piątek, 11 sierpnia 2017

Wbrew sobie

Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania. Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim.
Wydaje się, że najtrudniejszym krokiem w pójściu za Jezusem jest drugi, wymieniony w ewangelicznej definicji. Dajemy radę z wolnym wyborem, z dźwiganiem krzyża, z naśladowaniem Chrystusa. Jednak zaparcie się siebie jest dla nas niemalże nie do osiągnięcia. Po pierwsze dlatego, że odzywa się miłość własna. Pycha chce, by człowiek skupił się na sobie i na swoich potrzebach, a nie na ich kontroli. Po drugie, krok ten wymaga wytrwałości i sumienności, a ciężko o to, gdy owoce nie pojawiają się natychmiast. Może zatem warto pomyśleć choć trochę, o jakie korzyści nam chodzi '+' ks. Adam

czwartek, 10 sierpnia 2017

Kochać - nie kochać

Jezus powiedział do swoich uczniów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.
Jak nie kochać życia, które przecież od Boga pochodzi? Te Boże paradoksy mają nas zachęcić do myślenia, do stawiania sobie pytań i poszukiwania odpowiedzi. Zdania o kochaniu życia nie można czytać w oderwaniu od kontekstu (dotyczy to zresztą całej Biblii). Można kochać ten świat, ale we właściwym odniesieniu. Kto Boga postawi na pierwszym miejscu, nie będzie sobie czynił bożków i ucieszy się tym światem, tak jak Pan Bóg ucieszył się nim przy stworzeniu '+' ks. Adam

środa, 9 sierpnia 2017

Pożyczanie wiary

Wtedy podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: "Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!" Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: "Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną". Odpowiedziały roztropne: "Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie!" Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: "Panie, panie, otwórz nam!" Lecz on odpowiedział: "Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was". Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.
W sumie to można by posądzić mądre panny o egoizm, gdyby nie znaczenie oliwy. Oliwa jest tu symbolem wiary, a wiary pożyczyć się nie da. No najwyżej można powiedzieć: życzę Ci wiary :) Jednak, choć jesteśmy wezwani do świadczenia o wierze, dzielenia się świadectwem wiary, to nikt nas nie zmusza do rzeczy niemożliwych. Można wierzyć z kimś, ale nie da się za kogoś. Kiedyś czas się wypełni '+' ks. Adam

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Ratuj

Zaraz też przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: "Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!" Na to odezwał się Piotr: "Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!" A On rzekł: "Przyjdź!" Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: "Panie, ratuj mnie!" Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: "Czemu zwątpiłeś, małej wiary?" Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: "Prawdziwie jesteś Synem Bożym". Gdy się przeprawiali, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, rozesłali [posłańców] po całej tamtejszej okolicy, znieśli do Niego wszystkich chorych i prosili, żeby przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.
Zachowanie Piotra Apostoła to swoista droga wiary w pigułce. Znajdziemy w niej odwagę, bo jako pierwszy i jedyny Piotr chce pójść po wodzie. Znajdziemy niepewność - jeśli to Ty jesteś. Znajdziemy wiarę i posłuszeństwo - każ mi przyjść. Znajdziemy wątpliwości - czemu zwątpiłeś? Znajdziemy ufność - Panie ratuj. Taka jest nasza wiara, pełna różnych spraw, radości i napięć, ale w rezultacie prowadząca nas do świętości. Nie myśl, że od razu wszystko staje się jasne, albo pewne ludzką pewnością. Nie raz jeszcze zachwycisz się chodzeniem po morzu i nie raz nie uwierzysz, że to się dzieje. Zawsze jednak możesz krzyknąć: Panie, ratuj '+' ks. Adam

niedziela, 6 sierpnia 2017

Piękno przed nami


Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie! Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: Wstańcie, nie lękajcie się! Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie.
Bardzo często pojmujemy tajemnicę przemienienia jako wezwanie do zmiany na płaszczyźnie moralnej, etycznej. Nic bardziej mylnego. Przemienienie Jezusa to gwarancja, że nasza ojczyzna jest w niebie. Pan zapewnia nas, że śmierć nie jest dla nas końcem. Życie na ziemi jest wymagające i trudne, ale nie trwa wiecznie. To co piękne, dopiero przed nami '+' ks. Adam
Free Contact Form