Litania do małej Arabki

sobota, 31 stycznia 2015

Obudzić Boga

Przez cały dzień Jezus nauczał w przypowieściach. Gdy zapadł wieczór owego dnia, rzekł do nich: Przeprawmy się na drugą stronę. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy? On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się! Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary? Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?
Słowo z mocą. Jezus potwierdza Ewangelię, Dobrą Nowinę, znakami i cudami. Ewangelia nie jest opowiadaniem, nie jest przypominaniem dawnych historii. Ewangelia jest życiem, życiem w łasce i mocy. Nie wolno nam o tym zapominać. Jezus nie jest cudotwórcą, który żył dawno temu. On cały czas jest. On jest Panem i Królem. I to co możliwe było kiedyś, jest tak samo możliwe i dzisiaj. A wtedy, gdy wydaje się nam, że On śpi, wystarczy tylko Go zbudzić '+' ks. Adam

piątek, 30 stycznia 2015

Przypomnij sobie

Przypomnijcie sobie dawniejsze dni, kiedyście to po oświeceniu wytrzymali wielką nawałę cierpień, już to będąc wystawieni publicznie na szyderstwa i prześladowania, już to stawszy się uczestnikami tych, którzy takie udręki znosili. Albowiem współcierpieliście z uwięzionymi, z radością przyjęliście rabunek waszego mienia, wiedząc, że sami posiadacie majętność lepszą i trwającą. Nie pozbywajcie się więc nadziei waszej, która ma wielką zapłatę. Potrzebujecie bowiem wytrwałości, abyście spełniając wolę Bożą, dostąpili obietnicy. Jeszcze bowiem za krótką, za bardzo krótką chwilę przyjdzie Ten, który ma nadejść, i nie spóźni się. A mój sprawiedliwy z wiary żyć będzie, jeśli się cofnie, nie upodoba sobie dusza moja w nim. My zaś nie należymy do odstępców, którzy idą na zatracenie, ale do wiernych, którzy zbawiają swą duszę.
Pamięć ludzka bywa ulotna. Warto zatem odświeżać ją od czasu do czasu, zwłaszcza jeśli chodzi o działanie Boga wobec nas. Nasze życie jest jak sinusoida radości i bólu. Pamięć pomaga w zachowaniu należytego dystansu. Ten świat nie trwa wiecznie, wszystko przemija. Zostaje Pan, który nadchodzi i z całą pewnością się nie spóźni. Nadzieja podtrzymuje nasze działanie i zabezpiecza przed zmarnowaniem czasu łaski '+' ks. Adam

czwartek, 29 stycznia 2015

Bez prywatności

Jezus mówił ludowi: Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha. I mówił im: Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma.
Wiara nie jest prywatną sprawą, jak wielu sądzi i rozgłasza. To nie człowiek o tym decyduje, a Bóg, który chce, ba każdy człowieka zobaczył prawdziwe Światło. Wiara ma osobisty wymiar, ale nie może stać się sprawą prywatną. To, jak wierzymy wpływa, a przynajmniej powinno wpływać, na to, jak żyjemy. W ostatnich dniach miałem okazję do rozmowy z tymi, którzy 'nie mają potrzeby Boga' i jeszcze uważają, że to ich prywatna sprawa. Jesteśmy jednym ciałem, a więc jesteśmy za siebie odpowiedzialni, bez względu na to, czy się z tym zgadzamy, czy nie '+' ks. Adam

