wtorek, 31 maja 2016

Do dzieła!

Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.
Lubię czytać o tym pośpiechu Maryi. Ponieważ zazwyczaj pośpiech nie jest wskazany, dlatego popadamy w drugą skrajność i nie podejmujemy żadnego działania - czekamy. Maryja uczy nas, że jest czas czekania i czas pośpiechu. W Bożych sprawach taki pośpiech się przyda. Czy można spokojnie spać, wiedząc, że na świecie giną nasi bracia chrześcijanie, że wielu nie zna Chrystusa, że wielu ginie wiecznie? Nie ma co siedzieć i użalać się nad sobą. Trzeba działać i to z energią. Zobacz, jeśli tylko każdy z nas, przeglądający ten blog (jest to średnio ok. trzystu osób) każdego dnia powiedział jedno dobre słowo, to trochę tego się zbiera, nie tak? Co dopiero, gdy chodzi o czyny?! Nie za rok, ale dzisiaj, więc do dzieła. Głoś Pana '+' ks. Adam

poniedziałek, 30 maja 2016

Przepis

Szymon Piotr, sługa i apostoł Jezusa Chrystusa, do tych, którzy dzięki sprawiedliwości Boga naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, otrzymali wiarę równie godną czci jak i nasza: Łaska wam i pokój niech będą udzielone obficie przez poznanie Boga i Jezusa, Pana naszego! Tak samo Boska Jego wszechmoc udzieliła nam tego wszystkiego, co się odnosi do życia i pobożności, przez poznanie Tego, który powołał nas swoją chwałą i doskonałością. Przez nie zostały nam udzielone drogocenne i największe obietnice, abyście się przez nie stali uczestnikami Boskiej natury, gdy już wyrwaliście się z zepsucia /wywołanego/ żądzą na świecie. Dlatego też właśnie wkładając całą gorliwość, dodajcie do wiary waszej cnotę, do cnoty poznanie, do poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność, do pobożności przyjaźń braterską, do przyjaźni braterskiej zaś miłość.
Dostajemy swoisty przepis na chrześcijańskie życie. Bazą jest wiara, bo bez niej nie zrobi się kroku. Wiara sama nie wystarczy. Potrzebuje cnoty, czyli umiejętności konkretnego dobra - wiara musi być poparta czynem. Do tego trzeba dodać szczyptę poznania, czyli otwartego umysłu, umiarkowania i cierpliwości. A całość 'mieszać' w braterskiej przyjaźni. Zwieńczeniem jest miłość '+' ks. Adam

niedziela, 29 maja 2016

Niezwyczajnie zwyczajnie

Gdy Jezus dokończył swoich mów do ludu, który się przysłuchiwał, wszedł do Kafarnaum. Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę. Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: „Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył, mówili, kocha bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę”. Jezus przeto wybrał się z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół z prośbą: „Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: »Idź« – a idzie; drugiemu: »Chodź« – a przychodzi; a mojemu słudze: »Zrób to« – a robi”. Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i zwracając się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: „Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu”. A gdy wysłani wrócili do domu, zastali sługę zdrowego.
Choć działanie Pana powinno w naszym doświadczeniu pozostać nadzwyczajne, to jednak trzeba dokładać wszelkich starań, by stawało się ono zwyczajne. Już tłumaczę. Bóg zawsze będzie przekraczał człowieka, ale w swojej miłości chce się do nas zniżać tak, byśmy mogli Go poznawać. Pan działa pośród nas w swojej mocy i sile, która przekracza nasze wyobrażenia, ale pragnienie Pana jest tak wielkie, że to działanie staje się, w pewnym sensie, zwyczajnym, codziennym. Bóg po prostu taki jest. On chce być blisko, chce nas zadziwiać, chce pokazywać swoją Miłość. Dlatego potrzebujemy wiary setnika, który wie, że na siebie nie ma co liczyć, ale w Jezusie wszystko jest możliwe '+' ks. Adam

