Litania do małej Arabki

poniedziałek, 31 października 2016

Poza własne sprawy

Jeśli jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli - jakaś moc przekonująca Miłości, jeśli jakiś udział w Duchu, jeśli jakieś serdeczne współczucie - dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie. Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich!
Patrzenie poza własne sprawy to nie tylko kwestia walki z egoizmem. Bardziej sprawa wzajemnego zrozumienia. Dosyć łatwo przerzucamy własne poglądy, postawy, wybory na drugą osobę, usilnie wierząc, że tak musi być. Bycie we wspólnocie domaga się nowego rodzaju patrzenia. Nie tylko na to co widoczne dla oczu, ale co widoczne dla serca i to tej drugiej osoby. Jeśli jakaś moc Miłości, to warto zdobyć się na ten wysiłek '+' ks. Adam

niedziela, 30 października 2016

Jak sykomora

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.
Ciekawa sprawa z tą sykomorą. Normalnie jej owoce nie są zbyt smaczne (o wiele gorsze smakowo od owoców figi, z którymi są spokrewnione), pokarm ludzi biednych. Nacinanie owoców we wczesnym stadium rozwoju nie tylko poprawia smak, ale także usprawnia dojrzewanie. W ciągu trzech dni owoce potrafią zwiększyć swoją wielkość dziesięciokrotnie. Czy to zbieg okoliczności, że Zacheusz wszedł właśnie na sykomorę? On, którego życie było kwaśne, gorzkie, biedne potrzebował nacięcia, aby w Trzech Dniach odrodzić się jak owoc. Takiego nacięcia potrzebujemy i my, żeby wreszcie zacząć smakować '+' ks. Adam 

sobota, 29 października 2016

Blisko Niego

Że na wszelki sposób rozgłasza się Chrystusa, z tego się cieszę i będę się cieszył. Wiem bowiem, że to mi wyjdzie na zbawienie dzięki waszej modlitwie i pomocy, udzielanej przez Ducha Jezusa Chrystusa, zgodnie z gorącym oczekiwaniem i nadzieją moją, że w niczym nie doznam zawodu. Lecz jak zawsze, tak i teraz, z całą swobodą i jawnością Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk. Jeśli bowiem żyć w ciele - to dla mnie owocna praca, co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele - to bardziej dla was konieczne. A ufny w to, wiem, że pozostanę, i to pozostanę nadal dla was wszystkich, dla waszego postępu i radości w wierze, aby rosła wasza duma w Chrystusie przez mnie, przez moją ponowną obecność u was.
Fascynująca jest taka chrześcijańska obojętność. Nie chodzi o bierne przyjmowanie życia, ale o pozytywną jego akceptację. Kiedy człowiek stawia na Boga, wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Owszem, ważne jest zdrowie, ważne są nasze radości. Jednak w Bogu to wszystko się rozpływa. Liczy się tylko On. A skoro idę za Nim, to nie zwracam uwagę po czym idę, po złocie, czy po kamieniach. Byle tylko być blisko Niego '+' ks. Adam

piątek, 28 października 2016

Krewni Pana

Nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga - zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.
Bycie krewnym Jezusa? Brzmi cudnie. Szkoda, że nie idziemy za tym brzmieniem. Jezus ustanowił jeszcze głębsze więzy niż pokrewieństwo. Czyni swoim bratem tego, kto słucha Jego słowa i wypełnia je. Kiedy Pan nazywa kogoś swoim bratem, to nie jest to dzisiejsza nowomowa, albo poprawność polityczna. To się dzieje naprawdę. Dlatego, jeśli pozostajemy jako obcy, to tylko na własne życzenie. A już dzisiaj możesz dołączyć do wspólnoty braci Jezusa '+' ks. Adam

