Litania do małej Arabki

wtorek, 31 października 2017

Aż do pełni

Jezus mówił: Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posadził w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak że ptaki powietrzne gnieździły się na jego gałęziach. I mówił dalej: Z czym mam porównać królestwo Boże? Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż wszystko się zakwasiło.
Wiedzieć lepiej niż Bóg. To pragnienie powtarza się w człowieku od samego początku. Próbujemy mówić Bogu, jaki powinien być i jak powinien sprawować władzę nad tym światem, czyniąc Go tym samym nie władcą, ale służącym. Na szczęście Królestwo Boże wciąż się rozwija, wręcz niezauważalnie, aż osiągnie swą pełnię. A wtedy wszystko stanie się jasne '+' ks. Adam

poniedziałek, 30 października 2017

Posłuszni Panu

Jezus nauczał w szabat w jednej z synagog. A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga. Lecz przełożony synagogi, oburzony tym, że Jezus w szabat uzdrowił, rzekł do ludu: Jest sześć dni, w których należy pracować. W te więc przychodźcie i leczcie się, a nie w dzień szabatu! Pan mu odpowiedział: Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie prowadzi, by go napoić? A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu? Na te słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników, a lud cały cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych przez Niego.
Wolności nie da się nauczyć. Wolność trzeba po prostu przyjąć. Uczeni w Piśmie może i dużo wiedzieli, ale nie byli wolni. Pozostali niewolnikami siebie, swojej wiedzy, przepisów. Tymczasem prawo, jeśli jest właściwie przyjęte, daje wolność. Prawo otwiera na Boga. W gruncie rzeczy chodzi o nasz cel. Czy chcemy doświadczyć bliskości Pana, czy chcemy być z siebie dumni, że potrafimy, że umiemy, że jesteśmy naj? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

niedziela, 29 października 2017

O miłości

Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że Jezus zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał , wystawiając Go na próbę: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.
Czy miłość można nakazać? Wydaje się, że nie. W filmach, w piosenkach, w świecie mówi się o tym, że miłość przychodzi na człowieka znienacka, że serce nie sługa, że w ogóle. Wszystko jednak zależy od tego, co nazwiemy miłością. Najczęściej sprowadzamy ją do uczuć, emocji, poruszeń. I prawdą jest, że nie mamy za wielkiego wpływu na zakochanie (choć bardzo często możemy odpowiadać za okoliczności i przyczyny zakochania). Jednak to nie jest miłość. Czegoś takiego ani nie da się nakazać, ani nie da się wymusić. Miłość to pragnienie dobra dla drugiej osoby, to postawa. A postawę mogę już kreować, lub nie. Mogę niejako przymusić się do miłości, bo postawa rodzi się w woli, w decyzji, a nie w emocjonalnym poruszeniu '+' ks. Adam

sobota, 28 października 2017

Rozeznanie

W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą. Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.
Modlitwa przed jakimiś trudnymi wydarzeniami przychodzi na stosunkowo łatwo. Niemal naturalnie. Nieco trudniej przychodzi nam nawet myśleć o modlitwie przy okazji ważnych wyborów i decyzji. Nazwiemy to rozeznaniem. Żyjemy, planując to i owo, ale wciąż za mało żyjemy, rozeznając, czego chce Bóg. Jezus spędził całą noc na modlitwie przed wyborem Dwunastu. Mówił do Ojca i słuchał Go. I tak ma być w naszym życiu. Mnóstwo myśli pojawia się w naszej głowie i bez czasu modlitwy nie poznamy, które są Boże. I musi być to specjalny czas, nie w samochodzie, czy w kolejce. Trzeba znaleźć czas specjalnie dla Boga '+' ks. Adam

piątek, 27 października 2017

Znak więzi

Jezus mówił do tłumów: Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: Deszcze idzie. I tak bywa. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: Będzie upał. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? Gdy idziesz do urzędu ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie pociągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, póki nie oddasz ostatniego pieniążka.
Jezus bardzo mocno akcentuje rozpoznawanie znaków czasu w odniesieniu do relacji międzyludzkich. Znakiem nadejścia Bożego Królestwa, a może także znakiem przyjęcia go, ma być troska o wzajemną miłość i zgodę. Co ciekawe, nie chodzi tu tylko o przebaczenie drugiemu, ale także o umiejętność przeproszenia i wynagrodzenia za swoje winy popełnione przeciw drugiemu. Tacy jesteśmy, poranieni i raniący. I nie jest to największy problem, bo w pewnym sensie jest to nasza ludzka kondycja. Ważne, by natura nami nie rządziła '+' ks. Adam

