Modlitwa o uzdrowienie

Dla tych, którzy chcą włączyć się w modlitwę o uzdrowienie za przyczyną śp Alicji, info TUTAJ

środa, 31 sierpnia 2016

Moc Ewangelii

Po opuszczeniu synagogi w Kafarnaum Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosili Go za nią. On stanąwszy nad nią rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im. O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: Ty jesteś Syn Boży! Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem. Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich. Lecz On rzekł do nich: Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany. I głosił słowo w synagogach Judei.
Jezus nie szuka sensacji. On po prostu idzie i głosi Ewangelię. A tam, gdzie głoszona jest Dobra Nowina, dzieją się znaki i cuda. Jeśli chcemy doświadczyć mocy Słowa, to na pewno nie ujawnia się ona w bezczynności. Słowo ma być przekazywane, głoszone i słuchane, a wtedy moc objawia się w głoszących i słuchających. Często oczekujemy uzdrowień, cudów, znaków, ale nie czekamy na Ewangelię. A przecież nie uzdrawia nas słowo człowieka, tylko Słowo Boga '+' ks. Adam

wtorek, 30 sierpnia 2016

Słowo z mocą

Jezus udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy. A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy; Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego! Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego nie wyrządzając mu żadnej szkody. Wprawiło to wszystkich w zdumienie i mówili między sobą: Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą. I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.
Nam, współczesnym chrześcijanom, brakuje owego zdumienia nad słowem pełnym mocy. I nie myśl, ze to dlatego, iż Jezus się 'ukrywa' i moc nie jest już taka mocna. Po prostu nie do końca wierzymy, że Słowo Pana rzeczywiście ma moc. Słuchamy czytań w czasie Eucharystii, czytamy Pismo św., czytamy ten blog i? Co pomyślałeś, czytając dzisiejszą Ewangelię? Jezus dzisiaj mnie zaskoczy, bo On nadal DZIAŁA, czy może: dawno to było, było fajnie. A Jego Słowo naprawdę ma moc '+' ks. Adam

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Słyszeć i słuchać

Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: Nie wolno ci mieć żony twego brata. A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał. Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: Proś mię, o co chcesz, a dam ci. Nawet jej przysiągł: Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa. Ona wyszła i zapytała swą matkę: O co mam prosić? Ta odpowiedziała: O głowę Jana Chrzciciela. Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.
Herod chętnie słuchał Jana Chrzciciela, ale to słuchanie niczego nie zmieniało. Można powiedzieć, że jedynie słyszał Jana. Słowo proroka budziło w nim niepokój, strach, któremu poddał się przy pierwszej sposobności. Nie znalazł siły, by zmienić swoje postępowanie. Nie znalazł siły, by oprzeć się szantażowi niecnej konkubiny. Słuchał, ale nie słyszał; słyszał, ale nie posłuchał. Dramat człowieka. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

niedziela, 28 sierpnia 2016

Ku łagodności

Synu, z łagodnością wykonuj swe sprawy, a każdy, kto jest prawy, będzie cię miłował. O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana. Wielka jest bowiem potęga Pana i przez pokornych bywa chwalony. Na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa, albowiem nasienie zła w nim zapuściło korzenie. Serce rozumnego rozważa przypowieści, a ucho słuchacza jest pragnieniem mędrca.
Łagodność często niestety mylimy z naiwnością. Nie chcemy być łagodni, bo nie chcemy nieustannie stać na końcu kolejki. A przecież wzór łagodności zostawił nam Jezus, który też wyganiał kupców ze świątyni, który przyszedł ogień rzucić na ziemię. Łagodność zabezpiecza nas przed chwianiem się na różne z strony przy byle powiewie. Łagodność rodzi pokój, pewność, bezpieczeństwo '+' ks. Adam

sobota, 27 sierpnia 2016

Ja w planie Bożym

Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi.
Chyba zbyt często pomijamy siebie w Bożym planie. Miło słuchać o tym, że Bóg wkracza w życie człowieka, że kieruje jego drogą, ale najczęściej odnosimy to do innych, smutnie określanych mianem 'lepszych'. Nie musisz nikomu nic udowadniać, nie musisz pokazywać, że zasługujesz. Twoja wielkość tkwi w wielkości Boga. Bóg naprawdę Cię wybrał. Przypatrz się swojemu powołaniu. Nawet drobne rzeczy mogą objawiać Bożą wszechmoc '+' ks. Adam

