Litania do małej Arabki

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Wiem, w Kogo wierzę


Uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili o Jezusie: "Ma Belzebuba i mocą władcy złych duchów wyrzuca złe duchy". Wtedy Jezus przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: "Jak może Szatan wyrzucać Szatana? Jeśli jakieś królestwo jest wewnętrznie skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc Szatan powstał przeciw sobie i jest z sobą skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i dopiero wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego". Mówili bowiem: "Ma ducha nieczystego".
Przewrotność i pycha szatana wydają się nie mieć granic. Na szczęście tę granicę wyznacza Pan, Bóg wszelkiego stworzenia. I nie wolno nam o tym zapomnieć nawet  na chwilę. Świadomość, Komu wierzymy i w Kogo wierzymy ma stawać się naszą opoką, na której wszystko oprzemy '+' ks. Adam

niedziela, 27 stycznia 2019

Słowo życia


Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono. W owym czasie: Powrócił Jezus mocą Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: "Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana". Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione. Począł więc mówić do nich: "Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście". 
Słowo Jezusa to Słowo życia, które odpowiada na nasze konkretne życiowe sytuacje. Nie zniechęcajmy się, kiedy Słowo wydaje się niezrozumiałe. Często potrzeba czasu, żeby dojrzało i wydało owoc w naszym życiu. W takiej chwili Słowo, do tej pory niezrozumiałe, okazuje się być ratunkiem i drogowskazem. Dziś Bóg zaprasza nas do tego, abyśmy przyjęli Słowo jak osobę, jako towarzysza naszej wędrówki i wraz z Nim przeżywali wszystkie zmienne koleje naszego ludzkiego życia.

sobota, 26 stycznia 2019

Pan żniwa


Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.
Jesteśmy duchowym potomstwem siedemdziesięciu dwóch. Co to oznacza? Pan posyła nas przed Sobą, byśmy przygotowali Mu miejsce. Przygotować miejsce Bogu - rzec by można 'niewykonalne'. Byłaby to prawda, gdybyśmy wszystko mieli zrobić sami. Ale nie my jesteśmy panami tego żniwa. To Bóg czuwa nad wszystkim, a my z ufnością mamy robić swoje '+' ks. Adam

piątek, 25 stycznia 2019

Dzięki wierze


Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie".
Wiara. Tylko tyle i aż tyle. To całe nasze oręże. Wiara łączy nas z Bogiem, a Bóg jest Bogiem i Panem i nie ma innego. Różnymi drogami prowadzi nas do Siebie i poradzi sobie z nami, tak jak poradził sobie z Szawłem. To dzięki wierze możemy dziś przyzywać wstawiennictwa św. Pawła. I tak samo, dzięki wierze, może ktoś kiedyś będzie mógł przyzywać naszego wstawiennictwa '+' ks. Adam

czwartek, 24 stycznia 2019

Jak ziarnko


Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: "Ty jesteś Syn Boży". Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.
Nie wchodząc w intencje tłumu, warto zastanowić się nad tym, czy ja sam mam w sobie takie pragnienie Jezusa, by za Nim chodzić, by Go poszukiwać, by wciąż Go szukać. I jeszcze raz powtarzam - nie wchodzimy w intencje. Chyba wciąż za mało wierzymy, że Jezus jest Bogiem, że naprawdę umarł z miłości z nas i że czeka na nas w domu Ojca. Wystarczy wiara jak ziarnko gorczycy, ale czy choć za taką naprawdę tęsknimy? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

