Litania do małej Arabki

piątek, 31 lipca 2015

Wolność świętowania

Pan przemówił do Mojżesza tymi słowami: Oto czasy święte dla Pana, zwołanie święte, na które wzywać ich będziecie w określonym czasie. W pierwszym miesiącu, czternastego dnia miesiąca, o zmierzchu, jest Pascha dla Pana. A piętnastego dnia tego miesiąca jest święto Przaśników dla Pana - przez siedem dni będziecie jedli tylko przaśne chleby. Pierwszego dnia będzie dla was zwołanie święte: nie będziecie wykonywać żadnej pracy. Przez siedem dni będziecie składali w ofierze dla Pana ofiarę spalaną, siódmego dnia będzie święte zwołanie, nie będziecie w tym dniu wykonywać żadnej pracy. Potem Pan powiedział do Mojżesza: Mów do Izraelitów i powiedz im: Kiedy wejdziecie do ziemi, którą Ja wam dam, i zbierzecie plon, przyniesiecie kapłanowi snop jako pierwociny waszego plonu. On dokona gestu kołysania snopa przed Panem, aby był przez Niego łaskawie przyjęty. Dokona nim gestu kołysania w następnym dniu po szabacie. I odliczycie sobie od dnia po szabacie, od dnia, w którym przyniesiecie snopy do wykonania nimi gestu kołysania, siedem tygodni pełnych, aż do dnia po siódmym szabacie odliczycie pięćdziesiąt dni i wtedy złożycie nową ofiarę pokarmową dla Pana. Dziesiątego dnia siódmego miesiąca jest Dzień Przebłagania. Będzie to dla was zwołanie święte. Będziecie pościć i będziecie składać Panu ofiary spalane. Piętnastego dnia tego siódmego miesiąca jest Święto Namiotów przez siedem dni dla Pana. Pierwszego dnia jest zwołanie święte: nie będziecie wykonywać żadnej pracy. Przez siedem dni będziecie składać ofiary spalane dla Pana. Ósmego dnia będzie dla was zwołanie święte i złożycie ofiarę spalaną dla Pana. To jest uroczyste zgromadzenie. Nie będziecie wykonywać w tym dniu żadnej pracy. To są czasy święte dla Pana, na które będziecie dokonywać świętego zwołania, aby składać ofiarę spalaną dla Pana: ofiarę całopalną, ofiarę pokarmową, ofiarę krwawą i ofiarę płynną, każdego dnia to, co jest na ten dzień przeznaczone.
Zdarza się, że nie do końca wiemy, po co jest dzień świąteczny i co robić z wolnym czasem. Jedyne co przychodzi do głowy, to Pan, tak jakby On potrzebował naszego świętowania. Tymczasem dzień świąteczny wyróżnia nas z całego stworzonego świata. Człowiek, który nosi w sobie obraz i podobieństwo Boże, może zatrzymać się wśród potrzeb, instynktów i przyzwyczajeń, by oddać się pięknu stworzenia, a przede wszystkim by odnaleźć Stwórcę. Podejmując świętowanie i wszelkie religijne praktyki, stajemy w wolności. Pomyśl o swoim świętowaniu i zobacz, na ile jesteś wolny '+' ks. Adam

czwartek, 30 lipca 2015

Stare i nowe

Jezus powiedział do tłumów: Podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli Mu: Tak jest. A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare. Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.
Łączenie tradycji z nowoczesnością było zadaniem nie tylko współczesnych Jezusowi. Każdy chrześcijanin ma stawać się łącznikiem starego i nowego. Nie ma dzisiaj bez doświadczenia przeszłych pokoleń. Ale dzisiaj ma być dopełnione tym, co jutro. Owszem, żyjemy tu i teraz, bo Chrystus jest tu i teraz. Jednak jako ludzie żyjemy w czasie. Nasze tu i teraz rodzi się na fundamencie wielu wierzących, świętych, męczenników, uczniów. Ma także stawać się fundamentem dla wielu innych '+' ks. Adam

