niedziela, 31 lipca 2016

Być dla

Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.
To, co bardzo uderza w dzisiejszej Ewangelii, to niesamowita samotność. Ów bogacz rozważa sam w sobie: moje spichlerze, moje zbiory, moje dobra. Ma tak wiele, a naprawdę nie ma nic. Nie ma imienia, nie ma rodziny, nawet słudzy są nieobecni. A on, można powiedzieć, już nie tylko liczy zyski, ale wręcz z nimi rozmawia. Dlaczego tak się dzieje? Ewangelia sama odpowiada: tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem. Znamiennym znakiem naszych czasów jest, podkreślona w Ewangelii, samotność. Żyjemy obok siebie, a nie ze sobą. A ponieważ z natury jesteśmy nastawieni na dialog, na relację, to jeśli nie mamy relacji z osobami, to wchodzimy w relację ze sobą i z rzeczami. I dlatego niestety potrafimy się troszczyć o świat materialny, potrafimy tej trosce podporządkować wszystko: zdrowie, rodzinę, sumienie, a troska o zbawienie nasze i bliskich zostaje zepchnięta na bliżej nieokreśloną przyszłość. Jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem. Papież mówił: Nasze społeczeństwo jest niestety zanieczyszczone kulturą „odrzucenia”, która jest przeciwieństwem kultury gościnności. To swoiste odrzucenie zaczyna się już w rodzinie – kiedy nie używa się już słów: cieszę się, że jesteś; jesteś dla mnie ważny; to odrzucenie ma swój wymiar w milczeniu wobec zła – kiedy nie potrafmy i nie chcemy, w imię świętego spokoju, przyprowadzić naszych bliskich do dobra. Co mówi Pismo: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Na co się zda ów święty spokój, o który tak dbałeś? Pomyślmy dzisiaj, co w minionym tygodniu zrobiłem dla kogoś bezinteresownie; nie z obowiązków, nie z pełnionej przeze mnie roli, ale z bycia dla? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

sobota, 30 lipca 2016

Słysząc prawdę

Kapłani i prorocy zwrócili się do przywódców i do całego ludu tymi słowami: Człowiek ten zasługuje na wyrok śmierci, gdyż prorokował przeciw temu miastu, jak to słyszeliście na własne uszy. Jeremiasz zaś rzekł do wszystkich przywódców i do całego ludu: Pan posłał mnie, bym głosił przeciw temu domowi i przeciw temu miastu wszystkie słowa, które słyszeliście. Teraz więc zmieńcie swoje postępowanie i swoje uczynki, słuchajcie głosu Pana, Boga waszego; wtedy ogarnie Pana żal nad nieszczęściem, jakie postanowił przeciw wam. Ja zaś jestem w waszych rękach. Uczyńcie ze mną, co wam się wyda dobre i sprawiedliwe. Wiedzcie jednak dobrze, że jeżeli mnie zabijecie, krew niewinnego spadnie na was, na to miasto i na jego mieszkańców. Naprawdę bowiem posłał mnie Pan do was, by głosić do waszych uszu wszystkie te słowa. Wtedy powiedzieli przywódcy i cały lud do kapłanów i proroków: Człowiek ten nie zasługuje na wyrok śmierci, gdyż przemawiał do nas w imię Pana, Boga naszego. Achikam jednak, syn Szafana, ochraniał Jeremiasza, by nie został wydany w ręce ludu na śmierć.
Słysząc bolesną prawdę, najłatwiej zatkać sobie uszy. Tylko że wtedy nie usłyszy się już nic, np. ostrzeżenia przed niebezpieczeństwem. Ciężko odpowiedzieć na prawdę czynem, bo każda zmiana, zwłaszcza ta na lepsze, wymaga wysiłku, trudu, często zaparcia się siebie. Poza tym trudno przyznać, że jest się winnym niektórych nieszczęść; lepiej obarczyć odpowiedzialnością innych. A przecież Pan nie każe na Siebie czekać. On lituje się na widok niedoli. Ten, kto ucieka się do Niego, zawsze zostaje wysłuchany. Wczoraj, po wizycie papieża Franciszka w szpitalu dziecięcym, spytano jedną nastoletnią dziewczynę, jak przyjmuje chorobę, czy wiara pomaga jej przetrwać. Zadziwiająca była jej odpowiedź: choroba zmienia mnie i zmienia moją rodzinę, ona nas jednoczy! Niesamowite. Heroiczna wiara! Tego nam potrzeba '+' ks. Adam