czwartek, 27 października 2016

Błogosławiony

W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli Mu: Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić. Lecz On im odpowiedział: Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu. Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze, bo rzecz niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jerozolimą. Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto dom wasz [tylko] dla was pozostanie. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, aż <nadejdzie czas, gdy> powiecie: Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie.
Jezus wypełnia wszystko co do joty (a propos - jota to najmniejsza litera alfabetu hebrajskiego). Doświadczenie Jego ofiary zależy od nas. Bo Jezus daje wszystko i uzdalnia człowieka do relacji z Nim na wszelki możliwy sposób. Jednak ostateczna decyzja należy do nas. Część faryzeuszów czyhała na życie Jezusa, a część ostrzegła Go przed niebezpieczeństwem. I tak jest teraz. I tak jest w nas. Pragniemy Boga i równocześnie odwracamy się do Niego plecami. Potrzeba pokory, by doczekać chwili, gdy wykrzykniemy: Błogosławiony... '+' ks. Adam

środa, 26 października 2016

Z Bożym pragnieniem

Tak nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? On rzekł do nich: Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi.
Św. Piotr, a z nim cały Kościół, nie dostał kluczy do królestwa ciemności, tylko do Nieba. Dlatego nie jest naszą rzeczą zajmować się tym, kto jest, czy kto będzie potępiony. Jezus umarł za wszystkich, a to znaczy, że wszystkich kocha. I nigdy nie przestanie. Jeśli należymy do Chrystusa, to mamy też przejąć Jego troski, czyli mamy nosić w sobie pragnienie, by wszyscy poznali Prawdę i ją przyjęli. Jezus 'nie czaruje', że droga jest łatwa. Drzwi są ciasne. Trzeba się przez nie przedzierać. Komu starczy odwagi? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

wtorek, 25 października 2016

Kwaśni a zbawieni

Jezus mówił: Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posadził w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak że ptaki powietrzne gnieździły się na jego gałęziach. I mówił dalej: Z czym mam porównać królestwo Boże? Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż wszystko się zakwasiło.
Przed świętem Paschy religijni żydzi wyrzucali ze swych domów choćby odrobiny kwasu. W czasie paschalnej wieczerzy jedli tylko niekwaszony chleb. Tymczasem Jezus porównuje Królestwo Boże do chleba na zakwasie. Przedziwna zbieżność. Jezus przychodzi do tych, którzy są skażeni kwasem grzechu, bo nie potrzebują lekarza zdrowi. Królestwo Boże jest otwarte dla wszystkich, którzy zobaczą w sobie kwas i oddadzą go Panu '+' ks. Adam

poniedziałek, 24 października 2016

Zgorszeni dobrem

Jezus nauczał w szabat w jednej z synagog. A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga. Lecz przełożony synagogi, oburzony tym, że Jezus w szabat uzdrowił, rzekł do ludu: Jest sześć dni, w których należy pracować. W te więc przychodźcie i leczcie się, a nie w dzień szabatu! Pan mu odpowiedział: Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu? Na te słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników, a lud cały cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych przez Niego.
Zadziwiające, że człowiek ma w sobie tendencję do gorszenia się dobrem. Nawet zło nas tak nie gorszy jak dobro. Jestem ostatnio na etapie rozmów o tolerancji wobec wszystkich możliwych zboczeń człowieka, o których np. pisze dzisiaj św. Paweł (patrz I czytanie), to znaczy wymaga się takiej tolerancji ode mnie, ale niezmiernie rzadko mówi się konstruktywnych i owocnych akcjach i inicjatywach. Myślę, że dużym problemem współczesności jest zanik poczucia wstydu. W imię wolności człowieka, rozumianej jako bezwzględnej samowoli, próbuje się zniewolić tych, co myślą inaczej. Ot, i wielkie zgorszenie świata. Ale chrześcijanie zawsze byli i zawsze będą wyrzutem dla tego świata. Nie ma się więc co martwić. Do przodu '+' ks. Adam 

