poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Środek zaradczy

Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim. To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli. Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami!
Śpiewamy w czasie Eucharystii: oczekujemy Twego przyjścia w chwale, jednak nie zawsze nasze oczekiwanie jest rzeczywistością. Niby źle nam na tym świecie, ale jednak kurczowo trzymamy się tego świata. Papież Benedykt XVI powiedział, że śmierć jest w gruncie rzeczy środkiem zaradczym. Nie do zniesienia byłoby nieskończone życie tu na ziemi, w ciągłym stresie, napięciu, wątpliwościach. To prawda. Dlaczego zatem nie czekamy na Pana z utęsknieniem, skoro mówimy, że jest naszym Panem? Być może nie do końca ufamy, być może trochę się boimy. Wiara nie rodzi się w sekundę. Wiara jest drogą, ale musisz na tę drogę wejść. I nie ogólnie, jakoś tak, z grubsza. Ale krok za krokiem. Konkret. I tego się trzymaj '+' ks. Adam

P.S. Modliliście się kiedyś za małego Kacperka. Wczoraj uroczyście został włączony do wspólnoty Kościoła :)

niedziela, 30 sierpnia 2015

Bez świata

Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń. a przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata.
Każde dobro, nawet najmniejsze, ma swoje źródło w Bogu. Czyniąc dobro, czy zdajesz sobie z tego sprawę, czy nie, automatycznie wręcz łączysz się z Bogiem, który dał Ci Swoje tchnienie. Ten Boży dar, Boże życie w Tobie czeka na Twoją odpowiedź. I to bardzo konkretną. Opieka nad sierotami i wdowami i odcięcie się od wpływów świata. I nie jest to żadna przenośnia '+' ks. Adam

sobota, 29 sierpnia 2015

Mur spiżowy

Pan skierował do mnie następujące słowa: Przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię [zwyciężyć], gdyż Ja jestem z tobą - wyrocznia Pana - by cię ochraniać.
Poddawanie się lękom i strachom tylko je powiększa. Nasza wyobraźnia potrafi płatać figle. Zanim cokolwiek się wydarzy, przeżywamy wszystko po stokroć w naszym umyśle, a potem czynimy nasze wyobrażenia rzeczywistością. Pan daje moc. Trzeba po prostu zaufać i zaryzykować. Przeciwności będą się piętrzyć - ale Pan obiecuje, że zawsze będzie przy nas. Zaufaj '+' ks. Adam

piątek, 28 sierpnia 2015

Stawajcie się coraz doskonalszymi

Bracia, prosimy i zaklinamy was w Panu Jezusie: według tego, coście od nas przejęli w sprawie sposobu postępowania i podobania się Bogu - jak już postępujecie - stawajcie się coraz doskonalszymi! Wiecie przecież, jakie nakazy daliśmy wam przez Pana Jezusa. Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie: powstrzymywanie się od rozpusty, aby każdy umiał utrzymywać ciało własne w świętości i we czci, a nie w pożądliwej namiętności, jak to czynią nie znający Boga poganie. Niech nikt w tej sprawie nie wykracza i nie oszukuje brata swego, albowiem, jak wam to przedtem powiedzieliśmy, zapewniając uroczyście: Bóg jest mścicielem tego wszystkiego. Nie powołał nas Bóg do nieczystości, ale do świętości. A więc kto [to] odrzuca, nie człowieka odrzuca, lecz Boga, który przecież daje wam swego Ducha Świętego.
Trudne zadanie zostało nam powierzone - stawajcie się coraz doskonalszymi. Gdyby rozumieć te słowa przez pryzmat ludzkiego wysiłku, to rzeczywiście rzecz jest niewykonalna, mimo najszczerszych chęci. Jednak Paweł wskazuje nam rozwiązanie - nasze uświęcenie jest wolą. A wola Boga zawsze się wypełnia. Nasza świętość jest wolą Boga i Bóg czyni wszystko, byśmy tę wolę przyjęli. Najpierw po prostu uwierz, że jesteś powołany do świętości. Nie do bylejakości, nie do letniości, ale do świętości. Uwierz a resztę zostaw Panu '+' ks. Adam

czwartek, 27 sierpnia 2015

Jak złodziej

Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby na czas rozdał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: Mój pan się ociąga, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe go ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
Porównanie powtórnego przyjścia Pana do złodziejskiego włamania może być nieco kłopotliwe. Jezus w ten sposób chce obudzić naszą czujność. Łatwo przyzwyczaić się do sielskich obrazków, okraszonych zwyczajowym 'jakoś to będzie'. A co jeśli nie będzie? Pod płaszczykiem pokory można wychować niezłą pychę - wiem lepiej, dam radę, nie ma wyjścia. Nie ma czasu na to, by go tracić. Pan przychodzi, a każda chwila staje się na wagę złota, bo może zadecydować o wszystkim '+' ks. Adam

