Jezus powrócił mocą Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła
się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez
wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu
udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę
proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane:
"Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym
ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie;
abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana".
Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w
Niego utkwione.
Utkwione w Jezusie oczy nie muszą koniecznie oznaczać
otwartych serc. Wiemy z resztą, że mieszkańcy Nazaretu próbowali strącić Jezusa
ze skały za rzekome bluźnierstwo. Samo zdziwienie, sensacja to nie początek
wiary. Owszem, jakieś nadzwyczajne doświadczenie może zaowocować jakąś
fundamentalną zmianą w nas. Jeśli tak by było, niech będzie. Jednak ogólnie
wiara lubi ciszę i prostotę '+' ks. Adam

Wiara lubi ciszę i prostotę 🫶❤️🩵
OdpowiedzUsuń