niedziela, 30 listopada 2025

Marana Tha!

Jezus powiedział do swoich uczniów: ”Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, że przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.
Nie rozpoznamy czasu przyjścia Pana, jeśli nie obudzimy w sobie tęsknoty, jeśli nie zwiększymy w sobie pragnienia. Aby tak było najpierw musi być wzrastanie w prawdzie, że rzeczywiście czeka nas wspaniałe życie z Chrystusem. A skoro tak, to ten świat przyjmujemy, życie na świecie przyjmujemy, ale nie oddajemy się temu bez reszty. Bez reszty mamy być oddani tylko Bogu, bo tylko wtedy mamy gwarancję, że będziemy przygotowani, że nauczymy się wołać: Marana Tha! '+' ks. Adam

sobota, 29 listopada 2025

Uważaj na siebie

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym".

Kiedy świat mówi nam: „uważaj na siebie” to raczej ma na myśli przesadną troskę o siebie: diety oczyszczające, odmładzające, suplementy do diety, wybielanie zębów z jamą ustną włącznie, badania włosów i paznokci. Owszem, nieco przerysowane – to jasne, należy o siebie dbać. Nasze ciało jest darem Bożym, a w zdrowym ciele, zdrowy duch. Jednak zobaczcie, co mówi Pan Jezus – uważaj na siebie – zadbaj o swoje serce, żeby troski tego świata nie uczyniły go kamiennym. Na nic troska o ciało, jeśli serce zapychane jest grzechem, egoizmem czy fałszywym dobrem. Czuwajcie i módlcie się.'+' ks. Adam

piątek, 28 listopada 2025

Które Słowo dla Ciebie?

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść: „Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pączki, sami poznajecie, że już blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą”.
Otwartość na znaki czasu i na znaki Boże w ogóle wciąż pozostaje niezaspokojoną potrzebą, a często nawet nieuświadomioną. Żyjemy, ucząc się, że jako chrześcijanie mamy czynić dobro, mamy dobrze mówić, mamy dużo działać, dużo się modlić. Dużo za mało troszczymy się o rozeznanie woli Bożej. Pan Bóg daje nam znaki, wskazuje drogę, poucza, ale odczytają to tylko ci, którzy przede wszystkim chcą i którzy pytają Pana Boga o Jego zdanie. Jeśli mówi dziś Pan Jezus, że Jego słowa nie przeminą, to o które Mu chodzi? Jak myślisz, które słowo Pana jest specjalnie dla ciebie? '+' ks. Adam

czwartek, 27 listopada 2025

Znaki nadziei

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą. Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane. Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni. Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”.
Widząc wielkie znaki, gdy moce niebios zostaną wstrząśnięte, chciałoby się powiedzieć – ratuj się kto może, uciekajmy! A Jezus mówi: podnieście głowy, nabierzcie ducha, nadchodzi radość. Trudno zaufać, bo już tak mamy, że zawsze wszystko wiemy lepiej. Ale logika Boga jest inna od logiki świata. To co wydaje się być katastrofą dla świata, w oczach Bożych staje się wyzwoleniem '+' ks. Adam

środa, 26 listopada 2025

Nie zginie

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”.
Niezrozumiale brzmią słowa o ochronionym włosie w kontekście prześladowań, z utratą życia włącznie. To nie pomyłka. Pan Jezus zapowiada trudny czas dla Jego uczniów. Zapowiada, że niektórzy zginą, inni będą wiele cierpieć, jeszcze inni doświadczą wielkiej samotności. A jednak włos z głowy im nie zginie, to znaczy, ani jeden włos nie zostanie zapomniany przez Boga, nie zginie niezauważony. Wszystko dzieje się pod czujnym okiem Boga. Jeśli o tym pamiętamy, to i strach zaczyna mijać, ustępując miejsca nadziei '+' ks. Adam

