego dramat tkwi w utracie łączności z Bogiem. Grzech wypacza obraz Boga, fałszuje Jego miłość i sprawiedliwość i dlatego człowiek w grzechu ucieka przed Bogiem, słyszymy dzisiaj: przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się. I bardzo często to doświadczenie jest jedynym, albo dominującym doświadczeniem naszej wiary: przestraszyłem się. Jednak Bóg nie zostawia człowieka w tym stanie. To Bóg pierwszy szuka człowieka: gdzie jesteś? To znaczy: dokąd zaprowadziło cię to, co uczyniłeś? Czy chcesz tak żyć? Bóg pierwszy wychodzi nam naprzeciw. Kulminacyjnym punktem tego wychodzenia było wcielenie Syna Bożego. I dlatego Bóg wybrał Maryję, zachował Ją od grzechu, od fałszywego spojrzenia, od ucieczki, by Boży Syn mógł zrodzić się w prawdziwie czystej świątyni – przez Maryję '+' ks. Adam

środa, 7 grudnia 2016

Trudno i słodko

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.
W życie każdego z nas jest wpisane jarzmo. Co ciekawe, próbujemy od niego uciec, staramy się uwolnić, a ono tym bardziej nam ciąży. Dlatego że nie czynimy go jezusowym. Tylko jarzmo Pana jest słodkie. Jeśli nie oddajesz Mu swego ciężaru, to dlaczego oczekujesz, że stanie się lekki? Wiesz, ważne jest, żeby cały czas się uczyć. Nie jesteśmy zaprogramowani niewolniczo. Możemy się na bieżąco aktualizować. Ale, wciąż do tego wracam, decyzja jest Twoja '+' ks. Adam

wtorek, 6 grudnia 2016

Zrozumieć Dobrego Pasterza

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych.
Stosunkowo łatwo odnieść obraz Dobrego Pasterza do siebie, nieco trudniej do innych, zwłaszcza do tych, gorszych. Wciąż kuleje w naszym myśleniu i postawie troska o obojętnych, niewierzących, niepraktykujących, zimnych, biernych i nijakich. Łatwo sklasyfikować, już nie tak łatwo coś z tym zrobić. Dobry Pasterz przychodzi zwłaszcza do zagubionych. Jesteś blisko Pana, ciesz się tym, to naprawdę wielka łaska. Jednak nie zatrzymuj tego tylko dla siebie. Niech Cię rozpali wielkie pragnienie, by Chrystus był kochany przez wszystkich, by został poznany przez wszystkich, zwłaszcza przez tych, których  masz na myśli, myśląc o tych gorszych '+' ks. Adam

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Wierzyć z kimś

Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać. Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę rzekł: Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy. Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić. Któż On jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga? Lecz Jezus przejrzał ich myśli i rzekł do nich: Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy powiedzieć: Wstań i chodź? Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do sparaliżowanego: Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu! I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga. Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj.

Dzisiaj wielu wierzących traktuje wiarę, jako osobistą sprawę. Nie chcą się nią dzielić i nie pozwalają, by ktokolwiek dotykał tego wymiaru ich życia. To prawda, że nie da się wierzyć za kogoś, na przykład matka za upartego syna, w jakimś, po ludzku rozumując, zastępstwie, nie da się za kogoś zbliżać do Boga. Nie można kogoś zbawić na siłę. Ale nie zwalnia nas to  z odpowiedzialności za drugiego człowieka, z umycia rąk i powiedzenia: ja tu nic nie poradzę, on jest dorosły, nic na siłę. Czasem słyszę skargę zapłakanej matki, czy żony, która pyta, czy może coś zrobić, żeby dzieci, żeby mąż wrócili do Pana Boga. Może. Bo choć nie można wierzyć za kogoś, to jednak można wierzyć z kimś '+' ks. Adam

