środa, 10 lutego 2016

Dla przypomnienia

Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, lament. Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli. Kto wie? Może znów pożałuje i pozostawi po sobie błogosławieństwo [plonów] na ofiarę z pokarmów i ofiarę płynną dla Pana Boga waszego. Na Syjonie dmijcie w róg, zarządźcie święty post, ogłoście uroczyste zgromadzenie. Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność, zgromadźcie starców, zbierzcie dzieci, i ssących piersi! Niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty a oblubienica ze swego pokoju! Między przedsionkiem a ołtarzem niechaj płaczą kapłani, słudzy Pańscy! Niech mówią: Przepuść, Panie, ludowi Twojemu i nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie, aby poganie nie zapanowali nad nami. Czemuż mówić mają między narodami: Gdzież jest ich Bóg? I Pan zapalił się zazdrosną miłością ku swojej ziemi, i zmiłował się nad swoim ludem.
W czasie obrzędu posypania głów popiołem kapłan zwraca się do wiernych w dwojaki sposób. Może wypowiedzieć słowa: prochem jesteś i w proch się obrócisz. Słowa, które dzisiaj trzeba przypominać nam z całą mocą. Ciągle zapominamy, że życie na tym świecie jest tylko mgnieniem. Prawdziwa nasza ojczyzna jest w niebie. Zabiegamy o wiele rzeczy, troszczymy się o naszą przyszłość, by coraz lepiej nam się powodziło, często zapominając o Tym, od którego człowiek pochodzi i do którego zmierza. W czasie tego postu mamy po raz kolejny uświadomić sobie, ze wszystko na tym świecie jest prochem, że człowiek jest prochem. Tylko Pan Bóg jest wieczny i w Nim mamy odnajdywać naszą siłę. Zresztą wystarczy obejrzeć pierwszy lepszy program w telewizji, by przekonać się, jak krótkowzroczna jest troska jedynie o to, by człowiekowi żyło się lepiej, by więcej miał; jak wiele zła wnosi w nasze rodziny spełnianie wszelkich kaprysów, zwłaszcza dzieci. Proch na naszych głowach, ma nam przypomnieć, że liczy się tylko Pan Bóg '+' ks. Adam

wtorek, 9 lutego 2016

Oczyszczenie

U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I /gdy wrócą/ z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych /zwyczajów/, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami? Odpowiedział im: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, /dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie/. I mówił do nich: Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: Czcij ojca swego i matkę swoją oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmiercią zginie. A wy mówicie: Jeśli kto powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem /złożonym w ofierze/ jest to, co by ode mnie miało być wsparciem dla ciebie - to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ni dla matki. I znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie.
Mamy nieco kłopotów z Tradycją. To jasne, że jest ona ważna. Stanowi mocny fundament dla naszego życia. I sama w sobie nie jest problemem. To my tworzymy problemy. Ilekroć pozwalamy, by rządziły nami przepisy i prawa, stajemy się niewolnikami, a rzeczywistość zaczynamy oglądać w krzywym zwierciadle. I nawet wiara staje się karykaturą relacji z Panem. Coś na kształt bajkowej dewotki - odmawiamy różaniec, równocześnie waląc tym różańcem na oślep. Jutro zaczynamy Wielki Post. To dobra okazja, by nastawić się na słuchanie Boga, a nie siebie. Tylko pójście za głosem Pana otworzy Cię na Prawdę '+' ks. Adam

poniedziałek, 8 lutego 2016

Z wiarą dziecka

Gdy Jezus i Jego uczniowie się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go poznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych, tam gdzie, jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.
Nie zadziwia tłum biegnący za Jezusa. Zdumiewa wiara i zaufanie tylu ludzi - żeby się choć frędzli Jego płaszcza dotknąć. Na taką wiarę, odpowiedź Miłości miłosiernej może być tylko jedna - szeroko otwarte głębiny. Kiedy w odpowiedzi na żale, troski i zmartwienia kogoś, proponuję modlitwę,, żeby pomógł nam Pan Jezus, to brakuje właśnie takiej wiary - żeby się chociaż płaszcza dotknąć. Najczęściej słyszę: no możemy się pomodlić, pewnie. I kiwanie z politowaniem. Musimy odkurzyć naszą wiarę. Tu nie ma miejsca na przyzwyczajenia, na skostnienie, na 'i tak wiem, że nic się nie zmieni'. Z błogosławieństwem '+' ks. Adam

niedziela, 7 lutego 2016

Głębia czeka na Ciebie

Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Niego, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret - zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! A Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.
Wezwanie Pana wpisuje się bardzo kompletnie w historię życia. Pan nie niszczy naszego doświadczenie, przecież to On sam jest jego Twórcą. Jezus rozpościera przed człowiekiem nowe horyzonty, może nie zawsze na samym początku zrozumiałe, czy łatwe do przyjęcia, jednak zawsze dla człowieka owocne. Pan nie wzgardził trudem Szymona, przeniósł go na inną płaszczyznę. Okazał Swoją potęgę, objawił Swoją moc. Jednak decyzję zostawił zadziwionym rybakom. I także w Twojej duszy rozbrzmiewa dziś: wypłyń na głębię. Pan nie będzie prowadził Cię po mieliznach bylejakości. Zrób tak jak Szymon, padnij Jezusowi do nóg i pozwól, by On przemówił '+' ks. Adam

sobota, 6 lutego 2016

W poszukiwaniu właściwego dobra

Wtedy Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.
Ewangelizacja, w ogóle życie chrześcijańskie, nie jest, nie może być gorączkową aktywnością. Wszystko ma swój czas. A my okazujemy się uczniami Chrystusa w pracy, ale równie dobrze w odpoczynku. Przynajmniej tak powinno być. Pasterz czuwa nad nami. Ale nie usłyszymy Jego głosu, ani Go nie dostrzeżemy, jeśli cały czas będziemy zajęci wykonaniem planu. Co z tego, że wykonasz dwieście procent normy, jeśli stracisz z oczu Pana? Musisz umieć się zatrzymać, żeby dowiedzieć się, co jest dla Ciebie. Może Pan chce, byś dzisiaj zrobił tylko jeden mały procent, bo o resztę zadba On sam. Dużo dobra można zdziałać, ale nie każde dobro jest dla Ciebie '+' ks. Adam
Free Contact Form