środa, 29 lipca 2015

Najlepsza cząstka

W dalszej ich podróży przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.
Może trochę dziwić ton Marty. Wymawia Gościowi, że ma za dużo pracy. To pewnie widać na pierwszy rzut oka. Z drugiej strony Marta musiała mieć głęboką relację z Panem, skoro odważyła się na tak zażyłe relacje. Ucz się więc właśnie tego. Wpatruj się w Martę, która chce ugościć Zbawiciela; podejmij w tym duchu swoje obowiązki. To co robisz, rób dla Pana, nawet najzwyklejsze rzeczy. I dbaj o zażyłość z Jezusem, a też obierzesz najlepszą cząstkę, której nie będziesz pozbawiony '+' ks. Adam

wtorek, 28 lipca 2015

Dzień żniw

Jezus odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście! On odpowiedział: Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!
Każde zło pochodzi od diabła - nieprzyjaciela. I choć jest on słabszy od Pana, bo jest stworzeniem, to jednak Bóg, szanując dar wolności, pozwala, by aż do żniw chwast rósł obok pszenicy. Wiadomo, że lepiej by się żyło, gdyby chwast nie niszczył roli Pana. To prawda. Na szczęście dzień żniw przybliża się do nas z każdym oddechem. Warto czekać, warto mieć nadzieję. Bo zło na pewno zostanie ostatecznie zniszczone '+' ks. Adam

niedziela, 26 lipca 2015

Niewidocznie

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach. Powiedział im inną przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło. To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata.
Często marzy się nam, jako chrześcijanom, spektakularna scena, zamykająca usta wszystkim niewiernym. Jednak taka spektakularność bardziej służyłaby nam i naszej próżności. Pan działa często w sposób niewidoczny dla naszego wzroku, jak niewidoczny jest wzrost rośliny. Zmianę zauważamy, gdy pojawia się owoc. Ale czasem tak właśnie trzeba. Słowo Pana kiełkuje, choć nie wszystko od razu jest widoczne. Mamy cierpliwie czekać, wierząc, że Ten, który zasiała, da także i wzrost '+' ks. Adam

Nowy człowiek

Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili? A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. Odpowiedział Mu Filip: Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać. Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu? Jezus zatem rzekł: Każcie ludziom usiąść! A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło. Zebrali więc, i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat. Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.
Co jakiś czas pojawia się wzmianka o nowości. I być może jesteś już trochę znudzony. Ale właśnie ta nowość jest kluczem do zrozumienia, do przyjęcia łaski. Nie możesz zapomnieć, że jesteś nowym człowiekiem. Zbliżała się pascha żydowska, a Jezus przygotowywał nas do całkiem Nowej Paschy, gdzie Barankiem ofiarnym, stał się On sam. Ludzie Nowej Paschy nie muszą się troszczyć o swoje sprawy, bo wiedzą, że czuwa nad nimi Pan. i nie jest to czcze zapewnienie, w stylu: wszystko będzie dobrze. Cud rozmnożenia chleba nie jest legendą, i dzisiaj można doświadczać takich cudów. Ale musisz stać się nowym człowiekiem '+' ks. Adam

sobota, 25 lipca 2015

Camino - droga do wnętrza siebie


Według legendy św. Jakub Apostoł ewangelizował na terenie dzisiejszej Hiszpanii. W 813 roku jego grób miał odnaleźć pewien eremita, który zaobserwował deszcz gwiazd spadający na pobliskie wzgórze. Miano tam odnaleźć szczątki Apostoła, a na tym miejscu wybudowano kościół, stąd nazwa - Santiago (św. Jakub) de Compostela (z pola gwiazd). Tyle legenda, a rzeczywistość?
Katedra w Santiago przyniosła radość. I nie tylko z powodu dotarcia do celu pielgrzymki. Patron zadbał, by łaskawość Pana ogarnęła nas całkowicie. Trudno oddać to słowami, ale miało się przekonanie, że wszystkie intencje zostały przyjęte; nie z powodu drogi, ale z miłości Pana, który właśnie w tej drodze chciał okazać swoją dobroć.

Nie sposób wyrazić  to wszystko, co działo się na camino. Pewne jest, że droga ta okazała się czasem łaski. Krok po kroku człowiek chce poznawać siebie, a jeszcze bardziej poznawać tego, od Którego wszystko i dla Którego wszystko. Kto może, niech wyruszy na camino; każdy zaś może odbyć camino w swoim sercu - przyjmując to, co daje Pan.