środa, 28 stycznia 2015

Gleby życia

Jezus znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej /pozostając/ na jeziorze, a cały lud stał na brzegu jeziora. Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce: Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny. I dodał: Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha. 
Można odczytać tę przypowieść, odnosząc ja do ogółu swojego życia i pytać się: jaką glebą dla Słowa jestem? Ale można też popatrzeć na poszczególne momenty, sytuacje, płaszczyzny, sfery życia, w których nie jesteśmy jeszcze glebą żyzną i spytać się o przyczynę takiego stanu rzeczy. Zdarza się przecież, że owocność jakiejś części naszego życia, zwłaszcza tej, w której stajemy się dobrzy niemal automatycznie przysłania trudne sytuacje; właściwie sami je przysłaniamy, naiwnie tłumacząc się, że przecież nie jest aż tak źle. Kto ma uszy, niechaj słucha '+' ks. Adam

wtorek, 27 stycznia 2015

Dobry Syn - dobra Matka

Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie. Odpowiedział im: Któż jest moją matką i /którzy/ są braćmi? I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.
Niezły syn - można pomyśleć. I byłoby w tym ziarno racji, gdyby nie chodziło o Jezusa i o Jego Matkę. Jezus pierwszy wykonuje to, czego naucza. Całym ludzkim życiem wskazuje na Ojca, oddaje Mu pierwsze miejsce i uczy, jak mamy się w Niego wpatrywać. Maryja jest pierwszą uczennicą swego Syna. Pewnie niektóre lekcje były dla Niej trudne i nie do końca zrozumiałe, ale okazała się wzorową uczennicą, bo zdała najważniejszy egzamin w godzinie Jezusa, stojąc pod krzyżem do końca. Nie zamkniemy wiary logiką tego świata. Boga pojmuje się miłością '+' ks. Adam

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Aby nikt nie zginął

Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.
Jako że czas jest krótki, co słyszeliśmy wczoraj, nie możemy niczego odkładać na później. Tak wiele jest jeszcze do zrobienia. Tak wielu ludzi żyje w ciemności. Nie możemy być spokojni, gdy tylu braci nie widzi nadziei, gdy tylu braci zgubiło Boga. Nie jest prawdą, że ludzie nie chcą Jezusa, choć niestety znajdą się i tacy. Ludzie tęsknią za Bogiem, nawet gdy sami sobie tego nie uświadamiają; tym bardziej, że stada wilków czyhają na najdrobniejsze potknięcie. Owce należą do Chrystusa i On się kiedyś o nie upomni '+' ks. Adam

niedziela, 25 stycznia 2015

Krótki czas

Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata.
To jak? Żyjemy, a jakbyśmy nie żyli? Św. Paweł nie zachęca, bynajmniej, do przebrnięcia po powierzchni naszego życia, ani tym bardziej do tego, by się nie angażować. Chodzi o zachowanie proporcji. Czas jest darem Pana i jako taki mierzony jest nie minutami czy latami, ale mierzony jest łaską, dlatego mamy pamiętać, że jest krótki. Nie możemy go, po prostu, marnować. Lubię słowa św. Faustyny, która swoiście komentuje powyższy fragment: O życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary. Łaska, która jest dla mnie w tej godzinie, nie powtórzy się w godzinie drugiej. Będzie mi dana w godzinie drugiej, ale już nie ta sama. Czas przechodzi, a nigdy nie wraca. Co w sobie zawiera, nie zmieni się nigdy; pieczętuje pieczęcią na wieki. Radosnej niedzieli i zapraszam do dzisiejszej audycji w Radiu eM 'Niedziela ze Słowem' - '+' ks. Adam

sobota, 24 stycznia 2015

Zgorszeni Bogiem

Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: Odszedł od zmysłów.
To rzeczywiście zastanawiające, że najbardziej gorszą się ci, którzy niby wiedzą, co to wiara. Znawcy tematu, którzy zawsze wiedzą, jak w danej chwili postąpiłby Jezus. Ale kiedy wsłuchamy się w Ewangelię, to jasnym się staje, że Jezus przekracza wszelkie ludzkie sądzenie, myślenie i oczekiwanie. Nie musimy gorszyć się tymi, którzy 'narzekają' na Boga, nie musimy się gorszyć tymi, którzy zawsze wiedzą więcej od Boga. Ale przede wszystkim nie musimy, ba! nie wolno nam, gorszyć się Bogiem. To wielki przywilej, że należymy do Pana, który nie chce śmierci grzesznika, który nieustannie nas szuka. Nie wolno nam tego zmarnować '+' ks. Adam