czwartek, 26 października 2017

Radykalnie

Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.
Jezus - Pan rozłamu? W żadnym wypadku! Jezus jest Królem Pokoju. Ten rozłam dokonuje się, musi się dokonać, w nas samych. Ewangelia nie jest dla średnich, letnich, byle jakich. Wobec Dobrej Nowiny trzeba zająć bardzo konkretną postawę: tak albo nie. I innej drogi nie ma. I ten radykalizm musi rodzić rozłam. Nawet w rodzinie znajdą się tacy, którzy będą na tak i tacy na nie. Ogień Jezusa ostatecznie wszystko wypali. I w tym nasza nadzieja '+' ks. Adam

środa, 25 października 2017

Więcej

Jezus powiedział do swoich uczniów: To rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Wtedy Piotr zapytał: Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich? Pan odpowiedział: Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas wydzielił jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.
Fajnie byłoby wiele otrzymać ale bez dźwigania odpowiedzialności. Wszystko zależy od kąta spojrzenia. Jeśli przyjmiemy te słowa jako wymaganie, to rzeczywiście lepiej nie wiedzieć nic i nic nie otrzymać. Jeśli jednak potraktujemy je jako przywilej, to zmienia się postać rzeczy. Nie każdy może (chce) wiele otrzymać, a przez to nie każdy może przeżyć to życie w pełni. Odpowiedzialność przynależy ludziom dojrzałym. Skoro więcej wiem, więcej otrzymałem, to i więcej odpowiedzialności spoczywa na mnie, ale i więcej rozumienia tego świata, a co za tym idzie i życie zaczyna być inne '+' ks. Adam

wtorek, 24 października 2017

Zanurzony w miłości


 Jezus powiedział do swoich uczniów: Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie.
Czuwać, czuwać, czuwać! Tylko jak? Tyle spraw, tyle zmartwień, tyle zajęć. Może warto zacząć od przemiany myślenia. Należę do Boga. Skoro tak, to co może mi się stać? Mój Bóg jest Miłością. A miłość rodzi miłość. Zaczynam ten dzień ze świadomością, że jestem zanurzony w miłości. Każdy mój oddech, mój krok, moja myśl dokonuje się pod czujnym okiem troskliwego Ojca. Czego chcieć więcej? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

poniedziałek, 23 października 2017

Zacznij żyć

Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.
Brzmi kusząco. I można powiedzieć, że nic prostszego, gdyby nie owo 'głupcze'. Zwróć uwagę, jak bardzo Pan szanuje naszą wolność. Możesz robić, co chcesz. Możesz odpoczywać, jeść, pić i używać. Ale czy właśnie o to Ci chodzi? Czy właśnie to przyniesie Ci szczęście? Pan pozwala, a jednocześnie pokazuje drogę do pokoju. Możesz zabiegać o wiele rzeczy. Możesz. Ale szkoda na to czasu i siły. Lepiej zabiegać o to, co naprawdę jest ważne. Nie bądź głupcem. Zacznij żyć '+' ks. Adam

niedziela, 22 października 2017

Co komu

Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Go w mowie. Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową! Przynieśli Mu denara. On ich zapytał: Czyj jest ten obraz i napis? Odpowiedzieli: Cezara. Wówczas rzekł do nich: Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.
Żadna ze stron nie otrzymała jednoznacznej odpowiedzi, gdzie są granice podziału między tym, co należy do polityki a tym, co należy do Boga. I tak jest do dziś z nami. Jezus nie dał nam gotowej recepty. Nie należy szukać w słowach Jezusa magicznej i jednoznacznej formuły, która definitywnie rozwiązywałaby wszelkie problemy. Jezus w taki sposób ujmował nie tylko problem dotyczący relacji między państwem a królestwem Bożym. Wobec innych dziedzin ludzkiego życia On również odsyłał do światła, które w nas jest pod postacią świadomości i odpowiedzialności. Gdzie więc mamy szukać wskazania? Jako chrześcijanie mamy do dyspozycji wiele rozwiązań, które stają się ważne tylko wówczas, gdy zakorzenione są w całościowym odczytywaniu ewangelicznego przesłania. Gorzej jest z tymi, którzy nie mają takich odniesień, podstaw i fundamentu. Dla nich trudność będzie stanowić rozeznanie, gdzie jest odniesienie do świata polityki, a gdzie znajduje się przesłanie Boże '+' ks. Adam

