wtorek, 30 czerwca 2015

Panie, ratuj

Gdy wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie. Nagle zerwała się gwałtowna burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: Panie, ratuj, giniemy! A On im rzekł: Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary? Potem wstał, rozkazał wichrom i jezioru, i nastała głęboka cisza. A ludzie pytali zdumieni: Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?
Wiara nie zabezpiecza nas przed złą pogodą, przed wichrami i nawałnicami. Deszcz pada na sprawiedliwych i na niesprawiedliwych. Wiara pomaga dostrzec Zbawiciela i zbudzić Go ze snu. To jest rola wiary. Pan jest w łodzi Twojego życia i nic Ci z Nim nie grozi. Będą burze, jeszcze niejeden raz fale zaleją Twoją łódź. Ale On jest i nic złego Cię nie spotka '+' ks. Adam

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Ty wszystko wiesz

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
Pytanie o 'więcej' pada już po zdradzie Piotra. Jak można pytać o lepszą miłość w przypadku takiej słabości. Ale właśnie dlatego, że Piotr ma świadomość swego grzechu, wie też, skąd płynie jego siła. On wie, że jeśli Pan pyta o większą miłość, to znaczy, że został nią obdarowany. Panie, Ty wszystko wiesz - Piotr nie zapewnia już o swojej wierności, a jedynie stwierdza, że Pan wszystko może; może uczynić z niego, z tego dziurawego naczynia, narzędzie pełne Bożej miłości '+' ks. Adam

niedziela, 28 czerwca 2015

Dotknąć płaszcza Pana

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: Kto się dotknął mojego płaszcza? Odpowiedzieli Mu uczniowie: Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości! Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela? Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: Nie bój się, wierz tylko! I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, wszedł i rzekł do nich: Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi. I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum, to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań! Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.
Na szczęście Pan, choć nie jest odpowiedzialny za cierpienie, nie zostawia nas samych. On przychodzi ze swoją mocą, by zniszczyć wszystkie konsekwencje grzechu i wszystkie konsekwencje naszych buntowniczych wyborów. Jak tego doświadczyć? Ewangelia uczy, że dla Pana liczy się przede wszystkim to, by sen człowieka nie przemienił się w śmierć wieczną. Cóż z tego, ze zostanie uzdrowione ciało, gdy będzie chora dusza? Cóż z tego, że nasze życie będzie okazałą budowlą, gdy wewnątrz będzie ruderą? Pan pokazuje, że zależy Mu na wiecznej przyjaźni z człowiekiem, a nie jedynie na chwili szczęścia tu na ziemi. Dlatego po uzdrowieniu kobiety z dzisiejszej Ewangelii nie idzie dalej, ale szuka jej, pyta o nią, by pokazać jej, co jest ważne: Twoja wiara Cię uzdrowiła - nie samo dotknięcie płaszcza, ale wiara, że Jezus jest jej jedyną szansą '+' ks. Adam

sobota, 27 czerwca 2015

Przyjdź

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go . Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź! - a idzie; drugiemu: Chodź tu! - a przychodzi; a słudze: Zrób to! - a robi. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz - w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Do setnika zaś Jezus rzekł: Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś. I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie. Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Wstała i usługiwała Mu. Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby.
Czy łatwo o wiarę setnika? Sądzę, że łatwiej, niż Ci się zdaje. Może się wydawać, że do takiej wiary trzeba dorastać, że potrzeba czasu, że trzeba się jakoś przygotować. Nie myślę, żeby setnik brał to pod uwagę. Przychodzę do Jezusa i po prostu mówię, jak jest. Tylko Pan może mi pomóc, zatem do Niego przychodzę, i zostawiam Mu wszystko. Spróbuj dzisiaj. Nie układaj, nie planuj, po prostu przyjdź '+' ks. Adam

piątek, 26 czerwca 2015

Chcę

Gdy Jezus zeszedł z góry, postępowały za Nim wielkie tłumy. A oto zbliżył się trędowaty, upadł przed Nim i prosił Go: Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. /Jezus/ wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł: Chcę, bądź oczyszczony! I natychmiast został oczyszczony z trądu. A Jezus rzekł do niego: Uważaj, nie mów nikomu, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich.
Jednym słowem Pan powiedział wszystko. Chcę - Bóg pragnie naszego szczęścia; dobitnie usłyszymy o tym w niedzielę. Jednak ważne, byś każdego dnia uświadamiał sobie tę prawdę: Bóg chce Twojego szczęścia. Tak często ograniczamy wolę Pana tylko do smutnych czy ciężkich wydarzeń. Choroba, brak pracy, kryzysy, śmierć! - tak szybko mówimy wola Pana. A czy równie szybko nazywamy wolą Pana np. chrzest w rodzinie, udany wyjazd, czy niedzielny, rodzinny spacer? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

czwartek, 25 czerwca 2015

Na skale

Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości! Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki . Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie.
Bardzo lubię to jezusowe: nie każdy... Pan z miłością oczyszcza nasz wzrok. Zobacz, jak często wydaje się nam, że zyskamy przychylność Boga, posługując się egzaltowanymi wyrażeniami, wyszukanymi formami modlitewnymi. A Pan mówi prosto - buduj na skale, buduj na Mnie; wszystko inne to piach! I koniec. Wiem. Pewnie teraz powiesz, że nie jest łatwe to budowanie na skale. Zacznij od tego, że dzisiaj powiesz Panu, że chcesz budować na Nim. I powtórz to jutro. To Pan ma władzę. Pamiętaj '+' ks. Adam