środa, 26 sierpnia 2015

Ostatnie słowa

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego i powiedział do niego: Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.
Ostatnie słowa Matki Bożej zapisane w Ewangelii to wezwanie: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Choć działo się to na początku publicznej działalności Jezusa, zdanie to jest kwintesencją życia Maryi. Ona sama uczyła się roli Matki Boga, ale wybrała najlepszą metodę. Tylko wpatrywanie się w Jezusa, wsłuchanie się w Jego głos może zmienić nasze życie, choć nie zawsze zmiany są dla nas zrozumiałe. Jednak wytrwanie w zachęcie Maryi jest jedyną słuszną drogą '+' ks. Adam

wtorek, 25 sierpnia 2015

Pan zna

Przenikasz i znasz mnie, Panie
Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję.
Z daleka spostrzegasz moje myśli
przyglądasz się jak spoczywam i chodzę
i znasz wszystkie moje drogi.

Gdyby te słowa odnosiły się do człowieka, to trzeba by się bać. Natomiast w stosunku do Pana, napełniają serca pokojem i zadziwieniem. To niesamowite, że Pan rzeczywiście czuwa nad nami. Dla Niego ważny jest każdy nasz krok. Trudno w to uwierzyć, ale tak jest.  Pan się Tobą interesuje. Pan jest w Tobie rozkochany. Z daleka wychodzi na spotkanie. Nieustannie wręcz zajmuje się spełnianiem Twoich pragnień. Trwaj dzisiaj w wielkim uwielbieniu '+' ks. Adam

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Do celu

Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy - Jezusa, syna Józefa z Nazaretu. Rzekł do niego Natanael: Czyż może być co dobrego z Nazaretu? Odpowiedział mu Filip: Chodź i zobacz. Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu. Powiedział do Niego Natanael: Skąd mnie znasz? Odrzekł mu Jezus: Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym. Odpowiedział Mu Natanael: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela! Odparł mu Jezus: Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to. Potem powiedział do niego: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego.
Opinia Jezusa o Natanaelu nie jest ironiczną zagrywką. Jest zgodna z prawdą. A jednak nawet prawdziwy Izraelita, bez podstępu, nie jest wolny od wątpliwości i ryzyka wiary. Często chcemy zredukować wiarę do jakiego momentu pewności. Wiara natomiast ma pozostać drogą. Czasem z górki, czasem pod górę. Raz prosta, raz kręta. Czasem trzymamy się trasy, czasem niestety błądzimy. Jeśli jednak nie ma w nas podstępu, wiara doprowadzi nas do celu '+' ks. Adam

niedziela, 23 sierpnia 2015

Chcemy służyć Panu

Jozue zgromadził w Sychem wszystkie pokolenia Izraela. Wezwał też starszych Izraela, jego książąt, sędziów i zwierzchników, którzy się stawili przed Bogiem. Jozue przemówił wtedy do całego narodu: Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Gdyby jednak wam się nie podobało służyć Panu, rozstrzygnijcie dziś, komu służyć chcecie, czy bóstwom, którym służyli wasi przodkowie po drugiej stronie Rzeki, czy też bóstwom Amorytów, w których kraju zamieszkaliście. Ja sam i mój dom służyć chcemy Panu. Naród wówczas odrzekł tymi słowami: Dalekie jest to od nas, abyśmy mieli opuścić Pana, a służyć bóstwom obcym! Czyż to nie Pan, Bóg nasz, wyprowadził nas i przodków naszych z ziemi egipskiej, z domu niewoli? Czyż nie On przed oczyma naszymi uczynił wielkie znaki i ochraniał nas przez całą drogę, którą szliśmy, i wśród wszystkich ludów, pomiędzy którymi przechodziliśmy? My również chcemy służyć Panu, bo On jest naszym Bogiem.
Brakuje nam tego. Właśnie takiego prostego, a zarazem miłosnego wyznania: ja i mój dom chcemy służyć Panu. Od tego dużo się zaczyna. Pan, to niesamowite, czeka na naszą deklarację, na znak z naszej strony. To Ty decydujesz, jak żyjesz. A Pan czeka, Pan tęskni. Wielki dar został złożony w nasze ręce. Czy rozumiesz, co znaczy, że Pan tęskni za Tobą? I nie chodzi teraz o to, byś obiecywał Panu wielkie rzeczy, bo tak naprawdę to ni nie możesz ofiarować. Daj Panu swoje 'chcę' i jeszcze bardziej daj swoje 'chcę służyć'. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

