czwartek, 31 marca 2016

Po śladach gwoździ

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: Pokój wam! Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: Macie tu coś do jedzenia? Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. Potem rzekł do nich: To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego.
Zmartwychwstanie Pana jest nierozłącznie związane z Jego męką i śmiercią. Dlatego Zmartwychwstały pokazuje ręce i nogi, na których widnieją ślady gwoździ. Droga do życia wiedzie przez bramę śmierci. I choć nie mamy szukać cierpienia, to nie musimy też przed nim uciekać. Kiedy czyta się dzienniki Świętych, to zadziwia ich tęsknota za cierpieniem. Wiadomo, że nie byli masochistami. Wystarczy przejrzeć Żółty zeszyt małej Teresy. Jednak kiedy człowiek zwraca się Bogu, to wszystko inne traci znaczenie, czy lepiej powiedzieć: zyskuje właściwe sobie znaczenie. Ból pozostanie bólem, a cierpienie cierpieniem. Jedynie człowiek może się zmieniać. Wiara nie uchroni nas od ran tego świata, nie uchroni od widoku krwi, ale może wlać w nas nową siłę, która cierpienie czyni niczym, choć nadal tak bolesnym '+' ks. Adam

środa, 30 marca 2016

Bez uwięzi

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli.

wtorek, 29 marca 2016

Dynamizm wiary

Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy /tak/ płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: Niewiasto, czemu płaczesz? Odpowiedziała im: Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę. Jezus rzekł do niej: Mario! A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: Rabbuni, to znaczy: Nauczycielu. Rzekł do niej Jezus: Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego. Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: Widziałam Pana i to mi powiedział.
Po zmartwychwstaniu poznanie Pana dokonuje się w sposób charakterystyczny dla tego świata, dla nas ludzi. Gdyby tak było, mogliby Go poznać jedynie ludzie Jego czasów. Poznanie Pana możliwe jest dla wszystkich, dlatego że jest doświadczeniem wiary. Poznajemy Jezusa nie zmysłami, ale mocą Ducha. Smutny zatem jest fakt, że tak wielu rezygnuje z tego doświadczenia. Choć każdy człowiek ma możliwość spotkania żywego Jezusa, tak niewielu z niej korzysta. Czekamy na znaki, na objawienia, na zaskoczenia. Tak naprawdę czekamy na siebie, a nie na Boga. I dlatego to poznanie jest dla nas takie trudne. Jezus nie chce być statycznym doświadczeniem - Nie zatrzymuj mnie - mówi nieustanie. Wiara jest czymś dynamicznym, a ów dynamizm można odnaleźć tylko w sercu '+' ks. Adam

poniedziałek, 28 marca 2016

O zmartwychwstaniu

Gdy anioł przemówił do niewiast, one pośpiesznie oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: Witajcie. One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: Nie bójcie się. Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą. Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu. Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego.
Gdyby zmienić scenografię i aktorów, to można powiedzieć, że w zasadzie nic się nie zmieniło. Od lat prawda o zmartwychwstaniu budzi bojaźń i radość wśród wierzących oraz fantastyczne wizje wśród pozostałych. Zmartwychwstania nie da się objąć rozumem. Każda próba musi zakończyć się bolesną porażką. Wiara to coś więcej niż rozum. To zaufanie, że Bóg wie lepiej. Ale kto się na to zdobędzie? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

niedziela, 27 marca 2016

'TAK' dla Życia

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, /które mówi/, że On ma powstać z martwych.
Wiara w zmartwychwstanie ukrzyżowanego Chrystusa, którą w dniu dzisiejszym wyznajemy ze szczególną mocą i radością, nie daje nam ostatecznej odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak wiele zła, nieszczęść, wstrząsów dotknęło nasz świat choćby w ostatnim czasie. Nie wyjaśnia nam również tylu bolesnych doświadczeń naszego osobistego życia. W tej wierze świadczymy jednak o Bogu –zwycięzcy piekła i szatana, zła i śmierci. W tej wierze podejmiemy na nowo potężny wysiłek przemiany naszej rzeczywistości na lepszą. W tej wierze nie będziemy obojętni wobec tego wszystkiego, co się wokół nas dzieje. W tej wierze będziemy posłańcami Boga, który nie chce upadku swojego stworzenia. W wierze w zmartwychwstanie będziemy oczekiwać powtórnego przyjścia Pana. Nie zadowalajmy się więc jedynie zastawianiem świątecznego stołu, radosnym nastrojem, życzliwością, choć to wszystko jest ważne. Troszczmy się przede wszystkim o naszą wiarę, o świadome poszukiwanie Chrystusa, o przyjęcie Go jako Boga i Króla '+' ks. Adam