środa, 24 czerwca 2015

Stanąć w prawdzie

W synagodze w Antiochii Pizydyjskiej Paweł powiedział: Bóg dał ojcom naszym Dawida na króla, o którym też dał świadectwo w słowach: Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę. Z jego to potomstwa, stosownie do obietnicy, wyprowadził Bóg Izraelowi Zbawiciela Jezusa. Przed Jego przyjściem Jan głosił chrzest nawrócenia całemu ludowi izraelskiemu. A pod koniec swojej działalności Jan mówił: " Ja nie jestem tym, za kogo mnie uważacie. Po mnie przyjdzie Ten, któremu nie jestem godny rozwiązać sandałów na nogach ". Bracia, synowie rodu Abrahama, i ci spośród was, którzy się boją Boga! Nam została przekazana nauka o tym zbawieniu.
Wielkość Jana Chrzciciela leży nie tylko w łasce bezpośredniego zapowiedzenia przyjścia Zbawiciela. Ona uwidacznia się w stawaniu w prawdzie. Jan jest wielkim przykładem pokory - nie naiwności, nie sieroctwa, ale prawdziwej pokory, która pomaga człowiekowi stanąć na właściwym miejscu i przed Bogiem  i przed ludźmi. Tak bardzo ważne jest to, by nie przysłaniać sobą Jezusa, by swoim postępowaniem wciąż wskazywać na Niego. Po ludzku jest to trudne, może nawet niemożliwe. I dlatego z pokorą trzeba stanąć przed Jezusem i Jemu tę sprawę powierzyć '+' ks. Adam

wtorek, 23 czerwca 2015

Wąska brama

Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały. Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy. Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują.
Coś dla fanatycznych obrońców wiary. Nie każdy doceni piękno perły i dlatego nie warto od razu pokazywać ją każdemu napotkanemu człowiekowi. I nie chodzi tu tylko o niedojrzałość, ale także o wrogość. Brama jest wąska. Smutne jest, że nie wszyscy chcą nią wejść, ale jest to cena wolności. Bierzemy odpowiedzialność za swoje czyny, także za głupoty. Chroń swoją perłę i dziel się nią z tymi, którzy czekają na piękno '+' ks. Adam

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Z ziemi rodzinnej

Bóg rzekł do Abrama: Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi. Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał, a z nim poszedł i Lot. Abram miał siedemdziesiąt pięć lat, gdy wyszedł z Charanu. I zabrał Abram z sobą swoją żonę Saraj, swego bratanka Lota i cały dobytek, jaki obaj posiadali, oraz służbę, którą nabyli w Charanie, i wyruszyli, aby się udać do Kanaanu. Gdy zaś przybyli do Kanaanu, Abram przeszedł przez ten kraj aż do pewnej miejscowości koło Sychem, do dębu More. - A w kraju tym mieszkali wówczas Kananejczycy. Pan, ukazawszy się Abramowi, rzekł: Twojemu potomstwu oddaję właśnie tę ziemię. Abram zbudował tam ołtarz dla Pana, który mu się ukazał. Stamtąd zaś przeniósł się na wzgórze na wschód od Betel i rozbił swój namiot pomiędzy Betel od zachodu i Aj od wschodu. Tam również zbudował ołtarz dla Pana i wzywał imienia Jego. Zwinąwszy namioty, Abram wędrował z miejsca na miejsce w stronę Negebu.
Od wyjścia Abrahama z ziemi rodzinnej rozpoczął się kolejny wielki etap dziejów zbawienia. I w naszych dziejach potrzeba wyjścia z ziemi rodzinnej, z tego, co znane, ułożone, bezpieczne, oswojone. Trudno uwierzyć, że w nieznanej krainie czeka na nas ziemia obiecana. Boimy się tego, co nieznane. Historia Abrahama pokazuje, że w posłuszeństwie wobec Pana dokonują się naprawdę niezwykłe rzeczy. Nie bój się zatem wychodzić z ziemi rodzinnej, gdy tylko usłyszysz wzywający głos Pana '+' ks. Adam

niedziela, 21 czerwca 2015

Zmęczenie Boga

Gdy zapadł wieczór owego dnia, Jezus rzekł do swoich uczniów: Przeprawmy się na drugą stronę. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy? On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się! Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary? Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?
Jezus przez cały dzień nauczał z łodzi tłum zgromadzony na brzegu jeziora. Pod koniec dnia kazał uczniom, którzy byli razem z Nim, by przewieźli Go na drugą stronę jeziora. On zaś, zmęczony, kładzie się na tylnej części łodzi i zasypia. Rzadko ewangeliści ukazują Jezusa tak ludzkiego, zmęczonego, jak każdego z nas po całym dniu pracy. Można powiedzieć, a nawet posunąć się do takiego stwierdzenia, że Jezus był zmęczony nieustannym przyprowadzaniem człowieka do Boga, karmił głodnych, leczył chorych, wskrzeszał umarłych, wypędzał złe duchy. Bóg zmęczony szukaniem człowieka. Miłość Jezusa do człowieka sprawia, że On ciągle czeka na każdego człowieka, ciągle daje mu konkretne znaki, konkretne drogowskazy, by człowiek ciągle wiedział, że zawsze może powrócić, jak syn marnotrawny. Słowa te nabierają pogłębienia w słowach Jezusa skierowanych do św. s. Faustyny: Pragnę jednoczyć się z duszami ludzkimi, rozkoszą moją jest łączyć się z duszami. Kiedy przychodzę w Komunii św. do serca ludzkiego, mam ręce pełne łask wszelkich i pragnę je oddać duszy, ale dusze nawet nie zwracają uwagi na mnie, pozostawiają Mnie samego, a zajmują się czym innym. O jak mi smutno, że dusze nie poznały Miłości. Obchodzą się ze Mną, jak z czymś martwym. Bóg zmęczony szukaniem człowieka, a czy my bywamy w naszym życiu zmęczeni poszukiwaniem Boga? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