piątek, 23 stycznia 2015

Grono świętych

Jezus wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki, i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał.
Powyższy fragment to niezwykły dowód szacunku wobec wolności. Bóg uczynił człowieka jako istotę wolną i człowiek pozostaje wolny nawet wtedy, gdy wybiera źle, gdy tę wolność sam niszczy. Nie ma w naszym życiu bezdusznego przeznaczenia, które sprawiałoby, że bylibyśmy marionetkami w teatrze życia. Bóg wybiera, zaprasza, zachęca, ale odpowiedź należy do człowieka. Kogo widzimy w gronie Dwunastu? Już nawet pomijając Judasza, grono to nie napawa optymizmem. Ale jednak grono to stało się Świętymi Boga. Dołączysz do tego grona? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

czwartek, 22 stycznia 2015

By oddać wszystko

Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A szło za Nim wielkie mnóstwo ludu z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o Jego wielkich czynach. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby się na Niego nie tłoczyli. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: Ty jesteś Syn Boży. Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.
Nieustannie walczą w nas prawdziwa tęsknota za Panem oraz ciężar grzechu i słabości. Tłumy ciągną do Jezusa i te same tłumy już niedługo zakrzyczą 'Ukrzyżuj'. Czy jesteśmy na to skazani? Na pewno wewnętrzna walka jest nieodłączna w tym życiu, ale nie jest ona jednoznaczna z porażką. Ważne, by wciąż uczyć się przychodzenia do Jezusa, nawet w grzechu, przede wszystkim w doświadczeniu grzechu. Zbyt często wyznaczamy sobie miejsca, które są dla Jezusa i takie, do których Go nie wpuszczamy. A trzeba tylko zaufać i oddać Mu wszystko '+' ks. Adam

środa, 21 stycznia 2015

Wolność prawdziwa

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: Stań tu na środku! A do nich powiedział: Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić? Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: Wyciągnij rękę! Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.
Nie skupiając się na oczywistych różnicach, jest w nas coś z postawy faryzeuszy, zwłaszcza jeśli chodzi o wyszukiwanie haczyków wiary i próby zagonienia Pana w kozi róg. W niektórych rozmowach odnoszę wrażenie, jakby moi rozmówcy chcieli wykrzyczeć Bogu - Mamy Cię. Dziwna sympatia wobec prawnych kruczków jest charakterystyczną cechą niewolników. Właśnie tak. Gdyby człowiek uwierzył, że Jezus czyni go prawdziwie wolnym i gdyby tę wolność przyjął, nie traciłby czasu na bezcelowe przepychanki. Pan na szczęście pozostaje wolny i w tym tkwi nasza nadzieja '+' ks. Adam

wtorek, 20 stycznia 2015

Owocna cierpliwość

Nie jest Bóg niesprawiedliwy, aby zapomniał o czynie waszym i miłości, którą okazaliście dla imienia Jego, gdyście usługiwali świętym i jeszcze usługujecie. Pragniemy zaś, aby każdy z was okazywał tę samą gorliwość w doskonaleniu nadziei aż do końca, abyście nie stali się ospałymi, ale naśladowali tych, którzy przez wiarę i cierpliwość stają się dziedzicami obietnic. Albowiem gdy Bóg Abrahamowi uczynił obietnicę nie mając nikogo większego, na kogo mógłby przysiąc, przysiągł na samego siebie, mówiąc: Zaiste, hojnie cię pobłogosławię i ponad miarę rozmnożę. A ponieważ tak cierpliwie oczekiwał, otrzymał to, co było obiecane. 
Prosisz o coś od dawna? Jeśli będziesz cierpliwy, otrzymasz to, co było obiecane. Jak długo trzeba czekać? Aż wszystko będzie gotowe. Mamy tę tendencję, aby po tygodniu modlitw już być znudzonym, co dopiero po miesiącu, czy po roku. Ale Pan działa według miłości, a nie według czasu. I jeśli miałbyś czekać, nawet długo, by potem Twoje szczęście było prawdziwe i trwałe, to czyż nie warto? Przed Panem nic nie odchodzi w niebyt. Pan widzi Twoje życie, widzi Ciebie i nie pozwoli Ci zginąć '+' ks. Adam

