czwartek, 5 grudnia 2019

Niektórzy jednak tak


Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki”.
Z mówieniem, zasadniczo, nie mamy problemu. I nie znaczy to, że nie wolno mówić. Pan wyjaśnia, że nie każdy. Zatem niektórzy wzywający Pana, doczekają się spełnienia swojej tęsknoty. No właśnie. Nie chodzi o to,czy wołamy, ale o to, kogo wołamy. Można niby wzywać Imię Boże, ale modlitwą to nie będzie. Można nawet zabierać się za modlitwę i niekoniecznie to będzie modlitwa. Buduj na skale, to znaczy na Chrystusie, a nie na własnych o Nim wyobrażeniach '+' ks. Adam

środa, 4 grudnia 2019

Bez manny - z Chrystusem


Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając ze sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela. Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: „Żal Mi tego tłumu. Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze”. Na to rzekli Mu uczniowie: „Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić takie mnóstwo?” Jezus zapytał ich: „Ile macie chlebów?” Odpowiedzieli: „Siedem i parę rybek”. Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął te siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.
Boża miłość jest spragniona współdziałania, współistnienia, współżycia z miłością ludzką. Pan nie robi wszystkiego za uczniów, choć wszystko może. Zaprasza ich do działania i pokazuje, że ludzkie 'mało' absolutnie wystarczy, ponieważ jest wzmocnione Bożym 'wszystko'. Nie bój się oddawać Bogu mało. Nie mów, że to nie wystarczy, albo że nie wypada. Pan czeka na nasze małe gesty, ale spełniane w miłości, w oddaniu, w zawierzeniu. Ważne, żeby coś robić. Manna nie będzie spadać teraz z nieba, bo mamy Chrystusa, który oświeca nasze serca, nasze umysły, nasze dusze i posyła nam swego Ducha, który wspiera wszystkie nasze marne wysiłki '+' ks. Adam

wtorek, 3 grudnia 2019

Szczęśliwe oczy


Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli”.
Czy Twoje oczy są szczęśliwe? Czy widzisz to, co inni chcieli zobaczyć, a nie ujrzeli? Pytanie nieco trudne. Odnosi się ono najpierw do kwestii wybrania, to znaczy - czy jestem wybrany przez Pana do ujrzenia czegoś więcej? Odpowiedź nie jest sprawą łatwą, bo wymaga ona głębokiego spojrzenia w siebie, ominięcia przeszkody pychy, wrażliwości na Boże natchnienie. Druga kwestia to sprawa naszej woli. Czy w ogóle chcemy coś zobaczyć i czy, jeśli mamy możliwość zobaczenie, w ogóle patrzymy? Czy podejmujesz trud wytężania wzroku wiary? Ciekawe pytania stawia przed nami Ewangelia. Radosnego szukania odpowiedzi '+' ks. Adam

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Pan daje


Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: „Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi”. Rzekł mu Jezus: „Przyjdę i uzdrowię go”. Lecz setnik odpowiedział: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: "Idź", a idzie; drugiemu: "Chodź tu", a przychodzi; a słudze: "Zrób to", a robi”. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: „Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim”.
Setnik oparł swoją wiarę na przekonaniu i na decyzji. Nie ma tu emocji, nie ma wyobrażeń, nie ma doświadczeń. Jest świadomość - Pan może wszystko. Skoro tak, to jeśli zechce, może spełnić moją prośbę, poproszę więc. Może zbyt prosto to brzmi, ale w zasadzie tak to wygląda i na tym ma polegać. Owszem, nie jest to kwestia automatu: proszę - otrzymuję. Jest to kwestia zbawienia: proszę - Pan daje '+' ks. Adam

niedziela, 1 grudnia 2019

Jak każda chwila


Jezus powiedział do swoich uczniów: ”Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, że przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.
Człowiek, w swoich wyobrażeniach, potrafi zajść tak daleko, że rzeczywistość jawi mu się jako nieprawdopodobna. Ileż to wizji końca świata przetoczyło się w dziejach ludzkości. Jedna napompowana bardziej od poprzedniej. A Pan mówi - dzień końca przyjdzie tak, jak przychodzi każda chwila. Nie będzie już wtedy czasu na wymówki, na szukanie wyjścia, na usprawiedliwianie się. Kolejny Adwent przed nami. Może już ostatni. Bóg to wie. Nie nasza to rzecz. My żyjmy dla Pana a nic nas nie zaskoczy '+' ks. Adam
Free Contact Form