Litania do małej Arabki

wtorek, 31 marca 2015

Noc

Jezus w czasie wieczerzy z uczniami swoimi doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi. Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni, o kim mówi. Jeden z uczniów Jego - ten, którego Jezus miłował - spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: Kto to jest? O kim mówi? Ten oparł się zaraz na piersi Jezusa i rzekł do Niego: Panie, kto to jest? Jezus odparł: To ten, dla którego umaczam kawałek /chleba/, i podam mu Umoczywszy więc kawałek /chleba/, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty. A po spożyciu kawałka /chleba/ wszedł w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: Co chcesz czynić, czyń prędzej. Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: Zakup, czego nam potrzeba na święto, albo żeby dał coś ubogim. A on po spożyciu kawałka /chleba/ zaraz wyszedł. A była noc. Po jego wyjściu rzekł Jezus: Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale - jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię - dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Rzekł do Niego Szymon Piotr: Panie, dokąd idziesz? Odpowiedział mu Jezus: Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz. Powiedział Mu Piotr: Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? życie moje oddam za Ciebie. Odpowiedział Jezus: życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz.
Trudno ocenić, kto zawiódł bardziej: Judasz czy Piotr? A może trzeba tu pomyśleć o sobie? Niesamowicie poruszająca jest ta delikatność i wrażliwość Pana. Wie, co Go czeka, ale nie osądza, nie wymawia, nie potępia. Do końca czeka na człowieka, także wtedy, gdy nawet jedząc ten sam chleb, pozwala, by w jego sercu gościła noc. Przejmujący jest ten opis. Judasz uczestniczył w Ostatniej Wieczerzy, był tak blisko prawdziwej Światłości, a w Jego sercu gościła noc. Do czego zdolny jest człowiek? Do czego jestem zdolny ja? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

poniedziałek, 30 marca 2015

Coś o logice

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać: Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim? Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano. Na to Jezus powiedział: Zostaw ją! Przechowała to, aby /Mnie namaścić/ na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie. Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa.
Ileż to razy można usłyszeć 'dobre' rady nasączone światową obłudą. Ileż to znawców radzi Kościołowi, co i jak powinien zrobić. Aż się chce powiedzieć - diabeł w komżę się wystroił i ogonem na mszę dzwoni. Wciąż musimy się uczyć właściwej kolejności. Bóg jest ponad wszystkim, także ponad wszelkim dobrem, bo On jest Twórcą dobra. Możemy sobie tłumaczyć, uzasadniać, szukać logicznych rozwiązań, a prawda i tak jest jedna. Nasza droga tylko w Jezusie '+' ks. Adam

niedziela, 29 marca 2015

Hosanna

Wielki tłum, który przybył na święto, usłyszawszy, że Jezus przybywa do Jerozolimy, wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw. Wołali: Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie oraz Król izraelski! A gdy Jezus znalazł osiołka, dosiadł go, jak jest napisane: Nie bój się, Córo Syjońska! Oto Król twój przychodzi, siedząc na oślęciu. Z początku Jego uczniowie tego nie zrozumieli. Ale gdy Jezus został uwielbiony, wówczas przypomnieli sobie, że to o Nim było napisane i że tak Mu uczynili.
Bardzo bolesne to Hosanna. Trudno wątpić, że nie było szczere. Jednak gorzko przypomina o naszej słabości. Ile czasu potrzebujemy, by Hosanna zamieniło się w Ukrzyżuj? Tydzień? Rok? A może godzinę? Nosimy skarb w naczyniach glinianych. A nasza ludzka pycha wciąż staje na głowie, by dać o sobie znać. Czy zatem nie wybiegać na spotkanie nadjeżdżającego Króla? Nic podobnego. Wyjdź, głoś ile sił, ale do ręki weź palmę pokory - prawdy o sobie. To dzięki Królowi możesz wołać Hosanna i dzięki Niemu być może już nigdy nie zawołasz Ukrzyżuj '+' ks. Adam

