poniedziałek, 29 lutego 2016

Tylko wierz

Naaman, wódz wojska króla Aramu, miał wielkie znaczenie u swego pana i doznawał względów, ponieważ przez niego Pan spowodował ocalenie Aramejczyków. Lecz ten człowiek - dzielny wojownik - był trędowaty. Kiedyś podczas napadu zgraje Aramejczyków zabrały z ziemi Izraela młodą dziewczynę, którą przeznaczono do usług żonie Naamana. Ona rzekł do swojej pani: O, gdyby pan mój udał się do proroka, który jest w Samarii! Ten by go wtedy uwolnił od trądu. Naaman więc poszedł oznajmić to swojemu panu, powtarzając słowa dziewczyny, która pochodziła z kraju Izraela. A król Aramu odpowiedział: Wyruszaj! A ja poślę list do króla izraelskiego. Wyruszył więc, zabierając ze sobą dziesięć talentów srebra, sześć tysięcy syklów złota i dziesięć ubrań zamiennych. I przedłożył królowi izraelskiemu list o treści następującej: Z chwilą gdy dojdzie do ciebie ten list, wiedz, iż posyłam do ciebie Naamana, sługę mego, abyś go uwolnił od trądu. 

niedziela, 28 lutego 2016

Nieszczęśni oni - a ja?

W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.
Ci nieszczęśni Galilejczycy na pewno byli wielkimi grzesznikami, skoro spadła na nich taka kara, zresztą jak się wydaje schemat wcale nie taki odległy od naszego myślenia, bo i dzisiaj można usłyszeć przekonanie, że choroba, cierpienie jest karą Boga. Jezus chce odwieść od takiego myślenia, kategorycznie stwierdza: ich śmierć nie jest karą za grzechy, ale zaraz dodaje: lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Jezus nie chce powiedzieć, że Jego słuchacze zginą taką samą śmiercią. Jezus rozszerza nasze pole widzenia i mówi, że wszyscy jesteśmy grzesznikami, wszystkim grozi nam śmierć, ta ostateczna, dotycząca naszego losu po drugiej stronie życia. Dlatego wszyscy jesteśmy wezwani do nawrócenia. Dla Jezusa śmierć człowieka jest sama w sobie znakiem naszej słabości, ale znakiem, który winien nas ciągle wzywać do działania, wyrywać z pełnego ułudy przekonania, że będziemy żyć wiecznie, że jesteśmy samowystarczalni. Innymi słowy, śmierć innych jest dla nas znakiem przypomnienia, że ciągle mamy być czujni, że nie możemy tracić czasu i trwać w jakiej nudzie, czy duchowej apatii i nie przynosić żadnego owocu, jak mówi Biblia. Jezus daje nam do zrozumienia, że stan upadku człowieka, jego moralna nędza, jego słaba kondycja duchowa są nie do przyjęcia i On się na to nie godzi. Będzie robił wszystko, aby dać nam możliwość wzrostu, abyśmy nie pozostali na poziomie tego, co przeciętne i byle jakie, żebyśmy nie ulegli myśleniu typu: takim mnie Boże stworzyłeś, takim mnie masz. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

sobota, 27 lutego 2016

Wracając do Ojca

Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. 

piątek, 26 lutego 2016

Odpowiedzialni za winnicę

Jezus powiedział do Arcykapłanów i starszych ludu: Posłuchajcie innej przypowieści! Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze. Jezus im rzekł: Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce. Arcykapłani i faryzeusze, słuchając Jego przypowieści, poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go pochwycić, lecz bali się tłumów, ponieważ miały Go za proroka.
Królestwo Boże nie jest naszym prawem, na zasadzie: i tak będzie nasze. Owszem mamy do niego prawo jako dzieci Króla, jest ono naszym przywilejem, darem udzielonym przez Pana. I jako dar czeka na owoce. Wpadamy czasem w taki fałszywy kanał myślenia, że oto wszystko mamy poukładane, zaplanowane, wszystko już przemyślane i nic tego nie zmieni. Tylko że w takich planach nie wystarcza już miejsca dla Boga, toteż takie plany owocu nie przyniosą. Można się obrażać, można fukać jak faryzeusze, ale jakie dobro z tego wyniknie? Wielki Post daje nam szansę, by przejrzeć i by uświadomić sobie, że winnica Pana jest w naszych rękach '+' ks. Adam

