sobota, 30 kwietnia 2016

Po śladach Pana

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem: Sługa nie jest większy od swego pana. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać. Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał.
Pan nas nie straszy, po prostu pozwala się przygotować. Kiedy przychodzą trudności, prześladowania, w jakiejkolwiek formie, łatwo ulec zwątpieniu. Świadomość, że idziemy drogą Pana, ze dzieje się to, co On zapowiedział, może nie zmniejszy bólu, ale otworzy nasze oczy, paradoksalnie może nas utwierdzić w przekonaniu, że idziemy dobrą drogą. Wiadomo, nikt nie lubi cierpienia i nie mamy go szukać na siłę; nie o to chodzi w przyjmowaniu krzyża. Jednak pójście po śladach Pana daje pewność, że nic nam nie grozi '+' ks. Adam

piątek, 29 kwietnia 2016

Paradoks?

Nowina, którą usłyszeliśmy od Niego i którą wam głosimy, jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą. Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu. Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, [Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki. Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata.
Pozorny paradoks. Z jednej strony mamy chodzić w światłości, a z drugiej wyznawać nasze grzechy, które przecież są częścią ciemności. Czyli najprościej: nie grzeszyć! No tak, ale jak to wykonać?! Chodzenie w światłości, wbrew pozorom, nie oznacza doskonałości, czy też bezgrzeszności. Jest to raczej przebywanie w Bożej przestrzeni, w której człowiek dobrze poznaje, co jest dobre, a co złe, w której nie zgadza się na grzech i nie nazywa go dobrem. Innymi słowy: można zgrzeszyć i twierdzić, że jeszcze nie jest aż tak źle, że inni żyją gorzej i można zgrzeszyć, ale zaraz wrócić do Ojca, całą mocą swej woli odciąć się od zła '+' ks. Adam

czwartek, 28 kwietnia 2016

W imieniu Pana

W Jerozolimie po długiej wymianie zdań przemówił Piotr do apostołów i starszych: Wiecie, bracia, że Bóg już dawno wybrał mnie spośród was, aby z moich ust poganie usłyszeli słowa Ewangelii i uwierzyli. Bóg, który zna serca, zaświadczył na ich korzyść, dając im Ducha Świętego tak samo jak nam. Nie zrobił żadnej różnicy między nami a nimi, oczyszczając przez wiarę ich serca. Dlaczego więc teraz Boga wystawiacie na próbę, wkładając na uczniów jarzmo, którego ani ojcowie nasi, ani my sami nie mieliśmy siły dźwigać. Wierzymy przecież, że będziemy zbawieni przez łaskę Pana Jezusa tak samo jak oni. Umilkli wszyscy, a potem słuchali opowiadania Barnaby i Pawła o tym, jak wielkich cudów i znaków dokonał Bóg przez nich wśród pogan. A gdy i oni umilkli, zabrał głos Jakub i rzekł: Posłuchajcie mnie, bracia! Szymon opowiedział, jak Bóg raczył wybrać sobie lud spośród pogan. Zgadzają się z tym słowa Proroków, bo napisano: Potem powrócę i odbuduję przybytek Dawida, który znajduje się w upadku. Odbuduję jego ruiny i wzniosę go, aby pozostali ludzie szukali Pana i wszystkie narody, nad którymi wzywane jest imię moje - mówi Pan, który to sprawia. To są [Jego] odwieczne wyroki. Dlatego ja sądzę, że nie należy nakładać ciężarów na pogan, nawracających się do Boga, lecz napisać im, aby się wstrzymali od pokarmów ofiarowanych bożkom, od nierządu, od tego, co uduszone, i od krwi. Z dawien dawna bowiem w każdym mieście są ludzie, którzy co szabat czytają Mojżesza i wykładają go w synagogach.
Można by Piotra posądzić o pychę - wiecie, że Bóg wybrał mnie spośród was. Nic bardziej mylnego. Kto jak kto, ale Piotr zna siebie i po doświadczeniach Paschy Chrystusa, nie stawia siebie przed Panem. Piotr po prostu rozpoznał wolę Boga i jest jej posłuszny. Przemawia do zebranych nie z powodu swojej mądrości, ale z autorytetu Pana. I jak się to ma do naszego życia? Często w naszych rodzinach boimy się podejmować tematu wiary, zasłaniając się własną słabością. Skoro grzeszę, to nie mam prawa mówić komuś, jak ma żyć. Zobacz, w ten sposób stawiasz w centrum siebie - to Ja nie jestem gotowy. Jako uczeń Chrystusa masz prawo przemawiać w Jego Imię, zwłaszcza gdy rozpoznajesz Jego wolę. A wolą Pana jest nasze życie. Kiedy widzisz, że ktoś błądzi, to trzeba mu o tym powiedzieć. Nie dlatego, że jesteś krystaliczny, ale dlatego, ze wiesz, co jest dobre, a co złe. Ponieważ znasz gorzki smak grzechu, to tym bardziej powinieneś ustrzec innych przed tym smakiem. Nie bój się przemawiać w Imię Pana. Ty też możesz stać się Jego prorokiem. Gdyby Piotr myślał tylko o sobie, albo o własnych błędach, kto wie, może nie bylibyśmy ochrzczeni '+' ks. Adam