sobota, 28 marca 2015

Nowy Dawid

Tak mówi Pan Bóg: Oto wybieram Izraelitów spośród ludów, do których pociągnęli, i zbieram ich ze wszystkich stron, i prowadzę ich do ich kraju. I uczynię ich jednym ludem w kraju, na górach Izraela, i jeden król będzie nimi wszystkimi rządził, i już nie będą tworzyć dwóch narodów, i już nie będą podzieleni na dwa królestwa. I już nie będą się kalać swymi bożkami i wstrętnymi kultami, i wszelkimi odstępstwami. Uwolnię ich od wszystkich ich wiarołomstw, którymi zgrzeszyli, oczyszczę ich i będą moim ludem, Ja zaś będę ich Bogiem. Sługa mój, Dawid, będzie królem nad nimi i wszyscy oni będą mieć jedynego Pasterza, i żyć będą według moich praw, i moje przykazania zachowywać będą i wypełniać. Będą mieszkali w kraju, który dałem słudze mojemu, Jakubowi, w którym mieszkali wasi przodkowie. Mieszkać w nim będą, oni i synowie, i wnuki ich na zawsze, a mój sługa, Dawid, będzie na zawsze ich władcą. I zawrę z nimi przymierze pokoju: będzie to wiekuiste przymierze z nimi. Założę ich i rozmnożę, a mój przybytek pośród nich umieszczę na stałe. Mieszkanie moje będzie pośród nich, a Ja będę ich Bogiem, oni zaś będą moim ludem. Ludy zaś pogańskie poznają, że Ja jestem Pan, który uświęca Izraela, gdy mój przybytek będzie wśród nich na zawsze.
Wcielenie Syna Bożego czyni wszystko nowym. Nowy jest naród wybrany, nowy jest Dawid i nowe jest przebywanie Boga pośród nas. Wciąż jednak trudno nam otwierać się na tę nowość, a to dlatego, że grzech zamyka nas, uparcie trzyma w starym człowieku. Dobra Nowina jest taka, że nie my sami zniszczymy naszą starość. Wielkanoc, która już tuż tuż, niesie zapewnienie, że oto Chrystus, zmartwychwstały i żyjący, oręduje za nami '+' ks. Adam

piątek, 27 marca 2015

W kierunku prawdy

Żydzi porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować? Odpowiedzieli Mu Żydzi: Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga. Odpowiedział im Jezus: Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeżeli /Pismo/ nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże - a Pisma nie można odrzucić to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: Bluźnisz, dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym? Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu. I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał. Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale że wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło.
Niestety bardzo często jesteśmy mistrzami w wyszukiwaniu usprawiedliwień dla swoich błędnych decyzji. Jeśli chcemy dopiąć swego, to praktycznie nic się nie liczy, obowiązuje prawo dżungli. Tymczasem tylko prawda nas wyzwala. Najpierw uwalnia nas od ciężaru grzechu, potem daje wolność decyzji, postaw, myślenia, a następnie pozwala spojrzeć sobie prosto w twarz, tak aby nie unieść się pychą, ani aby nie popaść w depresję. Wciąż warto dorastać do prawdy, choć czasem wydaje się to trudne, a nawet niemożliwe '+' ks. Adam

czwartek, 26 marca 2015

Zachować Słowo

Jezus powiedział do Żydów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki. Rzekli do Niego Żydzi: Teraz wiemy, że jesteś opętany. Abraham umarł i prorocy - a Ty mówisz: Jeśli kto zachowa moją naukę, ten śmierci nie zazna na wieki. Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Abrahama, który przecież umarł? I prorocy pomarli. Kim Ty siebie czynisz? Odpowiedział Jezus: Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: Jest naszym Bogiem, ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam. Gdybym powiedział, że Go nie znam, byłbym podobnie jak wy - kłamcą. Ale Ja Go znam i słowa Jego zachowuję. Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień - ujrzał /go/ i ucieszył się. Na to rzekli do Niego Żydzi: Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, Ja jestem. Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego. Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni.
Zachowanie nauki Jezusa nie jest zwykłą recytacją takich czy innych wersetów, nie jest pamięciowym ani rozumowym opanowaniem. Polega ono na wejściu w relację z Tym, który jest jej Twórcą. Zachować Słowo, to pozwolić mu wzrastać w naszym sercu i w naszym życiu. Nie da się tego dokonać ludzkim wysiłkiem, zaplanowanym działaniem, nawet największym trudem. Jest to do wykonania na mocy łaski płynącej od Ojca, który przekracza wszelkie ludzkie wyobrażenia '+' ks. Adam

środa, 25 marca 2015

Moc Syna

Niemożliwe jest bowiem, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę - w zwoju księgi napisano o Mnie - abym spełniał wolę Twoją, Boże. Wyżej powiedział: ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś i nie podobały się Tobie, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.
Żadna rzecz nie jest godna Stwórcy i nie ma mocy przebłagania. Wszelkie praktyki są dane jako środek wychowania, jako sposób na stawanie się dojrzałym przed Panem. Tylko Syn równy Ojcu rozpromienia Jego Oblicze, a także nas czyni zdolnymi do ucieszenia Pana. Uzdalnia nas do posłuszeństwa, do ofiarnej miłości, uczy nas właściwego korzystania z miłości. Nie jest łatwo powiedzieć 'Oto idę', ale nie jest to też niemożliwe. Z wiarą wpatrujemy się dziś w Maryję i razem z Nią słyszymy: Dla Boga nie ma nić niemożliwego. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