czwartek, 25 lutego 2016

Z serca człowieka

To mówi Pan Bóg: Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców. Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne - któż je zgłębi? Ja, Pan, badam serce i doświadczam nerki, bym mógł każdemu oddać stosownie do jego postępowania, według owoców jego uczynków.
Ufność pokładana w człowieku odnosi się przede wszystkim do ufności wobec siebie; chodzi, rzecz jasna, o nadmierną ufność, o poleganie na sobie. Pewnie masz to doświadczenie, kiedy zawiodłeś sam siebie. Choć niemiłe, to jednak niesamowicie potrzebne dla ujarzmiania miłości własnej. Zawodzą nas nie nasze czyny, czy postawy, ale serce. Bo właśnie z serca człowieka, jak uczy Pan, pochodzi to, co czyni człowieka nieczystym. Grzech rodzi się w sercu. To co widać na zewnątrz jest już tak naprawdę konsekwencją, smutnym następstwem. Pan bada serce człowieka, by je napełnić Swoją mocą i by kolejny upadek stał się wreszcie ostatnim '+' ks. Adam

środa, 24 lutego 2016

Ku przyszłości

Mając udać się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: Oto idziemy do Jerozolimy: tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom na wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzyżowanie; a trzeciego dnia zmartwychwstanie. Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddając Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: Czego pragniesz? Rzekła Mu: Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie. Odpowiadając Jezus rzekł: Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić? Odpowiedzieli Mu: Możemy. On rzekł do nich: Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których mój Ojciec je przygotował. Gdy dziesięciu [pozostałych] to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.
Miłość własna wciąż domaga się zapłaty. Pan Jezus mówi o zbliżającej się Godzinie, a uczniowie snują plany na bezpieczną i dostatnią przyszłość. Nie myśl zbyt łatwo, że jesteś inny. Dobrze się modlę, chodzę do kościoła, czytam Biblię, dbam o swój rozwój - przecież Pan to zauważy, przecież jest sprawiedliwy, powinienem dostać coś więcej. Smutne, ale niestety dosyć często prawdziwe. Kto z nas chciałby być czyimś służącym. Jednak to Boże poddanie jest najlepszą drogą wolności. Nie patrzę na siebie, ale na Chrystusa i to On jest dla mnie najważniejszy '+' ks. Adam

wtorek, 23 lutego 2016

Zwróceni ku Bogu

Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy, daj posłuch prawu naszego Boga, ludu Gomory! Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! - mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna. Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni, dóbr ziemskich będziecie zażywać. Ale jeśli się zatniecie w oporze, miecz was wytępi. Albowiem usta Pańskie [to] wyrzekły.
Nawrócenie, jako proces, dokonuje się na dwóch etapach, dwóch płaszczyznach. Nawrócenie jest odwróceniem się od zła. Spytasz: jak to zrobić? Człowiek podejmuje decyzję o tym, że nie chce mieć nic wspólnego ze złem, z grzechem i z ojcem grzechu. Decyzja ta nie oznacza, że człowiek staje się idealny. Decyzja ta wpływa na serce - mam wolę odwrócenia się od grzechu, chcę żyć bez grzechu. Oczywiście to dopiero początek, ale bez początku nie pójdzie się dalej, Nawrócenie jest zwróceniem się ku Bogu. Człowiek odrywa się od zła, by przylgnąć do Pana. Serce człowieka nie znosi pustki. Aby napełnić serce dobrem, trzeba tam zrobić miejsce. I właśnie Wielki Post jest czasem, kiedy nawrócenie może stać się faktem, a nie tylko marzeniem '+' ks. Adam

poniedziałek, 22 lutego 2016

Z woli Ojca

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
Pewnie pomyślisz, że dziś słowo o naszej odpowiedzi na pytanie Pana. Po części. Istotne jest pytanie i równie istotna nasza odpowiedź. Jezus zwraca uwagę na źródło tej odpowiedzi. Nie rodzi się ona na bazie naszych ludzkich przemyśleń, czy obserwacji. Może powstać w sercu, które otwiera się na łaskę, w sercu zanurzonym w Bożej miłości. Odpowiedź, by była prawdziwa i owocna, musi powstać z głębokiej relacji z Ojcem ,który przecież objawia nam Prawdę. Nie sil się więc dziś na odpowiedź, ale postaraj się posłuchać Ojca '+' ks. Adam