piątek, 26 sierpnia 2016

Wielkodusznie

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego i powiedział do niego: Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.
Czy zastanawiałeś się, co by było, gdyby słudzy napełnili tylko jedną stągiew, albo dwie, albo tylko do połowy, albo jedną trzecią? Jezus by sobie poradził i objawił swoją chwałę, ale ludzie nie mieliby udziału w łasce. Jestem przekonany, że owi słudzy poszli za Jezusem. Bo byli posłuszni i wielkoduszni. Napełnili i to po brzegi, zanieśli staroście. Wszystko na Słowo Pana. Prośmy o takie posłuszeństwo wiary i o hojność w stawaniu przed Bogiem '+' ks. Adam

środa, 24 sierpnia 2016

Osobiście

Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy - Jezusa, syna Józefa z Nazaretu. Rzekł do niego Natanael: Czyż może być co dobrego z Nazaretu? Odpowiedział mu Filip: Chodź i zobacz. Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu. Powiedział do Niego Natanael: Skąd mnie znasz? Odrzekł mu Jezus: Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym. Odpowiedział Mu Natanael: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela! Odparł mu Jezus: Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to. Potem powiedział do niego: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego.
Słowo Boga jest słowem osobistym. Kiedy Jezus mówi, że widział Natanaela pod drzewem figowym, to nie chodziło Mu o spektakularne zadziwienie. On odwołał się do doświadczenia, które było znane tylko Natanaelowi i tylko dla niego zrozumiałe. Jezus nie mówi ogólnie, nawet jeśli Jego nauka dotyczy wszystkich. Pan mówi do konkretnego człowieka, bardzo konkretnie i bardzo osobiście. Co ważne, Jezus mówi CODZIENNIE '+' ks. Adam

wtorek, 23 sierpnia 2016

Mięta czy złoto?

Jezus przemówił tymi słowami: Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda! Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta.
Łatwo koprem uspokoić sobie sumienie. Choć z czasem musi nieźle śmierdzieć. Żeby było jasne. Czasem mięta więcej znaczy niż worek złota, ale nie wszyscy żyją jedynie dzięki mięcie. Dlatego tak ważne jest całościowe spojrzenie na swoje życie. Skupiamy się często na drobnych sprawach, jednocześnie pomijając to, co naprawdę istotne. To jak byśmy uszczelniali dziurkę od klucza, gdy drzwi cały czas są otwarte '+' ks. Adam

niedziela, 21 sierpnia 2016

Ciasne drzwi

Jezus nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? On rzekł do nich: Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy opuszczający się niesprawiedliwości! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi.
Ostro brzmi w uszach owa ciasna brama. Jakoś nam nie pasuje do Bożego miłosierdzia. Problem w tym, że często miłosierdzie mylimy z naiwnością. A Bóg nie jest naiwny! Miłosierdzie nie jest słabością głuchego staruszka, któremu już wszystko jedno. Miłosierdzie jest dla tych, którzy o nie proszą, świadomi swoich nieprawości. I właśnie ta świadomość jest ciasną bramą, bo człowiekowi trudno uznać swój grzech '+' ks. Adam

sobota, 20 sierpnia 2016

Między 'wiem' a 'robię'

Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.
Łatwo zwolnić się z pracy nad sobą, szukając usprawiedliwienia w ludziach, a nie wzoru w Chrystusie. To jasne, że zawsze znajdziemy wokół siebie uchybienia, błędy, antywzory, także wśród tych, którzy powinni świecić przykładem. Ale przecież sami wiemy i to nazbyt dobrze, że 'wiem jak' oznacza zawsze 'tak zrobię'. Czasem po prostu nie dajemy rady, z różnych przyczyn. Ważne jest znać drogę prawdy, bo na nią zawsze można wrócić, ale nie oznacza to, że sama wiedza wystarczy, by według niej żyć '+' ks. Adam