sobota, 20 czerwca 2015

Droga łaski

Jeżeli trzeba się chlubić - choć co prawda nie wypada - przejdę do widzeń i objawień Pańskich. Znam człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty - czy w ciele - nie wiem, czy poza ciałem - też nie wiem, Bóg to wie - został porwany aż do trzeciego nieba. I wiem, że ten człowiek - czy w ciele, nie wiem, czy poza ciałem, /też nie wiem/, Bóg to wie - został porwany do raju i słyszał tajemne słowa, których się nie godzi człowiekowi powtarzać. Z tego więc będę się chlubił, a z siebie samego nie będę się chlubił, chyba że z moich słabości. Zresztą choćbym i chciał się chlubić, nie byłbym szaleńcem; powiedziałbym tylko prawdę. Powstrzymuję się jednak, aby mnie nikt nie oceniał ponad to, co widzi we mnie lub co ode mnie słyszy. Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował - żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz /Pan/ mi powiedział: Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali. Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny.
Prawdopodobnie św. Paweł pisze o sobie samym. Rzadko kiedy dzieli się doświadczeniem mistycznej więzi z Panem. I nie tylko z powodu pokory. Bardziej dla zachowania właściwych proporcji. Nie objawienia, nie widzenia, nie szczególne znaki są ważne i nie świadczą one o ludzkiej doskonałości. Ważny jest Pan i to Jego święta wola jest źródłem wszelakich widzeń, nie człowiek. Paweł pokazuje, że Jego moc bierze się nie z własnej siły, perfekcji, doskonałości, ale pochodzi od Pana, który działa nawet w ludzkiej słabości. To niesamowite, że Bóg jest z nami nawet w przestrzeni grzechu, choć On sam nie ma z grzechem absolutnie nic wspólnego. Uznanie własnego grzechu jest też drogą do łaski '+' ks. Adam

piątek, 19 czerwca 2015

Bóg na nasz sposób

Ponieważ wielu chlubi się według ciała - i ja będę się chlubił. Jeżeli inni zdobywają się na odwagę - mówię jak szalony - to i ja się odważam. Hebrajczykami są? Ja także. Izraelitami są? Ja również. Potomstwem Abrahama? I ja. Są sługami Chrystusa? Zdobędę się na szaleństwo: Ja jeszcze bardziej! Bardziej przez trudy, bardziej przez więzienia; daleko bardziej przez chłosty, przez częste niebezpieczeństwa śmierci. Przez Żydów pięciokrotnie byłem bity po czterdzieści razów bez jednego. Trzy razy byłem sieczony rózgami, raz kamienowany, trzykrotnie byłem rozbitkiem na morzu, przez dzień i noc przebywałem na głębinie morskiej. Często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w niebezpieczeństwach od własnego narodu, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustkowiu, w niebezpieczeństwach w pracy i umęczeniu, często na czuwaniu, w głodzie i pragnieniu, w licznych postach, w zimnie i nagości, nie mówiąc już o mojej codziennej udręce płynącej z troski o wszystkie Kościoły. Któż odczuwa słabość, bym i ja nie czuł się słabym? Któż doznaje zgorszenia, żebym i ja nie płonął? Jeżeli już trzeba się chlubić, będę się chlubił z moich słabości.
Jak można chlubić się ze swoich słabości? Trzeba chlubić z Chrystusa, z przynależności do Niego, z wiary, ale ze słabości? Trudny to dla nas paradoks. Bardzo często sami tworzymy ścieżkę Bożego działania. Wydaje się nam oczywiste, że Bóg będzie działał naszego sposobu. Jeszcze częściej uważamy, że to jedyny możliwy sposób Bożej interwencji. Tylko pokora wiary pozwala Bogu działać w wolności, bez żadnych naszych ograniczeń. Dlatego św. Paweł  nawet w głodzie, w umęczeniu, w niebezpieczeństwie widzi przestrzeń Bożej łaski i dlatego też nie marnuje miłości Pana, ale żyje nią tu i teraz '+' ks. Adam

czwartek, 18 czerwca 2015

Język miłości

Jezu powiedział do swoich uczniów: Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego! Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień.
Pewne jest, że Bóg chce słuchać swoich dzieci. Chce jednak słuchać języka miłości. Pan nie może być traktowany jak książka skarg i zażaleń. On chce słuchać słów prostoty, zaufania, tęsknoty, oddania. I naprawdę nie trzeba wielkich, ułożonych form. Można milczeć, można śpiewać, można wołać - byle z miłością i nieugaszonym pragnieniem Boga '+' ks. Adam