niedziela, 21 lutego 2016

Jego słuchajcie

Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy [tamci] weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie! W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmili o tym, co widzieli.
Często słysząc o tej tajemnicy, może rodzić się w nas pokusa, szczególnie w okresie Wielkiego Postu, by tę historię spłycić. Pan Jezus się przemienił, więc i ja, Jego uczeń, muszę się przemieniać, zwłaszcza w tym okresie. Tajemnica Góry Tabor jest jednak o wiele głębsza i jak każda tajemnica wymaga bardziej przyjęcia sercem niż rozumem, wymaga nieustannego pochylania się, rozważania w swym sercu jej znaczenia. Owszem, jesteśmy wezwani do nieustannej przemiany naszego życia, ale przemiana ta musi mieć swoje źródło między innymi w tajemnicy Góry Tabor. Góra Tabor niezmiennie przypomina nam tę prawdę, że Bóg jest miłością. I to jest największa tajemnica Góry Przemienienia. Chrystus umocnił swoich uczniów na czas wydarzeń od Wielkiego Czwartku, by się nie przestraszyli, by się nie zgorszyli krzyżem, by nie uciekli, ale by zobaczyli w krzyżu ołtarz miłości Boga, który swego jedynego Syna, Syna umiłowanego, wydaje za nas. Co wobec takiej tajemnicy powinniśmy zrobić my? Może trzeba powiedzieć za św. Piotrem, „dobrze, że tu jesteśmy”. Na pewno warto powtarzać Bogu, dobrze, że tu jestem, tu, to znaczy z Tobą, przy Tobie, dobrze, ze mnie trzymasz przy sobie. Ale to za mało. Wiemy, jak to wyznanie się zakończyło. W ogrodzie Oliwnym wszyscy posnęli, a przy Krzyżu wytrwał tylko św. Jan. Lepiej więc zamiast mówić, wsłuchać się w głos Ojca, który mówi: Ten jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie '+' ks. Adam

sobota, 20 lutego 2016

Ukochane dziecko Boga

Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.
Jak można pokochać złoczyńcę, jak można pokochać gwałciciela i zbrodniarza? Wszystko zależy od tego, co nazwiemy miłością. Często miłość ograniczamy do lubienia, do pozytywnych emocji, do współodczuwania - swoiste pokrewne dusze. Jednak miłość nie jest uczuciem, jest postawą. Jeśli zatem pomyślę, że Jezus umarł za mnie i umarł za owego zbrodniarza, to jednak moja sytuacja jest lepsza. Nie dlatego, że ja jestem lepszy, ale dlatego, ze ja rozumiem swój błąd i idę z nim do Jezusa. Wiem, u Kogo mogę coś zmienić. Co powie zbrodniarz w dniu sądu? Jasne, możemy powiedzieć: będzie miał za swoje. Ale czym, w takim razie, będziemy się różnić od niego? Miłość pochodzi od Boga i każdy może jej doświadczyć, ale nie każdy chce. Nie każdy chce przekroczyć siebie, by w naszym wrogu zobaczyć ukochane dziecko Boga '+' ks. Adam

piątek, 19 lutego 2016

Większa sprawiedliwość

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: Bezbożniku, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.
Większa sprawiedliwość rodzi się w sercu o większych pragnieniach. Często, z różnych powodów, poprzestajemy na tym, co wymagane, minimalne. Jeśli zrobię to czy tamto, to mam spokój i nikt niczego nie może ode mnie wymagać - iście faryzejska postawa. Kto pragnie więcej, nie wbije się w milimetrowe ramy. Jasne, że większa sprawiedliwość nie zawsze przychodzi z łatwością; jasne też, że trochę nas kosztuje. Jednak kwestia podstawowa w tym wypadku to, co możemy zyskać, a nie co stracić. Minimalizm może popłacać, co najwyżej, w przyjemnościach i to nie w każdym przypadku. Żyj na maxa '+' ks. Adam

