środa, 30 września 2015

Czekając na kiedyś

Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz! Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć. Do innego rzekł: Pójdź za Mną! Ten zaś odpowiedział: Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca! Odparł mu: Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże! Jeszcze inny rzekł: Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu! Jezus mu odpowiedział: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego.
Gdyby wszystko zależało od słów, bylibyśmy mistrzami perfekcji. Słowo jednak nierozerwalnie związane jest z odpowiedzialnością. Nasze deklaracje, choć są ważne, nie mogą pozostawać tylko deklaracjami. Owszem, Pan czeka na Twoje 'chcę', ale czeka także na Twoją konsekwencję. Nie chcę powiedzieć, że wszystko jest łatwe i zmienia się w naszym życiu w jakiś magiczny sposób. Jednak kiedyś trzeba po prostu zacząć, kiedyś powinno nadejść owo kiedyś '+' ks. Adam

wtorek, 29 września 2015

Któż jak Bóg?!

Nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym. A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali dusz swych - aż do śmierci. Dlatego radujcie się, niebiosa i ich mieszkańcy!
Imię Michał oznacza z j. hebrajskiego 'Któż jak Bóg?!' To właśnie z tym okrzykiem, według Tradycji, miał wystąpić archanioł Michał, gdy część aniołów zbuntowała się przeciw Stwórcy. Co ciekawe, imię Lucyfer oznacza 'niosący światło'. Można nieść światło, a jednocześnie wchodzić w ciemność. Można wrócić, ale trzeba wykrzyknąć jak Archanioł Michał - Któż jak Bóg?! Nie ma innego nad Pana! Walka trwa i będzie trwała. Jednak nie jest to walka tylko i wyłącznie ziemi. To walka nieba z ciemnością. Wygrana! Któż jak Bóg?! Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

poniedziałek, 28 września 2015

Zna serce

Uczniom Jezusa przyszła myśl, kto z nich jest największy. Lecz Jezus, znając myśli ich serca, wziął dziecko, postawił je przy sobie i rzekł do nich: Kto przyjmie to dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmie, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki. Wtedy przemówił Jan: Mistrzu, widzieliśmy kogoś, jak w imię Twoje wypędzał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodzi z nami. Lecz Jezus mu odpowiedział: Nie zabraniajcie; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami.
Kołacze się w nas ta pokusa, by zarezerwować dla siebie wyłączność łaski. Wydaje się nam, że sami wiemy, co jest słuszne, prawdziwe i uznane. Tymczasem Pan pokazuje, że kocha naprawdę każdego człowieka. Nie rób zatem sztucznych podziałów, szuflad i układów. Pozwól, by Pan był znany i kochany w sercu każdego człowieka '+' ks. Adam

niedziela, 27 września 2015

Kiedy uciąć rękę?

Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze. Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie, chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie.
Na niebezpieczeństwo utraty wiary i zbawienia można narazić bliźniego, ale również samego siebie. Ręka, noga i oko to rozmaite sytuacje w naszym życiu, które mogą być okazją do grzechu – ręka, która nie kieruje się ku ludzkim potrzebom, spojrzenie pyszne i nienasycone i nogi, które prowadzą w kierunku zła. Twarde są te słowa Jezusa, i Jezus wiele razy uczy nas w ten sposób, by zwrócić naszą uwagę, by te ważne prawdy nie umknęły nam. Zbawienie jest zbyt ważną sprawą, by człowiek mógł ją odkładać ciągle na potem. Musimy podjąć każdy możliwy wysiłek, by wykorzystać tę szansę, jaką daje nam Bóg. Nie wejść do Królestwa Bożego to znaczy ponieść ostateczną klęskę, porażkę całego życia, pozwolić na wyrzucenie siebie, jak jakiś bezużyteczny przedmiot. A kto nie czuwa nad swoją wiarą, ten sam dobrowolnie wybiera piekło i ogień nieugaszony '+' ks. Adam

