Modlitwa o uzdrowienie

Dla tych, którzy chcą włączyć się w modlitwę o uzdrowienie za przyczyną śp Alicji, info TUTAJ

niedziela, 31 marca 2024

Zmartwychwstał!

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.
Jan przepuszcza Piotra, i dopiero po nim sam wchodzi do grobu, by ujrzeć i uwierzyć. Potrzebujemy wspólnoty Kościoła, by mimo ciemności widzieć i wierzyć. Dlatego dziękujmy dziś Panu za Jego zmartwychwstanie, i dziękujmy za Kościół święty, w którym fakt pustego grobu przynosi nadzieję, sens i radość '+' ks. Adam

piątek, 29 marca 2024

Blisko Jezusa

Zabrali zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski.
Cały ogrom cierpienia i bólu, całą potworną mękę, ale i ofiarę krzyża streszcza św. Jan w jednym zdaniu: tam Go ukrzyżowano. Tyle. Owszem, mamy cały bogaty opis męki Pańskiej, ale Jan nie bez przyczyny podaje to jedno krótkie zdanie. Nie da się po ludzku wyrazić, po ludzku pojąć i po ludzku przedstawić nieskończonej miłości. Jan wskazuje na krzyż, byś resztę wyczytał ty sam, przybliżając się do Ukrzyżowanego. Jeśli nie podejdziesz do Krzyża, niczego nie zrozumiesz. Jeśli nie będziesz trwał w bliskości umęczonego Zbawiciela, nie dasz Mu szansy, by wyszeptał ci wszystkie tajemnice Jego miłości. Rób dzisiaj, to co masz zrobić, podejmij ostatnie przygotowania, zakupy, porządki, ale w sercu trwaj przy Jezusie, który przyjmuje z wielką wdzięcznością każdy gest czułości, każde pragnienie, tęsknotę, każde drgnienie naszych serc. Nie zmarnujmy tego. Trwajmy w ciszy Wielkiego Piątku '+' ks. Adam

czwartek, 28 marca 2024

Modlitwy za kapłanów

O Jezu, Boski Pasterzu, który powołałeś Apostołów, aby uczynić ich rybakami dusz ludzkich. Ty, który pociągnąłeś ku Sobie, uczyń każdego z nich Swoim naśladowcą i sługą.

Spraw, aby dzielili z Tobą pragnienie powszechnego odkupienia, dla którego na wszystkich ołtarzach ponawiasz Swoją Ofiarę. Ty o Panie, który żyjesz na wieki, aby wstawić się za Twoim ludem, otwórz przed każdym z nich nowe horyzonty, by dostrzegali świat spragniony światła prawdy i miłości; by byli solą ziemi i światłością świata. Umacniaj każdego z nich Twoją mocą i błogosław im.

Święci patronowie naszych kapłanów, waszej szczególnej opiece polecam ich dzisiaj. Proszę, abyście wstawiali się za każdym z nich przed Bogiem i pomagali im we wszystkich potrzebach, aby dochowali Bogu wierności i owocnie pracowali dla Jego większej chwały. Maryjo, strzeż każdego z nich przed wszelkim złem. Amen.

***

Duchu Święty, Duchu Mądrości, prowadź kapłanów;
Duchu Święty, Duchu Światłości, oświecaj kapłanów;
Duchu Święty, Duchu Czystości, uświęcaj kapłanów;
Duchu Święty, Duchu Mocy, wspieraj kapłanów;
Duchu Święty, Duchu Boży spraw, by kapłani ożywieni
i umocnieni Twoją łaską, nieśli słowo prawdy
i błogosławieństwo pokoju na cały świat.
Niech ogień świętej miłości rozpala ich serca,
by w płomieniach tej miłości oczyszczali i uświęcali dusze.
Duchu Święty, powierzamy Ci serca kapłańskie;
Ukształtuj je na wzór Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Amen.