środa, 27 kwietnia 2016

Właśnie teraz

W Antiochii niektórzy przybysze z Judei nauczali braci: Jeżeli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni. Kiedy doszło do niemałych sporów i zatargów między nimi a Pawłem i Barnabą, postanowiono, że Paweł i Barnaba, i jeszcze kilku spośród nich uda się w sprawie tego sporu do Jerozolimy, do Apostołów i starszych. Wysłani przez Kościół szli przez Fenicję i Samarię, sprawiając wielką radość braciom opowiadaniem o nawróceniu pogan. Kiedy przybyli do Jerozolimy, zostali przyjęci przez Kościół, Apostołów i starszych. Opowiedzieli też, jak wielkich rzeczy Bóg przez nich dokonał. Lecz niektórzy nawróceni ze stronnictwa faryzeuszów oświadczyli: Trzeba ich obrzezać i zobowiązać do przestrzegania Prawa Mojżeszowego. Zebrali się więc Apostołowie i starsi, aby rozpatrzyć tę sprawę.
Niesamowicie mocno musimy bronić się przed myśleniem o zasługiwaniu na zbawienie. Nie jest to nowa myśl; pojawiła się już w młodym Kościele. Jest w nas swoista megalomania. Lubimy myśleć o sobie jako o tych, którzy choć odrobinę zrobili dla Boga. Prawda jest taka, że Pan nie potrzebuje niczego od człowieka, bo jest Bogiem. Człowiek nie jest w stanie nic Mu zaoferować. Co nie zmienia faktu, że Bóg pragnie człowieka, tęskni za nim, bo jest Miłością. Dlatego tak ważne jest uświadamianie sobie tej prawdy. Po pierwsze dlatego, żeby nie popaść w żadną niewolę, tym bardziej w wymyśloną przez nas samych. Po drugie - żeby nie zmarnować łaski. To niebywałe. Bóg czeka na Ciebie, pragnie właśnie Ciebie i to teraz. Tak, właśnie teraz, gdy jesteś niedoskonały, gdy jeszcze wszystko niepoukładane, gdy czekasz na wiele zmian, gdy nawet nie pomyślałbyś, że teraz '+' ks. Adam

wtorek, 26 kwietnia 2016

Wiele ucisków

Do Listry nadeszli Żydzi z Antiochii i z Ikonium. Podburzyli tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że nie żyje. Kiedy go jednak otoczyli uczniowie, podniósł się i wszedł do miasta, a następnego dnia udał się razem z Barnabą do Derbe. W tym mieście głosili Ewangelię i pozyskali wielu uczniów, po czym wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii, Umacniając dusze uczniów, zachęcając do wytrwania w wierze, bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego. Kiedy w każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych, polecili ich Panu, w którego uwierzyli. Potem przeszli przez Pizydię i przybyli do Pamfilii. Nauczali w Perge, zeszli do Attalii, a stąd odpłynęli do Antiochii, gdzie za łaską Bożą zostali przeznaczeni do dzieła, które wykonali. Kiedy przybyli i zebrali [miejscowy] Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary. I dość długi czas spędzili wśród uczniów.
Czasem owe 'wiele ucisków' stają się dla nas bożkiem. Patologicznie wręcz robimy z siebie męczenników i na swój sposób jest nam z tym dobrze. Nie chodzi o to, by negować trudności, uciski, prześladowania, albo jak współczesny świat udawać, że ich nie ma lub szukać nie tam, gdzie trzeba. Otwarte zostały dla nas podwoje wiary i dlatego, jak powie św. Paweł, ani uciski, ani prześladowania, ani trudności nie są w stanie odłączyć nas od miłości Chrystusa '+' ks. Adam

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Pierwotny zapał

Jezus ukazawszy się Jedenastu rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie. Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.
Bardzo lubię tę pierwotną gorliwość i swoistą zwyczajność młodego Kościoła. Pan mówi: Idźcie, a uczniowie idą. Działają cuda, jak gdyby robili to od zawsze. Głoszą z mocą, jakby nigdy nie zajmowali się niczym innym. Czasem mi tego brakuje. Brakuje mi tego we współczesnym Kościele i brakuje mi tego we mnie samym. Pewnie zgodzisz się ze mną, że najpierw lubi usiąść, dyskutować i planować, planować, planować. Widziałem już piękne plany, które nigdy nie przyniosły dobra, pozostały w sferze gadania. To nie znaczy, że mamy działać na oślep. Spontaniczność nie wyklucza organizacji. Chodzi o zapał. Jeśli można zrobić coś dobrego, to trzeba zrobić. I to z wiarą, a nie z myśleniem o sobie '+' ks. Adam