piątek, 27 maja 2016

Pora na owoce

Jezus przybył do Jerozolimy i wszedł do świątyni. Obejrzał wszystko, a że pora była już późna, wyszedł razem z Dwunastoma do Betanii. Nazajutrz, gdy wyszli z Betanii, uczuł głód. A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: „Niech już nikt nigdy nie je owocu z ciebie”. Słyszeli to Jego uczniowie. I przyszli do Jerozolimy. Wszedłszy do świątyni, zaczął wyrzucać tych, którzy sprzeda wali i kupowali w świątyni, powywracał stoły zmieniających pieniądze i ławki tych, którzy sprzedawali gołębie, i nie pozwolił, żeby kto przeniósł sprzęt jaki przez świątynię. Potem uczył ich mówiąc: „Czyż nie jest napisane: Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich narodów? Lecz wy uczyni liście z niego jaskinię zbójców”. Doszło to do arcykapłanów i uczonych w Piśmie i szukali sposobu, jak by Go zgładzić. Czuli bowiem lęk przed Nim, gdyż cały tłum był zachwycony Jego nauką. Gdy zaś wieczór zapadał, wychodzili poza miasto. Przechodząc rano, ujrzeli drzewo figowe uschłe od korze ni. Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: „Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło”. Jezus im odpowiedział: „Miejcie wiarę w Boga. Zaprawdę powiadam wam: Kto powie tej górze: «Podnieś się i rzuć w morze», a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze”.
Ten, który sieje ziarno, ma też prawo oczekiwać owoców. Zadziwiające, że często my sami chcemy decydować, czy już pora, czy jeszcze nie. A z reguły uznajemy, że jeszcze nie pora. Wciąż nie jesteśmy przygotowani, wciąż jeszcze nie teraz, wciąż lepszy czas widzimy tylko przed nami w bliżej nieokreślonej przyszłości. Tymczasem dzisiaj właśnie nadeszła pora, to ten dzień. Stajesz do modlitwy i... przebacz '+' ks. Adam

czwartek, 26 maja 2016

By żyło się dobrze

Jan Paweł II w encyklice poświęconej Eucharystii napisał: „Pragnę z całą mocą przypomnieć to na początku nowego tysiąclecia, ażeby chrześcijanie czuli się bardziej niż kiedykolwiek wezwani, aby nie zaniedbywać obowiązków przynależnych mieszkańcom tej ziemi. Ich zadaniem jest przyczyniać się, kierując się światłem Ewangelii, do budowania świata na miarę człowieka i odpowiadającego we wszystkim zamysłowi Boga. Głoszenie śmierci Pana «aż nadejdzie» (1Kor 11, 26) zakłada, iż wszyscy uczestniczący w Eucharystii podejmą zadanie przemiany życia, aby w pewnym sensie stało się ono całe «eucharystyczne». Jednym z warunków prawdziwego życia chrześcijańskiego, życia eucharystycznego jest składanie siebie w ofierze, by jednoczyć się z Bogiem i z innymi ludźmi. Nie można być prawdziwym chrześcijaninem, jeśli wierny nie stara się równocześnie uczestniczyć czynnie w życiu kościelnym w jego całości, w czym mieści się także zaangażowanie misyjne, polegające na wprowadzaniu miłości Chrystusa w życie społeczne (Benedykt XVI). Św. Jakub powie: wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. I nie chodzi tu tylko o uczynki miłosierdzia, które znamy lepiej lub gorzej, ale chodzi po prostu o coś, co Jan Paweł II nazwał budowaniem cywilizacji miłości. Eucharystia ma nas uzdalniać do rzetelnego i sumiennego wypełniania swojego powołania, sowich obowiązków, tak by wszystkim wokół ciebie i z tobą żyło się dobrze.

środa, 25 maja 2016

Pośpiech dla Godziny

Uczniowie byli w drodze, zdążając do Jerozolimy, Jezus wyprzedzał ich, tak że się dziwili; ci zaś, którzy szli za Nim, byli strwożeni. Wziął znowu Dwunastu i zaczął mówić im o tym, co miało Go spotkać: Oto idziemy do Jerozolimy. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.
Przelotne spojrzenie na chrześcijaństwo może dać złudzenie, że cierpienie jest koniecznym elementem wiary. Jezus spieszy się do Jerozolimy, gdzie umrze, a reszta idzie za nim strwożona. Tyle zobaczy ten, kto wierzy sobie. Inni mogą zobaczyć, że Jezus idzie wypełnić Godzinę Miłości. Wiedzie ona przez cierpienie, ale nie tylko. Jego Miłość objawia się w cudach, w nauce, w przykładzie życia i także w cierpieniu. I my także mamy się spieszyć do cierpienia, do trudu, do problemów, ale nie dla nich samych, ale tylko wtedy, gdy prowadzą nas do naszej Godziny '+' ks. Adam

wtorek, 24 maja 2016

Polecam

Biografia Boga Ojca - Maria Miduch
Po wspaniałej Biografii Ducha Świętego otrzymujemy od autorki Marii Miduch Biografię Boga Ojca. To nie przypadek, że Bóg chce, byśmy widzieli w Nim Ojca. To nie przypadek, że chce, abyśmy wołali do Niego: Tato!