Czyńcie podobnie

Było to przed Świętem Paschy. Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty, syna Szymona, aby Go wydał, Jezus, wiedząc, że Ojciec oddał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: "Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?" Jezus mu odpowiedział: "Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale poznasz to później". Rzekł do Niego Piotr: "Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał". Odpowiedział mu Jezus: "Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną". Rzekł do Niego Szymon Piotr: "Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!" Powiedział do niego Jezus: "Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy". Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: "Nie wszyscy jesteście czyści". A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: "Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie „Nauczycielem” i „Panem”, i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem".
Łatwiej przyjąć, że to my mamy klękać, że to my mamy oddać coś Bogu, że to my mamy coś zrobić dla Boga. Łatwiej, bo tego chce nasza pycha, nasza miłość własna. Pozwolić Jezusowi klęknąć przed sobą, to uznać swoją nicość, uznać, że nie wysłużymy sobie zbawienia, że wszystko, kim jesteśmy, co mamy jest darem Boga, darem, za który Bóg nie każe nam płacić, darem, który On poparł myciem nóg, a ostatecznie haniebną śmiercią na krzyżu. Zawstydza nas Jezus, który chce umyć nam stopy. Upokarza naszą pychę. Ale nie o to chodziło Panu. Pyta nas dzisiaj: czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Umiłowałem was do końca, idźcie i czyńcie podobnie '+' ks. Adam

środa, 27 marca 2024

Wolni jesteście

Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: "Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam?" A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać. W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: "Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia?" On odrzekł: "Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka, i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami". Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę. Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu. A gdy jedli, rzekł: "Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi". Bardzo tym zasmuceni zaczęli pytać jeden przez drugiego: "Chyba nie ja, Panie?" On zaś odpowiedział: "Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził". Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: "Czy nie ja, Rabbi?" Odpowiedział mu: "Tak jest, ty".
Judasz nie musiał zdradzić i w ogóle żadna zdrada nie była potrzebna, by Bóg nas zbawił. Z resztą widzimy, jak Pan walczy o Judasza. Nawet w Getsemani przy pojmaniu nazwie go przyjacielem. Judasz jest wolny. Każdy z nas jest wolny. Bo jesteśmy dziećmi Boga, który wolność dał nam jako najpiękniejszy prezent, będący zarazem odbiciem Jego wolności. Zawsze mamy wybór i zawsze możemy wybrać dobro. Zawsze '+' ks. Adam

wtorek, 26 marca 2024

Noc

W czasie wieczerzy Jezus wzruszył się do głębi i tak oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie wyda». Spoglądali uczniowie jeden na drugiego, niepewni, o kim mówi. Jeden z Jego uczniów – ten, którego Jezus miłował – spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: «Kto to jest? O kim mówi?». Ten, oparłszy się zaraz na piersi Jezusa, rzekł do Niego: «Panie, któż to jest?». Jezus odparł: «To ten, dla którego umoczę kawałek chleba i podam mu». Umoczywszy więc kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty. A po spożyciu kawałka chleba wstąpił w niego Szatan. Jezus zaś rzekł do niego: «Co masz uczynić, czyń prędzej!». Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: «Zakup, czego nam potrzeba na święto», albo żeby dał coś ubogim. On więc po spożyciu kawałka chleba zaraz wyszedł. A była noc. Po jego wyjściu rzekł Jezus: «Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie». Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, dokąd idziesz?». Odpowiedział mu Jezus: «Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz». Powiedział Mu Piotr: «Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie». Odpowiedział Jezus: «Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz».
Pisze nam Jan, że gdy Judasz opuścił Jezusa, była noc. Taka noc przydarza się także nam. Wiele mamy dziś przeróżnych srebrników, które palą nas w kieszeniach naszych serc. Niektóre natychmiast oddajemy Panu, ale niektóre trzymamy przy sobie latami, pozwalając, by była noc. Pan nie czeka na zapewnienia, na gwarancje, na dowody. Czeka na nas, na prawdę o nas. Tyle potrzeba '+' ks. Adam

poniedziałek, 25 marca 2024

Marnotrawstwo

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać: Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim? Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano. Na to Jezus powiedział: Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie. Wielki tłum żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od żydów i uwierzyło w Jezusa.
Jeśli nie będziemy kochać Boga, nie będziemy też umieli kochać ludzi, nawet najbliższych. Jeśli nie oddamy czasu najpierw Bogu, nie będziemy go mieli wcale. Dlaczego wciąż jesteśmy zmęczeni, zatroskani, zniechęceni? Bo zajmujemy się wszystkim, i zajmujemy się najpierw nie tym, co trzeba. Szkoda nam, jak Judaszowi, stracić coś dla Boga, naiwnie tłumacząc się, że dbamy o świat, dbamy o życie, dbamy o ubogich. Wiemy, jak to się skończyło w przypadku Judasza. Jezus jest godzien tego, by oddać Mu to, co najcenniejsze, by Jemu oddać wszystko, by Jemu oddać najpierw '+' ks. Adam