sobota, 26 września 2015

U kresu drogi

Gdy tak wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich Jego czynów, Jezus powiedział do swoich uczniów: Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o nie.
Podziw? Przelotne poruszenie pragnień. Nie na tym ma zasadzać się wiara. Oczywiście, może to wystarczyć na początek, tylko na początek. Jezus nie łudzi nas tanią reklamą. Mówi otwarcie, że droga Syna Bożego jest trudna i naszpikowana bólem. Ale u jej kresu czeka miłosierny Ojciec. Pomyśl dzisiaj w czasie swojej modlitwy, że także u kresu Twojej drogi czeka Miłość '+' ks. Adam

piątek, 25 września 2015

Trzeciego dnia

Gdy raz Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: Za kogo uważają Mnie tłumy? Oni odpowiedzieli: Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. Zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Piotr odpowiedział: Za Mesjasza Bożego. Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie.
Wzrastanie w wierze oznacza gotowość do przyjęcia prawdy, anie własnych wyobrażeń. Łatwo pozostać przy Jezusie, gdy jest się świadkiem cudów i znaków. O wiele trudniej jest pozostać, gdy Pan mówi o cierpieniu i śmierci. Tyle wątpliwości budzi się w nas, choćby i teraz: uchodźcy, wojny, brak pewności jutra. Zapominamy, że nad tym wszystkim jest Pan. Trzeciego dnia zmartwychwstanie '+' ks. Adam

czwartek, 24 września 2015

Bez lęku

Tetrarcha Herod usłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Jezusa i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych; inni, że Eliasz się zjawił; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. Lecz Herod mówił: Jana ja ściąć kazałem. Któż więc jest Ten, o którym takie rzeczy słyszę? I chciał Go zobaczyć.
Nie zawsze słyszenie prowadzi do słuchania, tak jak nie zawsze chęć zobaczenia prowadzi do spotkania. Pan wychodzi naprzeciw, ale nie w dwuznacznych pragnieniach. On daje każdemu łaskę, choć nie każdy chce z nią współpracować. Herod karmił swój lęk i to lęk zamknął go na Prawdę. Wiadomo, że nie od razu wszystko jest łatwe i proste. Zrozumiały jest nawet nasz chwilowy strach. Nie pozwól jednak, by zawładnął Tobą lęk '+' ks. Adam

środa, 23 września 2015

Pośpiech

Jezus zawołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych. Mówił do nich: „Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, tam pozostańcie i stamtąd będziecie wychodzić. Jeśli was gdzie nie przyjmą, wyjdźcie z tego miasta i strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim”. Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie.
Pośpiech niekoniecznie musi być sprawą diabelską. Spieszył się Pan Jezus, podążając drogą do Jerozolimy, by wypełnić wolę Ojca. Taki pośpiech ma cechować także nas. Nie ma chwili do stracenia. Dane nam zostało tylko dziś. Dlatego człowiek nie może obciążać się zbytecznymi rzeczami, bo one go spowalniają, rozleniwiają. Weź to, co konieczne; reszta staje się tylko ciężarem. Rozejrzyj się dzisiaj po swoim domu, po swoim pokoju. Sprawdź, tak sam dla siebie, czy naprawdę jest Ci potrzebne to wszystko. Porządek w domu wpływa na porządek w sercu '+' ks. Adam

wtorek, 22 września 2015

Chcę widzieć Jezusa

Przyszli do Jezusa Jego matka i bracia, lecz nie mogli się dostać do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: „Twoja matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą”. Lecz On im odpowiedział: „Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je”.
Znaczące jest, że Maryja i kuzyni Jezusa chcieli Go widzieć. Nie zatrzymujemy się nad powodami, mogło ich być wiele. Jednak chcieli Go zobaczyć. Takie pragnienie ma się rodzić także w nas. Często, zwłaszcza na modlitwie, tak naprawdę chcemy oglądać siebie: jacy jesteśmy, co się zmienia, jak sobie radzimy. Natomiast zapominamy o Tym, Który jest Treścią. Warto przywoływać w sobie to pragnienie: chcę widzieć Jezusa - w pracy, w domu, w obowiązkach,w  drugim człowieku,w modlitwie '+' ks. Adam

