sobota, 28 lutego 2015

Co się liczy?

Mojżesz powiedział do ludu: Dziś Pan, Bóg twój, rozkazuje ci wykonać te prawa i nakazy. Strzeż ich, pełnij z całego swego serca i z całej duszy. Dziś uzyskałeś to, że Pan ci powiedział, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, strzegł Jego praw, poleceń i nakazów oraz słuchał Jego głosu. A Pan uzyskał to, żeś ty dziś obiecał być ludem stanowiącym szczególną Jego własność, jak ci powiedział, abyś zachowywał Jego wszystkie polecenia. On cię wtedy wywyższy we czci, sławie i wspaniałości ponad wszystkie narody, które uczynił, abyś był ludem świętym dla Pana, Boga twego, jak sam powiedział.
Dziwne to, że Bóg czeka na odpowiedź człowieka, na naszą odpowiedź. Nic nie możemy Panu dać, nic nie jest naprawdę nasze, a jednak Bóg czyni nas partnerami-przyjaciółmi. Pan uzyskał to, że człowiek 'łaskawie' zgodził się na Jego przymierze. Śmiech śmiechem, ale taka jest prawda. Bóg obdarzył nas niesamowitą godnością i traktuje nas z wszelkimi honorami. I chyba nic nie pokazuje tego lepiej niż grzech. Tak właśnie, grzech. Kiedy sobie uświadomisz, że właśnie w otchłani grzechu, Pan jest najbliżej Ciebie, byś nie zginął, to powoli zaczynasz rozumieć, czym jest Miłość. Skupiamy się na przykazaniach, obowiązkach, praktykach, ale to wszystko jest tylko dodatkiem. Widziałem wczoraj, na drodze krzyżowej, kobietę, która po skończeniu podeszła do ołtarza, uklękła i ucałowała  z wielkim namaszczeniem leżący na posadzce krzyż. To jest Miłość. To się liczy '+' ks. Adam

piątek, 27 lutego 2015

Coś więcej

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: Bezbożniku, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.
Św. Jan od Krzyża mówił, że aby przywiązany do ziemi ptak wzbił się w powietrze, nie wystarczy poodcinać najgrubsze liny. Dopóki nie zostanie zerwana ostatnia nić, choćby najcieńsza, ptak nie wzniesie się ku górze. Tak samo jest z nami. Dosyć łatwo dzielimy sprawy wiary na ważne i mało ważne. Wydaje się nam, że wystarczy pobieżnie uporządkować stan swojego serca, a reszta jakoś się ułoży. I tak odcinamy grube powrozy, albo cieszymy się, że nigdy nas nie więziły (nie ukradłem, nie zabiłem, nie zdradziłem itd.), a wciąż tkwimy na ziemi. Jezus mówi bardzo wyraźnie, że albo się jest Jego uczniem, albo nie. Innej drogi nie ma. Albo jesteśmy wierni wszystkim przykazaniom, albo w ogóle się nimi nie przejmujemy. Jeśli nikogo nie zabiłeś fizycznie, to również nie zabijaj duchowo. Jeśli niczego nie ukradłeś, to także nie kradnij czasu, miłości Bogu, rodzinie, przyjaciołom. Przykłady można mnożyć. Chodzi o to, że mamy dorastać do logiki Ewangelii '+' ks. Adam

czwartek, 26 lutego 2015

W poszukiwaniu właściwej drogi

Jezus powiedział do swoich uczniów: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą. Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy.
Mały problem ze znalezieniem złotego środka między wytrwałą natarczywością a cierpliwym oczekiwaniem. Jednego sposobu nie ma. Każdy ma inny charakter, więc bezsensowne jest szukanie uniwersalnego remedium. Natomiast sedno tkwi w naszej postawie. Pan chce być i jest hojny, ale nie każdy jest na tę hojność gotowy. W wytrwałej modlitwie nie chodzi o zanudzenie Boga naszym natręctwem, ale o czas, jaki jest nam potrzebny do zmiany siebie. Mniej więcej jak z ciążą - organizm kobiety się dostosowuje, przygotowuje na przyjęcie nowego życia. Jako chrześcijanie potrzebujemy takiego właśnie dopasowania się na przyjęcie łaski. Niemowlak nie zje frytek, choćby były mega super karbowane, a dorosły samym mlekiem się nie nasyci. Proś więc wytrwale i pozwól się zmieniać, byś wszystkim napełnił się obficie '+' ks. Adam