niedziela, 23 października 2016

Sprawiedliwy Bóg

Pan jest Sędzią, który nie ma względu na osoby. Nie będzie miał On względu na osobę przeciw biednemu, owszem, wysłucha prośby pokrzywdzonego. Nie lekceważy błagania sieroty i wdowy, kiedy się skarży. Kto służy Bogu, z upodobaniem będzie przyjęty, a błaganie jego dosięgnie obłoków. Modlitwa biednego przeniknie obłoki i nie ustanie, aż dojdzie do celu. Nie odstąpi ona, aż wejrzy Najwyższy i ujmie się za sprawiedliwymi, i wyda słuszny wyrok.
Słowo Boże stawia przed nami obraz Boga, który wręcz automatycznie budzi w nas strach, lęk i który dla wielu chrześcijan staje się fałszywym usprawiedliwieniem swojej obojętności religijnej. Słyszymy: Pan jest Sędzią, który nie ma względu na osoby; Pan jest sprawiedliwy. A przecież w naszych modlitwach mało jest prośby o wypełnienie się Bożej sprawiedliwości, bo z różnych przyczyn kojarzymy ją jedynie z karą. Modląc się o sprawiedliwość, wydajemy na siebie wyrok, bo przecież każdy coś tam ma na swoim sumieniu. Boża sprawiedliwość byłaby więc doborem kary adekwatnej do przewinienia. I nic dziwnego, że przy takim myśleniu człowiek ucieka od Boga, ucieka choćby od spowiedzi, w której widzi jedynie okrutny przymus swoistego biczowania się. Tymczasem dzisiejsze czytania objawiają nam Boga, którego sąd, sprawiedliwość, są związane z miłosierdziem. Bóg wypełnia swoją sprawiedliwość, wysłuchując próśb biednego, pokrzywdzonego, sieroty i wdowy; usprawiedliwiając celnika. Cantalamessa powie, że Bóg wypełnia swoją sprawiedliwość, gdy stosuje ją do siebie, to znaczy, gdy jest nieustannie wierny słowu obietnicy, słowu miłości i miłosierdzia. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

sobota, 22 października 2016

Nie ma czasu

W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.
Wraz z końcem roku liturgicznego częściej słyszymy o potrzebie czujności. Prawdą jest, że nie mamy czasu, Jezus go ma. My mamy żyć w świadomości Bożego pośpiechu. Nie w nerwowej gonitwie, ale w pełnym tęsknoty biegu po nagrodę życia wiecznego. Owoce należą do Pana, nie do nas. Naszą troską jest, by po prostu pracować, prawdziwie żyć, resztę zostawiając Jemu '+' ks. Adam

piątek, 21 października 2016

Tylko Bóg

Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.
Największym stopniem wolność jest oddanie się w niewolę Jezusowi. Jeśli rezygnujemy z daru, który upodabnia nas do Boga, to tylko dlatego, że znamy Bożą miłość. Wiemy, że Bóg chce dla nas dobra,a  skoro tak, to przestaje mieć znaczenie to, co dzieje się wokół. Ważny jest tylko Bóg. Św. Paweł nazwał to: umiem cierpieć biedę, umiem obfitować. Kiedy człowiek zdaje się na Boga, to ma świadomość, że cokolwiek się wydarzy i tak będzie dobrze. Zdrowie czy choroba, uśmiech czy łzy, bieda czy bogactwo. Jakie to ma znaczenie? Tak naprawdę żadne. liczy się tylko Bóg '+' ks. Adam

czwartek, 20 października 2016

Spowiedź krok po kroku

Grzech jest przede wszystkim obrazą Boga, zerwaniem jedności z Nim. 1850 Narusza on równocześnie komunię z Kościołem. Dlatego też nawrócenie przynosi przebaczenie ze strony Boga, a także pojednanie z Kościołem, co wyraża i urzeczywistnia w sposób liturgiczny sakrament pokuty i pojednania.
(Katechizm Kościoła Katolickiego, 1440)
        

       Istotnym i koniecznym warunkiem dobrego przeżycia sakramentu pokuty i pojednania jest dojrzały i szczery rachunek sumienia.
Sakrament pokuty i pojednania penitent (czyli osoba, która przychodzi do spowiedzi) rozpoczyna znakiem krzyża i pozdrowieniem (Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus). Równocześnie kapłan kreśli znak krzyża nad penitentem i może zachęcić penitenta do wyznania grzechów (mogą to być np. słowa przewidziane przez Obrzędy pokuty: Bóg niech będzie w twoim sercu, abyś skruszony w duchu wyznał swoje grzechy).