sobota, 21 października 2017

Zgodnie z Duchem

Jezus powiedział do swoich uczniów: Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych; a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych. Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone. Kiedy was ciągać będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć.
Czyżby Duch Święty tak łatwo nie przebaczał? Trochę z tym problemów mamy. Specyfika grzechów przeciw Duchowi Świętemu nie tkwi w ich ciężarze, ale w ich działaniu. Kto nie chce przyjąć Bożego miłosierdzia, po prostu go nie przyjmie. Sam skazuje się na potępienie. Bo tak naprawdę, to nie Bóg karze człowieka; człowiek sam się skazuje, wchodząc w grzechy. Duch Święty przychodzi z pomocą, ale trzeba wykazać choćby minimalne zainteresowanie '+' ks. Adam

piątek, 20 października 2017

Ważniejszy niż wróbel

Kiedy wielotysięczne tłumy zebrały się koło Niego, tak że jedni cisnęli się na drugich, zaczął mówić najpierw do swoich uczniów: Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach. Lecz mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.
Nie chodzi o to, że nie mamy się troszczyć o życie. Mamy zachować właściwy porządek w tej trosce. Często naprawdę wiele czasu i energii poświęcamy na to, co nie jest tego warte. Wysilamy się, pędzimy, zamartwiamy, by wreszcie dostrzec, że dana rzecz nie jest w stanie przynieść nam pokoju. Nie dość, że jesteśmy zmęczeni, to jeszcze sfrustrowani, a przecież jesteś ważniejszy niż wiele wróbli '+' ks. Adam

czwartek, 19 października 2017

Dzieci Boga

Jezus powiedział do faryzeuszów i uczonych w Prawie: Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. A tak jesteście świadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców, gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce. Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą. Tak na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkich proroków, która została przelana od stworzenia świata, od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem. Tak, mówię wam, na tym plemieniu będzie pomszczona. Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli. Gdy wyszedł stamtąd, uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli gwałtownie nastawać na Niego i wypytywać Go o wiele rzeczy. Czyhali przy tym, żeby go podchwycić na jakimś słowie.
Jezusowe biada nie jest grożeniem palcem, ale szansą powrotu do Ojca. Bóg zna prawdę o człowieku i dlatego walczy o człowieka do końca. Czasem delikatnie muska nasze serce, czasem jest to kubeł zimnej wody, nigdy gniew czy złość. Bóg przychodzi także do faryzeuszów, bo oni także są Jego dziećmi. Bóg przychodzi do pijanego męża, niewierzącego współmałżonka, apodyktycznego ojca, wścibskiej matki, złośliwego sąsiada, leniwego zięcia, bo oni TEŻ są Jego dziećmi. Kto może pojąć, niech pojmuje '+' ks. Adam

środa, 18 października 2017

Razem z Panem

Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.
Nie doceniamy, nawet w swojej świadomości, zaproszenia Pana. Bóg naprawdę chce współpracować z człowiekiem, choć w żaden sposób nie jest to konieczne. On chce dzielić się z nami naprawdę wszystkim. Choć sam dba o wszystko, wciąż w pewien sposób uzależnia to działanie od zgody czy zaangażowania człowieka - proście Pana żniwa. Życie tu na ziemi super łatwe nie jest, ale z Bogiem przynosi niesamowite owoce '+' ks. Adam

wtorek, 17 października 2017

Przyłapać Boga

Pewien faryzeusz zaprosił Jezusa do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to rzekł Pan do niego: Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste.
Zuch chłopak ów faryzeusz. Starać się złapać Boga na błędzie. Nie myśl, że tylko faryzeuszom się to przytrafia. My czasem tez tak postępujemy. Każdy grzech wprowadza nas na drogę buntu wobec Boga i ucieczki od Niego. Ta historia ciągnie się od pierwszego nieposłuszeństwa w Raju. Adam wini Boga za wybór Ewy, Ewa za kuszenie węża, i tak dalej, i tak dalej. Tylko Pan daje wolność '+' ks. Adam 

poniedziałek, 16 października 2017

Wrażliwi na znaki

Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: To plemię jest plemieniem przewrotnym. żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.
Oczekiwanie znaku, samo w sobie, nie jest złe. Jednak jeśli staje się ono jedynym czy głównym wyznacznikiem relacji z Bogiem, zaczyna zatruwać nas jak jad. Pan cały czas obsypuje nas znakami. One nie należą do przeszłości, wciąż się objawiają. Ale zyskują sens tylko w relacji do Boga, wtedy gdy są w Nim zakorzenione. Proś Pana, by dał Ci wrażliwość na znaki czasu, byś odczytał i wypełnił to, do czego On Cię zaprasza '+' ks. Adam

niedziela, 15 października 2017

Wszystko mogę...

Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku. A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę. Bogu zaś i Ojcu naszemu chwała na wieki wieków! Amen.
Choć św. Paweł w pierwszym rzędzie pisze o zewnętrznych warunkach życia, to Jego słowa doskonale opisują także rzeczywistość duchową. W życiu duchowym najczęściej nastawiamy się na smaki, co w pewien sposób jest zrozumiałe. Tymczasem duchowa bieda nie musi być naszym problemem, który trzeba omijać. Trzeba tylko nauczyć się cierpieć tę biedę. W jaki sposób? Chodzi o dojrzałe przeżywanie wolności naszej i wolności Stwórcy. Skoro wierzymy, że jesteśmy zanurzeni w Bogu, który jest Miłością, to jakie (większe) znaczenie ma nasza obecna sytuacja? Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Wszystko. Nie zniszczy mnie smutek, nie popsuje radość. Ważne, żeby Bóg był uwielbiony '+' ks. Adam

sobota, 14 października 2017

Łaska naszego teraz

Gdy Jezus mówił do tłumów, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Lecz On rzekł: Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je.
Często sami blokujemy się na Bożą łaskę, bo sami chcemy decydować, jakie są, jakie powinny być jej kanały. Ileż to razy wmawiamy sobie 'gdyby było inaczej...', stojąc cały czas w miejscu i dziwiąc się, że nic się nie zmienia. Nasze życie jest właśnie tu i teraz. W tym konkretnym czasie, w tych konkretnych warunkach. Co więcej, łaska Boża jest przygotowana dla nas właśnie na takie okoliczności. I jeszcze więcej, każdy czas może stać się tym wyjątkowym '+' ks. Adam

piątek, 13 października 2017

Razem z Chrystusem

Gdy Jezus wyrzucał złego ducha, niektórzy z tłumu rzekli: Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza. Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni.
Wybór wiary domaga się radykalnych postaw. Nie da się pozostać pośrodku. Albo się jest z Chrystusem, albo przeciw Niemu. Tymczasem wielokrotnie przychodzi nam się zmagać z pokusą letniości, niezdecydowania, próbowania. I niestety czasem ulegamy. A czy zły duch będzie czekał, aż się zdecydujemy? Nie! Atakuje zawsze, zwłaszcza gdy dom naszego życia, choć wymieciony i przyozdobiony, pozostaje pusty, niezamieszkany. Jeśli nie zaprosisz Chrystusa do swego wnętrza, nie masz co liczyć na spokój '+' ks. Adam

czwartek, 12 października 2017

Po stronie Boga

Jezus powiedział do swoich uczniów: Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.
Wytrwałość, czy jak podaje Ewangelia - natręctwo, nie jest naszą mocną stroną, przynajmniej na płaszczyźnie wiary. Ktoś parę razy odmówi różaniec i rozgoryczony mówi, że nic nie zmienia się w jego życiu. Tak jakby przychylność Boga zależała od długości modlitwy. To nie o Boga tu chodzi, a o nas. Wytrwałość na modlitwie ma zmieniać nas, nie Boga. To nam potrzebny jest czas, by prosić o chleb, a nie o kamień. To nam potrzebny jest czas, by dostrzec w Bogu Ojca, a nie automat na żetony. Bóg jest po naszej stronie. Pozostaje więc kwestia, czy my jesteśmy po Jego '+' ks. Adam