środa, 25 lutego 2015

Posłani

Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan. Niniwa była miastem bardzo rozległym - na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego. Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Wstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, oblókł się w wór i siadł na popiele. Z rozkazu króla i jego dostojników zarządzono i ogłoszono w Niniwie co następuje: Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Niech obloką się w wory, niech żarliwie wołają do Boga! Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą [popełnia] swoimi rękami. Kto wie, może się odwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, a nie zginiemy? Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.
Mam takie spostrzeżenie, że nasza modlitwa za grzeszników niekoniecznie wiąże się ze szczerym pragnieniem sprowadzenia ich na drogę do Pana. Obecność kogoś gorszego od nas poniekąd usprawiedliwia nasze lenistwo i daje złudne poczucie, że nie jest z nami aż tak źle. A i dzieła ewangelizacyjne, mające na celu przyprowadzenie innych do Chrystusa nie są, delikatnie mówiąc, oblegane. Pan chce mieć wszystkich u Siebie. Posyła więc swoich uczniów, by głosili Dobrą Nowinę na krańcach świata. I czasem to Ty będziesz posłany, a czasem ktoś zostanie posłany do Ciebie '+' ks. Adam

wtorek, 24 lutego 2015

Słowo pewne

To mówi Pan Bóg: Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa.
Pośpiech i bieganina naszych czasów wkrada się także na płaszczyznę religijną. Chcemy natychmiast doświadczać skutków naszych modlitw, owoców naszych praktyk i celowości wiary. Każde czekanie uznajemy przeważnie za stratę czasu i bezowocne doświadczenie. A jeśli Pan odpowiada, to niestety częściej czekamy, by spełnił to, czego my chcemy i w taki sposób, jakiego my oczekujemy. Słowo Pana objawia nam Jego wolę, a nie naszą. I tu zaczyna się cała historia. Przyjrzyj się dzisiaj sobie i zastanów się, czego tak naprawdę chcesz słuchać: słowa Boga czy swojego słowa. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

poniedziałek, 23 lutego 2015

Przez drugiego człowieka

Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.
To nie Bóg potrzebuje naszych dobrych uczynków, ale to drugi człowiek potrzebuje Boga, to my potrzebujemy Boga. Dlaczego Pan utożsamia się z drugim człowiekiem? Bo właśnie dzięki innym ludziom możemy doświadczyć bliskości Pana. Pośród stworzeń tego świata tylko człowiek jest dla drugiego człowieka partnerem, tylko z drugim człowiekiem możemy nawiązać bliską więź. A w tej komunii obecny jest Pan, jako Źródło i jako dopełnienie '+' ks. Adam

niedziela, 22 lutego 2015

Przymierze Boga

Tak rzekł Bóg do Noego i do jego synów: Oto Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką istotą żywą, która jest z wami: z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi. Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię. Po czym Bóg dodał: A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią. A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach, wtedy wspomnę na moje przymierze, które zawarłem z wami i z wszelką istotą żywą, z każdym człowiekiem; i nie będzie już nigdy wód potopu na zniszczenie żadnego jestestwa.
Bóg pierwszy wychodzi z inicjatywą. To On ma do zaoferowania wszystko, a jednak przychodzi jako pokorny Sługa. Pan chce zawrzeć z Tobą przymierze, na mocy którego wyzwala Cię od śmierci, grzechu i nieszczęścia. Pan chce być blisko Ciebie. A Jego obietnice, jak powie św. Paweł, wszystkie w Chrystusie są 'tak'. On nie odwołuje swej Miłości, nawet wtedy, gdy my jej nie chcemy przyjąć, nawet wtedy, gdy się nam zdaje, że wiemy lepiej. Następnym razem, gdy zobaczysz tęczę, pomyśl, że Bóg tęskni za Tobą, że chce być obecny w Twoim życiu '+' ks. Adam

P.S. Z racji przymierza pamiętamy dziś o przyjaciołach :)

sobota, 21 lutego 2015

Świętość w słabości?

Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej. Rzekł do niego: Pójdź za Mną. On zostawił wszystko, wstał i chodził za Nim. Potem Lewi wyprawił dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a była spora liczba celników oraz innych, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie i mówili do Jego uczniów: Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami? Lecz Jezus im odpowiedział: Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników.
Kiedy mówimy o świętości, myślimy najczęściej o moralnym doskonaleniu. Pojmujemy świętość jako drogę ku górze, duchową wspinaczkę, etyczną drabinę. A przecież mamy naśladować Jezusa Chrystusa, który uniżył się we wszystkim. W pewnym sensie świętość jest zejściem z piedestału własnych wyobrażeń i ocen. Jest zejściem za posłusznym do końca Panem. Jest akceptacją naszej grzesznej kondycji, w którą wkracza wszechmocny Bóg, by ją ubogacić swym ubóstwem. Nie staniemy się święci w doskonałości, ale możemy się tacy stać w poczuciu grzechu i słabości. Bo tylko wtedy pozwalamy się ogarnąć świętości Boga '+' ks. Adam

piątek, 20 lutego 2015

Kto bardziej pości?

Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą? Jezus im rzekł: Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć.
Przewrotna ta nasza natura. Kiedy już zdobędziemy się na 'heroicznie trudny' wysiłek: jakiś post, drobne umartwienie, jałmużna, to zaraz odzywa się miłość własna, która albo sadza nas na piedestale, albo każe gardzić 'słabeuszami'. Wciąż powinno rozbrzmiewać w naszym sercu: 'Ojciec, który widzi w ukryciu'. I wcale nie chodzi o to, że złapie nas na gorącym uczynku. Możemy ofiarować Panu naprawdę wszystko, nawet to, co niedostrzeżone, niedocenione, niedowartościowane przez świat; to, co jest takie nasze, osobiste, a jednocześnie tak miłe Bogu. Wielki Post ma nam uświadamiać, że żyjemy dla Pana i każdy oddech ma być dla Niego '+' ks. Adam 

czwartek, 19 lutego 2015

Trudny wybór

Mojżesz przemówił do ludu: Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon obcym bogom, służąc im - oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi.
Trudny wybór? Niby nie, a jednak praktyka mówi coś całkiem innego. Trudno uwierzyć, że będzie dobrze, gdy przeżywa się dni trudne i krzyżowe. Ale właśnie w takich sytuacjach wiara ma możliwość złapania wiatru w żagle. Bóg mówi prawdę. Daje człowiekowi wybór. Posłuszeństwo woli Pana niesie za sobą błogosławieństwo, które nie opuszcza człowieka nawet na bezrobociu, w szpitalu, w chorobie, na wynajmie. Pan nie zmieni swojego słowa. Potrzeba tylko naszej cierpliwości i zaufania. To co na pierwszy rzut oka wydaje się być dramatem, może okazać się momentem łaski. Wybieraj więc '+' ks. Adam

środa, 18 lutego 2015

Czas pomyślny

W imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą. Współpracując zaś z Nim napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Mówi bowiem /Pismo/: W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą. Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.
Zauważyłem, że okres postu budzi najczęściej skojarzenia umiarkowanie smutne. Jako dziecko miałem przeświadczenie, że w Wielkim Poście nie można się śmiać. Jeśli wsłuchamy się w słowa św. Pawła, to możemy się zdziwić. Wielki Post jest czasem łaski, czasem upragnionym, wytęsknionym, wyczekiwanym. No i jak? Widzisz, cała rzecz polega na tym, że jeśli w ogóle możemy mówić o poście, to dlatego, że Jezus umarł na krzyżu i zmartwychwstał. Grzech odwrócił nas od Boga, zerwał więź z Nim. Jezus, Swoją ofiarą miłości i posłuszeństwa, pojednał nas z Ojcem - grzech nie ma nad nami władzy. Post ma nam przypomnieć, że należymy do Boga. Podjęte postanowienia, umartwienia, jałmużna, modlitwa mają nas skierować ku Bogu, a nie ku sobie. I dlatego jest to czas pomyślny, bo być może wreszcie zaczniemy słuchać tego, co chce powiedzieć Pana. Nie bój się podjąć wielkodusznych postanowień, to wszystko dla Jezusa. Nie zadowalaj się standardowym niejedzeniem słodyczy, chyba że naprawdę masz z tym problem :) Z błogosławieństwem '+' ks. Adam 

