wtorek, 10 grudnia 2019

Jak Ci się zdaje?


Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę powiadam wam : cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych”.
Jak Ci się zdaje, na czym zależy Panu? Na sądzie czy na przytuleniu każdego człowieka? Niby odpowiedź nasuwa się sama, ale czy na pewno w nią wierzysz? Czy jesteś przekonany, że Twój Bóg to Bóg miłości? Bez tego przekonania wiara staje się zbiorem dogmatów, praktyk, tradycji, ale nigdy nie będzie więzią, komunią miłości. I sądzę, że dlatego mamy tyle problemów, zmartwień i trosk, bo nie wierzymy według prawdy, a według własnych wymysłów. Czytaj Ewangelię, poznawaj Pana na modlitwie, ćwicz się w bratniej miłości i zobacz, co się stanie z Twoją wiarą '+' ks. Adam

poniedziałek, 9 grudnia 2019

Przydźwigać miłość


Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać. Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób przynieść go, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę, rzekł: „Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy”. Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić: „Któż On jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga?” Lecz Jezus przejrzał ich myśli i rzekł do nich: „Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: "Odpuszczają ci się twoje grzechy", czy powiedzieć: "Wstań i chodź?" Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów” — rzekł do sparaliżowanego: „Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu”. I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga. Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: „Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj”.
Dzisiejsza Ewangelia niesie wielkie przesłanie nadziei do wszystkich, którzy dźwigają na swoich barkach ciężar troski, miłości, przyjaźni i chęci pomocy drugiemu. Owocem naszych starań ma być przede wszystkim zdrowie duszy naszych bliskich. Pan ochoczo przyjmuje takie nasze prośby, nawet jeśli sami chorzy nie są w stanie, bądź nie chcą do Niego przyjść. Wysiłek przydźwigania naszych cierpiących na grzech bliskich zawsze się opłaca '+' ks. Adam

niedziela, 8 grudnia 2019

Nasz Pan jest wielki


Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” Wtedy odszedł od Niej anioł.
Uwielbiam te słowa: "Dla Boga nie ma nic niemożliwego". I nie myśl, że wszystko idzie jak z płatka. Także wtedy, gdy wszystko się wali, gdy ludzie proszą o modlitwę i nic, gdy czekam na coś i nic, gdy staram się i nic. Gdzieś w duszy mimo wszystko, wbrew logice, wbrew sobie słyszę, że dla Niego nie ma nic niemożliwego. Słyszę i wierzę. Bo tak jest. Jeśli teraz Ci źle, jeśli coś nie jest tak, jak powinno, jeśli dźwigasz jakiś krzyż, powiedz głośno: dla Boga nie ma nic niemożliwego. Powiedz, usłysz i uwierz '+' ks. Adam

sobota, 7 grudnia 2019

Twoje miejsce


Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”. Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszelkie choroby i wszelkie słabości. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: „Idźcie do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”.
Polecenie zostawione Dwunastu nie jest adresowane jedynie do kapłanów. Na mocy chrztu świętego każdy z nas może i powinien dzielić się wiarą, ponieważ wiara umacnia się, gdy jest przekazywana. Chyba nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę. I chyba dlatego na płaszczyźnie wiary przyzwyczajamy się bardziej do wycofywania niż do gorliwej ofensywy. Musisz zdać sobie sprawę z tego, że jesteś ważny. Twoje miejsce w Kościele zostało zaplanowane i wybrane przez samego Pana. I tylko na tym miejscu stajesz się święty '+' ks. Adam

piątek, 6 grudnia 2019

Tak, a nawet nie


Gdy Jezus przechodził, szli za Nim dwaj niewidomi, którzy głośno wołali: „Ulituj się nad nami, Synu Dawida”. Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: „Wierzycie, że mogę to uczynić”? Oni odpowiedzieli Mu: „Tak, Panie”. Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: „Według wiary waszej niech się wam stanie”. I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: „Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie”. Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.
Czy Pan nie wiedział, jaka jest wiara proszących? Oczywiście, że wiedział. Chciał jednak ich obudzić, zachęcić do spojrzenia na siebie w prawdzie. Pan zna nas, ale czy my znamy siebie? Niby wiemy, o co nam chodzi, ale gdy wchodzimy w szczegóły, to rzecz nie jest już taka prosta. Bo to rzuca się w oczy od razu jako nasz problem, jako nasz brak, nie od razu musi być naszym brakiem. Wierzysz? Czy naprawdę wierzysz? Pytaj siebie i odpowiadaj w Panu '+' ks. Adam 
Free Contact Form