niedziela, 24 kwietnia 2016

Wszystko nowe

Ja, Jan, ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I Miasto Święte - Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża. I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już /odtąd/ nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły. I rzekł Zasiadający na tronie: Oto czynię wszystko nowe.
Nasz Bóg jest Bogiem nowości. Nie nowinkarstwa i nowostek, ale prawdziwej nowości. I dlatego w janowej wizji, choć wypełniły się czasy, Najwyższy nadal wszystko czyni nowe. Brakuje nam, i to dosyć często, doświadczenia takiej nowości. A przecież każda Eucharystia daje nam taką szansę. Chcemy przybliżać się do Pana, a tak szybko o Nim zapominamy. Powód? Wciąż bardziej ufamy sobie. Niby wiesz, że wszystko zależy od Pana, ale trudno jest uwierzyć, że On naprawdę myśli o wszystkim, że naprawdę zajmuje się wszystkim. Gubi nas wiara we własną przeciętność. Bo jeśli jestem przeciętny, to wszystko, co otrzymam, też będzie przeciętne i na nic więcej nie czekam. Smutne! A jednak prawdziwe! A przecież nie musi tak być. Mamy wpływ na nasze życie. W połowie września organizujemy wyjazdowe rekolekcje weekendowe. Jedziemy ze wspólnotą, a Ty możesz wybrać się z nami. Pomyśl o tym. Daj sobie szansę nowości '+' ks. Adam

sobota, 23 kwietnia 2016

Świadek

Po swojej męce Jezus dał Apostołom wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym. A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: Słyszeliście o niej ode Mnie - /mówił/ - Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym. Zapytywali Go zebrani: Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela? Odpowiedział im: Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi.
Czas wielkanocny to czas uczenia uczniów nowej relacji ze Zmartwychwstałym. Pan daje mnóstwo dowodów tak, by fakt pustego grobu stał się podstawą chrześcijańskiej wiary. Nie jest to możliwe bez Ducha Świętego, dlatego dopiero po Jego zesłaniu uczeń może stać się świadkiem. Uczeń nie dowie się wszystkiego, ale pozna wszystko, co potrzebne, żeby prawdziwie żyć '+' ks. Adam 

piątek, 22 kwietnia 2016

Przygotowane miejsce

Jezus powiedział do swoich uczniów: Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę. Odezwał się do Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.
Czy myślałeś kiedyś o tym, że specjalnie dla Ciebie jest przygotowane miejsce w niebie? Dziwne to, prawda? A jednak. Pan Bóg nie myśli w kategoriach tłumu, myśli bardzo intymnie. Jesteś dla Niego wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju. Trudno nam w to uwierzyć i dlatego trudno odnaleźć drogę. Tym bardziej, że zły duch nie przestaje mieszać. Wczoraj na mszy wotywnej powstał wielki niepokój właśnie w tym momencie, gdy chcieliśmy pójść za Jezusem. Bardzo wyraźnie było dane poznać, że im mocniej próbowaliśmy pójść drogą Pana, tym więcej zły próbował atakować. Na szczęście należymy do Pana i miejsce dla nas jest przygotowane '+' ks. Adam 

czwartek, 21 kwietnia 2016

Władza na kolanach

Kiedy Jezus umył uczniom nogi, powiedział im: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować. Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz /potrzeba/, aby się wypełniło Pismo: Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę. Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście, gdy się stanie, uwierzyli, że Ja jestem. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.
Jezus mówi o swoim posłannictwie, obmywając uczniom nogi. Jak bardzo ta sytuacja nie pasuje do naszego, światowego wyobrażenia o władzy. Władza to bogactwo, wyższość, potęga, powszechny szacunek. A Jezus objawia Siebie, klęcząc przed swoimi uczniami, spełniając zadanie niewolnika. Pan pokazuje, że nie wstydzi się zniżyć do ludzkiej słabości; więcej, On tę słabość obmywa, umacnia Swoja mocą. Trudno to zrozumieć, gdy wciąż próbujemy zasłużyć na Bożą przychylność. To nie my obmywamy stopy Pana, to nie my Mu służymy, to nie my możemy Mu coś ofiarować. Oto wielka tajemnica wiary '+' ks. Adam

środa, 20 kwietnia 2016

Pytając Ducha

Słowo Pańskie rozszerzało się i rosło. Barnaba i Szaweł, wypełniwszy swoje zadania, powrócili z Jerozolimy zabierając z sobą Jana, zwanego Markiem. W Antiochii, w tamtejszym Kościele, byli prorokami i nauczycielami: Barnaba i Szymon, zwany Niger, Lucjusz Cyrenejczyk i Manaen, który wychowywał się razem z Herodem tetrarchą, i Szaweł. Gdy odprawili publiczne nabożeństwo i pościli, rzekł Duch Święty: Wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem. Wtedy po poście i modlitwie oraz po włożeniu na nich rąk, wyprawili ich. A oni wysłani przez Ducha Świętego zeszli do Seleucji, a stamtąd odpłynęli na Cypr. Gdy przybyli do Salaminy, głosili słowo Boże w synagogach żydowskich.
Niesamowita jest wrażliwość i swoista zwyczajność we współpracy z Duchem Świętym młodej gminy chrześcijańskiej. Radzenie się Ducha było normalnym, żeby nie powiedzieć zwykłym, sposobem działania Kościoła. Pewnie zwrócisz uwagę na czas przeszły 'było'. Czy zatem dzisiaj już nie radzimy się Ducha Pana? Radzimy się, czego najbardziej znanym przykładem jest wybór papieża. Gorzej jednak, gdy chodzi o naszą indywidualną codzienność. O ile przyzywamy Ducha Świętego przed modlitewnym spotkaniem, w trakcie nabożeństw, o tyle trudniej o tę relację w życiu. Czy pytasz Ducha, jakiej pracy powinieneś poszukać, kim powinieneś być, jak rozwijać swoją rodzinę, co możesz z robić w parafii, w Kościele, w świecie? No właśnie. Zbyt świąteczna stała się nasza więź z Duchem. 'Świąteczna' w znaczeniu 'rzadka', 'dworsko wyjątkowa'. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