sobota, 22 sierpnia 2015

Nic niemożliwego

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, . Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.
Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Niesamowite są te słowa. Gdybyśmy w nie uwierzyli tak naprawdę, nie mielibyśmy żadnych problemów. Problem jest, bo wierzymy, że jedyną możliwą drogą jest ta, którą znamy, dlatego wydaje się nam, że nic się nie da zrobić. Pan uczy, że działa nawet w tym, co trudne i niezrozumiałe. Wola Pana nie zawsze jest łatwa do spełnienia, ale zawsze jest owocna i zawsze rodzi dobro '+' ks. Adam

piątek, 21 sierpnia 2015

Na próbę

Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał, wystawiając Go na próbę: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.
To wystawianie na próbę jest dziwne. Z jednej strony, wiadomo, nie wolno. Ale z drugiej strony - no właśnie, czy jest druga strona? Ile rzeczy byłoby prostszych, gdybyśmy sami dbali o prostotę słów, myśli, zachowań. Jezus pokazuje prostą drogę; nie oznacza to, że jest ona łatwa. Miłość jest prosta, bo nie ma w niej zakłamania, dwuznaczności, kokieterii, dyplomacji. Albo się kocha albo nie. I tyle może na początek wystarczy '+' ks. Adam

czwartek, 20 sierpnia 2015

Szata weselna

Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę! Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy [ich], pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego? Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych.
Zaproszenie na ucztę jest darmowe. Nie musisz się o nie starać. Gospodarz chce podzielić się swoją radością i bogactwem. Jednak uczta to uczta, rządzi się swoimi prawami. Potrzebny jest strój weselny; inaczej nie okażesz szacunku gospodarzowi. Wiara jest darmowym zaproszeniem, tak i zbawienie jest darmowe. Jednak nie rozwiniesz wiary w łachmanach świata. Potrzebny jest strój nowego człowieka. Nie zakładasz nowego stroju, żeby dostać zaproszenie, ale ponieważ je dostałeś. Nie czynisz dobra, żeby osiągnąć zbawienie, ale dlatego, że Pan Cię nim obdarzył '+' ks. Adam

środa, 19 sierpnia 2015

Rankiem czy wieczorem?

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie najął. Rzekł im: Idźcie i wy do winnicy! A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych! Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty. Na to odrzekł jednemu z nich: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.
Wrodzone ludzkie wygodnictwo, żeby nie powiedzieć lenistwo, skłaniałoby się ku jednej godzinie. Tylko jak to załatwić? Dosyć często spotykam się z podobnym myśleniem. Wygląda to mniej więcej tak, że ktoś mówi, iż stara się dobrze żyć, ale gdy widzi innych, którzy żyją, jak chcą, to jest jednak niesprawiedliwe, że wszyscy mają dostać to samo. Cały czas wychodzi problem oczekiwania na nagrodę, tak jakby dobre życie nie było wystarczającą nagrodą. Przecież jeśli żyjesz dobrze, masz pokój w sercu, to po co niepokoisz się tymi, którzy idą jak ślepi? Ciesz się z tego, że zostałeś powołany rankiem a nie o zmierzchu. Możesz całe życie przeżyć świadomie, możesz wzrastać, możesz doświadczyć tylu niezwykłych rzeczy, o jakich inni mogą tylko pomarzyć. Nie odbieraj sobie tego '+' ks. Adam

