(Oz 6, 1-6) Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy,
On to nas pobił, On ranę przewiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia
trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. Poznajmy, dążmy do
poznania Pana; Jego przyjście jest pewne jak poranek, jak wczesny deszcz
przychodzi On do nas, jak deszcz późny, co nasyca ziemię. "Cóż ci mogę
uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą, Judo? Miłość wasza podobna do chmur o
świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem cię przez proroków,
słowami ust mych pouczałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę,
nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń".
Czym się różni trud zesłany przez Pana od trudu grzechu czy
świata? Tym, że Pan zawsze daje siłę, by dany ciężar ponieść. Pięknie mówi
Ozeasz: On zranił, On uleczy. Pan nie dopuszcza krzyży w naszym życiu, by się
nami bawić, by nas wypróbować, albo by nas sprawdzić. On nas wychowuje i
kieruje nami trochę jak matka, która uczy swoje dziecko stawiać pierwsze kroki.
Ileż to razy niemowlę upadnie, by wreszcie pewnie stanąć na ziemi?! Pan Bóg
chce, byśmy stawali się dojrzali, byśmy wypływali na głębię. I sam czuwa, byśmy
nie utonęli '+' ks. Adam