wtorek, 24 marca 2015

Między nudą a zawodną pamięcią

Od góry Hor szli Izraelici w kierunku Morza Czerwonego, aby obejść ziemię Edom; podczas drogi jednak lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza mówiąc: Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże. I wstawił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.
Pamięć nasza bywa bardzo zawodna. Jak mówi psalmista, jeszcze w ustach mamy smak jednego cudu, gdy już marudzimy, że nie nadchodzi następny. I tak na okrągło. Byłaby w tym jakaś tragiczna powtarzalność, gdyby nie fakt, na który zwrócił uwagę papież Franciszek. Bóg nie męczy się przebaczaniem nam, to człowiek męczy się prośbą o miłosierdzie. Interesujące. Nudzi nas, i to bardzo szybko, przede wszystkim własna kruchość, ale co za tym idzie, nudzi nas, w pewnym sensie, taka Boża doskonałość. A przecież każdy grzech pali nas swym jadem jak wąż, choć nie zawsze od razu pojawia się ból. Mamy jednak pomoc. Trzeba jednak o nią poprosić '+' ks. Adam

poniedziałek, 23 marca 2015

Nasza Góra Oliwna

Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz? Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz.
Jeden z moich ulubionych fragmentów Ewangelii. I nie ze względu na nietypowość tej sceny. Jezus spędza całą noc na Górze Oliwnej. Więź z Ojcem jest Jego pokarmem, Jego siłą. Napełniony miłością Ojca wraca do codziennych spraw i z woli Ojca przemienia faryzejską, podłą rzeczywistość w rzeczywistość Królestwa Bożego. Nie odmienimy swojego życia, swoich spraw, nie odmienimy siebie bez więzi z Ojcem, więzi, dla której trzeba umieć poświęcić niejedną noc na naszej Górze Oliwnej '+' ks. Adam

niedziela, 22 marca 2015

Chcemy ujrzeć Jezusa

Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon /Bogu/ w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go mówiąc: Panie, chcemy ujrzeć Jezusa. Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. A Jezus dał im taką odpowiedź: Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław Twoje imię. Wtem rozległ się głos z nieba: Już wsławiłem i jeszcze wsławię. Tłum stojący /to/ usłyszał i mówił: Zagrzmiało! Inni mówili: Anioł przemówił do Niego. Na to rzekł Jezus: Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie. To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.
Chcemy ujrzeć Jezusa - Grecy wypowiadają wielką tęsknotę człowieka za Bogiem, często niestety nieuświadomioną. Ta tęsknota ma przeradzać się w pragnienie odnalezienia Pana i pójścia za Nim. Wielki Post, od dzisiejszej niedzieli, wchodzi w swój drugi, pasyjny etap. Wszystkie krzyże w naszych kościołach pozostają zakryte. Teraz masz patrzeć sercem, a nie oczami. Oto doświadczasz wielkiej tajemnicy i nie próbuj obejmować ją rozumem. Przyjmij ją wiarą,a  wszystko zrozumiesz '+' ks. Adam

sobota, 21 marca 2015

Sprawa Jezusa

Wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: Ten prawdziwie jest prorokiem. Inni mówili: To jest Mesjasz. Ale - mówili drudzy - czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem? I powstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: Czemuście Go nie pojmali? Strażnicy odpowiedzieli: Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia. Odpowiedzieli im faryzeusze: Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty. Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha, i zbada, co czyni? Odpowiedzieli mu: Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei. I rozeszli się - każdy do swego domu.
Sprawa Jezusa z Nazaretu wciąż będzie budzić najrozmaitsze emocje. Nawet wśród swoich bliskich odnajdziesz różne głosy. Bo Jezus jest prawdziwym znakiem sprzeciwu. Ten Znak porusza wszystko, co domaga się pierwszeństwa w najtajniejszych zakamarkach naszych członków. Dopóki drgać będzie w nas choćby najlichsza struna naszej pychy, dopóty sprawa Jezusa będzie nas dzielić, a nie łączyć '+' ks. Adam

piątek, 20 marca 2015

Ludzkie myślenie

Mylnie rozumując bezbożni mówili sobie: Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów. Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. Uznał nas za coś fałszywego i stroni od dróg naszych jak od nieczystości. Kres sprawiedliwych ogłasza za szczęśliwy i chełpi się Bogiem jako ojcem. Zobaczmyż, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zejściu. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z ręki przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo - jak mówił - będzie ocalony. Tak pomyśleli - i pobłądzili, bo własna złość ich zaślepiła. Nie pojęli tajemnic Bożych, nie spodziewali się nagrody za prawość i nie docenili odpłaty dusz czystych.
Śmieszne bywają te nasze ludzkie pomysły, dociekania i rozumowania. Chwalimy się nawet, że wiemy, co Bóg powinien zrobić i jak to wszystko powinno wyglądać. Gorzej, gdy całe to myślenie całkowicie nas omamia i zamykamy się na Boże tajemnice. Pan nie musi nam niczego udowadniać, ale z wielką cierpliwością czeka, aż prawda nas odmieni '+' ks. Adam

czwartek, 19 marca 2015

Bez gadania

Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański.
Św. Józef może budzić święte zawstydzenie. Bez gadania, bez komentarzy. Po prostu zrobił tak, jak Mu polecił anioł. Tylko tyle i aż tyle. Kwintesencja chrześcijańskiego życia. Ile problemów moglibyśmy sobie zaoszczędzić, nie tracąc czasu na słowne utarczki, a wypełniając wolę Boga?! Czy dla Józefa wszystko było łatwe i zrozumiałe? Wątpię. Jego sytuacja była co najmniej dziwna dla Jego rodziny, znajomych, dla wierzących żydów. Jednak Józef zaufał, że Słowo Pana jest prawdą i godzi się wypełnić wszystko, co niesie owe Słowo '+' ks. Adam