środa, 23 stycznia 2019

Oskarżanie Jezusa


W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: "Podnieś się na środek!" A do nich powiedział: "Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?" Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: "Wyciągnij rękę!" Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.
To oskarżanie Jezusa trwa nadal. I wcale nie chodzi tylko o niewierzących. Daleko mocniej wybrzmiewa ono w ustach nas, wierzących. W niemym krzyku zabijanych przez aborcję dzieci, w małżeńskiej niewierności, w podziałach, niezgodzie i nienawiści, w ciągłym niezadowoleniu i marudzeniu, w zazdrości grzechu. Uczynić coś dobrego czy złego? To pytanie trwa nadal '+' ks. Adam

wtorek, 22 stycznia 2019

Wolność w Bogu


Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: "Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?" On im odpowiedział: "Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom". I dodał: "To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu".
Wolność, choć tak pożądana, jest niezwykle trudna i wymagająca. Niby chcemy wolności, ale częściej zachowujemy się jak niewolnicy. Dlaczego? Bo brak nam miłości. I na nasze szczęście nie w nas jest jej źródło. To Bóg, który jest Miłością, obdarza nas wolnością. W Bogu jesteśmy kochani i wolni. W Bogu możemy kochać i napełniać wolnością całe nasze życie '+' ks. Adam

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Być z Panem


Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: "Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?" Jezus im odpowiedział: "Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze staje się przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki. Wino się wylewa i bukłaki przepadną. Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków".
Wiara to nie rozumienie czegoś według siebie, ale to przyjęcie pewnych prawd za swoje własne. Ten, kto wierzy, nie tylko zna naukę Pana, ale czyni dzięki niej swoją nową tożsamość. Nie trzeba wszystkiego rozumieć. Wystarczy obudzić w sobie tęsknotę za Panem. Pragnienie bycia z Jezusem więcej zmienia, bardziej rozwija, lepiej kształtuje niż wszystkie nasze zasady i reguły '+' ks. Adam

niedziela, 20 stycznia 2019

W posłuszeństwie


W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: "Nie mają wina". Jezus Jej odpowiedział: "Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czy jeszcze nie nadeszła godzina moja?" Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie". Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Jezus rzekł do sług: "Napełnijcie stągwie wodą". I napełnili je aż po brzegi. Potem powiedział do nich: "Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu". Ci więc zanieśli. Gdy zaś starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – a nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: "Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory". Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.
Marzyłeś chociaż raz o takim posłuszeństwie: napełnijcie - napełnili; zanieście - zanieśli? Bez pytań, bez warunków, bez ograniczeń. Jeśli nie, to zacznij marzyć. Bo właśnie od pragnienia wszystko się zaczyna. Pan chce naszej współpracy. Z miłości Boga i z naszego ludzkiego zaangażowania powstają przepiękne rzeczy. Taki jest nasz Bóg. A Ty jaki jesteś? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

sobota, 19 stycznia 2019

Ciche posłuszeństwo


Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: "Pójdź za Mną!" Ten wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: "Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?" Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników".
Posłuszeństwo. Niezbyt lubiana i niezbyt rozumiana cnota. Nie jest naiwnym przeczekiwaniem swojego życia. Wymaga decyzji wolnej woli. Karmi się świadomym wyborem. Posłuszeństwo nie jest rezygnacją z odpowiedzialności czy z rozumu, ale pragnieniem złączenia swojej woli z wolą Boga. Co najważniejsze, dokonuje się ono nie w świetle nadzwyczajnych olśnień. Przychodzi cicho i prosto, tak by ciche i proste było nasze życie w Panu '+' ks. Adam

piątek, 18 stycznia 2019

Zdumieni Bogiem


Gdy po pewnym czasie Jezus wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu. Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: "Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy". A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: "Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?" Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: "Czemu myśli te nurtują w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć paralitykowi: Odpuszczone są twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje nosze i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu!" On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: "Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego".
W Roku Ducha Świętego warto uświadomić sobie, że jedyne myśli warte nurtowania naszego serca to myśli o Panu, tęsknota za Nim, pragnienie bycia blisko. Tyle spraw wpuszczamy do swego wnętrza. Niepokoimy się, stresujemy, boimy. I po co? By tworzyć sobie własną namiastkę szczęścia. A przy pierwszym grzechu popadamy w rozpacz, bo nie daliśmy rady. Nie tego chce Bóg. To On daje łaskę całkowitego uzdrowienia, i duszy i ciała. Adoruj Pana w swoim sercu, a zdumiejesz się Jego obecnością '+' ks. Adam

czwartek, 17 stycznia 2019

Słowo mocy


Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: "Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić". A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: "Chcę, bądź oczyszczony". Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: "Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich". Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.
Jezusowe 'chcę' odmienia świat. Słowo Boga nie jest zwykłym nośnikiem informacji. To Słowo stwarza, ożywia, czyni na nowo. Dlatego tak ważne jest nasze pragnienie Słowa. Nie wszystko będzie jasne, nie wszystko zrozumiemy, nie wszystko dobrze przeżyjemy, ale Słowo Jezusa da nam pewność, że sam Bóg czuwa nad nami '+' ks. Adam