wtorek, 25 listopada 2025

Pierwsze Dobro

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: „Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”. Zapytali Go: „Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?” Jezus odpowiedział: „Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: "Ja jestem" oraz: "nadszedł czas". Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec”. Wtedy mówił do nich: „Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie”.
Nasze świątynie, choć są wybranym miejscem Bożej obecności, choć powinny być piękne i godne, choć są przestrzenią, w której łatwiej oddycha się Bogiem – nie są najważniejsze. Bo cóż z tego, że mamy piękne mury, gdy brakuje w nich Kościoła żyjącego, ludzi oddanych Bogu. I nie chodzi mi o statystyki, które raz po raz wieszczą koniec Kościoła. Chodzi o fakt, że mało zajmujemy się Bogiem, że zdarza nam się być w kościele, ale nie przy Bogu, że chcemy wzrastać w Bogu, a więcej wierzymy światu. Nawet w trosce o dobro, nie wolno pominąć dobra najważniejszego '+' ks. Adam

poniedziałek, 24 listopada 2025

On wie

Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki. I rzekł: „Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie”.
Jezus naprawdę widzi wszystko i wszystko wie. I nie jest to wzrok oceniający, a wzrok uwalniający. Ponieważ Jezus nas zna, to nie musimy nikogo udawać. Nie musimy silić się na cokolwiek. Wystarczy, że będziemy autentyczni, szczerzy najpierw wobec siebie. I dopiero na tym możemy coś zbudować. Bo nie chodzi o to, że powiem sobie – źle to zrobiłem. To początek, z którego trzeba wyruszyć – źle to zrobiłem, chcę to naprawić '+' ks. Adam

niedziela, 23 listopada 2025

Blisko i daleko

Gdy ukrzyżowano Jezusa, lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: ”Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym”. Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: ”Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie”. Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: ”To jest król żydowski”. Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: ”Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas”. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: ”Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”. I dodał: ”Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”. Jezus mu odpowiedział: ”Zaprawdę powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”.
Czarnym bohaterem sceny Ukrzyżowania Pana nie są tylko przywódcy religijni, żołnierze czy zły łotr. Boleśnie i smutno brzmią też słowa: lud stał i patrzył. Obojętność i ciekawskość są często gorsze niż bezpośredni udział w złu. W Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata Kościół daje nam do rozważenia trudną scenę, która pyta nas najpierw o to, czy nasze życie nie bywa staniem i patrzeniem. Niby jesteśmy blisko Jezusa, jak tłum, ale jednocześnie, tak naprawdę jesteśmy bardzo daleko. Uznać królowanie Jezusa to iść za Nim w całym życiu, także wtedy gdy droga prowadzi na krzyż, zwłaszcza wtedy '+' ks. Adam

sobota, 22 listopada 2025

Uczcijmy Chrystusa Króla

KORONKA DO CHRYSTUSA KRÓLA

do odmawiania na różańcu

 Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Wierzę w Boga...

Tajemnica 1. Chrystus króluje jako odwieczne Słowo Ojca.

Tajemnica 2. Chrystus króluje w tajemnicy Wcielenia.

Tajemnica 3. Chrystus króluje w Ofierze Krzyża.

Tajemnica 4. Chrystus króluje w swoim Kościele.

Tajemnica 5. Chrystus króluje w Królestwie Niebieskim na wieki.

 

Uwierzyć naprawdę

Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: „Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: «Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu». Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie. Wziął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę”. Jezus im odpowiedział: „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani są za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzaku, gdy Pana nazywa "Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba". Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją”. Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: „Nauczycielu, dobrze powiedziałeś”, bo o nic nie śmieli Go już pytać.
Zdarza nam się traktować Ewangelię trochę sobie a muzom. Bo niby się zgadzamy z Panem Jezusem, niby przyznajemy Mu rację, ale swoje wiemy i to swoje bardzo często nas blokuje i powstrzymuje przed gruntowną zmianą życia, przed realnym nawróceniem. Uwierzyć Jezusowi to uznać, że On jedyny zna prawdę, że On wszystko może i że chce tylko i wyłącznie dobra dla nas. Wierzymy w to, gdy w miarę nam się układa. Jednak gdy idzie jak po grudzie, łatwiej powiedzieć: wiara – wiarą, a życie – życiem. I na to uważajmy '+' ks. Adam