poniedziałek, 21 września 2015

Po prostu

Gdy Jezus wychodził z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? On, usłyszawszy to, rzekł: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.
Jest w tym jakaś niezrozumiała, wręcz naiwna, prostota. Mateusz wstaje i po prostu idzie za Jezusem. Zostawia swoją pracę, zostawia swoje wyobrażenia, w pewnym sensie zostawia siebie. Taka prostota może zaoszczędzić człowiekowi wiele trudu. Zobacz: kiedy słuchasz Słowa, czytasz jakąś duchową lekturę, rodzi się w Twoim sercu zapał, tęsknota, i wiara, że możesz więcej. A jednak dosyć szybko zostaje to przykryte kurzem codzienności, zniechęcenia, przyzwyczajeń. Pobudzaj się do mateuszowej prostoty. Po prostu idź za Chrystusem. Nie jutro. Dziś, właśnie teraz!!! Zrób coś dla Jezusa '+' ks. Adam

niedziela, 20 września 2015

Między milczeniem a prawdą

Jezus i Jego uczniowie podróżowali przez Galileę, On jednak nie chciał, żeby kto wiedział o tym. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie. Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był w domu, zapytał ich: O czym to rozprawialiście w drodze? Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich! Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał.
Te nasze głupie sprzeczki nie są jeszcze naszym największym problemem. Gorzej jest, gdy milczymy, a nie potrafimy, nie chcemy stanąć w prawdzie przed Panem. Jezus wie o wszystkim i nie musimy udawać, nie musimy znacząco opuszczać głowę. Pan nigdy nas nie poniża, nigdy nie ocenia. Jeśli Mu pozwolisz, dostaniesz właściwe wskazanie '+' ks. Adam

sobota, 19 września 2015

Boży nakaz

Nakazuję w obliczu Boga, który ożywia wszystko, i Chrystusa Jezusa - Tego, który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata - ażebyś zachował przykazanie nieskalane, bez zarzutu aż do objawienia się naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Ukaże je, we właściwym czasie, błogosławiony i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, jedyny, mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego żaden z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć: Jemu cześć i moc wiekuista! Amen.
Nie lubimy nakazów. A jednak św. Paweł używa autorytetu Apostoła Chrystusa. Jest to słowo z mocą, które ma nas otrzeźwić. Przydaje nam się czasem kubeł zimnej głowy, żeby nie brnąć we własne skojarzenia i wyobrażenia. Tęsknimy za Światłością, a jednak wolimy chodzić w ciemności, bo łatwiej. W Imię naszego Pana - idź za głosem Boga! Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

P.S. Pozdrowienia z Lichenia

piątek, 18 września 2015

Zabrani ze świata

Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek. Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy: sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości - życie nieskalane. Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość, i żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony. Zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli albo ułuda nie uwiodła duszy: bo urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł. Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości. A ludzie patrzyli i nie pojmowali, ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi i nad świętymi Jego opatrzność.
Powyższy fragment jest przewidziany jako czytanie na liturgię pogrzebu osoby młodej, dlatego też jego rozumienie zawężamy często jedynie do tajemnicy śmierci. Wchodząc głębiej, można dostrzec, że natchniony autor wyraża wielką tęsknotę za Bogiem. Mądry jest ten, kto żyje słowem Pana. Im szybciej człowiek osiąga taką mądrość, tym jego życie staje się bardziej owocne. Mamy prosić Boga, by zabrał nas z tego świata, spokojnie, najpierw w sposób duchowy, by ochronił nas od wpływu tego świata tak, by złość nie odmieniła naszych dobrych pragnień '+' ks. Adam

czwartek, 17 września 2015

Zaryzykować dla miłości

Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Na to Jezus rzekł do niego: Szymonie, mam ci coś powiedzieć. On rzekł: Powiedz, Nauczycielu! Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował? Szymon odpowiedział: Sądzę, że ten, któremu więcej darował. On mu rzekł: Słusznie osądziłeś. Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje. Do niej zaś rzekł: Twoje grzechy są odpuszczone. Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza? On zaś rzekł do kobiety: Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!
Kolejny dowód, że jedynym powodem działania Boga jest miłość. To dzięki niej odpuszczone są nam grzechy. Kobieta z Ewangelii umiała stanąć w prawdzie o sobie, można nawet powiedzieć, że miara jej grzechów stała się miarą miłości. Nie dlatego, że była grzesznicą, ale dlatego, że wiedziała, do kogo przyjść. Nie bała się tłumu; tego, że narazi się na kpiny, na osądy. Zaryzykowała. Przecież Jezus mógł odrzucić jej gesty. Jednak miłość podpowiedziała jej, co robić. Ile i w naszym życiu mogłoby się zmienić, gdyby nie chłodne rozumowanie: wypada, nie wypada; powinno się, nie powinno się itd. Pocałuj stopy Pana w gronie faryzeuszów, a Ty też odejdziesz w pokoju '+' ks. Adam