piątek, 29 lipca 2016

Książka na dziś

W nawiązaniu do dzisiejszego wspomnienia św. Marty



Potrzeba mało

W dalszej ich podróży przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.
Błędne jest upatrywanie problemu Marty w jej gościnności, w uwijaniu się wokół rozmaitych posług. Wszak gościnność jest wręcz naszym przykazaniem. Z resztą trudno sobie wyobrazić, że Jezus jako Gość, miałby spędzić tam wieczór czy dwa głodny i spragniony. Problemem Marty jest niezdecydowanie w pójściu za wolą Boga. Robi coś, ale nie oddaje się temu cała. Sama nie wie, o co jej chodzi. Chciałaby słuchać, czy zając się Gościem, przeszkadza jej, że Maria nic nie robi, czy to, że jest taka zasłuchana. Wpuściła do swojego serca niepokój, dlatego nawet jeśli siadłaby u stóp Mistrza, jak jej siostra, to i tak byłoby niedobrze. Oczywiście nie potępiamy Marty. Ona doskonale odrobiła tę lekcję. To ona wybiegła na spotkanie Jezusa, wyznając wiarę w Jego Boskość, po śmierci swego brata Łazarza. To ją wspominamy jako świętą. I to ona wreszcie uczy nas, jak troszczyć się o mało, a zwłaszcza o to 'jedno'. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

czwartek, 28 lipca 2016

Jak chińska porcelana

Słowo, które Pan oznajmił Jeremiaszowi: Wstań i zejdź do domu garncarza; tam usłyszysz moje słowa. Zstąpiłem więc do domu garncarza, on zaś pracował właśnie przy kole. Jeżeli naczynie, które wyrabiał, uległo zniekształceniu, jak to się zdarza z gliną w ręku garncarza, wyrabiał z niego inne naczynie, jak tylko podobało się garncarzowi. Wtedy Pan skierował do mnie następujące słowo: Czy nie mogę postąpić z wami, domu Izraela, jak ten garncarz? - wyrocznia Pana. Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu Izraela, w moim ręku.
No własnie, czy Pan nie może postąpić z nami jak ten garncarz? Pewnie, że może. Pytanie, czy Mu pozwolimy. Korzystając z odniesień garncarskich: lubimy być chińską porcelaną i to ręcznie zdobioną. Lubimy cieszyć czyjeś oko. I nieważne, co się przenosi tym naczyniem: błoto, muł czy fekalia, byle na zewnątrz był blask.  Smutna prawda. A jednak! Ciężko stawać się gliną poddaną garncarzowi, bo wciąż, gdzieś z tyłu, coś wmawia nam, że się nie uda, że lepiej się nie wychylać, że dobrze jest, jak jest. A Pan nie tylko robi z nas dobre naczynie, ale i napełnia nas życiodajną wodą, gaszącą pragnienie i smakującą każdemu '+' ks. Adam

środa, 27 lipca 2016

Na polu życia

Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Z radości poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją.
Można przypuszczać, że ów rolnik odnalazł skarb, ponieważ zajmował się tym, czym powinien się zajmować - pracą na roli. Każdy z nas ma swoje zadanie, swoje pole. I na polu każdego z nas ukryty jest skarb. Żeby się nim cieszyć, trzeba najpierw wytrwale wypełniać swoją pracę, a następnie zdobyć się na odwagę, by sprzedać swój dobytek i kupić ów skarb. Nie zachęcam Cię, oczywiście, byś teraz sprzedał swój majątek, ale żebyś się od niego uwolnił, w swoim sercu, bo to o wiele trudniejsze niż fizyczne pozbycie się go '+' ks. Adam