wtorek, 17 lutego 2015

Przypomnieć o sobie

Uczniowie Jezusa zapomnieli wziąć chlebów i tylko jeden mieli z sobą w łodzi. Wtedy im przykazał: Uważajcie, strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda. Oni zaczęli rozprawiać między sobą o tym, że nie mają chleba. Jezus zauważył to i rzekł im: Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chleba? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiały macie umysł? Macie oczy, a nie widzicie; macie uszy, a nie słyszycie? Nie pamiętacie, ile zebraliście koszów pełnych ułomków, kiedy połamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy? Odpowiedzieli Mu: Dwanaście. A kiedy połamałem siedem chlebów dla czterech tysięcy, ile zebraliście koszów pełnych ułomków? Odpowiedzieli: Siedem. I rzekł im: Jeszcze nie rozumiecie?
Szybko można zapomnieć o wielkiej łaskawości Pana. W pewnym sensie jest to zrozumiałe. Nasza natura pamięta w zasadzie tylko o sobie. Na szczęście nie jesteś zaprogramowaną maszyną. Możesz zmieniać siebie, możesz się rozwijać. Dlatego masz budzić w sobie świadomość, że żyjesz w bliskości Boga. Każda chwila dzieje się dzięki Niemu. Nie musisz się bać, nie musisz wciąż przypominać Panu o swoich problemach. Jeśli już, to masz przypominać o sobie, bo dzięki temu nie zapomnisz o Nim '+' ks. Adam

poniedziałek, 16 lutego 2015

W poszukiwaniu znaku

Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął głęboko w duszy i rzekł: Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu. I zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.
Właściwie nic w tym dziwnego, że wiara domaga się jakiegoś potwierdzenia. Można powiedzieć, że to jeszcze stan normalny. Dziwne i smutne jest to, że w pogoni za wyimaginowanymi znakami bardzo często nie zauważamy tego prawdziwego. Wiara jest światłem, ale psalmista powie, że tylko w Bogu - prawdziwej Światłości oglądamy światło. Bez zanurzenia się w Bogu nie sposób doświadczyć życia z wiary. Paradoks? Bynajmniej. Każdy człowiek, czy ma tego świadomość czy nie, należy do Boga. Ale tylko ten, który, choć w minimalny sposób, otwiera się na Stwórcę, może doświadczyć Jego obecności. Bez ludzkiej decyzji, bez woli nic się nie zmieni. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

niedziela, 15 lutego 2015

Jeśli chcesz...

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony! Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.
Wielka jest łaskawość Pana. Z wielką miłością spogląda na nas, byśmy poczuli się wyjątkowi. Nie brzydzi się trądem naszych grzechów, ale dotyka tych wszystkich miejsc, które są brudne. On sam przyjmuje ten brud na Siebie, abyśmy my byli czyści. Niezwykła wymiana. Pamiętaj, że Pan chce działać w Twoim życiu, chce Cię uzdrawiać, chce Cię uświęcać. Nie bój się wejść w ten tłum, który zewsząd schodzi się do Niego '+' ks. Adam

sobota, 14 lutego 2015

Po właściwej stronie

Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.
Choć Pan sam dba o swoje dzieło, to jednak zaprasza nas do współpracy. To nasz przywilej, ale i obowiązek. Tak wielu ludzi żyje bez światła, tak wielu nie wie, co robić. I dlatego musimy dołożyć starań, by Słowo Jezusa dotarło do nich i działało z całą mocą. Pan wie, że dzieło to nie jest łatwe - jesteśmy Bożymi owcami pośród wilków świata. Ale Jego Królestwo przybliża się, a my mamy być gotowi '+' ks. Adam