środa, 16 września 2015

Takie pokolenie

Po odejściu wysłanników Jana Chrzciciela Jezus powiedział do tłumów: Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku i głośno przymawiają jedne drugim: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali. Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność.
Mogło by to okazać się pożyteczne, gdybyś odnalazł się w tym pokoleniu. Mamy w sobie, wręcz wrodzoną, skłonność do nudzenia się tym, co jest. Jest tak, to mogłoby być inaczej. Jest inaczej, to szkoda, że nie tak. Bardzo pomocną zasadą życia duchowego jest to, by odnaleźć wolę Boga tu i teraz. To właśnie w tym momencie, nieważne czy się modlę, czy obieram ziemniaki, mam stanąć ze świadomością, że chcę pełnić wolę Boga. Zaczyna się od prostych rzeczy. A potem pojawia się radość, że ma się swoje miejsce w wielkim planie Boga '+' ks. Adam

wtorek, 15 września 2015

Wysłuchany z miłości

Chrystus podczas swojego życia doczesnego z głośnym wołaniem i płaczem zanosił gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają,
Jezus Chrystus przyjął ludzką kondycję w sposób rzeczywisty. On chciał dla nas przebyć naszą ludzką drogę. Wzrastał, uczył się, rozwijał. Chciał nam pokazać, że nie jest Mu obce ludzkie doświadczenie. Więcej, został wysłuchany, choć nie wybawiony od śmierci. Dlaczego? Bo On chciał zrobić to dla Ojca. Nie zrezygnował z niczego, co trudne; wykonał wszystko do końca. Na tym polega miłość '+' ks. Adam

poniedziałek, 14 września 2015

Chcemy żyć

Jezus powiedział do Nikodema: Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.
Krzyż nie jest czymś łatwym. Nie był łatwy dla samego Boga i nie jest czymś łatwym dla każdego człowieka. Tyle, że można patrzeć na ten krzyż różnym wzrokiem. Bo można na krzyż spojrzeć oczami Żydów, dla których krzyż jest hańbą, można patrzeć oczami pogan, dla których krzyż jest głupstwem i można postępować, jak wrogowie krzyża Chrystusowego. Krzyż, jako znak sprzeciwu, niektórym przeszkadza, niektórzy walczą o przestrzeń wolną od krzyża, odwołują się do praw człowieka, tych samych praw, które przecież z krzyża pochodzą. Stąd dramatyczne pytanie, które postawił watykański sekretarz stanu kard. Bertone „Co ma nam dzisiaj do zaoferowania Europa trzeciego tysiąclecia, odbierając krzyż? Czyżby tylko dynie na halloween?” Pogłębieniem tych słów jest fragment homilii Benedykta XVI: „w pewnym okresie – który jeszcze nie całkiem się zakończył – odrzucano chrześcijaństwo właśnie z powodu krzyża. Mówiono, że krzyż oznacza ofiarę, że jest znakiem zaprzeczenia życia. My natomiast chcemy pełni życia, bez ograniczeń i bez wyrzeczeń. Chcemy żyć, po prostu żyć. Nie pozwalamy, aby ograniczały nas nakazy i zakazy; chcemy bogactwa i pełni – tak mówiono i tak mówi się nadal. Wszystko to brzmi przekonująco i kusząco. Jest to język kusiciela, który mówi: Nie dajcie się zastraszyć! Jedzcie spokojnie ze wszystkich drzew w ogrodzie. Prawdziwym wielkim tak jest tylko krzyż, to krzyż jest prawdziwym drzewem życia”. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