czwartek, 18 lutego 2016

Panie, który wszystko wiesz

Królowa Estera zwróciła się do Pana, przejęta niebezpieczeństwem śmierci. I błagała Pana, Boga Izraela, i rzekła: "Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, nie mającą prócz Ciebie żadnego wspomożyciela, bo niebezpieczeństwo jest niejako w ręce mojej. Ja słyszałam od młodości mojej w pokoleniu moim w ojczyźnie, że Ty, Panie, wybrałeś Izraela ze wszystkich narodów i ojców naszych ze wszystkich przodków ich na wieczystą posiadłość i uczyniłeś im tak wiele rzeczy według obietnicy. Wspomnij, Panie, pokaż się w chwili udręczenia naszego i dodaj mi odwagi. Królu bogów i Władco nad wszystkimi władcami. Daj odpowiednią mowę w usta moje przed obliczem lwa i obróć serce jego ku nienawiści wroga naszego, aby zginął on sam i ci, którzy z nim jedno myślą. Wybaw nas ręką Twoją i wspomóż mnie opuszczoną i nie mającą nikogo prócz Ciebie, Panie, który wiesz wszystko".
Warto byłoby przeczytać całą Księgę Estery, żeby poznać kontekst powyższej modlitwy, choć i bez tego można zwrócić uwagę na kilka spraw. Estera, tak naprawdę, jest przedstawicielką nas wszystkich. Dobrze byłoby żyć w tej świadomości, że bez Boga jesteśmy samotni. Możemy otaczać się mnóstwem ludzi i spraw, ale bez Pana nadal będziemy sami. Obietnice Boga są pewne. Pytanie, które powstaje to, czy wystarczy nam cierpliwości, by pozwolić Bogu działać. Tak często wydaje się nam, że wiemy, o co nam chodzi, że wiemy, jak postąpić. A okazuje się, że rzeczywistość zaczyna nas przerastać. Tylko Pan wszystko wie. Trudno czasem w to uwierzyć '+' ks. Adam

środa, 17 lutego 2016

Nic więcej

Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: To plemię jest plemieniem przewrotnym. żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.
Jonasz - niezwykła postać. Najpierw postanowił uciec przed Panem, a żeby było śmieszniej, to na statku. Jednak po trzydniowych rekolekcjach we wnętrzu wielkiej ryby, ruszył do Niniwy, aby oznajmić słowo Pana. I niewątpliwie było to słowo z mocą, bo wszyscy mieszkańcy, od króla do sługi, podjęli post nawrócenia. Bóg wypełnia swoje Słowo poprzez słabe narzędzia; działa z wielką siła także w tym, co głupie i słabe. Chrystus okazał największą moc, gdy konał na krzyżu w haniebnej męce. Na co więcej czekamy? Jakiego jeszcze znaku potrzebujemy? Bóg dał człowiekowi wszystko, nic więcej dane już być nie może '+' ks. Adam

wtorek, 16 lutego 2016

Moc Słowa

To mówi Pan Bóg: Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa.
Czy wierzysz w to? Czy wierzysz, że Słowo Boga działa z mocą? Łatwo odpowiedzieć twierdząco, o wiele trudniej potwierdzić to życiem. Słowo Boga jest pewne i nigdy nie zawodzi. Zawsze spełnia to, czego chce Bóg. No właśnie. Spełnia wolę Boga, a nie naszą wolę. Słowo Boga nie nagina się dla kaprysu, czy przyjemności. Nie ubiera się w politycznie poprawne sądy. Ono jest Prawdą. I wypełnia się teraz '+' ks. Adam

poniedziałek, 15 lutego 2016

Ja jestem Pan

Pan powiedział do Mojżesza: Mów do całej społeczności Izraela i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziecie kraść, nie będziecie kłamać, nie będziecie oszukiwać jeden drugiego. Nie będziecie przysięgać fałszywie na moje imię. Byłoby to zbezczeszczenie imienia Boga twego. Ja jestem Pan! Nie będziesz uciskał bliźniego, nie będziesz go wyzyskiwał. Zapłata najemnika nie będzie pozostawać w twoim domu przez noc aż do poranka. Nie będziesz złorzeczył głuchemu. Nie będziesz kładł przeszkody przed niewidomym, ale będziesz się bał Boga twego. Ja jestem Pan! Nie będziecie wydawać niesprawiedliwych wyroków. Nie będziesz stronniczym na korzyść ubogiego, ani nie będziesz miał względów dla bogatego. Sprawiedliwie będziesz sądził bliźniego. Nie będziesz szerzył oszczerstw między krewnymi, nie będziesz czyhał na życie bliźniego. Ja jestem Pan! Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan!
Zauważ, że problem w kwestii wspomnianych wyżej wykroczeń nie dotyczy naszej osoby, przynajmniej bezpośrednio. Nie kradnij, bo nie będzie doskonały; nie kłam, bo stanie Ci się coś złego. Wszystkie grzechy uderzają najpierw w miłość Boga, i dlatego też są grzechem. Jedynym powodem, dla którego człowiek ma powstrzymać się od zła jest Bóg. Tu nie chodzi o osiąganie świętości, o samodoskonalenie, o moralne życie. Tu chodzi o Boga. Nie godzi się, by Stwórca był traktowany gorzej od stworzenia. Nie godzi się, by Miłość była nakrywana nienawiścią. Nie godzi się, by Światłość była zasłaniana ciemnością. Dlatego wielokrotnie słyszymy - Ja jestem Pan! Bóg jest i jest prawdziwym Panem i Bogiem. A ponieważ On jest, to człowiek może prawdziwie żyć. Jeśli podejmujesz w tym Wielkim Poście jakieś postanowienia, to zadbaj o oczyszczenie intencji. Zrób to nie dla siebie, ale dla Boga, bo On jest Panem '+' ks. Adam