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Stop przyzwyczajeniom

Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Niego i pytali: Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą? Jezus im odpowiedział: Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo pana młodego majką u siebie. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze /część/ ze starego ubrania i robi się gorsze przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki; i wino przepadnie, i bukłaki. Lecz młode wino /należy wlewać/ do nowych bukłaków.
Zmysł faryzejski odżywa raz po raz w różnych odsłonach. Tak jest, że przyzwyczajamy się do gestów, postaw, rytuałów. Nie ma w tym nic złego do czasu, dopóki przyzwyczajenie nie staje się priorytetem, albo celem samym w sobie. Kiedy serce zostaje pozbawione rozumu, nie ma co oczekiwać dobra. Chęci, pragnienia i odczucia mogą jedynie wzmacniać wiarę, ale na pewno nie kreować. Jezus przyniósł nowość i tej nowości nie wolno ubierać w stare ciuchy '+' ks. Adam

niedziela, 18 stycznia 2015

Zmysł wiary

Jan stał z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: Oto Baranek Boży. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: Czego szukacie? Oni powiedzieli do Niego: Rabbi! - to znaczy: Nauczycielu - gdzie mieszkasz? Odpowiedział im: Chodźcie, a zobaczycie. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza - to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas - to znaczy: Piotr.
Zdarza się, że oczekujemy łatwych rozwiązań; nawet wiarę często chcemy przeżywać jedynie jako przyjemne doznanie. Jezus natomiast wskazuje nam drogę, a nie przystanek. Dziś, także do Ciebie, mówi - Chodź i zobacz. Musisz podjąć konkretne działanie. Zostałeś wyposażone we wszystko, co konieczne, by dostrzec znaki wiary, by umieć je odróżnić od tylu innych znaków. Masz wszystko, co potrzebne, by rozwijać w sobie zmysł wiary. Czy starczy Ci odwagi? Miłej niedzieli '+' ks. Adam

sobota, 17 stycznia 2015

Według miary Pana

Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami? Jezus usłyszał to i rzekł do nich: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.
Rzeczywiście drogi nasze nie są drogami Pana, ani nasze myśli Jego myślami. W większości przypadków kierujemy się logiką tego świata, także w odniesieniu do nas samych. Wyciągamy pochopne wnioski i dziwimy się, że tak łatwo daliśmy się zwieść. Pan chce pokazać, że ma czas dla każdego i w Jego oczach nikt nie jest stracony. Odnieś tę prawdę do siebie. Jak oceniasz siebie i swoją relację z Bogiem? Czy jesteś w stanie uwierzyć, że oto Pan daje Ci dziś szansę i chce zagościć w Twoim domu? Niby łatwe do uwierzenia, a jednak tak od nas dalekie '+' ks. Adam

piątek, 16 stycznia 2015

Dla przyjaciół

Gdy Jezus po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga? Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego.
Paralityk nie odzyskałby prawdopodobnie nigdy zdrowia, gdyby nie dobrzy ludzie, ci, którzy zatroszczyli się o niego i podjęli się wielkiego trudu przyniesienia go przed Chrystusa. Nie tylko trudzili się, rozbierając dach mieszkania, w którym znajdował się Jezus, ale jeszcze narazili się na uśmieszki i kpiny ze strony rzesz ludzkich i faryzeuszów, którzy w tym domu byli zebrani. To jednak im nie przeszkodziło. Im chodziło o jedno; za wszelką możliwą cenę pomóc potrzebującemu przyjacielowi. Chrystus przyjął życzliwym i ciepłym sercem tę ich postawę, odpowiadając na nią łaską uzdrowienia chorego. Zobacz, jak wiele zależy od nas '+' ks. Adam