środa, 18 marca 2015

Nie zapomni

Tak mówi Pan: Gdy nadejdzie czas mej łaski, wysłucham cię, w dniu zbawienia przyjdę ci z pomocą. A ukształtowałem cię i ustanowiłem przymierzem dla ludu, aby odnowić kraj, aby rozdzielić spustoszone dziedzictwa, aby rzec więźniom: Wyjdźcie na wolność! marniejącym w ciemnościach: Ukażcie się! Oni będą się paśli przy wszystkich drogach, na każdym bezdrzewnym wzgórzu będzie ich pastwisko. Nie będą już łaknąć ni pragnąć, i nie porazi ich wiatr upalny ni słońce, bo ich poprowadzi Ten, co się lituje nad nimi, i zaprowadzi ich do tryskających zdrojów. Wszystkie me góry zamienię na drogę, i moje gościńce wzniosą się wyżej. Oto ci przychodzą z daleka, oto tamci z Północy i z Zachodu, a inni z krainy Sinitów. Zabrzmijcie weselem, niebiosa! Raduj się, ziemio! Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem! Albowiem Pan pocieszył swój lud, zlitował się nad jego biednymi. Mówił Syjon: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.
Ostatnie zdania ujawniają niesamowitą tęsknotę Boga za człowiekiem. Właśnie tak! Trudno pomyśleć, trudno wyobrazić sobie, że Pan chce nawiązywać z nami bardzo osobisty, intymny kontakt. Zatem jak bolesne i raniące muszą być słowa wyrzutu, że nie ma Go blisko, że zapomniał o nas, że nie działa w naszym życiu. On jest, jest w każdej chwili, bliżej niż myślimy, niż przypuszczamy, niż zdajemy sobie sprawę. On jest i sam wybiera czas łaski '+' ks. Adam

wtorek, 17 marca 2015

Nie mam człowieka

Było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. W Jerozolimie zaś znajduje się sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: Czy chcesz stać się zdrowym? Odpowiedział Mu chory: Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną. Rzekł do niego Jezus: Wstań, weź swoje łoże i chodź! Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża. On im odpowiedział: Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź. Pytali go więc: Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź? Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło. Człowiek ów odszedł i doniósł Żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat.
Nie mam człowieka - bo tylko Pan Bóg może dokonać prawdziwego uzdrowienia, dlatego nie ma człowieka, który mógłby stanąć na Jego miejscu, choć oczywiście niektórzy próbują.
Nie mam człowieka - bo każdy gdzieś pędzi, a niektórzy to nawet ludzie ludziom wilkiem.
Nie mam człowieka - kim jestem ja? Jakim jestem człowiekiem? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

poniedziałek, 16 marca 2015

Znaki i cuda

Po dwóch dniach wyszedł stamtąd do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie. Kiedy jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. Jezus rzekł do niego: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie. Powiedział do Niego urzędnik królewski: Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko. Rzekł do niego Jezus: Idź, syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka. Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: Syn twój żyje. I uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.
Czy prosić Pana o znaki, czy nie? Bo z jednej strony nie wypada kusić Pana. Ale przecież Pan mówi, że znaki sprzyjają wierze. Znaki i cuda nie są konieczne do zbawienia, jednak pomagają w gruntowaniu wiary. Jeśli chcesz prosić o cud, śmiało proś, jednak nie mów Panu, jak i gdzie ma działać, pozwól, żeby to On zadecydował. Jeśli nie chcesz znaków, nie musisz o nie prosić, jednak również zostaw Panu wolność decyzji '+' ks. Adam

niedziela, 15 marca 2015

Darmo dane

A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.
Chrystus objawia Nikodemowi, a przez niego nam wszystkim, że zbawienie nie jest skutkiem takiego czy innego zachowania człowieka, nie jest skutkiem nawet najpobożniejszych modlitw ale jest darem danym człowiekowi całkowicie darmo, jest darem wypływającym z nieskończonej miłości Boga i Jego wielkiego miłosierdzia, jak mówi św. Paweł w liście do Efezjan: Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Żydzi mocno przeakcentowali znaczenie Prawa Mojżeszowego; do tego stopnia, że zatracili jego sens: zamiast traktować je jako środek prowadzący do Boga, uczynili z niego cel sam dla siebie. W ten sposób wypełnienie prawa stało się ważniejsze niż Bóg i Jego wola. Zdarza się, że i my dbamy jedynie o tę zewnętrzną otoczkę wiary i dodatkowo w tym minimalistycznym duchu, czyli wyspowiadać się raz w roku, przyjąć Komunię i mieć spokój na kolejne 12 miesięcy, albo też Boga tak sobie zaszufladkować, żeby mieć usprawiedliwienie dla swojego lenistwa i wygodnictwa: czyli Bóg to jest sprawa niedzielnej mszy, modlitwy, ale wiara, Bóg nie prawa wkraczać w moje codzienne życie, a tym bardziej kierować moim życiem. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

