niedziela, 30 kwietnia 2017

W bojaźni

Jeżeli bowiem Ojcem nazywacie Tego, który bez względu na osoby sądzi według uczynków każdego, to w bojaźni spędzajcie czas swojego pobytu na obczyźnie. Wiecie bowiem, że z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy. On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach się objawił ze względu na was. Wyście przez Niego uwierzyli w Boga, który wzbudził Go z martwych i udzielił Mu chwały, tak że wiara wasza i nadzieja są skierowane ku Bogu.
Ogólnie mamy problem w uchwyceniu różnicy między bojaźnią a strachem. Wydaje się nam, że są wręcz bliskoznaczne wyrazy. Tymczasem mają tyle wspólnego, co krzesło z krzesłem elektrycznym. Strach przed Bogiem wypływa z jakiegoś formy fałszu; albo z fałszywego obrazu Boga, albo z kłamstwa o nas. Natomiast bojaźń budujemy na prawdzie. Bojaźń wypływa z miłości. Jeśli kogoś kochamy, to żadną miarą nie chcemy go zranić. Mówimy: lękam się go/ją stracić. I czy ten lęk jest strachem przed osobą, czy relacją? Kiedy więc św. Piotr wzywa, by spędzać czas na tym świecie w bojaźni, to zachęca by rozmiłować się w Bogu, bo tylko miłość nas ocali, nie strach '+' ks. Adam

sobota, 29 kwietnia 2017

Cenni dla Boga

Nowina, którą usłyszeliśmy od Niego i którą wam głosimy, jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą. Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu. Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, [Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki. Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata.
Wyznanie grzechów nie służy zaspokojeniu ciekawości kapryśnego władcy. Bóg doskonale nas zna. Kiedy wyznajemy nasze grzechy, potwierdzamy, że traktujemy Go poważnie, że On rzeczywiście jest dla nas Panem. Stanąć w prawdzie o sobie, to uznać, że Bóg jest wierny swoim obietnicom. Krew Jezusa stała się zapłatą za nasze winy, co oznacza, że dla Boga jesteśmy niesamowicie cenni. Ojciec nie wahał się oddać swego Syna, a Syn nie wahał się złożyć swoje życie w ofierze. Czy nadal wątpisz, że jesteś ważny dla Boga? Czy nadal uważasz, że Boga nie obchodzi Twoje życie? Wejdź w światłość i zanurz się w prawdzie '+' ks. Adam

piątek, 28 kwietnia 2017

Wspólnie z Bogiem

Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili? A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. Odpowiedział Mu Filip: Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać. Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu? Jezus zatem rzekł: Każcie ludziom usiąść! A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło. Zebrali więc, i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat. Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.
Znamienne, że Pan Jezus zaprasza do współdziałania swoich uczniów, choć ich pomoc jest znikoma, do tego całkowicie zbędna. Ale Boża miłość właśnie tak chce działać. Bóg chce, by człowiek służył swoją pracą, zaangażowaniem, wysiłkiem, pracowitością, sumiennością, stając się świadkiem wielkich spraw Bożych. Nie wolno nam siedzieć z założonym rękami. Szkoda czasu i szkoda życia. Zobacz, że wcale nie chodzi tu o wielkie sprawy, ale o posłuszeństwo. Uczniowie wykonują to, co mówi Nauczyciel i nagle okazuje się, że oto moc Boża przerasta wszelkie oczekiwania. Chciałbyś być świadkiem takiego cudu? To do roboty '+' ks. Adam