Ogień Jezusa

Jezus powiedział do swoich uczniów: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.
Wbrew wszystkim cukierkowym wizjom Pana Jezusa, na których ma czerwone usteczka w kształcie serca i zaróżowione policzki, On sam mówi wyraźnie: przyszedłem OGIEŃ rzucić na ziemię. Ogień, nie watę cukrową!!! Oczywiście, że przynosi pokój i nie chce żadnego rozłamu, nawet między teściową a synową. Jednak Jezus ma świadomość, że radykalizm Ewangelii dla wielu stanie się powodem rozłamu. Czarne marsze, czarne protesty, nienawiść i wiele innych - to jest owa udręka Pana, który ginąc na Krzyżu myśli o każdym, także o tym, który dzisiaj na Niego pluje. Dlatego tak ważne jest, byśmy się obudzili. Mamy przyjąć ogień Jezusa. Niech on spali w nas ludzką słabość i przewrotność, obojętność i lenistwo; niech zapali w nas gorące pragnienie, by należeć do Jezusa '+' ks. Adam

środa, 19 października 2016

Wymagania wolności

To rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Wtedy Piotr zapytał: Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich? Pan odpowiedział: Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas wydzielił jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.
Skoro tak się sprawy mają, to lepiej nie mieć nic. Przyznaj się, pomyślałeś o tym. Ale czy rzeczywiście chciałbyś brodzić po mieliźnie, niż wypłynąć na głębokie wody, mimo że żeglowanie wymaga siły, trudu i umiejętności? Wymagania Jezusa nie są spełnianiem Jego kaprysu. One wprowadzają nas na właściwe tory ku dojrzałemu chrześcijaństwu. Podjęcie tych zobowiązań jest trudem w sensie ludzkim, jednak w sensie Bożym, odpowiedzialność jest konsekwencją wolności. A przecież każdy tęskni za wolnością '+' ks. Adam

wtorek, 18 października 2016

Od Pana - ku Panu

Następnie wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.
Jaki jest sens modlitwy, np. o powołania, skoro Pan sam zatroszczy się o swój Kościół? No właśnie. Wciąż dźwięczy mi pytanie z niedzielnej Ewangelii: czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę, gdy przyjdzie? Jezus czuwa nad nami i to nie On potrzebuje naszej wiary, to my jej potrzebujemy. bo, jak mówi prefacja mszalna - nasze hymny pochwalne niczego nie dodają Bogu, ale się przyczyniają do naszego zbawienia. Nasza modlitwa - może to zabrzmieć szokująco - nie jest potrzebna Bogu. Ale kiedy się modlimy, On się cieszy, bo kroczymy właściwą drogą, bo wybieramy szczęście. Pan dokładnie wie, co robić. Może zatem trzeba Go po prostu zacząć słuchać? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

poniedziałek, 17 października 2016

Bogaty przed Nim

Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.
Mówi się, że jak chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to opowiedz Mu o swoich planach. Coś w tym jest. Zauważ, że bardzo często to nasze planowanie nie uwzględnia Tego, który jest głównym Organizatorem naszego planu. Zakładamy z góry, że musi być a tak, wciąż nie wierząc, że Pan prowadzi nas drogą miłości. Bóg nie chce wchodzić w ludzkie schematy: któż Mnie ustanowił sędzią nad wami? Ale chce wchodzić w ludzkie życie w Bożej perspektywie, by każdy z nas mógł stawać się bogatym przed Nim '+' ks. Adam