środa, 11 października 2017

W łączności z Ojcem

Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów. A On rzekł do nich: Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawinił; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie.
Pierwsze wskazanie z Jezusowej nauki modlitwy to budzenie świadomości, przed kim stajemy. Modlitwa to przebywanie z Ojcem, nie z bóstwem, nie z ideą, nie z rutyną. Modlitwa wprowadza nas w przestrzeń miłości Ojca. Bez tej świadomości modlitwa nigdy nie będzie modlitwą i nigdy nie przyniesie owoców. Bez właściwego odniesienia do Boga, wiara pozostanie tylko ludzkim doświadczeniem i ludzkim wysiłkiem '+' ks. Adam 

wtorek, 10 października 2017

Najlepsza cząstka

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.
Możesz się zdziwić, ale wcale siadać u stóp Pana jak Maria. Powiem więcej, nie każdy jest do tego powołany. Problem Marty nie polegał na gościnności. Ona nie znalazła w tym Pana, nie odnalazła Go w swoich zadaniach. Wielka mistyczka, św. Teresa od Jezusa mówiła: także w kuchni, wśród garnków i rondli, Pan jest przy was. Trafiła w sedno. Można siedzieć u stóp Jezusa i wcale nie być blisko Niego. Można uwijać się koło rozmaitych posług i niekoniecznie się zagubić. Trzeba po prostu wybrać najlepszą cząstkę wśród wielu propozycji tego świata '+' ks. Adam

poniedziałek, 9 października 2017

Ile jeszcze?

Oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!
Pytanie w stylu: kto jest moim bliźnim? to niewolnicze pytanie o minimalna granicę - ile muszę zrobić, żeby...? Niby wszystko prawidłowo, musi być jakaś granica minimum. Ale czy miłość sprawdza, czy już, ile jeszcze, czy wystarczy? Nie ma miłości bez wolności i nie ma wolności bez wolności. Wchodząc w przestrzeń wolności i miłości, te nasze ludzkie bariery i granice przestają mieć sens. Jedynym zatem sensownym staraniem jest nasza troska o to, by stawać się wolnym i by kochać. Św. Augustyn ujął to w słowach: kochaj i rób co chcesz. Dziś jest dobry dzień, by przestać się bać i wreszcie zacząć żyć życiem dziecka Bożego. Nie musisz wszystkiego umieć, wystarczy, że będziesz chciał '+' ks. Adam

niedziela, 8 października 2017

Czuwa nad nami

O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. W końcu, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym - to miejcie na myśli! Czyńcie to, czego się nauczyliście, co przejęliście, co usłyszeliście i co zobaczyliście u mnie, a Bóg pokoju będzie z wami.
Przedziwnie brzmią słowa 'już zbytnio się nie troskajcie' po wczorajszej narodowej modlitwie. Bóg naprawdę dba o wszystko. Wczorajszy dzień był taką esencją życia. Radość przeplatała się ze zmęczeniem, słońce z deszczem, samotność ze wspólnotą. A Pan czuwał nad nami i o w zupełności wystarczyło. Tak samo jest dzisiaj. Pan czuwa nad nami i to w zupełności wystarcza - właśnie to miej na myśli, bo nic innego nie jest warte Twojej uwagi '+' ks. Adam

sobota, 7 października 2017

Przez wzgląd na Jezusa

Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie. W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.
Władza przekazana nam, wierzącym, jest naprawdę nieograniczona. Trochę to smutne, że czytając powyższy fragment, myślimy o nim najczęściej jak o czasach minionych - to se ne vrati - aż chciałoby się wyszlochać. Nic bardziej mylnego. Ewangelia to opowieść o nas, to Dobra Nowina, która działa w nas, wierzących. Bóg przytula nas do Siebie i daje Swoją moc, by nasze życie nie było do końca nasze. Mam nadzieję, że dzisiejsza inicjatywa 'Różaniec do granic' wyzwoli w nas świadomość mocy Bożej w nas. Ileż możemy zdziałać przez wzgląd na Jezusa - dla Kościoła, dla Ojczyzny, dla nas '+' ks. Adam

piątek, 6 października 2017

Bez naiwności

Jezus powiedział: Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc w worze pokutnym i w popiele. Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do otchłani zejdziesz! Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał.
Pomylić miłosierdzie z naiwnością? Niby trudne zadanie, ale nader często powtarzane przez nas, wierzących w stosunku do Boga. Skrajności, jak to skrajności, są łatwo zauważalne i wyraziste, ale nigdy nie doprowadzą nas do pierwotnej harmonii stworzenia. Pan daje nam czas, ale jest to czas skończony. Nie da się w nieskończoność przedłużać swoje niezdecydowanie. Przychodzi ta chwila, w której trzeba wybrać 'albo-albo'. Pan jest miłosierny, ale na szczęście nie jest naiwny. Kto może pojąć, niech pojmuje '+' ks. Adam