piątek, 21 listopada 2025

Świętość

Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: „Napisane jest: "Mój dom będzie domem modlitwy", a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców”. I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem.
Świętość to nie cukierkowa poza, to nie nabożne wznoszenie wzroku ku górze. Świętość to wybór prawdy, także tej trudnej, tej nie cieszącej się poklaskiem. Jezus nie przestaje być święty, pokorny i cichy, gdy płonąc gorliwością o dom Boży, wyrzuca z niej przekupniów i zaprowadzając w niej porządek. Nie będziemy święci, jeśli nie zadbamy o wierność prawdzie. Znajdziemy świętość, gdy będziemy szukać Boga '+' ks. Adam

czwartek, 20 listopada 2025

Płacz Boga

Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: „O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, obiegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia”.
Nawet, gdy zadajemy wielki ból Sercu Bożemu, to Pan nie przestaje nas kochać, nie przestaje się o nas troszczyć. Grzech nie niszczy Boga, bo nie ma takiej mocy, ale niszczy nas i to rani naszego Boga, który jako Ojciec nie może patrzeć, ze Jego dzieci wybierają piekło, wybierają ciemność, wybierają samotność. Jezus nie płacze, bo jest Mu przykro. Płacze, bo kocha, płacze, bo choć mógłby zabronić nam niszczyć sobie życie, to daje nam wolność do końca '+' ks. Adam

środa, 19 listopada 2025

Z czasem

Jezus opowiedział przypowieść, dlatego że był blisko Jerozolimy, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi. Mówił więc: „Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić. Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: "Zarabiajcie nimi, aż wrócę". Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: "Nie chcemy, żeby ten królował nad nami". Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dal pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. Stawił się więc pierwszy i rzekł: "Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min". Odpowiedział mu: "Dobrze, sługo dobry; ponieważ w drobnej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami". Także drugi przyszedł i rzekł: "Panie, twoja mina przyniosła pięć min". Temu też powiedział: "I ty miej władzę nad pięciu miastami". Następny przyszedł i rzekł: "Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć, czegoś nie posiał". Odpowiedział mu: "Według słów twoich sądzę cię, zły sługo. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem, i żąć, gdziem nie posiał. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał". Do obecnych zaś rzekł: "Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min". Odpowiedzieli mu: "Panie, ma już dziesięć min". Powiadam wam: "Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach”. Po tych słowach ruszył na przedzie zdążając do Jerozolimy.
Zarabianie minami nie jest kwestią chwili. Nie ma dobrego owocu bez odpowiedniego czasu. Ktoś, kto liczy na szybki i łatwy zarobek, najczęściej się zawodzi. Jezus daje nam czas. Jeśli czasem jesteś znużony ciągłą pracą, jesteś niezadowolony ze swoich postępów, smucisz się, że nie jest tak, jakbyś chciał, pomyśl o tym, że Jezus daje ci czas. Rób, co do ciebie należy, obracaj minami, nie ukrywaj ich w chustce, a co najważniejsze nie patrz na Pana, jak na surowego i nielitościwego władcę. Pomyśl, że Bóg ci zaufał, wiele ci powierzył i cieszy się, jeśli tego nie marnujesz '+' ks. Adam

wtorek, 18 listopada 2025

Nacięta sykomora

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to, szemrali: „Do grzesznika poszedł w gościnę”. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”.
Sykomora jest odmianą zdziczałej figi. Jej owoce trzeba nacinać, by pozbawić ją całej goryczy. Po takim zabiegu owoce nadają się do zjedzenia, a wczasach prorockich był codziennym pokarmem, oczywiście w sezonie. Nie bez znaczenia jest fakt, że św. Łukasz zapisuje, jakie to było drzewo. Zacheusz jest cierpkim owocem, który potrzebuje nacięcia, by wylała się z niego całą gorycz. Jezusowe nacięcie sprawia, że Zacheusz może znowu przynosić smak, że jego życie staje się pokarmem dla innych '+' ks. Adam