wtorek, 26 lipca 2016

Właściwy Gospodarz

Jezus odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście! On odpowiedział: Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!
Zdarza się, i to stosunkowo często, że mylimy Siewcę z nieprzyjacielem. Patrzymy na chwasty naszego życia i pytamy Siewcę: dlaczego? A przecież On sieje tylko dobre ziarno. Póki co chwast będzie obecny w naszym życiu i nie ma co się dziwić. Paradoksalnie obecność chwastu potwierdza, że nasze pole należy do właściwego Gospodarza, skoro nieprzyjaciel wkłada tyle trudu, by je zniszczyć '+' ks. Adam

poniedziałek, 25 lipca 2016

Dla skarbu

Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele. Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele. Tak więc działa w nas śmierć, podczas gdy w was - życie. Cieszę się przeto owym duchem wiary, według którego napisano: Uwierzyłem, dlatego przemówiłem; my także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby w pełni obfitująca łaska zwiększyła chwałę Bożą przez dziękczynienie wielu.
Szczęście, jak widać, nie pochodzi z zewnętrznej formy, ale z treści. Gonimy za ładem, spokojnym życiem, martwimy się o zdrowie, o pracę, w ogóle o jutro. Czy to źle? Oczywiście, że nie. Jednak to wszystko nie da nam prawdziwego szczęścia. Znam, Ty pewnie też, wielu ludzi, którzy niby mają wszystko, a szczęśliwi nie są. Nie chodzi o to, żeby teraz na siłę szukać trudności, przeszkód, ale na siłę też ich nie odrzucaj. Zajmij się skarbem w Twoim glinianym naczyniu. Tak łatwo zniszczyć naczynie i stracić skarb. Często w trosce o jutro, w całym tym pośpiechu, wręcz rzucamy tym glinianym naczyniem o ziemię, a potem się dziwimy, że nie zmienia się nic, że jest coraz gorzej. Pomyśl dzisiaj o tym, że Bóg powierzył Ci wielki skarb. Zajmij się tym skarbem, reszta to tylko dodatek, zewnętrzna otoczka '+' ks. Adam

niedziela, 24 lipca 2016

Między Duchem a jajkiem

Dalej mówił do nich: Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.
Prosisz o jajko, a dostaniesz Ducha Świętego? Dziwna zamiana, nie te płaszczyzny. Jednak ma to swój głęboki sens. Po pierwsze: tylko Duch Święty jest prawdziwym Darem. Po drugie: dzięki Duchowi Świętemu, poznajemy, czy rzeczywiście potrzebujemy jajka, czy czegokolwiek. Kto uczy się wytrwale prosić o dar Ducha, ten uczy się ustawiać swoje życie nie według potrzeb, ale według miłości i Miłości. No i oczywiście wytrwałość. Muszę Cię nieco zmartwić, bo wytrwałość to nie tydzień, ani miesiąc, ani nawet rok. Wytrwałość to stan, to sposób budowania więzi z Bogiem. Zacznij od teraz i nigdy nie kończ '+' ks. Adam

sobota, 23 lipca 2016

Żyję już nie ja

Tymczasem ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć dla Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.
Najwyższym stopniem wolności jest jej oddanie pod panowanie Boga. W przypadku świętych mówimy o mistycznych zaślubinach. Ale i w naszym życiu Pan chce tak działać. On szanuje naszą wolność w każdym przypadku. Świadomość tego pokazuje, że człowiek tylko tę wolność może oddać Bogu, który przecież chce dla nas dobra. Oddajemy wolność, co staje się świadectwem naszej wiary, zaufania i zdania się tylko na Pana '+' ks. Adam