środa, 16 stycznia 2019

Nad ranem


Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały. Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: "Wszyscy Cię szukają". Lecz On rzekł do nich: "Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem". I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.
Całe nasze chrześcijańskie życie ma toczyć się nad ranem, gdy jeszcze jest ciemno. Czekamy na lepsze czasy, na lepsze warunki. Niepotrzebnie. Każdy czas przeżyty z Bogiem jest najlepszy. I nawet świat, który tkwi w ciemności, tego nie zmieni. Naszym powołaniem jest Bóg, nie świat. I dlatego nie warto uganiać się za tym światem '+' ks. Adam

wtorek, 15 stycznia 2019

Posłuszni Bogu


W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: "Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga". Lecz Jezus rozkazał mu surowo: "Milcz i wyjdź z niego!" Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: "Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne". I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.
Moc Jezusa to nie magia. On działa potęgą miłości. On jest Miłością. Wszystko, co robi wynika z miłości i do miłości ma doprowadzić. Wszelka nasza gonitwa, która to pomija, nie jest warta wysiłku, a nawet jest bezsensowna. Brak świadomości tego, brak wiary w miłość tworzy karykatury życia i wiary. I być może dlatego tak nam czasem ciężko. Niby wierzymy, ale mamy swoje zdanie. Niby ufamy, ale i tak wolimy po swojemu. Naszą drogą ma być posłuszeństwo Bogu '+' ks. Adam

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Natychmiast


Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: "Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!" Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: "Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi". A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim. Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim.
Chcesz osiągnąć coś w życiu, weź się do roboty. Chcesz osiągnąć coś w życiu Bożym, zrób to NATYCHMIAST. Łaska dana nam na tę chwilę, jest przygotowana właśnie na tę chwilę. Jeśli przyjmiesz Boże natchnienie teraz, to ono prowadzi Cię dalej i głębiej i wciąż. Przekładanie wszystkie na lepszy czas doprowadza do stagnacji. A nie ma nic gorszego niż uśpiony chrześcijanin '+' ks. Adam

niedziela, 13 stycznia 2019

W przyjaźni


Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest on Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem”. Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”.
Papież Benedykt XVI powiedział «Chrzest jest darem, darem życia. Ale dar musi być przyjęty, niejako ‘przeżyty’. Dar przyjaźni zawiera w sobie ‘tak’ w stosunku do przyjaciela, ale też ‘nie’ w odniesieniu do tego, co nie da się pogodzić z tą przyjaźnią, w odniesieniu do tego, co jest niezgodne z życiem rodziny Boga, z prawdziwym życiem w Chrystusie». Takiej przyjaźni Ci życzę '+' ks. Adam

sobota, 12 stycznia 2019

Przekonanie do ufności


Najmilsi: Ufność, którą pokładamy w Synu Bożym, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą. A jeśli wiemy, że wysłuchuje wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również posiadania tego, o cośmy Go prosili. Jeśli ktoś spostrzeże, że brat popełnia grzech, który nie sprowadza śmierci, niech się modli, a przywróci mu życie, mam na myśli tych, których grzech nie sprowadza śmierci. Istnieje taki grzech, który sprowadza śmierć. W takim wypadku nie polecam, aby się modlono. Każde bezprawie jest grzechem, są jednak grzechy, które nie sprowadzają śmierci. Wiemy, że każdy, kto się narodził z Boga, nie grzeszy, lecz Narodzony z Boga strzeże go, a Zły go nie dotyka. Wiemy, że jesteśmy z Boga, cały zaś świat leży w mocy Złego. Wiemy także, że Syn Boży przyszedł i obdarzył nas zdolnością rozumu, abyśmy poznawali Prawdziwego. Jesteśmy w prawdziwym Bogu, w Synu Jego, Jezusie Chrystusie. On zaś jest prawdziwym Bogiem i Życiem wiecznym. Dzieci, strzeżcie się fałszywych bogów.
Czasem żalimy się, ze brakuje nam pełnej ufności do Boga. Mamy jakieś tam wyobrażenie, jak powinna ona wyglądać. A najczęściej to wyobrażenie nie za wiele ma wspólnego z rzeczywistością. Warto zatem posłuchać św. Jana, który mówi, że ufność rodzi się z przekonania. A przekonanie powstaje najpierw w naszej decyzji. 'Chcę ufać' Panu, a nie 'próbuję ufać'. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