niedziela, 4 grudnia 2016

Cisza i ubóstwo

W owym czasie wystąpił Jan Chrzciciel i głosił na Pustyni Judzkiej te słowa: Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie . Do niego to odnosi się słowo proroka Izajasza, gdy mówi: Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Dla Niego prostujcie ścieżki. Sam zaś Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny. Wówczas ciągnęły do niego Jerozolima oraz cała Judea i cała okolica nad Jordanem. Przyjmowano od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając przy tym swe grzechy. A gdy widział, że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym.
Cisza i ubóstwo. Jan Chrzciciel. Ubrany w odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny, swe zadanie wypełnia na pustyni, a więc z dala od hałasu i pośpiechu świata pędzącego niewiadomo za czym i po co. Nie chodzi teraz, byśmy naśladowali go w sposób dosłowny, choć jestem głęboko przekonany, że tego typu asceza jest nam jak najbardziej wskazana jako lekarstwo na zło. Pustynia to w pierwszym rzędzie miejsce ciszy i milczenia, w którym prorok może usłyszeć głos Boga i napełnić swe serce słowem pochodzącym od Niego, nieograniczony zbędnymi rzeczami. Dopiero zasłuchany w słowo Boga Jan, mógł z radością odkryć, że Jezus jest dla niego Kimś najważniejszym i najbliższym. Odkrył, że Jezus jest zapowiadanym Mesjaszem, Synem Bożym. Nade wszystko jednak, z radością odczuł, że przychodzący Jezus przynosi Bożą dobroć i miłość – że jest jego Przyjacielem '+' ks. Adam

sobota, 3 grudnia 2016

W posłudze Kościoła

Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!
Dopełnieniem głoszenia Ewangelii były i są znaki: cuda, uzdrowienia, uwolnienia. Jezus pokazuje w ten sposób, że Jego słowo ma moc. Słowa Boga stwarza nas nowo. Sami tej mocy nie przyjmiemy. Pan udzielił swojej władzy Kościołowi i to właśnie przez posługę Kościoła i w Kościele otrzymujemy prawdziwą wolność: wolność od grzechu, wolność od utrapień, wolność od słabości, a zarazem wolność do dobra, prawdy i piękna. Dlatego tak ważne jest wzięcie odpowiedzialności za wspólnotę Kościoła, zwłaszcza za tych, którym przekazana została chrystusowa władza. Jesteśmy Bożą rodziną i mamy wzrastać we wzajemnej miłości '+' ks. Adam

piątek, 2 grudnia 2016

Wiara i wytrwałość

Gdy Jezus przychodził, szli za Nim dwaj niewidomi którzy wołali głośno: Ulituj się nad nami, Synu Dawida! Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: Wierzycie, że mogę to uczynić? Oni odpowiedzieli Mu: Tak, Panie! Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niech wam się stanie! I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie! Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.
Nie tylko wiara, ale i wytrwałość, bez taniej sensacji. Zdarza się, że modląc się w jakiejś intencji przez miesiąc, czy nawet rok, zniechęcamy się, bo nie widać owocu, bo tak długo się modlimy. Wiarę trzeba wzmacniać rozumem. Jeśli decyduję się na Bożą drogę, to muszę pozostać jej wierny. Wiara to kroczenie za Bogiem, a nie tylko spotkanie Boga. Jeśli wołasz: ulituj się nade mną, to wołaj, a nie marudź pod nosem. Decyzja! Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

czwartek, 1 grudnia 2016

Aby nie z wierzchu

Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki.
Jako dla laika, budowa na piasku wydaje się mi łatwiejsza. Piach jest zdecydowanie mniej pracochłonnym materiałem niż skały, zwłaszcza wysokie. Tak przynajmniej wygląda to na pierwszy rzut oka. I rzeczywiście dosyć często idziemy za tym, co wydaje się prostsze, mniej męczące. I jak się okazuje tajemnica tkwi w środku, a nie z wierzchu. Budowanie siebie na skale nie jest najprostszym zajęciem, bo przecież, czasem lepiej nie wiedzieć, czyż nie? A jednak tylko taka praca daje gwarancję, że nie popłyniemy z byle strumykiem, o wichrach nie wspominając '+' ks. Adam
Free Contact Form