piątek, 22 lipca 2016

Widziałam Pana

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy /tak/ płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: Niewiasto, czemu płaczesz? Odpowiedziała im: Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę. Jezus rzekł do niej: Mario! A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: Rabbuni, to znaczy: Nauczycielu. Rzekł do niej Jezus: Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego. Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: Widziałam Pana i to mi powiedział.
To jeden z moich ulubionych fragmentów Ewangelii. Dlaczego? Daje bardzo jasny przekaz: gdzie nie ma Pana, tam jest ciemność. Każda nasza ciemność, każde nasze wchodzenie w mrok zaczyna się zawsze odwróceniem się od Jezusa, a co najgorsze - swoistym ukrzyżowaniem Go. Jednak w mrokach grobu możemy dostrzec światło Miłości. Pan chciał umrzeć, bo chciał wyrazić Miłość w najpełniejszy dostępny sposób, w najbardziej czytelny. A Jego Miłość nie kalkuluje, nie sprawdza, nie pyta o sukces. Kto pozwoli pochłonąć się tej Miłości, ten zaczyna nią płonąć. Tak jak św. Maria Magdalena. Czy zwróciłeś uwagę na żar jej miłości? Panie, powiedz, gdzie Go położyłeś, ja Go wezmę. Sama zabiorę mego Pana. Ciekaw jestem, jak by to uczyniła. Ale ona się nie zastanawia. ona kocha, pragnie i chce utulić swą tęsknotę. I to ona może powiedzieć jako pierwsza: widziałam Pana '+' ks. Adam

czwartek, 21 lipca 2016

Między źródłem a cysterną

Pan skierował do mnie następujące słowo: Idź i głoś publicznie w Jerozolimie: To mówi Pan: Pamiętam wierność twej młodości, miłość twego narzeczeństwa, kiedy chodziłaś za Mną na pustyni, w ziemi, której nikt nie obsiewa. Izrael jest świętością Pana, pierwszym plonem Jego zbiorów. Ci wszyscy, którzy go spożywają, stają się winni, spotka ich nieszczęście - wyrocznia Pana. A Ja wprowadziłem was do ziemi urodzajnej, byście spożywali jej owoce i jej zasoby. Weszliście i zbezcześciliście moją ziemię, uczyniliście z mojej posiadłości miejsce pełne odrazy. Kapłani nie mówili: Gdzie jest Pan? Uczeni w Piśmie nie uznawali Mnie; pasterze zbuntowali się przeciw Mnie; prorocy głosili wyrocznie na korzyść Baala i chodzili za tymi, którzy nie dają pomocy. Niebo, niechaj cię na to ogarnie osłupienie, groza i wielkie drżenie! - wyrocznia Pana. Bo podwójne zło popełnił mój naród: opuścili Mnie, źródło żywej wody, żeby wykopać sobie cysterny, cysterny popękane, które nie utrzymują wody.
W suchym i gorącym klimacie palestyńskim cysterny były niesamowicie przydatne, o ile były sprawne. Zaniedbane, stawały się pojemnikiem na muł, kurz i zarazki. I zdarzało się, że z takich cystern czerpali wodę Izraelici. Z takich cystern czerpiemy wodę i my, gdy zapominamy, do kogo należymy. Świadomość bliskości Pana nie wymaga niewiadomo jakiego zaangażowania czy poświęcenia. To po prostu chodzenie w Bożej obecności, jak chodzenie w blasku słońca. Zacznij więc od dzisiaj. Najpierw poproś Ducha Świętego, by nie pozwolił Ci zapomnieć, a potem pozostań wierny natchnieniom '+' ks. Adam

środa, 20 lipca 2016

Naprawdę wolny

Słowa Jeremiasza, syna Chilkiasza, z rodu kapłańskiego, który był w Anatot, w ziemi Beniamina. Pan skierował do mnie następujące słowo: Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię. I rzekłem: Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem! Pan zaś odpowiedział mi: Nie mów: Jestem młodzieńcem, gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić - wyrocznia Pana. I wyciągnąwszy rękę, dotknął Pan moich ust i rzekł mi: Oto kładę moje słowa w twoje usta. Spójrz, daję ci dzisiaj władzę nad narodami i nad królestwami, byś wyrywał i obalał, byś niszczył i burzył, byś budował i sadził.
Chodź wezwanie Boga ma charakter rozkazu: pójdziesz, będziesz mówił, to jednak Pan nie niszczy wolności człowieka. Jeremiasz mógł przyjąć powołanie, ale równie dobrze mógł je odrzucić. Oddał jednak swoją wolność Bogu, mówiąc: uwiodłeś mnie Panie, a ja pozwoliłem się uwieść. I od tej chwili wypełniał wszystko, co było zgodne z wolą Najwyższego. Kiedy Ty decydujesz się na to, by służyć Panu w swoim życiu, też jesteś wolny, więc staraj się niczego nie 'musieć'. Jeśli coś robisz, to spraw, byś tego chciał, tak jak chce Bóg. To niezmiernie ważne, byś nie wzrastał w pokoleniu niewolników, ale byś poczuł, że naprawdę jesteś wolny '+' ks. Adam