Od Autorki:
Myślę, że nie był jedyny, wielu z nas tak przywykło do określenia „Bóg Ojciec”, że gładko przechodzi przez nie podczas modlitwy, czyniąc z niego coś w rodzaju wykrzyknika czy formuły otwierającej. Jaka szkoda! Może warto zastanowić się nad tym, czy siła tej modlitwy nie tkwi jednak w tym oswojonym początku? Czy reszta słów nie jest pozbawiona zasadności, gdy nie zacznie się od tego najważniejszego: „Ojcze!”.
Spotkałam kiedyś starego Żyda, który powiedział mi ze łzami w oczach: „Wy, chrześcijanie, macie taką piękną modlitwę!”. Widząc, że nie kwapi się z rozwinięciem swojego spostrzeżenia, drążyłam, chcąc wiedzieć, która to z naszych modlitw tak zachwyciła starego Beniamina. Na pytanie zareagował zdziwieniem: „No jak to? Ta, nad którą nie ma innych. Ta, w której mówicie »Ojcze« do Najwyższego”. Zaintrygował mnie, zapytałam więc, czy modli się nią. Ze smutnym uśmiechem powiedział: „Modlić się nią? Nie… nie dam rady, zatrzymałem się na jej pierwszych słowach. Wy, chrześcijanie, przechodzicie dalej, a ja zastanawiam się i pojąć nie mogę, jak to jest być dzieckiem Wszechmocnego…”.
To nie przypadek, że Bóg chce, byśmy widzieli w Nim Ojca. To nie przypadek, że chce, abyśmy wołali do Niego: Tato!
Bóg jest zawsze kimś więcej, niż umiemy to sobie wyobrazić. Zawsze jest lepszy, niż możemy przypuszczać, zawsze kocha bardziej, niż w naszych najśmielszych wyobrażeniach.
To, jaki jest Bóg, ma też wpływ na ciebie. Odkrywając Jego ojcowskie serce, odkrywasz także swoją tożsamość jako Jego dziecka.

Ojcze nasz… kim jesteś?


http://e-religijne.pl/pl/p/Biografia-Boga-Ojca-Maria-Miduch/9316

Opuszczenie

Piotr powiedział do Jezusa: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą. Jezus odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.
Oczywiście najłatwiej odnieść te słowa do osób duchownych, czy konsekrowanych. Ale tak naprawdę, kontynuując myśl wczorajszej Ewangelii, wszyscy mamy dorastać do pewnego opuszczenia siebie i najbliższych. Wszystko, co przysłania nam Pana, jest przeszkodą, którą trzeba usunąć, jeśli chce się doświadczyć nowego życia. Wciąż grozi nam związywanie się z wieloma sprawami, z wieloma osobami, które to związanie prowadzi do swoistego niewolnictwa. A wtedy niemożliwa jest wiara; pozostanie tylko spełnianie rytuału. Ucz się takiego opuszczania swojego życia, które wiązać się będzie coraz mocniej z Panem, a nie ze swoimi wyobrażeniami '+' ks. Adam

poniedziałek, 23 maja 2016

Klęcząc przed sobą

Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu rzekł: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę. On Mu rzekł: Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości. Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego. Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego. A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: Któż więc może się zbawić? Jezus spojrzał na nich i rzekł: U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe.
Rozbieżność emocjonalna na dość powszechnym poziomie. Klęka przed Panem, szuka prawdziwej drodze, tęskni za życiem wiecznym. Wszystko pięknie. Problem w tym, że jest głuchy, w ogóle nie słucha. Nie, słucha, słucha siebie i tylko siebie. A cóż może usłyszeć człowiek, słuchając tylko siebie? Że sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Może klęczeć, nawet całe wieki, ale niczego nie przyjmie, bo kłania się sobie '+' ks. Adam

niedziela, 22 maja 2016

Dar Trójcy

Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość - wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś - nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.
Zadziwiająco łatwo przypisujemy sobie zasługi i z taką samą łatwością obarczamy Boga za niepowodzenia. Uroczystość Trójcy Świętej objawia nam nie tylko naturę Boga, ale i Jego działanie. Bóg jest Miłością Osób, pozostaje w ciągłej relacji. Ta relacyjność przelewana jest na człowieka, owoc Bożej Miłości. Wszystko, kim jesteśmy i co mamy, jest darem tej Miłości. Ojciec nas stworzył, Syn odkupił, a Duch Święty nieustannie ożywia '+' ks. Adam

sobota, 21 maja 2016

Polecam

KERYGMAT. Dotknij, zobacz, to Ja jestem - ks. Michał Olszewski SCJ

Doświadcz przemieniającej mocy Dobrej Nowiny o Bożej miłości do Ciebie! W tej książce ks. Michał, którego posługa od początku jest poświęcona głoszeniu prawd stanowiących treść kerygmatu, zebrał w skondensowanej, poręcznej formie to podstawowe przesłanie, dobrą nowinę chrześcijaństwa o Bogu, który nas kocha tak, że umarł za nasze grzechy, aby nam dać wieczne życie ze sobą.


Kerygmat to istota chrześcijaństwa, te prawdy, w których nasza wiara ma swoje bezpośrednie źródło. Pierwotnie głoszony był tym, którzy nigdy nie słyszeli o Jezusie. Obecnie kierowany jest również do ochrzczonych, aby ożywić czy odnowić ich wiarę, zaprosić ich do nawiązania prawdziwej relacji z Bogiem. Bez kerygmatu chrześcijaństwo jest bowiem pustą, pozbawioną swej treści skorupą.