sobota, 26 marca 2016

Oczekuj Pana

Kiedy wszystko wydaje się skończone, zaczynasz dostrzegać, że oto wszystko staje się nowe. Śmierć Pana jest drogą do Zmartwychwstania. Pan stwarza nas nowo i daje życie, którego śmierć nie jest w stanie zniszczyć. Niech ten dzisiejszy dzień nie zostanie zapełniony pisankami, porządkami i tym wszystkim, co tylko drugie. Oczekuj Pana, tylko On się liczy '+' ks. Adam

piątek, 25 marca 2016

Cisza odkupienia

W ciszy Wielkiego Piątku stań z wdzięcznością przed Panem. Nie myśl dzisiaj o sobie, nie rozpamiętuj swoich grzechów. Bądź przy Panu, bo cały w tym człowiek. Niech ta cisza Cię przeniknie, niech rozerwie zasłony przybytku, niech zatrzęsie ziemią i niebem, niech przysłoni słońce, niech sprawi, że uderzysz się w piersi, wyznając, że prawdziwie Jezus jest Świętym Boga '+' ks. Adam

czwartek, 24 marca 2016

Mocą Pana

Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; aby obwieszczać rok łaski Pańskiej, i dzień pomsty naszego Boga; aby pocieszać wszystkich zasmuconych, aby im wieniec dać zamiast popiołu, olejek radości zamiast szaty smutku, pieśń chwały zamiast zgnębienia na duchu. Wy zaś będziecie nazywani kapłanami Pana, mienić was będą sługami Boga naszego. Tak mówi Pan: oddam im nagrodę z całą wiernością i zawrę z nimi wieczyste przymierze. Plemię ich będzie znane wśród narodowi między ludami - ich potomstwo. Wszyscy, co ich zobaczą, uznają, że oni są błogosławionym szczepem Pana.
Nasze kapłaństwo ma moc i wartość tylko w jedynym Kapłaństwie Jezusa Chrystusa. Namaszczony w pełni Duchem Świętym, Sam namaszcza tych, których chce; nie ze względu na ich zasługi, ale ze względu na umiłowany lud. Dziś, w ten uroczysty dzień, całą powagą i mocą Chrystusowego kapłaństwa chcę Ci pobłogosławić. Zamykam Cię, droga Siostro i drogi Bracie, w kapłańskim sercu, byś odpoczął przy Panu, byś zaczerpnął ze zdroju łask. Proszę dziś naszego Pana, by wypełnił Twoje serce i wlał w nie wielki pokój. Mocą Chrystusowego kapłaństwa z serca błogosławię - ks. Adam

środa, 23 marca 2016

Ja, czy nie ja? Pan wie

Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać. W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia? On odrzekł: Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka, i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę. Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu . A gdy jedli, rzekł: Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi. Bardzo tym zasmuceni zaczęli pytać jeden przez drugiego: Chyba nie ja, Panie? On zaś odpowiedział: Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził. Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: Czy nie ja, Rabbi? Odpowiedział mu: Tak jest, ty.
Niewiadomo do końca, dlaczego uczniowie, jeden przez drugiego, zaklinali się: chyba nie ja, Panie. Może nie dowierzali, może się bali, może przez grzeczność, a może rzeczywiście do końca sobie nie ufali. Faktem jest, że nawet w bliskości Jezusa nie byli pewni swojej przyszłości. Możesz powiedzieć, że to dobrze, że lepiej nie polegać na sobie. To prawda. Jednak z drugiej strony trzeba zauważyć, że, choć nie zaufali sobie, to nie zaufali też w pełni Nauczycielowi. Człowiek może mieć pewność co do siebie tylko w jednym przypadku - gdy czerpie ją od Chrystusa. Nie musisz wyrokować o sobie, nawet nie powinieneś. Ale trzeba Ci z całą mocą prosić Pana, byś nigdy nie stracił Go z oczu '+' ks. Adam