środa, 17 czerwca 2015

Obfitość łaski

Kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg. A Bóg może zlać na was całą obfitość łaski, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki według tego, co jest napisane: Rozproszył, dał ubogim, sprawiedliwość Jego trwa na wieki. Ten zaś, który daje nasienie siewcy, i chleba dostarczy ku pokrzepieniu, i ziarno rozmnoży, i zwiększy plon waszej sprawiedliwości. Wzbogaceni we wszystko, będziecie pełni wszelkiej prostoty, która składa przez nas dziękczynienie Bogu.
Kolejna, w ostatnim czasie, zachęta do ofiarności. Najpiękniejsze jest to, że Pan szanuje wolność - nie czując się przymuszonym. Dopiero w wolności, w mojej świadomej decyzji, dar nabiera znaczenia. Nie muszę się dzielić, ale chcę; chcę dać coś z siebie. Mogę mieć nieco wątpliwości, to normalne. Ale przecież Pan może zlać na mnie całą obfitość łaski i to daje mi pewność, że nie braknie mi niczego, bo On czuwa '+' ks. Adam

wtorek, 16 czerwca 2015

Zewnętrzny sposób wyrażenia wnętrza

Donosimy wam, bracia, o łasce Bożej, jakiej dostąpiły Kościoły Macedonii, jak to w dotkliwej próbie ucisku uradowały się bardzo i jak skrajne ich ubóstwo zajaśniało bogactwem prostoty. Według możliwości, a nawet - zaświadczam to - ponad swe możliwości okazały gotowość, nalegając na nas bardzo i prosząc o łaskę współdziałania w posłudze na rzecz świętych. I nie tylko tak było, jakeśmy się spodziewali, lecz ofiarowały siebie samych najprzód Panu, a potem nam przez wolę Bożą. Poprosiliśmy więc Tytusa, aby jak to już rozpoczął, tak też i dokonał tego dzieła miłosierdzia względem was. A podobnie jak obfitujecie we wszystko, w wiarę, w mowę, w wiedzę, we wszelką gorliwość, w miłość naszą do was, tak też obyście i w tę łaskę obfitowali. Nie mówię tego, aby wam wydawać rozkazy, lecz aby wskazując na gorliwość innych, wypróbować waszą miłość. Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić.
Chyba zbyt łatwo ograniczmy religijność jedynie do spraw duchowych. Pięknie to brzmi, gdy człowiek mówi, że oddaje Panu swoją wolność, swoje życie, swoje serce. Ale przecież nie tylko duszą i duchem mamy chwalić Pana. Ciało też do Niego należy. Dlatego nie bój się wyrażać swoją wiarę także poprzez fizyczne gesty. Kościoły Macedonii potwierdziły swoją więź z Panem przez środki materialne. I nie ma w tym nic płytkiego, albo gorszącego. Kto wierny jest w rzeczach drobnych, w dużych wierny też pozostanie '+' ks. Adam

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Zapasy ze złem?

Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano: "Oko za oko i ząb za ząb!" A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.
Nie oddaje się życia dla zła. Można poświęcić życie dla prawdy, dla przyjaźni, a przede wszystkim dla miłości. I dlatego nie stawiaj oporu złemu. Natomiast stawaj zawsze w obronie dobra. Nie unikniemy od konfrontacji ze złem, ale zło możemy zniszczyć tylko mocą dobra. Nie stawaj więc do zapasów ze złem, ale niszcz je dobrem, uprzedzając wszystkie sytuacje. Bądź o krok do przodu. Z Bogiem dasz radę '+' ks. Adam

niedziela, 14 czerwca 2015

W ciele, ponad ciałem

Tak więc, mając tę ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy. Mamy jednak nadzieję... i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana. Dlatego też staramy się Jemu podobać czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy. Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.
Teologia ciała ludzkiego wciąż dla wielu z nas pozostaje nieodkrytym lądem. Najczęściej przyjmujemy, delikatnie mówiąc, chłodny dystans. Prawdą jest, że pójście za wskazaniami ciała kończy się niewolniczą pułapka. Jednak ciało zostało stworzone przez Boga i także ciałem możemy nawiązywać nasz kontakt z Nim. Paweł mówi, że mamy podobać się Panu już dzisiaj, gdy pozostajemy w ciele ziemskim, bo to uczynki dokonane ciałem, nie jesteśmy przecież aniołami, podlegają ocenie moralnej. Co więc oznacza wiara w zmartwychwstanie ciała, skoro Apostoł mówi, że lepiej opuścić ciało. Zmartwychwstanie będzie polegać na uwielbieniu, przekształceniu, naszego ciała w taki sposób, że nie będzie ono podległe grzechowi, nie będzie zmierzać za popędami natury. Ale już dzisiaj mamy panować nad swoim ciałem, jako zapowiedź przyszłości, pamiętając, że właśnie nasze ciało jest świątynią Ducha Świętego '+' ks. Adam

sobota, 13 czerwca 2015

Szukając Pana

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał On lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu.
Przy Sercu Pana trwa wiernie Serce Matki. Serce czyste, otwarte i kochające. Serce, które uczy nas kochać, tak jak kiedyś uczyło się od Boskiego Serca. Ewangeliczna scena stawia przed nami znak ostrzegawczy: Jezusa niestety można zagubić. Można Go utracić na zawiłych ścieżkach współczesnego świata. Może to nastąpić nagle, przez grzech; częściej jednak zdarza się to stopniowo, prawie niedostrzegalnie, ale jak uczy św. Tomasz a Kempis: „Kto gardzi rzeczami drobnymi, powoli w poważne upada”. Na drodze szukania Jezusa nie jesteśmy jednak sami. To z Maryją idziemy do Jezusa, bo Ona wie, jak i gdzie Go szukać. Jeśli Jej zawierzymy, to z łatwością odnajdziemy Jezusa. Można powiedzieć, że dzisiaj i my pielgrzymujemy razem z rodzinami, ze znajomi do wiecznej świątyni w Niebieskim Jeruzalem. Wpatrzeni w przykład Maryi i wsparci Jej orędownictwem, prośmy dobrego Boga, byśmy doszli do celu naszej wędrówki i byśmy nie zgubili w naszym życiu Tego, który jest sensem, źródłem i celem naszego życia, jedynego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, nieustannie zabiegając o to, by był z nas zadowolony. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