piątek, 13 lutego 2015

Effatha

Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effatha, to znaczy: Otwórz się! Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. /Jezus/ przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę.
Chyba nie doceniamy naszej roli w dziele zbawienia. To prawda, że całe dzieło należy do Jezusa. Ale przecież Pan zaprasza nas do współpracy. I wielokrotnie uzdrawia kogoś na naszą prośbę. Pan chce, żebyśmy się troszczyli o siebie nawzajem. Wiele razy doświadczyłem, jak Pan spełnia naszą prośbę nie z powodu naszych zasług, ale z powodu wielkiej miłości. Kiedy nie zabraniamy działać Jezusowi, kiedy nie blokujemy Jego łaski grzechem, kiedy wreszcie wierzymy z całą wielkodusznością, stajemy się świadkami cudu. Tylko Pan ma moc powiedzieć nam: Effatha; i tylko na Jego słowo, możemy napełnić się łaską, ale jednak potrzeba naszego kroku, naszej prośby, naszej decyzji. Słucham tak wielu ludzkich trosk i zmartwień, ale nie zawsze ludzie chcę szukać rozwiązania w Chrystusie. I to jest cały problem. Pan wszystko dobrze czyni, także w naszym życiu, a jednak bardzo często zwracamy się do Niego na samym końcu, gdy wszystko inne już zawiedzie. Mam przekonanie, że mamy szczęście żyć w dobrych czasach, ponieważ Kościół staje się coraz bardziej świadomy bogactwa, które Jezus mu powierzył. A jednak nie zawsze chcemy z tego korzystać. Dziś słyszymy: Otwórz się. I naprawdę dużo zależy od nas '+' ks. Adam

czwartek, 12 lutego 2015

Odpowiednia pomoc

Pan Bóg rzekł: Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc. Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jaką on da im nazwę. Każde jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę istota żywa. I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny. Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział: Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta. Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem. Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu.
Często, tę kobiecą pomoc, tłumaczy się błędnie przez pryzmat poddaństwa, a nawet niewolnictwa. Jednak autor natchniony wyraził w ten sposób prawdę, że tylko w kobiecie mężczyzna odnalazł kogoś godnego siebie, kogoś, z kim mógłby nawiązać relację. Mężczyzna nazywa wszelkie stworzenia, to znaczy ma nad nimi władzę. Pojawienie się kobiety skrywa tajemnica snu. To sam Bóg przyprowadza ją do mężczyzny. Relacje ludzkie mają więc swój początek w Bożym tchnieniu i odzwierciedlają relację Osób w Trójcy Świętej. Dlatego nie ma w nich wstydu, poniżenia czy wykorzystania. I do tej pierwotnej jedności mamy wciąż powracać '+' ks. Adam

środa, 11 lutego 2015

By nie przysłaniać Pana

Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha! Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o to przysłowie. Odpowiedział im: I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi do człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala. Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. I mówił dalej: Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym.
Zbyt wielką wagę przywiązujemy do zewnętrznych praktyk. Oczywiście, one same w sobie nie są złe. Człowiek jest istotą cielesno-duchową, a więc potrzebuje zaspakajania potrzeb zarówno ciała jak i ducha. Ale człowiek, na szczęście, jest w stanie przekraczać swoje potrzeby i je wartościować. Dlatego też potrafi wybrać Tego, który jest najważniejszy. A jeśli dajemy Panu pierwsze miejsce, to On ustawi wszystkie pozostałe sprawy, tak by jedne nie przysłaniały drugich, ani tym bardziej, by nie przysłaniały Jego '+' ks. Adam 