niedziela, 13 września 2015

Otwarte ucho

Pan Bóg otworzył Mi ucho, a Ja się nie oparłem ani się cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg Mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. Blisko jest Ten, który Mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze Mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do Mnie! Oto Pan Bóg Mnie wspomaga. Któż Mnie potępi?
Konsekwencją otwarcia uszu przez Boga stają się prześladowania, zniewagi, oplucie. Kto słyszy prawdę, jest na nią wrażliwy, staje się znakiem sprzeciwu dla świata. Choć ostatecznie doświadczy bliskości Pana: Oto Pan Bóg Mnie wspomaga. Izajasz pisze: Pan Bóg otworzył Mi ucho, a Ja się nie oparłem ani się cofnąłem. Choć to Bóg wychodzi z inicjatywą, to jednak do człowieka należy wybór. Prorok podjął decyzję – nie oparł się, ani nie cofnął, choć wiedział, że czeka go cierpienie, ale równie dobrze mógł się nie zgodzić, karmiąc się nadal głosami świata. Pytanie: czy chcę, czy pozwalam, aby Pan Bóg otworzył mi uszy? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

sobota, 12 września 2015

Nauka zasługująca na wiarę

Nauka to zasługująca na wiarę i godna całkowitego uznania, że Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy. Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą dla życia wiecznego. A Królowi wieków nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, Bogu samemu - cześć i chwała na wieki wieków! Amen.
Prawdą jest, że zbyt dużo uwagi poświęcamy tajemnicy grzechu, pomniejszając kwestię Bożego miłosierdzia. Prawda o grzechu człowieka zdaje się czasem wręcz wylewać z naszych wnętrz. Wciąż powtarzamy: jestem grzeszny, jestem słaby, upadam. Owszem, to prawda i nie możemy tej prawdy kwestionować czy trywializować. Jednak św. Paweł ujął to trafnie, że przecież Chrystus zbawia i to jest najważniejsza prawda naszej wiary; to jest nauka zasługująca na wiarę. Naszym powołaniem nie jest pochylanie się nad grzechem, czyniąc z niego niemal bożka. Jesteśmy wezwani do tego, by kierować się ku Bogu. Zobacz sobie psalm 121. Błogosławionego dnia '+' ks. Adam

piątek, 11 września 2015

Światło nauki

Jezus opowiedział uczniom przypowieść: Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Jak możesz mówić swemu bratu: Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku, gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata.
Żeby zrozumieć, o jakiego rodzaju wykształcenie chodzi, trzeba odnieść się do ewangelicznej drzazgi. Jest nią, najogólniej rzecz biorąc, grzech. To on wykrzywia nasze postrzeganie świata i jego interpretację. Prawdziwą nauką jest ta, która pomaga nam usuwać grzech. Nauką jest światło wiary, które pomaga nam dostrzec pierwotną harmonię stworzenia i do niej wrócić. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

czwartek, 10 września 2015

Zapłata za dobro

Jezus powiedział do swoich uczniów: Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w [jeden] policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie! Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać. Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.
Trudno okazać miłość temu, kto nas nienawidzi. W Quo vadis jest ciekawe zdanie Petroniusza: jeśli za zło mamy płacić dobrem, to czym zapłacimy za dobro? No właśnie. Ewangelia domaga się wzroku miłości, a nie logiki i kalkulacji świata. Na początku ciężko postawić ten krok, ale kiedy się go podejmie, to niczego nie trzeba już tłumaczyć '+' ks. Adam

środa, 9 września 2015

Kiedy bać się 'biada'?

W owym czasie Jezus podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom.
Gdyby oddzielić 'biada' od 'błogosławieni', to można by pomyśleć, że wystarczy się najeść, żeby być potępionym. Owe biada stają się zrozumiałe właśnie w połączeniu z błogosławieństwami. Biada staje się realne wtedy, gdy nasycasz siebie, nie zwracając uwagi na kogoś, kto obok Ciebie jest głodny. Sam śmiech nie jest powodem do potępienia, tak jak sam płacz nie zapewnia zbawienia. To w Bogu wszystko znajduje swój prawdziwy sens '+' ks. Adam

wtorek, 8 września 2015

Dla dobra


Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał - tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił - tych też obdarzył chwałą.
Czyżby jednak Pan dzielił sobie ludzi? W żadnym razie. Bóg chce dobra dla każdego człowieka, powtarzam, dla KAŻDEGO, bo każdy człowiek jest Jego dzieckiem. Jednak nie każdy człowiek, chce przyjąć dobro. Św. Paweł mówi, że miłość po prostu umożliwia przyjęcie łaski Boga, łaski, która nie jest zarezerwowana dla ściśle określonej grupy. Bóg wychodzi z inicjatywą, ale odpowiedź należy do nas. Dlatego nie mów, że Bóg Cię nie wysłuchuje, że o Tobie zapomniał. Raczej popatrz, co blokuje Ciebie '+' ks. Adam