wtorek, 18 sierpnia 2015

Pan jest pokojem

Oto przyszedł Anioł Pana i usiadł pod terebintem w Ofra, które należało do Joasza z rodu Abiezera. Gedeon, syn jego, młócił na klepisku zboże, aby je ukryć przed Madianitami. I ukazał mu się Anioł Pana. Pan jest z tobą - rzekł mu - dzielny wojowniku! Odpowiedział mu Gedeon: Wybacz, panie mój! Jeżeli Pan jest z nami, skąd pochodzi to wszystko, co się nam przydarza? Gdzież są te wszystkie dziwy, o których opowiadają nam ojcowie nasi, mówiąc: Czyż Pan nie wywiódł nas z Egiptu? A oto teraz Pan nas opuścił i oddał nas w ręce Madianitów. Pan zaś zwrócił się ku niemu i rzekł do niego: Idź z tą siłą, jaką posiadasz, i wybaw Izraela z ręki Madianitów. Czyż nie Ja ciebie posyłam? Wybacz, Panie mój! - odpowiedział Mu - jakże wybawię Izraela? Ród mój jest najbiedniejszy w pokoleniu Manassesa, a ja jestem ostatni w domu mego ojca. Pan mu odpowiedział: Ponieważ Ja będę z tobą, pobijesz Madianitów jak jednego męża. Odrzekł Mu na to: Jeżeli darzysz mnie życzliwością, daj mi jakiś znak, że to Ty mówisz ze mną. Nie oddalaj się stąd, proszę Cię, aż wrócę do Ciebie. Przyniosę moją ofiarę i położę ją przed Tobą. A On na to: Poczekam tu, aż wrócisz. Gedeon oddaliwszy się przygotował koźlę ze stada, a z jednej efy mąki przaśne chleby. Włożył mięso do kosza, a polewkę do garnuszka i przyniósł to do Niego pod terebint i ofiarował. Wówczas rzekł do niego Anioł Pana: Weź mięso i chleby przaśne, połóż je na tej skale, a polewkę rozlej. Tak uczynił. Wówczas Anioł Pana wyciągnął koniec laski, którą trzymał w swym ręku, dotknął nią mięsa i chlebów przaśnych i wydobył się ogień ze skały. Strawił on mięso i chleby przaśne. Potem zniknął Anioł Pana sprzed jego oczu. Zrozumiał Gedeon, że to był Anioł Pana, i rzekł: Ach, Panie, Panie mój! Oto Anioła Pana widziałem twarzą w twarz! Rzekł do niego Pan: Pokój z tobą! Nie bój się niczego! Nie umrzesz. Gedeon zbudował tam ołtarz dla Pana i nazwał go "Pan jest pokojem".
Wątpliwość Gedeona jest w gruncie rzeczy pytaniem każdego z nas. Nie znam człowieka, który choć raz w życiu nie zadał właśnie tego pytania Bogu - gdzie jesteś? jeśli jesteś ze mną, to dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej? Myślę, że samo pytanie nie smuci Boga; wynika ono przecież z naszej ludzkiej niewiedzy, z ograniczoności naszego rozumu, postrzegania, myślenia, wreszcie z ludzkiej słabości. Pan chce nas prowadzić dalej, niż sięga nasz wzrok; głębiej niż nasze potrzeby. Pozwól się prowadzić, a i Ty wzniesiesz ołtarz - Pan jest pokojem '+' ks. Adam

niedziela, 16 sierpnia 2015

Uczta Mądrości

Mądrość zbudowała sobie dom i wyciosała siedem kolumn, nabiła zwierząt, namieszała wina i stół zastawiła. Służące wysłała, by wołały z wyżynnych miejsc miasta: Prostaczek niech do mnie tu przyjdzie. Do tego, komu brak mądrości, mówiła: Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam. Odrzućcie głupotę i żyjcie, chodźcie drogą rozwagi!
Wśród wielu interpretacji tego tekstu trudno nie dostrzec nawiązania do Kościoła i Eucharystii. Jezus Chrystus, który jest Mądrością, zakłada swój dom - Kościół. Rodzi się On z Jego przebitego boku, tam też mają źródło sakramenty - siedem kolumn. Pan zaprasza wszystkich na swoją ucztę, na której karmi chlebem i winem. Zaproszeni są zwłaszcza prości, czyli ci, którzy nie szukają mocy w sobie. Prawdziwą Mądrość można poznać na Eucharystii '+' ks. Adam 

sobota, 15 sierpnia 2015

Zwycięstwo w ciele

Kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień? Ościeniem zaś śmierci jest grzech, a siłą grzechu Prawo. Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa.
Wniebowzięcie Maryi przypomina, że należymy do Boga nie tylko duszą, ale i ciałem. Nasze ciała są świątynią Ducha Świętego. Ważne jest, byś uczynił swoją, szeroko rozumianą, cielesność drogą uwielbiania Boga. Wierzymy przecież w ciała zmartwychwstanie. Warto, by na Twoim ciele były znaki miłości, pracy, ofiary, poświęcenia się w służbie Bogu i człowiekowi. Oddajemy Panu swoje serce - bardzo dobrze; ale dzisiaj oddaj mu ciało, poprzez, nie wiem, modlitwę, czyny miłości, umartwienie. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