Działa życie

Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele. Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele. Tak więc działa w nas śmierć, podczas gdy w was - życie. Cieszę się przeto owym duchem wiary, według którego napisano: Uwierzyłem, dlatego przemówiłem; my także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby w pełni obfitująca łaska zwiększyła chwałę Bożą przez dziękczynienie wielu.
Trudno Ci uwierzyć, że nosisz w sobie skarb. Nie spieraj się, trudno. Trudno nam uwierzyć, że możemy być obdarowani. Bo mamy zakodowane, że musimy sobie zasłużyć na Pana. A przecież wszelka moc jest z Boga, a nie z nas. I nie musimy niczego udowadniać. Mamy uwierzyć. Działa w Tobie życie. Pozwól, żeby tak było. Od tego się zaczyna '+' ks. Adam

piątek, 24 lipca 2015

Camino - droga do wnętrza siebie

Buen camino - czyli 'dobrej drogi'. Te słowa można było usłyszeć najczęściej. Od innych pielgrzymów, od mieszkańców mijanych wiosek, od przechodniów. Dobra droga - czym jest dobra droga? Łatwa? Z górki? Asfaltowa? A może bezpieczna do końca? Pewnie wszystkiego po trochu. Buen camino to droga, która daje radość. A radość nie zależy od profilu trasy. Radość pojawia się wraz z przekonaniem, że idzie się tam, gdzie powinno się iść; i to nie tylko w sensie pielgrzymowania do św. Jakuba.

To zadziwiające, jak wiele rzeczy jest zbytecznych. Na camino ostatecznie liczy się woda, dobre buty i żeby dojść. Nie chodzi o samą satysfakcję (choć daje dużo radości); człowiek chce dojść wraz z intencjami, które nosi. To tak jakby samo niesienie intencji wpłynęło na ich wysłuchanie. Głęboko jednak wierzę, że Pan nie gardzi takimi ludzkimi, małymi myślami. Pan chce nas wysłuchać, bo nas kocha i dlatego pozwala, by człowiek zanurzał się w tej miłości jak dziecko. I jak dziecko cieszył się małymi sprawami.



Przyjąć i zrozumieć

Jezus powiedział do swoich uczniów: Posłuchajcie co znaczy przypowieść o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny.
Obowiązkiem (a bardziej przywilejem) chrześcijanina jest nie tylko słuchać słowa Pana, ale także je przyjąć; słuchać ze zrozumieniem. Ileż to razy dziwimy się, że nic się nie zmienia; tyle modlitw, tyle próśb, tyle wylanych łez, wreszcie tyle żalu i nic. Często, nie mówię, że zawsze, ale często dzieje się tak niestety z naszej winy. Niby staramy się słuchać, ale nie od razu staramy się zrozumieć. Przyjmujemy na ogół tyle, ile sami uznamy za stosowne, żeby się nie okazało, że Bóg 'żąda' zbyt wiele. Słowo Pana nie ma być przez nas tylko przyjęte, ma być przetrawione, ma w nas żyć. Słyszysz w czasie niedzielnej Eucharystii Boże słowo - zastanów się, co Pan chce Ci powiedzieć. Pomyśl choć przez chwilę, do czego wzywa Cię Bóg. Stokrotny plon przyjdzie niebawem '+' ks. Adam

czwartek, 23 lipca 2015

Camino - droga do wnętrza siebie

Miało być o plecaku. Wiadomo, plecak jak plecak. Jednak te 8 czy 9 kg (w
zależności od ilości wody), nabierało w drodze naprawdę nowej jakości. Trudno w to uwierzyć, ale w trakcie modlitwy różańcowej w określonych intencjach plecak stawał się kilka razy cięższy; tak np. było w przypadku modlitwy o pokój na świecie. Ciężar wręcz przygniatał do ziemi; i to bez względu na porę dnia, czy temperaturę. Na szczęście można też było doświadczyć lżejszej strony plecaka :), przyzywając wstawiennictwa aniołów, czy zmarłych cierpiących w czyśćcu - polecam. Trasa camino promitivo wielokrotnie dawała szansę zamknięcia się w swojej izdebce. Z dala od gwaru i ruchu, często z dala od ludzi - zdarzało się nie spotkać nikogo przez kilka godzin - można było pobyć w prawdziwej ciszy. I nie chodzi tu brak wyjścia. Nawet w ciszy zewnętrznej serce może pozostać hałaśliwe. Camino sprzyja milczeniu serca, jeśli tylko chce
się skorzystać z takiej szansy. Człowiek nagle uświadamia sobie, że ma swoje miejsce w wielkim planie Boga. Wszystko ma swoje miejsce. Nie ma znaczenia zmęczenie, pragnienie, czy nawet ból. Liczy się tylko cel - dojść do końca, a właściwie dojść tam, gdzie wszystko się zaczęło.