piątek, 19 sierpnia 2016

Na próbę

Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał , wystawiając Go na próbę: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.
Dziś nie o uczony w Prawie, ale o Tobie. Czy szukasz prawdy? Czy, kiedy mówisz, że chcesz żyć według woli Bożej, to rzeczywiście tak jest? Nie chodzi o żadne zarzuty, czy oskarżenia, raczej o wrażliwość. Niestety wchodzimy czasem w ten 'kanał' wystawiania Boga na próbę. Układamy sobie swoje życie, swoją religijność, swoją pobożność i wydaje nam się, że to pełnia życia, bo Bóg i tak nas przez to przeprowadzi - myślimy przekornie. Owszem, Pan będzie zawsze z nami, odpowiedział przecież tym, którzy wystawiali Go na próbę, ale czy z tego skorzystamy? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

czwartek, 18 sierpnia 2016

Po coś przyszedł, przyjacielu?

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę! Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy [ich], pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego? Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych.
Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego? Nie są to słowa wyrzutu, ile raczej bólu. Podobnie zapyta Pan Judasza w Ogrójcu: przyjacielu, po coś przyszedł?  Cały czas Pan daje szansę człowiekowi, do końca pozostajemy wolni. Odpowiedź na to pytanie jest nam niejako podpowiedziana: przyjacielu. Jezus jest rzeczywiście naszym przyjacielem, nie jest to zwrot grzecznościowy, to szczera prawda.  Ale odpowiedź należy do nas, do końca. Jesteśmy zaproszeni, ale czy zechcemy być wybranymi? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

środa, 17 sierpnia 2016

Polecam

Płyta zespołu "niemaGotu"

Stojąc, pracując

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie? Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie najął. Rzekł im: Idźcie i wy do winnicy! A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych! Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty. Na to odrzekł jednemu z nich: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.
Dzisiejszy fragment wzmacnia jezusowy wykład o bogactwie. Żądza posiadania chce wywyższyć człowieka nad innych, wmawia mu prawo do ustalania reguł. Nieważne jaka jest rzeczywistość, ważne, żeby mieć, dużo mieć, więcej niż inni. Ewangelia porusza też pośrednio kwestię bezczynności. Pan nieustannie szuka człowieka, szuka tych, którzy wystają na rogach ulic i placów. Wiadomo jednak, że nie wszyscy podejmują się pracy w winnicy. Niektórzy wolą bezczynnie stać. I co z tym zrobimy? Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

wtorek, 16 sierpnia 2016

Z trudnością

Jezus powiedział do swoich uczniów: Zaprawdę, powiadam wam: Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego. Gdy uczniowie to usłyszeli, przerazili się bardzo i pytali: Któż więc może się zbawić? Jezus spojrzał na nich i rzekł: U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe. Wtedy Piotr rzekł do Niego: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy? Jezus zaś rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy. Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.
Dosyć płynnie lawirujemy między rzeczywistością materialną a duchową. I dlatego niestety dosyć szybko słowa Jezusa przekładamy na odpowiadające nam tłumaczenie. A przecież Pan mówi prosto: bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego. Nie znaczy to, że bogactwo jest złe, ale, zgodnie ze słowami Jezusa, znacznie utrudnia postępy na drodze wiary. Wiadomo, że chcemy lepszego życia, ale czy naprawdę warto cały czas gonić za lepszym jutrem? Myślisz, że jesteś od tego wolny? Oto mała propozycja. Dawniej obowiązywała tzw. dziesięcina, to znaczy wierzący każdego miesiąca oddawali wspólnocie Kościoła dziesięć procent swoich zarobków. Jesteś na to gotowy? Pewnie powiesz, że Ci się nie przelewa. Przypomnę, że dawniej większość wierzących to ludzie ubodzy. Spróbuj raz. Może w tym miesiącu przekaż dla wspólnoty Kościoła swoją dziesięcinę: na parafię, na misje, na dzieła Caritas. Bogaty z trudnością... :) '+' ks. Adam

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Święta zwyczajność

Gdy Jezus przemawiał, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Lecz On rzekł: Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je.