piątek, 11 stycznia 2019

Wola Jezusa


Gdy Jezus przebywał w jednym z miast, zjawił się człowiek cały pokryty trądem. Gdy ujrzał Jezusa, upadł na twarz i prosił Go: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Jezus wyciągnął rękę i dotknął go, mówiąc: „Chcę, bądź oczyszczony”. I natychmiast trąd z niego ustąpił. A On mu przykazał, żeby nikomu nie mówił: „Ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż na ofiarę za swe oczyszczenie, jak przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”. Lecz tym szerzej rozchodziła się Jego sława, a liczne tłumy zbierały się, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych niedomagań. On jednak usuwał się na miejsce pustynne i modlił się.
To Boże 'chcę' rozbrzmiewa stale w świecie i powinno rozbrzmiewać w naszych uszach. Jezus przychodzi na ten świat, aby objawić wolę Ojca. A wolą Ojca jest nasze szczęście. Dlatego Jezus odpowiada 'chcę', a nie np 'być może' lub 'zobaczymy'. To człowiek stawia warunki Bogu. To my określamy przepisy, okoliczności, przypadki. A Jezus nieustannie przekonuje nas, że chce uczynić nas świętymi '+' ks. Adam

czwartek, 10 stycznia 2019

Zwycięstwo wiary


Najmilsi: My miłujemy Boga, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował. Jeśliby ktoś mówił: „Miłuję Boga”, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego. Każdy, kto wierzy, że Jezus jest Mesjaszem, z Boga się narodził i każdy miłujący Tego, który dał życie, miłuje również tego, który życie od Niego otrzymał. Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania, albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, przykazania Jego nie są ciężkie. Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat, tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara.
Ostatnie zdanie dzisiejszego fragmentu jest przewrotem kopernikańskim. To wiara jest naszym orężem. Wiara, czyli decyzja, by pójść za Panem. Nie talenty, nie wysiłki, nie zaangażowanie. Decyzja. I wierność tej decyzji. Zwycięstwo nad światem nie wynika ze znalezienia odpowiednich sposobów walki, ale od naszego zaufania Panu i naszej wiary, że On wszystko może '+' ks. Adam

środa, 9 stycznia 2019

Decyzja wierności


Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć. Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”. I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. Oni tym bardziej byli zdumieni w duszy, że nie zrozumieli sprawy z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały.
By zobaczyć Jezusa, trzeba mieć wzrok wiary. Świat tego nie ułatwia - ciemności, wichry, nasze złudzenia. Łatwo się pomylić. Ale da się dojść do prawdy. Pan sam wychodzi nam naprzeciw, powtarzając cierpliwie 'Odwagi, Ja jestem'. I w tym nasza nadzieja. Nie zrozumiemy wszystkiego, ale możemy podjąć decyzję naszej wierności i tego się trzymać, gdy wszystko wokół zaczyna szaleć '+' ks. Adam