czwartek, 27 kwietnia 2017

Dyskusja o wierze

Jezus powiedział do Nikodema: Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkimi, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Kto z nieba pochodzi, Ten jest ponad wszystkim. Świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny. Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a z niezmierzonej obfitości udziela /mu/ Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży.
Nawet jako wierzący musimy nieraz zmierzyć się z własnymi wyobrażeniami o wierze. Świat podpowiada nam, by wiarę zredukować do naszych osobistych 'uważam', 'mnie się wydaje', 'według mnie'. A przecież wiara nie jest dyskusją nad naszymi opiniami. Wiara to zaufanie, że wszystko, co powiedział Bóg w swoim Synu, jest prawdą. Prawdę albo się przyjmuje, albo nie. Owszem, można dyskutować o prawdzie, ale nie po to, by ją naginać, lecz, żeby ją pełniej przyjąć, by ją zrozumieć. Nie zawsze oznacza to łatwą drogę, często jest to iście alpejska wspinaczka. Ale siły starczy '+' ks. Adam

środa, 26 kwietnia 2017

W prawdzie

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.
Pokutuje w nas obraz Boga, który sądzi świat surowym okiem. Ale Pan Bóg pokazuje inną drogę. On jest Prawdą i pewnego dnia, każdy z nas stanie w prawdzie o swoim życiu. I to prawda stanie się naszym sędzią. Nikt nie będzie nas sądził, oceniał, interpretował. Staniem w świetle, chcąc czy nie chcąc, i poznamy wszystko takim, jakim jest '+' ks. Adam

wtorek, 25 kwietnia 2017

Słowo życia

Jezus ukazawszy się Jedenastu rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie. Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.
Najczęściej przyjmujemy drugą część dzisiejszego fragmentu, bez patrzenia na pierwszą. I tak, czekamy na cuda i znaki, ale nie chcemy pamiętać, kiedy one się pojawiają. Najpierw Pan posyła do głoszenia Ewangelii. Pierwszym zadaniem chrześcijanina - naszym pierwszym zadaniem jest dzielenie się Dobrą Nowiną. Cuda są potwierdzeniem jej prawdziwości. Chcesz stać się świadkiem cudów, głoś Ewangelię. Bo same cuda na niewiele się zdadzą, jeśli człowiek nie przyjmie Słowa życia '+' ks. Adam

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

W Twojej światłości

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.
Tylko w Bożej perspektywie możemy widzieć w prawdzie. Psalmista zawoła: w Twojej światłości oglądamy światło. Trudno, nam 'ziemianom', przestawić się na tę perspektywę. Wciąż czujemy w sobie potrzebę, by zbadać, by zmierzyć, by wiedzieć na pewno. Śmieszne to trochę, bo przecież nawet sekunda nie należy do nas. A jednak wciąż jesteśmy popychani, by rzucać się z motyką na słońce. Trzeba zatem, nie zwlekając już dłużej, podjąć decyzję, trzeba zaryzykować, inaczej nic z tego nie będzie '+' ks. Adam

niedziela, 23 kwietnia 2017

Miłosierni

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.
Mamy tu wspólnotę, która łagodnie i cierpliwie znosi trudne poszukiwania Tomasza i nie odstrasza go od siebie. Niezwykłym jest fakt, że kiedy gromadzą się razem ósmego dnia Tomasz jest już z nimi. Coś jednak musiało go przekonać, aby pojawić się w Wieczerniku. Czy była to ich pełna cierpliwości miłość? Możemy wyobrazić sobie radość bijącą z ich twarzy. Odnajdujemy to najpiękniejszy chyba obraz wspólnoty Kościoła w Biblii. Wspólnota ta gromadzi się ósmego dnia – to aluzja do Eucharystii, którą pierwsi chrześcijanie celebrowali ósmego dnia od zmartwychwstania. Eucharystia powinna gromadzić miłosiernych, i dawać siłę do cierpliwego znoszenia innych oraz do przebaczania im. Miłosiernego Boga można znaleźć we wspólnocie miłosiernych, we wspólnocie Kościoła, która rodzi do życia '+' ks. Adam