poniedziałek, 17 listopada 2025

Odważnie

Kiedy Jezus zbliżył się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał, że tłum przeciąga, dowiadywał się, co się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się zbliżył, zapytał go: „Co chcesz, abym ci uczynił?” Odpowiedział: „Panie, żebym przejrzał”. Jezus mu odrzekł: „Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła”. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu.
Lubię w tym niewidomym jego odwagę i determinację. Uwierzył w moc Jezusa i dlatego nie przestraszyły go ludzkie opinie, ludzkie rozkazy, ludzkie wymysły. Uwierzył w to, że nie musi być ślepy i że tylko Jezus może mu pomóc. Też jesteśmy czy bywamy ślepi. Ale często po prostu się na to zgadzamy, czasem z rozmysłem, czasem z wyrzutem. A nie mamy siedzieć, mamy wołać – ulituj się, Panie, nade mną; weź mnie w obronę. Zwycięża ten, kto wie, czego chce '+' ks. Adam

niedziela, 16 listopada 2025

Wytrwale

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: ”Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”. Zapytali Go: ”Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?”. Jezus odpowiedział: ”Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: "Ja jestem" oraz "nadszedł czas". Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec”. Wtedy mówił do nich: ”Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”.
Wobec zapowiedzi wojen, przewrotów i innych strasznych zjawisk Pan Jezus wskazuje nam na drogę ratunku w postaci wytrwałości. Nauka Pana nie jest po to, by straszyć, ale by obudzić w nas czujność i zachęcić do trwania w dobrym. Ileż to razy zdarzyło się nam rozpoczynać dobre inicjatywy i ileż razy zdarzało się ich nie kończyć? Pan mówi, że świat, który odwraca się plecami do Boga staje się dziki, mroczny, pożerający człowieka. I to w jakimś stopniu widzimy. Ale świat nie ma władzy absolutnej, nie ma pełni władzy. To wszystko kiedyś się skończy i zostanie tylko Bóg. A nasza wytrwałość sprawi, że będziemy mogli dołączyć do Boga '+' ks. Adam

sobota, 15 listopada 2025

Zawsze

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: „W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: "Obroń mnie przed moim przeciwnikiem". Przez pewien czas nie chciał. Lecz potem rzekł do siebie: "Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie”. I Pan dodał: „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”
Modlić się zawsze, wołać dniem i nocą – dosłowne przyjęcie tych słów sprawia, że częściej po prostu puszczamy je mimo uszu niż je praktykujemy. Powiedzmy sobie szczerze, nie da się modlić zawsze, przynajmniej nie tak, jak sobie to wyobrażamy. Modlić się zawsze to po prostu nie ograniczać swojej modlitwy tylko do czasu ściśle na nią przeznaczonego, ale trwać w Bogu, gdy się pracuje, gdy się odpoczywa i gdy robi się to, co jest do zrobienia. Nawet podczas snu człowiek ma pozostać zanurzony w Bogu. Rozumiemy oczywiście, że nie jest to wynik ludzkiego działania, a Bożej łaski, o którą z wiarą trzeba prosić. Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie w nas wiarę, gdy przyjdzie? '+' ks. Adam

