niedziela, 11 stycznia 2026

Sprawiedliwa miłość

Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: "To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?" Jezus mu odpowiedział: "Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe". Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: "Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie".
Sprawiedliwe nie jest po ludzku to, żeby Jezus brał na siebie ciężar grzechów, gdy sam nie ma nic wspólnego z grzechem. To jest sprawiedliwe po Bożemu, a więc zgodne z zamysłem Bożej miłości. Jezus wchodzi do Jordanu, by zabrać stamtąd wszystkie grzechy ludzi, którzy je tam symbolicznie zostawiali, w czasie janowego chrztu nawrócenia. Miłość Boża nie musi, ale chce tego '+' ks. Adam

sobota, 10 stycznia 2026

W prostocie

Jezus powrócił mocą Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: "Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana". Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione.
Utkwione w Jezusie oczy nie muszą koniecznie oznaczać otwartych serc. Wiemy z resztą, że mieszkańcy Nazaretu próbowali strącić Jezusa ze skały za rzekome bluźnierstwo. Samo zdziwienie, sensacja to nie początek wiary. Owszem, jakieś nadzwyczajne doświadczenie może zaowocować jakąś fundamentalną zmianą w nas. Jeśli tak by było, niech będzie. Jednak ogólnie wiara lubi ciszę i prostotę '+' ks. Adam

piątek, 9 stycznia 2026

Z Jezusem

Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim sam odprawi tłum. Rozstawszy się więc z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć. Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: "Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!" I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. Wtedy oni tym bardziej zdumieli się w duszy, nie zrozumieli bowiem zajścia z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały.
Bez oceniania uczniów, jednak cały czas mnie to trochę dziwi, że po tak cudownym wydarzeniu, jakim było rozmnożenie chleba, oni po prostu wsiedli do łodzi i zostawili Jezusa. Pewnie byli przyzwyczajeni, że ich Nauczyciel po prostu czasem potrzebował samotności. Ale mimo wszystko dziwne. Zasada jest prosta – nie wolno nam odłączyć się od Jezusa. Wody naszego życia czasem są spokojne, czasem się burzą i są nam przeciwne, ale jest dobrze, jeśli jesteśmy z Jezusem '+' ks. Adam

czwartek, 8 stycznia 2026

Będzie dodane

Gdy Jezus ujrzał wielki tłum, zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce niemające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach. A gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: "Miejsce to jest pustkowiem, a pora już późna. Odpraw ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia". Lecz On im odpowiedział: "Wy dajcie im jeść!» Rzekli Mu: «Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby dać im jeść?" On ich spytał: "Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie!" Gdy się upewnili, rzekli: "Pięć i dwie ryby". Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się, gromada przy gromadzie, po stu i pięćdziesięciu. A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by podawali im; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. Jedli wszyscy do syta i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i resztek z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn.
Jeśli dobrze wczytać się w dzisiejszą przypowieść, to łatwo można znaleźć nawiązanie do Psalmu 23, Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego; pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach; stół dla mnie zastawiasz. Nie chodziło przecież o samo rozmnożenie chleba, ale doświadczenie, że Pan widzi i zabezpiecza wszystkie potrzeby i pragnienia swego ludu. Prawdą jest, że jeśli szukamy najpierw Królestwa Bożego, to wszystko inne będzie nam dodane '+' ks. Adam

środa, 7 stycznia 2026

Najpierw Słowo

Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: "Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło". Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: "Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie". I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących, których nękały rozmaite choroby i dolegliwości: opętanych, epileptyków i paralityków. A On ich uzdrawiał. I szły za Nim liczne tłumy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania.
Zawsze mnie poruszała taka ewangeliczna zwyczajność w mówieniu o sprawach nadzwyczajnych. Przynoszono do Jezusa tłumy chorych, a On ich uzdrawiał. Tyle. To jest powiedziane z taką łatwością, jakby Jezus do nich pomachał. Ewangelia nie banalizuje bynajmniej uzdrowień. Zwraca naszą uwagę na moc Chrystusa, która objawia się w naszym życiu naprawdę zwyczajnie, choć w swej istocie jest niezwyczajna. Ale to co jeszcze ważniejsze, to fakt, że uzdrowienia dokonują się po nauczaniu. Najpierw głoszenie dobrej nowiny, najpierw słowo, najpierw zaproszenie do pójścia za Nim, jako za Mesjaszem '+' ks. Adam

Free Contact Form