sobota, 22 kwietnia 2017

Właściwy czas

Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym. Ci jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć. Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli do wsi. Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli. W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!
Pod wieloma względami upór i brak wiary Jedenastu może okazać się dla nas pomocny. Przecież wiara nie jest czymś statycznym - nie powinna stawać się pomnikiem. Wiara ma być nieustanną drogą, a więc trzeba być gotowym na różne warunki podróży. Nic dziwnego, że może pojawić się zmęczenie, zniechęcenia, a nawet wątpliwość. To jeszcze nie problem. Ważne, by nie pozostać w tym samemu sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Pan przychodzi do nas na różne sposoby, do każdego we właściwym czasie '+' ks. Adam

piątek, 21 kwietnia 2017

Wciąż na nowo

Jezus znowu ukazał się nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: Idę łowić ryby. Odpowiedzieli mu: Idziemy i my z tobą. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy macie co na posiłek? Odpowiedzieli Mu: Nie. On rzekł do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: To jest Pan! Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę - był bowiem prawie nagi - i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko - tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: Chodźcie, posilcie się! Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: Kto Ty jesteś? bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im - podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.
Najgorsze, co może nam się przydarzyć, to nieustanne powracanie do starych przyzwyczajeń. Uczniowie byli z Panem, towarzyszyli Mu dzień i noc, przyjęli Jego zaproszenie i powołanie do nowej misji, a jednak wrócili do starych zajęć. Na szczęście Pan jest ciągle blisko i to On pilnuje naszych dróg. Jeśli świadomie i dojrzale wybrałeś drogę wiary, to nie wracaj do tego, co było. Pan stoi na brzegu, ale czeka na Twoje wybory. Nie ma sensu wałkować ciągle siebie. Dobra z tego nie będzie. Natomiast możesz mieć wpływ na to, co jest dziś. Pan teraz przychodzi i teraz daje się poznać. Ale trzeba, tak ja Piotr, rzucić się w morze, dopłynąć do brzegu bez zwlekania. Tyle ciekawych chwil jeszcze przed nami '+' ks. Adam

czwartek, 20 kwietnia 2017

W oczekiwaniu na spotkanie

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: Pokój wam! Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: Macie tu coś do jedzenia? Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. Potem rzekł do nich: To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego.
Nasze wyobrażenia bardzo często blokują nas na przyjęcie rzeczywistego doświadczenia. Warto zachować pewną świeżość i ostrożność wobec samego siebie. Wyobraźnia może być bardzo pomocna w pobudzaniu zmysłów czy woli. Jednak pozostawiona bez opieki zaczyna rządzić i stawiać siebie w miejsce rzeczywistości. Pragniesz spotkania ze Zmartwychwstałym? Bardzo dobrze. Niech to będzie spotkanie według Jego woli, bo tylko wtedy będzie owocne. Wiadomo, że chcielibyśmy już, teraz, natychmiast, ale w tym wypadku cierpliwość przede wszystkim. Z resztą, masz na pewno takie doświadczenie, że po czasie widziałeś więcej i głębiej, co pozwalało Ci zrozumieć, dlaczego pewne sprawy obierały taki a nie inny obrót w Twoim życiu '+' ks. Adam

środa, 19 kwietnia 2017

Wielbiąc Boga

Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej, wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia. Kładziono go codziennie przy bramie świątyni, zwanej Piękną, aby wstępujących do świątyni, prosił o jałmużnę. Ten zobaczywszy Piotra i Jana, gdy mieli wejść do świątyni, prosił ich o jałmużnę. Lecz Piotr wraz z Janem przypatrzywszy się mu powiedział: Spójrz na nas. A on patrzył na nich oczekując od nich jałmużny. Nie mam srebra ani złota - powiedział Piotr - ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. A on natychmiast odzyskał władzę w nogach i stopach. Zerwał się i stanął na nogach, i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, chodząc, skacząc i wielbiąc Boga. A cały lud zobaczył go chodzącego i chwalącego Boga. I rozpoznawali w nim tego człowieka, który siadał przy Pięknej Bramie świątyni, aby żebrać, i ogarnęło ich zdumienie i zachwyt z powodu tego, co go spotkało.