wtorek, 19 lipca 2016

Święta harmonia

Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.
Trudny bywa czasem pobyt w szkole Jezusa. Boleśnie przekonywała się o tym Maryja, od żłóbka po krzyż, czy tak jak w dzisiejszej scenie. Pan pokazuje, jak dbać o właściwą kolejność w swoim życiu. Nie jest łatwa walka z własnymi pożądliwościami, ale przecież nad uczuciem stoi rozum, chyba. Przynajmniej tak powinno być. Warto podjąć tę czasem uciążliwą, ale i owocną drogę, by stawać się coraz bardziej człowiekiem i by w końcu wrócić do Pana '+' ks. Adam

poniedziałek, 18 lipca 2016

Znak wiary

Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: Nauczycielu, chcielibyśmy jakiś znak widzieć od Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon.
Z tymi znakami mamy nieco problemu. Ale jak ze wszystkim w wierze, tak i tu, potrzebna jest roztropność, złoty środek. Znaki są nam dawane, bo one często wzmacniają naszą wiarę, a nierzadko stają się jej pierwszym impulsem. Jednak z drugiej strony, znaki mogą przysłonić relację z Panem. Gdzie tkwi różnica? Po części w pochodzeniu znaku. Jeśli w znakach szukamy spełnienia siebie, to takie pochodzą od nas i nigdy nie wzmocnią naszej wiary. Natomiast jeśli podejmujemy drogę wiary i po prostu przyjmujemy to, co Bóg dla nas zaplanował, to wszystko w porządku '+' ks. Adam

piątek, 15 lipca 2016

Według drogowskazu

Pewnego razu Jezus przechodził w szabat wśród zbóż. Uczniowie Jego, będąc głodni, zaczęli zrywać kłosy i jeść. Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: Oto Twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat. A On im odpowiedział: Nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy był głodny, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść jemu ani jego towarzyszom, tylko samym kapłanom? Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia. Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych. Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu.
Żeby wyczuć delikatną różnicę między posłuszeństwem wobec Prawa, a literalnym jego wypełnianiem potrzebne jest niesamowite poczucie wolności. To wolność daje odwagę do podejmowania słusznych, nie zawsze rozumianych, decyzji. Niemożliwe jest prawdziwe życie w ciągłym strachu, czy to już grzech czy jeszcze nie. Przykazania mają stawać się dla nas drogowskazami, według których prowadzimy swoje życie, a nie holownikami, które ciągną nas za sznurek. Trudna jest ta wolność, ale naprawdę wspaniała '+' ks. Adam

czwartek, 14 lipca 2016

Pragnienie

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.
Swoje jarzmo Pan związał z cichością i pokorą. Co to znaczy? Nie musimy szukać cierpienia, ale mamy je przyjmować, i w ogóle rozumieć, w prawdzie. Nie znajdziemy pokoju w ciągłym motaniu się, jak ryba w siatce. Cichość daje siłę do znoszenia wszelkich przeciwności. Jezus nie mówi, że nie będzie ciężarów, ale zapewnia, że On je osłodzi i sprawi, że w pewnym sensie staną się one pilnym pragnieniem '+' ks. Adam

środa, 13 lipca 2016

Prawdziwa mądrość

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.
Czy mądrość utrudnia wiarę? Jeśli jest to tylko mądrość ludzka, albo światowa, to jak najbardziej. Kiedy Pan wychwala sytuację prostaczków, to zwraca uwagę na ich ufność wobec Boga. Prostaczek to ktoś, kto całą mądrość czerpie z Boga, nie liczy na siebie, na swoją roztropność, na swoje umiejętności, bo zna prawdę o sobie i wie, że bez Boga nie ma nic. I takim osobom Bóg objawia się w całej pełni '+' ks. Adam

niedziela, 10 lipca 2016

Jak modlisz się czynem?

Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył.
Jak czytasz? - to zdanie użyte w oryginalnym tekście należałoby przetłumaczyć: jak się modlisz? Nie tylko 'jak czytasz tekst Prawa?', ale 'jak się modlisz, jak rozważasz słowo Boga, Jego wolę?' To o wiele więcej niż samo czytanie. Bo przecież znamy przykazania, znamy Ewangelię, przynajmniej w zarysie, znamy modlitwy, ale czy się modlimy? To znaczy, czy przebywamy w Bożej obecności? Łatwiej odmówić różaniec, nawet pobożnie, niż pochylić się nad irytującym współpracownikiem, czy znajomym. Nie chcę tu wartościować, co ważniejsze: modlitwa czy czyn, choć św. Faustyna, za Bożym objawieniem, uczy, że najpierw miłosierdzie w czynie, potem w słowie, a jeśli to byłoby niemożliwe, to dopiero w modlitwie '+' ks. Adam

sobota, 9 lipca 2016

Dla duszy

Jezus powiedział do swoich apostołów: Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą. Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach! Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.
Trudno nie bać się cierpienia; jest coś przerażającego w bólu. Ale tak naprawdę ten strach jest w nas samych, podlega naszej decyzji. W odpowiednim czasie zostanie nam udzielona łaska tak, by przetrwać wszystko w pokoju. Dlatego nie musisz układać niczego na zaś, nie musisz wyobrażać sobie, jak będziesz przeżywać cierpienie. Po prostu dbaj o to, by mieć czystą duszę. O reszcie nie myśl, nie warto '+' ks. Adam

piątek, 8 lipca 2016

Powrót do prawdy

To mówi Pan: Wróć, Izraelu, do Pana Boga twojego, upadłeś bowiem przez własną twą winę. Zabierzcie ze sobą słowa i nawróćcie się do Pana! Mówcie do Niego: Przebacz nam całą naszą winę, w ten sposób otrzymamy dobro za owoc naszych warg. Asyria nie może nas zbawić - nie chcemy już wsiadać na konie ani też mówić "nasz Boże" do dzieła rąk naszych. U Ciebie bowiem znajdzie litość sierota. Uleczę ich niewierność i umiłuję ich z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola rozpuści korzenie. Rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, woń jego będzie jak woń Libanu. I wrócą znowu, by usiąść w mym cieniu, i zboża uprawiać będą, winnice sadzić, których sława będzie tak wielka, jak wina libańskiego. Co ma jeszcze Efraim wspólnego z bożkami? Ja go wysłuchuję i Ja nań spoglądam, Ja jestem jak cyprys zielony i Mnie zawdzięcza swój owoc. Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył? Bo drogi Pańskie są proste: kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy.
Kolejna odsłona Bożej miłości: prawda. Miłość Boża nie zasłania prawdy, ale ją rozświetla. Bóg nie ukrywa grzechu, wybacza, ale nie ukrywa. I w tym sensie drogi Pańskie są proste. Żyjąc w prawdzie, zawsze odkryjemy właściwą drogę. Nie znaczy to, że nigdy nie zbłądzimy, ale nawet jeśli zbłądzimy, to prawda pomoże nam nazwać grzech grzechem, a dobro dobrem. Dzięki temu nie będzie żadnych przeszkód na drodze powrotu do Ojca. Kto jest tak mądry, aby to pojął? Ten, kto słucha Boga, a nie siebie '+' ks. Adam