piątek, 12 czerwca 2015

Trochę miłości

Niesamowicie brzmi miłosna skarga Zbawiciela. Bóg pragnie człowieka. Nie da się tego opisać. Niech więc dzisiejsza Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa nie będzie czasem słów ale czasem miłości. „Pewnego razu, podczas adorowania Najświętszego Sakramentu, poczułam się cała wewnętrznie odosobniona przez nadzwyczajne skupienie wszystkich moich zmysłów i władz. Stanął wtedy przede mną Jezus Chrystus, mój słodki Nauczyciel, cały jaśniejący chwałą, z pięcioma ranami lśniącymi jak pięć słońc; z Jego świętego człowieczeństwa wychodziły zewsząd płomienie, zwłaszcza jednak z Jego czcigodnej piersi podobnej do ogniska. Po Jej otwarciu odsłonił mi swoje ze wszech miar godne kochania i uwielbienia Serce, będące żywym źródłem tych płomieni. Wtedy to odkrył przede mną niewysłowione cuda swojej miłości i pokazał, jak bezmiernie ukochał ludzi, od których otrzymuje jedynie niewdzięczność i niezrozumienie. «Bardziej Mnie to boli – powiedział mi – niż wszystkie cierpienia mojej Męki... Gdyby jednak ludzie dali Mi w zamian choć trochę miłości, uważałbym, że wszystko, co dla nich uczyniłem, to niewiele, i chciałbym, gdyby tylko było to możliwe, uczynić dla nich jeszcze więcej. Lecz oni przejawiają względem Mnie jedynie oziębłość i odrzucają wszelkie moje starania, by świadczyć im dobro. Ty przynajmniej spraw Mi tę radość i wynagradzaj za ich niewdzięczność, na ile tylko jest to w twej mocy». A gdy okazałam Panu moją niemoc, odrzekł mi: «Oto w jaki sposób możesz nadrobić to, czego ci brakuje». W tejże chwili Boskie Serce otworzyło się i wyszedł z Niego płomień tak silny, iż myślałam, że mnie spali; przenikał mnie całą, iż nie mogłam go znieść, toteż błagałam Pana, aby ulitował się nad moją słabością. «Ja będę twoją siłą – powiedział mi – niczego się nie lękaj, lecz uważnie słuchaj mojego głosu i tego, o co cię proszę, abyś była zdolna wypełnić moje zamiary»” - objawienia przekazane s. Małgorzacie Marii Alacoque. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

czwartek, 11 czerwca 2015

Ucieszyć się

A ręka Pańska była z nimi, bo wielka liczba uwierzyła i nawróciła się do Pana. Wieść o tym doszła do uszu Kościoła w Jerozolimie. Wysłano do Antiochii Barnabę. Gdy on przybył i zobaczył działanie łaski Bożej, ucieszył się i zachęcał wszystkich, aby całym sercem wytrwali przy Panu; był bowiem człowiekiem dobrym i pełnym Ducha Świętego i wiary. Pozyskano wtedy wielką liczbę [wiernych] dla Pana. Udał się też do Tarsu, aby odszukać Szawła. A kiedy [go] znalazł, przyprowadził do Antiochii i przez cały rok pracowali razem w Kościele, nauczając wielką rzeszę ludzi. W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami. W Antiochii, w tamtejszym Kościele, byli prorokami i nauczycielami: Barnaba i Szymon, zwany Niger, Lucjusz Cyrenejczyk i Manaen, który wychowywał się razem z Herodem tetrarchą, i Szaweł. Gdy odprawili publiczne nabożeństwo i pościli, rzekł Duch Święty: Wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem. Wtedy po poście i modlitwie oraz po włożeniu na nich rąk, wyprawili ich.
Chyba trochę brakuje nam tego ucieszenia się dobrem innych. Nie chodzi to o ocenę, ale o stwierdzenie stanu rzeczy. Wciąż zabiegani, zmęczeni, przygnębieni dajemy się uwieść wrażeniu, że dobro jest na wymarciu. Kiedy zdobędziesz się na wysiłek dostrzegania, poszukiwania dobra, zauważysz też, że Pan hojnie działa również w Twoim życiu. Dobro jest 'zaraźliwe' w dobrym tego słowa znaczeniu. Ponadto będziesz oczyszczał w sobie obraz Boga, który chce rozlewać się w łaskawości na wszystkich ludzi. Zamiast znowu narzekać na szefa, utyskiwać na sąsiada, żalić się na kogoś, otocz ich Bożym dobrem, a dobro wróci do Ciebie '+' ks. Adam