niedziela, 14 lutego 2016

Tajemnica postu

Jezus pełen Ducha Świętego, powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem. Odpowiedział mu Jezus: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek. Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje. Lecz Jezus mu odrzekł: Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół! Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Lecz Jezus mu odparł: Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu.
Post nie ma być dla nas czasem, kiedy przekonujemy się o własnej sile, wytrwałości, kiedy udowadniamy Bogu i sobie, ile potrafimy, na ile nas stać. Takie spojrzenie rzeczywiście może wydać tylko żal i smutek. Post ma być czasem, kiedy człowiek dąży do pierwotnej harmonii, niezakłóconej grzechem, zbędnym bagażem życia, kiedy zdaje się na łaskę Boga i odpowiada „tak” na Jego zaproszenie. Taki post nie może być smutny – stąd słyszeliśmy, kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Post w pierwszej mierze nie ma być opłakiwaniem siebie, choć to czasem może się przydać. Przez post mamy postępować w rozumieniu tajemnicy Chrystusa i dzięki Jego łasce prowadzili święte życie. Tajemnica Chrystusa, to nie tajemnica kuszenia, grzechu, smutku, tajemnica Chrystusa to tajemnica nieskończonej miłości Boga, miłości nieznającej granic, miłości poszukującej człowieka nawet na terenach grzechu, ciemności, miłości przynoszącej pokój i harmonię, miłości, dającej człowiekowi dotyk świętości. Czy w obliczu tego można przeżywać post we łzach, chyba tylko we łzach niewysłowionego szczęścia '+' ks. Adam

sobota, 13 lutego 2016

Tęskniący za Panem

Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej. Rzekł do niego: Pójdź za Mną. On zostawił wszystko, wstał i chodził za Nim. Potem Lewi wyprawił dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a była spora liczba celników oraz innych, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie i mówili do Jego uczniów: Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami? Lecz Jezus im odpowiedział: Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników.
Ciekawe, co takiego zobaczył Lewi i co takiego usłyszał, że natychmiast zostawił wszystko i poszedł za Jezusem. Przestała się liczyć praca, przestały się liczyć pieniądze, przestały się liczyć konwenanse. On po prostu wstał i poszedł za Panem. Tajemnica powołania pozostanie tajemnicą, ale trzeba zauważyć, że Lewi był otwarty na głos Boży. Choć pewnie nie znał Jezusa, to w pewnym sensie już za Nim tęsknił. Jego praca, stanowisko nie dawały mu szczęścia i on dobrze o tym wiedział. Dlatego na jedno słowo Jezusa, zostawił wszystko. Widać zresztą, że na to czekał. Wiedział, że oto zaczyna się w jego życiu nowa era, a początkiem stała się uczta dla wszelkiej maści grzeszników '+' ks. Adam

piątek, 12 lutego 2016

Istota nowości

Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą? Jezus im rzekł: Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć.
Nie ma nic gorszego, gdy jako odkupieni przez Pana, uczynieni wolnymi, stajemy jako niewolnicy. Niby się modlę, ale zazdroszczę tym, którzy czasu na modlitwę nie tracą. Niby poszczę, ale aż się nie mogę doczekać, kiedy skończę. Próżno oczekiwać, że taka postawa zaowocuje dobrem. Nowość chrześcijaństwa nie kryje się w nowych praktykach. Nasza wiara nie wypełnia się w nowych modlitwach i nabożeństwach. Jak mówiła Mała Arabka, świat szuka nowości, a zaniedbuje Ducha Świętego. A tylko Duch przynosi prawdziwą nowość, którą jest pełne miłości bycie z Panem '+' ks. Adam

czwartek, 11 lutego 2016

Korzyść

Jezus powiedział do swoich uczniów: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. Potem mówił do wszystkich: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?
Dlaczego Jezus zapowiedział swoją mękę i śmierć? Aby pokazać uczniom, pokazać nam, że nic nie dzieje się bez Jego wiedzy i woli. Krzyż wszedł w historię człowieka, został wpisany w nasze życie. Dlatego doświadczamy cierpienia, bólu, kłopotów i trudności. Ale Pan nadał Krzyżowi sens, nadał cierpieniom nową wartość. I doświadcza tego tylko ten, kto idzie po śladach Mistrza '+' ks. Adam