Żyje On

Tymczasem ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć dla Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.
Choć w ustach św. Pawła to wyznanie brzmi wyjątkowo, to nie znaczy, że jest ono zarezerwowane na wyjątkowe okazje. Wciąż brakuje nam takiej swojskości w przeżywaniu wiary. Miotamy się między bylejakością a fanatyzmem. A przecież to nie jedyne drogi. Najpierw musisz uwierzyć, że Bóg myśli o Tobie w sposób wyjątkowy i że jesteś dla Niego ważny. A potem już z górki. Wszystko, co robisz może mieć Boży wymiar, bo przecież wszystko pochodzi od Pana. Jeśli tylko zachowujesz tę świadomość, że to nie Ty masz żyć, ale Chrystus w Tobie, Twoje życie będzie zanurzone w prawdziwej świętości, zdolnej przemienić ten świat '+' ks. Adam

środa, 22 lipca 2015

Camino - droga do wnętrza siebie

Camino jasno pokazuje, że bycie cieniem niekoniecznie oznacza wyczerpanie. Cień może wiązać się z nadzieją. Przecież pojawienie się cienia wskazuje na istnienie słońca. Nasze życie jest cieniem przyszłej radości. Przemierzając camino, zbliżając się do Santiago, jest czas na to, by przenieść się na poziom duchowego cienia. Trud ma sens, wysiłek i często żmudne pokonywanie własnych ograniczeń przynoszą owoc. Nasze życiowe camino, pełne różnych trudów i wysiłków, też przynosi owoc - wiedzie do Życia. Zwykły cień może okazać się olśnieniem.

Camino primitivo wiedzie najczęściej z dala od ludzi i osad. Większość dnia idzie się samotnie, zanurzając się w pięknie przyrody. Jest sporo czasu, by poszukać swojego miejsca w dziele stworzenia. A urzeka dosłownie wszystko. Harmonia świata wskazuje na piękno Pana. I nawet na zwykłej ścieżce można przejść po śladach Boga.

Nie chodzi tu o zwykłe zachwycenie się widokiem, choć były rewelacyjne. Idąc, czy utykając, sprawdzając, czy starczy wody do następnego postoju, ocierając co chwila pot z pokrytej kurzem twarzy, nagle człowiek wiedział, że jest na swoim miejscu, a camino stawało się niebywałą łaską.




Błogosławione owoce czekania

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy /tak/ płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: Niewiasto, czemu płaczesz? Odpowiedziała im: Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę. Jezus rzekł do niej: Mario! A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: Rabbuni, to znaczy: Nauczycielu. Rzekł do niej Jezus: Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego. Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: Widziałam Pana i to mi powiedział.
Prawdziwa tęsknota nie mija z czasem, ale zostaje nasycona. Maria Magdalena nie odeszła od pustego grobu. Nie wiedziała, gdzie zabrano Pana, ale czekała. Zobacz, że czasem wydaje się nam, iż czekanie jest sensowne wtedy, gdy wiemy, na co czekamy. Maria Magdalena uczy, że owoc przynosi każde oczekiwanie z miłości do Pana. Nie wiemy, co nas czeka. Nie wiemy, co będzie za chwilę. Ale wiemy, że w tym wszystkim jest Pan i dlatego możemy oddać Mu właśnie tę chwilę, bez względu na to, czym ona jest wypełniona: radością, strachem, smutkiem, bólem, nadzieją. Pan stoi tuż za Tobą i lada chwila wezwie Cię po imieniu. Wytrwaj jeszcze moment '+' ks. Adam