środa, 12 sierpnia 2015

Chrześcijańskie upomnienie

Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.
Praktyka pokazuje, że najczęściej pomijamy dwa pierwsze kroki, od razu przechodząc do anonimowego 'uprzejmie donoszę'. Braterskie upomnienie nie jest prostą sprawą. Po pierwsze nikt nie lubi być upominamy i dlatego z góry przypuszczamy, jaka może być reakcja drugiej osoby. Po drugie nie zawsze umiemy dobrać słowa: można upomnieć i upomnieć; dać komuś poczucie bezpieczeństwa albo poniżenia; prawdą wyzwolić, albo prawdą zabić. Po trzecie wreszcie, sami mamy świadomość swoich błędów, więc wydaje się nam, że nie wypada. Jezus daje podpowiedź, co robić. Znajdź drugą osobę, albo dwie i najpierw pomódlcie się w Jego Imię, a reszta sama przyjdzie '+' ks. Adam

wtorek, 11 sierpnia 2015

Z wolą Boga

Mojżesz odezwał się tymi słowami do Izraela: Dziś mam już sto dwadzieścia lat. Nie mogę swobodnie chodzić. Pan mi powiedział: Nie przejdziesz tego Jordanu. Sam Pan, Bóg twój, przejdzie przed tobą; On wytępi te narody przed tobą, tak iż ty osiedlisz się w ich miejsce. A Jozue pójdzie przed tobą, jak mówił Pan. Pan postąpi z nimi, jak postąpił z Sichonem i Ogiem, królami Amorytów, i z ich krajami, które zniszczył. Wyda ich Pan tobie na łup, a ty uczynisz im według wszystkich poleceń, jakie ci dałem. Bądź mężny i mocny, nie lękaj się, nie bój się ich, gdyż Pan, Bóg twój, idzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci. Zawołał potem Mojżesz Jozuego i rzekł mu na oczach całego Izraela: Bądź mężny i mocny, bo ty wkroczysz z tym narodem do ziemi, którą poprzysiągł Pan dać ich przodkom, i wprowadzisz ich w jej posiadanie. Sam Pan, który pójdzie przed tobą, On będzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci. Nie lękaj się i nie drżyj!
Postawa Mojżesza mogłaby znacznie ożywić nasze życie. Choć był naprawdę wielkim przyjacielem Boga (rozmawiał z Nim jak z przyjacielem, twarzą w twarz - jak powie Biblia), wyprowadził naród wybrany z niewoli, dokonał wielu cudów, nigdy nie zapomniał kim jest. Nie rościł sobie żadnych praw, nie żądał żadnych przywilejów, chciał pełnić wolę Boga. Po czterdziestu latach tułaczki po pustyni, miał prawo do wprowadzenia narodu do ziemi obiecanej - tak moglibyśmy powiedzieć. Ale Mojżesz wchodzi na drogę Boga, dlatego zostaje przed Jordanem, a swojemu następcy daje siebie i swoje doświadczenie: bądź mężny i mocny, nie lękaj się i nie drżyj '+' ks. Adam

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

O tym świecie

Jezus powiedział do swoich uczniów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.
Dlaczego aż tak mocne słowa w odniesieniu do tego życia? Często popadamy w słodkie uśpienie, pocieszając się, ze jakoś to będzie. No przecież świat też jest dziełem Boga, to mam się nie cieszyć, to mam tylko płakać? Niestety takie myślenie zamyka nas na prawdę. Ani śmiech ani płacz nie mają wpływu na nasze zbawienie, na szczęście. Chodzi o to, by w świecie widzieć rzeczywiście stworzenie, a nie swojego boga. Dla wielu życie na tym świecie staje się wartością najważniejszą, a najważniejszy jest Pan. Nic nie może zaburzyć tej hierarchii, bo nie wydamy owocu '+' ks. Adam