środa, 10 lutego 2016

Dla przypomnienia

Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, lament. Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli. Kto wie? Może znów pożałuje i pozostawi po sobie błogosławieństwo [plonów] na ofiarę z pokarmów i ofiarę płynną dla Pana Boga waszego. Na Syjonie dmijcie w róg, zarządźcie święty post, ogłoście uroczyste zgromadzenie. Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność, zgromadźcie starców, zbierzcie dzieci, i ssących piersi! Niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty a oblubienica ze swego pokoju! Między przedsionkiem a ołtarzem niechaj płaczą kapłani, słudzy Pańscy! Niech mówią: Przepuść, Panie, ludowi Twojemu i nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie, aby poganie nie zapanowali nad nami. Czemuż mówić mają między narodami: Gdzież jest ich Bóg? I Pan zapalił się zazdrosną miłością ku swojej ziemi, i zmiłował się nad swoim ludem.
W czasie obrzędu posypania głów popiołem kapłan zwraca się do wiernych w dwojaki sposób. Może wypowiedzieć słowa: prochem jesteś i w proch się obrócisz. Słowa, które dzisiaj trzeba przypominać nam z całą mocą. Ciągle zapominamy, że życie na tym świecie jest tylko mgnieniem. Prawdziwa nasza ojczyzna jest w niebie. Zabiegamy o wiele rzeczy, troszczymy się o naszą przyszłość, by coraz lepiej nam się powodziło, często zapominając o Tym, od którego człowiek pochodzi i do którego zmierza. W czasie tego postu mamy po raz kolejny uświadomić sobie, ze wszystko na tym świecie jest prochem, że człowiek jest prochem. Tylko Pan Bóg jest wieczny i w Nim mamy odnajdywać naszą siłę. Zresztą wystarczy obejrzeć pierwszy lepszy program w telewizji, by przekonać się, jak krótkowzroczna jest troska jedynie o to, by człowiekowi żyło się lepiej, by więcej miał; jak wiele zła wnosi w nasze rodziny spełnianie wszelkich kaprysów, zwłaszcza dzieci. Proch na naszych głowach, ma nam przypomnieć, że liczy się tylko Pan Bóg '+' ks. Adam

wtorek, 9 lutego 2016

Oczyszczenie

U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I /gdy wrócą/ z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych /zwyczajów/, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami? Odpowiedział im: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, /dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie/. I mówił do nich: Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmiercią zginie. A wy mówicie: Jeśli kto powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem /złożonym w ofierze/ jest to, co by ode mnie miało być wsparciem dla ciebie - to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ni dla matki. I znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie.
Mamy nieco kłopotów z Tradycją. To jasne, że jest ona ważna. Stanowi mocny fundament dla naszego życia. I sama w sobie nie jest problemem. To my tworzymy problemy. Ilekroć pozwalamy, by rządziły nami przepisy i prawa, stajemy się niewolnikami, a rzeczywistość zaczynamy oglądać w krzywym zwierciadle. I nawet wiara staje się karykaturą relacji z Panem. Coś na kształt bajkowej dewotki - odmawiamy różaniec, równocześnie waląc tym różańcem na oślep. Jutro zaczynamy Wielki Post. To dobra okazja, by nastawić się na słuchanie Boga, a nie siebie. Tylko pójście za głosem Pana otworzy Cię na Prawdę '+' ks. Adam

poniedziałek, 8 lutego 2016

Z wiarą dziecka

Gdy Jezus i Jego uczniowie się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go poznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych, tam gdzie, jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.
Nie zadziwia tłum biegnący za Jezusa. Zdumiewa wiara i zaufanie tylu ludzi - żeby się choć frędzli Jego płaszcza dotknąć. Na taką wiarę, odpowiedź Miłości miłosiernej może być tylko jedna - szeroko otwarte głębiny. Kiedy w odpowiedzi na żale, troski i zmartwienia kogoś, proponuję modlitwę,, żeby pomógł nam Pan Jezus, to brakuje właśnie takiej wiary - żeby się chociaż płaszcza dotknąć. Najczęściej słyszę: no możemy się pomodlić, pewnie. I kiwanie z politowaniem. Musimy odkurzyć naszą wiarę. Tu nie ma miejsca na przyzwyczajenia, na skostnienie, na 'i tak wiem, że nic się nie zmieni'. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