wtorek, 10 lutego 2015

Specjaliści od zadań specjalnych

U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I /gdy wrócą/ z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych /zwyczajów/, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami? Odpowiedział im: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, /dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie/. I mówił do nich: Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmiercią zginie. A wy mówicie: Jeśli kto powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem /złożonym w ofierze/ jest to, co by ode mnie miało być wsparciem dla ciebie - to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ni dla matki. I znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie.
Specjaliści od zadań specjalnych - znasz to skądś? Jeśli chodzi o szukanie bocznych furtek, to często, niestety, jesteśmy mistrzami. Różne usprawiedliwienia pchają się wręcz drzwiami i oknami. A przecież, jak uczy Pan, potrzeba mało, albo tylko jednego. Szukamy rzeczy wielkich, a pomijamy drobne. Tęsknimy za przełomowym odkryciem, a nie zauważamy codziennych cudów. Pan nie chce pustych zwyczajów, reguł i obrządków. Pan chce miłości. I mamy z tym problem, bo chyba trudno nam w to tak po prostu uwierzyć '+' ks. Adam

poniedziałek, 9 lutego 2015

Znany, nieznany

Gdy Jezus i uczniowie Jego się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go poznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych, tam gdzie, jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.
Na dwie rzeczy chciałbym zwrócić uwagę. Św. Marek pisze, że zaraz poznano Jezusa. Pytanie, które się pojawia, to, czy ja poznaję Jezusa zaraz? Wiele wiemy o Jezusie, ale czy Go znamy? Czy jest, czy staje się dla nas Kimś bliskim? Św. Teresa od Jezusa mówiła, że nie chodzi o to, by więcej się modlić, ale o to, by bardziej kochać. Druga sprawa to postawa, wspomnianych w Ewangelii ludzi. Zadziwia mnie taka wiara - żeby się choć frędzli u Jego płaszcza dotknąć. Brakuje takiej otwartości, takiego zaufania, takiego zawierzenia. A przecież wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskali zdrowie '+' ks. Adam

niedziela, 8 lutego 2015

Bliski poranek

Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka? Czy nie pędzi on dni jak najemnik? Jak niewolnik, co wzdycha do cienia, jak robotnik, co czeka zapłaty. Zyskałem miesiące męczarni, przeznaczono mi noce udręki. Położę się, mówiąc do siebie: Kiedyż zaświta i wstanę? Lecz noc wiecznością się staje i boleść mną targa do zmroku. Czas leci jak tkackie czółenko i przemija bez nadziei. Wspomnij, że dni me jak powiew. Ponownie oko me szczęścia nie zazna.
No właśnie, czyż życie nasze nie jest nieustanną walką? No jest. Dlaczego zatem nieustannie czekasz, aż morze się uciszy? Niby wiemy, jaka jest rzeczywistość, ale dosyć łatwo od niej uciekamy. A przecież nie zmienimy biegu czasu, świata, dziejów. Nie znikną trudności. Ale może zniknąć lęk. Wystarczy zmienić perspektywę. Twoje życie jest jak powiew. Prędzej czy później przeminie, a trudności razem z nim. Wiadomo, że w cierpieniu czas mija wolniej, ale przecież mija. Nadchodzi godzina wyzwolenia. Poranek zaświat już niebawem '+' ks. Adam

sobota, 7 lutego 2015

Wzajemna więź

Przez Jezusa składajmy Bogu ofiarę czci ustawicznie, to jest owoc warg, które wyznają Jego imię. Nie zapominajcie o dobroczynności i wzajemnej więzi, gdyż cieszy się Bóg takimi ofiarami. Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i bądźcie im ulegli, ponieważ oni czuwają nad duszami waszymi i muszą zdać sprawę z tego. Niech to czynią z radością, a nie ze smutkiem, bo to nie byłoby dla was korzystne. Bóg zaś pokoju, który na mocy krwi przymierza wiecznego wywiódł spomiędzy zmarłych Wielkiego Pasterza owiec, Pana naszego Jezusa, niech was uzdolni do wszelkiego dobra, byście czynili Jego wolę, sprawując w was, co miłe jest w oczach Jego, przez Jezusa Chrystusa, któremu chwała na wieki wieków! Amen.
Zwłaszcza ta wzajemna więź mnie niepokoi, a właściwie jej brak. Od czasu do czasu słyszę utyskiwania, jak to dawniej lepiej bywało, bo ludzie jacyś tacy milsi, a i na kawę było do kogo iść, a i zażyłość większa. Coś w tym jest. Ale kiedy pytam się: kiedy ostatni raz byłeś u kogoś? - to słyszę: no ja to nie mam czasu. Widzisz, Bóg cieszy się takimi ofiarami. Cieszy się, gdy zauważasz drugiego człowieka i gdy przyjmujesz go z radością. W ogóle za mało tej radości w naszym życiu. Wciąż pędzimy, wciąż się trudzimy; a kiedy przyjdzie czas, żeby żyć? Nie mów, że nie ma powodów do radości, co najwyżej ich nie dostrzegasz. Bądź posłuszny Bogu, a radość powróci '+' ks. Adam