niedziela, 9 sierpnia 2015

Postępujcie drogą miłości

Nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia. Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważenie - wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni! Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie. Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na wdzięczną wonność Bogu.
Postępujcie drogą miłości. Trudno nam uwierzyć, że Bóg naprawdę interesuje się naszym życiem, że dla Boga ma znaczenie to, jak pracujemy, jak wypoczywamy, jak odnosimy się do siebie. Wolimy wizję Boga zajętego swoimi sprawami, któremu nie wypada przeszkadzać, nie wypada niepokoić błahostkami. Ale przecież do wielkich rzeczy dochodzimy poprzez małe. Wierność Bogu w drobnostkach owocuje wiernością w rzeczach ważnych. Ważne jest, by dopuścić Boga do swojego codziennego życia, by oddawać całą naszą prozaiczną codzienność '+' ks. Adam

piątek, 7 sierpnia 2015

W zamian za duszę

Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania. Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim.
Nieco dziwne, że pierwszym warunkiem pójścia za Jezusem nie jest przestrzeganie przykazań, czynienie dobra, jak zwykło myśleć wielu, ale wzięcie krzyża wbrew walczącej w członkach skażonej grzechem naturze. Jezus nie mówi tu o radości, braku wysiłku czy łatwej drodze. Prosi, by Go naśladować. Z drogi krzyżowej wznosiła się niema skarga, jęk bólu i opuszczenia, modlitwa błagalna, ale też całkowite zawierzenie. Nie bójmy się naszych łez, cierpienia, smutku przed Bogiem, Nic nie damy w zamian za duszę '+' ks. Adam

czwartek, 6 sierpnia 2015

Ku górze

Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie. I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.
Doświadczenia duchowe dzieją się na górze. Każdy ma podjąć wysiłek wspinaczki, jeśli chce wejść w tajemnicę Pana. To że jesteśmy obdarowani łaską, nie znaczy, że mamy być pasywni, tym bardziej roszczeniowi. Mamy wykorzystywać swoje umiejętności i zdolności, żeby z łaską współpracować i żeby łaski nie zmarnować. Bóg chętnie dzieli się swoją Miłością, ale jak mówiła św. Teresa Wielka, niewielu zdobywa się na wytrwałość w przyjmowaniu tej tajemnicy '+' ks. Adam

środa, 5 sierpnia 2015

40 dni - 40 lat

Na pustyni Paran Pan przemówił do Mojżesza: Poślij ludzi, aby zbadali kraj Kanaan, który chcę dać synom Izraela. Po czterdziestu dniach wrócili z rozpoznania kraju. Przyszli na pustynię Paran do Kadesz i stanęli przed Mojżeszem i Aaronem oraz przed całą społecznością Izraelitów, złożyli przed nimi sprawozdanie oraz pokazali owoce kraju. I tak im opowiedzieli: Udaliśmy się do kraju, do którego nas posłałeś. Jest to kraj rzeczywiście opływający w mleko i miód, a oto jego owoce. Jednakże lud, który w nim mieszka, jest silny, a miasta są obwarowane i bardzo wielkie. Widzieliśmy tam również Anakitów. Amalekici zajmują okolice Negebu; w górach mieszkają Chetyci, Jebusyci i Amoryci, Kananejczycy wreszcie mieszkają nad morzem i nad brzegami Jordanu. Wtedy próbował Kaleb uspokoić lud, [który zaczął się burzyć] przeciw Mojżeszowi, i rzekł: Trzeba ruszyć i zdobyć kraj - na pewno zdołamy go zająć. Lecz mężowie, którzy razem z nim byli, rzekli: Nie możemy wyruszyć przeciw temu ludowi, bo jest silniejszy od nas. I rozgłaszali złe wiadomości o kraju, który zbadali, mówiąc do Izraelitów: Kraj, któryśmy przeszli, aby go zbadać, jest krajem, który pożera swoich mieszkańców. Wszyscy zaś ludzie, których tam widzieliśmy, są wysokiego wzrostu. Widzieliśmy tam nawet olbrzymów - Anakici pochodzą od olbrzymów - a w porównaniu z nimi wydaliśmy się sobie jak szarańcza i takimi byliśmy w ich oczach. Wtedy całe zgromadzenie zaczęło wołać podnosząc głos. I płakał lud owej nocy. Pan przemówił znów do Mojżesza i Aarona i rzekł: Jak długo mam znosić to przewrotne zgromadzenie szemrzące przeciw Mnie? Słyszałem szemranie Izraelitów przeciw Mnie. Powiedz im: Na moje życie - wyrocznia Pana - postąpię z wami według słów, któreście wypowiedzieli przede Mną. Trupy wasze zalegną tę pustynię. Wy wszyscy, którzy zostaliście spisani w wieku od dwudziestu lat wzwyż, wy, którzyście przeciwko Mnie szemrali, na pewno nie wejdziecie do tego kraju, w którym uroczyście poprzysiągłem wam zamieszkanie, na pewno nie wejdziecie, z wyjątkiem Kaleba, syna Jefunnego, i Jozuego, syna Nuna. Poznaliście kraj w przeciągu czterdziestu dni; każdy dzień teraz zamieni się w rok i przez czterdzieści lat pokutować będziecie za winy i poznacie, co to znaczy, gdy Ja się oddalę. Ja, Pan, powiedziałem! Zaprawdę, w ten sposób postąpię z tą złą zgrają, która się zebrała przeciw Mnie. Na tej pustyni zniszczeją i tutaj pomrą.
Izraelici stają u granic ziemi obiecanej. Mają za sobą doświadczenie niezwykłej mocy Jahwe. Pamiętają egipskie plagi, przejście przez Morze Czerwone. Znają smak wody wyprowadzonej ze skały, przepiórek i manny codziennie pokrywającej obóz. Niby wiedzą, że Jahwe jest prawdziwym Bogiem. Mają Dekalog i świadectwo przymierza. A jednak właśnie w tym momencie wracają do niewolniczej mentalności. Zaczynają wierzyć tylko sobie i dlatego chcą się wycofać. A czterdziestodniowa podróż przez pustynię, która właśnie teraz dobiega końca, zamienią się w czterdzieści lat tułaczki. Pan i Ciebie prowadzi do ziemi obiecanej. I Tobie też dał znaki swojej mocy. Nie wycofuj się, gdy stoisz już tak blisko '+' ks. Adam

