wtorek, 18 listopada 2025

Nacięta sykomora

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to, szemrali: „Do grzesznika poszedł w gościnę”. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”.
Sykomora jest odmianą zdziczałej figi. Jej owoce trzeba nacinać, by pozbawić ją całej goryczy. Po takim zabiegu owoce nadają się do zjedzenia, a wczasach prorockich był codziennym pokarmem, oczywiście w sezonie. Nie bez znaczenia jest fakt, że św. Łukasz zapisuje, jakie to było drzewo. Zacheusz jest cierpkim owocem, który potrzebuje nacięcia, by wylała się z niego całą gorycz. Jezusowe nacięcie sprawia, że Zacheusz może znowu przynosić smak, że jego życie staje się pokarmem dla innych '+' ks. Adam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoje Słowo. Niech Cię Pan prowadzi.

Free Contact Form