czwartek, 5 października 2017

Jesteś posłany

Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu.
Misja dzieci Bożych nie jest radosnym spacerkiem po łące pełnej kwiatów. To zadanie specjalne, które wymaga specjalnych sposobów i środków. Trzeba pójść w niesprzyjające (ta takie najłagodniejsze określenie) otoczenie bez żadnego zabezpieczenia i dobierać środki do istniejących okoliczności. Byłoby to zadanie nie do spełnienia, gdyby nie fakt, że posyła nas Jezus. To Jego moc prowadzi nas ścieżkach tego świata. Często tego nie doświadczamy, bo po prostu o tym zapominamy, stawiając tylko na siebie. Uświadom sobie, że jesteś posłany. Właśnie dzisiaj, właśnie w tym środowisku, w tych okolicznościach. Jesteś posłany '+' ks. Adam

środa, 4 października 2017

Ale

Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz! Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć. Do innego rzekł: Pójdź za Mną! Ten zaś odpowiedział: Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca! Odparł mu: Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże! Jeszcze inny rzekł: Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu! Jezus mu odpowiedział: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego.
Bardzo często owo 'ale' staje się początkiem końca głębszej relacji z Panem. Gdzieś tam w środku tęsknimy za głębią, za naprawdę żywym doświadczeniem wiary. Jednak nie chcemy zrezygnować z własnego planu. Wydaje się nam, że jedyna możliwa droga to ta, którą idziemy. I nie ma się temu co dziwić. Bo widzimy tyle, ile widzimy. A przecież świat nie kończy się poza zasięgiem naszego wzroku. Ciężko się zdecydować na ten krok w nieznane, dlatego pojawia się 'ale'. Póki go nie wyeliminujemy, nic nie stanie się nowe '+' ks. Adam

wtorek, 3 października 2017

Do innej miejscowości

Gdy dopełnił się czas Jego wzięcia [z tego świata], postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich? Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka.
W planie Boga wszystko jest przewidziane. Jezus przychodzi na ten świat, by wypełnić ów Boży plan. On uczy nas, jak go odszukać wśród wielu innych planów tego świata. A świat? Nieustannie jak rozkapryszone dziecko. Raz tak, raz inaczej. I bezsensem jest walczyć ze światem, i to jeszcze bronią świata, jak chcieli tego uczniowie. Bóg nie ma zamiaru siłować się ze światem, bo nie ma nic do udowodnienia. Prawda pozostaje prawdą, nawet jeśli ktoś uważa inaczej '+' ks. Adam

poniedziałek, 2 października 2017

Prawda

W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim? On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje. Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.
Kluczowe jest tu 'jak'. Niestety zbyt często jest ono pomijane. Niektórzy wierzący pozostają dziećmi, lubią być dziecinni w wierze, rzec by można, infantylni. Nie o to chodzi. Wiara ma być przeżywana w dojrzały sposób. Tyle że ta dojrzałość objawia się w kalkulacjach, planowaniu, sądzeniu, ocenianiu. Ma ona prowadzić do coraz głębszej ufności względem Boga. Dojrzały jest ten, kto nie stawia w centrum siebie, a Pana. Prawda. Życie w prawdzie - to jest to ewangeliczne stawanie się jak dzieci '+' ks. Adam

niedziela, 1 października 2017

Zawsze 'tak'

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.
Najlepiej, żeby było jasne, gdy człowiek mówi 'tak' i robi 'tak'. Jednak nasza natura przedziwna jest i nie do końca przewidywalna, dlatego nie ma co się zrażać drobnymi potknięciami. Zapewne istnieje jakaś określona liczba upadków, które wręcz musimy przeżyć. Na szczęście liczba ta jest skończona. Co więcej, można ten koniec przybliżać. Ważne, żeby chcieć się uczyć. A czasem przypominamy np. takiego muzyka, który pierwszy raz zasiadł przy fortepianie i jest zdziwiony, że nie wygrał konkursu chopinowskiego. Łaska jest nam dana, ale nie na zasadzie guzika - włączasz i masz. Jest to ziarno, wokół którego trzeba się nachodzić, zwłaszcza wtedy, gdy jest ono pod ziemią i jeszcze nic nie widać '+' ks. Adam
Free Contact Form