Piotr i Jan - swoim zwyczajem i zgodnie z Prawem idą na modlitwę. Niby wszystko jak dawniej, a jednak to już nie ci sami mężczyźni. Znają już swoją wartość - w Imię Jezusa!

Chromy - już nawet nie tęskni za chlebem, zadowala się okruchami. Jałmużna staje się szczytem jego marzeń, albo okupem dla tych, którzy się nim 'niby' zajmują. 

Tłum - chodzi, siada, śpiewa. Jak zawsze chwiejny i nad wyraz impulsywny. Tak już jego natura.

Ja - ... zajmij się tym sam '+' ks. Adam

wtorek, 18 kwietnia 2017

Nasz dom



Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy /tak/ płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: Niewiasto, czemu płaczesz? Odpowiedziała im: Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę. Jezus rzekł do niej: Mario! A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: Rabbuni, to znaczy: Nauczycielu. Rzekł do niej Jezus: Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego. Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: Widziałam Pana i to mi powiedział.
Zmartwychwstanie Pana otwiera nowy sposób relacji człowieka z Bogiem. Każdy człowiek, jeśli tylko chce, może wejść w naprawdę głęboką więź z Bogiem. Nie ogranicza się ona tylko do ludzkiej płaszczyzny, nie wypełnia się jedynie w ziemskim sposobie. Zmartwychwstały otwiera nam niebo. Już tu na ziemi możemy sobie przypomnieć, możemy doświadczyć, że niebo to nasz dom '+' ks. Adam

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Pusty grób

Gdy anioł przemówił do niewiast, one pośpiesznie oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: Witajcie. One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: Nie bójcie się. Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą. Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu. Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego.
Pomysłów na tłumaczenie tajemnicy Boga, jest tyle, ile ludzi, chcąc je podejmować. Wciąż przychodzi nam zmierzać się z różnymi wizjami faktu 'pustego grobu'. Świat chce wiedzieć najlepiej i dlatego wmawia wszystkim jedyną słuszną prawdę. I zobacz, że to od Ciebie zależy, w co lub Komu uwierzysz. Patrzysz w pusty grób, tak jak tysiące ludzi. W co uwierzysz? Zależy od Ciebie jednego '+' ks. Adam

niedziela, 16 kwietnia 2017

Wielkanoc


Wiara w zmartwychwstanie ukrzyżowanego Chrystusa, którą w dniu dzisiejszym wyznajemy ze szczególną mocą i radością, nie daje nam ostatecznej odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak wiele zła, nieszczęść, wstrząsów dotknęło nasz świat choćby w ostatnim czasie. Nie wyjaśnia nam również tylu bolesnych doświadczeń naszego osobistego życia. W tej wierze świadczymy jednak o Bogu – zwycięzcy piekła i szatana, zła i śmierci. W tej wierze podejmiemy na nowo potężny wysiłek przemiany naszej rzeczywistości na lepszą. W tej wierze nie będziemy obojętni wobec tego wszystkiego, co się wokół nas dzieje. W tej wierze będziemy posłańcami Boga, który nie chce upadku swojego stworzenia. W wierze w zmartwychwstanie będziemy oczekiwać powtórnego przyjścia Pana. Życie z Chrystusem nigdy nie jest przegrane, bez względu na to, kim się jest. Dlatego musimy prosić wytrwale Zwycięskiego Chrystusa, aby pomógł nam otworzyć nasze oczy, byśmy Go ujrzeli, aby pomógł nam otworzyć nasze uszy, byśmy usłyszeli Jego głos, by pomógł nam otworzyć nasze usta, byśmy z radością głosili Jego zmartwychwstanie i by otworzył nasze serca, byśmy kochali Boga i ludzi. Nie zadowalajmy się więc jedynie zastawianiem świątecznego stołu, radosnym nastrojem, życzliwością, choć to wszystko jest ważne. Troszczmy się przede wszystkim o naszą wiarę, o świadome poszukiwanie Chrystusa, o przyjęcie Go jako Boga i Króla. Jan ujrzał i uwierzył; uwierzył, że Chrystus prawdziwie zmartwychwstał. A ty, wierzysz w to? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