sobota, 14 marca 2015

Bez krwawych ofiar

Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę zawiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. Dołóżmy starań, aby poznać Pana; Jego przyjście jest pewne jak świt poranka, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, i jak deszcz późny, co nasyca ziemię. Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą Judo? Miłość wasza podobna do chmur na świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem ich przez proroków, słowami ust mych zabijałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń.
Uleczyć tak, ale z tym zranieniem będzie gorzej. Jak sobie przypomnę czyszczenie rany ze skrzepów, to wtedy z uleczeniem mało mi się kojarzyło. Trudno było mieć nadzieję, że potworny ból się skończy, co więcej, że wszystko zakończy się zdrowiem. Ale tak jest. Każdy z nas, i to niejednokrotnie, przeżywa swoje dwa dni ciemności, by trzeciego dnia zmartwychwstać. Tak działa Miłość, Miłość, która nie pragnie ofiar i całopaleń, ale pragnie miłosnej odpowiedzi. Miłość chce być kochana '+' ks. Adam

P.S. Od jutra do środy prowadzę rekolekcje - proszę o modlitwę :)

piątek, 13 marca 2015

Utęsknione 'nie chcemy'

To mówi Pan: Wróć, Izraelu, do Pana Boga twojego, upadłeś bowiem przez własną twą winę. Zabierzcie ze sobą słowa i nawróćcie się do Pana! Mówcie do Niego: Przebacz nam całą naszą winę, w ten sposób otrzymamy dobro za owoc naszych warg. Asyria nie może nas zbawić - nie chcemy już wsiadać na konie ani też mówić "nasz Boże" do dzieła rąk naszych. U Ciebie bowiem znajdzie litość sierota. Uleczę ich niewierność i umiłuję ich z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola rozpuści korzenie. Rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, woń jego będzie jak woń Libanu. I wrócą znowu, by usiąść w mym cieniu, i zboża uprawiać będą, winnice sadzić, których sława będzie tak wielka, jak wina libańskiego. Co ma jeszcze Efraim wspólnego z bożkami? Ja go wysłuchuję i Ja nań spoglądam, Ja jestem jak cyprys zielony i Mnie zawdzięcza swój owoc. Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył? Bo drogi Pańskie są proste: kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy.
Najbardziej wyczekiwane i pożądane 'nie chcemy'. Kiedy człowiek dosięgnie dna, gdy zawiedzie go wszystko, co na tym świecie zawieść może, gdy zobaczy swoją winę, jest szansa, że przyjmie Bożą miłość. Gorzka to prawda, by doceniać Boga na samym dnie, ale Pan się nie wzbrania. Czeka wytrwale na owo 'nie chcemy'. A Ty módl się w tym Wielkim Poście, byś jak najszybciej to wypowiedział, byś wreszcie całym sobą doszedł do tej decyzji, do tego przekonania, że tylko w Bogu Twa siła i by tej decyzji nic już nie zmieniło. Amen. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam 

czwartek, 12 marca 2015

Nie ustaje

To mówi Pan: Dałem im przykazanie: Słuchajcie głosu mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę, aby się wam dobrze powodziło. Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca; odwrócili się plecami, a nie twarzą. Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego posyłałem do was wszystkich moich sług, proroków, każdego dnia, bezustannie, lecz nie usłuchali Mnie ani nie nadstawiali swych uszu. Uczynili twardym swój kark, stali się gorszymi niż ich przodkowie. Powiesz im wszystkie te słowa, ale cię nie usłuchają; będziesz wołał do nich, lecz nie dadzą ci odpowiedzi. I odezwiesz się do nich: To jest naród, który nie usłuchał głosu Pana, swego Boga, i nie przyjął pouczenia. Przepadła wierność, znikła z ich ust.
Po co mówić, jeśli i tak nie usłuchają? To jest właśnie logika Ewangelii, nie sposób przyjąć ją po ludzku. Pan walczy do końca, bo Jego miłość, chce mieć wszystkich przy sobie. Bóg pierwszy wychodzi z propozycją przymierza, choć człowiek nie ma Mu nic do zaoferowania. Ale miłość nie kalkuluje. Miłość chce być słuchana, choć trudno Jej się przedrzeć swym szeptem w wielkim hałasie tego świata. Ale nie ustaje. Bo wierzy do końca '+' ks. Adam