Wniebowzięcie jest dla nas światłem. Nie zrozumiemy Maryi, ani  dzisiejszej uroczystości, jeśli będziemy dzielić nasze życie na duchowe, religijne i cielesne, zwykłe, codzienne . Bo nie możemy zapomnieć, że Syn Boży był cieślą, a Ona była gospodynią domową. A teraz Jezus jest w niebie i dalej ma odciski na rękach w swoim uwielbionym ciele. A Ona, która także została wzięta do nieba i ma chwalebne ciało, dalej ma ręce, po których widać, że była zwyczajną, pracującą kobietą. Otwiera się przed nami misterium ukryte w ludzkim ciele, narodzonym z ludzkiej matki i ludzkiego ojca. Maryja była zwyczajnym człowiekiem. Ale tę zwyczajność przemieniała według woli Boga. I o to też chodzi w naszym życiu. Sławimy Boga nie tylko w swoim sercu, ale także swoim ciałem; bo jesteśmy ludźmi z krwi i ciała. A nasze ciało należy do Boga. Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Boga czyńcie '+' ks. Adam

niedziela, 14 sierpnia 2016

Cysterna głoszenia

W czasie oblężenia Jerozolimy przywódcy, którzy trzymali Jeremiasza w więzieniu powiedzieli do króla: Niech umrze ten człowiek, bo naprawdę obezwładnia on ręce żołnierzy, którzy pozostali w tym mieście, i ręce całego ludu, gdy mówi do nich podobne słowa. Człowiek ten nie szuka przecież pomyślności dla tego ludu, lecz nieszczęścia. Król Sedecjasz odrzekł: Oto jest w waszych rękach! Nie mógł bowiem król nic uczynić przeciw nim. Wzięli więc Jeremiasza i wtrącili go, spuszczając na linach, do cysterny Malkiasza, syna królewskiego, która się znajdowała na dziedzińcu wartowni. W cysternie zaś nie było wody, lecz błoto; zanurzył się więc Jeremiasz w błocie. Ebedmelek wyszedł z domu królewskiego i rzekł do króla: Panie mój, królu! źle zrobili ci ludzie, tak postępując z prorokiem Jeremiaszem i wrzucając go do cysterny. Przecież umrze z głodu w tym miejscu, zwłaszcza że nie ma już chleba w mieście. Rozkazał król Kuszycie Ebedmelekowi: Weź sobie stąd trzech ludzi i wyciągnij proroka Jeremiasza z cysterny, zanim umrze.
Myślę, że zbyt łatwo i zbyt często ubarwiamy wiarę swoimi wyobrażeniami. Trudno uciec od wyobrażeń i same w sobie nie są aż tak wielkim problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy owe wyobrażenia uznajemy za rzeczywistość i jedyny sposób na wiarę. Patrząc na historię Jeremiasza, to według ludzkiego sądu, jest ona tragiczna, zakończyła się fiaskiem, śmiercią na obczyźnie. Ale w optyce Bożej jest on wielkim prorokiem, wypełnił wolę Jahwe od początku do końca, potwierdził swoją miłość i posłuszeństwo. Mamy zapał nawracania bliskich, wypływający naprawdę często z dobrych pragnień, z miłości do bliskich i do Boga, ale równie często zatrzymujemy się w pól drogi, albo nawet zawracamy, bo nie idzie tak, jak sobie zaplanowaliśmy. A uczniami Chrystusa mamy być zawsze, w pięknym słońcu i w cysternie pełnej błota '+' ks. Adam

sobota, 13 sierpnia 2016

Duchowe dziecięctwo

Przynoszono do Jezusa dzieci, aby włożył na nie ręce i pomodlił się za nie; a uczniowie szorstko zabraniali im tego. Lecz Jezus rzekł: Dopuście dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie. Włożył na nie ręce i poszedł stamtąd.
Pan przyzywa do Siebie dzieci, bo są bezbronne, zdane na wybory dorosłych. Potrzebują ciągłej uwagi, troski i odpowiedzialnej miłości. Jezus wskazuje też na dziecięctwo jako na drogę duchowości, którą w Kościele rozwinęła szczególnie św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Na płaszczyźnie wiary mamy stawać się jak dzieci, a nie dziećmi. Dziecko nie rozważa, nie kalkuluje, po prostu ufa swoim rodzicom i wie, że przy nich nic mu nie grozi. Duchowe dziecięctwo zakłada rezygnację z własnych marginesów bezpieczeństwa, które najczęściej blokują nas na łaskę Bożą. Chcę ufać, to ufam, chcę wierzyć, to wierzę. I tyle. Reszta jest naszym dodatkiem. Zupełnie zbędnym '+' ks. Adam