wtorek, 8 stycznia 2019

Wspólnie


Gdy Jezus ujrzał wielki tłum, ogarnęła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. A gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: „Miejsce jest puste, a pora już późna. Odpraw ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia”. Lecz On im odpowiedział: „Wy dajcie im jeść”. Rzekli Mu: „Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby im dać jeść?” On ich spytał: „Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie !” Gdy się upewnili, rzekli: „Pięć i dwie ryby”. Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się gromada przy gromadzie, po stu i po pięćdziesięciu. A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi. Także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. Jedli wszyscy do sytości i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatki z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn.
Przedziwna pedagogika Boga. Choć wszystko może zrobić sam, choć nasz ludzki wysiłek do niczego Mu nie jest potrzebny, to jednak ten wysiłek jest Mu szczególnie drogi. Jezus zaprasza nas do współpracy, ciesząc się, że chcemy coś zrobić i niepomiernie pomnażając nasze zaangażowanie. Oczekiwanie na cud niech pozostanie, ale oprócz tego, a właściwie przede wszystkim warto zacząć od konkretnego działania '+' ks. Adam

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Wpatrzenie w Światło


Gdy Jezus usłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: „Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego. Droga morska, Zajordanie, Galileja pogan. Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło”. Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”. I obchodził Jezus całą Galileję, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i dolegliwości, opętanych, epileptyków i paralityków, a On ich uzdrawiał. I szły za Nim liczne tłumy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania.
Nic nie dzieje się bez woli Boga i bez Jego wiedzy. Światło wschodzi w ciemności i choć ciemność próbuje triumfować, to ostatecznie zwycięża Słońce sprawiedliwości. Dlatego nie musimy się bać. Pewnie że lepiej byłoby przeżyć życie w spokoju, ale czym rzeczywiście jest spokój? Przecież to nie zewnętrzne warunki tworzą harmonię. To wszystko dzieje się w nas, w świadomości, że należymy do Pana i że Boża Opatrzność czuwa nad wszystkim '+' ks. Adam

niedziela, 6 stycznia 2019

Inną drogą


Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon”. Skoro usłyszał to król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: „W Betlejem judzkim, bo tak napisał prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela”. Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: „Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon”. Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do ojczyzny.
Jesteśmy wezwani dziś do podjęcia walki w naszym życiu, by ciemność nie zasłaniała nam Światłości, by Światłość mogła świecić czystym blaskiem dla nas. A Ewangelia podpowiada, jak to konkretnie zrobić: otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do ojczyzny. Chrześcijanin ma być człowiekiem otwartym na Boże natchnienia. Przeżywamy drugi rok poświęcony Duchowi Świętemu. Co nam ten czas daje? Mam czasem taką obawę, że ten rok duszpasterski staje się niestety martwym hasłem. Od czego zacząć? Od obudzenia w sobie pragnienia – chcę doświadczać Boga w swoim życiu. To doświadczenie wskazuje nam inną drogę. To znaczy, tak jak Mędrcy nie wrócili do ogniska zła, tak i my mamy wciąż poszukiwać nowych dróg rozwijania swojego życia, nie wracając do tego, co w naszym życiu staje się przyczyną grzechu, przyczyną nieszczęść '+' ks. Adam

sobota, 5 stycznia 2019

Zobaczyć


Jezus postanowił udać się do Galilei. I spotkał Filipa. Jezus powiedział do niego: „Pójdź za Mną”. Filip zaś pochodził z Betsaidy, z miasta Andrzeja i Piotra. Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: „Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy, Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu”. Rzekł do niego Natanael: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” Odpowiedział mu Filip: „Chodź i zobacz”. Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: „Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Powiedział do Niego Natanael: „Skąd mnie znasz?” Odrzekł mu Jezus: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym”. Odpowiedział Mu Natanael: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela!” Odparł mu Jezus: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to”. Potem powiedział do niego: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”.
Natanael uwierzył w Jezusa, bo był otwarty na Jego natchnienie. Zobaczył coś, co pozwoliło ziarnu wiary wzejść i później zaowocować. Takiej otwartości my też potrzebujemy. Nie przydadzą się cuda, znaki, zjawiska, jeśli człowiek nie chce doświadczyć Boga. Wiele, jak powiedział Pan, przyjdzie nam jeszcze zobaczyć, ale czy będziemy chcieli dostrzec? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