wtorek, 19 kwietnia 2016

Niezapowiedziana eksplozja

Ci, których rozproszyło prześladowanie, jakie wybuchło z powodu Szczepana, dotarli aż do Fenicji, na Cypr i do Antiochii, głosząc słowo samym tylko Żydom. Niektórzy z nich pochodzili z Cypru i z Cyreny. Oni to po przybyciu do Antiochii przemawiali też do Greków i opowiadali Dobrą Nowinę o Panu Jezusie. A ręka Pańska była z nimi, bo wielka liczba uwierzyła i nawróciła się do Pana. Wieść o tym doszła do uszu Kościoła w Jerozolimie. Wysłano do Antiochii Barnabę. Gdy on przybył i zobaczył działanie łaski Bożej, ucieszył się i zachęcał wszystkich, aby całym sercem wytrwali przy Panu; był bowiem człowiekiem dobrym i pełnym Ducha Świętego i wiary. Pozyskano wtedy wielką liczbę [wiernych] dla Pana. Udał się też do Tarsu, aby odszukać Szawła. A kiedy [go] znalazł, przyprowadził do Antiochii i przez cały rok pracowali razem w Kościele, nauczając wielką rzeszę ludzi. W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami.
Słabość ludzka i trudy życia mogą niespodziewanie stać się początkiem wypełniania zamysłu Bożego. Prześladowanie, choć były wielkim dramatem i cierpieniem niewinnych chrześcijan (tak jest i dzisiaj - musimy o tym pamiętać!!!), zapoczątkowały prawdziwą eksplozję wiary. Uciekający przed śmiercią uczniowie Pana, zanosili Jego Ewangelię w coraz to nowe tereny, napełniając radością strwożone serca pogan. I teraz trochę mniejsza soczewka - Twoje życie. Coś, co dzisiaj wydaje Ci się problemem, dramatem, cierpieniem (i tak rzeczywiście może być), może też eksplodować mocą wiary i całkowicie Cię odmienić. Próbuj zmieniać optykę widzenia siebie i świata, z ludzkiej na Bożą '+' ks. Adam

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Głos Pasterza

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych. Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony - wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości.
Kiedy Jezus nazywa się Dobrym Pasterzem, to chce nas zapewnić, że On pierwszy kroczy drogą, na którą nas wzywa. Wiara nie jest pójściem w nieznane, nieodkryte lądy. Jest pójściem po śladach Pana. Jezus zostawił nam Swoje krwawe znaki, byśmy nie musieli błądzić. Stosunkowo często zdaje się nam, że sami musimy coś zrobić, sami musimy do czegoś dojść, dopiero wtedy będziemy zasługiwać na łaskę. Jezus natomiast zaprasza nas do pójścia za Nim, tylko za Nim, nie za złodziejami i rozbójnikami, którzy mamią nas obietnicami, a potem wykorzystują. Mamy skupić się na tym, by rozpoznać głos Pasterza '+' ks. Adam

niedziela, 17 kwietnia 2016

Prawdziwy wróg

Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy.
W języku Biblii 'znać kogoś' to mieć z nim osobistą i głęboką relację. Jest ona możliwa dlatego, że Pan pierwszy mówi do człowieka. Relacja zaczyna się od Słowa, Bóg uczy nas rozpoznawać Jego głos. Dzięki temu możemy iść pewnie wyznaczaną drogą. Należymy do Pana i nic tego nie zmieni, choć niestety sami możemy z tego zrezygnować. Nic na świecie nie jest nas w stanie oderwać od Boga, poza nami samymi. To my możemy stać się swoim największym wrogiem. Dziwne! Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

sobota, 16 kwietnia 2016

Czy chcesz odejść?

W synagodze w Kafarnaum Jezus powiedział: Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać? Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są, co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca. Odtąd wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: Czyż i wy chcecie odejść? Odpowiedział Mu Szymon Piotr: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga.
Czy zastanawiałeś się, dlaczego część uczniów odeszła właśnie teraz? Możliwe, że nie byli w stanie przyjąć podstawowej prawdy: Bóg pierwszy obdarował człowieka. No dobrze, tę prawdę można jeszcze przyjąć, więc przyjrzyj się tej: Bóg pierwszy obdarował Ciebie. I? Jakoś dziwnie to brzmi. Dobrze pomyśleć o sobie: potrafię coś zrobić, zasługuję na nagrodę, jestem Kimś - także na płaszczyźnie wiary. A Jezus mówi, że wiara jest łaską. Nie wysiłkiem człowieka. Łaską! A łaska niezbyt wpisuje się w miłość własną, bo zakłada, że nie jesteśmy samowystarczalni. Pozna się to, gdy się uwierzy '+' ks. Adam