Więcej TUTAJ

O chrześcijaństwie

Rozważ sobie dzisiejsze czytanie z Listu św. Jakuba - kwintesencja chrześcijaństwa. Wiara nie rzuca światła jedynie na sprawy trudne. Byłoby to jej karłowaceniem. Wiara, owszem, pomaga znaleźć sens tam, gdzie rozum pozostaje bezradny, ale równocześnie wiara pozwala dojrzale przeżywać czas radość. Jesteś radosny, jesteś smutny - życie, stwierdzamy krótko. I właśnie w takim życiu szukaj śladów Boga i Jego miłującej obecności. Korzystaj również z łaski sakramentów przez posługę kapłanów. To niezwykłe dobrodziejstwo, że mamy kapłanów, tak wielu i tak blisko. Ich obecność jest czytelnym i wyrazistym znakiem obecności Boga pośród swego ludu. Dzięki nim wiara nie pozostaje ziarnem, ale przekształca się w owoc. Niech dzisiejszy dzień stanie się dla Ciebie poszukiwaniem ścieżek Pana i swojego na nich miejsca '+' ks. Adam

piątek, 20 maja 2016

Wychowawca

Wybrał się stamtąd i przyszedł w granice Judei i Zajordania. Tłumy znowu ściągały do Niego znowu je nauczał, jak miał zwyczaj. Przystąpili do Niego faryzeusze i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając zapytał ich: Co wam nakazał Mojżesz? Oni rzekli: Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić. Wówczas Jezus rzekł do nich: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela! W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo.
Pan Bóg jest niezwykle czułym Wychowawcą. Zdarza się nam traktować Ewangelię jako bezduszne prawo. Nie ma mowy o żadnych błędach, inaczej jesteś stracony. Jak wielu karmi się takim lękiem przed Panem! I stąd to nasze próbowanie Boga; na ile jeszcze mogę sobie pozwolić? czy to już grzech, czy jeszcze nie? A Pan pokazuje, że Jego nauka jest drogą, na której człowiek może się rozwijać, a nie drogą dla perfekcjonistów. Jeśli pójdziesz za Panem, On sam Cię będzie uczył, podnosił z upadków, poprawiał to, co wymaga korekty. I na pewno nie wytknie Cię palcem '+' ks. Adam

czwartek, 19 maja 2016

Wyjątkowo

W roku śmierci króla Ozjasza ujrzałem Pana siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie, a tren Jego szaty wypełniał świątynię. Serafiny stały ponad Nim; każdy z nich miał po sześć skrzydeł; dwoma zakrywał swą twarz, dwoma okrywał swoje nogi, a dwoma latał. I wołał jeden do drugiego: "Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały". Od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem. I usłyszałem głos Pana mówiącego: "Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł?" Odpowiedziałem: "Oto ja, poślij mnie!".
Choć powołanie Izajasza jest wyjątkowe w swej okazałości, to jednak jedyne nie jest. W optyce Bożej każdy człowiek jest niepowtarzalny i niezastąpiony. Bóg nie patrzy na ilość, bo nie za ilość umarł, ale za każdego człowieka. Dlatego tak ważna jest nasza osobista odpowiedź, jaką dajemy na zaproszenie Pana. On nieustannie pyta: kogo mam posłać? I nie jest to pytanie rzucone w próżnię. Jezus chce, byś to właśnie Ty udzielił odpowiedzi. Zobacz, że dosyć ciężko jest nam usytuować się siebie w kategoriach wielkości, dobrze rozumianej oczywiście. Wydaje się nam, że do nas pasuje bardziej zwyczajność i przeciętność, niż wielkość. Warto nad tym pracować, bo pamiętaj, skąd płynie Twoja wielkość '+' ks. Adam

środa, 18 maja 2016

Nie marudź!

Teraz wy, którzy mówicie: Dziś albo jutro udamy się do tego oto miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski, wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, co się ukazuje na krótko, a potem znika. Zamiast tego powinniście mówić: Jeżeli Pan zechce, i będziemy żyli, zrobimy to lub owo. Teraz zaś chełpicie się w swej wyniosłości. Każda taka chełpliwość jest przewrotna. Kto zaś umie dobrze czynić, a nie czyni, grzeszy.
Bardzo lubię ten fragment Listu św. Jakuba. W kilku słowach ujęty jest cały sens wiary, cała tajemnica miłosnej ufności. Kim jest człowiek? Parą. Parą, której często wydaje się, że jest oceanem, niegasnącym źródłem, mocą wodospadu. Parą. A Pan oddaje człowiekowi wszystko, a przede wszystkim swą Miłość. Miłość ta zabezpiecza nasze życie, w najdrobniejszych szczegółach. A i to nam nie wystarcza. Nie mam czasu. Nie jestem gotowy. Nie jestem w nastroju. Nie teraz. Czymże jesteś? Umiesz dobrze czynić, to czyń. I nie marudź! Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