czwartek, 15 stycznia 2015

Bądź oczyszczony

Trędowaty przyszedł do Jezusa  i upadając na kolana, prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony! Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.
Bardzo czułe i pełne troski jest to Jezusowe 'chcę'. Ale tak właśnie jest. Pan chce, by człowiek był szczęśliwy, i to nie tylko w przyszłym życiu. Jezus przyszedł na ziemię, by przypomnieć, że tylko Bóg jest Panem i Stwórcą. Mamy wielkie szczęście, ponieważ żyjemy w czasach, gdy Kościół na nowo odkrywa bogactwo swego Założyciela, w darach i charyzmatach. Ale nawet gdyby nie działy się żadne znaki, to dzisiejsza Ewangelia potwierdza, że u początku jest Pan i Jego czuła troska. Pomyśl o tym, że Bogu zależy na Tobie. Popatrz na swoje życie i pomyśl, że właśnie w tych warunkach i w tym czasie Pan chce Ci powiedzieć, że jesteś dla Niego ważny. Usłysz, jak dzisiaj do Ciebie mówi 'Chcę, bądź oczyszczony'. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

środa, 14 stycznia 2015

Podobny

Ponieważ dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i Jezus także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy przez całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.
Kluczowy tekst dla zrozumienia strategii miłosierdzia Boga. Powtarza się czasem bezmyślnie, że Bóg jest oderwany od rzeczywistości i co On może wiedzieć o życiu człowieka. Wcielenie Syna Bożego było potrzebne nam nie Bogu. Oto mamy dowód, że Jezus Chrystus zna życie człowieka, bo sam nim jest. Przeżył to, co przeżywa każdy człowiek i znacznie więcej i w znacznie głębszy sposób. Jak wolny od grzechu nie musiał ponosić jego konsekwencji, a jednak zechciał upodobnić się do nas we wszystkim, oprócz grzechu. Wie, co to nędza, głód, bezdomność, ucieczka, cierpienie, zdrada, samotność, hańba, dno bólu i opuszczenia. Dlatego możemy mieć pewność, że doskonale rozumie każdą naszą sytuację, i wie, że można wszystko przetrzymać z Ojcem '+' ks. Adam

wtorek, 13 stycznia 2015

Ku wolności

W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży”. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego”. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: „Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne”. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

Rozpoznają Pana duchy nieczyste, a nie rozpoznają Go Jego bliscy. Smutne. Ludzie wciąż potrzebują znaków, dowodów. Pan odpowie raz, zaraz żądają następnego ruchu. A to przecież Bóg jest Bogiem, a nie człowiek. To On ma władzę. Nie jest to władza surowa, ale władza miłosnej służby, która czyni człowieka wolnym. I dlatego mamy z tym problem. Nie do końca wierzymy, że możemy być wolni, że jako wolni możemy stawać przed Panem, że sami możemy podejmować decyzje. Przyjmij dar wolności z wdzięcznością, a zobaczysz, jak zmienia się wiara '+' ks. Adam

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Ewangelia trudu

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Przechodząc brzegiem Jeziora Galilejskiego ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi”. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc nieco dalej ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.
Trudne okoliczności nie zabronią dostępu łasce. Optymalną, oczywiście, sytuacją byłaby taka, gdyby Ewangelia przyjmowana byłaby zawsze i wszędzie, a także gdyby wszystko było dla nas jasne i czytelne. Ale Pan daje Siebie nie tylko w takich warunkach, daje tu i teraz. Tertulian powiedział, że krew męczenników jest zasiewem chrześcijan. Trud i cierpienie, złączone z Panem, otwierają na konkretną łaskę i umożliwiają przyjęcie powołania '+' ks. Adam