piątek, 15 kwietnia 2016

Trwa w Nim

Żydzi sprzeczali się więc między sobą mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum.
Gdyby to tylko ówcześni Żydzi sprzeczali się w zetknięciu z tajemnicą Eucharystii. Samo sprzeczanie się nie jest jeszcze największym problemem. Można założyć, ze niektórzy spośród nich przyjęli później wiarę i przyjęli Eucharystię sercem, a nie tylko rozumem. Prawdziwy problem dostrzegam w wielu współczesnych, już wierzących, którzy nawet się nie zastanawiają nad Eucharystią, bo jest im obojętna. Na niedzielną Mszę współcześni wierzący schodzą się nawet do czasu homilii, wielu z nich wyjdzie jeszcze przed końcem. Wzrok rozbiegany, albo tępo utkwiony w posadzkę. Uszy słyszą wibrujący w kieszeni telefon, ale Ewangelii nie wychwycą, nie ta częstotliwość. Głowa wysoko, gdzieś nad dachem kościoła. Myśli, zapewne w galerii. Nogi nerwowo podrygują, gotowe do wybiegnięcia, choć wiedzą, że jeszcze ze dwa razy trzeba będzie kucnąć. I obojętność, zimna obojętność, gdy nieliczni śmiałkowie podejdą do Komunii. Kto spożywa moje Ciało, trwa we Mnie. Niezwykła to tajemnica '+' ks. Adam

czwartek, 14 kwietnia 2016

Radość wiary

Anioł Pański powiedział do Filipa: Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta - powiedział anioł Pański do Filipa. A on poszedł. Właśnie wtedy przybył do Jerozolimy oddać pokłon Bogu Etiop, dworski urzędnik królowej etiopskiej, Kandaki, zarządzający całym jej skarbcem, i wracał, czytając w swoim wozie proroka Izajasza. Podejdź i przyłącz się do tego wozu - powiedział Duch do Filipa. Gdy Filip podbiegł, usłyszał, że tamten czyta proroka Izajasza: Czy rozumiesz, co czytasz? - zapytał. A tamten odpowiedział: Jakżeż mogę /rozumieć/, jeśli mi nikt nie wyjaśni? I zaprosił Filipa, aby wsiadł i spoczął przy nim. A czytał ten urywek Pisma: Prowadzą Go jak owcę na rzeź, i jak baranek, który milczy, gdy go strzygą, tak On nie otwiera ust swoich. W Jego uniżeniu odmówiono Mu słuszności. Któż zdoła opisać ród Jego? Bo Jego życie zabiorą z ziemi. Proszę cię, o kim to Prorok mówi, o sobie czy o kimś innym? - zapytał Filipa dworzanin. A Filip wychodząc z tego /tekstu/ Pisma opowiedział mu Dobrą Nowinę o Jezusie. W czasie podróży przybyli nad jakąś wodę: Oto woda - powiedział dworzanin - cóż przeszkadza, abym został ochrzczony? Odpowiedział Filip: Można, jeśli wierzysz z całego serca. Odparł mu: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. I kazał zatrzymać wóz, i obaj, Filip i dworzanin, zeszli do wody. I ochrzcił go. A kiedy wyszli z wody, Duch Pański porwał Filipa i dworzanin już nigdy go nie widział. Jechał zaś z radością swoją drogą. A Filip znalazł się w Azocie i głosił Ewangelię od miasta do miasta, aż dotarł do Cezarei.
W Tygodniu Biblijnym przykład Etiopczyka jest szczególnie wyrazisty. Choć nie rozumiał czytanego Słowa, to jednak czytał, nie ustawał, nie zniechęcał się. I nie tylko czytał. On to Słowo przyjmował. Pewnie spytasz, skąd to wiem. Już odpowiadam: gdy tylko Filip wyjaśnił mu Pisma, on wyznał wiarę. A wiara nie jest przypływem emocji, nie jest chwilą, sekundą decyzji. Wiara jest ziarnem, które spoczywa w naszych sercach i czeka na dogodny moment. Ten człowiek miał pragnienie Boga, choć jeszcze nie umiał go sprecyzować. Był otwarty na dobry czas. Czekał, czytał, rozmyślał i wydał owoc. Czy to nie byłoby dobrym początkiem kończącego się tygodnia? Tak więc do dzieła! Przeczytaj dzisiaj ten fragment, nad którym zastanawiał się Etiopczyk. Dobrze, podpowiem Ci, 53. rozdział Księgi Izajasza. I Ty z radością pójdziesz swoją drogą '+' ks. Adam