poniedziałek, 7 września 2015

Wizja świata

W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: Podnieś się i stań na środku! Podniósł się i stanął. Wtedy Jezus rzekł do nich: Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy źle, życie ocalić czy zniszczyć? I spojrzawszy wkoło po wszystkich, rzekł do człowieka: Wyciągnij rękę! Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa. Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi.
Dajcie mi człowieka, a znajdzie się paragraf. Coś w tym, niestety, jest. Nasze wewnętrzne opinie, nastawienia nadają kierunek naszej wizji świata, która urasta do rangi rzeczywistości. I możliwym wydaje się dla nas tylko to, co mieści się w ramach naszego świata. Najlepsza blokada dla łaski, znowu niestety. Pan chce nas zaskakiwać Swoim miłosierdziem. No ale trzeba na to pozwolić '+' ks. Adam

niedziela, 6 września 2015

Masz być uchem

Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effatha, to znaczy: Otwórz się! Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. /Jezus/ przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę.
Bóg jest słowem, komunikacją, darem  z siebie – jak ciekawie pisze Jezuita S. Fausti – a człowiek jest przede wszystkim uchem, a dopiero potem językiem. Człowiek najpierw ma usłyszeć Boga, i dopiero wtedy będzie mógł odpowiedzieć. Jeżeli ta kolejność zostaje zachwiana, to nigdy Boga nie usłyszymy, nigdy Go nie odkryjemy, a jedynie będziemy się karmić tym, co sami sobie wymyślimy. Wiara rodzi się z tego, co się słyszy, a tym co się słyszy jest słowo Chrystusa, powinno być słowo Boga. I o ile bycie głuchym, czy niemym fizycznie jest ciężkim doświadczeniem w życiu człowieka i jego najbliższych, to o wiele poważniejszym problemem jest, gdy człowiek staje się głuchoniemym religijnie, gdy jego serce i dusza nie słyszą Boga i nic do Niego mówią. I takim głuchoniemym może być niestety każdy z nas. Możemy zamknąć się na Pana Boga, niszcząc w ten sposób siebie i więź miłości i wspólnoty z Panem Bogiem, do której każdy z nas został powołany, co jest niejako naszą naturą, by odpowiadać Bogu swoim słowem na Jego słowo. Wielki teolog ubiegłego wieku Karl Rahner mówił, że człowiek jest ze swej natury słuchaczem Słowa, oczywiście tego słowa przez duże S. Człowiek spełnia się wtedy, gdy słucha Boga i odpowiada Mu swoim życiem. Dzisiejsza Ewangelia jest niewątpliwie zachętą do sprawdzenia, kogo czy czego tak naprawdę słuchamy. Duchowa głuchota grozi wszystkim, także nam. Warto zatem zastanowić się, co najczęściej pojawia się w naszych rozmowach, dzielimy się tym, co jest w nas. Czy dzielę się Bogiem? Radosnej niedzieli '+' ks. Adam

sobota, 5 września 2015

Wolność wobec prawa

W pewien szabat przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i, wykruszając je rękami, jedli. Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: Czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat? Wtedy Jezus rzekł im w odpowiedzi: Nawet tegoście nie czytali, co uczynił Dawid, gdy był głodny on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać. I dodał: Syn Człowieczy jest panem szabatu.
Prawo ma być dla nas drogowskazem, czy jak powie św. Paweł, wychowawcą. Natomiast my często czynimy z niego cel. Nie pozwól, by jakiekolwiek więzy krępowały Twoją wolność w Chrystusie, chyba że więzy miłości. Miotanie się między tym, czego jeszcze nie wolno, a czego już nie wolno, nigdy nie umożliwi Ci oddechu pełną piersią. Miłość usuwa lęk i usuwa zniewolenie. A niewolnik nie stanie się uczniem, ani tym bardziej przyjacielem '+' ks. Adam

piątek, 4 września 2015

Czy stare jest lepsze?