czwartek, 4 sierpnia 2016

Prawdziwe przymierze

Pan mówi: Oto nadchodzą dni, kiedy zawrę z domem Izraela i z domem judzkim nowe przymierze. Nie jak przymierze, które zawarłem z ich przodkami, kiedy ująłem ich za rękę, by wyprowadzić z ziemi egipskiej. To moje przymierze złamali, mimo że byłem ich Władcą, mówi Pan. Lecz takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach, mówi Pan: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi narodem. I nie będą się musieli wzajemnie pouczać jeden mówiąc do drugiego: Poznajcie Pana! Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie, mówi Pan, ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał.
W starożytności, kiedy zawierano przymierze, z jego propozycją wychodziła strona słabsza, która, chcąc coś zyskać (spokój, bezpieczeństwo, ochronę), oddawała się pod władzę strony silniejszej. A oto Pan wychodzi z propozycją przymierza, w którym oddaje wszystko, oddaje całego Siebie, oczekując jedynie odpowiedzi ze strony człowieka. Dziwne. Bogu zależy bardziej na przymierzu, niż człowiekowi. Ale właśnie taka jest prawdziwa Miłość, która nie patrzy na siebie, na swoje zyski i straty, patrzy na obiekt swego miłowania, chce tylko jego dobra '+' ks. Adam

środa, 3 sierpnia 2016

Ufna wiara

Jezus podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: Odpraw ją, bo krzyczy za nami! Lecz On odpowiedział: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: Panie, dopomóż mi! On jednak odparł: Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom. A ona odrzekła: Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów. Wtedy Jezus jej odpowiedział: O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! Od tej chwili jej córka została uzdrowiona.
Czyżby Pan bywał szorstki? Wyniosły? Otóż, ponieważ Jezus znał jej wiarę, wiedział, że można jej zaufać, że ona nie zawiedzie tego zaufania. A to wydarzenie miało objawić powszechność misji zbawienia oraz dać przykład wiary pokornej, ufnej i podążającej za Bogiem, a nie za sobą. Uczniowie chcieli ją odesłać, bo krzyczała, bo się naprzykrzała, a Jezus wskazuje na jej całkowite zaufanie, które nie boi się ludzkich spojrzeń, ocen i sądów '+' ks. Adam

wtorek, 2 sierpnia 2016

Miłosierny Oblubieniec

Słowo, które Pan skierował do Jeremiasza: To mówi Pan, Bóg Izraela: Napisz w księdze wszystkie słowa, jakie powiedziałem do ciebie. To bowiem mówi Pan: Dotkliwa jest twoja klęska, nieuleczalna twoja rana. Nikt się nie troszczy o twoją sprawę, nie ma lekarstwa, by cię uzdrowić. Wszyscy, co cię kochali, zapomnieli o tobie, nie szukają już ciebie, gdyż dotknąłem ciebie, tak jak się rani wroga, surową karą. Przez wielką twą nieprawość pomnożyły się twoje grzechy. Dlaczego krzyczysz z powodu twej rany, że ból twój nie da się uśmierzyć? Przez wielką twoją nieprawość i liczne twoje grzechy to ci uczyniłem. To mówi Pan: Oto przywrócę do poprzedniego stanu namioty Jakuba i okażę miłosierdzie nad jego siedzibami. Miasto zostanie wzniesione na swych ruinach, a pałace staną na swoim miejscu. Rozlegną się stamtąd hymny pochwalne i głosy pełne radości. Pomnożę ich, i nie zmaleje ich liczba, przysporzę im chwały, by nimi nikt nie pogardzał. Jego synowie będą tak jak dawniej i jego zgromadzenie powstanie wobec Mnie; ukarzę natomiast wszystkich jego ciemięzców. A jego władca będzie spośród niego, panujący jego będzie od niego pochodził. Zapewnię mu dostęp do Siebie, tak że się zbliży do Mnie. Bo kto inaczej miałby odwagę zbliżyć się do Mnie? - wyrocznia Pana. Wy będziecie moim narodem, a Ja będę waszym Bogiem.
Jak widać, miłosierdzie Boże nie jest odkryciem ostatniego sezonu, ono przebija z każdej karty Pisma świętego. Bóg pochyla się nad człowiekiem, także wtedy, gdy opuszczają go ci, którym zaufał. Jest jak wierny Oblubieniec, który czeka, aż jego ukochana powróci. Nie pyta o przeszłość, o błędy i niewierności, po prostu przytula do Siebie '+' ks. Adam