niedziela, 16 października 2016

Uniesione ręce

Jezus odpowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Czy możliwa jest nieustanna modlitwa? Czy zatem trzeba rzucić teraz wszystko i zająć się tylko modlitwą? Otóż, warto sięgnąć do dzisiejszego pierwszego czytania. My też możemy unieść ręce przed Bogiem: naszym życiem, naszą pracą, odpoczynkiem, modlitwą, radością i smutkiem. Chodzi o znalezienie sposobu na uniesione ręce. Wiadomo, trzeba pracować, trzeba dopilnować wielu obowiązków. Jednak, żeby zwyciężyć, trzeba przede wszystkim posłuchać Boga i zdobyć się na wysiłek uniesionych rąk. Nie dajesz rady sam, postaraj się o pomocników, jak Mojżesz, ale walcz, aż do zwycięstwa '+' ks. Adam

sobota, 15 października 2016

Przeciw słabości

Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych; a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych. Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone. Kiedy was ciągać będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć.
Dawanie świadectwa jest nieodłączną częścią drogi wiary, bo wiara umacnia się, gdy jest przekazywana. Problem w tym, że za bardzo liczymy na siebie. A to rodzi strach, niepewność, ogólny dyskomfort. Gdybyśmy mieli przekonanie, że, dzieląc się wiarą, po prostu dajemy głos Jezusowi, nie byłoby miejsca dla lęku. Duch czuwa nad nami, by przychodzić nam z pomocą. I nie jest to formułka, jakiś religijny frazes. To żywa prawda, która może uczynić nas wolnymi '+' ks. Adam

piątek, 14 października 2016

Różnie bywa

W Chrystusie dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli po to, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu - my, którzyśmy już przedtem nadzieję złożyli w Chrystusie. W Nim także i wy usłyszeliście słowo prawdy, Dobrą Nowinę o waszym zbawieniu. W Nim również uwierzyliście i zostaliście opatrzeni pieczęcią Ducha Świętego, który był obiecany. On jest zadatkiem naszego dziedzictwa w oczekiwaniu na odkupienie, które nas uczyni własnością [Boga], ku chwale Jego majestatu.
Można by pomyśle, że wszystko już z góry ustalone, przewidziane i dopełnione. Gdyby nie jedno słowo - oczekiwanie. Prawdą jest, że Bóg, w Swych odwiecznych planach, przeznaczył nas do miłosnej więzi z Nim na wieki. Jednak to człowiek decyduje, czy to zaproszenie przyjmie. Przedziwne! Bóg zgadza się na naszą wolność. Choć wszystko przygotował, i to z nieskończoną mądrością, pozwala człowiekowi decydować. Oczekiwanie na odkupienie jest dla nas kolejną szansą. Bóg robi wszystko, byśmy skorzystali, a my - z nami różnie bywa '+' ks. Adam

czwartek, 13 października 2016

Od wieków

Paweł, z woli Bożej apostoł Chrystusa Jezusa - do świętych, którzy są w Efezie, i do wiernych w Chrystusie Jezusie: Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego i od Pana Jezusa Chrystusa! Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa; który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich - w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym. W Nim mamy odkupienie przez Jego krew odpuszczenie występków, według bogactwa Jego łaski. Szczodrze ją na nas wylał w postaci wszelkiej mądrości i zrozumienia, przez to, że nam oznajmił tajemnicę swej woli według swego postanowienia, które przedtem w Nim powziął dla dokonania pełni czasów, aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach, i to, co na ziemi.
Dwie sprawy. Pomyśl, że w planach Boga istniałeś przed wiekami. Bóg nosił Cię w swoim Sercu. Wiedział, jaki będziesz. Znał Twoje mocne i dobre strony. Wiedział o Twoich słabościach i upadkach. A mimo to nie cofnął swej obietnicy. Wyczekiwał Cię z tęsknotą i radością. Więcej wybrał Cię z MIŁOŚCI, żebyś stał się Jego Synem. Pomyśl dzisiaj o tym. Nie o sobie, nie o tym, co masz do zrobienia. Pomyśl o Bogu, o tym, że On naprawdę Cię kocha '+' ks. Adam