niedziela, 24 marca 2024

Drobnostki

Gdy się zbliżali do Jerozolimy, do Betfage i Betanii na Górze Oliwnej, posłał dwóch spośród swoich uczniów i rzekł im: «Idźcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz przy wejściu do niej znajdziecie uwiązane oślę, którego jeszcze żaden człowiek nie dosiadał. Odwiążcie je i przyprowadźcie tutaj. A gdyby was kto pytał, dlaczego to robicie, powiedzcie: „Pan go potrzebuje i zaraz odeśle je tu z powrotem”». Poszli i znaleźli oślę przywiązane do drzwi z zewnątrz, na ulicy. Odwiązali je, a niektórzy ze stojących tam pytali ich: «Co to ma znaczyć, że odwiązujecie oślę?». Oni zaś odpowiedzieli im tak, jak Jezus polecił. I pozwolili im. Przyprowadzili więc oślę do Jezusa i zarzucili na nie swe płaszcze, a On wsiadł na nie. Wielu zaś słało swe płaszcze na drodze, a inni gałązki ścięte na polach. Ci zaś, którzy Go poprzedzali i którzy szli za Nim, wołali: «Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie. Błogosławione królestwo ojca naszego, Dawida, które nadchodzi. Hosanna na wysokościach!».
Pan absolutnie wszystko przygotował i to w najdrobniejszych szczegółach. Uczniowie dostaje gotową instrukcję. Jedyne, co do nich należy to bycie posłusznym. I wbrew pozorom, wcale nie jest to mało. Ktoś powie: no dobrze, ale jakie to ma znaczenie, że wzięli osła, że spotkali ludzi, że im odpowiedzieli według polecenia Jezusa? W planie Bożym nie ma spraw drobnych. Pozornie wyglądające drobnostki są cząstką potężnej woli Bożej. W Bożym planie wszystko ma swój sens '+' ks. Adam

sobota, 23 marca 2024

Nic ponad

Wielu spośród żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił. Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Wysoką Radę i rzekli: Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród. Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród. Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić. Odtąd Jezus już nie występował wśród żydów publicznie, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami. A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: Cóż wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto? Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, aby Go można było pojmać.
Próbując usensownić to, co bezsensowne, sami podejmujemy bezsensowną logikę. Jak Kajfasz, jak arcykapłani, jak faryzeusze. Ale widzimy, że, na szczęście, Bóg jest nad tym i Jego woli nic nie zdoła się sprzeciwić. Nie znaczy to, że automatycznie znika zło, bo często jednak tego oczekujemy, w jakiś magiczny sposób. Zło nawet się nawarstwia, bo zło rodzi zło i także każdy nasz grzech wspiera tę piramidę nieprawości. I dlatego też do końca naszych dni będziemy doświadczać, zasłużenie czy nie zasłużenie, skutków zła. Ale nic ponad to, co potrafimy udźwignąć i nic ponad to, co wpisuje się w Boży plan zbawienia '+' ks. Adam

piątek, 22 marca 2024

Kamienie

Żydzi porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować? Odpowiedzieli Mu żydzi: Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga. Odpowiedział im Jezus: Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeżeli /Pismo/ nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże - a Pisma nie można odrzucić – to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: Bluźnisz, dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym? Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu. I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał. Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale że wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło.
Dzisiaj zamiast kamieni mamy kaganiec mowy nienawiści, mamy polityczną poprawność, mamy dyktaturę tolerancji, mamy ośmieszanie, manipulację i wiele, wiele innych. Co robić? Oddać tym samym? Bronić swojego? Walczyć do upadłego? Nie. Pan Jezus wskazuje na prawdę, ale po prostu odchodzi, bo zwycięstwo prawdy nastąpi w godzinie krzyża. Udaje się za Jordan, tam gdzie rozpoczął swoją działalność publiczną, gdzie głos Ojca mówił: to jest mój Syn umiłowany. Kto chce zrozumieć, zrozumie '+' ks. Adam