środa, 11 marca 2015

Sekret

Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.
Ileż to znawców tematów z niewzruszoną pewnością podpowiada Bogu, co powinien zrobić! W mediach, raz po raz, można usłyszeć głosy, co ciekawe także ze strony tych, którzy z Bogiem niewiele chcą mieć wspólnego, w jaki sposób Pan powinien działać. A przecież wszystko już wiemy. Sposoby, cele, motywy działania Pana są opisana w Biblii. Pan zdradza nam swój sekret, byśmy nieustannie mogli poznawać Jego, a nie nasze wyobrażenia o Nim. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

wtorek, 10 marca 2015

Przebaczenie

Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.
Mamy trochę problemów z przebaczaniem. I choć trudno o jakiś idealny sposób, to początek na pewno kryje się w dziękczynieniu. Kiedy uświadomisz sobie, kim jest Bóg i kim jesteś Ty dzięki Niemu, to rodzi się naturalna wdzięczność, która oczyszcza serce z ludzkich słabości. Nie da się przebaczyć po ludzku, bo przebaczenie jest sprawą Bożą. Nie wystarczy, że postanowisz: przebaczam; choć bez tego ani rusz, Twoja decyzja jest bardzo ważna. Ale o wiele ważniejsza jest otwartość na Boże przebaczenie. W tej kwestii polecam książkę S. Tumino, Jezus uzdrawia Twoje serce. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

poniedziałek, 9 marca 2015

Może właśnie teraz

Naaman, wódz wojska króla Aramu, miał wielkie znaczenie u swego pana i doznawał względów, ponieważ przez niego Pan spowodował ocalenie Aramejczyków. Lecz ten człowiek - dzielny wojownik - był trędowaty. Kiedyś podczas napadu zgraje Aramejczyków zabrały z ziemi Izraela młodą dziewczynę, którą przeznaczono do usług żonie Naamana. Ona rzekł do swojej pani: O, gdyby pan mój udał się do proroka, który jest w Samarii! Ten by go wtedy uwolnił od trądu. Naaman więc poszedł oznajmić to swojemu panu, powtarzając słowa dziewczyny, która pochodziła z kraju Izraela. A król Aramu odpowiedział: Wyruszaj! A ja poślę list do króla izraelskiego. Wyruszył więc, zabierając ze sobą dziesięć talentów srebra, sześć tysięcy syklów złota i dziesięć ubrań zamiennych. I przedłożył królowi izraelskiemu list o treści następującej: Z chwilą gdy dojdzie do ciebie ten list, wiedz, iż posyłam do ciebie Naamana, sługę mego, abyś go uwolnił od trądu. Kiedy przeczytano list królowi izraelskiemu, rozdarł swoje szaty i powiedział: Czy ja jestem Bogiem, żebym mógł uśmiercać i ożywiać? Bo ten poleca mi uwolnić człowieka od trądu! Tylko dobrze zastanówcie się i rozważcie, czy on nie szuka zaczepki ze mną? Lecz kiedy Elizeusz, mąż Boży, dowiedział się, iż król izraelski rozdarł swoje szaty, polecił powiedzieć królowi: Czemu rozdarłeś szaty? Niechże on przyjdzie do mnie, a dowie się, że jest prorok w Izraelu. Więc Naaman przyjechał swymi końmi i swoim powozem, i stanął przed drzwiami domu Elizeusza. Elizeusz zaś kazał mu przez posłańca powiedzieć: Idź, obmyj się siedem razy w Jordanie, a ciało twoje będzie takie jak poprzednio i staniesz się czysty! Rozgniewał się Naaman i odszedł ze słowami: Przecież myślałam sobie: Na pewno wyjdzie, stanie, następnie wezwie imienia Pana, Boga swego, poruszywszy ręką nad miejscem chorym i odejmie trąd. Czyż Abana i Parpar, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czyż nie mogłem się w nich wykąpać i być oczyszczonym? Pełen gniewu zawrócił, by odejść. Lecz słudzy jego przybliżyli się i przemówili do niego tymi słowami: Gdyby prorok kazał ci spełnić coś trudnego, czy byś nie wykonał? O ileż więc bardziej, jeśli ci powiedział: Obmyj się, a będziesz czysty? Odszedł więc Naaman i zanurzył się siedem razy w Jordanie, według słowa męża Bożego, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego dziecka i został oczyszczony. Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem, wszedł i stanął przed nim, mówiąc: Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem!
Czy umiesz dostrzec w Naamanie samego siebie? Pomogę. Z czym najczęściej kojarzymy Boże działanie? ... Z wielkimi znakami i cudownościami. To co proste i zwykłe nie jest nawet brane pod uwagę. Nie jest nas godne. A Pan chce działać właśnie w taki sposób: prosty i zwykły. Bo nasze życie nie składa się z cudowności, ale z prostych i zwykłych chwil. Bóg, który przenika nasze życie, działa zatem w tym, co jest najbliższe. Co ciekawe, i tak bardziej jesteśmy nastawieni na to, co niezwykłe. Ale dzisiaj spojrzyj na to, co się dzieje, właśnie teraz i uświadom sobie, że właśnie teraz działa Bóg, może właśnie teraz jesteś uzdrowiony '+' ks. Adam