środa, 10 czerwca 2015

Litera i Duch

Dzięki Chrystusowi taką ufność w Bogu pokładamy. Nie żebyśmy uważali, że jesteśmy w stanie pomyśleć coś sami z siebie, lecz /wiemy, że/ ta możność nasza jest z Boga. On też sprawił, żeśmy mogli stać się sługami Nowego Przymierza przymierza nie litery, lecz Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia. Lecz jeśli posługiwanie śmierci, utrwalone literami w kamieniu, dokonywało się w chwale, tak iż synowie Izraela nie mogli spoglądać na oblicze Mojżesza z powodu jasności jego oblicza, która miała przeminąć, to o ileż bardziej pełne chwały będzie posługiwanie Ducha? Jeżeli bowiem posługiwanie potępieniu jest chwałą, to o ileż bardziej będzie obfitować w chwałę posługiwanie sprawiedliwości! Wobec przeogromnej chwały okazało się w ogóle bez chwały to, co miało chwałę tylko częściową. Jeżeli zaś to, co przemijające, było w chwale, daleko więcej cieszy się chwałą to, co trwa.
Niby wszyscy wiemy, że litera zabija, a jednak wielu kurczowo trzyma się tej litery jako jedynej wykładni prawa. Trudno uwierzyć, że nasze praktyki niczego Bogu nie dodają. Chcielibyśmy nieraz poczuć, że jednak coś mamy do zaoferowania; nie musielibyśmy się wtedy czuć aż takimi dłużnikami. A Pan wciąż przypomina, że Jego dary są darmowe, a nie zasłużone. Jeśli podejmujemy jakiekolwiek praktyki to nie po to, by zyskać przychylność Boga, ale żeby Go uwielbić. Nasze praktyki pokazują, że traktujemy Pana poważnie, że liczy się dla nas Jego wola. Ale nigdy nie traktuj swojej religijności jak karty przetargowej '+' ks. Adam

wtorek, 9 czerwca 2015

Amen dla obietnic

Bóg mi świadkiem, że w tym, co do was mówię, nie ma równocześnie tak i nie. Syn Boży, Chrystus Jezus, Ten, którego głosiłem wam ja i Sylwan, i Tymoteusz, nie był tak i nie, lecz dokonało się w Nim tak. Albowiem ile tylko obietnic Bożych, w Nim wszystkie są tak. Dlatego też przez Niego wypowiada się nasze Amen Bogu na chwałę. Tym zaś, który umacnia nas wespół z wami w Chrystusie, i który nas namaścił, jest Bóg. On też wycisnął na nas pieczęć i zostawił zadatek Ducha w sercach naszych.
Niesamowite zapewnienie. Wszystkie obietnice Boga są tak, wszystkie są spełnione. Specjalnie zaznaczam, że są, a nie, że dopiero będą. Na dowód tego Pan zostawił zadatek Ducha, byśmy nie zapomnieli o naszym domu w niebie. Trudno mówić o Bożych obietnicach w sytuacji niepewności, czy lęku, czy braku bezpieczeństwa. Jednak to jest najlepszy czas, by przypomnieć sobie, że Bóg spełnia obietnice. Potrzeba naszego Amen, czyli 'niech się tak stanie'. Musisz wyrazić zgodę, na spełnienie Bożych obietnic i wtedy zobaczysz, jak piękny jest Pan i doświadczysz Jego pokoju i harmonii '+' ks. Adam

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Radosne udręki

Paweł, z woli Bożej apostoł Chrystusa Jezusa, i Tymoteusz, brat, do Kościoła Bożego, który jest w Koryncie, ze wszystkimi świętymi, jacy są w całej Achai. Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa. Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, Ten, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Boga. Jak bowiem obfitują w nas cierpienia Chrystusa, tak też wielkiej doznajemy przez Chrystusa pociechy. Ale gdy znosimy udręki - to dla pociechy i zbawienia waszego; a gdy pocieszani jesteśmy - to dla waszej pociechy, sprawiającej, że z wytrwałością znosicie te same cierpienia, których i my doznajemy. A nadzieja nasza co do was jest silna, bo wiemy, że jak cierpień jesteście współuczestnikami, tak i naszej pociechy.
Jak można cieszyć się wśród udręk i przeciwności? Otóż, wiara nie zmienia samego doznania ciężaru czy bólu. Głód dokucza tak samo wierzącemu jak i niewierzącemu. Bezrobocie boli tak wierzących jak i obojętnych. A jednak przyjmowanie udręk w duchu zawierzenia Bogu siebie samego sprawia, że cierpienie nie dusi człowieka i choć boli to jednak cieszy. I człowiek może chcieć cierpieć więcej, choć samo cierpienie nie ma sensu. Jednak w Bogu wszystko ma znaczenie. Błogosławionego dnia '+' ks. Adam

niedziela, 7 czerwca 2015

Kto ci powiedział?

Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się. Rzekł Bóg: Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę.
Na czym polega nieszczęście grzechu? Wykrzywia obraz Boga - człowiek zaczyna się Go bać, chowa się przed Ojcem. Hebrajskie słowo 'satan' znaczy oskarżyciel. Tak działa zły duch. Najpierw kusi mirażami szczęścia, a kiedy człowiek ulegnie, oskarża go przed Bogiem. Wmawia człowiekowi, że nie jest godzien stać przed Stwórcą, że Bóg ukarze go sromotnie, że życie nie ma sensu. A Pan nieustannie pyta: kto ci powiedział, że jesteś nagi? To nie Bóg wypomina nam grzechy i zdrady. To zły duch próbuje wedrzeć się w każdą szczelinę naszej więzi z Panem, by udowodnić, że jest wielki. Obecność Jezusa przynosi pokój, a nie lęk; otwiera na prawdę, a nie na zakłamanie; a przede wszystkim otacza miłością, a nie zdradą '+' ks. Adam