wtorek, 22 marca 2016

Odnowione w Nim

Jezus w czasie wieczerzy z uczniami swoimi doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi. Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni, o kim mówi. Jeden z uczniów Jego - ten, którego Jezus miłował - spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: Kto to jest? O kim mówi? Ten oparł się zaraz na piersi Jezusa i rzekł do Niego: Panie, kto to jest? Jezus odparł: To ten, dla którego umaczam kawałek /chleba/, i podam mu Umoczywszy więc kawałek /chleba/, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty A po spożyciu kawałka /chleba/ wszedł w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: Co chcesz czynić, czyń prędzej. Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: Zakup, czego nam potrzeba na święto, albo żeby dał coś ubogim. A on po spożyciu kawałka /chleba/ zaraz wyszedł. A była noc. Po jego wyjściu rzekł Jezus: Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale - jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię - dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Rzekł do Niego Szymon Piotr: Panie, dokąd idziesz? Odpowiedział mu Jezus: Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz. Powiedział Mu Piotr: Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? życie moje oddam za Ciebie. Odpowiedział Jezus: życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz.
Ten fragment Ewangelii jest dla mnie szczególnie przejmujący. Wydawać by się mogło, że ostatnie chwile z przyjaciółmi osłodzą gorycz męki. Ale nawet to zostaje przysłonięte konwulsjami diabła. Judasz jest przy Jezusie i gdy Pan oddaje się mu w Komunii świętej, w świętym zjednoczeniu, on otwiera drogę szatanowi. Diabeł nie cofnie się przed niczym w swym misterium zła, padnie tylko przed Panem w oznaczonym czasie. Dlatego tak ważna jest nasza troską o stałą więź z Jezusem. Stawianie na swoim prowadzi do dramatu. Przekonał się o tym Judasz, ale i Piotr, i Apostołowie, którzy opuścili Jezusa w Ogrodzie Oliwnym, i wielu innych. My nie musimy. Ten Wielki Tydzień może być inny, może być nowy, tak jak imię, które otrzymaliśmy na ostatniej wotywie, tak jak nowe życie z wczorajszego spotkania. Nie wszystko będzie odnowione w Chrystusie '+' ks. Adam

poniedziałek, 21 marca 2016

...aż do Czasu

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać: Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim? Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano. Na to Jezus powiedział: Zostaw ją! Przechowała to, aby /Mnie namaścić/ na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie. Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa.
Uderza narastający łańcuch zła. Ono wręcz kotłuje się wokół Jezusa. Diabeł rusza do boju wszelkimi kanałami. Można mieć wrażenie, że potęga brudu i ciemności jest nieograniczona. Dobitnie doświadczamy tego w trzech godzinach poprzedzających śmierć Pana, kiedy świat zaległy ciemności. Judasz, arcykapłani, starszyzna. Kto jeszcze? To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Jest zbyt intymne, ale niezmiernie ważne w tych świętych dniach '+' ks. Adam

niedziela, 20 marca 2016

Kamienie i my


Jezus ruszył na przedzie, zdążając do Jerozolimy. Gdy przyszedł w pobliże Betfage i Betanii, do góry zwanej Oliwną, wysłał dwóch spośród uczniów, mówiąc: Idźcie do wsi, która jest naprzeciwko, a wchodząc do niej, znajdziecie oślę uwiązane, którego jeszcze nikt nie dosiadł. Odwiążcie je i przyprowadźcie tutaj. A gdyby was kto pytał: Dlaczego odwiązujecie?, tak powiecie: Pan go potrzebuje. Wysłani poszli i znaleźli wszystko tak, jak im powiedział. A gdy odwiązywali oślę, zapytali ich jego właściciele: Czemu odwiązujecie oślę? Odpowiedzieli: Pan go potrzebuje. I przyprowadzili je do Jezusa, a zarzuciwszy na nie swe płaszcze, wsadzili na nie Jezusa. Gdy jechał, słali swe płaszcze na drodze. Zbliżał się już do zboczy Góry Oliwnej, kiedy całe mnóstwo uczniów poczęło wielbić radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli. I wołali głośno: Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie. Pokój w niebie i chwała na wysokościach. Lecz niektórzy faryzeusze spośród tłumu rzekli do Niego: Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom. Odrzekł: Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą.
Zbliża się Godzina Jezusa, a On jakby nie mógł się jej doczekać, śpiesznie prowadzi procesję swoich uczniów. Wie, że czeka Go śmierć, i to okrutne, ale wie, że spełni wolę Ojca, odkupi dzieci, zniewolone grzechem i śmiercią. Rzadko kiedy Jezus tak szczegółowo, z aptekarską dokładnością, mówi uczniom, co mają robić. On chce, by wszystko odbyło się według woli Ojca, dlatego dba o wszystkie szczegóły - musi wypełnić się Pismo. Godzina jest szczególna. Cały świat czuje, że zbliża się Początek i Koniec. I nawet kamienie mogą śpiewać chwałę Pana. No właśnie, nawet kamienie. A co z nami? Bardzo gorąco Cię zapraszam, żeby ten Wielki Tydzień był wyjątkowy. Nie myśl o sobie, nie myśl o swoich przygotowaniach, nie myśl o swoim grzechu. Idź wiernie za Panem. Zamknij się w Jego Boskim Sercu i bądź z Nim. Z błogosławieństwem na ten święty czas '+' ks. Adam