wtorek, 17 maja 2016

Oblubieńcza miłość Boga

Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz. Cudzołożnicy, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga. A może utrzymujecie, że na próżno Pismo mówi: Zazdrośnie pożąda On ducha, którego w nas utwierdził? Daje zaś tym większą łaskę: Dlatego mówi: Bóg sprzeciwia się pysznym, pokornym zaś daje łaskę. Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was. Przystąpcie bliżej do Boga, to i On zbliży się do was. Oczyśćcie ręce, grzesznicy, uświęćcie serca, ludzie chwiejni! Uznajcie waszą nędzę, smućcie się i płaczcie. Śmiech wasz niech się obróci w smutek, a radość w przygnębienie. Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was.
Znamienne, że św. Jakub nazywa cudzołóstwem przyjaźń ze światem. Przymierze, które Bóg zawarł z nami ma w sobie coś z więzi oblubieńczej, wręcz małżeńskiej. Dlatego każde naruszenie tej wierności nosi znamiona cudzołóstwa. Z resztą, nasze tłumaczenia często przypominają usprawiedliwienia zdradzających małżonków: mam prawo być szczęśliwy, jestem wolny, dusił mnie ten związek. A przecież miłość oblubieńcza nie niszczy wolności, nie tłamsi drugiej osoby. To my sami siebie niszczymy, sami siebie ograniczamy. Ale kto to może pojąć? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

poniedziałek, 16 maja 2016

Gubić i szukać

(J 2,1-11) Dlaczego Ci najlepsi Rodzice nie zauważyli, że Jezus został w Jerozolimie? Biblijni komentatorzy, egzegeci zgodnie tłumaczą, że w pewien sposób cała ta sytuacja wydarzyła się dla naszego pouczenia. Jest to dla nas bardzo ważna lekcja: Jezusa można zgubić. Nieszczęście może przydarzyć się każdemu, tak jak się to stało przypadku Maryi i Józefa. Zgubienie Jezusa w swoim życiu nie jest zarezerwowane, jak często możemy ulec pokusie takiego myślenie, jedynie dla zatwardziałych grzeszników, dla tych, którzy przypominają sobie o Bogu od wielkiego święta, przy różnych okazjach, ale może przydarzyć się każdemu. Można zgubić Jezusa także przez drobne niewierności, nawet przez krótkie odwrócenie wzroku od Jezusa, nawet przez krótki odpoczynek w chrześcijańskim czuwaniu. Ewangeliczny opis zawiera także lekcję podnoszącą na duchu. Zaginionego Jezusa można odnaleźć i trzeba dokładać starań, by tak jak Maryja szukać zaginionego Jezusa i to szukać Go z bólem serca. Zagubienie Jezusa było dla Maryi bólem serca. Zguba Jezusa sprawia ból serca, powinna boleć. I można powiedzieć, że dobrze, gdy utrata Jezusa rodzi nas ból, gdy człowiek umie zapłakać z powodu utraty Jezusa, gdy boli go strata Boga. Bo taki ból jest dla człowieka uzdrowieniem. Taki ból jest dla nas sygnałem do większej gorliwości w sprawach Pana, do większej czujności. Taki ból może stać się dla człowieka szansą '+' ks. Adam

niedziela, 15 maja 2016

sobota, 14 maja 2016

Bez konieczności

Piotr w obecności braci, a zebrało się razem około stu dwudziestu osób, tak przemówił: Bracia, musiało wypełnić się słowo Pisma, które Duch Święty zapowiedział przez usta Dawida o Judaszu. On to wskazał drogę tym, którzy pojmali Jezusa, bo on zaliczał się do nas i miał udział w naszym posługiwaniu. Napisano bowiem w Księdze Psalmów: Niech opustoszeje dom jego i niech nikt w nim nie mieszka! A urząd jego niech inny obejmie! Trzeba więc, aby jeden z tych, którzy towarzyszyli nam przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał z nami, począwszy od chrztu Janowego aż do dnia, w którym został wzięty od nas do nieba, stał się razem z nami świadkiem Jego zmartwychwstania. Postawiono dwóch: Józefa, zwanego Barsabą, z przydomkiem Justus, i Macieja. I tak się pomodlili: Ty, Panie, znasz serca wszystkich, wskaż z tych dwóch jednego, którego wybrałeś, by zajął miejsce w tym posługiwaniu i w apostolstwie, któremu sprzeniewierzył się Judasz, aby pójść swoją drogą. I dali im losy, a los padł na Macieja. I został dołączony do jedenastu apostołów.
Bardzo często proroctwa traktujemy jako konieczność co do przyszłości: musiało się stać - powie św. Piotr. Jednak jego stwierdzenie nie oznacza, że nasz los z góry jest przesądzony. Każdy człowiek zachowuje swoją wolność, zawsze ma możliwość wyboru. Pan istnieje poza czasem i dlatego zna nasze wybory. Wiedział, że Judasz Go zdradzi, nie dlatego, ze taki był Jego plan, ale dlatego, że znał decyzję zdrajcy. Pan zna także nasze wybory, również te, które jeszcze przed nami, toteż może nam odsłaniać prawdę o nas, bez niszczenia naszej wolności. Zobacz, że także objawienia Maryi mają charakter warunkowy: jeśli ludzie się nie nawrócą, ściągną na siebie dramaty. Ludzkość nie musi zmierzać ku zagładzie, nie taki nasz los. Wolność jest wielkim darem i wielką odpowiedzialnością '+' ks. Adam