środa, 13 kwietnia 2016

Zasiew chrześcijan

Po śmierci Szczepana wybuchło wielkie prześladowanie w Kościele jerozolimskim. Wszyscy, z wyjątkiem Apostołów, rozproszyli się po okolicach Judei i Samarii. Szczepana zaś pochowali ludzie pobożni z wielkim żalem. A Szaweł niszczył Kościół, wchodząc do domów porywał mężczyzn i kobiety, i wtrącał do więzienia. Ci, którzy się rozproszyli, głosili w drodze słowo. Filip przybył do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. Tłumy słuchały z uwagą i skupieniem słów Filipa, ponieważ widziały znaki, które czynił. Z wielu bowiem opętanych wychodziły z donośnym krzykiem duchy nieczyste, wielu też sparaliżowanych i chromych zostało uzdrowionych. Wielka radość zapanowała w tym mieście.
Choć prześladowania Kościoła, także współczesne, są dla wierzących bolesną kartą, to jednak właśnie wiara daje tę nadzieję, że Pan może prostować nawet najbardziej zakrzywione linie. Gdy uczniowie, uciekając, ratowali swe życia, równocześnie zanosili dobrą nowinę na nieznane dotąd tereny. Krzyk prześladowanych braci zamieniał się w radosny śpiew nowoochrzczonych. Pewnie, że krew męczenników nie jest konieczna dla przyjęcia wiary, ale dobrze, że nie wsiąka głucho w ziemię, że staje się, wraz z Krwią Przenajświętszą, fundamentem nowych pokoleń. Nie mamy być naiwni, nie mamy czekać, aż nas wybiją, ale nie musimy się bać. Dobro zawsze zwycięży '+' ks. Adam

wtorek, 12 kwietnia 2016

Bez namiastek

W Kafarnaum lud powiedział do Jezusa: Jakiego dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba. Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu. Rzekli więc do Niego: Panie, dawaj nam zawsze tego chleba! Odpowiedział im Jezus: Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie.
Znaki, znaki, znaki. Wciąż za nimi gonimy i wciąż nas nie nasycają. Wszystkie znaki mają sens, jeśli odczytujemy je w jedynym Znaki - w Jezusie Chrystusie. Inaczej, choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą. Pan zna nasze ludzkie pragnienia i dlatego daje nam zmierzalne dowody Swojej mocy. Wie, że czasem nasza wiara potrzebuje czegoś namacalnego. I chwała Panu, że możemy stawać się świadkami cudów, choćby niedawne wydarzenie w Legnicy, które według pierwszych orzeczeń nosi znamiona cudu eucharystycznego. Dziękujemy za to Panu, ale jeszcze bardziej dziękujemy za Jego zmartwychwstanie i życie. Dlaczego cuda nie przekonują wszystkich? Bo niektórzy nie przyjmują Znaku Jezusa, nie mają doświadczenia wiary, tego, że Pan żyje. A skoro tak, to żyją, jak żyją. W namiastce szczęścia, w namiastce pokoju, w namiastce radości. A nie o to chodziło Panu. On chce, byśmy, wierząc w Niego, nigdy więcej nie pragnęli '+' ks. Adam

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Dzieło zamierzone przez Boga

Nazajutrz po rozmnożeniu chlebów lud, stojąc po drugiej stronie jeziora, spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie. A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: Rabbi, kiedy tu przybyłeś? W odpowiedzi rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec. Oni zaś rzekli do Niego: Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże? Jezus odpowiadając rzekł do nich: Na tym polega dzieło /zamierzone przez/ Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał.
Intrygująca jest odpowiedź Jezusa. Dziełem, które mamy do wykonania jest działanie, ale wiara. Często chcemy zaczynać od siebie, od swoich planów, od swoich zamierzeń, od swojej aktywności, próbując włączyć w to wolę Pana. Jezus odwraca tę kolejność. Najpierw jest wiara, bo dzięki niej możemy ujrzeć Boga, możemy Go doświadczyć, możemy poznać Jego Słowo. Pan zatroszczy się o swoje dzieła. To prawda, chce, byśmy się w nie włączali, ale pamiętając, że to nie my jesteśmy ich twórcami. To zaskakujące, że czasem najwięcej robimy, gdy przestajemy robić. Nie myśl, że zachęcam Cię do lenistwa. Próżniactwu mówimy zdecydowane 'nie'. Jeśli nie robić nic, to tylko przed Panem i tylko dla Niego. Taka Boża bezczynność ma być czasem napełniania się Bogiem i wsłuchiwania się w Jego głos. W innym wypadku wciąż będziemy gonić za znakami, za nadzwyczajnościami, wciąż będziemy szukać, wciąż będziemy próbować i wciąż nie będziemy wiedzieć, o co tak naprawdę nam chodzi. Planowanie bez Boga nie przyniesie nam owocu. Zacznij więc od wiary, bo na tym polega dzieło zamierzone przez Boga '+' ks. Adam

niedziela, 10 kwietnia 2016

Nowość w codzienności

Jezus ukazał się znowu nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: Idę łowić ryby. Odpowiedzieli mu: Idziemy i my z tobą. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia? Odpowiedzieli Mu: Nie. On rzekł do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: To jest Pan! Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę - był bowiem prawie nagi - i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko - tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili.

