(Jr 20, 7-9) Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś
mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają.
Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: "Gwałt i ruina!»
Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem. I
powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy
zaczął trawić moje serce jakby ogień, żarzący się w moim ciele. Czyniłem
wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem.
Jeśli człowiek pójdzie za głosem Bożym, jeśli uwierzy
Miłości, to nic go już nie powstrzyma. Cała nasza letniość, pewna opieszałość
bardzo często bierze się z letniej miłości. Myślimy, że może samo przejdzie.
Jeśli nie podejmiemy kroku w dobrą stronę, owoce same nie przyjdą '+' ks. Adam