niedziela, 7 lutego 2016

Głębia czeka na Ciebie

Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Niego, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret - zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.
Wezwanie Pana wpisuje się bardzo kompletnie w historię życia. Pan nie niszczy naszego doświadczenie, przecież to On sam jest jego Twórcą. Jezus rozpościera przed człowiekiem nowe horyzonty, może nie zawsze na samym początku zrozumiałe, czy łatwe do przyjęcia, jednak zawsze dla człowieka owocne. Pan nie wzgardził trudem Szymona, przeniósł go na inną płaszczyznę. Okazał Swoją potęgę, objawił Swoją moc. Jednak decyzję zostawił zadziwionym rybakom. I także w Twojej duszy rozbrzmiewa dziś: wypłyń na głębię. Pan nie będzie prowadził Cię po mieliznach bylejakości. Zrób tak jak Szymon, padnij Jezusowi do nóg i pozwól, by On przemówił '+' ks. Adam

sobota, 6 lutego 2016

W poszukiwaniu właściwego dobra

Wtedy Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.
Ewangelizacja, w ogóle życie chrześcijańskie, nie jest, nie może być gorączkową aktywnością. Wszystko ma swój czas. A my okazujemy się uczniami Chrystusa w pracy, ale równie dobrze w odpoczynku. Przynajmniej tak powinno być. Pasterz czuwa nad nami. Ale nie usłyszymy Jego głosu, ani Go nie dostrzeżemy, jeśli cały czas będziemy zajęci wykonaniem planu. Co z tego, że wykonasz dwieście procent normy, jeśli stracisz z oczu Pana? Musisz umieć się zatrzymać, żeby dowiedzieć się, co jest dla Ciebie. Może Pan chce, byś dzisiaj zrobił tylko jeden mały procent, bo o resztę zadba On sam. Dużo dobra można zdziałać, ale nie każde dobro jest dla Ciebie '+' ks. Adam

piątek, 5 lutego 2016

Jesteśmy Herodami

Także król Herod posłyszał o Nim, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w Nim. Inni zaś mówili: To jest Eliasz; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. Herod, słysząc to, twierdził: To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał. Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: Nie wolno ci mieć żony twego brata. A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał. Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: Proś mię, o co chcesz, a dam ci. Nawet jej przysiągł: Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa. Ona wyszła i zapytała swą matkę: O co mam prosić? Ta odpowiedziała: O głowę Jana Chrzciciela. Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.
Jesteśmy Herodami! No jasne, nie ścinamy nikomu głowy, przynajmniej fizycznie. Podobieństwo do niego ujawnia się w kwestii znania i poznania. Herod znał Jana jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Jednak za ową wiedzą nie poszła odpowiedzialność, nie poszła prawda. Herod nie poznał w Janie Bożego proroka. Chętnie Go słuchał, ale nie zadał sobie trudu wcielania tych słów w życie. Chęć pozostała zwykłą chęcią, karmiona ciekawością. Nie przerodziła się w pragnienie dobra. A my? Znamy Boga. Znamy Jego proroków - i chętnie Ich słuchamy, a właściwie chętnie Ich SŁYSZYMY, bo z słuchaniem jest już problem. Słuchanie domaga się jakiejś formy aktywności z naszej strony, domaga się zaangażowania. A tego już bardzo często po prostu nie ma. Z lęku, z wygody, z przyzwyczajenia, z bezmyślności. Chętnie spełniamy wybrane praktyki religijne, zwłaszcza te wrośnięte w tradycję. Już niedługo wielkanocne koszyki będą ciągnąć się strumieniami i rzekami do naszych kościołów, ale wielu z Panem się  nie spotka. Kto dziś atakuje Kościół, obraża Go, pluje na Niego? Czyżby tylko niewierzący, poganie? Gdyby tak było. Brakuje nam poznania, pozostajemy na wiedzy; brakuje nam pragnienia, pozostajemy na chęci. Nie pozwól, by Boży prorocy zostali przez Ciebie zakneblowani, niemi, albo, co nie daj Boże, ścięci. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

