(1 Kor 5, 1-8) Bracia: Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to
o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan; mianowicie, że ktoś
żyje z żoną swego ojca. A wy unieśliście się pychą, zamiast z ubolewaniem
żądać, by usunięto spośród was tego, który się dopuścił wspomnianego czynu. Ja
zaś, nieobecny wprawdzie ciałem, ale obecny duchem, już potępiłem, tak jakbym
był wśród was, sprawcę owego przestępstwa. Przeto wy, zebrawszy się razem w
imię Pana naszego, Jezusa, w łączności z duchem moim i z mocą Pana naszego,
Jezusa, wydajcie takiego Szatanowi na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego
ducha w dzień Pana Jezusa. Wcale nie macie się czym szczycić! Czyż nie wiecie,
że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się
stali nowym ciastem, bo przecież przaśni jesteście. Chrystus bowiem został
złożony w ofierze jako nasza Pascha. Tak przeto odprawiajmy święto nasze, nie
przy użyciu starego kwasu złości i przewrotności, lecz na przaśnym chlebie
czystości i prawdy.
Umieć powiedzieć „nie” wobec zła to nasz obowiązek, a jednak
szybko się od niego dystansujemy. Nie chcemy się narażać – tłumaczymy sobie. Niby
racja. Obawiamy się zdania człowieka, a nie obawiamy się Boga? Przecież kiedyś
zapyta nas, dlaczego milczeliśmy, gdy nasi bracia wchodzili w grzech? Zapewne
nie wszystkim spodoba się nasze „nie”, ale nawet jeśli się nie spodoba, to jest
nadzieja, że kiedyś powrócą do Boga, zerwą z grzechem, staną w prawdzie. I choćby
dlatego warto '+' ks. Adam

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za Twoje Słowo. Niech Cię Pan prowadzi.