sobota, 19 marca 2016

Wiele mówić, nic nie mówiąc

Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański.
Józef znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Albo skazałby Maryję na ukamienowanie za cudzołóstwo, albo przyznałby się do ojcostwa, choć w tym wypadku musiałby skłamać. To po ludzku. Po Bożemu zostało jeszcze jedno rozwiązanie - zaufać Panu do końca. Choć zapewne Józef nie wszystko rozumiał, choć bał się o Maryję i o siebie, choć musiał zaufać snom, pozostaje otwarty na Boży głos. Dlatego nie planuje, a po prostu działa. Robi to, co powiedział mu anioł Pana. Lubię w Józefie Jego otwarte uszy i serce oraz zamknięte w posłuszeństwie usta. Nie musi wypowiedzieć ani jednego słowa i tak mówi wiele. Kto słucha Boga, znajdzie właściwą odpowiedź '+' ks. Adam

piątek, 18 marca 2016

Podobni do Pana

Tak, słyszałem oszczerstwo wielu: Trwoga dokoła! Donieście, donieśmy na niego! Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: Może on da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy swą pomstę na nim! Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką, okryci wieczną i niezapomnianą hańbą. Panie Zastępów, Ty, który doświadczasz sprawiedliwego, patrzysz na nerki i serce, dozwól, bym zobaczył Twoją pomstę nad nimi. Tobie bowiem powierzyłem swą sprawę. Śpiewajcie Panu, wysławiajcie Pana! Uratował bowiem życie ubogiego z ręki złoczyńców.
Możliwe, że prorok Jeremiasz, autor powyższych słów, nawet nie wiedział, że droga jego życia jest zapowiedzią drogi Syna Bożego. To niesamowite, jak bardzo Bóg upodabnia się do nas, a jeszcze bardziej upodabnia nas do Siebie. W naszym życiu jest mnóstwo znaków, będących odbiciem krwawych śladów Bożej męki. Nie ujmuje to nam cierpienia, ale stawia je w zupełnie innym świetle. Nasze życie nie musi być tragedią i niekończącym się dramatem. Może być Krzyżem Pana, który dźwigamy w nadziei, że kiedyś zmartwychwstaniemy Jak widać, można wysławiać Pana nawet w cierpieniu i udręce. Nasze życie nie jest podporządkowane zmysłom, bodźcom i reakcjom. Przynajmniej nie musi być. Nasze życie to życie Boga w nas. Pomyśl o tym w tych świętych dniach. Zbliża się czas łaski. Bóg zrobił już wszystko. Teraz kolej na Ciebie '+' ks. Adam

czwartek, 17 marca 2016

Trudne kroki wiary

Jezus powiedział do Żydów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki. Rzekli do Niego Żydzi: Teraz wiemy, że jesteś opętany. Abraham umarł i prorocy - a Ty mówisz: Jeśli kto zachowa moją naukę, ten śmierci nie zazna na wieki. Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Abrahama, który przecież umarł? I prorocy pomarli. Kim Ty siebie czynisz? Odpowiedział Jezus: Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: Jest naszym Bogiem, ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam. Gdybym powiedział, że Go nie znam, byłbym podobnie jak wy - kłamcą. Ale Ja Go znam i słowa Jego zachowuję. Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień - ujrzał /go/ i ucieszył się. Na to rzekli do Niego Żydzi: Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, Ja jestem. Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego. Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni.
Cały czas wracamy do zasłony, okrywającej krzyże w naszych świątyniach. Jesteśmy zaproszeni do wejścia głębiej. Bez tego stać nas będzie jedynie na powtórzenie za Żydami: jesteś opętany! Wiara przekracza ludzkie myślenie. Kto szuka oparcia w sobie, szybko się zawiedzie, a ponadto nie doświadczy nadzwyczajnej mocy wiary. Kroki na drodze wiary czasem bywają trudne, ale to nie usprawiedliwia stania w miejscu '+' ks. Adam

środa, 16 marca 2016

Wolność - kocham i szanuję

Jezus powiedział do Żydów, którzy Mu uwierzyli: Jeżeli będziesz trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Odpowiedzieli Mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: Wolni będziecie? Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. Głoszę to, co widziałem u mego Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego ojca. W odpowiedzi rzekli do Niego: Ojcem naszym jest Abraham. Rzekł do nich Jezus: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. Wy pełnicie czyny ojca waszego. Rzekli do Niego: Myśmy się nie urodzili z nierządu, jednego mamy Ojca - Boga. Rzekł do nich Jezus: Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał.
Jako księdza smuci mnie to, że tak wielu ludzi uznaje za wolność to, co tak naprawdę jest niewolą. Smutne nie ze względu na statystki. Uwierz, że nie tak ogólnie nie zależy mi na liczbach. Jednak jako księdzu zależy mi na tym, by ludzi byli prawdziwie szczęśliwi. A wiem, że nie ma szczęścia poza Chrystusem. Widzę, słyszę, jak wielu marnuje swoje życie, sądząc, że stają się wolnymi. Ale czy wolnością jest samowola? Co zatem robić? Pozwolić działać Panu i Jemu do końca zaufać '+' ks. Adam