sobota, 6 czerwca 2015

O całej ofiarności

Jezus nauczając rzesze mówił: Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok. Potem usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie.
Stosunkowo często sprowadzamy ten fragment jedynie do sfery duchowej. Owszem, ważne jest, by ofiarować Panu siebie, wszystko, czym człowiek jest. Ale przecież Bóg jest Stwórcą całego świata, całego człowieka, a nie tylko sfery duchowej. Do Pana należy to co duchowe, ale i to co materialne. Ofiarność materialna jest niezłym sprawdzianem ofiarności duchowej. Bo jeśli oddajemy Panu część (całość?) swego utrzymania, to czyż nie jest to heroizm wiary? Na początek może warto powrócić do starożytnej dziesięciny - ofiarowanie 10% swoich dochodów. Oczywiście kwestia wolności. Ale nie usprawiedliwiajmy się zbyt szybko. Pan jest hojny i nikt, kto Mu zaufał, nie będzie zawiedziony '+' ks. Adam

piątek, 5 czerwca 2015

Uzdrowienie przez uwielbienie

Anna tymczasem chodziła każdego dnia, i siadała przy drodze na wzniesieniu, skąd mogła widzieć z daleka. A gdy tak wyglądała na przybycie swego syna, spostrzegła z daleka, że powraca, a rozpoznawszy go pobiegła, aby oznajmić swemu mężowi: „Oto syn twój powraca”. Rafał zaś rzekł do Tobiasza: „Jak tylko wejdziesz do swego domu, natychmiast oddaj cześć Panu, Bogu twemu, Jemu składając dziękczynienie; potem się zbliżysz do swego ojca i pocałujesz go, i bezzwłocznie posmarujesz jego oczy żółcią z tej ryby, którą masz przed sobą; wiedz bowiem, że od razu otworzą się jego oczy, a ojciec twój ujrzy światło niebieskie i będzie się cieszył z twojego widoku”. Wtedy pies, który im towarzyszył w podróży, wybiegł przed nich, jakby przynosił nowinę. Ociemniały ojciec Tobiasza podniósł się i potykając się zaczął biec; podał jednak rękę słudze i wyszedł naprzeciw swego syna. A obejmując, ucałował go wraz ze swoją żoną i obydwaj rozpłakali się z radości. A gdy uczcili Boga i złożyli dziękczynienie, usiedli. Wówczas Tobiasz wziąwszy z żółci ryby posmarował oczy swego ojca. Po upływie pół godziny oczekiwania zaczęło bielmo schodzić z jego oczu, jakby błonka jajka. Tobiasz pochwycił i zerwał ją z oczu jego i ten w tej chwili wzrok odzyskał, I wychwalali Boga, to jest on, żona jego i wszyscy, którzy go znali. I rzekł Tobiasz: „Błogosławię Cię, Panie, Boże Izraela, Ty bowiem mnie ukarałeś i Ty uleczyłeś; i oto ja widzę syna mojego Tobiasza”.
Bardzo często kwestię uzdrowienia sprowadzamy do usilnej prośby skierowanej do Boga, do swoistego rytuału nakłonienia Boga, sprowokowania Go do działania, czy wreszcie do wzbudzenia w Nim współczucia. Tymczasem łaska uzdrowienia jest naturalnym odruchem Bożej miłości. Nie musimy nakłaniać Pana, by działał, bo Bóg jest Miłością. Miłością, która nieustannie chce się udzielać. Czym zatem jest uwielbienie? Najogólniej jest zwróceniem uwagi na udzielającą się Miłość Bożą. To w uwielbieniu człowiek zaczyna dostrzegać Boga i Jego uprzedzającą troskę, Jego czułość, Jego dobroć. Dzięki temu otwiera się na Jego Miłość, która uzdrawia, uwalnia i zbawia. Wszelkie znaki towarzyszące tej tajemnicy służą nam samym i pomagają w przyjęciu łaski. Ale uzdrowienie dzieje się przez Miłość '+' ks. Adam

czwartek, 4 czerwca 2015

Wieczne Przymierze

Mojżesz wrócił z góry i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego zlecenia. Wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy. Spisał więc Mojżesz wszystkie słowa Pana. Nazajutrz wcześnie rano zbudował ołtarz u stóp góry i postawił dwanaście stel, stosownie do liczby dwunastu pokoleń Izraela. Potem polecił młodzieńcom izraelskim złożyć Panu ofiarę całopalną i ofiarę biesiadną z cielców. Mojżesz zaś wziął połowę krwi i wylał ją do czar, a drugą połową krwi skropił ołtarz. Wtedy wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi. I oświadczyli: Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni. Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów.
Dzisiejsza uroczystość przypomina nam, że wszelkie nasze ofiary, modlitwy i praktyki mają sens, w ogóle mają możliwość zaistnienia dzięki przymierzu, którego inicjatorem jest sam Bóg. Co więcej sam Bóg to przymierze wypełnił. Bóg wypełnił wszystkie obietnice; także wtedy, gdy człowiek na nie nie czekał. Ale to właśnie dzięki Ofierze Syna, my wreszcie możemy odnaleźć w sobie siłę i wytrwałość, by wypełnić słowa Pana. Idąc dzisiaj w procesji, uwielbiaj Boga i przyjmuj Jego obfite błogosławieństwo '+' ks. Adam