sobota, 15 kwietnia 2017

Wielka Sobota

Właśnie wtedy, gdy Pan wszelkiego stworzenia spoczywa w wielkiej ciszy, Kościół przypomina sobie słowa św. Pawła: czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie. Należymy do Pana, bo On nas stworzył i On nas odkupił. To przez Niego i z Nim możemy wracać do domu Ojca. Dzisiejsza cisza woła, byśmy dłużej nie zwlekali, żebyśmy nie czekali na lepszy moment. Bóg darował nam wszystko, nie oszczędził nawet jedynego Syna. Czego jeszcze chcesz? Wszystko na chwałę Boga czyńcie '+' ks. Adam

piątek, 14 kwietnia 2017

Wielki Piątek

Nie chciałbym, by dzisiejszy dzień przeszedł nam wszystkim na ckliwym rozrzewnieniu. Nie to jest istotą Wielkiego Piątku. Tajemnica tkwi w posłuszeństwie aż do końca. Kiedy pomyśli się o nieograniczonym oddaniu się Boga, to nie można tego pojąć. Można to przyjąć całym sercem. I można wtedy zapłakać. Tylko że nad sobą. Zatrzymaj się dzisiaj, by pobyć, choć przez chwilę, z Umiłowanym. Nie musisz mówić, nie musisz myśleć. Ważne, żebyś kochał. Bądź z Jezusem, zanurzony w miłości. Trwaj, aż tajemnica ogarnie Ciebie całego '+' ks. Adam

czwartek, 13 kwietnia 2017

Wielki Czwartek

Umyj komuś nogi! Tak, w sensie dosłownym. Ale możesz także zrobić dla kogoś coś, co nie jest zbyt miłym zajęciem. Chodzi o to, byś odczuł na sobie uprzykrzającą sprawę, ale spełnianą w miłości. Powiesz, że trudno coś wymyślić. Po prostu trzeba coś zrobić. Tak jak Jezus. Trzeba wstać od stołu i z miłością schylić się do czyichś stóp. Zobacz, że w miarę łatwo zamknąć tajemnicę Wielkiego Czwartku w pięknych słowach, które nic nie zmieniają. A przecież dzisiejszy dzień z całą mocą przypomina nam, że trzeba służyć. Nie zaraz, nie kiedyś, nie komuś, ale tu i teraz. Trzeba zacząć kochać '+' ks. Adam

środa, 12 kwietnia 2017

Słudzy Pana

Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu, przez słowo krzepiące. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył Mi ucho, a Ja się nie oparłem ani się cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg Mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. Blisko jest Ten, który Mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze Mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do Mnie! Oto Pan Bóg Mnie wspomaga. Któż Mnie potępi?
Tylko zanurzenie się w Bożej miłości, pozwala stać się nieczułym na zło. Ono zawsze będzie nas atakować na tym świecie. Nie warto zatem poszukiwać drogi wolności od zła, bo ono prędzej czy później w nas uderzy. Cierpiący Sługa Jahwe wskazuje inną drogę - drogę słuchania Słowa. Tylko Bóg może dać nam siłę. Tylko On przynosi moc i odwagę. Kiedy będziesz klękać w adoracyjnym skupieniu przed Grobem Pańskim, staraj się nie myśleć o sobie, o tym, czego Ci brakuje, albo co Ci się udało. Pomyśl o tym, że oto Bóg przychodzi z wielką mocą. i nie możemy tego przeoczyć '+' ks. Adam