piątek, 14 listopada 2025

Nawet teraz

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich. Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi. W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Przypomnijcie sobie żonę Lota. Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je. Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą mleć razem: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona”. Pytali Go: „Gdzie, Panie?” On im odpowiedział: „Gdzie jest padlina, tam się zgromadzą i sępy”.
Bardzo lubię ten fragment Ewangelii, a to ze względu na mocno podkreśloną wartość prostego przeżywania spraw nadzwyczajnych. Przyjście Jezusa jest czymś nadzwyczajnym, ale nie dokona się ono w sposób fajerwerkowy. Za pierwszym razem Syn Boży narodził się w ciszy betlejemskiej nocy, umierał w ciszy wiekopiątkowych ciemności, zmartwychwstał w ciszy wielkanocnego brzasku. Łatwo było przegapić te nadzwyczajne momenty łaski, łatwo było ich nie zauważyć. Powtórne przyjście Jezusa, choć dokona się w chwale, nie będzie obtrąbione, by każdy wreszcie odłożył swoje obowiązki i łaskawie przygotował się na wieczność. Pan przyjdzie, gdy będziesz pił kawę, albo gdy nie zdążysz jej wypić. Pan przychodzi, łatwo tego nie zauważyć. I tylko miłość zachowa nas w czujności '+' ks. Adam

czwartek, 13 listopada 2025

Nasz koniec świata

Jezus zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: „Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: "Oto tu jest» albo: «tam». Oto bowiem królestwo Boże jest pośród was”. Do uczniów zaś rzekł: „Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. Powiedzą wam: "Oto tam" lub: "oto tu". Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie”.
Końców świata przeżyliśmy już sporo, oczywiście tych zapowiadanych, tych z całą pewnością i tych już na pewno tym razem. Świat, który pozbywa się Boga, pozbywa się też nadziei, a bez nadziei pozostaje tylko oczekiwanie na apokaliptyczne unicestwienie. A my czekamy na wypełnienie się Bożych obietnic, przeżywając koniec świata właściwie każdego dnia. Każdy dzień przybliża nas do tego ostatecznego i dlatego każdy dzień powinien być na swój sposób przez nas dopełniony, posprzątany i zamknięty '+' ks. Adam

środa, 12 listopada 2025

Do wszystkich

Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami”. Na ich widok rzekł do nich: „Idźcie, pokażcie się kapłanom”. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: „Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec”. Do niego zaś rzekł: „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła”.
Droga Jezusa do Jerozolimy wiedzie przez pogańskie czy, w oczach faryzeuszów, absolutnie nie-Boże tereny. Ale pragnienie Jezusa jest większe niż ludzkie oceny i kalkulacje. On chce iść do wszystkich i wszystkich zebrać na ostatnią drogę, na Kalwarię. Nasza droga do Jerozolimy nie może być zarezerwowana dla tych, którzy naszym zdaniem są tego godni. Jako uczniowie Chrystusa jesteśmy dla wszystkich, także dla tych, którzy nie chcą nas przyjmować, a zwłaszcza dla tych, którzy sami uznają się za niegodnych '+' ks. Adam

wtorek, 11 listopada 2025

Słudzy nie-użyteczni

Jezus powiedział do swoich apostołów: „Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: "Pójdź i siądź do stołu"? Czy nie powie mu raczej: "Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił"? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: "Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”.
Sztuką nie jest powiedzieć tylko: wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać. Sztuką jest poznać to, co powinniśmy wykonać. Wydaje się, że zbyt często działamy nieco na oślep, to znaczy robimy dużo dobrych rzeczy, ale jakby za koleją, niekoniecznie pytając Boga, czy robimy to, czego On chce. W życiu chrześcijańskim nie chodzi o to, by robić wszystko, by robić dużo, chodzi o to, by odpowiedzieć na zaproszenie Pana '+' ks. Adam

poniedziałek, 10 listopada 2025

Nie sami

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie. Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: "Żałuję tego", przebacz mu”. Apostołowie prosili Pana: „Przymnóż nam wiary”. Pan rzekł: „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: «Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze», a byłaby wam posłuszna”.
Rozwijamy się właściwie, gdy nasza relacja z Bogiem ulepsza relacje z drugim człowiekiem. Można powiedzieć, że jesteśmy rozpięci między troską o najmniejszych a przebaczeniem wobec naszych winowajców. I jedno i drugie wymaga pokory, by nie zapomnieć, że nie jesteśmy sami na tym świecie i że nie liczą się tylko nasze potrzeby. Nawet gdy prosimy: przymnóż nam wiary, to nie może to być prośba mająca na celu tylko nas samych. Chcemy lepiej wierzyć, by lepiej wychodzić do innych '+' ks. Adam