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Prawdziwa pomyślność

W czwartym roku Sedecjasza, króla judzkiego, w piątym miesiącu rzekł do mnie Chananiasz, syn Azzura, prorok z Gibeon, w domu Pańskim wobec kapłanów i całego ludu: To mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Złamię jarzmo króla babilońskiego. W ciągu dwóch lat przywrócę na to miejsce wszystkie naczynia domu Pańskiego, które zabrał Nabuchodonozor, król babiloński, z tego miejsca, wywożąc do Babilonu. Jechoniasza, syna Jojakima, króla judzkiego, i wszystkich uprowadzonych z Judy do Babilonu sprowadzę na to miejsce - wyrocznia Pana - skruszę bowiem jarzmo króla babilońskiego. Prorok zaś Jeremiasz przemówił do proroka Chananiasza wobec kapłanów i całego ludu stojącego w domu Pańskim. Prorok Jeremiasz powiedział: Niech się stanie! Niech tak Pan uczyni! Niech Pan wypełni twoje słowa, które prorokowałeś, sprowadzając naczynia z domu Pańskiego i wszystkich uprowadzonych w niewolę z Babilonu na to miejsce. Posłuchaj jednak tego słowa, które powiem do twoich uszu i do całego ludu. Prorocy, którzy byli przede mną i przed tobą od najdawniejszych czasów, prorokowali przeciw licznym krajom i przeciw wielkim królestwom o wojnie, nieszczęściu i zarazie. Prorok, który przepowiada pomyślność, będzie uznany za proroka prawdziwie posłanego przez Pana, gdy się spełni przepowiednia prorocka. Wtedy prorok Chananiasz wziął jarzmo z szyi Jeremiasza proroka i połamał je. I powiedział Chananiasz wobec całego ludu: To mówi Pan: Tak samo skruszę jarzmo Nabuchodonozora, króla babilońskiego, znad szyi wszystkich narodów w ciągu dwóch lat. Jeremiasz zaś odszedł swoją drogą. Po połamaniu jarzma, [wziętego] z szyi proroka Jeremiasza przez proroka Chananiasza, skierował Pan do Jeremiasza następujące słowo: Idź i powiedz Chananiaszowi: To mówi Pan: Połamałeś jarzmo drewniane, lecz przygotowałeś zamiast niego jarzmo żelazne. To bowiem mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Wkładam jarzmo żelazne na szyję wszystkich tych narodów, aby służyły Nabuchodonozorowi, królowi babilońskiemu, i były mu poddane; także zwierzęta polne mu poddaję. I rzekł prorok Jeremiasz do proroka Chananiasza: Słuchaj, Chananiaszu! Pan cię nie posłał, ty zaś pozwoliłeś żywić temu narodowi zwodniczą nadzieję. Dlatego to mówi Pan: Oto usunę ciebie z powierzchni ziemi. Umrzesz w tym roku, bo głosiłeś bunt przeciw Panu. I zmarł Chananiasz prorok w tym roku, w siódmym miesiącu.
Bolesna jest historia proroka Jeremiasza, tak jak bolesne były wybory jego rodaków. Prorok nawoływał do posłuszeństwa przykazaniom Bożym, do ufności wobec Pana. Widział jak jego naród łudzi się zwodniczymi nadziejami. Patrzył, jak grzech pożera ten naród od środka. Bo przecież łatwiej powiedzieć: jakoś to będzie, niż zmienić swoje postępowanie. Bóg oczywiście chce naszej pomyślności, ale nie jest to równoznaczne z wszelkimi zachciankami człowieka. Gdzie jest grzech, tam nie ma Boga, a szczęście bez Boga nie jest możliwe '+' ks. Adam
Free Contact Form