poniedziałek, 12 stycznia 2026

Zwycięstwo Boga

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: "Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!" Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: "Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi". A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim. Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim.
Ciekawe, że św.  Marek wiąże głoszenie Ewangelii z uwięzieniem Jana. Na Janie kończy się Stary Testament, kończy się misja proroków, kończy się stare prawo. I gdy ów koniec wydaje się być ostateczny, Jezus rozpoczyna coś nowego. Ewangelia jako słowo życia będzie głoszona zawsze, zwłaszcza tam i wtedy, gdzie zło chce triumfować, gdzie próbuje powiedzieć ostatnie zdanie. Złowrogie oko świata jest niszczone spojrzeniem miłości Boga '+' ks. Adam

niedziela, 11 stycznia 2026

Sprawiedliwa miłość

Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: "To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?" Jezus mu odpowiedział: "Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe". Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: "Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie".
Sprawiedliwe nie jest po ludzku to, żeby Jezus brał na siebie ciężar grzechów, gdy sam nie ma nic wspólnego z grzechem. To jest sprawiedliwe po Bożemu, a więc zgodne z zamysłem Bożej miłości. Jezus wchodzi do Jordanu, by zabrać stamtąd wszystkie grzechy ludzi, którzy je tam symbolicznie zostawiali, w czasie janowego chrztu nawrócenia. Miłość Boża nie musi, ale chce tego '+' ks. Adam

sobota, 10 stycznia 2026

W prostocie

Jezus powrócił mocą Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: "Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana". Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione.
Utkwione w Jezusie oczy nie muszą koniecznie oznaczać otwartych serc. Wiemy z resztą, że mieszkańcy Nazaretu próbowali strącić Jezusa ze skały za rzekome bluźnierstwo. Samo zdziwienie, sensacja to nie początek wiary. Owszem, jakieś nadzwyczajne doświadczenie może zaowocować jakąś fundamentalną zmianą w nas. Jeśli tak by było, niech będzie. Jednak ogólnie wiara lubi ciszę i prostotę '+' ks. Adam

piątek, 9 stycznia 2026

Z Jezusem

Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim sam odprawi tłum. Rozstawszy się więc z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć. Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: "Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!" I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. Wtedy oni tym bardziej zdumieli się w duszy, nie zrozumieli bowiem zajścia z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały.
Bez oceniania uczniów, jednak cały czas mnie to trochę dziwi, że po tak cudownym wydarzeniu, jakim było rozmnożenie chleba, oni po prostu wsiedli do łodzi i zostawili Jezusa. Pewnie byli przyzwyczajeni, że ich Nauczyciel po prostu czasem potrzebował samotności. Ale mimo wszystko dziwne. Zasada jest prosta – nie wolno nam odłączyć się od Jezusa. Wody naszego życia czasem są spokojne, czasem się burzą i są nam przeciwne, ale jest dobrze, jeśli jesteśmy z Jezusem '+' ks. Adam

czwartek, 8 stycznia 2026

Będzie dodane

Gdy Jezus ujrzał wielki tłum, zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce niemające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach. A gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: "Miejsce to jest pustkowiem, a pora już późna. Odpraw ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia". Lecz On im odpowiedział: "Wy dajcie im jeść!» Rzekli Mu: «Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby dać im jeść?" On ich spytał: "Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie!" Gdy się upewnili, rzekli: "Pięć i dwie ryby". Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się, gromada przy gromadzie, po stu i pięćdziesięciu. A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by podawali im; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. Jedli wszyscy do syta i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i resztek z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn.
Jeśli dobrze wczytać się w dzisiejszą przypowieść, to łatwo można znaleźć nawiązanie do Psalmu 23, Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego; pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach; stół dla mnie zastawiasz. Nie chodziło przecież o samo rozmnożenie chleba, ale doświadczenie, że Pan widzi i zabezpiecza wszystkie potrzeby i pragnienia swego ludu. Prawdą jest, że jeśli szukamy najpierw Królestwa Bożego, to wszystko inne będzie nam dodane '+' ks. Adam

Free Contact Form