czwartek, 21 marca 2024

Tylko Bóg

Jezus powiedział do żydów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki. Rzekli do Niego żydzi: Teraz wiemy, że jesteś opętany. Abraham umarł i prorocy - a Ty mówisz: Jeśli kto zachowa moją naukę, ten śmierci nie zazna na wieki. Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Abrahama, który przecież umarł? I prorocy pomarli. Kim Ty siebie czynisz? Odpowiedział Jezus: Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: Jest naszym Bogiem, ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam. Gdybym powiedział, że Go nie znam, byłbym podobnie jak wy - kłamcą. Ale Ja Go znam i słowa Jego zachowuję. Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień - ujrzał /go/ i ucieszył się. Na to rzekli do Niego żydzi: Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, Ja jestem. Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego. Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni.
Kiedy Jezus mówi o życiu na wieki, Jego rozmówcy próbują rozczytać to na sposób doczesności. Gdy mówi: Ja jestem – od razu rozumieją, co mówi; wiedzą, że w ten sposób może o sobie mówić tylko Bóg. Dużo wiedzą, i całkiem mało rozumieją, albo mało chcą rozumieć. Tak dzieje się, gdy człowiek słucha siebie, a nie Boga '+' ks. Adam

środa, 20 marca 2024

Wierzymy?

Jezus powiedział do żydów, którzy Mu uwierzyli: Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Odpowiedzieli Mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: Wolni będziecie? Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. Głoszę to, co widziałem u mego Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego ojca. W odpowiedzi rzekli do Niego: Ojcem naszym jest Abraham. Rzekł do nich Jezus: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. Wy pełnicie czyny ojca waszego. Rzekli do Niego: Myśmy się nie urodzili z nierządu, jednego mamy Ojca - Boga. Rzekł do nich Jezus: Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał.
Wierzymy? Bardzo dobrze, to słuszna droga. Ale nie stajemy się przez to uodpornieni na zło. Wciąż nosimy w sobie możność wyboru dobra jak i zła. I dlatego tak ważne są nasze codzienne, nawet drobne wybory. Bez nich nie nabędziemy cnoty, bez nich nie damy sobie rady z pokusami. Wybraliśmy Jezusa, ale wciąż na nowo Go wybierajmy '+' ks. Adam

wtorek, 19 marca 2024

Pierwsze: słuchaj!

Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański.
Józef nie tylko milczy, ale i słucha; milczy po to, by słuchać. Tym przecież jest rozważanie, rozmyślanie, rozeznawanie. Człowiek milczy, by usłyszeć, co do powiedzenia ma Pan Bóg. Trudne jest dla nas takie milczenie, bo odpowiedź nie zawsze przychodzi natychmiast, a my musimy już, teraz, zaraz. Trzeba nam na nowo uwierzyć, że taki Boży bezruch w naszym życiu może okazać się bardziej owocny od najlepszej naszej aktywności. Zamilknąć, posłuchać, poczekać '+' ks. Adam

poniedziałek, 18 marca 2024

Nie grzesz!

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?” Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: „Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?” A ona odrzekła: „Nikt, Panie!” Rzekł do niej Jezus: „I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz”.
Jezus schyla się do człowieka, schyla się do tej ziemi, by swoim prawomocnym słowem orzec: Ja ciebie nie potępiam. Choć człowiek wciąż wybiera grzech, choć często gardzi Bożym prawem, to Bóg nie męczy się przebaczeniem i wciąż woła: Ja ciebie nie potępiam. Ale też wciąż dodaje: od tej chwili już nie grzesz. Nie grzesz. O tym też musimy pamiętać. Przyjąć Boże przebaczenie to także postanowić zmianę swojego życia, to umierać dla grzechu, by żyć dla Boga '+' ks. Adam

niedziela, 17 marca 2024

Chcemy

Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: „Panie, chcemy ujrzeć Jezusa”. Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. A Jezus dał im taką odpowiedź: „Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, uwielbij imię Twoje”. Wtem rozległ się głos z nieba: „I uwielbiłem, i znowu uwielbię”. Tłum stojący usłyszał to i mówił: „Zagrzmiało!” Inni mówili: „Anioł przemówił do Niego”. Na to rzekł Jezus: „Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie”. To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.
Jeśli nie będzie w nas pragnienia Jezusa, to na nic modlitwy, na nic wszelkie wysiłki, bo owszem, coś tam zrobimy, czymś tam będziemy się karmić, ale nie napełnimy się życiem, bo człowiek sam z siebie nie ma w sobie życia. To naprawdę smutny widok, gdy jako chrześcijanie, przychodzimy na Mszę św. bez pragnienia, i to zarówno kapłani jak i świeccy. To jest jakaś karykatura wiary. Czy trzeba wielkich kroków, by mieć w sobie takie pragnienie? Nie. Potrzeba decyzji, że nie chcemy poświęcać się temu, co nie daje życia, że szkoda czasu na błahostki, że tylko Jezus może nas zbawić '+' ks. Adam

sobota, 16 marca 2024

Kto wie?

Wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: Ten prawdziwie jest prorokiem. Inni mówili: To jest Mesjasz. Ale - mówili drudzy - czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem? I powstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: Czemuście Go nie pojmali? Strażnicy odpowiedzieli: Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia. Odpowiedzieli im faryzeusze: Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty. Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha, i zbada, co czyni? Odpowiedzieli mu: Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei. I rozeszli się - każdy do swego domu.
Sokratesowe „wiem, że nic nie wiem” warto wzbogacić o „sam z siebie i że moje poznanie jest skończone”. Jeśli możemy coś wiedzieć, to tylko w pokorze i także w posłuszeństwie Bożej mądrości. Wiele spraw po prostu nam się wydaje, albo oceniamy je na podstawie kilku spostrzeżeń, nie zawsze na podstawie faktów. I nie ma sensu się upierać, że wiem wszystko, że wiem najlepiej. Wszystko zna tylko Pan Bóg '+' ks. Adam

piątek, 15 marca 2024

Wolny

Jezus obchodził Galileję. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo żydzi mieli zamiar Go zabić. A zbliżało się żydowskie święto Namiotów. Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On, jednakże nie jawnie, lecz skrycie. Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia i nic Mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest. A Jezus, ucząc w świątyni, zawołał tymi słowami: I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał. Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła.
Całym sercem jest nasz Pan nastawiony na pełnienie woli Ojca, powie: moim pokarmem jest czynić wolę Tego, które Mnie posłał. Jednak niczego nie przyśpiesza, niczego nie próbuje zmieniać, powiedzielibyśmy – ulepszać. Jest wolny i dzięki temu może okazać pełnię miłości. Wypełnia wolę Ojca nie z przymusu, nie z przypadku, nie z obowiązku, ale w wolności i miłości '+' ks. Adam

czwartek, 14 marca 2024

Nasz Mojżesz

Jezus powiedział do Żydów: Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy. Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o mnie wydaje, jest prawdziwy. Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem. Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał. Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli?
Takich Mojżeszów my także potrafimy sobie tworzyć. Dla Żydów Mojżesz, a właściwie wyobrażenie o nim, stało się gwarancją ich doskonałości. Mieli Prawo Boga, z którego zrobili "swoje" prawo i to "swoje" ich zgubiło, bo zamknęło serca na Bożą łaskę. Trzeba uważać, by z naszych dobrych praktyk, zwyczajów, postanowień nie uczynić "swojego" prawa, które zamknie nas na Prawdę '+' ks. Adam

środa, 13 marca 2024

Umarli, którzy ożyją

Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam. Dlatego więc usiłowali żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. W odpowiedzi na to Jezus im mówił: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym. Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny - na zmartwychwstanie potępienia. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał.
Bóg nie przestaje walczyć o nas. Nawet, gdy jesteśmy umarli, gdy nie możemy już słyszeć, mówić, bo przecież umarli nie mają takiej możności, to On sprawia, że jeszcze raz mogą usłyszeć, aby ożyć. A którzy umarli usłyszą? Ewangelia nie mówi, jaka część, mówi: kiedy to umarli usłyszą. Można powiedzieć zatem, że wszyscy umarli mają szansę usłyszeć. Mają szansę, ale czy skorzystają? '+' ks. Adam

wtorek, 12 marca 2024

Miejsce Boga

Było święto żydowskie i Jezus udał się do Jerozolimy. W Jerozolimie zaś znajduje się sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: Czy chcesz stać się zdrowym? Odpowiedział Mu chory: Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną. Rzekł do niego Jezus: Wstań, weź swoje łoże i chodź! Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. Rzekli więc żydzi do uzdrowionego: Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża. On im odpowiedział: Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź. Pytali go więc: Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź? Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło. Człowiek ów odszedł i doniósł żydom, że to Jezus go uzdrowił. I dlatego żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat.
Ważne są relacje międzyludzkie, ważne jest mieć obok siebie człowieka, i być człowiekiem dla innych, ale człowiek Boga nie zastąpi i nigdy nie powinien próbować. A my miejsca Boga w naszym życiu nie próbujmy zapełniać człowiekiem. To co jest dla Boga, ma być dla Boga, tylko dla Boga. Bóg nie może stać się tylko dodatkiem, nawet najważniejszym, nawet pierwszym, bo Bóg nie jest dodatkiem '+' ks. Adam