niedziela, 8 marca 2015

Zazdrość Pana

W owych dniach mówił Bóg wszystkie te słowa: Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań. Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy. Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty. Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie. Nie będziesz zabijał. Nie będziesz cudzołożył. Nie będziesz kradł. Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek. Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego.
Zazdrość Boga odkrywa największy przymiot Boga, Jego istotę. Nie wynika ona ani z lęku, ani z chęci rządzenia człowiekiem, ograniczenia jego wolności. Ma ona swoje źródło i uzasadnienie w prawdzie i miłości. Bóg zna człowieka i wie, że człowiek nie znajdzie pokoju nigdzie poza Nim, że żadna rzecz, żadna sytuacja, ani nawet druga osoba nie są w stanie zaspokoić głodu prawdziwego życia i często nawet nieuświadomionej tęsknoty za Bogiem. A Pan nie tylko zna człowieka, ale w tej prawdzie go kocha, a Jego miłość, niczym nie skażona nie chce patrzeć na to, gdy człowiek w źle pojętej wolności sam się niszczy. Bez tej świadomości przykazania stają się bezdusznym prawem, ciężarem nie do udźwignięcia. I dlatego tak wielu chrześcijan tak szybko zwalnia się z obowiązków wiary i usprawiedliwia swoją letniość, przeciętność i lenistwo. Bóg zgadza się na naszą wolność, ale na grzech zgodzić się nie może. Dlatego nazywa Siebie Bogiem zazdrosnym, Bogiem tęskniącym za człowiekiem. Co dogłębnie ilustruje pieśń śpiewana w czasie liturgii Wielkiego Piątku: Ludu, mój ludu, w której umęczony Jezus skarży się na ludzką oziębłość i niewdzięczność.

sobota, 7 marca 2015

Odwaga

W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Powiedział też: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się.
Pragnąć świńskich pomyj - obrzydliwe? A wielokrotnie gorszymi odpadkami napełniamy swoje serce. Tęsknimy za prawdziwą miłością, a zadowalamy się byle namiastką. Wciąż trudno nam uwierzyć, że Ojciec czeka, bez złości, bez wyrzutów. Czeka. Czeka, bo kocha. Trzeba tylko odważyć się na prawdę, pokonać fałszywy wstyd i wyruszyć w powrotną drogę. Niby niewiele, ale zbyt wielu się na to nie decyduje. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

piątek, 6 marca 2015

Owoce Pana

Jezus powiedział do Arcykapłanów i starszych ludu: Posłuchajcie innej przypowieści! Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze. Jezus im rzekł: Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce. Arcykapłani i faryzeusze, słuchając Jego przypowieści, poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go pochwycić, lecz bali się tłumów, ponieważ miały Go za proroka.
To Ty jesteś winnicą Pana, a równocześnie jej dzierżawcą. Ale owoc należy do Pana. Zauważ, że bardzo często powodem podejmowania wysiłku nawrócenia czynimy właśnie owoce. Chcemy mieć poczucie dobrze spełnionego zadania i świadomość, że jednak jesteśmy coś warci. A jak często podejmujemy nawrócenie z miłości do Pana? Z tym już gorzej. Bo trudno uznać, że Bóg zbawia nie za zasługi, ale za darmo, z miłości. Trudno uwierzyć, że Bóg rozkochał się w takiej słabości. A jednak '+' ks. Adam

czwartek, 5 marca 2015

Wyobrażenia

Jezus powiedział do faryzeuszów: Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie - odrzekł tamten - lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą.
Jak by to było, gdyby stało się tak, albo inaczej? - ile razy wmawiamy sobie, że nasza wiara wyglądałaby inaczej, gdyby nie istniejące okoliczności?! Myślimy o Apostołach - oni mieli łatwo, bo znali Jezusa. Myślimy o świętych - mieli łatwo, bo Pan ich wspierał szczególnymi łaskami. I tak nieustannie się uspakajamy, że przecież nie nasza wina, że co ja mogę?, że trudne czasy, że wszyscy tak robią. Te nasze wyobrażenia nijak się mają do rzeczywistości. Każdy ma szansę przeżycia prawdziwej wiary i kształtowania jej według woli Boga. Ale nie każdemu starcza odwagi i wytrwałości. Można czekać na urzeczywistnienie się naszych wyobrażeń, ale można też po prostu wziąć się za siebie: realnie i konkretnie '+' ks. Adam

środa, 4 marca 2015

W poszukiwaniu śmieci

Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim - nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze - przez poznanie Jego: zarówno mocy Jego zmartwychwstania, jak i udziału w Jego cierpieniach - w nadziei, że upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych. Nie [mówię], że już [to] osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też [to] zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa. Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie.
Tak mnie jakoś oświeciło, że w gruncie rzeczy w Wielkim Poście chodzi też o to, by umieć uznać coś za śmieci. Chociaż coś, bo przecież pawłowe 'wszystko' wydaje się nader nieosiągalne. Tak wiele rzeczy zaprząta nam umysł i serce, ale gdy się tak dobrze zastanowić, to ile w tym jest pyłu. Aż dziw bierze, że się tak nad tym pochylamy. I żeby było jasne: Pawłowi nie chodzi o wyobcowanie, odcięcie się od marności tego świata, ale o to, by nazywać rzeczy po imieniu i aby ten świat przeżywać w Chrystusie. I za św. Pawłem nie mówię, że jest to proste, ale trzeba biec, warto biec, bo nagroda przewyższa wszelkie nasze oczekiwania '+' ks. Adam