wtorek, 11 kwietnia 2017

Osobiście

Jezus w czasie wieczerzy z uczniami swoimi doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi. Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni, o kim mówi. Jeden z uczniów Jego - ten, którego Jezus miłował - spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: Kto to jest? O kim mówi? Ten oparł się zaraz na piersi Jezusa i rzekł do Niego: Panie, kto to jest? Jezus odparł: To ten, dla którego umaczam kawałek /chleba/, i podam mu Umoczywszy więc kawałek /chleba/, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty A po spożyciu kawałka /chleba/ wszedł w niego szatan.
Zobacz, jak dalece Bóg zaufał człowiekowi. To człowiek może nadawać znaczenie gestom, znakom, może wypełniać sensem wydarzenia i doświadczenia. Współdziała z Bogiem w dziele nieustannego stwarzania świata. Chleb podany przez Pana Jezusa niektórych może napełnić mocą, a niektórych grzechem. Nie z powodu woli Bożej! To człowiek decyduje. Wszyscy uczniowie brali udział w tym samym wydarzeniu, w tej samej kolacji, z tym samym Nauczycielem. Ale nie wszyscy przyjęli to samo. Piotr postawił na siebie - wszyscy, ale ja nie. Judasz pozwolił prowadzić się szatanowi. Jan spoczął przy Sercu Pana. Taki sam wybór staje przed nami '+' ks. Adam

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Siódmy dzień

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać: Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim? Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano. Na to Jezus powiedział: Zostaw ją! Przechowała to, aby /Mnie namaścić/ na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie. Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza, Gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa.
Sześć dni, a siódmy będzie dniem odkupienia. Jednak jeszcze sześć dni. Zło się panoszy, trudności się zwiększają, jeszcze sześć dni. Tyle spraw, tyle myśli, tyle wątpliwości. Jeszcze sześć dni. Kiedy przyjdzie siódmy? I czy w ogóle przyjdzie? A jeśli przyjdzie, to czy wszyscy go dostrzegą? Zło może nam się dać we znaki. Czas może się nam niemiłosiernie dłużyć. Ale na szczęście jest siódmy dzień. Dzień naszego zbawienia. Dzień szczególnej bliskości Boga. Konieczne jest, w pewien sposób, te sześć dni, by mógł nastąpić ten siódmy '+' ks. Adam

niedziela, 9 kwietnia 2017

Dla nas

Dla nas Chrystus stał się posłuszny aż do śmierci, a była to śmierć na krzyżu. Dlatego Bóg wywyższył Go nad wszystko i dal Mu imię, które jest ponad wszelkie imię.
Zbawcza moc Krzyża nie leży w samym krzyżu. Bierze się ona z Ofiary Chrystusa. Na krzyżu Syn Boży złożył Przedwiecznemu Ojcu ofiarę miłości i posłuszeństwa. Nie wymawiał się, nie szukał 'lepszych' rozwiązań, nie rozprawiał. Stał się posłuszny w miłości. To uniżenie Chrystusa złamało pychę złego ducha i nieposłuszeństwo człowieka. Pan Jezus spłacił dług grzechu, choć On sam z grzechem nie ma nic wspólnego. To zaufanie Syna otworzyło nieskończone źródło miłosierdzia Ojca, dzięki czemu my możemy być wolni. Kto ma uszy, niechaj słucha '+' ks. Adam

sobota, 8 kwietnia 2017

Słowo warte słuchania

Wielu spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił. Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Wysoką Radę i rzekli: Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród. Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród. Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić. Odtąd Jezus już nie występował wśród Żydów publicznie, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami. A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: Cóż wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto? Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, aby Go można było pojmać.
Spirala zła robi się coraz gęstsza. Zło wydaje się triumfować. Niedługo zacznie zbierać swoje żniwo nawet w gronie przyjaciół Jezusa. Wciąga w swoje macki nowo osoby, inicjuje kolejne dramatyczne wydarzenia. Ale ostatecznie zostanie pokonane. Czas zatem, by pójść za Jezusem. Zły duch mąci, przeszkadza, prowokuje, szyderczo się śmieje, ale nic Ci nie zrobi, jeśli powierzysz się Jezusowi. Ostatnie słowo nie należy do diabła. Przedostatnie zresztą też nie. Jedyne słowo to Słowo Boga i tylko Jego warto słuchać '+' ks. Adam