wtorek, 15 marca 2016

Między wężem a pokorą

Od góry Hor szli Izraelici w kierunku Morza Czerwonego, aby obejść ziemię Edom; podczas drogi jednak lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza mówiąc: Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże. I wstawił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.
Wiara nie jest automatem, ani zaprogramowanym mechanizmem. Choć Pan podał drogę ratunku, to jednak decyzja należała do Izraelitów. Ukąszony musiał spojrzeć na miedzianego węża. Musiał zdobyć się choć na taki gest. To znaczy, nie musiał - mógł spojrzeć lub nie. Łaska Pana nie działa automatycznie. Aby ją przyjąć, trzeba wykazać choć najmniejsze poruszenie woli. Dlaczego zatem tak niewielu ludzi korzysta z tej szansy, skoro to takie proste? Bo człowiek lubi być panem, lubi rządzić, zapominając, że władza to służba, wymaga pokory. Bez pokory nie uda się spojrzeć na miedzianego węża '+' ks. Adam

poniedziałek, 14 marca 2016

Zgodnie z Prawdą

A oto znów przemówił do nich Jezus tymi słowami: Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia. Rzekli do Niego faryzeusze: Ty sam o sobie wydajesz świadectwo. Świadectwo Twoje nie jest prawdziwe. W odpowiedzi rzekł do nich Jezus: Nawet jeżeli Ja sam o sobie wydaję świadectwo, świadectwo moje jest prawdziwe, bo wiem skąd przyszedłem i dokąd idę. Wy zaś nie wiecie, ani skąd przychodzę, ani dokąd idę. Wy wydajecie sąd według zasad tylko ludzkich. Ja nie sądzę nikogo. A jeśli nawet będę sądził, to sąd mój jest prawdziwy, ponieważ Ja nie jestem sam, lecz Ja i Ten, który Mnie posłał. Także w waszym Prawie jest napisane, że świadectwo dwóch ludzi jest prawdziwe. Oto Ja sam wydaję świadectwo o sobie samym oraz świadczy o Mnie Ojciec, który Mnie posłał. Na to powiedzieli Mu: Gdzie jest Twój Ojciec? Jezus odpowiedział: Nie znacie ani Mnie, ani Ojca mego. Gdybyście Mnie poznali, poznalibyście i Ojca mego. Słowa te wypowiedział przy skarbcu, kiedy uczył w świątyni. Mimo to nikt Go nie pojmał, gdyż godzina Jego jeszcze nie nadeszła.
Według żydowskiego prawa zgodne zeznanie dwóch albo trzech świadków było wystarczającym dowodem w sprawie, bez względu na to, czy było prawdziwe, czy nie (zobacz dzisiejsze I czytanie). A przecież prawda jest tylko jedno i nie da się jej tworzyć; albo się ją uzna, albo wystąpi się przeciw niej. Na dziedzińcu pałacu Piłata Żydzi zgromadzili tłumy niezadowolonych. Czy przez to Jezus stał się zwykłym człowiekiem? Pan nie potrzebuje niczyjego świadectwa, ani dwóch, ani trzech, ani milionów. Jednak czeka na nasze świadectwo; na to, czy potrafimy stanąć po stronie Prawdy '+' ks. Adam

niedziela, 13 marca 2016

Co Ci napisał Pan?

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz? Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz.
Według Ojców Kościoła, kiedy Jezus pisał coś po ziemi, zebrani wokoło ludzie zobaczyli tam prawdę o sobie, zobaczyli własne grzechy. Boimy się prawdy o sobie, jednak w tę V niedzielę Wielkiego Postu warto się o nią zapytać. W kościołach zasłaniamy krzyże, by bardziej przylgnąć do Tajemnicy. Nie oczy ciała, ale oczy serca mają nas teraz prowadzić. Także do prawdy o sobie. CO widzisz na piasku? Co dla Ciebie napisał Pan? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