niedziela, 11 stycznia 2015

Bez ludzkich osądów

Gdy Piotr przybył do Cezarei, do domu Korneliusza, przemówił: „Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Posłał swe słowo synom Izraela, zwiastując im pokój przez Jezusa Chrystusa. On to jest Panem wszystkich. Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Przeszedł On, dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła, dlatego że Bóg był z Nim”.
Robi wrażenie, prawda? Bóg nie ma względu na osoby. Jest to niezwykłe przynajmniej w dwóch odsłonach. Najpierw w odniesieniu do ludzi niewierzących i niezbyt wierzących - mamy taką pokusę myśleć o nich jak o wykluczonych. Ponieważ nie chcą znać prawdy, toteż nie mają prawa do łaski - śmieszne, ale czasem zdarzające się myślenie. Druga odsłona dotyczy wspólnoty wierzących - sami nie do końca wierzymy, że Bóg chce się nami interesować. Wciąż łatwiej pomyśleć o innych jako o tych bardziej nadających się, obdarowanych, wybranych. Sami stawiamy się w kącie i nie śmiemy czekać na nic. Pan mówi wyraźnie - On nie ma względu na osoby; kocha każdego i cieszy się z każdego, kto na Jego miłość che odpowiedzieć '+' ks. Adam

sobota, 10 stycznia 2015

Na ścieżkach ewangelizacji

Jezus powrócił w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: Czy nie jest to syn Józefa?
Na dwa czynniki skuteczności ewangelizacji wskazuje Ewangelista. Pierwszy to działanie w mocy Ducha. Często, gdy chcemy podzielić się doświadczeniem wiary, to główny nacisk kładziemy na swoje działanie, na własną aktywność. Wydaje się nam, że wszystko zależy od sposobu - jakość połączona z ilością; trzeba działać dużo i szybko. Oczywiście czasem i to się przyda, ale fundament nie należy do nas, a do Pana. Najpierw sami mamy napełniać się Duchem, by móc napełnić Nim innych. Drugi czynnik to wiara-decyzja drugiego człowieka. Nawet jeśli idziemy w mocy Ducha, nie oznacza to, że drugi człowiek koniecznie musi nas przyjąć. Wiara domaga się wolnej decyzji, a ta nie zawsze jest właściwa. Podejmujemy dzielenie się wiarą, bo wiemy, że Pan czuwa nad wszystkim i nad wszystkimi, a my - cóż, słudzy nieużytecznie jesteśmy '+' ks. Adam

piątek, 9 stycznia 2015

W łodzi życia

Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć. Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się! I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. Oni tym bardziej byli zdumieni w duszy, że nie zrozumieli sprawy z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały.
Tam, gdzie nie ma Jezusa, wiatr jest przeciwny. Gdy człowiek wsiada do łodzi swego życia bez Pana,musi być przygotowany nie tylko na zwykłe wichry, nierozdzielenie związane z ludzkim istnieniem, ale także na walkę z żywiołami przeciwnymi samemu Panu. W ogniu walki nie jest łatwo rozpoznać Pana i dlatego nie raz przyjdzie nam krzyknąć ze strachu przed wyobrażaną zjawą. Ale Pan jest blisko, zawsze gotowy dodać otuchy: Nie bój się. I znów wracamy do porządku wiary. Tylko nasza decyzja pozwala (bądź nie) płynąć Panu razem z nami '+' ks. Adam

czwartek, 8 stycznia 2015

Pierwszy umiłował

Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.
Zadziwiające jest to, że tak ważna i piękna prawda jest jednocześnie tak trudna do przyjęcia dla wielu ludzi. O wiele łatwiej przyjmuje się, że Bóg karze, że zsyła cierpienia, że milczy, że ma rożne kaprysy, niż prawdę o Nim, że On jest Miłością. Trudno przyjąć Miłość, jeśli się w Nią nie wierzy i jeśli się nie ma prawdziwej miłości wobec siebie. Wykrzywiona patrzenie na siebie, wykrzywia nasze spojrzenie na świata, a przede wszystkim na Pana. A Jan przypomina, że początek nie jest w nas, ale w Bogu, bo to On pierwszy nas umiłował, doskonale znając prawdę o nas '+' ks. Adam