sobota, 9 kwietnia 2016

Do brzegu

Po rozmnożeniu chlebów, o zmierzchu uczniowie Jezusa zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi przeprawili się przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wiatru. Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: To Ja jestem, nie bójcie się! Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.
O ile przy rozmnożeniu chlebów Pan czekał na jakiekolwiek zaangażowanie Apostołów, tak w tym wypadku przejął inicjatywę. Jezus uczy nas w ten sposób tego, że jedynym Znakiem jest On sam. Chleb, ryby, burza, jezioro - to wszystko jest tylko otoczką, może nam pomóc, ale nie musi. Prawdziwym Znakiem jest Jezus i to o Niego chodzi, o Niego ma nam chodzić. Łódź natychmiast znalazła się przy brzegu, bo Jezus jest Bogiem i nie potrzebuje pomocy człowieka, ale jej pragnie. Chce, by człowiek, byś Ty współpracował z Nim w Jego dziele. I nie trzeba się bać, bo łódź w jednej chwili znajdzie się przy brzegu '+' ks. Adam

piątek, 8 kwietnia 2016

Przetrwa tylko to, co Boże

Pewien faryzeusz, imieniem Gamaliel, uczony w Prawie i poważany przez cały lud, kazał na chwilę usunąć Apostołów i zabrał głos w Radzie: Mężowie izraelscy - przemówił do nich - zastanówcie się dobrze, co macie uczynić z tymi ludźmi. Bo niedawno temu wystąpił Teodas, podając się za kogoś niezwykłego. Przyłączyło się do niego około czterystu ludzi, został on zabity, a wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni i ślad po nich zaginął. Potem podczas spisu ludności wystąpił Judasz Galilejczyk i pociągnął lud za sobą. Zginął sam i wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni. Więc i teraz wam mówię: Odstąpcie od tych ludzi i puśćcie ich. Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem. Usłuchali go. A przywoławszy Apostołów kazali ich ubiczować i zabronili im przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia /Jezusa/. Nie przestawali też co dzień nauczać w świątyni i po domach i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie.
Tylko Boże sprawy przetrwają. Tak wiele rzeczy wypełnia nam życie. Ciągle coś trzeba dokończyć, coś załatwić, coś dopiąć. Kiedy myślimy, że jesteśmy już blisko celu, całkowicie zmienia się perspektywa. Miało być tak pięknie, a jest, jak jest. Wiesz, może się czasem okazać, że próbujemy walczyć z Bogiem. Uparcie próbujemy po swojemu, ale przecież nawet największy upór nie zapewni nam pokoju. Warto wsłuchać się w swoje życie, by zobaczyć, czego chce Pan. To co zawiłe z wierzchu, niekoniecznie musi takim być w środku. A jeśli sami próbujemy rozplątać te zawiłości, to narobimy jeszcze więcej zamieszania. A przecież trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi '+' ks. Adam

czwartek, 7 kwietnia 2016

Tęskniąc za Panem

Jezus powiedział do Nikodema: Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkimi, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Kto z nieba pochodzi, Ten jest ponad wszystkim. Świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny. Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a z niezmierzonej obfitości udziela /mu/ Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży.
Wiesz, tak sobie myślę, że główny problem w życiu wiary to taki, że póki czegoś nie doświadczymy, wiele nie zrozumiemy, a ponieważ nie rozumiemy, toteż nie doświadczamy. Można powiedzieć -zaklęty krąg. Nie do końca. Wiele zależy od naszej decyzji, od pragnienia. Jeśli nosimy w sobie tęsknotę za Panem, to ona zostanie zaspokojona, bo Jezus nie pozwoli długo na Siebie czekać tym, którzy Go pragną. Wiara jest trudna, bo wymaga od nas kroku w nieznane, ale jest też piękna, bo daje prawdziwe życie, którego nie da się wytłumaczyć tym, którzy czepiają się namiastki życia. Co zatem robić? Pragnąć po prostu. Tęsknić za Panem i cierpliwie czekać '+' ks. Adam

środa, 6 kwietnia 2016

Gdy zwycięży Światłość

Jezus powiedział do Nikodema: Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.
Śmiem twierdzić, że nie tak wyobrażasz sobie sąd Boży. Samo przywołanie tych słów budzi ziejące ogniem wizje: strach, pisk i ból, no i oczywiście wszechwładny Sędzia, rzucający karami na prawo i lewo. Natomiast św. Jan mówi, że sądem zajmie się każdy z nas. Światło Pan tak oświetli nasze życie, że nie sposób będzie się pomylić. Każdy z nas dostrzeże, czy lepiej powiedzieć 'pozna', co jest dobre, a co złe. W tym czasie Bóg nie będzie musiał nas już pouczać, bo rozpoznamy Prawdę. Tu, na ziemi, stosunkowo łatwo przysłonić Światło, łatwo udawać, że Go nie ma. Jednak po tamtej stronie ciemność definitywnie ustąpi Światłości '+' ks. Adam

wtorek, 5 kwietnia 2016

Tam, gdzie chce

Jezus powiedział do Nikodema: Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha. W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: Jakżeż to się może stać? Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.
To, o czym mówił Pan Jezus, dzisiaj traktowane jest jako nowość. Ciekawe! Oczywiście, nie jest to jakimś problemem, poza tym, że wielu podchodzi z niedowierzaniem do tego, co jest esencją naszego życia z wiary. Ale może właśnie dlatego, że Duch wieje tam, gdzie chce, tak trudno Go przyjąć, po naszemu. Warto wzrastać w świadomości, że istniejemy dzięki Duchowi. Dzięki Niemu dziś nie tylko się pomodliłeś (pomodliłeś się?), ale także obudziłeś się, wstałeś i jesteś tam, gdzie jesteś. Narodzenie z Ducha to świadome przyjęcie Jego daru, świadome życie zanurzone w Nim. Nie pozwól sobie odebrać tej łaski '+' ks. Adam