czwartek, 7 lipca 2016

Jak ojciec, jak matka

Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę - schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. Moje serce na to się wzdryga i rozpalają się moje wnętrzności. Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu i Efraima już więcej nie zniszczę, albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja - Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać.
A kiedy Ojciec rozgniewany siecze, szczęśliwy, kto się do Matki uciecze. Choć niezbyt udana próba wyrażenia różnych prawd wiary, to jednak rzuca światło na obraz Boga. Najłatwiej jest nam myśleć o Nim w kategoriach ojcowskiej surowości, bezkompromisowości, twardej logiki. A przecież Bóg jest nie tylko Ojcem, pomijając sfałszowany obraz ojca, ale i Matką. Bóg uczy chodzić swoje dziecko jak matka i bierze je na ramiona jak ojciec. Troszczy się jak ojciec i karmi jak matka. Ale przede wszystkim jest Bogiem, nie człowiekiem. I jeśli chcemy poznać Jego prawdziwe Oblicze, to na pewno nie w ludzkich pojęciach, bo one zawsze są niepełne. Wsłuchuj się w to, co Bóg mówi sam o sobie '+' ks. Adam

środa, 6 lipca 2016

Do posłuchania


Miłość ze sprawiedliwości

Izrael był jak dorodny krzew winny, przynoszący wiele owoców: lecz gdy owoc jego się mnożył, wzrastała liczba ołtarzy; im lepiej działo się w kraju, tym wspanialsze budowano stele. Ich serce jest obłudne, muszą pokutować! On ich ołtarze rozwali i stele powywraca. Powiedzą wtedy: My nie mamy króla, bośmy się Pana nie bali - zresztą, cóż nam król pomoże? Upadnie Samaria, a król jej jest niby piana na powierzchni wody. Zniszczone będą wyżyny Bet-Awen - grzech Izraela. Ciernie i osty wyrosną na ich ołtarzach. Wtedy powiedzą górom: Przykryjcie nas! a wzgórzom: Padnijcie na nas! Posiejcie sobie sprawiedliwość, a zbierzecie miłość; karczujcie nowe ziemie! Nadszedł czas, by szukać Pana, aż przyjdzie, by sprawiedliwości was nauczyć.
Trochę to dziwne, że sprawiedliwość ma być początkiem miłości. Przecież łatwiej jest nam skojarzyć sprawiedliwość z wyrachowaniem, a kiedy odnosimy ją do Boga to niestety tylko w kontekście wiary. Czym zatem jest sprawiedliwość, jaka ma być, by poprowadziła nas do miłości? Najpierw musisz uświadomić sobie, że sprawiedliwy jest Pan. Pewnie wyrecytujesz teraz: za dobre wynagradza, a złe karze. Otóż nie. Sprawiedliwość Boża wypełnia się w Jego wierności wobec złożonych obietnic. Bóg daje obietnicę, której doświadczyć może każdy, chyba że nie chce. Jeśli mamy być sprawiedliwi, to znaczy, że mamy postępować w wierności. Człowiek sprawiedliwy to ten, który wraca nieustannie do Boga i jak mówi Ozeasz, karczując nowe ziemie. Ciekawe. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

wtorek, 5 lipca 2016

Będzie las

Przyprowadzono do Jezusa niemowę opętanego. Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu! Lecz faryzeusze mówili: Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy. Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.
W filmie 'Prymas. Trzy lata z tysiąca' jest scena, w której więziony kard. Wyszyński mówi do współwięźnia-kapelana: był las, nie było nas, będzie las, nie będzie nas. Tak naprawdę nic nowego dzieje się na tym świecie, choć możemy uważać inaczej. Już w czasach prorockich nie wierzono w nadejście Sługi Jahwe. Nie przyjęto Mesjasza, gdy się narodził. Nie wierzy się w Niego dziś. A mimo to Pan chodzi i głosi Dobrą Nowinę: nie musisz umrzeć na wieki! Kiedy przyjmujemy zaproszenie Jezusa, to trzeba mieć w sobie tę świadomość, że owoce nie zawsze są szybkie i obfite, a czasem w ogóle ich nie ma, albo przynajmniej nie za naszego życia. Żniwo rozpoczęte i to jest nasz czas '+' ks. Adam