środa, 12 października 2016

Według Ducha

Jeśli pozwolicie się prowadzić duchowi, nie znajdziecie się w niewoli Prawa. Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą. Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim /cnotom/ nie ma Prawa. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy.
Tylko jak pozwolić się prowadzić Duchowi Świętemu? Wszystko ładnie i pięknie, a praktyka często swoje. Sądzę, że najwięcej przeszkadzają nam plany. Tracimy dużo czasu na układanie naszej wiary, naszej drogi do Boga, sposobów przeżywania religijności, obmyślamy swoją pobożność. Tymczasem musisz po prostu zacząć. O, na przykład teraz. Tam, gdzie jesteś. Właśnie w tym momencie. Powiedz: Duchu Święty poprowadź mnie! Nie chcę iść za ciałem, nie chcę oglądać się na świat. Chcę przyjąć Twoje owoce. Tyle. Na początek absolutnie wystarczy '+' ks. Adam

wtorek, 11 października 2016

Wolność - kocham i rozumiem

Pewien faryzeusz zaprosił Jezusa do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to rzekł Pan do niego: Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste.
To zadziwiające, że prawo dane nam przez Boga może stać się przekleństwem. Nie z powodu Boga, ale z naszego. To co ma nas prowadzić ku wolności, ku dojrzałej więzi z Bogiem, źle wykorzystane, może nas zniewolić. Mamy w sobie tę tendencję do przesiewania komara, a omijania wielbłąda. A tylko wolność może zatrzymać nas w prawdzie '+' ks. Adam

poniedziałek, 10 października 2016

Ku wierze

Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.
Znak Jonasza jest fundamentem naszej wiary. Bez doświadczenia śmierci i zmartwychwstania Pana, nie ma mowy o wierze, nie ma mowy o religii. Dlatego wciąż borykamy się z wierzącymi niepraktykującymi i dlatego my sami przeżywamy tyle wątpliwości wiary. Bo niby wierzymy, ale jednak nie do końca. Niby wiemy jak jest, ale może jednak inaczej. A stojąc w rozkroku, trudno wybrać kierunek. Każdy zna dostaje tyle znaków, ile potrzeba do wzrastania w wierze. Ale nawet miliony znaków nie pomogą, jeśli nie odczytamy znaku Jonasza '+' ks. Adam

niedziela, 9 października 2016

Samo życie

Stało się, że Jezus zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.
Można zauważyć, że o ile w modlitwie prośby większość katolików staje się mistrzami (przynajmniej tak po ludzku), o tyle dziękczynienie wciąż kuleje. Wciąż uznajemy, że wszystko się nam należy i dlatego tak trudno o 'dziękuję' dla Boga. Potrafimy przerzucić na Niego odpowiedzialność za wszystkie niepowodzenia i trudy, ale z trudem przychodzi nam uznać w Nim źródło naszego błogosławieństwa i szczęścia. Dlaczego? Bardzo często nie wierzymy, że znajdujemy się w polu zainteresowań Boga. Marzymy o wielkiej bliskości z Nim, tęsknimy za prawdziwą i głęboką więzią, ale nie wierzymy, może się to udać. I dlatego kończymy na litanii próśb: zrób, załatw tamto, rozwiąż to i owo. A reszta? No cóż, samo życie '+' ks. Adam

sobota, 8 października 2016

Na zawsze

Gdy Jezus mówił do tłumów, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Lecz On rzekł: Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je.
Jezus ustanowił nowy sposób relacji, komunikacji z Nim. Nie jest on ograniczony czasem, czy przestrzenią. jest otwarty dla wszystkich ludzi, wszystkich epok. Każdy kto słucha Jego Słowa, kto przyjmuje Jego Ciało, może Go poznać, może stać się błogosławionym. I nie chodzi tu o przenośne znaczenie. Jezus rzeczywiście pragnie żywej, głębokiej relacji. On chce mówić, chce słuchać, chce z nami być, także wtedy, gdy my o tym nie pamiętamy, albo nawet, niestety, nie chcemy '+' ks. Adam