sobota, 12 marca 2016

Jeszcze tylko chwila

Wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: Ten prawdziwie jest prorokiem. Inni mówili: To jest Mesjasz. Ale - mówili drudzy - czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem? I powstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: Czemuście Go nie pojmali? Strażnicy odpowiedzieli: Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia. Odpowiedzieli im faryzeusze: Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty. Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha, i zbada, co czyni? Odpowiedzieli mu: Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei. I rozeszli się - każdy do swego domu.
Przeklęty tłum, który nie zna Prawa, przeklęty człowiek, powieszony na drzewie krzyża. Nawet w tęsknocie za Bogiem można zapomnieć o Bogu. Dziwne to. Niby nosimy w sobie wielkie pragnienia, ale boimy się je realizować. Szukamy Boga, a nie chcemy na Niego patrzeć. Nie o oceny, ani nie o oskarżenia tu chodzi, takie są fakty. Walka trwa i dlatego z mozołem nieraz musimy dźwigać ciężar własnej słabości. Serce wyrywa się do Pana, a ciało grawitacyjnie opada ku ziemi. I to wieczne rozdarcie. Na szczęście nie wieczne, skończone. Jeszcze tylko chwila, a wszystko się odmieni. Bajka? Nie, prawda Boga '+' ks. Adam

piątek, 11 marca 2016

Prawdziwa wolność

Jezus obchodził Galileę. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo Żydzi mieli zamiar Go zabić. A zbliżało się żydowskie Święto Namiotów. Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On, jednakże nie jawnie, lecz skrycie. Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia i nic Mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest. A Jezus, ucząc w świątyni, zawołał tymi słowami: I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał. Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła.
W słabości krzyża objawia się moc Boga. Jezus dokładnie znał swoją Godzinę, chciał ją wypełnić. Dlatego nie musiał uciekać przed Żydami, wręcz przeciwnie, jak zaznaczają Ewangeliści, pośpiesznie zdążał do Jerozolimy. Nie ludzie wymyślili Boga, ani dzieło odkupienia. To Syn Boży zgodził się złożyć Ofiarę zbawienia, Ofiarę pojednania. Choć Sam nie miał winy, to jednak przyjął ją na Siebie. I do końca pozostał wolny. Wielu kojarzy dziś wiarę ze słabością, z rytuałem, z poddaństwem, nie rozumiejąc, że tylko Bóg czyni człowieka wolnym. Choroby, cierpienia, trudności, choć uprzykrzają życie, to same w sobie nie zniewalają człowieka. Ale bez wiary ciężko odnaleźć w nich sens, o ile w ogóle to możliwe. Być wolnym, to powiedzieć za Jezusem: nikt życia Mi nie zabiera, to Ja oddaje je Ojcu w ofierze. Kto może pojąć, niech pojmuje '+' ks. Adam

czwartek, 10 marca 2016

Niesieni przez Pana

Pan rzekł do Mojżesza: Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko odwrócili się od drogi, którą im nakazałem, i utworzyli sobie posąg cielca ulanego z metalu i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej. I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza: Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Zostaw Mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem. Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? Czemu to mają mówić Egipcjanie: W złym zamiarze wyprowadził ich, chcąc ich wygubić w górach i wygładzić z powierzchni ziemi? Odwróć zapalczywość Twego gniewu i zaniechaj zła, jakie chcesz zesłać na Twój lud. Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, Twoje sługi, którym przysiągłeś na samego siebie, mówiąc do nich: Uczynię potomstwo wasze tak liczne jak gwiazdy niebieskie, i całą ziemię, o której mówiłem, dam waszym potomkom, i posiądą ją na wieki. Wówczas to Pan zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud.
Jeszcze nie zdążyły opaść wody Morza Czerwonego, przez które tak triumfalnie przechodził naród wybrany, gdy podniósł się jęk niezadowolenia. Dziwne? Nie. Nie będziemy teraz utyskiwać na niewierność Izraelitów, bo tak naprawdę osądzilibyśmy samych siebie. A nie o sąd chodzi, bo leży on w mocy Pana, który choć mógłby nas osądzić, to jednak powstrzymuje się od tego. Sam stawia pośród nas swoich Mojżeszów, którzy nieustannie wstawiają się za Jego ludem. I to już jest przedziwne. Pan nie tylko nie odwraca się od ludu, ale raz po raz pokazuje drogę powrotu, a na dodatek, Sam nas tą drogą niesie '+' ks. Adam