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

'Tak' za Matką

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, . Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.
Scena Zwiastowania obrosła przez wieki taką baśniowością, że trudno dopatrzeć się w niej rzeczywistości. Kiedy jednak zedrzemy z niej wszelkie nasze wyobrażenia i wsłuchamy się w to, co mówi Ewangelia, wtedy być może dotrze do nas niezwykłość tej sceny. Pan posługuje się ludźmi, wybiera, kogo chce, uprzedza swoją łaską, jednak decyzja zawsze należy do człowieka. Zobacz, jak wielkie konsekwencje mają Twoje wybory. Kto wie, co chce osiągnąć przez Ciebie Pan. To prawda, że Maryja miała i ma szczególną rolę, ale przecież my jesteśmy Jej dziećmi i mamy iść po Jej śladach. Wielkie sprawy zaczynają się często bardzo niepozornie, tak jak wielkie rzeki mają swoje maleńkie źródło. Twoje 'tak' dzisiaj naprawdę może odmienić jutro '+' ks. Adam

niedziela, 3 kwietnia 2016

Pan mój i Bóg mój

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.
Chociaż Tomasz oddał życie za Pana i stał się, według tradycji, ewangelizatorem Indii, wciąż jeszcze nazywamy go niewiernym. To ze względu na zasadniczą wątpliwość, którą pozwolił sobie wyrazić. Po pierwsze zwątpił w to, że historia Jezusa po jego ukrzyżowaniu będzie miała jeszcze jakąkolwiek kontynuację. W tym nie różnił się od innych apostołów. Po drugie, zwątpił w sens wspólnego spędzania czasu z innymi uczniami Jezusa. Musieli sprawiać fatalne wrażenie: wylęknieni i zamknięci z obawy przed Żydami w czterech ścianach Wieczernika. Po co wzajemnie karmić się swoim lękiem? Po co Tomaszowi taka wspólnota? – tu także łatwo go zrozumieć. Wreszcie, kiedy Apostołowie ujrzeli Pana i podzielili się tym z Tomaszem, ten wyraził ostateczną wątpliwość co do ich zdrowych zmysłów i wiarygodnego świadectwa. Czy naprawdę oglądali na własne oczy Jezusa? A może to efekt zbiorowej halucynacji zapłakanych ludzi zamkniętych razem, którzy marzyli o tym, żeby ich los się odwrócił? Jeśli ja sam nie zobaczę, nie uwierzę – rzuca im na odchodne Tomasz. Czy to aż tak dalekie od nas? Wątpię. Z resztą, nie jest to nadzwyczajny problem wiary czy niewiary. Ważne, by jednak dojść do tomaszowego wyznania: Pan mój i Bóg mój. Z błogosławieństwem ‘+’ ks. Adam

sobota, 2 kwietnia 2016

Droga do domu

Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym. Ci jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć. Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli do wsi. Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli. W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!
Dlaczego mamy tyle problemów z wiarą? Częstym powodem jest ograniczanie jej do momentu, punktu, chwili. Benedykt XVI mówił, że wiara jest drogą. Kiedy wyruszamy w drogę, nie możemy oczekiwać, że za sekundę osiągniemy cel. Droga to droga. To trud, to zmęczeniem, to niepewność, ale to też wyczekiwanie, ekscytacja. Wiara nie musi być łatwa, ma być owocna. A zwróć uwagę na to, że owoc nie jest Twoim dziełem. To Pan posyła swoich uczniów i to On zapewnia pomyślność misji. Ty po prostu idź drogą, na którą wzywa Cię Pan i nie chciej zaraz ją kończyć '+' ks. Adam

piątek, 1 kwietnia 2016

Do brzegu

Jezus znowu ukazał się nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: Idę łowić ryby. Odpowiedzieli mu: Idziemy i my z tobą. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy macie co na posiłek? Odpowiedzieli Mu: Nie. On rzekł do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: To jest Pan! Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę - był bowiem prawie nagi - i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko - tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: Chodźcie, posilcie się! Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: Kto Ty jesteś? bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im - podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.
Nawet św. Jan, który spoczywał na Sercu Zbawiciela, poznaje Go po znakach - po cudownym połowie. Skoro tak, to jest to też droga dla nas. Pan i nam daje znaki, które wskazują na Jego obecność. I nie trzeba ich szukać gdzieś w przestworzach. Jezus wchodzi w naszą codzienność. On przenika nasze życie. Dlatego warto przestawić się na Bożą wrażliwość. Zwykłe sprawy wcale nie muszą być zwykłe. Oczywiście, codzienność bywa trudna. Trudne przecież jest to codzienne opowiadanie się za Bogiem. Jednak Pan wychodzi nam naprzeciw. Ryby już są ułożone na żarzących się węglach, chleb też już jest przygotowany. Pan czeka na nasz wysiłek, na nasze zaangażowanie. Z tym mamy przybić do brzegu '+' ks. Adam
Free Contact Form