piątek, 7 kwietnia 2017

Według chcenia

Żydzi porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować? Odpowiedzieli Mu Żydzi: Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga. Odpowiedział im Jezus: Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeżeli /Pismo/ nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże - a Pisma nie można odrzucić to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: Bluźnisz, dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym? Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu. I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał. Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale że wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło.
Diabelska zdolność żonglowania prawdą może wprawić w osłupienie, zwłaszcza wątpiących, jednak nie ma żadnego osadzenia w rzeczywistości. Żydzi przeczą sami sobie, a jednak brną w tę spiralę fałszu. Słowa Jezusa, choć pełne prawdy i logiki, pozostają dla nich słowami ubogiego cieśli, a nie słowami Boga. Słyszą to, co chcą usłyszeć. I to nasze ludzkie chcenie bywa dla nas największą pułapką '+' ks. Adam

czwartek, 6 kwietnia 2017

Nowe imię

Abram padł na oblicze, a Bóg tak do niego mówił: Oto moje przymierze z tobą: staniesz się ojcem mnóstwa narodów. Nie będziesz więc odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, bo uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów. Sprawię, że będziesz niezmiernie płodny, tak że staniesz się ojcem narodów i pochodzić będą od ciebie królowie. Przymierze moje, które zawieram pomiędzy Mną a tobą oraz twoim potomstwem, będzie trwało z pokolenia w pokolenie jako przymierze wieczne, abym był Bogiem twoim, a potem twego potomstwa. I oddaję tobie i twym przyszłym potomkom kraj, w którym przebywasz, cały kraj Kanaan, jako własność na wieki, i będę ich Bogiem. Potem Bóg rzekł do Abrahama: Ty zaś, a po tobie twoje potomstwo przez wszystkie pokolenia, zachowujcie przymierze ze Mną.
Spotkanie z Bogiem zmienia człowieka, bez względu na jego wybór, już nigdy nie będzie tak, jak było. Oczywiście Bóg zaprasza do czegoś nowego, ale ostatecznie to człowiek decyduje, czy chce otrzymać nowe imię. To nowe imię w Biblii dotyczy nowego posłannictwa człowieka, zmienia niejako jego tożsamość. Bóg daje człowiekowi nowe życie, w którym błogosławieństwo objawia się w całej pełni. Bóg nie chce zmian dla zmian. Proponuje człowiekowi nowość, by człowiek rozkwitł i przyniósł dobry owoc. Te zmiany czasem nas przerażają, czasem smucą, czasem niepokoją. Taka nasza natura. Jednak kiedy człowiek przekracza siebie i pozwala prowadzić się Bogu, szybko przekonuje się, że jego nowe imię jest tak naprawdę tym, które Bóg od dawna dla niego przewidział '+' ks. Adam

środa, 5 kwietnia 2017

Rozłam

Jezus powiedział do Żydów, którzy Mu uwierzyli: Jeżeli będziesz trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Odpowiedzieli Mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: Wolni będziecie? Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. Głoszę to, co widziałem u mego Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego ojca. W odpowiedzi rzekli do Niego: Ojcem naszym jest Abraham. Rzekł do nich Jezus: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. Wy pełnicie czyny ojca waszego. Rzekli do Niego: Myśmy się nie urodzili z nierządu, jednego mamy Ojca - Boga. Rzekł do nich Jezus: Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał.
Wraz z przybliżaniem się Godziny Jezusa, wzrasta pewne napięcie, atmosfera robi się gęsta. Przede wszystkim dlatego, że Godzina Jezusa to czas niesamowitej mocy i łaski. Nikt nie może pozostać obojętny wobec tego. Jezus zapowiadał, że przyszedł przynieść ziemi rozłam. Każdy musi się opowiedzieć albo-albo. Nie ma drogi pośredniej. Wobec Godziny Jezusa także zło zaczyna wzmacniać swoje działanie. Zawsze, kiedy człowiek wchodzi na drogę Boga, zły duch podwaja swoje wysiłki. Staje się duchem kłamstwa, duchem buty i pychy, duchem zatwardziałości. Jednak ostateczne zwycięstwo należy do Boga '+' ks. Adam