środa, 9 marca 2016

Zapomniani przez Boga

Tak mówi Pan: Gdy nadejdzie czas mej łaski, wysłucham cię, w dniu zbawienia przyjdę ci z pomocą. A ukształtowałem cię i ustanowiłem przymierzem dla ludu, aby odnowić kraj, aby rozdzielić spustoszone dziedzictwa, aby rzec więźniom: Wyjdźcie na wolność! marniejącym w ciemnościach: Ukażcie się! Oni będą się paśli przy wszystkich drogach, na każdym bezdrzewnym wzgórzu będzie ich pastwisko. Nie będą już łaknąć ni pragnąć, i nie porazi ich wiatr upalny ni słońce, bo ich poprowadzi Ten, co się lituje nad nimi, i zaprowadzi ich do tryskających zdrojów. Wszystkie me góry zamienię na drogę, i moje gościńce wzniosą się wyżej. Oto ci przychodzą z daleka, oto tamci z Północy i z Zachodu, a inni z krainy Sinitów. Zabrzmijcie weselem, niebiosa! Raduj się, ziemio! Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem! Albowiem Pan pocieszył swój lud, zlitował się nad jego biednymi. Mówił Syjon: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.
Czy myśl: Pan o mnie zapomniał, jest daleka od nas. Każdy z nas doświadczył tego niby-zapomnienia. Doświadczają go ci, którzy sami odwracają się od Boga, których życie skierowane jest ku światu. Prędzej czy później przekonują się, że świat nie odpowie na ich pragnienia, a winę za swoje zranienia przerzucają na Pana i na Jego zapomnienie. Mogą go doświadczyć także ci, którzy idą drogami Mistrza. Pan niejako ukrywa się przed człowiekiem, by ten pragnął Jego samego, a nie pociech czy przyjemności. Cierpienie doskwiera w oby przypadkach, ale Pan zapewnia, że nigdy nei zapomni '+' ks. Adam

wtorek, 8 marca 2016

Boskie narzędzie

Było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. W Jerozolimie zaś znajduje się sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: Czy chcesz stać się zdrowym? Odpowiedział Mu chory: Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną. Rzekł do niego Jezus: Wstań, weź swoje łoże i chodź! Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża. On im odpowiedział: Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź. Pytali go więc: Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź? Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło. Człowiek ów odszedł i doniósł Żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat.
W Roku Miłosierdzia jakąś szczególnie smutną nutą wybrzmiewa skarga owego chorego. Jest rzeczywiście smutne bycie samotnym w tłumie. Nie jest to jedynie znak przeszłości. Bo i dzisiaj coraz częściej można usłyszeć milczące wołanie: nie mam człowieka. Mniejszy ból, gdy to my wołamy; szybciej bądź wolniej, lepiej lub gorzej, ale damy sobie radę. Ale co, gdy to wołanie dobiega do naszych uszu, a nadal nie zmienia się nic. A jeśli to Ty jesteś człowiekiem, na którego ktoś czeka i nadal wola: nie mam człowieka? Chrystus chce działać z mocą, ale chce działać także przez Twoje działanie. To Ty możesz stać się narzędziem, powinieneś stać się narzędziem '+' ks. Adam

P.S. Wszystkim Kobietom dużo dobra i radości :)

poniedziałek, 7 marca 2016

Wytrwałość na drodze wiary

Jezus wyszedł z Samarii i udał się do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie. Kiedy jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. Jezus rzekł do niego: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie. Powiedział do Niego urzędnik królewski: Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko. Rzekł do niego Jezus: Idź, syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka. Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: Syn twój żyje. I uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.
Uderza niesamowita wytrwałość Pana. Wraca tam, gdzie jeszcze nie tak dawno próbowano Go zabić. Ale On walczy o każdego człowieka, i to do końca. Najpełniej objawi to w drodze na Golgotę. Upada pod Krzyżem i za każdym razem wstaje - moc Miłości. Trudno ją zrozumieć, choć jest to możliwe. Urzędnik królewski pokazuje, że wystarczy odrobina zaufania. My od razu chcemy wiarę nadzwyczajną, nieogarnioną, a przecież wystarczy już taka jak ziarnko gorczycy '+' ks. Adam

niedziela, 6 marca 2016

Przypowieść o starszym bracie

W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. 

sobota, 5 marca 2016

Prawdziwy dramat

Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.
Problem faryzeusza nie leży w jego gorliwości; istotnie mógł wykonywać to wszystko, o czym mówił. Głównym jego problemem nie jest też pycha, choć ego miał nieźle napompowane. Faryzeusz uwierzył, że jego doskonałość i skrupulatna wierność prawu są wystarczającym, a może i jedynym, powodem bycia usprawiedliwionym przed Panem, choć wątpię, żeby faryzeusz myślał wtedy o jakimkolwiek usprawiedliwieniu. Przekonanie, że sam zasłużył sobie na przychylność Boga, przywiodła go całkowitej ślepoty wiary. I jako ślepy chciał wskazywać drogę nawet samemu Bogu. Grzech, choć ohydny i tragiczny w skutkach, nie jest największym dramatem człowieka. Bo nawet w grzechu możemy liczyć na Boga. Pytanie, czy starczy nam pokory, by wołać do Boga '+' ks. Adam