wtorek, 3 marca 2015

Wobec Boga samego

Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.
Niezbyt popularne słowa, rzec by można - mało medialne. Zdarza się, że usprawiedliwiamy swoją letniość zachowaniem kapłanów. Nie uważam na mszy (nie mówiąc już, że wcale nie chodzę), bo kazanie jest nudne. Nie lubię spowiedzi, bo ksiądz mnie nie rozumie, a poza tym sam jest nie lepszy. Nie daję jałmużny, bo jakie księża mają samochody?! Wymówki można mnożyć, ale nie jest to konieczne. Fakt faktem, że nie pochwalam faryzejskiego zachowania u nikogo, tym bardziej u kapłanów, ale prawdą też jest, że każdy sam o sobie zda sprawę Bogu. Chrystus dał nam Kościół, któremu mamy być posłuszni. Kościół nie jest doskonały; jest święty, świętością Chrystusa i Jego wiernych sług, ale jest też grzeszny, naszym grzechem. Słuchając Kościoła, słuchamy głosu Boga, bez względu na to, jak żyje ten czy tamten ksiądz. Mam świadomość, że posłuszeństwo nie jest łatwą sprawą, ale mam też doświadczenie, że jest sprawą bardzo owocną i dlatego mamy z nim tyle problemów '+' ks. Adam

poniedziałek, 2 marca 2015

Miara miłosierdzia

Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.
Często nam się wydaje, że nie sposób dogadać się z tym, czy z tamtym. Coś w tym jest. Tyle że miłosierdzie nie wypełnia się jedynie, ani przede wszystkim w dogadaniu się. Miara naszego miłosierdzia jest miłosierdzie Boga, a przecież On sprawia, ze słońce świeci nad złymi i nad dobrymi. Gdyby tylko o dogadanie się chodziło, bylibyśmy usprawiedliwieni. Wiara jednak rozszerza nasze horyzonty. Może i nie z każdym umiemy, chcemy, mamy możliwość, jak zwał, tak zwał, nawiązania dobrych relacji, ale z każdym mamy zdążać do zbawienia i w każdym mamy zobaczyć człowieka, za którego Jezus oddał swoje życie. Odpuszczajcie, dawajcie, przebaczajcie. Miara Jezusa '+' ks. Adam

niedziela, 1 marca 2015

Paradoks wiary

Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: Abrahamie! A gdy on odpowiedział: Oto jestem - powiedział: weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę. A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna. Ale wtedy Anioł Pański zawołał na niego z nieba i rzekł: Abrahamie, Abrahamie! A on rzekł: Oto jestem. Anioł powiedział mu: Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna. Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna. Po czym Anioł Pański przemówił głośno z nieba do Abrahama po raz drugi: Przysiągam na siebie, wyrocznia Pana, że ponieważ uczyniłeś to, a nie oszczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie swych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia takiego, jakie jest udziałem twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu.
Jeden z filozofów, Kierkegaard powiedział, że wiara Abrahama jest paradoksem, który z jednej strony pozwala z morderstwa uczynić święty i miły Bogu czyn, z drugiej zaś strony wraca Abrahamowi Izaaka i nie daje się ogarnąć myślą, ponieważ wiara tam się zaczyna, gdzie kończy się myślenie. Dramat Abrahama wędrującego na wzgórze Moria, to często dramat nas, ludzi wierzących. Bo często czujemy się wystawiani przez Boga na próbę. Jak więc rozumieć te próbę, by nie zniekształcić obrazu Boga? Abraham uwierzył wbrew nadziei; uwierzył, że obietnica, którą złożył mu Bóg, iż stanie się ojcem wielu narodów, wypełni się z całą pewnością. Z drugiej zaś strony nie chciał odmawiać Bogu nawet jedynego syna. Abraham zdał ten egzamin wiary. Pan Bóg nie żąda od nas wiary ślepej, niewolniczo posłusznej, mechanicznej, która w imię Boga dopuszcza się zbrodni. Owszem Pan Bóg czeka na wiarę heroiczną, która wierzy mimo trudności, która bezgranicznie ufa, nawet wbrew ludzkiej logice; czeka na wiarę, która tak jak w przypadku Abrahama, każe wierzyć do końca, nawet wtedy, gdy błyska już ostrze noża wyciągniętego nad Izaakiem. Abraham musiał wybrać między wolnością człowieka, w którym Bóg chce widzieć suwerennego partnera, a zniewoleniem, w którym człowiek, ślepo posłuszny Bogu, staje się niewolnikiem własnej, skrzywionej wizji Boga. Radosnej niedzieli '+' ks. Adam
Free Contact Form