piątek, 13 maja 2016

Kilkakrotnie

(J 21,15-19) Ciężko przyjąć to, że czasem trzeba odpowiedzieć nie tylko trzy razy, jak św. Piotr, ale może i siedemdziesiąt siedem razy. Czy Pan potrzebuje kilkukrotnej odpowiedzi? Jako Istota doskonała niczego nie potrzebujemy. To nam ona jest potrzebna, by uczyć się prawdy o sobie. Ale jako Bóg, który jest Miłością, chce słuchać naszych wyznań, tak jak zakochani. A czy jest w tym naprawdę wielki wysiłek, że trzeba swój wybór potwierdzać? Idziemy w stronę Pana, i tylko to ma znaczenie '+' ks. Adam

czwartek, 12 maja 2016

Drogi modlitwy Pana

(J 17,20-26) Modlitwa Jezusa trwa nieustannie. Dlaczego zatem jedność chrześcijan wciąż pozostaje w sferze marzeń? Czyżby modlitwa Pana nie była skuteczna? Żadną miarą. Mamy tendencję do uznawania naszych wyobrażeń za rzeczywistość, a ponadto, z uporem maniaka, podsuwamy Bogu nasze scenariusze. Kiedy modlisz się, kiedy przebywasz w obecności Pana, to zajmij się kochaniem, a nie tworzeniem przyszłości. Modlitwa Jezusa pozwala nam dotknąć tajemnicy Bożego działania, której nigdy nie ogarniemy. Jezus zanosi modlitwę za nas i mamy pewność, że ta modlitwa chroni nas, otula i prowadzi, ale zgodnie z planem Bożej miłości, a nie według naszego projektu. Trudno to przyjąć, trudno zgodzić się, przynajmniej niektórym, na zostawienie siebie. Trudno uwierzyć, że nasz wysiłek, nasze zaangażowanie, nasza praca nie jest przyczyną istnienia świata. Pracuj, ile możesz, ale o więcej słuchaj Boga '+' ks. Adam 

środa, 11 maja 2016

Ciężar wolności

(J 17,11b-19) Czyżby jezusowa ochrona nie była skuteczna, skoro zginął syn zatracenia? Czy Pan mógł ochronić Judasza przed dramatem zdrady? Mógł, bo jest Bogiem. Ale ile wtedy znaczyłaby wolność, ile znaczyłaby miłość? Bóg płacze nad nieszczęściem człowieka, zwłaszcza gdy on sam się w nie wpędza. Ale czy można kogoś zmusić do miłości? Można kochać i czekać, że ktoś odpowie na tę miłość. Ciężka jest droga Miłości. Choć sama płonie z tęsknoty, często musi zadowolić się byle ochłapem chłodu. Miłość cierpliwa jest i dlatego czeka. I dlatego Jezus modli się za swoje owce, choć nie wszystkie to doceniają, nie wszystkie na to odpowiedzą, nie wszystkie się ucieszą. Cena miłości. Cena wolności '+' ks. Adam

wtorek, 10 maja 2016

Moc modlitwy Jezusa

(J 17,1-11a). Mamy pewność, że modlitwa Jezusa zostaje wysłuchana. Skoro On wstawia się za nami u Ojca, to na pewno doświadczymy łaski. Nie znaczy to, że życie na ziemi stanie się bajkowe, ale może stać się zupełnie nowe. Często nasze oczekiwania co do życia, pozostają w sprzeczności z logiką i z rzeczywistością. Akceptacja konkretnego stanu rzeczy nie oznacza rezygnacji, czy zgody na wszystko, swoistej obojętności, ale może być dobrym punktem odbicia, choć nie od razu musi wszystko ułatwić. Trzymamy się prawdy, że Jezus wstawia się za nami. Jeśli tak, to damy radę, bo nie siłujemy się sami '+' ks. Adam