piątek, 4 marca 2016

Właściwa kolejność

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.
Siła przykazań nie leży w ich skrupulatnym przestrzeganiu. Tkwi ona w Panu. To dzięki Niemu człowiek może czynić dobro. Wciąż odwracamy kolejność. Wydaje się nam, że musimy być dobrzy, żeby Bóg łaskawie na nas spojrzał. Niestety doświadczenie naszego życia, wszystkie słabości i upadki coraz bardziej oddalają nas od marzeń o doskonałości. Rodzi się niechęć, pojawia się frustracja. I dajemy sobie spokój, bo i tak nic z tego nie będzie. Natomiast Jezu uczy, że źródłem świętości jest Jego świętość. Jeśli możemy stawać się dobrymi, to dlatego, że Jezus daje nam łaskę. Ponieważ wchodzimy w relację z Panem, możemy zacząć przestrzegać przykazań. Nigdy w drugą stronę '+' ks. Adam

czwartek, 3 marca 2016

Być z Panem

Jezus wyrzucał złego ducha [u tego], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.
Dziwne? Ale wciąż, niestety, aktualne. Cuda nie skończyły się wraz z czasami opisanymi w Ewangelii. Tak naprawdę dopiero się rozwinęły, bo jak uczył Pan, to On sam wstawia się za nami u Ojca, więc jeszcze większe znaki uczynimy. I dzisiaj mamy cuda i mamy niedowiarków. Co nam zatem pozostaje? Czekać? Trochę mało, choć czasami to jedyne, co można zrobić. Ważne jest świadectwo. Na to czeka świat, choć nie zawsze jest tego świadomy. Nasze życie, w pełni oddane Jezusowi, jest naprawdę czytelnym znakiem. Jasne, że nie wszyscy za nami pójdą. Szydzili z Pana, będą szydzić z nas. Chodzi o to, by w być z Panem '+' ks. Adam

środa, 2 marca 2016

Dopóki czas

Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.
Pokusa uelastyczniania Słowa Bożego jest nader częsta. Prawdą jest, że Piśmie świętym nie znajdziemy szczegółowo opisanych sposobów postępowania we wszystkich życiowych sytuacjach. Jednak Biblia daje nam bardzo konkretne wskazania, które, w połączeniu z naszym rozumem i wolną wolą, tworzą jasną drogę do Boga. Często łatwiej jest po prostu ściągnąć Prawo do siebie, niż dorastać do Prawa, ale przecież to nie zmienia Prawdy. Tak jak nie zmienia jej choćby wielokrotnie  i przez wielu powtarzany fałsz. Trudne jest życie zgodne z Dekalogiem, lecz nie niemożliwe. Dopóki czas trzeba próbować '+' ks. Adam

wtorek, 1 marca 2016

Ku ufności

Powstawszy zaś Azariasz tak się modlił, a otwarłszy swe usta, mówił w środku ognia: Nie opuszczaj nas na zawsze - przez wzgląd na święte Twe imię nie zrywaj Twego przymierza. Nie odwracaj od nas swego miłosierdzia, przez wzgląd na Twego przyjaciela, Abrahama, sługę Twego, Izaaka, i Twego świętego - Izraela. Im to przyrzekłeś rozmnożyć potomstwo jak gwiazdy na niebie i jak piasek nad brzegiem morza. Panie, oto jesteśmy najmniejsi spośród wszystkich narodów. Oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi z powodu naszych grzechów. Nie ma obecnie władcy, proroka ani wodza, ani całopalenia, ani ofiar, ani darów pokarmowych, ani kadzielnych. Nie ma gdzie ofiarować Tobie pierwocin i doznać Twego miłosierdzia. Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. Jak całopalenia z baranów i cielców, i z tysięcy tłustych owiec, tak niech będzie dziś nasza ofiara przed Tobą i niech Ci się podoba! Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie, nie mogą doznać wstydu. Teraz zaś postępujemy za Tobą z całego serca, odczuwamy lęk przed Tobą i szukamy Twego oblicza. Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia. Wybaw nas przez swe cuda i uczyń swe imię sławne, Panie!
Czy zwróciłeś uwagę na miejsce modlitwy Azariasza, czyli Daniela? Nie? To sprawdź, proszę. ... Tak, ogień! (polecam lekturę całej Księgi Daniela). Nieważne, czy ów ogień przyjmiemy dosłownie czy symbolicznie. Przekaz będzie ten sam. Ufność wobec Boga krystalizuje się w beznadziejnych sytuacjach. Dlaczego? Bo wtedy człowiek po prostu nie może już liczyć na siebie, ani na swoje zdolności, rozum, czy umiejętności. Jest szansa, że zacznie ufać Bogu. Nie bój się zatem przykrych, beznadziejnych sytuacji. Wiara w Boga nie zmniejszy bólu, ale da Ci siłę do przezwyciężenia go. Da Ci mądrość, byś bardziej cenił dobra wieczne niż prochy tego świata. Da Ci miłość, która przetrwa wszystko '+' ks. Adam
Free Contact Form