czwartek, 4 lutego 2016

Ewangelia na naszą miarę

Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien. I mówił do nich: Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich. Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.
Kiedy się wgłębić w prostotę markowego przekazu, w swoistą nawet suchość, można by pomyśleć, że dzieło Dwunastu jest niczym pójście do sklepu. Jezus ich rozsyła, oni idą, dzieją się cuda. Ewangelizacja! A jednak tak się to wszystko dokonuje. Ewangeliczna prostota, której nie doświadczamy za często, a za którą tak tęsknimy, wydaje się nam nieadekwatna do współczesnych czasów. Zanim cokolwiek zrobimy, w naszej wyobraźni powstaje plan za planem, scenariusz za scenariuszem, a natłok tego jest tak potężny, że nie jesteśmy w stanie zrobić kroku. I wciąż tkwimy w tym samym miejscu. Nie nasza to rzecz znać wszystkie drogi działania Pana, Jego sposoby i czas. My mamy słuchać tego, co mówi do nas '+' ks. Adam

środa, 3 lutego 2016

Wierzę, wierzę, wierzę

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce. Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry? I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony. I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.
Wciąż ciężko nam uwierzyć, że Pan działa w tak prosty sposób. Wiadomo, że jest to nadzwyczajne działanie, nie do ogarnięcia ludzkim rozumem. Ale nadal pozostaje proste. Pan nie potrzebuje regulaminowego czasu, nie wymaga wyśrubowanych procedur. Jedno Jego słowo może zmienić wszystko. Niby jasne, a jednak wciąż dla wielu nie do przyjęcia. Wielokrotnie, choćby w czasie ostatniej wizyty duszpasterskiej, słuchałem o różnych ludzkich biedach i problemach. Nie chciałem dawać ludzkich rad, ludzkiej mądrości. Chciałem przynieść ludziom Boga - górnolotne, ale prawdziwe. I kiedy proponowałem wspólną modlitwę, prostą, konkretną rozmowę z Panem, to niewielu chciało skorzystać z takiej formy pomocy, co najwyżej z wrodzonej kultury, ale o wiele rzadziej z ufności wobec Boga, łatwiej w Jezusa krzyż uwierzyć, niż w to, że dał się zabić dla nas (Golgota Świętokrzyska). Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

wtorek, 2 lutego 2016

Przygotowani

Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych.
Pan zawsze poprzedza łaską Swoje działanie. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus mówiła, że wszystko jest łaską. Mało zrozumiałe dla przeciętnego wierzącego, ale jak najbardziej prawdziwe. Gdyby nie łaska Pana, nie byłoby mowy o nawet najmniejszej możliwości odpowiedzi z naszej strony. Dzień Pana przychodzi, ale już dzisiaj jest nam dana łaska, by nie stracić czasu, by nie przeoczyć tego, co tu i teraz '+' ks. Adam

poniedziałek, 1 lutego 2016

Bez ograniczeń

Przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Ledwie wysiadł z łodzi, zaraz wybiegł Mu naprzeciw z grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobach i nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. Często bowiem wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach. Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i zawołał wniebogłosy: Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie! Powiedział mu bowiem: Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka. I zapytał go: Jak ci na imię? Odpowiedział Mu: Na imię mi "Legion", bo nas jest wielu. I prosił Go na wszystko, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosili Go więc: Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli. I pozwolił im. Tak duchy nieczyste wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po zagrodach, a ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie legion, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą. Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus z nim uczynił, a wszyscy się dziwili.
Znamienne, że Pan nie zgodził się, by uzdrowiony poszedł za Nim. Często chcemy zatrzymać na zawsze moment łaski, jakby obawiając się, że nigdy już nam się nie wydarzy coś takiego. Ale takie zatrzymanie staje się dla nas uwstecznieniem. Nie da się ograniczyć łaski, nie da się jej wepchnąć w sztywne ramy. Pan daje więcej i więcej, dlatego nie ma sensu poprzestawać na jakiejś części. Ponadto, powinniśmy czuć w sobie odpowiedzialność za wiarę w wymiarze społecznym. Jak ktoś pójdzie za Jezusem, skoro mało o Nim wie, skoro nie widzi Jego szczęśliwych przyjaciół? Umocnieni mocą Pana, możemy iść do świata. Tak naprawdę tylko to możemy dać światu '+' ks. Adam
Free Contact Form