środa, 3 czerwca 2015

Zaskoczeni

Potem przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat i pozostawi żonę, a nie zostawi dziecka, niech jego brat weźmie ją za żonę i wzbudzi potomstwo swemu bratu. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umierając, nie zostawił potomstwa. Drugi ją wziął i też umarł bez potomstwa, tak samo trzeci. I siedmiu ich nie zostawiło potomstwa. W końcu po wszystkich umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę. Jezus im rzekł: Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie. Co zaś dotyczy umarłych, że zmartwychwstaną, czyż nie czytaliście w księdze Mojżesza, tam gdzie mowa "O krzaku", jak Bóg powiedział do niego: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba. Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych. Jesteście w wielkim błędzie.
Wystawiania na próbę ciąg dalszy. Pomijając osoby niewierzące, w samej wspólnocie wierzących potrzeba wciąż nowego stawania przed Panem. Zbyt szybko się przyzwyczajamy i zbyt szybko popadamy w utarte przez nas kanały. Tak, to prawda, wiara nie raz staje się dla nas zaskoczeniem i nieprzewidzianym wydarzeniem, ale nie ma się czego obwiać. Zaskoczenia Boga nie wprowadzają lęku, nieładu czy zamętu. Kiedy otwieramy się na propozycje Pana, to On sam da też siłę, by to wszystko sobie poukładać '+' ks. Adam

wtorek, 2 czerwca 2015

Do Pana

Uczeni w Piśmie i starsi posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli pochwycić Go w mowie. Ci przyszli i rzekli do Niego: „Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim Ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?”. Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich: „Czemu Mnie wystawiacie na próbę? Przynieście Mi denara; chcę zobaczyć”. Przynieśli, a On ich zapytał: „Czyj jest ten obraz i napis?”. Odpowiedzieli Mu: „Cezara”. Wówczas Jezus rzekł do nich: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. I byli pełni podziwu dla Niego.
Wiara wyzwala człowieka z szukania kruczków i haczyków. Wiara, choć jest tajemnicą, pozostaje bardzo prosta, a co za tym idzie, upraszcza też życie człowieka i upraszcza jego pojmowanie świata. Pan Bóg nie chce być skomplikowany dla człowieka. Wszelkie próby i egzaminy nic nie wnoszą, no chyba że kolejne zwątpienia. Oddaj Panu to, co do Niego należy, a przede wszystkim oddaj Mu siebie '+' ks. Adam

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Zobaczyć Anioła

Księga historii Tobiasza, syna Tobiela, syna Ananiela, syna Aduela, syna Gabaela z rodu Asjela, z pokolenia Neftalego, którego uprowadził do niewoli Salmanassar, król asyryjski, z Tisbe, z miasta leżącego na prawo od Kadesz-Neftali, w Górnej Galilei, poniżej Chasor poza drogą na zachód z lewej strony Fogor. Tak więc za panowania Asarhaddona wróciłem do swego domu i żona moja Anna, i syn mój Tobiasz zostali mi przywróceni. Na naszą Pięćdziesiątnicę, to jest na Święto Tygodni, przygotowano mi wspaniałą ucztę, a ja zająłem miejsce przy stole. Zastawiono mi stół i przyniesiono liczne potrawy. Wtedy powiedziałem do mojego syna Tobiasza: Dziecko, idź, a gdy znajdziesz kogo biednego z braci moich uprowadzonych do Niniwy, który zachowuje wierność całym sercem, przyprowadź go tu, aby jadł razem ze mną. Ja czekam, dziecko, na twój powrót. Wyszedł więc Tobiasz, aby poszukać jakiegoś biednego między naszymi braćmi, ale wrócił i rzekł: Ojcze!, a ja odpowiedziałem: Oto jestem dziecko. A on odezwał się: Ojcze, oto jeden nasz rodak został zamordowany i porzucony na rynku. I dopiero co go uduszono. Wtedy wyskoczyłem, pozostawiłem ucztę nietkniętą, ściągnąłem człowieka z placu i złożyłem go w jednym z moich pomieszczeń, czekając aż do zachodu, aby go pogrzebać. Powróciłem, umyłem się i jadłem chleb w smutku. Wspominałem sobie przy tym na słowa proroka Amosa, które wypowiedział o Betel: Wasze święta zamienią się na smutki, a wasze pieśni na żałobne lamentacje. I wybuchnąłem płaczem. Potem, gdy słońce zaszło, wyszedłem, wykopałem grób i pogrzebałem tamtego. Moi sąsiedzi mówili drwiąc ze mnie: Jeszcze się nie boi. Już bowiem z powodu takiego samego czynu poszukiwano go, aby go zabić, tak że musiał uciekać, i oto znowu grzebie umarłych.
W liturgii rozpoczynamy lekturę fragmentów Księgi Tobiasza. Zachęcam Cię do zapoznania się z tą księgą. Odnajdziesz tam swoje życie. bo każdy z nas przeżywa jakieś trudne sytuacje, dramaty, doświadczenie osamotnienia. Historia Tobiasza pokazuje, że Bóg czuwa także w tym, co trudne. Co więcej, On posyła swoich Aniołów, którzy przeprowadzają nas przez plan Pana. Dziś też tak jest. Obudź w sobie wrażliwość na działanie Pana '+' ks. Adam

P.S. Wszystkim dzieciakom dużo radości i Bożych łask :)
Free Contact Form