niedziela, 9 listopada 2025

Gorliwi

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie, oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?”. Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”. Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?”. On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zatem zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.
Gorliwość Jezusa kieruje Jego wzrok zawsze ku woli Ojca. Nie ma ważniejszej sprawy, nie ma pilniejszego zadania. Gorliwość, która rozpala serce i pożera człowieka. A jak z nami? Z naszą gorliwością? Pewnie, że jesteśmy w stanie zapalić się dla jakiejś sprawy, ale czy dla Boga? Jeśli chcemy iść po śladach Jezusa, to właśnie taka jest ta droga. Trzeba powywracać stoły bankierów, porozrzucać ich monety, trzeba pozbyć się ofiarnych zwierząt ze świątyni naszej duszy. Ta świątynia musi być czysta '+' ks. Adam

sobota, 8 listopada 2025

Godziwie dla Boga

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzaniu niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, to kto wam prawdziwe dobro powierzy? Jeśli w zarządzaniu cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, to któż wam da wasze? Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!" Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego. Powiedział więc do nich: "To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych".
Dlaczego niegodziwa mamona? Bo jej siła się skończy, gdy wszystko się skończy. Nie skończy się Królestwo Boże, ono jest godziwe, bo życie z Bogiem i dla Boga jest godne i sprawiedliwe. Wszystko inne nie jest godne naszej uwagi. Jesteśmy dziećmi Boga i Bogiem mamy się zajmować. Jeśli zajmujemy się czymś innym, to tylko po to, by mocniej kochać Boga '+' ks. Adam

piątek, 7 listopada 2025

Roztropnie

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: "Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą". Na to rządca rzekł sam do siebie: "Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu". Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: "Ile jesteś winien mojemu panu?" Ten odpowiedział: "Sto beczek oliwy". On mu rzekł: "Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz pięćdziesiąt". Następnie pytał drugiego: "A ty ile jesteś winien?" Ten odrzekł: "Sto korców pszenicy". Mówi mu: "Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt" Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światła”.
W zasadzie nieuczciwy rządca, zmniejszając zobowiązania dłużników, nadal trwonił majątek swojego pana. Jest jednak mała różnica w tym trwonieniu. Rządca zaczyna zauważać innych ludzi. O ile na początku słyszymy, że po prostu trwoni majątek, o tyle później zaczyna wchodzić w relacje z drugim człowiekiem Nie zachęca nas Pan Jezus do nieuczciwości, ale właśnie do roztropności, która uczy patrzeć na to, co naprawdę ważne w życiu '+' ks. Adam

czwartek, 6 listopada 2025

Przeciw grzechowi

Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: "Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła". Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta mając dziesięć drachm zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: "Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam". Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca”.
Jezus nie pochwala grzechu. To musimy zapamiętać. Często dzisiejsza przypowieść wraz kilkoma innymi jest przytaczana na usprawiedliwianie grzechu, obojętności i letniości. Zdarza nam się też w ten sposób usypiać własne sumienie. Grzech budzi odrazę w Boskim Sercu Zbawiciela. Ale grzech nie jest równy grzesznikowi. Nie zmienimy nic, jeśli nie odetniemy się od grzechu. Miłosierdzie Boże może zmienić wszystko, ale naszej decyzji niszczyć nie będzie '+' ks. Adam

środa, 5 listopada 2025

To Bóg!