wtorek, 4 sierpnia 2015

Po wodzie

Skoro tłum został nakarmiony, Jezus zaraz przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Wtedy Jezus odezwał się do nich: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”. Na to odpowiedział Piotr: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”. A On rzekł: „Przyjdź”. Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: „Panie, ratuj mnie”. Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?” Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym”. Gdy się przeprawili, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, rozesłali posłańców po całej tamtejszej okolicy, znieśli do Niego wszystkich chorych i prosili, żeby przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.
Z jednej strony marzymy o wielkich rzeczach, o wielkich doświadczeniach, tak jak Piotr, chcemy chodzić po wodzie. Ale z drugiej, takk jak Piotr, nie wierzymy, że jest to możliwe. Cuda? Tak, ale dwa tysiące lat temu, jeśli już. A przecież Jezus obiecał, że większe rzeczy uczynimy, bo On idzie do Ojca, aby się wstawiać za nami. Co nam przeszkadza? Światowa logika. A Pan wciąż wyciąga rękę, by złapać nas, gdy tylko zawołamy 'ratuj'. Proś o taką wiarę, by się choć frędzli Jego płaszcza dotknąć '+' ks. Adam

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Ku nieskończoności

Na pustyni synowie Izraela mówili: Któż nam da mięsa, abyśmy jedli? Wspominamy ryby, któreśmy darmo jedli w Egipcie, ogórki, melony, pory, cebulę i czosnek. Tymczasem tu giniemy, pozbawieni tego wszystkiego. Oczy nasze nie widzą nic poza manną. Manna zaś była podobna do nasion kolendra i miała wygląd bdelium. Ludzie wychodzili i zbierali ją, potem mełli w ręcznych młynkach albo tłukli w moździerzach. Gotowali ją w garnkach lub robili z niej podpłomyki; smak miała taki jak ciasto na oleju. Gdy nocą opadała rosa na obóz, opadała równocześnie i manna. Mojżesz usłyszał, że lud narzeka rodzinami - każda u wejścia do swego namiotu. Wtedy rozpalił się potężnie gniew Pana, a także wydało się to złe Mojżeszowi. Rzekł więc Mojżesz do Pana: Czemu tak źle się obchodzisz ze sługą swoim, czemu nie darzysz mnie życzliwością i złożyłeś na mnie cały ciężar tego ludu? Czy to ja począłem ten lud w łonie albo ja go zrodziłem, żeś mi powiedział: Noś go na łonie swoim, jak nosi piastunka dziecię, i zanieś go do ziemi, którą poprzysiągłem dać ich przodkom? Skądże wezmę mięsa, aby dać temu całemu ludowi? A przecież przeciw mnie podnoszą skargę i wołają: Daj nam mięsa do jedzenia! Nie mogę już sam dłużej udźwignąć troski o ten lud, już mi nazbyt ciąży. Skoro tak ze mną postępujesz, to raczej mnie zabij, jeśli darzysz mnie życzliwością, abym nie patrzył na swoje nieszczęście.
W historii narodu wybranego uderza uporczywe niezadowolenie ludu i zaskakująca cierpliwość Jahwe. Nie myśl, że rzecz jest odległa od Ciebie. Po części można to zrozumieć i nawet usprawiedliwić. Człowiek ma nieśmiertelną duszę, która wciąż wyrywa się do Pełni, tęskni za Doskonałością. Żadne stworzenie, żadna rzecz tu na ziemi nie są w stanie zaspokoić tej tęsknoty. I dlatego wciąż nam mało. Wydaje się, że do szczęścia potrzebujemy tak niewiele, ale gdy tylko to osiągniemy, zaraz chcemy czegoś więcej. I tak historia toczy się niekończącym kręgiem. Masz pamiętać, że Twoje dopełnienie jest po tamtej strony, ale zarazem nie pozwól, by życie tu stało się jedynie aktem narzekania '+' ks. Adam