poniedziałek, 11 marca 2024

Uwierzyć

Jezus odszedł z Samarii i udał się do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie, kiedy jednak przyszedł do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A był w Kafarnaum pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający. Jezus rzekł do niego: "Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie". Powiedział do Niego urzędnik królewski: "Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko". Rzekł do niego Jezus: "Idź, syn twój żyje". Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, kiedy poczuł się lepiej. Rzekli mu: "Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka". Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, kiedy Jezus rzekł do niego: "Syn twój żyje". I uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.
Niesamowita jest wiara urzędnika królewskiego. Jezus mówi: twój syn żyje, a on po prostu w to wierzy. Nie miał dowodów, nie miał jakichś poręczeń. Miał słowo Jezusa. I to, jak widzimy wystarczyło. Można powiedzieć, że prawdziwy cud nie dokonał się przy uzdrowieniu, ale na końcu, gdy uwierzył urzędnik i cała jego rodzina. Ku temu prowadzi nas Bóg '+' ks. Adam

niedziela, 10 marca 2024

Cisza Bożej miłości

Jezus powiedział do Nikodema: „Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu”.
Jezus nie krzyczy do nas z Krzyża, nie zmusza do pójścia za Nim, nie wydaje rozkazów. Wchodzi w ciemność ludzkich grzechów ze światłem swojej miłości, jak dzień po nocy, niemal niezauważalnie, ale skutecznie. Kto woli ciemność, tego światło Boga będzie razić, jak razi nas blask słońca po wyjściu z ciemnego pokoju. Ale kto zdecyduje się na wyjście z ciemności, ten szybko doświadczy, że poza światłem nie ma życia i że Bóg jest wszystkim, na co czekał '+' ks. Adam

sobota, 9 marca 2024

Religijni

Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: "Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony".
Istnieje pokusa, by swoje praktyki uczynić gwarancją zbawienia. Robię, co do mnie należy – wystarczy; niech inni się martwią, ci gorsi. W życiu wiary nie chodzi o wypełnienie jak największej liczby religijnych zadań, chodzi o spotkanie Boga, o doświadczenie, że On żyje, a tej łaski, i każdej innej, nie da się wypracować, nie da się na nią zasłużyć, można ją pokornie przyjąć, w prawdzie o Bogu i w prawdzie o sobie. Musimy nauczyć się zwracać do Boga z najdrobniejszymi sprawami, bo tylko wtedy staniemy się pobożni, a nie tylko religijni '+' ks. Adam

piątek, 8 marca 2024

Słuchaj

Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: "Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?" Jezus odpowiedział: "Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych". Rzekł Mu uczony w Piśmie: "Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary". Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: "Niedaleko jesteś od królestwa Bożego". I nikt już nie odważył się Go więcej pytać.
Wychowywani jesteśmy kulturze, w której do przesady podkreśla się prawo do wypowiadania się na każdy temat. Dzisiaj każdy ma prawo, a czasami można odnieść wrażenie, że nawet i obowiązek, mówienia o wszystkim, nawet o sprawach, na których ktoś zupełnie się nie zna. Ważne, żeby mówić. Mówisz, więc jesteś. I nieco próbujemy przenosić to na płaszczyznę naszej relacji z Bogiem. Trzeba mówić. Jasne, czasem trzeba mówić, ale żeby wiedzieć, kiedy i co mówić, najpierw trzeba słuchać. Słowo Boga jest o wiele ważniejsze niż słowo człowieka '+' ks. Adam

czwartek, 7 marca 2024

Komunikacja

Jezus wyrzucał złego ducha z człowieka, który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: "Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy". Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: "Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i Szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja mocą Belzebuba wyrzucam złe duchy, to czyją mocą wyrzucają je wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza".
Możność wypowiadania słów jest oznaką wolności i zdolności do wejścia w relację, do podjęcia komunikacji, a przecież miłość jest ze swej istoty relacyjna, nastawiona na komunikację. I dlatego zły duch ciągle uderza w tę sprawę. Każdy grzech jest szumem w komunikacji, albo jej zerwaniem najczęściej. Nie ma komunikacji, nie ma przyjęcia Bożej mocy. Jak ważna w tym kontekście jest nasza regularna modlitwa, rozumiana nie jako odprawianie praktyki, ale jako wejście w relację z Bogiem, w wejście w dialog z Nim '+' ks. Adam