wtorek, 4 kwietnia 2017

Przez pustynię

Od góry Hor szli Izraelici w kierunku Morza Czerwonego, aby obejść ziemię Edom; podczas drogi jednak lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza mówiąc: Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże. I wstawił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.
Ciężka jest droga do wolności. Człowiek, raz po raz traci siły, nadzieję, motywację. Zaczyna wątpić, marudzić, a wreszcie szemrać. Dzieje się tak wtedy, gdy człowiek żyje według własnych wyobrażeń. Izraelici chcieli wolności, ale według własnego pomysłu, bez zaangażowania, bez wysiłku, ot tak. W końcu zaczęli tęsknić nawet za Egiptem. Tragedia. Mieć światło ziemi obiecanej, a tęsknić za ciemnością domu niewoli. Dziwisz się? Popatrz, ile razy jest tak w naszym życiu. Gonimy niewiadomo za czym, tęsknimy do wyobrażeń, a narzekamy na Bożą rzeczywistość w naszym życiu. Tylko wiara pomoże nam przejść przez całą pustynię '+' ks. Adam

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Już nie grzesz

Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz? Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz.
Różne światowe pseudo autorytety, dla potwierdzenia swoich niecnych stanowisk, posługują się czasem autorytetem Boga. I mówią: Jezus nikogo nie potępia i my nie możemy potępiać. To prawda. Jednak owe 'autorytety' zdają się już nie pamiętać reszty: od tej chwili już nie grzesz! Nie wolno nikogo potępiać, ale grzech potępić trzeba zawsze. Każdemu człowiekowi należy się szansa powrotu, szansa nawrócenia, ale nie oznacza to banalizowania zła, pomniejszania grzechu czy zgody na współczesną tolerancję - wszystko wolno, pod warunkiem, że chce tego, co świat. Idź, ale nie grzesz więcej. Jezus nie chce taniej poprawności. Jemu zależy na szczęściu człowieka '+' ks. Adam

niedziela, 2 kwietnia 2017

Życie i zmartwychwstanie

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, z miejscowości Marii i jej siostry Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat Łazarz chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz. Jezus usłyszawszy to rzekł: Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą. A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Mimo jednak że słyszał o jego chorobie, zatrzymał się przez dwa dni w miejscu pobytu. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: Chodźmy znów do Judei. Rzekli do Niego uczniowie: Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?

sobota, 1 kwietnia 2017

Nieświadomy Bóg

Pan mnie pouczył i dowiedziałem się; wtedy przejrzałem ich postępki. Ja zaś jak potulny baranek, którego prowadzą na zabicie, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina! Lecz Pan Zastępów jest sprawiedliwym sędzią, bada nerki i serce. Chciałbym zobaczyć Twoją zemstę nad nimi, albowiem Tobie powierzam moją sprawę.
Czy zauważyłeś, jak delikatna jest Boża miłość? Jeremiasz przedstawia potulnego baranka, który jest wręcz nieświadomy wiszącej nad nim zagłady. Boża miłość nie podejrzewa nikogo o złą wolę. Niesamowite. Choć Bóg zna prawdę o człowieku, chce niejako pozostać 'nieświadomy' wobec ludzkich zdrad i odejść. Nawet jak sami już w siebie nie wierzymy, Bóg wierzy nadal. Na tym polega uprzedzająca moc miłości Boga. Pomyśl nad tym dzisiaj. Zobacz, jak wielki dar został nam dany '+' ks. Adam
Free Contact Form