niedziela, 2 sierpnia 2015

Ku wolności

I zaczęło szemrać na pustyni całe zgromadzenie Izraelitów przeciw Mojżeszowi i przeciw Aaronowi. Izraelici mówili im: Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzieśmy zasiadali przed garnkami mięsa i jadali chleb do sytości! Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem umorzyć całą tę rzeszę. Pan powiedział wówczas do Mojżesza: Oto ześlę wam chleb z nieba, na kształt deszczu. I będzie wychodził lud, i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej. Chcę ich także doświadczyć, czy pójdą za moimi rozkazami czy też nie. Słyszałem szemranie Izraelitów. Powiedz im tak: O zmierzchu będziecie jeść mięso, a rano nasycicie się chlebem. Poznacie wtedy, że Ja, Pan, jestem waszym Bogiem. Rzeczywiście wieczorem przyleciały przepiórki i pokryły obóz, a nazajutrz rano warstwa rosy leżała dokoła obozu. Gdy się warstwa rosy uniosła ku górze, wówczas na pustyni leżało coś drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi. Na widok tego Izraelici pytali się wzajemnie: Co to jest? - gdyż nie wiedzieli, co to było. Wtedy powiedział do nich Mojżesz: To jest chleb, który daje wam Pan na pokarm.
Nie jest łatwo zmienić mentalność niewolnika. Mogłoby się wydawać, że niewolnik pragnie wolności. Jednak do wolności trzeba dorosnąć, żeby ją docenić. Można być wolnym, a cały czas tęsknić za egipskim chlebem, za garnkami pełnymi mięsa. Cóż znaczy wolność, jeśli wygrywa z pełnym brzuchem. Nie sposób nie wspomnieć tu o warszawskich powstańcach i o wszystkich, którzy polegli w obronie ojczyzny. Czy trzeba aż takich dramatów, by człowiek docenił wolność?! O ileż bardziej mamy docenić wolność od grzechu. Bóg prowadzi nas ku doskonałej wolności, gdzie zło nie dyktuje nam swoich warunków, gdzie wreszcie zrozumiemy, że wolność to umiejętność wyboru dobra '+' ks. Adam

sobota, 1 sierpnia 2015

Gotowi na dobro

W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają. Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wrzucić do więzienia. Powodem była Herodiada. żona brata jego, Filipa. Jan bowiem upomniał go: Nie wolno ci jej trzymać. Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka. Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła córka Herodiady wobec gości i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę: Daj mi - rzekła - tu na misie głowę Jana Chrzciciela! Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posłał więc [kata] i kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczęciu, a ono zaniosło ją swojej matce. Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.
Wierność prawdzie kosztuje. Zobacz, że często domagamy się matematycznej sprawiedliwości. Jeśli żyję dobrze, spełniam dobre uczynki, ciągle się staram, to powinienem coś z tego mieć, a przynajmniej powinno się mnie docenić. Ewangeliczna scena pokazuje, że wartość dobra, prawdy i piękna nie zależy od ludzkiej oceny, ale ma swoje źródło w Bogu. Radość i spełnienie ma przynosić już bycie dobrym, a nie pochwała za to. Chcę żyć dobrze i cieszę się tym dobrem, a nie byciem docenianym przez ludzi '+' ks. Adam
Free Contact Form