środa, 7 stycznia 2015

Wiara i miłość

O co prosić będziemy, otrzymamy od Niego, ponieważ zachowujemy Jego przykazania i czynimy to, co się Jemu podoba. Przykazanie zaś Jego jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał. Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim; a to, że trwa On w nas, poznajemy po Duchu, którego nam dał. Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie. Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który - jak słyszeliście - nadchodzi i już teraz przebywa na świecie.
Wiara i miłość. Podwójny fundament i dwa filary. To właśnie wiara, ożywiana miłością, otwiera nas na łaskę Pana. A otwarcie to sprawdzamy nie własnym osądem, ale rozeznając owoc - czy pochodzi od Ducha. Wiele duchów działa przeciw nam: duch nieczysty, duch tego świata, duch fałszywy i dlatego Bóg daje nam rozum, abyśmy roztropnie podążali ku Niemu. Nie możemy opierać się tylko na porywach serca, na odczuciach i pragnieniach, ale mamy podjąć rozumną pracę, by zwyciężał w nas Duch Jezusa Chrystusa '+' ks. Adam

wtorek, 6 stycznia 2015

Za przewodem gwiazdy

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon . Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela. Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon. Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.
Przed królewskim Dzieckiem Mędrcy padają na twarz oddają Mu hołd, który wyraża się też w złożonych darach: złota, kadzidła i mirry, zapowiadanych przez Proroctwa jako wyraz hołdu składanemu Bogu Izraela przez narody. Postawa Mędrców, ich dary świadczą o tym, że uznają oni w Dziecięciu Króla i Mesjasza, Pana i Zbawiciela. Dla Mędrców rozpoczęła się w Betlejem droga wewnętrznej wędrówki, o czym przypomniał młodym w Kolonii, w 2005 r., Benedykt XVI: Zewnętrzna droga tych ludzi dobiegła końca. Byli u celu. W tym jednak miejscu zaczyna się dla nich nowa droga, pielgrzymka wewnętrzna, która odmienia całe ich życie. Ponieważ niewątpliwie inaczej wyobrażali sobie tego nowonarodzonego Króla. Teraz jednak pochylają się nad dzieckiem biednych ludzi. Nowy Król, któremu oddali pokłon odbiegał bardzo od ich oczekiwań. Dlatego musieli się nauczyć, że Bóg jest inny od tego, jak Go sobie zwykle wyobrażamy. Tu zaczęła się ich droga wewnętrzna. Zaczęła się w tej samej chwili, gdy oddali pokłon temu Dziecięciu i rozpoznali w nim obiecanego Króla.
Na horyzoncie naszego życia świecą różne „gwiazdy”, różne są światła, które wabią i kuszą. Czasem może się zdarzyć, że jakieś światło omami nas, czy nawet oślepi. Mędrcy uczą szukania prawdziwego Światła, uczą wytrwałego podążania za tym Światłem i otwarcia się na Jego działanie. Od Mędrców podążających za Światłem, uczymy się co oznacza „oddawać pokłon” i żyć zgodnie z miarą betlejemskiego Dzieciątka, zgodnie z miarą Jezusa Chrystusa i samego Boga. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Czynem i prawdą

Najmilsi: Taka jest wola Boża, którą objawiono nam od początku, abyśmy się wzajemnie miłowali Nie tak, jak Kain, który pochodził od Złego i zabił swego brata. A dlaczego go zabił? Ponieważ czyny jego były złe, brata zaś sprawiedliwe. Nie dziwcie się, bracia, jeśli świat was nienawidzi. My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci, kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci. Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego. Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci. Jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga? Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!
W ujęciu św. Jana oddawanie życia za barci nie jest jednorazowym aktem, ale bardziej trudem ofiarowania każdego dnia. Kochać czynem i prawdą znaczy podjąć wysiłek schowania się na drugi plan dla dobra drugiego człowieka. Św. Jan Paweł II nazwał to białym męczeństwem. Bo istotnie jest to swoiste męczeństwo, by w cichości poświęcać swoje życie, zwłaszcza te sfery, w których daje o sobie znać miłość własna. Ale właśnie takie męczeństwo jest antidotum na zło '+' ks. Adam