piątek, 7 października 2016

Nasz Bóg

Gdy Jezus wyrzucał złego ducha niektórzy z tłumu rzekli: Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza. Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni.
Błędem jest traktowanie nawrócenia tylko jako momentu decyzji. To prawda, że od decyzji się zaczyna. Jednak nawrócenie jest drogą. Jeśli o tym zapominamy, bardzo często boleśnie doświadczamy zgubnego działania złego ducha. Nawrócenie ma stać się dla nas sposobem na życie. Nie ciężarem, nie obowiązkiem, nie przymusem, ale radosną świadomością, że nasz Bóg ciągle na nas czeka. To jest niesamowite '+' ks. Adam


czwartek, 6 października 2016

Wiara i uczynki

O, nierozumni Galaci! Któż was urzekł, was, przed których oczami nakreślono obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego? Tego jednego chciałbym się od was dowiedzieć, czy Ducha otrzymaliście na skutek wypełnienia Prawa za pomocą uczynków, czy też stąd, że daliście posłuch wierze? Czyż jesteście aż tak nierozumni, że zacząwszy duchem, chcecie teraz kończyć ciałem? Czyż tak wielkich rzeczy doznaliście na próżno? A byłoby to rzeczywiście na próżno. Czy Ten, który udziela wam Ducha i działa cuda wśród was, czyni to dlatego, że wypełniacie Prawo za pomocą uczynków, czy też dlatego, że dajecie posłuch wierze?
Stosunek wiary do uczynków zajmował chrześcijan od samego początku. Bo z jednej strony wiemy, że Jezus wskazał na wiarę jako na drogę do zbawienia. Z drugiej zaś wiara bez uczynków martwa jest sama w sobie, powie św. Jakub. Trzeba tu zadbać o właściwą kolejność. Łaskę wiary otrzymujemy nie przez uczynki, ale przez dobroć Boga. I wiara jako dar jest pierwsza. Dopiero dzięki wierze mogą zrodzić się jakiekolwiek uczynki, które nie są zapłatą za zbawienia, nie są naszym dowodem zasługiwania, ale wdzięcznością za bezinteresowną miłość Boga '+' ks. Adam

środa, 5 października 2016

Chodzi o miłość

Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów. A On rzekł do nich: Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawinił; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie.
Zastanawiające jest, co takiego uczniowie zobaczyli w Jezusie w czasie modlitwy, że zapragnęli modlić się jak On. Już po pierwszym słowie modlitwy Jezusa można stwierdzić, że chodzi o miłość. Jezus nie tyle się modlił, ile zanurzał się w miłości Ojca. Katechizmowa definicja modlitwy określa ją jako rozmowę i przebywanie z Bogiem. I właśnie o to przebywanie chodzi. Kiedy mam świadomość trwania w światłości Ojca, nieważne stają się słowa, odczucia, czy emocje. Ważny jest Bóg '+' ks. Adam

wtorek, 4 października 2016

Tylko jednego

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.
Może się wydawać, że Pan zganił Martę za to, że Go ugościła, a przecież gościnność wypływa z miłosiernej miłości. Otóż, Jezus nie wskazał Marcie na to, że starała się być pierwszorzędną panią domu, ale za to, że w uwijaniu się wokół rozmaitych posług nie otworzyła się na Boga. Można w niej dostrzec swoiste rozdwojenie, które nie pozwala oddać się czemuś w pokoju i z nadzieją na owoc. Marta pozwoliła, by w jej życie wszedł niepokój, który zamyka na łaskę. Dlatego tak ważne jest, szukać Boga w tym, co jest tu i teraz, a nie dopasowywać Go sobie do swoich wyobrażeń '+' ks. Adam

poniedziałek, 3 października 2016

Pochyleni

Oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!
Wciąż chcemy coś robić, żeby udowodnić (sobie, Bogu, innym), że coś znaczymy, że należy się nam pochwała, że zasługujemy. Natomiast odwołuje się do miłości. Ważne są nasze czyny, ważne jest, jeśli chcemy zrobić cokolwiek, ale ważne dopiero w miłości. To miłość podpowiada co zrobić i kiedy. I to sprawia, że nasze działanie nie będzie gorączkową aktywnością, ale miłosiernym pochylaniem się nad drugim i dla drugiego '+' ks. Adam
Free Contact Form