Wówczas oni rzekli do Niego: Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, tak samo uczniowie faryzeuszów; Twoi zaś jedzą i piją. Jezus rzekł do nich: Czy możecie gości weselnych nakłonić do postu, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas kiedy zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli. Opowiedział im też przypowieść: Nikt nie przyszywa do starego ubrania jako łaty tego, co oderwie od nowego; w przeciwnym razie i nowe podrze, i łata z nowego nie nada się do starego. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym razie młode wino rozerwie bukłaki i samo wycieknie, i bukłaki się zepsują. Lecz młode wino należy wlewać do nowych bukłaków. Kto się napił starego wina, nie chce potem młodego - mówi bowiem: Stare jest lepsze.
Wciąż uciekamy w pułapkę aktywności, a właściwie nadaktywności religijnej; choć w tym wypadku lepiej już powiedzieć pseudo-religijnej. Trudno uwierzyć w darmowość zbawienia, bo wiara taka obnaża naszą kruchość. Nic nie możemy dać Bogu, bo przecież wszystko jest od Niego. Wychowywani w zewnętrznym ułożeniu, w religijnej ogładzie, nie chcemy stać się wolni, bo wolność związana jest z odpowiedzialnością, a odpowiedzialność to ciężar. Nowość Pana wymaga od nas zerwania z przyzwyczajeniami, z naszą wizją świata. Stare jest lepsze. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

czwartek, 3 września 2015

Na Twoje słowo

Gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret - zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.
Piotr, zazwyczaj porywczy i impulsywny, tym razem zaskakująco łagodny: na Twoje słowo zarzucę sieć. Pomyśl o tych sferach swojego życia, które uważasz absolutnie za swoje, do których nie dopuszczasz nikogo, bo sam najlepiej się na tym znasz. I zastanów się: może warto posłuchać Pana, zaryzykować. Może i Twoja łódź napełni się aż po brzegi. I drugi bardzo ważny szczegół. Cud wydarza się po głoszeniu Słowa. Gdy głosimy Ewangelię, to Pan potwierdza ją znakami. Kiedy podejmujesz misję głosiciela Dobrej Nowiny, Pan sam będzie Cię prowadził '+' ks. Adam

środa, 2 września 2015

Przyjaźń i wiara

Po opuszczeniu synagogi w Kafarnaum Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosili Go za nią. On stanąwszy nad nią rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im. O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: Ty jesteś Syn Boży! Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem. Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich. Lecz On rzekł do nich: Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany. I głosił słowo w synagogach Judei.
Jest w tym jakaś delikatna czułość, a zarazem wskazanie. Jezus idzie nie tylko do nieznanych rzesz. Pochyla się nad bliskimi, nad problemami swoich przyjaciół. Stosunkowo łatwo objąć miłością nieznanych ludzi z końca świata. O wiele trudniejsza, czy wymagająca, jest miłość na wyciągnięcie ręki. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy nadwątlone zostały więzi ludzkie. Przyjaźń, nasze relacje są darem Boga i tak mają być przeżywane. Uwierz, że pracując Twoimi relacjami z innymi ludźmi, pogłębiasz też swoją wiarę '+' ks. Adam

wtorek, 1 września 2015

Słowo z mocą

Jezus udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy. A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy; Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego! Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego nie wyrządzając mu żadnej szkody. Wprawiło to wszystkich w zdumienie i mówili między sobą: Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą. I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.
Słowo Jezusa nie jest zwykłym nośnikiem treści. Jest to słowo mocy, słowo żywe. Kiedy Jezus coś mówi, to się dzieje, wypełnia się. Wielu z nas wierzy w taką moc Słowa, ale jedynie co do przeszłości. Zgadzamy się, że Jezus słowem czynił cuda, uzdrawiał, uwalniał spod władzy złego ducha. Trudniej wierzyć, gdy idzie o nas samych. A właśnie słowo Pana wypowiedziane nad nami, staje się żywą rzeczywistością w nas. Pan nie tylko pociesza, ale jest pocieszeniem, nie tylko leczy, ale jest uzdrowieniem '+' ks. Adam

P.S. Wszystkim uczniom i nauczycielom dużo siły :)
Free Contact Form