środa, 6 marca 2024

Prawo

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim".
Ostatecznym celem prawa jest nasze zjednoczenie z Bogiem, to dlatego Pan mówi, że On wypełnił Prawo. Bo Prawo wskazuje i prowadzi do Jezusa. Jeśli jest inaczej, jeśli pozwalamy, by było inaczej, to nasza wierność prawu przestaje mieć sens. Nie o literę chodzi, a o treść. A litera oczywiście jest ważna, gdy prowadzi nas do treści. Nie zwalniajmy się zatem zbyt szybko z przepisów prawa, ale też nie czyńmy z nich naszego boga '+' ks. Adam

wtorek, 5 marca 2024

Przebaczenie

Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: "Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?" Jezus mu odrzekł: "Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu".
Jezus nie uczy nas przebaczenia jako gestu życzliwości i dobrego wychowania. Przebaczenie, które możemy darować innym, musi wynikać ze świadomości, że najpierw my sami zostaliśmy nim obdarowani, a więc także ze świadomości, że potrzebujemy przebaczenia. Ten, kto nie czyni się samowystarczalnym ideałem, szybko zrozumie, że inni też są słabi i że współczucia potrzebują, a nie sądów '+' ks. Adam

poniedziałek, 4 marca 2024

Droga zbawienia

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali".
Chcemy być z Jezusem, a z drugiej strony dobrze wiemy, jak często nasze czyny mówią coś innego. Widzimy, że łatwiej jest nam od czasu do czasu pokazać, że stać nas dobrą decyzję, dobrą postawę, konkretny dobry czyn, niż nieustająco trwać przy Jezusie. Błąd takiego myślenia tkwi w tym, że chcemy zaakcentować własną doskonałość, która w naszym mniemaniu byłaby przepustką, żeby nie powiedzieć gwarancją zbawienia. Płacimy, a więc należy się nam. Jezus wskazuje całkowicie inną drogę – daje nam swoją miłość, bo tylko w Bożej miłości możemy być zbawieni '+' ks. Adam

niedziela, 3 marca 2024

Oczyszczeni

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?” Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”. Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?” On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo dobrze wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co się kryje w człowieku.
Nieco boimy się takiego Jezusa. Nie o samą stanowczość czy o bicz ze sznurków chodzi, ale o to, że one mogą spotkać nas. Więcej nawet, my dobrze wiemy, że one powinny nas spotkać. Nasza świątynia bywa o wiele bardziej zaśmiecona niż świątynia jerozolimska. I dobrze o tym wiemy, ale czasem z wygody, z lenistwa, ze strachu, wolimy to, co jest niż zaufać '+' ks. Adam

sobota, 2 marca 2024

Gdzie?

W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: "Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi". Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: "Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie.
Łatwo, w trochę wyuczony sposób, wyznać, że jest się w gronie grzeszników, ale czy potwierdza to nasza postawa? Jesteśmy blisko Jezusa czy obok Niego? Słuchamy Jego, czy słuchamy siebie? Nie musimy udawać. Jezus dobrze nas zna i dobrze wie, że jest w nas i syn młodszy, raz po raz udający się w dalekie strony, i jest w nas syn starszy, rozgoryczony niewolnik. I dlatego Pan wskazuje nam drogę – wprost w ramiona miłosiernego Ojca. I to jest tajemnica tej przypowieści '+' ks. Adam

piątek, 1 marca 2024

Szanse

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: "Posłuchajcie innej przypowieści: Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?" Rzekli Mu: "Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze". Jezus im rzekł: "Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce". Arcykapłani i faryzeusze, słuchając Jego przypowieści, poznali, że o nich mówi. Toteż starali się Go pochwycić, lecz bali się tłumów, ponieważ miały Go za proroka.
Bóg daje liczne szanse, liczne okazje, by poznać i zrozumieć, że jesteśmy dzierżawcami, a nie właścicielami winnicy. Pan daje nam życie i daje nam ten świat, ale one nie są naszą własnością. Gospodarzem jest Bóg i to On ma prawo do owoców. A niestety często o tym zapominamy. I stąd wiele w nas buntu, rozżalenia, frustracji, narzekania. Obyśmy nie chcieli budować bez Pana '+' ks. Adam

Free Contact Form