piątek, 6 lutego 2015

Pan na herbacie

Niech trwa braterska miłość. Nie zapominajmy też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę. Pamiętajcie o uwięzionych, jakbyście byli sami uwięzieni, i o tych, co cierpią, bo i sami jesteście w ciele. We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg. Postępowanie wasze niech będzie wolne od chciwości na pieniądze: zadowalajcie się tym, co macie. Sam bowiem powiedział: Nie opuszczę cię ani pozostawię. Śmiało więc mówić możemy: Pan jest wspomożycielem moim, nie ulęknę się, bo cóż może mi uczynić człowiek? Pamiętajcie o swych przełożonych, którzy głosili wam słowo Boże, i rozpamiętując koniec ich życia, naśladujcie ich wiarę! Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki.
Uwierzysz, że być może był u Ciebie anioł na herbacie? Trudno nawet pomarzyć, a co dopiero doświadczyć. A jednak, Pan nieustannie nas zaskakuje. Lubimy, gdy nasze wyobrażenia o Bogu obrastają w złociste ramy, suto zdobione. A Pan puszcza oko i pojawia się na herbacie :) Nie chodzi tu oczywiście o trywialne gesty, ale o konkret i prostotę. Pamiętaj o więźniach, troszcz się o małżeństwo, nie bądź chciwy - nie za tydzień, nie za rok i nie na końcu świata, ale tu i teraz '+' ks. Adam 

czwartek, 5 lutego 2015

Krew Jezusa

Nie przystąpiliście bowiem do dotykalnego i płonącego ognia, do mgły, do ciemności i burzy ani też do grzmiących trąb i do takiego dźwięku słów, iż wszyscy, którzy go słyszeli, prosili, aby do nich nie mówił A tak straszne było to zjawisko, iż Mojżesz powiedział: Przerażony jestem i drżę. Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do Pośrednika Nowego Testamentu - Jezusa, do pokropienia krwią, która przemawia mocniej niż [krew] Abla.
Bóg nie chce, abyśmy się Go bali. Nie jest tym, czym nam się wydaje, że jest. I nie jest taki, jak nam się często wydaje, że jest. Stajemy przed Bogiem, który jest pokorny i cichy, który chce służyć człowiekowi. Słyszysz? Bóg chce Ci służyć. Masz pojęcie? Niezgłębiona jest miłość Boża. To grzech sprawia, że nie ufamy Bogu, że się Go czasem boimy, że nie wierzymy w Jego łaskawość. Nie patrz na siebie swoim wzrokiem, spójrz Bożym. Krew Jezusa woła głośno przed tronem Bożym - aby życie mieli i mieli je w obfitości '+' ks. Adam

środa, 4 lutego 2015

Nieco dalej

Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi, a zapomnieliście o upomnieniu, z jakim się zwraca do was, jako do synów: Synu mój, nie lekceważ karania Pana, nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza. Bo kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje. Trwajcież w karności! Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości. Dlatego wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana! Proste czyńcie ślady nogami, aby kto chromy nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony. Starajcie się o pokój ze wszystkimi i o uświęcenie, bez którego nikt nie zobaczy Pana. Baczcie, aby nikt nie pozbawił się łaski Bożej, aby jakiś korzeń gorzki, który rośnie w górę, nie spowodował zamieszania, a przez to nie skalali się inni.
Skoro czytasz te słowa, to znaczy, że jeszcze nie opierałeś się aż do przelewu krwi. Tak często wydaje się nam, że spotkał nas ciężki los, że zbieramy najgorsze nieszczęścia tego świata. A przecież Pan nie zezwala obciążać nas ponad miarę. Wiadomo, że nikt nie lubi cierpień i byłoby głupotą o nie zabiegać. Pomyśl jednak, że Pan przeprowadzi Cię przez wszystko, jeśli tylko Mu pozwolisz. Pan zna Twój trud, wie o Twoich łzach - i to nie zginie przed Nim. Postaraj się patrzeć dalej i widzieć więcej niż to, co przed Tobą '+' ks. Adam

wtorek, 3 lutego 2015

Komu dać jeść?

Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, wszedł i rzekł do nich: Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi. I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum, to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań! Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.
Słowo z mocą. Uczestnicząc w pogrzebach, mam takie pragnienie, by powtórzyła się scena opisana powyżej. Ale zaraz uświadamiam sobie, że przecież praktycznie każdy dzień jest owym Talitha kum. Jezus wielokrotnie wypowiada te słowa i dlatego jeszcze żyjemy i dlatego jeszcze możemy czekać na niebo. W tej scenie uderza też czułość i troska Jezusa. Po wskrzeszeniu dziewczynki, każe jej dać jeść - On troszczy się o wszystko; a my mamy być Jego pomocnikami - wy dajecie jej jeść. Kogo mijasz dziś na ulicy? Do kogo Jezus mówi 'talitha kum'? Komu masz dasz jeść? A poniżej tak na odświeżenie '+' ks. Adam


poniedziałek, 2 lutego 2015

Bóg daje znaki

Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych.
Bóg daje znaki. On pozwala się znaleźć tym, którzy Go szukają. Jego przyjście jest pewne. I nie musimy się bać. Jego ogień nie wyrządzi nam krzywdy, a udoskonali, usposobi do wejścia w progi Jego domu. Święta za nami; już blisko kolejny Wielki Post. Czas płynie, a my dostajemy kolejną szansę. Który to już raz w Twoim życiu? Co zmieniłeś? Co zmienisz? Dołóż starań, by ofiara Twojego życia była miła Panu '+' ks. Adam

P.S. Dziś módlmy się szczególnie za osoby konsekrowane.

niedziela, 1 lutego 2015

Wolność

W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.
Wolność jest największym darem Boga, bo czyni nas podobnym do Niego. Dlatego Jezus potwierdza Ewangelię cudem uwolnienia człowieka spod władzy złego ducha. C. Lewis w książce 'Listy starego diabła do młodego' w przewrotny sposób przedstawia zagrożenia, na jakie może być narażony człowiek, który chce żyć dobrze i sprawiedliwie, który chce żyć dla Boga. Stary diabeł instruuje swego siostrzeńca, co powinien robić, jakich sposobów używać, czego unikać, by zwyciężyć w walce z ich odwiecznym Nieprzyjacielem, czyli Bogiem. W jednym z listów pisze: Trzeba się pogodzić z faktem, że całe to rozprawianie o Jego miłości do ludzi i o tym, że Jego służba jest całkowitą wolnością, nie jest tylko (jakby się w to chciało wierzyć) czczą propagandą, lecz przerażającą prawdą. On naprawdę chce zapełnić wszechświat mnóstwem małych wstrętnych kopii samego Siebie - stworzeń których życie, w miniaturowej skali, będzie jakościowo podobne do Jego, nie dlatego, że je wchłonął, lecz dlatego, że ich wola dobrowolnie dostosowuje się do Jego woli. My potrzebujemy bydła, które w końcu mogłoby stać się żerem; On potrzebuje sług, którzy w końcu mogliby stać się synami. My chcemy chłonąć, On chce rozdawać. W nas jest pustka i chcielibyśmy ją zapełnić; On jest pełny i przelewa się. Celem naszej walki jest świat, w którym Nasz Ojciec z Otchłani wchłonąłby w siebie wszelkie pozostałe istoty; Nieprzyjaciel pragnie, aby świat był pełen istot z Nim wprawdzie zjednoczonych, lecz mimo to zachowujących swą odrębność. Błogosławionej niedzieli '+' ks. Adam
Free Contact Form