wtorek, 21 lipca 2015

Camino - droga do wnętrza siebie

Jest takie powiedzenie wśród 'caminowiczów' (hiszp. camino = droga), które mówi, że to nie droga jest trudnością, ale trudności drogą. To niesamowite uczucie przekonać się o tym na własnej skórze i nie chodzi tylko o samą drogę do Santiago. Rzeczywiście te 320 km stały się nie tylko drogą do grobu św. Jakuba, ale daleko bardziej drogą poznawania Boga i siebie, doświadczania łaski i własnej słabości. Na camino wszystko to przeplatało się z sobą tak ściśle, że można wręcz namacalnie doświadczyć, jak słabość stworzenia zanurza się w świętości Stwórcy. Trudno ubrać to wszystko w słowa, więc pozwól, że będzie to trochę chaotyczne, bo naprawdę niewiadomo, jak i co powiedzieć i od czego zacząć. 
Mówi się, że camino zaczyna się w swoim domu. Coś w tym jest. Najpierw pragnienie, że to jest właśnie to, że to owa odpowiedź Pana na ten właśnie moment. Moje camino zaczęło się więc ponad rok temu. I kiedy stanąłem z 9kg plecakiem (którego ciężar nieraz okazał się duchowym doświadczeniem - o tym później) przed katedrą w Oviedo (zdjęcie po lewej), nie mogłem uwierzyć, że pragnienie staje się rzeczywistością. Stąd poszedł na pierwszą pielgrzymkę Alfonso II Cnotliwy, kierując się trasą nazywaną Drogą Pierwotną - Camino Primitivo. W tej przepięknej katedrze przechowywana jest min. chusta, którą otarto twarz Chrystusa po Jego śmierci przed zawinięciem w całun.
W Oviedo odebraliśmy credencial - specjalny paszport pielgrzyma, w którym dokumentuje się poszczególne etapy pielgrzymki pięczęciami, co na koniec staje się dowodem przejścia camino de Santiago. Sama trasa oznaczona jest muszlami, albo żółtymi strzałkami (poniżej).
Asfalt szybko stał się rzadkością na trasie primitivo. Częściej szło się łąkami, polami, lasami i co najważniejsze terenami górskimi. Powszednim towarzyszem drogi stały się hiszpańskie damy :)

Bez Boga - bez miłości

Gdy Jezus przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.
Wielu myśli, że zachowanie Jezusa było szorstkie w tym fragmencie; 'tak nie wypada' - pomyślą inni. Tylko pozorne spojrzenie może nas doprowadzić do takich wniosków. Pan nie niszczy relacji między ludźmi, On je udoskonala, wnosi na lepszy poziom. Dzięki łasce Pana poznajemy siebie nie tylko rozumem, czy sercem, ale możemy poznawać przez miłość; miłość, która wzmacnia wolność, prawdę, harmonię, piękno. Nie można kochać prawdziwie drugiego człowieka, jeśli najpierw nie pokocha się Boga i nie przyjmie się Jego miłości '+' ks. Adam

poniedziałek, 20 lipca 2015

Bóg wystarczy

Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: Nauczycielu, chcielibyśmy jakiś znak widzieć od Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon.
No właśnie - znaki. Jestem świeżo po camino de Santiago. Podczas tych 320 km spotykałem przeróżnych ludzi, pielgrzymujących z różnymi intencjami, doświadczałem ludzkiej serdeczności i szczerego braterstwa. Miewałem różne momenty na drodze: radość, entuzjazm i podniecenie mieszały się z trudem, niemocą i wysiłkiem. Za jakim znakiem ta droga? Nie potrzeba znaków. Nie ma sensu gonić za naszymi wyobrażeniami o tym świecie. W czasie drogi można było się przekonać, że potrzebujemy naprawdę niewiele, a tak naprawdę solo Dios basta - Bóg sam wystarczy '+' ks. Adam

środa, 1 lipca 2015

Czego pragniesz?

Gdy przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków, wybiegli Mu naprzeciw dwaj opętani, którzy wyszli z grobów, bardzo dzicy, tak że nikt nie mógł przejść tą drogą. Zaczęli krzyczeć: Czego chcesz od nas, /Jezusie/, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas? A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy prosiły Go: Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń! Rzekł do nich: Idźcie! Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w falach. Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic.
Strata świń przysłoniła Gadareńczykom czas łaski. Świnie znaczyły więcej niż wolność ich rodaka. Nie myśl, że daleko nam do nich. Kiedy pragniemy jakiegoś dobra, to może się tak stać, że zacznie być ono dla nas ważniejsze niż Twórca dobra. Pan nie chce, byśmy zaspokoili swój głód byle ochłapem. On daje nam Siebie. Jednak, żeby przyjąć prawdziwy pokarm, najpierw trzeba pozbyć się śmieci, a wiadomo, płukanie żołądka do najprzyjemniejszych doświadczeń nie należy. Na co postawię: na dobro czy na przyjemność? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam
Free Contact Form