poniedziałek, 4 lipca 2016

Od wierności

To mówi Pan: Chcę przynęcić niewierną oblubienicę, na pustynię ją wyprowadzić i mówić do jej serca i będzie Mi tam uległa jak za dni swej młodości, gdy wychodziła z egipskiego kraju. I stanie się w owym dniu - wyrocznia Pana - że nazwie Mnie: Mąż mój, a już nie powie: Mój Baal. I poślubię cię sobie [znowu] na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana.
Czy niewierna, cudzołożna, oblubienica da się przynęcić oblubieńcowi, skoro w głowie jej bzdurki? Niewiadomo. Ale Pan ryzykuje. Nawet po zdradach, wciąż walczy o swoją oblubienicę, a wydawać by się mogło, że powinno być na odwrót. Proroctwo Ozeasza jest zapisem niezwykłej miłości Boga, swoistego szaleństwa Miłości. Pan szepce do serca, to znaczy wchodzi w bardzo intymny kontakt, traktuje każdego bardzo wyjątkowo, osobiście. I pokazuje drogę poznania - to wierność. Od tego warto zacząć '+' ks. Adam

niedziela, 3 lipca 2016

Dzieło Pana

Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu. Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie.
Pan wysyła uczniów na żniwo, które nie jest ich dziełem. Pan posyła ich na swoją drogę i dlatego mówi o przeciwnościach, o możliwych rozczarowaniach. Jednak u początku i na mecie tej drogi stoi Pan i dlatego uczniowie nie muszą uciekać w aktywność, nie muszą pokazać, że ich stać, że są dobrzy, nie drżeć o rezultaty. Królestwo Boże jest dziełem Pana. Rób to, co do Ciebie należy, a resztę zostaw Panu. Owszem, miło by było budzić się ze świadomością, że nasze czyny wydały konkretne owoce, ale ile byłoby w tym chwały Pana, a ile głaskania siebie? Budź w sobie tę świadomość, że masz żyć dla Pana, a nie dla siebie, to znaczy: masz robić wszystko z myślą o Bogu i cieszyć się z tego, że możesz to robić. A owoce zostaw sobie na potem '+' ks. Adam 

sobota, 2 lipca 2016

We właściwym porządku

Uczniowie Jana podeszli do Jezusa i zapytali: Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą? Jezus im rzekł: Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania, gdyż łata obrywa ubranie, i gorsze robi się przedarcie. Nie wlewa się też młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki się psują. Raczej młode wino wlewa się do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje.
Znana jest opowieść o pewnym bardzo pokornym człowieku, który nazywał się największym grzesznikiem do chwili, gdy wszyscy zaprzeczali temu. Jednak z chwilą, kiedy nikt nie zaprzeczył, ów pokorny mędrzec, przeklął wszystkich. Nasza duchowa droga tarci swoją moc i znaczenie, gdy staje się sposobem wywyższania siebie kosztem innych. Chcesz pościć, pość, chcesz klęczeć, klęcz, chcesz siedzieć w popiele, siedź, ale nie pogardzaj innymi. Każdy ma swoją wrażliwość na Pana i może się okazać, że ten niby byle jaki, będzie bliżej Jezusa niż Ty. Oby się nie okazało! Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

piątek, 1 lipca 2016

Tajemnica miłsoierdzia

Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? On, usłyszawszy to, rzekł: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.
Powołanie Mateusza odkrywa tajemnicę miłosierdzia Bożego. Nie jest ono okruchem kapryśnego władcy, ale wypływa z wnętrzności Boskiego Serca. jest największym przymiotem Boga. Miłosierdzie nie tylko odpuszcza naszego grzechy, ale przyciska nas mocno do Serca Jezusa. Kiedy Pan wzywa: pójdź za mną!, to daje w tym wezwaniu Siebie. To nie Ty oddajesz siebie Bogu, ale to On oddaje się Tobie. Tajemnica miłosierdzia. Tak nam się czasem wydaje, że możemy coś oddać, coś ofiarować, może i lubimy robić z siebie męczenników. A przecież Twoje życie, Twoje powołanie jest darem, który uświęca najpierw Ciebie. To Ty najwięcej otrzymujesz, gdy zgadzasz się pójść za Panem. Tajemnica miłosierdzia '+' ks. Adam

Free Contact Form