niedziela, 4 stycznia 2015

Namiot Słowa

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego - którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. 
Ostatnie zdanie powinno się tłumaczyć: rozbiło namiot wśród nas. Jest w tym nawiązanie do Namiotu Spotkania, znanego pośród ludu Starego Przymierza. Namiot ten był miejscem szczególnego doświadczania Bożej bliskości i znakiem obecności Jahwe w narodzi wybranym. Słowo - Jezus Chrystus zachęca nas do wejścia w głęboką relację z Panem. Słowo nie tylko mieszka pośród nas, ale jest znakiem szczególnej obecności Boga. Słowo jest blisko, czeka na człowieka. Dopiero gdy człowiek podejmie decyzję, doświadczy mocy Słowa, która sprawia, że możemy stawać się dziećmi Boga; nie tylko stać się raz; ale stawać się każdego dnia '+' ks. Adam

sobota, 3 stycznia 2015

Pozwól sobie zostać świętym

Jeżeli wiecie, że jest sprawiedliwy, to uznajcie również, że każdy, kto postępuje sprawiedliwie, pochodzi od Niego. Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty. Każdy, kto grzeszy, dopuszcza się bezprawia, ponieważ grzech jest bezprawiem. Wiecie, że On się objawił po to, aby zgładzić grzechy, w Nim zaś nie ma grzechu. Każdy, kto trwa w Nim, nie grzeszy, żaden zaś z tych, którzy grzeszą, nie widział Go ani Go nie poznał.
Słowa św. Jana powinny stać się pocieszeniem dla każdego, kto słabo wierzy w swoją przemianę, a tym bardziej w świętość. Jan mówi, że uświęca się ten, kto w Panu pokłada nadzieję. Najczęściej łączymy świętość z niesamowitym wysiłkiem, sumienną pracą nieosiągalną dla zwykłych śmiertelników. Jan skraca dystans, bo przypomina, że świętość jest darem Pana, darem, którego On chce udzielać swoim dzieciom. Czeka tylko na naszą zgodę, w postaci zaufania. Kto wierzy Panu, ten już pozwala Mu działać, pozwala się uświęcać. I nie ważne, że nie jesteś doskonały w swoim mienianiu; ważne, byś pozwolił Pan, by Cię uświęcił '+' ks. Adam

piątek, 2 stycznia 2015

Zgodnie z prawdą

Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: Kto ty jesteś?, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie! Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie? Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem? Jan im tak odpowiedział: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.
Prawda, tylko prawda. Trwanie w niej zabezpiecza przed zajmowaniem nie-swojego miejsca. Jesteśmy wciąż narażeni na pokusę meblowania tego świata według własnych upodobań i dlatego ze wszech miar warto dbać o prawdę, nawet w drobnych rzeczach, by oddać miejsce Temu, który jest Prawdą '+' ks. Adam

czwartek, 1 stycznia 2015

Pełnia czasu

Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.
W odpowiedzi na Słowo będące wśród nas, Słowo wyprowadzające nas z niewoli grzechu, Słowo przemieniające nas w Boże dzieci, chcemy jak Maryja wyśpiewywać swoje fiat. Wdzięczność rodzi otwartość na Boga i Jego wolę, dzięki czemu chowamy wszystko w swoim sercu, troszcząc się o to, by ani jedna jota nie upadła na ziemię. To zaś prowadzi do wierności w nawet najbardziej zaskakujących i najtrudniejszych momentach naszego życia, aż po sam krzyż, tak jak w życiu Maryi. Traci więc znaczenie oczekiwanie na to, co przyniesie ten rok, radość czy smutek, trud czy wytchnienie, uśmiech czy łzy. W miłosiernych oczach Boga zamykamy wszystko, nasze dzisiaj i jutro, to tylko ma znaczenie '+' ks. Adam

P.S. Błogosławionego Roku Pańskiego 2015!
Free Contact Form