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: "Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem".
Kończy się dzisiejsza Ewangelia słowami: „kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”. Innymi słowy – człowiek nie tyle ma obliczyć, czy ma na wykończenie budowli swojego życia, ile bardziej ma mieć świadomość, że ta budowa nie należy do niego. To Bóg ma na wykończenie naszego domu. To Bóg wygra bitwę naszego życia. Roztropność ma nam podpowiedzieć, że sami o własnych siłach owocu nie przyniesiemy. Roztropność ma nam pomóc zdać się na Boga, ma nas doprowadzić do zapomnienia o swoich wizjach, by wypełnić wolę Boga '+' ks. Adam

wtorek, 4 listopada 2025

Aby nikt nie zginął

Gdy Jezus siedział przy stole, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: "Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym". Jezus mu odpowiedział: "Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: „Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe”. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: „Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Drugi rzekł: „Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Jeszcze inny rzekł: „Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść”. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: „Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych”. Sługa oznajmił: „Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce”. Na to pan rzekł do sługi: „Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadani wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty”.
Szczęście przebywania w Królestwie Bożym nie może być porównywane ze szczęściem wygrania w jakimś konkursie, bo szczęście niebiańskie nie polega na tym, by się załapać, gdy innym się nie udało. Wieczne szczęście w zamyśle Bożym ma być dla wszystkich i naszym zadaniem jest prowadzenie i siebie innych ku wieczności. Jako Kościół orzekamy o zbawieniu, w czasie uroczystych beatyfikacji czy kanonizacji. I one mają być zachętą, by tak pracować, tak żyć, tak wypełniać swoje powołanie, by nikt nie musiał usłyszeć, że nie skosztuje uczty Pana '+' ks. Adam

poniedziałek, 3 listopada 2025

Niespodziewanie

Jezus powiedział do przywódcy faryzeuszów, który Go zaprosił: "Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym się tobie odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych".
W erze telefonów, sms-ów, komputerowych zaproszeń, w erze samotności i izolacji trudno o wydanie uczty dla kogokolwiek, co dopiero dla ubogich. Owszem, wyprawiamy czasem imieniny, rocznice, spotykamy się przy ważniejszych uroczystościach, robimy rzeczy, które robią wszyscy. Ale Jezus nie o tym mówi. Jezus zachęca, by nasze życie nie stało się efektem zwyczajów i konwenansów, które wypada podejmować. Nasze życie ma być otwarte na niespodziewane zwroty akcji, które w języku biblijnym nazywane są kairos – czasem łaski. Co trzeba zaplanować, to trzeba. Jednak czasu łaski zaplanować się nie da. Trzeba po prostu otworzyć się na niego, wyczekiwać go i szukać '+' ks. Adam

niedziela, 2 listopada 2025

O życie chodzi

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: "Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego". Po tych słowach wyzionął ducha. Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: "Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał".
Nawet chodząc w tych dniach na groby naszych bliskich, modląc się zmarłych, mamy mieć w uszach to samo pytanie, które postawili aniołowie: czemu szukacie żyjącego wśród umarłych? Jeśli modlimy się za zmarłych, to nie dlatego, że szukamy jedynie pocieszenia, albo że tak wypada. Modlimy się, by zwyciężyło życie. Trudno zmienić myślenie w tym temacie, bo śmierć jest trudna, bo znamy tylko to życie, bo rozum nasz nie jest w stanie wyobrazić sobie wieczności. Ale właśnie tym bardziej powinniśmy się starać myśleć o ziemi jako o krótkim przystanku, a o niebie jako o właściwym życiu '+' ks. Adam

sobota, 1 listopada 2025

Umierać, by żyć

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie".
Co mówią nam Jezusowe błogosławieństwa? Że szczęścia trzeba szukać nie w tym, za czym goni świat. I chociaż w zasadzie zdajemy sobie sprawę z tego, że droga świata nie jest słuszną drogą, to zobaczcie, jak trudno zrezygnować z tej drogi. Słyszymy, że błogosławieni cisi, a chcemy się przepychać łokciami, błogosławieni miłosierni, a wolimy oko za oko. Błogosławieni ubodzy, a wciąż chcemy więcej. I jak sobie z tym radzić? Trzeba jak uczniowie przystąpić do Jezusa, wspiąć się na górę, to znaczy podejmować wysiłek umierania dla świata. Tak wykluwa się świętość. Dzień po dniu, minuta po minucie rezygnować ze świata dla Boga '+' ks. Adam

Free Contact Form