poniedziałek, 9 maja 2016

Siła owiec

Paweł, posławszy z Miletu do Efezu, wezwał starszych Kościoła. A gdy do niego przybyli, przemówił do nich: Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią. Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów. Dlatego czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was. A teraz polecam was Bogu i słowu Jego łaski władnemu zbudować i dać dziedzictwo ze wszystkimi świętymi. Po tych słowach upadł na kolana i modlił się razem ze wszystkimi.
W pewnym stopniu stajemy się świadkami spełniania słów Pawła. Jako wspólnota Kościoła, jesteśmy narażeni na ataki wilków, co najgorsze, czasem owe wilki budzą się we wnętrzu owczarni. Niektóre owce zostają zabite, a niektóre odchodzą od stada. Taka jest nasza rzeczywistość. Ale jest też rzeczywistość Boża, która w upodleniu, w atakach i w trudnościach pierwsze miejsce oddaje Najwyższemu, zgodnie z prawdą. Ciężkie jest nasze życie, na szczęście czasami, i na szczęście jest piękne, bo pochodzi od Boga '+' ks. Adam

niedziela, 8 maja 2016

Ziemią do nieba

Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym udzielił przez Ducha Świętego poleceń Apostołom, których sobie wybrał, a potem został wzięty do nieba. Im też po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym. A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: Słyszeliście o niej ode Mnie - /mówił/ - Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym. Zapytywali Go zebrani: Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela? Odpowiedział im: Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi. Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba.
Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Tak stojąc, łatwo zapomnieć, że póki co żyjemy na ziemi. Pan dał nam czas tutaj, by rozwijać Jego dary. Serce mamy w niebie, ale ręce mamy zająć pracą tu, na ziemi. Wniebowstąpienie Pana nie tylko wypełnia Boży plan zbawienia, ale wprowadza nas w tęskne oczekiwanie na Ducha Parakleta i daje pewność, że czeka na nas niebo '+' ks. Adam

sobota, 7 maja 2016

Owoce prostoty

Jezus powiedział do swoich uczniów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna. Mówiłem wam o tych sprawach w przypowieściach. Nadchodzi godzina, kiedy już nie będę wam mówił w przypowieściach, ale całkiem otwarcie oznajmię wam o Ojcu. W owym dniu będziecie prosić w imię moje, i nie mówię, że Ja będę musiał prosić Ojca za wami. Albowiem Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali i uwierzyli, że wyszedłem od Boga. Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca.
Nazbyt często okraszamy te słowa Pana Jezusa swoimi dopowiedzeniami. Myślimy, że, owszem, Pan spełni nasze prośby, o ile dobrze je wypowiemy, o ile będziemy przygotowani, o ile będą dobre, i tak dalej, i tak dalej. Brakuje nam takiej chrześcijańskiej, Bożej prostoty. Kiedy Pan mówi, że w Jego Imię możemy prosić Ojca o cokolwiek, to nie robi żadnych warunków. Dlaczego zatem nie wszystkie nasze prośby są spełnione? Uwierz, że problem jest w nas. Nie wierzymy, że to jest możliwe. Dlatego albo prosimy asekuracyjnie, albo nie liczy na wiele. A wybór jest Twój '+' ks. Adam

piątek, 6 maja 2016

Wciąż na nowo

Przypominam, bracia, Ewangelię, którą wam głosiłem, którąście przyjęli i w której też trwacie. Przez nią również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam rozkazałem... Chyba żebyście uwierzyli na próżno. Przekazałem wam na początku to, co przejąłem; że Chrystus umarł - zgodnie z Pismem - za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi.
Ewangelia nie jest przeszłością. Ona wciąż żyje i uaktualnia się na nowo, bo Pan wciąż jest nowy, nieustannie świeży. Chyba  że pozwalamy, by dobra nowina stała się martwą w naszym życiu. Wiara to nie jedna decyzja. To prawda, gdzieś u początku tej drogi jest ów pierwszy wybór, ale to nie wystarczy. Trwać w Ewangelii to każdego dnia na nowo kroczyć za Panem. Upadać i powstawać; biec i wlec się ostatkiem sił; w radości i w smutku; przez uśmiech i we łzach; ale iść. Wciąż na nowo '+' ks. Adam

czwartek, 5 maja 2016

Jeszcze chwila

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie. Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: Co to znaczy, co nam mówi: Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie; oraz: Idę do Ojca? Powiedzieli więc: Co znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co mówi. Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość.
Czas, choć tak różnie doświadczany na tym świecie, i tak jest mgnieniem wobec wieczności. Prawdą jest, że gdy przeżywa się cierpienie, nawet minuta przedłuża się w nieskończoność, ale i ona się  kiedyś zakończy. Nie polegamy na swoich doświadczeniach, bo one niekoniecznie odpowiadają rzeczywistości. Polegamy na Bogu, który zachęca, by wytrwać jeszcze chwilę, bo On się zbliża, a wraz z Nim nadchodzi radość prawdziwa, której już nic nam nie zabierze '+' ks. Adam