piątek, 4 stycznia 2019

Miecz prawdy


Dzieci, nie dajcie się zwodzić nikomu; kto postępuje sprawiedliwie, jest sprawiedliwy, tak jak On jest sprawiedliwy. Kto grzeszy, jest dzieckiem diabła, ponieważ diabeł trwa w grzechu od początku. Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła. Każdy, kto narodził się z Boga, nie grzeszy, gdyż trwa w nim nasienie Boże; taki nie może grzeszyć, bo narodził się z Boga. Dzięki temu można rozpoznać dzieci Boga i dzieci diabła: każdy, kto postępuje niesprawiedliwie, nie jest z Boga, jak i ten, kto nie miłuje swego brata.
Co znaczyć postępować sprawiedliwie? Pozostać wiernym Bogu. Wierność ta nie jest związana tylko z dobrym postępowaniem, na szczęście. Wiadomo, nikt z nas nie jest bez grzechu, ale każdy może być przejrzysty, krystaliczny. Jako dzieci Boże, owszem, mamy starać się żyć bez grzechu, ale daleko bardziej mamy starać się żyć w prawdzie. Grzech nie jest największą tragedią człowieka. Największą tragedią jest strata Boga. I przed mamy się bronić mocą prawdy. Nasze tak ma być tak, a nie - nie. Co nadto jest, od Złego pochodzi '+' ks. Adam

czwartek, 3 stycznia 2019

Bądź wierny aż do śmierci


Nazajutrz Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: "Po mnie przyjdzie mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie". Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi". Jan dał takie świadectwo: "Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: "Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym". Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”.
Otwarcie na Ducha Świętego pozwala odczytać czas łaski. Jan nie znał Jezusa, ale rozpoznał Go, bo był wierny Bogu. I właśnie wierność jest gwarantem naszej współpracy z Duchem. Nie ma co ograniczać wiary do emocji, potrzeb, zachcianek. Liczy się wierność decyzji. Jeśli uznałem, że idę za Chrystusem, to idę, nawet wtedy, gdy jest pod górkę, gdy sypie śnieg, gdy wieje wiatr i gdy wydaje mi się, że nie dam już rady. Idę, bo pozostaję wierny '+' ks. Adam

środa, 2 stycznia 2019

Kim jesteś w Bogu?


Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: „Kto ty jesteś?” On wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: „Ja nie jestem Mesjaszem”. Zapytali go: „Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?” Odrzekł: „Nie jestem”. „Czy ty jesteś prorokiem?” Odparł: „Nie!” Powiedzieli mu więc: „Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?” Odpowiedział: „Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz”. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: „Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?” Jan im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.
Świadomość prawdy to najlepsza droga do świętości. Nie ma prawdy bez Boga, tak jak każde kłamstwo ma swój początek w ojcu kłamstwa. Tylko Bóg może sprawić, by żadne dobro nie zostało w nas zmarnowane, nie prowadziło do pychy, a żaden grzech nie zawiódł do śmierci, ale nakierował nas na dom Ojca. Nie jest potrzebne to całe udowadnianie sobie, światu, a nawet i Panu Bogu, że coś znaczymy. Bo znaczymy tyle, ile znaczymy w Bogu. Inaczej nie ma to sensu. Jeśli więc chcesz wiedzieć kim jesteś, to pytaj, kim jesteś w Bogu '+' ks. Adam

wtorek, 1 stycznia 2019

Jak pasterze w Nowy Rok


Pasterze pospiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.
Czym ma być dla nas Nowy Rok? Świetnie oddaje to przykład pasterzy. Ten czas został nam danym, by z pośpiechem poszukiwać Chrystusa. Chrześcijanin to człowiek wielkiej tęsknoty i ogromnych pragnień, których wypełnienia nieustannie poszukuje. Spotkanie z Jezusem ma rodzić wdzięczność wobec Boga i ewangelizacyjny zapał wobec bliźnich. Chcesz być uczniem Pana? Zacznij od odszukania w sobie odpowiedzialności za przekaz wiary, za głoszenie Dobrej Nowiny. A ja ręczę, że tego roku nie zmarnujesz '+' ks. Adam

Free Contact Form