środa, 4 maja 2016

Objawianie Ducha

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.
Nie jest tak, że Pan nie powiedział nam wszystkiego. To my nie wszystko zrozumieliśmy. Dlatego posłany został Duch Święty, który sprawia, że człowiek może postępować na drodze wiary, że może przyjmować coraz więcej. Objawianie rzeczy przyszłych nie jest przepowiadaniem przyszłości, ale doprowadzaniem ludzi wszystkich czasów do aktualizacji Słowa Bożego. W Jezusie Bóg powiedział wszystko, wypowiedział swoje ostatnie Słowo. Przyjmowanie tego Słowa zmienia się w dziejach świata, bo zmienia się świat '+' ks. Adam

wtorek, 3 maja 2016

Dzieci Królowej

Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
Dzisiejsza uroczystość wskazuje nam drogę do Chrystusa, drogę przez Maryję, przez Maryję do Chrystusa. To że Maryja jest Królową Polski, to nie tylko nasz przywilej, ale i ogromne zobowiązanie do służenia Królowej naszej ojczyzny przede wszystkim poprzez pracę nad sobą, poprzez walkę z naszymi wadami, poprzez ustawiczne rozwijanie się jako człowieka, jako ucznia Chrystusa i jako dziecka Maryi. Nie wystarczy ucieszyć się z dzisiejszego święta, bo uznać Maryję jako Królową, to przede wszystkim naśladować Ją w codziennym życiu i razem z Nią służyć Chrystusowi. A służba Chrystusowi najpełniej objawia się poprzez miłość do bliźnich. Uczestniczymy w cierpieniach i krzyżu Chrystusa na wzór Maryi, gdy służymy Mu w najmniejszych braciach: biednych i cierpiących. Biorąc na swoje ramiona krzyż cierpiącego brata, dźwigamy krzyż samego Jezusa, który powiedział wyraźnie: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

poniedziałek, 2 maja 2016

Paraklet

Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku. To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście, gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o nich, że Ja wam to powiedziałem.
Tłumaczenie greckiego słowa 'parakletos' jako 'pocieszyciel' nie do końca oddaje rolę Ducha Świętego. Słowo to odwołuje się do funkcji w starożytnym sądzie. Parakletem była osoba, która niejako brała na siebie winę osądzanego, by sobą zaświadczyć o jego niewinności. Duch Paraklet nie tyle nas pociesza, co uniewinnia. Różnica zasadnicza. Duch osłania nas swoją Miłością, chroniąc przed zasłużoną karą, na którą człowiek sam się skazuje przez grzech. Duch Paraklet daje siłę, by na nowo żyć w wolności '+' ks. Adam

niedziela, 1 maja 2016

Światło Baranka

Uniósł mnie anioł w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą, i ukazał mi Miasto Święte - Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, mające chwałę Boga. źródło jego światła podobne do kamienia drogocennego, jakby do jaspisu o przejrzystości kryształu: Miało ono mur wielki a wysoki, miało dwanaście bram, a na bramach - dwunastu aniołów i wypisane imiona, które są imionami dwunastu pokoleń synów Izraela. Od wschodu trzy bramy i od północy trzy bramy, i od południa trzy bramy, i od zachodu trzy bramy. A mur Miasta ma dwanaście warstw fundamentu, a na nich dwanaście imion dwunastu Apostołów Baranka. A świątyni w nim nie dojrzałem: bo jego świątynią jest Pan, Bóg wszechmogący oraz Baranek. I Miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą - Baranek.
Szukamy czegoś trwałego na tym świecie, budujemy bezpieczne gniazdo naszych wyobrażeń, naszych obrazów, wizji Boga i wizji nas samych w tym świecie. Natomiast św. Jan przedstawia nam obraz nowego Jeruzalem, nowej świątyni, pochodzącej od Boga, zbudowanej na fundamencie Apostołów. Światłem tego nowego miasta jest Jezus Chrystus, paschalny Baranek, którego Krew oczyszcza wierzących. Nasza wiara ma szukać oparcia nie w tym świecie, nawet nie w znakach Bożego działania, które przecież są ważne. Wiara ma czerpać światło ze światła Baranka. Zwłaszcza w Roku Wiary, przypominamy sobie prawdę, że wiara nie jest w pierwszym rzędzie aktem ludzkim, nie jest krokiem człowieka, ale jest przede wszystkim darem Boga, jest Jego światłem rozświetlającym mroki świata i mroki człowieka. Często ostatnio, zwłaszcza młodzi ludzie pytają mnie, co robić, by dobrze żyć, by rozwijać wiarę. I widzę ich zdziwienie, gdy nieustannie odpowiadam krótko: Pozwól działać Panu. Krąży wokół nas pokusa, by działać, by zasłużyć na Bożą miłość, by zadowolić naszego Boga. A przecież Pan wielokrotnie zachwycając nas swoją mocą, pokazuje, że On niczego nie potrzebuje, no bo cóż może Mu dać człowiek, skoro wszystko otrzymujemy od Niego. Pan chce jedynie naszej miłości, stanięcia w świetle Baranka '+' ks. Adam
Free Contact Form